Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Heimhavn

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Heimhavn   Sob Mar 28, 2009 2:00 pm

Emmet słuchał z uwagą tego co powiedział zamaskowany towarzysz. Zaświeciły mu się oczy, bowiem miał nadzieję, że w jakiś sposób będą mogli spotkać się z Odynem, będą mogli trenować i stać się kimś ważniejszym. Emmet może i tego chciał, chciał być kimś ważnym, pokazać że on też coś potrafi.

- O tak! Do kogo trzeba się zwrócić na początku? Mógłbym potrenować, stać się lepszym... Taka moc przydałaby się na pewno wielu osobom... - powiedział Emmet podekscytowany.

Spojrzał na Haralda... Dużo wiedział, może z legend, może z własnych doświadczeń, ale przecież chłopak tu kiedyś mieszkał. Zastanawiało go dlaczego on sam nigdy nie starał się stać się kimś takim. A może po prostu Emmet źle go oceniał. Przecież w końcu nikt nie powiedział że nie chciał sie nim stać.
Potem swój wzrok przeniósł na zamaskowanego mężczyznę. Co skrywa pod tą swoją tajemniczą maską... Jakie na prawdę ma plany... Możliwe, że mogliby razem tworzyć swoje życie, tworzyć swoją przygodę. Spojrzał w stronę ogniska... piękne płomyki tańczyły w jego zaszklonych oczach... marzył, żył marzeniami, a tak naprawdę nie wiadomo czy podołałby temu wszystkiemu co przygotował dla niego los...
Jedno wiedział na pewno: "Muszę stać się kimś silniejszym..."

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Heimhavn   Sob Mar 28, 2009 2:16 pm

Harald westchnął zrezygnowany. Jego nowi kompani zdawali się łaknąć wiedzy na tematy, które i jemu nie były całkowicie bliskie. Zastanowił się chwile nad odpowiedzią.

-Nie mam pojęcia, jak zostać "wybrańcem". Jeśli ktoś może to wiedzieć, to tylko Kapłanka Odyna, ale nie można się do niej dostać ot tak. Zresztą, możliwe, że to tylko legenda, która sprawia, że ludzie mylą ambicję z powołaniem.

Patrzał w radośnie tańczące płomienie. Sam chciał zjednać sobie łaskę bogów, ale wiedział, że nie jest to cel sam w sobie. Celem powinno być to, w jaki sposób zapewnić sobie ich przychylność. Wiedział, że najważniejszym jest żyć godnie i honorowo, tak, żeby nikt nie mógł powiedzieć o jego osobie, że zhańbił się jakimś czynem.

_________________


Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Heimhavn   Sob Mar 28, 2009 4:01 pm

-To zróbmy wszystko ku temu aby stać się godni przyjęcia..-powiedział już odrobinę suchszym tonem Akachi.
Poczekaj chwilę aby zebrać wszystkie myśli oraz dobrać do nich odpowiednie słowa.Ta chwila z całą pewnością będzie przełomowa...
-Jeżeli zdecydujemy się kroczyć tą ścieżką z całą pewnością skażemy się na treningi oraz zadania przerastające nasze możliwości.Jednak...siedzenie w tym miejscu i gdybanie nie jest w moim stylu.-zaczął dość ponura jednak z każdym kolejnym słowem się rozkręcał.
Poprawił w tej samej chwili swoją maskę która odrobinę się skrzywiła.I już następnie...
-Możemy teraz tylko podjąć decyzję.Ja jestem za tym aby stać się na tyle ważny w tym kraju żeby kapłanka Odyna udzieliła mi audiencji.Jednak samemu będzie trudno to sprostać.Co wy na to??.Tu i teraz stwórzmy drużynę zaprzysiężoną paktem wierności...
Powiedział mężczyzna a jego twarzy pojawił się mały uśmieszek.Co prawda...jego słowa były wielkie a czyny do spełnienia trudne.Lecz Akachi miał jeszcze jeden powód aby kroczyć tą ścieżką.Powód który skrywa głęboko w sobie i jedynie będzie mógł on być wyjawiony przed samym Odynem...
"Przekonałem ich...czy nie...Emmet będzie dobrym towarzyszem broni a Haralad??.Z jego wiedzą o tym miejscu z całą pewnością byśmy zasłynęli w tym miejscu."-pomyślał spoglądając na towarzyszy.
-Jeżeli was interesuję chwała honor oraz przygoda...wyciągnijcie swe dłonie...-powiedział jakby trybem rozkazującym choć nie można było tego tym nazwać...
Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Heimhavn   Sob Mar 28, 2009 8:29 pm

Otwartość i słowa zamaskowanego towarzysza trochę zdziwiły Emmeta. Jednak źle go osądził, myślał że jest bardzo tajemniczy i nie ma zbyt dużego zaufania do ludzi, a tu wszystko to o czym myślał Emmet, co chciał powiedzieć wyraził właśnie on, i ubrał to w słowa chyba najlepiej odpowiadające tym co chodziło mu po głowie.
"Drużyna zaprzysiężona paktem wierności... " - Emmet myślał o tym tak szybko, mózg pracował na pełnych obrotach. Mógłby zgodzić się od razu, ale coś nie dawało mu spokoju. Przecież przybył tu w jakimś celu, chciał odnaleźć rodziców. Prawdziwych rodziców... Ale też przybył by trenować, by uczyć się i stać się kimś ważnym. Odkupić swoje winy i pomagać innym.
Wtem zajaśniała mu myśl: Przecież jedno nie wyklucza drugiego. Stając się kimś ważnym, prawym i honorowym człowiekiem, który jest w stanie stać się takim wielkim wojownikiem, mógłby pomagać ludziom. A potem, w wolnej chwili spróbować jakoś odnaleźć rodzinę.
I udało mu się znaleźć przyjaciół... może jeszcze nie przyjaciół, ale towarzyszy przygód na pewno tak. Możliwe, że potem nawiążą jakieś bliższe kontakty. Wprawdzie nie wiedział co na to Harald, ale on wyciągną rękę i kiwnął dziarsko głową.

- Jestem z Wami. Chcę trenować, i zdaje sobie sprawę z tego ile nam to zajmie czasu, w jakich będziemy warunkach i jestem świadom całej tej sytuacji. Chcę stać się kimś ważnym.

Spojrzał na zamaskowanego mężczyznę, prosto tam, gdzie powinny być jego oczy. Uśmiechnął się.

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Heimhavn   Sob Mar 28, 2009 9:10 pm

Harald spuścił głowę. Propozycja zamaskowanego towarzysza mogła sie wydać kusząca dla każdego wojownika, ale czy on był takim. Nie lubił walczyć, zawsze starał się rozwiązywać sytuacje drogą bardziej pokojową. Nie był zbyt silny, choć na Islandi bardzo się wzmocnił. Trenował wszak umysł i ciało. Nie chciał jednak takiej drogi, o jakiej mówił Akachi.

-Jestem tu po to, aby służyć tej ziemi. - powiedział w końcu - Jesli miała by na mnie spłynąć łaska Odyna, był by to dla mnie największy zaszczyt, ale kierując się tylko takimi ambicjami nie osiągnął bym nawet tego. Nie potrzebny mi rozgłos ani chwała. Przykro mi, ale nie przyłacze się do was, moja droga prowadzi innymi scieżkami.

Cały czas wpatrywał się w ogień. Nie chciał aby czuli się rozczarowani, po prostu mieli różne wartości, różne sposoby na życie. Oczywiście chciał zostać wojownikiem z legend, ale nie mógł pozwolic sobie na to, aby po drodze do celu zatracić to, co było dla niego naprawdę ważne.

_________________


Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Heimhavn   Sob Mar 28, 2009 9:27 pm

Spojrzał odrobinę z przekrzywioną głową jakby nie dowierzał w słowa Haralda.
"Wybrałeś więc inną drogę..."-pomyślał cofając swoją dłoń.
Następnie jego wzrok przeniósł się a to na Emmeta to na asgardczyka.Nie wiedział co odpowiedzieć.Był niemalże stuprocentowo pewny że się zgodzi.
-Dobrze więc...jednak to że się do nas nie przyłączyłeś nie oznacza iż przestaniemy być ze sobą w dobrych stosunkach..-powiedział w końcu Akachi lekko przełykając ślinę.
I znów nastała krępująca cisza.Teraz trzeba było mocno główkować co dalej...dokąd się udać gdzie można najlepiej potrenować.Wszystkie teraz te odpowiedzi będą musieli poszukać na własną rękę.Jeszcze raz popatrzył się na Haralda.Jednak nie wyrażał już on smutku czy jakichkolwiek innych uczuć.
"Jeżeli wiele razy nasze ścieżki się skrzyżują..."-kiwnął sam do siebie głową mężczyzna.
-Dobrze...mam do ciebie ostatnie pytanie jeszcze.Wskaż nam drogę do największego miasta w tym kraju...o ile ją oczywiście pamiętasz...-zapytał Akachi któremu w tej samej chwili wpadł do głowy pewny plan...
Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Heimhavn   Sob Mar 28, 2009 9:50 pm

Odpowiedź Haralda zaskoczyła go. Stanął jak wryty i patrzył się na niego. Nie wiedział co powiedzieć, naprawdę myślał, że chłopak się zgodzi. Myślał, że zostaną dobrymi towarzyszami broni.
Od razu w jego głowie zaczęły mnożyć się myśli co dalej, co teraz z nimi będzie. Wprawdzie mógł liczyć na zamaskowanego mężczyznę, ale Harald odmówił współpracy z nimi. Czyli nie będą mieli swojego rodzaju 'przewodnika'.

- No cóż... to zdecydowanie utrudnia sytuację w jakiej się znaleźliśmy, ale to oczywiście Twój wybór i szanujemy go. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz się spotkamy, i zostaniemy dobrymi znajomymi. Mieć poczucie, że ktoś osłania Twój tyłek jest bardzo potrzebne. - Emmet uśmiechnął się do Haralda.

Spojrzał teraz na Akachiego. Jednak los zsyła mu tylko tego człowieka, by dzielił z nim przygody i treningi. Zastanawiał się co chodzi mu po głowie i oczekiwał, że po odpowiedzi Haralda, ten opowie mu, przynajmniej częściowo, o swoim planie.
Przydałoby się zapoznać z tymi drogami, z tymi ludźmi. Wyrobić sobie zdanie o innych i dać wyrobić sobie zdanie o sobie.
Spojrzał na tańczące płomienie ogniska...

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Heimhavn   Sob Mar 28, 2009 10:10 pm

-Największe miasto? - pomyślał Harald - Stolica...

Nigdy nie był w stolicy, więc nie wiedział dokładnie jak tam dotrzeć. Gdyby mieli dokładną mapę nie było problemu, ale w tej sytuacji mógł im służyć jedynie ogólnikami.

-Musicie udać się na wschód stąd. - powiedział - Po opuszczeniu tej krainy, Heimhavn, dotrzecie do Thordain a dalej do Vidar. Tam musicie odbić na południe, to wszystko w czym mogę wam pomóc.

Dokończył posiłek. Sam zastanawiał się, dokąd ma się udać, może zwiedzić cieplejsze, południowe regiony?

_________________


Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Heimhavn   Nie Mar 29, 2009 12:49 pm

-Dziękuję za tą informację..-powiedział odrobinę uniżonym głosem.
Następnie zarzucił na plecy swój płaszcz i zaczął go powoli zapinać.Ta czynność była na pewno pracochłonna więc mieli jeszcze troszkę czasu na pogawędki.Akachi w tym samym czasie rzucił jeszcze przelotne aczkolwiek stanowcze spojrzenie na swojego towarzysza podróży.Miało to pewnie na celu aby zaczął się szykować.
"Hmm stolica...zapewne tam będziemy mogli znaleźć odpowiedzi na niektóre pytania..."-pomyślał mocno zaciskając lewą dłoń.
Gdy tylko mężczyzna dopinał ostatnią pozłacaną klamrę od jego płaszcza jego głowa powędrowała w stronę Haralda.
-Dziękujemy Ci za wszystko.Informacji jakich nam udzieliłeś z całą pewnością przydadzą się do naszej wędrówki.Obyś był cały i zdrów Haraldzie!!-na ostatnie wyrazy wypowiedział odrobinę mocniejszym tonem jednocześnie lekko się pochylając.
Następnie mężczyzna zarzucił na siebie swoją torbę podróżniczą i zaczął kierować się ku wyjściu dając tym samym jasną wiadomość Emmetowi że wychodzą...
Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Heimhavn   Nie Mar 29, 2009 5:49 pm

Informacja jaką udzielił im Harald na pewno przyda się w przyszłości, a Emmet pomyślał, że może poszukają jakiegoś miejsca spoczynku w stolicy, bądź kogoś kto zająłby się ich treningiem, jeśli oczywiście zamaskowany towarzysz będzie chciał, by ktoś go prowadził.
Gdy zaczął zapinać płaszcz Emmet wiedział, że muszą już udać się w dalszą drogę. On sam nie miał zbyt dużo do ubrania, założył tylko swój płaszcz, i czekał. Zastanawiał się co teraz z nimi dalej będzie, i jak Harald dalej będzie kierował swoim losem. Zaczął bawić się swoim pierścieniem na palcu. Po chwili jednak uniósł głowę i rzekł do Haralda.

- Mam nadzieję, że nasze drogi jeszcze kiedyś się zejdą, i wszyscy będziemy godnie reprezentować ten kraj, Asgard. Życzę Ci powodzenia w dalszej wędrówce, i niech sprzyja Ci szczęście a gwiazdy Cię strzegą.

Wyciągnął rękę do niego. Chciał by rozstali się w dobrych stosunkach. Lekko się uśmiechną... Teraz rozpoczyna się nowy rozdział w jego życiu.
Służba Asgardowi. I będzie starał się jak najmocniej tylko potrafi.

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Heimhavn   Nie Mar 29, 2009 7:42 pm

Gdy tylko przekroczyli próg drzwi wyjściowych od razu Akachi poczuł niemalże na całym ciele podmuch zimnego powietrze.Płatki śniegu zaczęły ozdabiać jego kaptur oraz maskę.Jednak z każdą kolejną sekundą mężczyzna zaczął się przyzwyczajać do takich warunków.
"Podstawa to zaaklimatyzować się...później będzie już tylko z górki..."-wysunął taki wniosek w myślach młody Mitterand.
Następnie swój wzrok przerzucił na wychodzącego za nim towarzysza podróży.
Swoim charakterystycznym suchym oraz obojętnym tonem rzekł do niego.
-Będziemy potrzebować jakiegoś środka transportu...hmm myślałem o koniu lecz minęły lata odkąd ostatnio wsiadłem na potężnego wierzchowca...
I już nie czekając na decyzję czy odpowiedź kompana podszedł do jakieś człowieka siedzącego przed domem.Spokojnie palił swoją fajkę patrząc się w morze.Początkowo nie zwrócił uwagi nawet na zamaskowanego lecz ten od razu dał o sobie znać.
-Nie chciałbym przeszkadzać lecz może pan mi wskazać drogę do stajni??-zapytał lekko unosząc brwi.
Mężczyzna spojrzał się na niego dziwnym wzrokiem.Jednak Akachi był już do takich spojrzeń oraz sytuacji przyzwyczajony i traktował je jak błahostkę.
-Tak...musisz panie skręcić w prawo a następnie w lewo za domem zbrojmistrza...-odpowiedział zmęczonym głosem.
-Niech Cię Odyn pobłogosławi za tę pomoc...-powiedział Akachi i odwrócił się jednocześnie na pięcie
"A szatan niech Cie pokarze za ten wzrok..."-pomyślał szyderczo się uśmiechając.
Następnie z powrotem wrócił do Emmeta.Poprawił swój medalion który przez przypadek wyszedł mu z koszuli oraz torbę podróżniczą na plecach.
-Wiem gdzie jest stajnia.Jednak...-tutaj się zawahał zamaskowany.
Jednak mam tylko pieniądze na jednego porządnego konia łącznie z okuciem.Więc mam nadzieję że nie będzie to Ci stwarzało żadnego problemu...-zapytał przechylając jednocześnie głowę do góry...
Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Heimhavn   Nie Mar 29, 2009 8:02 pm

Emmet szedł spokojnie za swoim towarzyszem. Delikatne płatki śniegu muskały jego twarz, i okryły jego włosy białym puchem. Pomyślał, że chyba przez większość czasu będzie widział taki krajobraz i czuł taki chłód, chodź jeśli będzie spędzał dużo czasu w tym klimacie to po jakimś czasie na pewno za klimatyzuje się tutaj i nie będzie to dla niego sprawiało jakiegoś większego problemu.
Spojrzał w górę dostrzegając jak płatki śniegu opadają na ziemię. Do jego głowy zaczęły napływać wspomnienia jak tak samo spoglądał w górę, patrzył w gwiazdy i myślał o tym co będzie dalej. Brakowało mu tylko jego gitterny, i łatwo udało mu się wyobrazić jak spogląda właśnie na spadające płatki śniegu i gra na tym instrumencie, tak jak wtedy na rozgwieżdżonej polanie... Teraz jednak otwierał się przed nim nowy świat, i musi zrobić wszystko by wykreować sobie swoje nowe życie najlepiej jak tylko to możliwe. Jego towarzysz poszedł zapytać o drogę do stajni. Gdy wrócił Emmet spojrzał na niego i słuchał z uwagą co ten ma do powiedzenia.

- Oczywiście, nie robi mi to żadnego problemu by jechać razem z Tobą, a nawet lepiej, bo ja sam nie potrafię jeździć konno. Ja niestety nie posiadam przy sobie żadnych środków na przetrwanie, więc jesteśmy zdani na Ciebie, ale obiecuje Ci że kiedyś Ci za wszystko odpłacę. Oddam to co do Ciebie należy.

Potem jego wzrok spoczął na medalionie, który zwisał na jego klatce. Mimowolnie podniósł dłoń na wysokość klatki piersiowej, pomacał swój pierścień.

- Widzę, że nosisz jakiś cenny przedmiot. Na pewno wiele dla Ciebie znaczy... ja też mam coś takiego... tylko to mi zostało po rodzinie.. może kiedyś... gdy będę stary... wrócę w tamte strony.... - pokazał mu swój pierścień.

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Heimhavn   Nie Mar 29, 2009 10:35 pm

-Tak piękny ruszajmy...-odpowiedział swoim beztroskim stylem Akachi.
Jednak doskonale wiedział w głębi duszy że ten przedmiot znaczył bardzo wiele dla towarzysza.Także miał taka pamiątkę.Złoty medalion dziedziczony z pokolenia na pokolenie.Cenna oraz sentymentalna rzecz.
"Pamiętam jak dziś kiedy mi ojciec go podarował...wiele dla mnie znaczy ten dzień...jeden z nielicznych..."-rozmyślił się zamaskowany wpadając jednocześnie na coś.
Omal by się przez to nie wywrócił jednak w ostatniej chwili złapał równowagę.
-Uff..nie wiele brakowało...-szepnął sam do siebie.
Na całe szczęście reszta drogi przebiegała spokojniej.Wreszcie dotarli do celu.Stajnia może i nie była tak okazała jak te które widział w Anglii lecz...zawsze to coś prawda??.
Widząc zapewne stajennego podszedł do niego Akachi jednocześnie przygotowując sakiewkę ze złotem.
-Ten...-wskazał palcem zamaskowany.
-Ten??.A przywitać to Cię nie uczyli w domu ha??-uniósł krzaczaste brwi starszy mężczyzna.
Jednak te słowa nie trafiły do zamaskowanego.Dalej wskazywał palcem na pięknego dużo potężnego czarnego konia.Jego oczy wielkie niczym księżyc na niebie a sierść lśniła może i nawet podobnym blaskiem.Od razu "wpadł" w oku Akachiemu.Zawsze dostawał to czego chce...
-Tutaj jest dziesięć sztuk złota.Wszystko co mam więc nie będę się targować.Załaduj do tego jeszcze wszystko dla tego konia.Porządne podkowy oraz siodło i takie tam...-zaczął wymieniać mężczyzna nie spuszczając wzorku z konia.
Stajenny zadowolony że aż za tyle sprzedał swoje zwierze szybko zabrał się do pracy.Nie minęła godzina a wszystko było gotowe.W tym czasie Akachi podszedł ostrożnie do konia i położył swoją dłoń na jego szyi.
"Tak..jesteś potężny..czuję w tobie coś wyjątkowego..coś co Cię wyróżnia od innych...
Jesteś Hidalgo...ocean ognia..."-pomyślał dalej trzymając swoją lewą dłoń na jego szyi...
Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Heimhavn   Pon Mar 30, 2009 3:24 pm

Emmet ruszył wskazaną droga do stajni. Ciągle przyglądał się swojemu pierścieniowi na palcu. Zdjął go, położył na dłoni i przyglądał mu się. Rozmyślał jak wiele dla niego to znaczy. Że rozpoczyna kolejny etap swojego życia, a to ma mu przypominać kim jest, i jakim ma być. Nie wiedział też, dlaczego tylko to pozostało mu ze splądrowanych jego rzeczy. Może to tylko czysty przypadek, ale Emmet wiedział, że tak naprawdę nic w życiu nie dzieje się przypadkiem. Po prostu los chciał by ten pierścień nadal pozostawał u niego, by wiedział co ma robić, być może przekazać go potem komuś innemu... W jego głowie narodziła się myśl, że musi ciężko trenować by odnaleźć swoich rodziców, i nie ważne jak to zrobi, ale będzie jednym z najpotężniejszych ludzi, którzy chodzili do tej pory po ziemi.
Gdy dotarli do stajni Emmet wiedział, że będą musieli wybrać jakiegoś mocnego konia. Od razu rzucił mu się w oczy taki duży, czarny, którego potem wybrał jego zamaskowany towarzysz. Dał mu chyba wszystkie złoto jakie posiadał, a więc od teraz też będą musieli radzić sobie w trudnych warunkach. Po godzinie wszystko było gotowe, a Emmet podszedł do swojego towarzysza.

- To co, ruszamy tak? Do stolicy, może tam kogoś poznamy. Masz jakiś plan? Tam moglibyśmy zacząć poszukiwania jakiś wojowników, z którymi byśmy mogli trenować. Trzeba w końcu zacząć. - zwrócił się do niego.

Wiedział, że teraz kiedy mają zostać jedną drużyną będą musieli sobie ufać bezgranicznie. Nie wiedział jednak, czy jego towarzysz będzie w stanie odkryć przed nim rąbka swojej tajemnicy. Miał nadzieję, że wszystko ułoży się dobrze....

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Heimhavn   Pon Mar 30, 2009 7:48 pm

Gdy tylko stajenny przygotował wszystko co było potrzebne do podróży na tym pięknym wierzchowcu od razu bez zbędnej gadaniny wsiadł na swojego "nowego towarzysza".
"Na pewno takiego obrotu zdarzeń się nie spodziewałem...towarzysz podróży takiej wrednej osoby jak jak oraz koń..."-pomyślał kiwając lekko głową.
Hidalgo początkowo nie za bardzo oswajał się z sytuacją że ma nowego pana.Odrobinę rzucał się na boki lecz.. z każdym kolejnym dotknięciem jego grzywy czy szyi przez zamaskowanego sprawiało że momentalnie stawał się spokojniejszy.
-Już...spokojnie maleńki...-wręcz szeptał mu do ucha Akachi.
Przez następne kilkanaście minut kierując się odpowiednimi znakami dwoje towarzyszy podróży żądnych przygód ruszyło w stronę stolicy Asgardu.Hidalgo okazał się na prawdę wspaniałym wierzchowcem.
"Pędzie jak wichura a zmęczenia po nim nie widać.Koń dla króli..."-pomyślał mężczyzna dalej chcąc sprawdzić jak dobry jest jego towarzysz.
Widok dwóch wojowników na jednym koniu mógł się dla tutejszych wydawać niecodziennym widokiem.Jednak...taka a nie inna była sytuacja materialna Akachiego.Człowiek jest tak stworzony aby za wszelką cenę móc przetrwać w każdych warunkach.Jednak aby tego dokonać..z całą pewnością należy mieć troszkę "oleju" w głowie.
W ciszy przemierzali kolejne dzikie tereny tego kraju.Wokół wydawało się że jest tylko śnieg...śnieg...i jeszcze raz śnieg.Czasem mogli by zobaczyć jakieś kontury lecz z tej odległości nie byli w stanie sprecyzować czym to mogło być dokładnie.Dokładnie po półtora godziny drogi Akachi zauważył że Hidalgo zaczyna powoli zwalniać z wyczerpania.
"Jednak biedaczyna jest nie przyzwyczajona..."-pomyślał odwracając się tym samym do Emmeta.
-Musimy zrobić małą przerwę...-zarządził zamaskowany.
Ten mały postój Akachi postanowił urządzić pod jednym ze znaków wskazującym drogę do regionu Thordian.
Następnie ze swojej małej torby wyjął smakowicie wyglądające jabłko.Chwilkę później podarował go Hidalgowi czesząc jego czarną grzywę.
-Proszę mały...zasłużyłeś...-powiedział cichym tonem jakoś nie zwracając na obecność drugiego kompana...
Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Heimhavn   Pon Mar 30, 2009 8:15 pm

Emmet widział jak jego towarzysz obchodził się z koniem. Nie było to dla niego dziwne, można wręcz powiedzieć że normalne. On sam praktycznie tak samo obchodził się ze swoimi kwiatami w rodzinnym ogrodzie. Nadal jednak fascynowało go to, jaki jest tajemniczy. Chciał wiedzieć co chłopak skrywa za tą maską. Ludzie nie są przyzwyczajeni do noszenia masek, a zwłaszcza do ich oglądania na czyjejś twarzy.
Droga była bardzo ciekawa, Emmet rozglądał się na boki. Przynajmniej zaczął, od połowy jazdy, bo nigdy nie jeździł na koniu i jakoś musiał się przyzwyczaić. Co chwila przekręcał się na lewo i prawo, albo zaczął go boleć tyłek i plecy. Czasami nawet złapał się Akachiego, ratując się przed upadkiem. Gdy koń stopniowo zaczął zwalniać usłyszał, że muszą zrobić przerwę. Zsiadł z konia i wszystko go bolało. Jak na pierwszą jazdę, to całkiem nieźle, i podobało mu się, nie zniechęcał się.
Jego kompan praktycznie nie zwracał uwagi na Emmeta. Nie irytowało go to, wiedział że są to dopiero początki ich znajomości i muszą się ze sobą zżyć. Gdy Akachi dał koniowi jabłko Emmet pomyślał, że to musi być bardzo wrażliwy człowiek, tylko skrywa wszystko pod swoją maską. Tak jak ciało jest maską... duszy.
Podszedł do Akachiego, który stał obok konia.

- Bardzo dobry koń, wytrzymały. Dobrze wybrałeś, chyba masz oko do takich rzeczy. - powiedział Emmet, uśmiechnął się i poklepał konia po boku - odpowiesz mi na pytanie? Masz jakieś plany co do dotarcia do stolicy? Czy mamy tak nie odzywać się całą drogę....

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Heimhavn   Pon Mar 30, 2009 9:01 pm

Początkowo nie zwrócił uwagi szczególnej na słowa Emmeta jednak zaraz po tym gdy skończył czesać grzywę odwrócił się do niego.Z lekkim uśmieszkiem na twarzy rzekł.
-Czemu mielibyśmy się nie odzywać??.Do stolicy pozostało jeszcze sporo czasu...
Następne pytanie było nieco trudniejsze...wymagało zastanowienia się oraz dobrania odpowiednich słów.Jednak zamaskowany szybko sobie z tym poradził.Kilka lat spędzonych w klasztorze na naukach wreszcie coś dało..
-Myślę że musimy po prostu zaufać intuicji.-odpowiedział dość skromnie.
Z całą pewnością na pewno skupimy się na treningu zaraz po dojechaniu tam.Jako iż jest to największe miasto...nie będzie problemu ze znalezieniem kilku osób chętnych do nauki.
Znów położył swoją dłoń na Hidaldze.Czuł że w ten sposób przepływa przez niego pozytywna energia zwierzęcia.Jednak w bardziej konkretniejszy sposób nie mógł tego wyjaśnić.Ponownie swój wzrok skierował na Emmeta z pytaniem.
-A ty co chciałbyś robisz docierając do celu??-suchy głos rozbrzmiał w powietrzu...
Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Heimhavn   Pon Mar 30, 2009 9:18 pm

Zaciekawiła go reakcja jego zamaskowanego towarzysza. Spoglądał jak ten zajmuje się koniem. Po chwili jednak usłyszał całą odpowiedź. Tak też myślał, że będą potrzebować innych osób, i trenować. Muszą się wybić z tego miejsca w jakim teraz są. Osoby z zewnątrz, nie z Asgardu. Zwykli ludzie, tyle że Akachi przyciąga niepotrzebną uwagę. Emmet wierzył jednak, że przez upór i odpowiedni trening uda im się w końcu zyskać szacunek wśród ludzi, i audiencję u kapłanki Odyna.
Zastanowił się przez chwilę, co mogli by robić podczas podróży. Na pewno Emmet wiedział jedno, i na wstępie mu odpowiedział.

- No rozmawiać... poznać się... Tego konia traktujesz lepiej ode mnie. Czemu? Bo nie potrafi nic powiedzieć. A ty boisz się pytań, nie chcesz ich. Nie bój się mnie, zaufaj mi. Potrafię uszanować decyzję innego człowieka, więc będę szanował także i Ciebie, bez względu na to jaki jesteś. Chyba jesteśmy drużyną tak? Więc i tak musimy się poznać, słabe, mocne strony. Ale zresztą... jeśli nie chcesz... to przyjdzie na to czas, minie sporo czasu na wspólnych treningach... - powiedział i odszedł gdzieś na bok, siadając na śniegu.

Nie wiedział, czy trafił w czuły punkt jego towarzysza, ale powiedział to co myślał, i to był pierwszy krok do ich przyjaźni: szczerość. Na razie nie liczył na nic wielkiego, każdy ma swoją psychikę, i musi sobie radzić sam ze sobą...

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Heimhavn   Pon Mar 30, 2009 9:46 pm

Harald jeszcze przez dłuższy czas siedział w zajeździe. Wpatrując się w ogień zastanawiał się, dokąd zaprowadzą jego nowych znajomych ścieżki przeznaczenia. Nadszedł czas, by i on wyruszył w swoją stronę. Wybrali różne drogi, mieli różne cele, ale wiedział, że na końcu mogą stanąć ramię w ramię.
Wstał i rzucił na stół kilka monet. Kiedy wyszedł na zewnątrz, poczół jak zimne powietrze niemal zmraża jego ciało. Mimo że wielu uważało by inaczej, on uznał to za całkiem przyjemne doznanie. Akachi i Emmet chcieli udać się na zachód, do stolicy, on miał zamiar wyruszyć na południe.

-Trochę ciepła jeszcze nikomu nie zaszkodziło. - powiedział do siebie ruszając.

Wkrótce potem opuszczał miasto. Odwrócił się jeszcze, rzucając ostatnie spojrzenie portowej osadzie. Nic nie stało mu na drodze, szedł więc dalej.

_________________


Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Heimhavn   Pon Mar 30, 2009 10:46 pm

"Zazdrośnik.."-pomyślał Akachi lekko się uśmiechając.
Jednocześnie oderwał swoją dłoń od Hidalgo który lekko zaryczał.Następnie powolnym krokiem udał się w miejsce gdzie siedział "obrażony" towarzysz podróży.Usiadł obok niego i spokojnie rzekł.
-Zaufanie to towar który jest bardzo trudny do zdobycia...-zaczął dość dziwnie.
Jednak że w miarę czasu na pewno będziesz się dowiadywał o mnie wielu rzeczy zarówno tych dobrych jak i złych.Pragniesz poznać moją tajemnicę lecz tak jakby się dobrze zastanowić to ona nie istnieje.Ta maska...-powiedział jednocześnie zdejmując kaptur.
Ta maska...
Znów się zaciął.Najwyraźniej mężczyzna chciał coś zrobić jednak...może wstyd go powstrzymywał.Jednak widząc reakcje oraz słysząc słowa przyjaciela postanowił zaryzykować.Mówiąc te kolejne słowa powoli zdejmował maskę z twarzy..
-Proszę...ta maska właśnie to skrywała przed światem.Zniszczoną twarz przez płomienie piekielne...-gdy do uszu Emmeta dotarły ostatnie słowa ku jego oczom ukazał się..
Bez owijania w bawełnę.Brzydki widok...niemal cała twarz w bliznach oszpecała Akachiego.Popalona zniszczona...niesmacznie to wyglądało.Ktoś o słabych nerwach mógłby wymiotować.Jedynie jego oczy-duże białe oczy stanowiły coś ładnego.
Gdy tylko zamaskowany uznał że wystarczy ponownie założył swój rekwizyt na twarz.Nie chciał więcej wystawiać towarzysza na próbę.
-Mam nadzieję że jesteś teraz zadowolony.Ujrzałeś prawdziwego mnie...ta maska skrywa go od niepamiętnych czasów.Uszanuj to co widziałeś i przysięgnij że nikomu nie powiesz...-zażądał wręcz od Emmeta mężczyzna.
Stanął naprzeciw jego bardzo pewny i dumny siebie.Pomimo że właśnie pokazał swoją prawdziwą twarz Akachi czuł się nawet dobrze.Wiedział że może mu zaufać lecz nie chciał w żaden sposób na razie tego wykazywać.
"Mam nadzieję...mam nadzieję że postąpiłem słusznie..."-pomyślał spoglądając na niego swoimi oczyma...
Na jego twarzy umalował się pewien niepokój...
Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Heimhavn   Wto Mar 31, 2009 8:31 pm

Emmet wcale nie spodziewał się takiej reakcji ze strony jego towarzysza. On mówiąc to myślał nad czymś innym... Ale to, że odważył się na taki czyn wprawiło chłopaka w stan osłupienia.
Przyglądał się jego twarzy... Starał się nie zrobić jakieś dziwnej miny, bądź odwrócić głowy. Nie zrobił tego. Spoglądał w jego oczy. Oczy pełne cierpienia, nawet strachu.
Emmet wiedział, że Akachi zrobił jeden z kolejnych kroków. Zaufał mu, znowu. Pokazał mu to, co prawdopodobnie nikomu jeszcze nie pokazał. Emmet również wstał.

- Możesz mi zaufać... Nie wydam Twojego sekretu... - Emmet położył mu rękę na ramieniu, klepnął dwa razy i uśmiechnął się.

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Heimhavn   Wto Mar 31, 2009 10:44 pm

"Inaczej musiałbym skręcić Ci kark..."-pomyślał odwzajemniając uśmiech lecz Emmet nie mógł go zobaczyć.
Chwilkę później dosłownie znów swój wzrok przeniósł na wierzchowca.Chciał w ten sposób zobaczyć czy nic mu nie jest.Można powiedzieć że na prawdę traktuję Hidalgo jak kogoś bardzo ważnego.
Oczywiście Akachi nie mógł zapomnieć także o obecności jego drugiego towarzysza podróży.Pomimo że był ciekawski to z całą pewnością trzeba było o nim powiedzieć iż to człowiek godny zaufania oraz honoru.
-Jeszcze jakieś piętnaście...góra dwadzieścia minut-szepnął zamaskowany w jego stronę.
Masz może pomysł w jaki sposób wykorzystać ten czas??-zapytał i już chciał coś jeszcze dodać ale ostatecznie pohamował swój zapęd.
Akachi powoli rozejrzał się na pięcie.Chciał dojrzeć coś w oddali...jakiś punkt odniesienia lecz wokół tylko śnieg.
"Ciekawe jakie przygody oraz wydarzenia będą nas czekać w kolejnym regionie oraz stolicy.."-pomyślał Akachi.
Najwyraźniej jego dusza podróżnika się odezwała.W tym miejscu...w tej części świata wreszcie będzie mieć szansę aby odnaleźć spokój...to co od tak dawna bezustannie poszukiwał...
Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Heimhavn   Czw Kwi 02, 2009 4:05 pm

Emmet był spokojniejszy. Sam nie wiedział co sie z nim dzieje. Stał tak, i rozmyślał, co będzie z nimi dalej, co będzie trzeba robić. Wiedział, że musi zrobić wszystko by być tym jednym z lepszych, i będzie musiał ciężko trenować. Z tym jednak nie było problemu, miał do tego ambicję, miał zapał.
Gdy zobaczył twarz swojego towarzysza pogląd na świat nieco mu się zmienił. Teraz odkrył przed nim swoją tajemnicę. Emmet nie wiedział co mógłby odsłonić przed nim, nie miał jakiś swoich tajemnic rzucających się bardzo w oczy. Patrząc na ten realny świat, na innych myślał co jeszcze dla nich przygotował los, jakie mają problemy. Każdy musi się z czymś borykać, ale mają swoje pomysły, mają ambicje i siłę samozaparcia, dlatego udaje im się przezwyciężyć wszystko to co przed nimi postawiono, gdy z zamyślenia wyciągnął go Akachi.

- Hm... nie wiem, teraz raczej nie będziemy zaczynać treningów, czy czegoś innego czego potem nie będziemy mogli swobodnie dokończyć. W stolicy zaczniemy wszystko od początku, może będziemy planować co dalej... - Emmet zrobił małą przerwę. - Wiesz gdzie będziemy mieszkać? Wykupimy domy? Przecież oddałeś wszystkie swoje pieniądze, a ja nie mam swoich.

Tak pomyślał, jak będą spędzać noce w tak zimnym kraju. Przecież nie będą siedzieć noc w noc w jednej karczmie, ogrzewać się przy ogniu. Muszą znaleźć kogoś, kto mógłby ich oprowadzić po całej krainie, i wtedy zaczną swój trening.

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Heimhavn   Czw Kwi 02, 2009 8:42 pm

Jego kompan zadał bardzo interesujące pytanie.Jednak nawet po dłuższej chwili zastanowienia się Akachi pokiwał przecząco głową na znak, że nie wie.
"Ma rację... spędzanie nocy gdzie temperatura jeszcze bardziej spada poniżej zera jest cholernie niebezpieczne.."-pomyślał i wtedy go oświeciło.
Zbierając myśli i dobierając słowa mężczyzna jednocześnie zdejmował swój medalion z szyi.Ku zdziwieniu na pewno Emmeta położył go na dłoni oraz rzekł spokojnym tonem.
-To jedyna drogocenna rzecz jaka mi pozostała.Jeżeli będzie to warte kilka sztuk złotych monet...wówczas...-zawahał się widocznie zamaskowany.
Zrobił krótką przerwę aby złapać oddech.Najwyraźniej jeszcze nie przywykł do warunków panujących tutaj.Kolejny argumenty do tego aby...
-Wówczas sprzedam medalion.A gdy dorobimy się należnego nam szacunku i sławy...zapamiętam kupca oraz odkupię od niego tą rzecz.
W następnej chwili spojrzał na Hidalga który już najwidoczniej odpoczął.Kolejna kraina była na wyciągnięcie dłoni więc muszą tylko wsiąść na konia i ruszyć dalej w drogę.
"Region Thoridan...nic mi to nie mówi niestety...mam nadzieję że znajdziemy tam jednak jakąś pomocną dłoń..."-pomyślał kierując się w stronę rumaka.
W następnej chwili błyskawicznie wskoczył na niego.Przelotnym wzrokiem objął Emmeta dając mu jasno do zrozumienia że koniec przerwy a czas działać.
Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Heimhavn   Czw Kwi 02, 2009 9:00 pm

To co był w stanie zrobić dla nich Akachi było bardzo honorowe. Jednak Emmet nie mógł na to pozwolić. Jeśli miałby tego pozbyć się tylko dlatego, żeby oni mogli żyć, to on woli już głodować. Sam ma taki cenny przedmiot i wie, że bardzo ciężko byłoby mu się z nim rozstać, dlatego też czuł powagę sytuacji w jakiej się znaleźli i doceniał poświęcenie jego towarzysza.
Próbował znaleźć jakieś sensowne argumenty do tego, by przekonać go, że nie może sprzedać tego medalionu. A co jeśli już nie uda mu się odkupić od niego tego przedmiotu? Emmet był dobrej myśli, ale teraz wszystko jest możliwe i jednak nie warto ryzykować. Wsiadł na konia, ruszając w dalszą drogę. Miał nadzieję, że powiedzie im się to co sobie zaplanowali. Gdy siedział już za nim, powiedział głośno, gdyż wiatr gwizdał głośno.

- Nie możesz tego zrobić, nie możesz sprzedać tego medalionu. Wiem ile to dla Ciebie znaczy i po prostu nie moge Ci na to pozwolić. Ja nie sprzedałbym mojego pierścienia po za tym... ile by mi za niego dali... Nie przejmuj się, na pewno znajdziemy jakiś sposób by przetrwać i na razie nie ma się o co martwić. Martwić to będziemy się gdy ten problem powstanie w całości.... - Emmet zastanowił się chwilę.. - Wiesz... moglibyśmy zaciągnąć się do jakiejś pracy fizycznej. Pewnie starczyłoby nam na coś do jedzenia i picia, a także tymczasowego mieszkania, a i potrzebne mięśnie wyrobiły by nam się doskonale....

To było wszystko na co narazie było stać Emmeta. Wiedział, że Akachi nie tak łatwo da się przekonać, ale chłopakowi zależało na tym by tego nie robił. Pomysłów mogło być mnóstwo, chociażby ten który podał dla przykładu. Klepnął towarzysza w ramię.

- Nie musisz tego dla mnie robić... doceniam to...

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Heimhavn   

Powrót do góry Go down
 
Heimhavn
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: IV ERA :: ASGARD-
Skocz do: