Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Stolica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Saga
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 10/03/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Male

PisanieTemat: Stolica   Nie Mar 22, 2009 7:37 pm



Największe miasto w Asgardzie.To tutaj znajduje się pałac kapłanki Odyna.

_________________
I don't wanna lose control, but I'm falling
Powrót do góry Go down
Paolo Miraż

avatar

Dołączył/a : 04/01/2008
Liczba postów : 501

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Stolica   Czw Mar 26, 2009 9:49 pm

Wyszedł z domu po skromnym śniadaniu i ruszył w miejsce gdzie co rano, od dwóch lat ćwiczył z znajomym strażnikiem miejskim szermierkę. Odległość do przebycia była mała, szedł więc powoli pozwalając zimnemu powietrzu zakraść się za koszule wypędzając resztki snu. Gdy się już całkiem rozbudził zawinął się w płaszcz i przyspieszył kroku. Chwilę później stał przed wejściem do koszar straży. Wszedł do środka pozdrawiając strażnika i ruszył w stronę sali treningowej. Podzielona była na dwie części. W pierwszej zawsze było ciepło i tam ćwiczyli chłopcy, a starsi wojownicy się rozgrzewali. Po rozgrzewce, z mieczem w ręku ruszył do drugiej części sali. Różnica podstawowa była taka że ta sala nie miała dachu. Było to zrobione specjalnie, by wojownicy walczyli w warunkach odpowiadających klimatowi kraju.
Zobaczywszy Hunda ruszył w jego stronę z uśmiechem by rozpocząć trening. Po ponad godzinie wyszedł z baraków i ruszył na obiad. Po drodze liczył ile nie był w domu.
"To już trzeci rok w stolicy, a ja nic jeszcze nie osiągnąłem, może Odyn chce sprawdzić moją cierpliwość?"
Pocieszając się takimi myślami wszedł do domu.
Powrót do góry Go down
Mira

avatar

Dołączył/a : 17/03/2008
Liczba postów : 147


PisanieTemat: Re: Stolica   Sob Mar 28, 2009 9:12 am

Po prawie dwóch dniach podróży dotarła w końcu na miejsce.Rodowy medalion ,który miała przy sobie pozwolił jej bez problemu minąć strażników.Znalazłwszy się już wewnątrz podjechała do znajdującej się niedaleko wejścia stajni.Pamiętała ją jeszcze z czasów gdy była tu z bratem.Opiekun przybytku przywitał ją serdecznie.Zabierając wierzchowca zapewnił ją ,że dobrze się nim zajmie.Uiściła jeszcze opłatę za dosyć długi okres ,w którym koń miał przebywać w tym miejscu po czym ruszyła w stronę miasta.Jak narazie miała tylko jeden cel: zwiedzanie.
Powrót do góry Go down
Paolo Miraż

avatar

Dołączył/a : 04/01/2008
Liczba postów : 501

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Stolica   Sob Mar 28, 2009 2:16 pm

Szedł powoli ulicami miasta. Nie miał konkretnego celu, przeszedł obok pałacu kapłanki i ruszył w stronę bogatszej dzielnicy. Tam postanowił ogrzać się w karczmie. Wszedł więc do środka, podszedł do barmana, wziął od niego piwo i zaczął popijać obserwując ludzi. Gdy opróżnił kufel postanowił zrobić coś czego jeszcze nie próbował, tylko ta część miasta nie sprzyjała. Wyszedł z karczmy i ruszył w stronę średniozamożnej części. Tam wszedł do kolejnej karczmy i rzekł głośno.
- Zabijam smoki, bazyliszki i inne potwory, wykonuje również inne zlecenia.
Podszedł do barmana, wziął kolejne piwo i zaczął pić uśmiechając się. Wiedział że smoków, ani bazyliszków nie ma, a innymi potworami mogą być tylko ludzie. Zastanawiał się czy ktoś mu odpowie.
Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Stolica   Nie Maj 24, 2009 11:57 am

Gdy tylko zbliżyli się na odpowiednią odległość od razu przykuli uwagę dwóch strażników stojących na warcie.Akachi chcąc rozwiązać to bardzo pokojowo pierwszy zeskoczył z konia.Zdjął kaptur z głowy a białe włosy opadły mu na maskę.Lekko uniósł dłonie do góry chcąc w ten sposób powiedzieć że nie ma złych zamiarów.
-Kim jesteście i czego szukacie w stolicy?!-zapytał groźnym i grubym tonem jeden z nich.
-Nie musicie się nas obawiać.Przybywam z miasta portowego Heimhavn...pragniemy zasłużyć na audiencję u kapłanki Odyna-odpowiedział błyskawicznie mu zamaskowany mężczyzna.
Strażnicy początkowo nie wiedzieli co mają odpowiedzieć.Jeden nawet prychnął śmiechem.Dopiero po dłuższej chwili postanowili odpowiedzieć przybyszom.
-Jeżeli to jest jakiś dowcip to naprawdę był bardzo nieudany...
-Dobrze...może inaczej.Jeżeli byśmy wyglądali na złodziei czy morderców to myślisz że bylibyśmy na tyle głupi aby wchodzić do stolicy główną bramą...i to o tej porze??.A poza tym czemu nie chcecie nas wpuścić??-zasypał gradem pytań strażników Akachi.
-Wyglądasz podejrzanie...ty i twój towarzysz.Dalej odpowiedź brzmi nie!-krzyknęli taranując olbrzymi halabardami dalszą drogę.
Akachi powoli wychodził z siebie.Już chciał wyjął swój miecz i nauczyć ich dobrych manier lecz...to by tylko pogorszyło sprawę a konsekwencją tego byłoby spędzenie reszty życia w celi więziennej.
Zamaskowany podszedł do towarzysza i odrobinę spokojniejszym tonem zapytał.
-Więc co robimy??
Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Stolica   Pon Maj 25, 2009 9:51 am

Gdy w końcu zbliżali się do stolicy, Emmet czuł że robi mu się coraz cieplej. Chciał jak najszybciej tam dotrzeć, zobaczyć jak tam będzie, trenować. Może nawet dostać się do Kapłanki. Wiedział, że także jego towarzysz poczuł ulgę na widok z daleka rysującego się miasta. Gdy w końcu dotarli Akachi zsiadł z konia i zaczął rozmawiać ze strażnikami. Emmet jednak ciągle siedział na koniu.
Nie rozumiał dlaczego strażnicy mieliby ich nie wpuścić, przecież wyglądają jak zwykli mieszkańcy... no prawie... Chłopak przeczuwał, że gdy będą już u kresu swojej wędrówki to znów pojawi się problem który będą musieli rozwiązać. Emmet pochylił się na koniu gdy Akachi podszedł do niego.

- No nie wiem. Dlaczego nie chcą nas wpuścić? Hm... może spróbujmy dać im łapówkę. W końcu ile może zarabiać taki żołnierz stojąc na warcie? Albo spróbujemy jakoś przekraść się przez mur... Tyle że co zrobimy z koniem... Cóż. Było nie było musimy coś wymyślić. - mówił to szeptem do swojego towarzysza tak, by strażnicy nie zdołali tego usłyszeć.

Wyprostował się na koniu i spojrzał na strażników uśmiechając się.

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Stolica   Pon Maj 25, 2009 6:35 pm

Akachi spojrzał z odrobinę przekrzywioną głową na swojego towarzysza.Nie miał na razie nic mu do powiedzenia.Myślał jak należy wybrnąć z takiej sytuacji.
"Dając im łapówkę jest to równoznaczne ryzyko z pójściem do więzienia..."-pomyślał wkładając rękę do kieszeni płaszcza.
W ten sposób chciał jakby sprawdzić czy dalej ma ten woreczek ze złotymi monetami.
-Beznadziejna...na prawdę beznadziejna sytuacja...-szepnął pod nosem ściskając jednocześnie lewą pięść.
W tym samym czasie w oddali było słychać śmiech strażników którzy "rwali boki" z widoku dwóch nieszczęśników.
-Patrz...oni na prawdę chcą bardzo...ale to bardzo wejść do stolicy-rzekł łapiąc się za hełm mężczyzna.
Akachiemu powoli po tych słowach zaczęły puszczać nerwy.Ten kto stałby obok niego mógłby zauważyć jakieś drobinki czegoś "białego" wirującego wokół zamaskowanego.Z każdą kolejną sekundą nasilały się i to coraz mocniej.Jakby chciały w jednej chwili wybuchnąć!.
-Popatrz się...czy ten chłopak właśnie zrobił to o czym myślę?-zapytał drugiego mocno chwytając halabardę.
-Podejdźcie tutaj na moment...-rzekł drugi poważniejszym tonem.
Najwyraźniej mały "teatrzyk" zaowocował.Może teraz będą mieli szansę na wejście do stolicy??.Jednak na tą wieść Akachi nie za bardzo się przejął.Jego oddech był cięższy a nogi uginały się pod nim.Najwyraźniej nowa moc którą poznał w sobie jeszcze nie do końca mu służy...

OCC;Proszę się nie dziwić czemu zastosowałem tutaj taki opis:).Ponieważ gdyby były spr. moje treningi miałbym już odpowiednią ich ilość aby poznać w sobie kosmos:))
Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Stolica   Sro Maj 27, 2009 5:57 pm

Jego towarzysz nic nie odpowiedział na to, co Emmet mu powiedział. Pomyślał, że może nie odpowiada mu to co on zaproponował. W końcu, choć nikt tego jeszcze głośno nie powiedział, to on tu prowadził. Był starszy i chyba bardziej doświadczony. Miał zdolności walki większe od Emmeta. A chłopak i tak nie pożądał władzy. Zwykle Ci, który najbardziej się nadają do sprawowania władzy nigdy nie chcą jej mieć. Chłopak wiedział, że wiązałoby się to z ryzykiem częstego podejmowania decyzji, za które ktoś musiałby płacić. Sam jednak podejmuje niektóre decyzje i nie jest zależny od kogoś.
Gdy zobaczył coś dziwnego otworzył szeroko oczy ze zdziwienia i otworzył buzie. Jego towarzysz zrobił coś dziwnego, z taką aurą wyglądał pięknie, niemal jak jakiś anioł z gwiazd. Pomyślał, że chłopak jest potężny, skoro potrafi coś takiego zrobić, i to jego bardziej zbliża do stanie się wielkim świętym wojownikiem. Najwidoczniej zauważyli to i strażnicy. Emmet złapał za wodze Hidalgo i lekko puknął go w boki, tak że ten wolnym tempem podszedł do strażników razem z Akachim.
Starał się zachować poważną minę, taką jaka potrzebowała do tego powaga sytuacji. Udawał, że wie co zrobił jego zamaskowany towarzysz i nie wywołuje to u niego jakiegoś specjalnego zdziwienia. Gdyby strażnicy wpuściliby ich do środka to mieliby kolejny krok za sobą, do audycji u Kapłanki. Będą musieli jednak trenować.

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Stolica   Czw Maj 28, 2009 12:04 pm

-Czy ty sobie zdajesz w ogóle sprawę co nam tutaj właśnie pokazałeś??-zapytał z lekkim nie dowierzaniem w głosie strażnik.
-Tak właściwie to nie wiem...był to taki nagły przypływ energii nie mogę tego inaczej określić..-odpowiedział zamaskowany dalej ciężko sapiąc.
Wyzwolenie takiej mocy na pewno wpłynęło na chłopaka.Ciekawe tylko w jaki sposób?.Jeszcze kilka minut naradzali się obaj strażnicy.Najwyraźniej sytuacja zmieniła się na korzyść młodych wojowników.
-Możecie wejść do miasta...jednak ostrzegam!-tutaj podniósł troszkę ton.
-Macie nie wszczynać żadnych bójek.Prawo jest tutaj niezwykle surowe...-wtrącił sobie "3 grosze" drugi strażnik.
-Postaramy się...-w swoim stylu sucho i bez emocji odpowiedział im Akachi.
Następnie lekko się ukłonił w geście podziękowania.
"Co za głupcy..."-pomyślał zamaskowany...a raczej ta jego druga ciemniejsza strona.
Po chwili wsiadł na koń i przekroczyli bramy stolicy Asgardu...
Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Stolica   Nie Maj 31, 2009 5:39 pm

Emmet nie wiedział co ma robić, co mówić, jak zachowywać się. W drodze zamyśleń doszedł do wniosku że jednak lepiej będzie jak w ogóle nie będzie się odzywał. Tak też zrobił i w sumie tylko obserwował rozmowę towarzysza z dwoma strażnikami. Zapisał sobie w pamięci, żeby zapytać zamaskowanego o to co przed chwilą zrobił. Może on będzie w stanie nauczyć go tego. Wtedy obaj poczuliby się pewniej w stosunku do tego co czeka ich w przyszłości.
Gdy strażnicy powiedzieli, że jednak ich przepuszczą Emmet uśmiechnął się lekko. Zastanawiał się tylko, czy to co zrobił Akachi było z jego własnej woli czy z przypływu gniewu jaki go ogarnął. Jeszcze raz więc zapamiętał by go potem o to zapytać. Jednak na razie sądził że nie jest do odpowiednia pora na takie rzeczy. W końcu dotarli do stolicy i będą musieli sobie poradzić.
Po przekroczeniu bram miasta Emmet spytał swojego towarzysza.

- Co teraz? Będziemy musieli podejmować się jakiejś pracy by zarobić trochę pieniędzy, czy damy sobie rade na razie bez niczego? Myślę, że najlepiej będzie jak znajdziemy jakieś miejsce gdzie możemy spać... no i stajnię dla konia..

Zastanawiał się o czym myśli jego towarzysz. Tak bardzo chciałby znać myśli innych, wiedzieć co w danej sytuacji sądzą. Skoro jednak nie dostali tej zdolności od dziecka, to raczej Bóg chciał byśmy swoje myśli zostawili dla siebie a nie na pokaz innych...

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Stolica   Wto Cze 02, 2009 4:34 pm

-Nie wiem przyjacielu co robić...jesteśmy całkowicie w nowym otoczeniu.W końcu to stolica więc pewnie będziemy błądzić...-powiedział suchym charakterystycznym dla siebie tonem.
Tak szczerze mówiąc to pewna myśl krążyła Akachiemu po głowie jednak nie chciał jej wyjawić.Nasuwa się pytanie czemu...otóż odpowiedzieć jest bardzo prosta.Jak każdy człowiek nie był pewien swego pomysłu więc żeby nie zapeszyć nie mówił tego od razu.
"Doskonały plan trzeba opracować nawet do minimalnego szczegółu..."-pomyślał wpatrując się w mury stolicy.
Następnie swoje błękitne oczy schowane pod biało śnieżną maską skierował na swojego towarzysza.Ponownie przyjął charakterystyczny dla siebie ton.
-Nie możemy tutaj tak stać jak wryci w ziemię...
a więc...tym razem ja pójdę poszukać jakiegoś miejsca do spoczynku.Mamy niewiele złota a zapewne ceny w stolicy będą wygórowane.Ty natomiast poszukasz stajni dla Hidalga.Masz...tyle powinno wystarczyć-powiedział Akachi jednocześnie wysypując Emmetowi kilka sztuk złotych monet.
Następnie nie czekając na reakcje towarzysza odwrócił się jak nigdy nic i zaczął wędrować w swoją stronę...

OCC;Legumir dowolność w narracji:))
Możesz pisać co chcesz lecz żeby to było zgodne z realiami:D
Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Stolica   Sro Cze 03, 2009 9:05 pm

Emmet także nie wiedział co robić. Po chwili jednak złapał monety, które wysypał mu jego zamaskowany towarzysz. Zobaczył tylko jego plecy, patrzył jak odchodzi poszukać jakiegoś miejsca do spoczynku. Chłopak złapał wodze Hidalgo i ruszył przed siebie, koń szedł spokojnie obok niego niekiedy głośno prychając. Był bardzo ciepły, z ciągłego ruchu niemal para unosiła się w okół niego. Po chwili jednak Emmet stanął jak wryty, gdy przyszła mu do głowy pewna myśl. "No przecież gdy znajdziesz stajnie, to nie będziesz wiedział gdzie masz iść za zamaskowanym by gdzieś spocząć. A nie mamy jakiegoś dostępnego środka komunikacji ani nigdzie się nie umówiliśmy... hm... może on pomyśli to samo i zacznie mnie szukać? Byle byśmy się tylko nie minęli w drodze..." - myślał.
Lekko zdenerwowany ruszył przed siebie z wiernym koniem przy boku. Długo błądził między uliczkami zasypanymi śniegiem. Widoczność z każdą minutą pogarszała się, widocznie zapadał zmrok. Chłopak pytał się idących ludzi o stajnię, lecz raczej unikali go, a Emmet nie wiedział skąd taka reakcja z ich strony. W końcu jeden z nich, tęgi mężczyzna z wielką futrzastą czapką na głowie powiedział mu w którą stronę ma szukać stajni. Emmet uddał się tam.
Jednak gdy tam dotarł był już niemal zmrok. Wszystkie konie siedziały w swoich zagrodach. Chłopak wszedł do środka i krzyknął głośno.

- Czego tam?! Kto o tej porze tu zawitał, niemalże do domu miałem już iść!

Emmet ujrzał bardzo niskiego mężczyznę. Wydawał się nie groźny, ale był bardzo umięśniony, chodź chudy.

- Witam Cię Szanowny Panie - chłopak skłonił się lekko - ja i mój koń jesteśmy znużeni podróżą. Mógłbyś zaopiekować się nim do mojego powrotu? Oczywiście zapłacę, a to piękny koń i potrzebuje dobrego traktowania. - mężczyzna przez chwilę przyglądał się mu dziwnie. Gdy jednak ten wyjął trochę monet stajenny wziął je nawet nie mówiąc że to za mało i z uśmiechem wziął konia i zaprowadził go do jednej z zagród. Emmet jeszcze poklepał Hidalgo po boku gdy przechodził. W ten sposób w kieszeni zostało mu trochę monet a on mógł poszukać swojego towarzysza...

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Stolica   Pon Cze 15, 2009 1:51 pm

Płatki śniegu delikatnie opadały mu na na białe włosy.Niektóre z nich
dostały się nawet na maskę powodując małe zacieki.Akachi jednak się tym
nie przejmował.Przemierzał kolejne uliczki...niekonieczne te główne
lecz także wąskie w której widział biedotę ludzi.Żebraki, prostytutki,
rzeźnicy...wszyscy z niższych sfer.Mimo to dalej ten widok go nie
wzruszał.Jak najtwardsza skała szedł dalej w poszukiwaniu karczmy...a
może czegoś jeszcze??.
"Emmet sobie doskonale poradzi.."-pomyślał otrzepując się ze śniegu.
Po niecałej godzinie poszukiwań wreszcie odnalazł miejsce gdzie
mogliby razem z towarzyszem odpocząć po ciężkiej podróży.Jednak nie
specjalnie ciągnęło tam zamaskowanego mężczyznę.W oddali widział zamek
księżniczki Asgardu.
"Wspaniały...mógłbym się do niego przyzwyczaić..."-pomyślał kładąc jednocześnie dłoń na rękojeści swojego miecza.
Wówczas Akachi zauważył że na prawo od karczmy odbiega pewna
ścieżka.Wyróżniała się tym że była zadbana a ludzie chodzący po niej w
żaden sposób nie przypominali biedaków.Mężczyzna postanowił wyruszł w
tamtą stronę...
-Karczma może poczekać...-powiedział suchym obojętnym tonem pod nosem Akachi...
Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Stolica   Czw Cze 18, 2009 8:20 pm

-Może...-rzekła tajemnicza postać w białym od śniegu kapturze.
Następnie podeszła na stosunkowo bliższą odległość do mężczyzny jakby chciała się jej lepiej przypatrzyć.
-Widzę że jesteś strudzony długą drogą...powiedz mi czego szukasz w tej...dziurze??-rzekł jednocześnie plując śliną na ziemię.
Postać średniego wzrostu wpatrywała się w Akachiego jak w obrazek.Może to był złodziej??.Albo jakiś wojownik rządny prawdziwego wyzwania??.Nie wiadomo...
Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Stolica   Czw Cze 18, 2009 8:33 pm

Emmet kręcił się bez celu. Było już ciemno, więc wszedł do pierwszego pomieszczanie, w którym było jasno, głośno z daleka i zalatywało chmielem. W środku jednak nie zastał swojego zamaskowanego towarzysza, a i tak było już ciemno, więc nie miał zamiaru błąkać się samotnie po jakiś ciemnych i zimnych od śniegu uliczkach. Nie wiedział co tu może się czaić, w końcu to stolica więc mogłoby być też dużo potencjalnych złoczyńców. Ludzie jak zwykle śmiali się i pili, niektórzy grali w kart, kości, inni szemrali cicho między sobą w ciemnym kącie sali. Usiadł przy jednym ze stolików i zamówił sobie piwo. Lekko go rozgrzało. Nie przysłuchiwał się rozmowom innym, nie próbował tez nawiązać żadnego kontaktu. Myślał tylko o swoim towarzyszu gdzie on teraz może być.
Siedział tak całą nocy w karczmie, nie wypił jednak więcej niż dwóch piw. I tak był dość rozgrzany, a nie chciał zataczać się jak pajac. Gdy już uznał że więcej tu nie wysiedzi wyszedł na zimną ulice, chciał trochę złapać świeżego powietrza. Chłodny wiatr smagał go po twarzy targając włosy we wszystkie strony. Poruszał się wolno po krętych uliczkach. Pamiętał jednak doskonale jak wrócić z powrotem do stajni.
Nagle usłyszał krzyk, dość głośny. Natychmiast pobiegł w tamtą stronę. Widział jak dwóch mężczyzn przytrzymują kobietę, a trzeci próbował się do nich dobrać. Szarpała się i krzyczała jak tylko mogła. Zatkali jej usta. Emmet nie mógł na to patrzeć. Przez chwilę jakby go zemdliło, zaraz potem wszystko ustąpiło gniewowi. Jego oczy zrobiły się jakby czerwone, jego oczy jakby miotały błyskawicami w stronę bandziorów.

- Zostawcie ją... - mruknął, na tyle głośno, żeby go usłyszeli. To wystarczyło.

Znowu przybrał dziwną pozę. Ugiął nogi w kolanach, pochylił się do przodu i rozstawił szeroko ręce jakby pazury tygrysa.

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Stolica   Czw Cze 18, 2009 9:27 pm

Trzej napastnicy lekko się zadziwili widokiem przybyłej postaci.Pomimo tego dwóch z nich dalej kontynuowało swoje "igraszki".Jeden z nich wyszedł przed szereg z wyraźnie skamieniałą miną.
-Szukasz guza??.Właśnie go znalazłeś...-rzekł jednocześnie podbiegając do Emmeta i całej siły go uderzając w twarz(50obr)


OCC:Napastnik(1)-350HP
Napastnik(2)-??
Napastnik(3)-??
Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Stolica   Czw Cze 18, 2009 9:44 pm

-Gówno Cię może obchodzić co ja tutaj szukam...-rzekł suchym głosem a następnie z ogromną siłą złapać prawą ręką mężczyznę za szyję.
Następnie lekko uniósł go w powietrzu jakby chciał "wydusić" z niego wszystkie informację.
-Posłuchaj mnie...nie szukam kłopotów jednak już mi je narobiłeś.Mógłbym Cię teraz udusić jak psa...lecz po co?.
Biała maska Akachiego cały czas była wpatrzona w jeden punkt.W tajemniczego przybysza który zakłócił wewnętrzny spokój wojownika.Na całe szczęście mężczyzna zachował instynkt samozachowawczy...a może raczej nie chęć pójścia do obskurnego lochu??.
Chwilkę później puścił go aby złapał oddech.
"Mam nadzieję że nie trzymałem go za mocno..."-pomyślał zakładając kaptur na głowę i poprawiając pochwę od miecza.
-Więc mów...czego ode mnie chcesz.Ale...mów dokładnie.Ma cierpliwość ma granicę...-rzekł stanowczym głosem Akachi...a raczej Jakub Mitterand.
Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Stolica   Pią Cze 19, 2009 2:23 pm

-Panie proszę nie rób mi krzywdy...-rzekła niemalże błagalnym głosem przybyła postać.
Gdy tylko padł na ziemię od razu zaczął głęboko oddychać aby uregulować tętno oddechu.Następnie spojrzał się na zamaskowanego mężczyznę z lekką odrazą i niechęcią.
-Wiem jak dostać się do zamku królewskiego...-rzekł troszkę zniekształconym głosem.
Wstając na równe nogi jednocześnie zdejmował kryjący go kaptur.
-Jestem klucznikiem...-przedstawił się nieznajomy wojownikowi w białej masce.

Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Stolica   Pią Cze 19, 2009 6:03 pm

- Nie powinieneś był tego robić! - krzyknął do niego. W środku niego coś wybuchło.

Emmet trochę odczuł uderzenie bandziora. Wpatrywał się w niego z wściekłą miną, niemal się już trząsł ze złości. Nie dość że jeszcze ich przyłapał to tamci nadal nie mieli ochoty przestać, jakby byli bez wstydu, przeklęte bestie. Na dodatek jeszcze ten atak bardziej go rozjuszył.
W środku niego zaczęło się coś dziać, coś jakby rosło w nim. Jak uczucie, albo jakaś dziwna energia... Poddał się temu, wiedział, że teraz złość może kierować w stronę tych, którzy swoimi czynami zasługiwali na potępienie...
Emmet warknął jak jakiś dziki wilk, uczucie w nim stale rosło.
Nagle w ciemnej uliczce powoli zaczęło robić się jasno... ale nie z nieba. Biała, niemal lodowa poświata wychodziła prosto z chłopaka. Z każdą chwilą robiła sie coraz to większa i jaśniejsza. Teraz już nawet dwóch pozostałych bandziorów patrzyło się na niego. Tym razem to w ich oczach Emmet zobaczył strach, a nie w kobiety na pół rozebranej leżącej na zimnym śniegu.
Jego oczy zaczęło 'miotać błyskawice'. Poświata coraz bardziej jaśniała aż w końcu chłopak nie wytrzymał i krzyknął ze złością, a cała energia uleciała z niego i robiła szkody w tych, którzy próbowali się dobrać do tej kobiety.
Gdy chwilę potem Emmet otworzył oczy, mężczyzna przed nim, leżał i na leżąco cofał się, a w jego oczach ciągle był strach. Teraz tylko zależało od chłopaka czy daruje mu życie....

OCC:
pozostałe moje hp: 390
moje mp: 300

Wybuch kosmosu: 14*5 = 70 dmg

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Stolica   Pią Cze 19, 2009 9:48 pm

Z całą pewnością napastnicy nie spodziewali się takiej agresji w zachowaniu młodego wojownika.Jeden z nich porzucił wręcz ze strachu swój haniebny czyn i zerwał się jak najprędzej do ucieczki.
Ten który oberwał energią zgromadzoną w kuli powstał dość zaskakująco prędko.Pomimo tego że jego ciało było poparzone...powstał i ponownie zacisnął pięści.
-To jeszcze nie koniec...-powiedział wyraźnie zniekształconym głosem.
Drugi napastnik który do tej pory stał na uboczu sprytnie zaszedł od tyłu Emmeta i złapał go pod ramiona mona ściskając.Siła była tak dużo u niego aż młodego asgardczyka uniósł do góry.Następnie jego koleszkowaty opryszek podszedł z głupiutkim uśmieszkiem na twarzy.To teraz się zabawimy...
W dosłownie kilka minut mężczyzna zadał biednego a co gorsza zmęczonemu Emmetowi kilkadziesiąt ciosów prosto w brzuch czy twarz(50 obr).
-Ty nie powinieneś tego robić...-było jeszcze czuć od niego dym..dym od spalonej skóry.

OCC;
Napastnik(1)-280HP
Napastnik(2)-320HP
OCC:2) pamiętaj że używając wybuchu cosmo masz stratę tury:)Czyli odp a potem ja jeszcze atakuję:D
Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Stolica   Pią Cze 19, 2009 10:02 pm

Akachi lekko "spuścił" z tonu gdy nieznajomy przedstawił mu dość ciekawą propozycję.Jednak od razu po raz kolejny włączył się u niego instynkt samozachowawczy.
-I niby po co mam tam iść?.Żeby coś ukraść??.Mam pieniądze.Aby pójść na niezaproszoną audiencję u kapłanki?.Nie jestem godny tego zaszczytu...-rzekł wszystko swoim charakterystycznym...a wręcz ukochanym suchym tonem.
Następnie zamaskowany zrobił kilka kroków do tyłu.Nie miał zamiaru mieć nic wspólnego z tym o to człowiekiem...bez honoru...
W błyskawicznym tempie wyciągnął swoje ostrze zakupione u kowala.Krawędź miecza powędrowała w prost na głowę Klucznika.
-Jaki był twój prawdziwy powód zatrzymania mnie??-rzekł z lekką nutą ciekawości Akachi.
Mimo iż to można było dopasować jako przesłuchanie zamaskowany musiał zachować chociaż "jakieś prowizoryczne" środki ostrożności.Nie wiadomo jakim sztuczkami dysponuję ten mężczyzna.
"Jeżeli będzie trzeba...to tym razem ręka pokieruje ostrzem..."-pomyślał śledząc bacznie każdy jego ruch.
Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Stolica   Pią Cze 19, 2009 10:22 pm

Emmet myślał, że złoczyńcy przestraszą się i uciekną. Tak jak uciekł jeden z nich. Byli oni jednak twardsi niż chłopak mógł sie spodziewać. On sam nie wiedział co się z nim stało, nie mógł więc nikomu tego wyjaśnić. Ale widocznie mężczyźni nie przestraszyli się bo znali to, czego on dokonał i nie wywoływało u nich to żadnej reakcji emocjonalnej. Na początku wydawali się przestraszeni, ale nie wiedzieli jaką mocą dysponuje chłopak.
Teraz to on obrywał mocno. Silny mężczyzna trzymał go w objęciach. Był niemal tak silny jak niedźwiedź, a Emmet miał nadzieję trenować tyle by być tak silnym by walczyć z niedźwiedziem.
Nie brak mu było, jednak odwagi. Skoro już zaczął ratować tą dziewczynę, to chciał to dokończyć, nawet jeśli miałby poświęcić to życiem. Nie zapomniał nauk jakich uczył się, i ciągle miał parę tricków w rękawie. Jednym zwinnym ruchem wyśliznął się jak wąż z objęć mężczyzny, skoczył na ścianę, i odbił się od niej robiąc salto w powietrzu nad nimi. Znalazł się bliżej kobiety. Ta, gdy tylko zauważyła że Emmet się zbliża jeszcze bardziej się przestraszyła.

- Uciekaj, głupia... - powiedział do niej cichym głosem oglądając się do niej przez ramię. Nawet jeśli go nie usłyszała to z pewnością wyczytała to z jego ust. W jego oczach nie było strachu, tylko gniew i odwaga. Adrenalinę zamienił na pewność siebie. Wiedział że może teraz zginąć i nic sobie z tego nie robił. Najwyraźniej świetnie się bawił. Gdy kobieta zebrała się do ucieczki chłopak odwrócił się do złoczyńców.

- Nie wstyd Wam? Taka bezbronna kobieta, w ciemnej uliczce...sama. Nie umiecie już zaspokoić swoich potrzeb w normalny sposób? - powiedział to uśmiechając się szyderczo. Chciał w ten sposób pokazać, że nadal się ich nie boi, mimo iż już oberwał.

OCC:
Moje HP: 340
MP:300

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Stolica   Sob Cze 20, 2009 12:57 pm

-Nie...nie wstyd nam...-rzekł dość w złowrogim tonie mężczyzna który powoli rozluźniał nadgarstki.
Drugi z oprychów-ten większy bardziej masywny oraz pewnie głupszy ponownie wyszedł za swojego towarzysza rzucając mu tylko przelotne spojrzenie.
-Teraz zobaczysz że nie warto z nam zadzierać-w chwili wypowiadania tych słów mężczyzna swoją masywną ręką przydusił z ogromną łatwością Emmeta do ściany(80obr).
Z każdą kolejną sekundą ucisk był co raz większy.A powietrza...no cóż także brakowało w równym tempie.Pozostały oprych śmiejąc się złowrogo podszedł do biednego asgardczyka.
-Widzisz??.Twa moc jest niczym przy naszej.Pozwoliłbym Ci tutaj zdechnąć łącznie z tą dziwką..ale mam lepszy pomysł.-rzekł wszystko jednym tchem.
Po krótkiej chwili wokół mężczyzny pojawiła się czarno-krwista aura.Owa energia została skumulowana w lewej pięści opryszka.Następnie...
jego wspólnik odrzucił Emmeta na bok a on z całej siły uderzył go prosto w głowę(200obr).Cios padł z taką furią aż ściany pobliskich budynków zaczęły pękać.
Waleczny i odważny Emmet padł bezwładnie na ziemię.Taki cios...powinien go zabić...

OCC:Łącznie dla Ciebie 280obr.I pamięta teraz...po tak silnych ciosach nie bd jakiś fikołków czy innych sztuczek.
Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Stolica   Sob Cze 20, 2009 2:06 pm

-Śledziłem Ciebie już od dawna...-rzekł z lekką nutą ironii w głosie.
Następnie powoli wstał lecz na tyle ostrożnie aby nie nadziać się na ostrze Akachiego.Mężczyzna kątem oka spoglądał na zamaskowanego.Chciał w ten sposób dostrzec w nim coś..co pozwoliłoby odgadnąć jego słabe strony.
-Naprawdę nie chcesz odwiedzić kapłanki Wielkiego Odyna??-dalej drążył ten temat Klucznik.
Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Stolica   Sob Cze 20, 2009 3:01 pm

-Śledziłeś mnie??!-powiedział najwyraźniej zdenerwowany Akachi.
Chwilkę później odsunął znacząco swoją broń.Nie schował jej do pochwy gdyż nieznajomy ma pewnie jeszcze wiele sekretów oraz sztuczek do wykorzystania.Jednak mężczyznę zastanawiało w głównej mierze to...jak przez ten czas który podróżował nie widział nigdy tego człowieka.
"Musi być na prawdę dobry w tym co robi..."-pomyślał spoglądając mu w twarz.
Chwilkę później zamaskowany lekko odwrócił głowę i skierował swój wzrok na pałac księżniczki.Z jeden strony taka propozycja wydaje się być nie do odrzucenia...z drugiej jednak.Gdyby rzeczywiście spotkał kapłankę to co by jej powiedział?.Co miałby jej do zaoferowania?.Niestety jedyną odpowiedzią na te wszystkie pytania jest słowo: NIC!.
-Uciekaj stąd...nie jestem zainteresowany...-rzekł Akachi chowając swoją broń do pochwy.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stolica   

Powrót do góry Go down
 
Stolica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Salzburg, stolica landu i park narodowy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: IV ERA :: ASGARD-
Skocz do: