Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bajka,powieść......

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Saga
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 10/03/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Male

PisanieTemat: Bajka,powieść......   Czw Mar 26, 2009 6:43 pm

Przeklinał w myślach chwilę , w której zdecydował się iść tą drogą.Na twarzy trzymał dłonie
- Co zrobiłeś z moją twarzą !!! - wykrzyczał zdenerwowany.
- Ja...ja...nie wiem - odpowiedziała postać.W jej głosie dało się słyszeć przerażenie.
- Jak to nie wiesz ?! - wykrzyczał znów wzburzony, jednocześnie zabierając dłonie z twarzy.
Spojrzał na istotę.Opuszczony z głowy kaptur ukazywał cały widok jej twarzy.
Brak jednego oka a drugie całkowicie czarne.Połowa twarzy poparzona a druga całkowicie pokaleczona.Brak górnej wargi oraz tylko połowiczny nos.
Tak w skrócie można było opisać twarz tej istoty ,która teraz wydawała się całkowicie.
- Ja tylko zabieram dusze przypadkowych ludzi do Królestwa Zmarłych.Nie potrafię zmienić nikogo wyglądu - zarzekała się istota.
- Kłamiesz !!! Daje ci chwilę na odwrócenie tego albo zginiesz.................
****************************************
Spoglądał w swoje odbicie w tafli wody.Nieopodal leżało rozcięte na części ciało istoty ,która jak widać nie dopełniła ultimatum.
Jednak teraz nie to było dla niego ważnego.Jego dłonie wędrowały do twarzy po czym robiły ruch jakby chciały ściągnąć maskę.Lecz ta niechciała tego zrobić.
W pewnym momencie wbijał sobie palce w skórę twarzy tak mocno ,że robił sobie rany .Mimo ,że krew ściekała mu po dłoniach "maska" nadal nie chciała zejść.
- Teraz nie jesteś już żadnym zagrożeniem dla Czarnego Księcia - szept niósł się w powietrzu a może w jego głowie.
Odwrócił się szukając źródła szeptu lecz go nie znalazł.
- Co masz na myśli - krzyknął jak gdyby mimo wszystko wiedział do kogo ten szept należy.
- Chyba nie myślisz ,że ten śmieć był wstanie zmienić cię.To wszystko sprawka Czarnego Księcia.Teraz nic już nie stanie mu na drodze.
Szept ustał,doskonale wiedział ,że nie ma sensu zadawać kolejnych pytań bo i tak nie otrzyma odpowiedzi.
Podszedł do istoty ,którą przed chwilą zabił.Pośród tych wszystkich części jakie z niej zostały znalazł dosyć sporych rozmiarów medalion.
Podniósł go i dobrze mu się przyjrzał.Wyglądało na to ,że medalion pełnił funkcje przechowywania czegoś.Nie mógł jednak w żaden sposób go otworzyć.
*************************************
Gdy dotarł do najbliższego miasteczka swoje kroki skierował do karczmy.Usiadł w zaciemnionym kącie i czekał na swoje zamówienie.Osoby przebywające w karczmie dziwnie mu się przyglądały.
Mogło to być spowodowane dwiema rzeczami.Albo jego ranami na twarzy ,które sam sobie zrobił albo poprostu obce osoby w tym miasteczku były rzadkością.Gdy karczmarz przyniósł mu zamówienie zdziwił go fakt zastawy ,której
raczej nie widywało się w takich miejscach.I zdecydowanie lepiej gdyby i tym razem jej tu nie było.Jednym przypadkowym spojrzeniem dostrzegł w jednym z elementów zastawy swoje odbicie.Momentalnie szybkim ruchem ręką zwalił całą
zastawę wraz z posiłkiem ze stołu.Jednocześnie równiez upadł medalion zabrany dziwnej istocie.Dziwnym zrządzeniem losu otwarł się a zjego wnętrza wypadła dziwna mapa.Jednym zwinnym ruchem schowal ją oraz medalion ponieważ właśnie podchodził karczmarz żeby sprawdzić co się stało.
Po tym jak zapłacił za nie zjedzony posiłek oraz straty jakie spowodował.Opuścił karczmę.

_________________
I don't wanna lose control, but I'm falling
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bajka,powieść......   Czw Mar 26, 2009 8:32 pm

Jak zwykle trzymasz poziom, a w nagrodę dostajesz 2.

_________________


Powrót do góry Go down
Saga
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 10/03/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bajka,powieść......   Czw Kwi 02, 2009 7:19 pm

Obudził się cały spocony a głowa bolała go jakby otrzymał potężny cios.
Ten sam koszmar nawiedzał go co pewien czas.Koszmar ,który jest "ucieleśnieniem" jego winy.
Usiadł na łóżku chowając twarz w rękach.Próbował oddychać miarowo by się uspokoić.Po jakiś czasie
uspokoił się.Ubrał się po czym wyszedł.

*******************************
Dawno już nie był w tym miejscu.Zawsze gdy tu wracał wiele różnych wspomnień wypełniało jego głowę.
W oddali widział już znaną mu chatkę.Kilkanaście metrów przed budowlą znajdował się starszy mężczyzna ,który był celem jego podróży.
Mężczyzna dziarsko operował siekierą rozpłatając w ten sposób kolejne kawałki drewna.Gdy podszedł do niego bliżej mężczyzna przerwał czynność.
W sumie to nie wiedział jak ma zacząć tą rozmowę.Zaczął więc od niezwykle prostego pytania:
- Co u ciebie słychać ?
Starzec spojrzał na niego.Wyglądał na zaskoczonego jego wizytą oraz zdenerwowany faktem jego pojawienia się.
- Czego chcesz ? - zadał pytanie nie odpowiadając na poprzednie.Tonu głosu starca nie można było uznać za przyjazny.
Wahał się czy powiedzieć mężczyźnie to czego od niego chciał.
- Zaczniesz w końcu mówisz bo tracisz tylko mój czas - warknął starzec.
- Chciałem cię prosić abyś mnie trenował.
- Co ?? - rzekł mężczyzna z niedowierzaniem.
- Dostałem się na służbę do Hadesa i chce żebyś mnie trenował.
- Jak śmiesz tu przychodzić i prosić mnie o coś takiego.Przez ciebie straciłem mojego syna a ty przychodzisz z takim pytaniem i jeszcze w to wszystko wmieszany jest Hades.Wynoś się stąd natychmiast.

Rozumiał zachowanie starca.W końcu z jego winy zginął jego syn.Choć tak naprawdę nie był on jego rodzonym synem.Przygarnął go gdy był mały.Jednak nie zmieniało to faktu ,że zarówno on traktował go jak syna a on jego jak ojca.
Chciał jeszcze coś powiedzieć ale zrezygnował.Odszedł tak jak mu kazał starzec.
****************************
Po kilkunastu minutach do starca podszedł mężczyzna.Również był już bardziej stary niż młody.
Starzec i tym razem był zaskoczony wizytą.
- Dawno się nie widzieliśmy Amerisie - rzekł ten ,który przybył.
- To prawda Nikanderze.Co cię tu sprawdza.
- Słyszałem ,że twój syn zginął ponad rok temu.Więc dziwi mnie ,że widziałem go trzy dni temu w okolicach Aten.
- To nie twoja sprawa - odburknął Ameris.
- Mylisz się. Nie tak dawno temu był tu chłopak o ile pamięć mnie nie myli nazywa się Juan Miguel prawda ?
I o ile nadal pamięć mnie nie myli to oskarżasz go o śmierć swojego syna ,który żyje.

- Już ci powiedziałem to nie twoja sprawa.
- Jak śmiesz mi mówić ,że to nie moja sprawa.Oboje służyliśmy Atenie więc mam prawo do tego.Jak mogliście oboje zrobić coś takiego.
Twój syn nie mógł znieść ,że Juan Miguel jest od niego lepszy więc wymyśliliście tą śmierć żeby on ciągle się obwiniał.Zawiodłeś
mnie ty ,który służyłeś Atenie.

- I tak wychodzi na to ,że miałem rację w stosunku do niego.Przyszedł aby mnie ponformować ,że służy Hadesowi i prosić o trening.Rozumiesz Hadesowi !!! Naszemu największemu wrogowi
- Widze ,że nic nie rozumiesz.Żebyś nie miał do mnie żadnych pretensji mówię ci ,że ja będe trenował tego chłopaka.
- Chcesz trenować sługę Hadesa ?!
- Chce trenować chłopaka a to jaką drogę wybrał już mnie nie obchodzi.Poza tym jesteś gorszy od każdego Spectrana stary głupcze.
W tej rozmowie nie padło już żadne słowo a rozmówca ,który przyszedł odszedł tak samo szybko jak przybył.

**********************************************

Na początku dnia nie spodziewał się takiego obrotu sytuacji.Ważne dla niego było ,że miał teraz kogoś kto może go uczyć choć zjawił się całkiem niespodziewanie.
Również tego samego dnia poznał miejsce , w którym będzie trenował.Była to bardzo duża posiadłość z ogromnymi terenami wokół.

_________________
I don't wanna lose control, but I'm falling
Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Bajka,powieść......   Czw Kwi 02, 2009 7:48 pm

nawet nie zauwazasz, gdy sie powtazasz :] - i nie chodzi mi o umyslne powtorzenia - popracuj nad tym bo im dalej czytałam tym było gorzej
wyskoczyla ci nawet zmiana czasu w akapicie

dostać się na służbę 'u kogoś' brzmi lepiej niż 'do kogoś' - do kogoś możesz se iść w odwiedziny
w rozmowie brak interpunkcji - stąd też wydaje się być pozbawiona emocji - mimo tego iż zdania są ich w teorii pełne

wokół czegoś coś jest niby, 'wokół słupka tańczą rybki', ale znajdują się tereny to raczej wokoło

2 lvl

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Saga
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 10/03/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bajka,powieść......   Pon Kwi 20, 2009 4:04 pm

Wiórki drewna powoli spadały na dół.Wraz z każdym ruchem jego dłoni kawałek drewna zmieniał swe kształty przybierając humanoidalny wygląd.
Był bardzo zaangażowny w swoje zajęcie.Więc nie zauważał upływu czasu.Gdy już skończył na jego twarzy pojawił się uśmiech.Postawił swoje dzieło na stole wśród innych.
Przyglądał się wszystkim figurką ,które wykonał.Było ich kilkanaście.Znajdowały się wśród nich między innym podobizny wszystkich spectran ,których poznał.Drzwi do jego komnaty lekko skrzypnęły gdy jeden ze
służących Nikandera wchodził.
- Pan się pyta czy panicz zejdzie ?
- Za moment - odpowiedział służącemu.
Przebywał już u Nikandera przeszło tydzień.Przez ten czas miał okazję tylko chwilę potrenować.Powodem tak niezbyt okazałego życia treningowego była wysoka gorączka ,którą dostał pięć dni temu.
Na początku sam był lekko przestraszony tak wysoką gorączką lecz jak się okazało nie była ona wynikiem choroby.Już wczoraj czuł się dobrze a dziś można powiedzieć ,że nawet bardzo dobrze.
Wstał z krzesła lekko wzdychając. Na dole w najlepsze trwał bal.Fakt ,że był gościem u Nikandera wymagał od niego by choć na chwilę zjawił się na przyjęciu przez niego organizowanym.
Przebrał koszulę na bardziej odpowiednią po czym zszedł na dół.

Tak jak przypuszczał było mnóstwo ludzi.Przechodząc po sali można było dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy jak np. kto kogo zdradza ,kto się wzbogacił lub od kogo też fortuna się odwróciła.
W jego mniemaniu takie przyjęcia były organizowane właśnie po to by jego uczestnicy mogli wymienić się nowymi plotkami.Po drodze napotkał również służącego ,który zajmował się roznoszeniem szlachetnego trunku.
Wziął jeden kieliszek wina i udał się w kąt sali.Stał sobie spokojnie popijąc wino gdy podeszła do niego kobieta.Napewno nie miałby nic przeciwko temu gdyby nie wygląd ów niewiasty.Pierwsze co można było zauważyć to fakt ,że łatwiej
ją przeskoczyć niż obejść.Dopiero później w oczy rzucała się lekko mówiąc niezbyt urodziwa twarz.Pyzata twarz cała pokryta piegami, małe świńskie oczka.Nos również przypominał raczej świński.W sumie to gdyby nie piegi można było powiedzieć ,że stoi przed nim świnia.
Choć te stworzenia miały w sobie większy urok niż stworzenie stojace przed nim bo naprawdę trudno było nazwać je kobietą.Na domiar złego ów stworzenie zaczęło wykonywać w jego kierunku dziwne gesty, które chyba miały przypominać kokietowanie. Gdyby przed chwilą coś jadł zapewne teraz by to zwrócił.
Kolejnym etapem jaki powzięła sobie do wykonania istota stojąca przed nim była rozmowa.Nie zwracał uwagi na to co do niego mówiła.Powód był jeden - oddech.Był pewien ,że nawet rozkładające się ciała mają lepszy zapach niż ten oddech.Na szczęście pojawił się niski i chudy starszy jegomość dzięki czemu gadająca postać zamknęła swoje szczęki.
Niestety jak to mówią trafił z deszczu pod rynnę.Mężczyzna okazał się ojcem tego stworzenia ,które napastowało go od pewnego czasu.
- Widze ,że sobie tu gawędzicie z moją córkeczką - głos mężczyzny był dosyć rzeźki w stosunku do jego wyglądu.
Nic nie odpowiedział na słowa starca szukając jak najszybszej drogi ucieczki ponieważ przeczuwał co za chwilę może się wydarzyć.Nie znajdował jednak żadnego wyjścia ponieważ "córeczka" mężczyzny zagradzała "cały świat"
- Pewnie wiadomość ,że moja córka jest wolna bardzo cię ucieszy.
W tym momencie wziął i wylał na siebie pozostałą zawartość kieliszka.
- Przepraszam ale muszę się przebrać - rzekł i odpychając lekko starca wydostał się z pułapki.
Szedł bardzo szybko by monstrum nie ruszyło czasem za nim.Chyba teraz wiedział co mogły czuć ofiary w labiryncie minotaura.Głównym jego postanowieniem było ,że gdy wejdzie do swojego pokoju
to zamknie go na wszystkie spusty i już tego wieczoru nie wyjdzie.Wymijając kolejnych ludzi poczuł nagle dłoń na ramieniu.Nie był to jednak dotyk ,który mogłyby sprawić łapska potwora.
Odwrócił się i zatonął w brązowym spojrzeniu.
Wyraz jego twarzy był nie do opisania.Stał w milczeniu jakby był sparaliżowny.Jego oczy nie mogły oderwać się od spojrzenia osoby ,który stała przed nim.
Od spojrzenia kobiety.Kobiety niższej od niego o pół głowy.Czarne włosy siegające jej trochę poza twarz były tylko pięknym dodatkiem do cudownej twarzy.Dla niego była znacznie piękniejsza niż sama
Afrodyta choć bogini nie miał okazji widzieć.Tą niezwykłą dla obojga chwilę przerwało monstrum, które swoim piskliwym głosem wręcz krzyknęło:
- Zostaw mojego narzyczonego.
Gdy to usłyszał jego zdziwienie nie miało końca.Również dziewczyna, musiała widzieć to na jego twarzy.
- Dawno nie patrzyłaś w lustro czy jesteś może ślepa.Myślisz ,że jakiś mężczyzna zainteresuje się takim zwałem tłuszczu jak ty - rzekła czarnowłosa.
Potwora wyraźnie to zdenerowało.Było widać ,że szykuje się do ataku ale nim spróbowała poczuła na swojej twarzy cios pięknej dziewczyny.
Ku zdziwieniu chyba wszystkich na sali istota świniopdobna rozbeczała się.Korzystając z zamieszania dziewczyna chwyciła go rękę i pociągnęła gdzieś między ludźmi tak ,że trafili do ogrodu.
Wręcz odbiegli trochę dalej od domu aby nikt ich nie znalazł.
Pierwszym zdaniem jakie padło z jego ust było pytanie:
- Jak mnie znalazłaś ?
Dziewczyna się uśmiechnęła.
- Zapomniałeś o kryształach ? Lepiej powiedz mi o co chodzi z tą twoją narzeczoną.
Faktycznie.Przecież każdy z nich posiada kryształ na łańcuszku dzięki ,któremu mogą się łatwo odnaleźć.
Jego kryształ znajdował się teraz w pokoju.
- Nie mam ochoty na żarty.Po co mnie odnalazłaś ?
Dziewczyna wyglądała na lekko zdziwioną tym pytaniem.
- Wszyscy się odnaleźliśmy.Tylko ty pozostałeś.Przebudziłeś się najpóźniej.Arcykapłanka chce żeby wszyscy wrócili.Brakuje tylko ciebie.
- Nie wróce.
- Co ?! Dlaczego ?
- Przed wiekiem zawiodłem jako rycerz.Z mojej winy zginęła nasza bogini.
- To nie była twoja wina i dobrze o tym wiesz.Nikt nie mógł tego przewidzieć.
- Powinienem był to przewidzieć jako strażnik piątego ogrodu i wielki sędzia.Poza tym jako brat zdrajcy nie mogę wrócić.
- Nikt nie odpowiada za czyny swojego rodzeństwa.
Nie odpowiedział na te słowa dziewczyny.Przez chwilę trwała cisza, którą przerwała kobieta.
- Więc co chcesz robić ?
- Zostanę jednym ze Spectran Hadesa.
- Wrócisz do ogrodów dla mnie ? - zapytała go.
- Nie - jego odpowiedź była bardzo szybka.
- Czyli mam rozumieć ,że z nami już koniec ?
- Tak.Przez nasz związek straciłem czujność i popełniłem ten niewybaczalny błąd.Nasz związek też był błędem.
Słowa te wypowiadał całkowicie bez żadnych uczuć.Mimo ,że wewnątrz czuł się fatalnie.To kłamstwo było mu jednak potrzebne by się "uwolnić".
Dziewczyna zbliżyła swoją twarz do jego twarzy.Poczuł wtedy niezwykle znany mu zapach.Zapach jaśminu.Usta dziewczyny zbliżały się powoli do jego ust.
Była to dla niego bardzo trudna chwila.Pragnął tego pocałunku jak nic innego w tej chwili na świecie.Jednocześnie gdyby do niego doszło wszystkie jego kłamstwa obróciły by się w pył.
W ostatnim momencie odwrócił twarz dzięki czemu usta dziewczyny wylądowały na jego policzku.Następnie wziął i się odsunął.Z oczu dziewczyny popłynęły łzy.Swoim zachowaniem dawał jej do zrozumienia ,że chce żeby już poszła.
- Chłodny,zawsze opanowany,bezwzględny,wyprany z wszelkich uczuć.Za takiego uważali cię wszyscy mieszkańcy.Byłam głupia myśląc ,że jest inaczej - mówiła przez łzy dziewczyna.
Przez chwilę jeszcze czekała na jakąś odpowiedź lecz widząc ,że takiej nie otrzyma odwróciła się i ruszyła przed siebie.Zrobiła kilkanaście kroków gdy upadła na ziemię.
Na początku nie reagował licząc ,że jest to podstęp dziewczyny jednak gdy długo się nie podnosiła nie mógł tego tak pozostawić.Jej oddech był bardzo płytki co oznaczało ,że musiała zemdleć.
Wziął ją na ręce.Niosąc ją patrzył na jej mokrą od łez twarz.Unikając tłumu w rezydencji zaniósł ją do swojego pokoju.Położył ją delikatnie na łóżku i zaczął pakować swoje rzeczy.W pokoju było ciemno więc nie zauważył znajdującego się tam Nikandera.
Dopiero gdy starzec przemówił zdał sobie sprawę z jego obecności.
- Wiele o was słyszałem ale nigdy nie myślałem ,że spotkam Niebiańskich Strażników.
Początkowo nic nie powiedział na słowa mężczyzny.Dopiero po chwili odpwoiedział:
- Dziękuje za wszystko co dla mnie zrobiłeś.Teraz jednak muszę odejść.
Gdy skończył mówić podszedł do łóżka i położył obok dziewczyny swój łańcuszek z kryształem żeby nie mogła go już znaleźć.
Pocałował ją jeszcze delikatnie w czoło.Starzec w tym czasie milczał.Nie odezwał się również gdy jego chwilowy podopieczny opuszczał pokój.
Zbiegał dosyć szybko po schodach.Gdy dotarł do tylnich drzwi wyjściowych przez moment się zawahał.W końcu jednak wyszedł a drzwi za nim zamknęły się tak samo jak jego przeszłość.

_________________
I don't wanna lose control, but I'm falling
Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Bajka,powieść......   Nie Maj 17, 2009 5:41 pm

Zdarzyło się parę nie dociągnięć w postaci literówek czy ortów lecz nie miało to wpływu na całość dobrze napisanego treningu.

Z czystym sumieniem mogę przyznać 2lvl.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bajka,powieść......   

Powrót do góry Go down
 
Bajka,powieść......
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Griselda Andersen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: IV ERA :: TRENINGI-
Skocz do: