Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Najpiękniejsze ludzkie twory rodzą się z nienawiści - Morte

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Najpiękniejsze ludzkie twory rodzą się z nienawiści - Morte   Sob Mar 28, 2009 4:35 pm

Składnik I - Konstrukt

Siedziba władz Państwa Kościelnego. Dominium Papieży Kościoła Katolickiego. Gniazdo, na którego łonie zrodziła się i działa Sekta "Krzyża Śmierci". Organizacja ściśle oddana Hadesowi i innym mrocznym bóstwom starogreckim. To tutaj, wbezpośrednim sąsiedztwie Inkwizycji rozpoczętej przez Papieża Grzegorza IX działa ruch, którego celem jest nie tyle obalenie Władzy Kościoła Chrześcijańskiego, co przywrócenie rządów Pana Podziemi..

Kilka lat wcześniej..

Światło zdawało się być jedynie kolejnym marzeniem sennym, nierealnym majakiem, ułudą jaka daje odgłos kapiącej wody na orzeżwienie komuś, kto nie pił nic od wielu dni. Światło gineło w plątaninie cieni wielu postaci. Milkło niczym zdławiony krzyk w otchłani mrocznej czeluści lochów.

Dziesiątki postaci odzianych w długie, czarne płaszcze uszyte zdawałoby się z tego samego mroku który je otulał, tworzyło ciasny krąg. W jego centrum, niczym ogromny głaz trwała nieruchomo olbrzymia sylwetka. Przed nią na gołej, kamiennej posadzce leżał nagi, nastoletni chłopiec o wlosach barwy niewinności i nienawistnych, choć teraz zapłakanych oczach. Dukał w niemym krzyku własnej rozpaczy. Poranione dłonie mimo ciemności, podobnie jak całe cialo nieszczęśnika były doskonale widoczne dla wszystkich zgromadzonych. Głaz naprzeciw którego leżało dziecko poruszył się gwałtownie.
Krzyk dziecka został zastąpiony nagłym spazmem niewyobrażalnego bólu i odgłosów szamotania pięknego chłopca.

- Acta est fabula.. - Zachrypiał olbrzymi głaz..
- Sztuka jest zakończona.. Jest jednym z nas.. - Potoczył się szmer głosów..
Dziecko spojrzało z nienawiścią przeplataną dziwną satysfakcją w nieprzeniknioną ciemność..
******************************************************
Obecnie

Klęczał w Dormitorium. Białe włókna jego włosów zdawały stawać się jednością z kamienną posadzką na którą opadały swobodnie.Białe świece oświetlały leniwiesilną sylwetkę która zdawał się tkwić w nieruchomym akcie modlitwy. Jerdnak cienie nie spokojnie temu przeczyły. Mimo braku jakichkolwiek otworów wyraźnie czuł przeciąg, dreszcze.. Nie mógł nic powiedzieć, a jednak mówił. Wręcz błagał. Modlił się żarliwie od wielu dni, powstrzymując się od spożycia jakiegokolwiek jadła czy napitku..

Jego myśli krążyły tylko wokół jednego..
"Ad perpetuam rei memoriam...Ad unum omnes.."
Choć lubił wyrażać swe myśli w języku łacińskim, w przedwerbalnej wymowiedalej można by bylo przetłumaczyć jego modlitwę, o ile oczywiście ktokolwiek prócz samego adresata by ją słyszał w następujący sposób


"Na wieczną rzeczy pamiątkę...
Wszyscy co do jednego, bez wyjątku..
Oddajemy się Tobie Panie Zmarłych
Od Końca do Początku. Przyjdź i weź.
Jam Sługa Twój.
Przyjdź i weź..
Hadesie, Panie mój.. "

Modłił się długo oczekując znaku..

Stało się. Wysłuchał. Dał Ból.
Podarował swemu Słudze pasmo niekończących się cierpień przeplatane z nieopisanym, ekstatycznym doznaniem. Nierozpoznana radość płynąca z cierpienia. Obrazy, wiele obrazów. Natłok myśli. Niekończące się pasmo agonii. Cudownej, bolesnej męki.. Tajemnice. Przeszłość. Pokolenia modlące się do Pana Zycia i Śmierci, znajdujących w nim wszystko co najpiekniejsze, cierpienie jakiego nikt inny nie potrafi zadać. Ból, który uzdrawia, oświeca i nadaje sens. Życie to Śmierć. Śmierć to Życie.

Jego umysł stał sie jednocześnie tak lekki i przepełniony wiedzą i tak nikły wobec ogromu tajemnic cisnących się do jego wnętrza. Wiedział już gdzie podążą. Tajemnice jakie odkrył Krzyż, to jedynie wiśnia na torcie.

Hades.. tak..to Hades go prowadził. Oświecił go. Teraz wiedział już co robić by dojść do Głównego Ołtarza. Każdy kolejny ruch, każde drganie jego wyćwiczonego ciała sprawiało mu cierpienie.. Lecz owo ciało wciąż chciało więcej i więcej..

Tajemne przejścia i komnaty były dla niego jak otwarta księga.
Aż w końcu znalazł to czego szukał.. Padł na kolana. Za ołtarzem znajdowała się brama.. Na bramie widniał napis.. Na Ołtarzu również.. Nieczytelny i niewyraźny, jednak dla niego zrozumiały doskonale..

"Porzućcie nadzieję, którzy Tu wchodzicie.. Tak.. Tak! Taaaak!! " - Zdawały się krzyczeć jego oczy.. Znalazł. Znalazł to czego szukał.. Znalazł wieczyste cierpienie!! Znalazł Go! - Szaleńczy uśmiech nie pojawił się na twarzy, jednak jego dusza szalała ze szczęścia.. Wręcz objął ołtarz ofiarny Hadesa..

Bramę rozświetlił blask.. Lucjus promieniał..
"Mój Panie... Mój Pan wita swego uniżonego Sługę.. Idzie po mnie... "

Nie przyszedł. Przysłał Kobietę.
Ból zewnętrzny choć ustępował, zamieniał się stopniowo w głosy szepczace nieznane mu słowa. Głosy których obecność była dla niego jednoczesnym szczęściem, jak i klinem który rozrywał dawne rany. Ambicje.. Kształtował na nowo. Zabijał i odradzał. Jego czujność wzmogła się wraz jej nadejściem. Twarz stężała. Zrozumiał, ze Pan uznał, że on nie jest godny by objawić mu się osobiście. Natychmiast jednak upomniał się w duchu i ponownie podziękował za wizję jakąniewątpliwie wysłał mu sam Hades..

" Dzięki Ci Panie mój.. " - Schylił głowę przed Hadesem, choć kobieta mogła pomysłeć, że kłania się on przed Nią.

Niewiasta mylnie odebrała jego wyraz Twarzy.
Był zachwycony odkrytymi komnatami to prawda. Lecz fakt początkowego nie zauważenia bramy nie wynikał z niedopatrzenia, a z wnikliwego obserwowania Ołtarza, badania jego każdego milimetra. Zachwycał się wspaniałą, monumentalną architekturą tego miejsca, pogrążony w nieustającej modlitwie dziękczynnej.

Jest tam kto? - zapytała pochylając się nad nim lekko.
Odwróciła się w stronę ołtarza, podeszła do niego i pogładziła ręką.
-Ładna rzecz, ale widziałam już ładniejsze. - pownownie przeniosła swój wzrok na mężczyznę - Będziesz tak stał cały dzień, czy w końcu się odezwiesz?

Podniósł głowę na słowa tej kobiety. Zbliżył ku niej twarz tak by mogła zobaczyć każdy jej szczegół. Nieco owalny profil mlodego, męskiego lica, szafirowe, zimne oczy, prosty nos, kształtny podbródek i... zszyte usta. Organ, który odkąd pamiętał nie był mu potrzebny. a raczej.. nie mógł być używany..
" Hadesie, wysłuchaj mnie raz jeszcze. Doprowadź przed swe oblicze. "

Wstał, przyjrzał się Jej. Była atrakcyjna. I jak większość kobiet, gadatliwa. Zbyt gadatliwa. Oparł się ołtarz, po czym wzrokiem poprowadził jej spojrzenie na Portal z którego wyszła.

-O Hadesie... - jęknęła kobieta - Dlaczego tacy dziwacy trafiają się zawsze mnie? Zachciało mi się prowadzić werbunek...- Słowa jakie wypowiedziała nie zrobiły na nim większego wrażenia. Ot dziewka znudzona życiem.. Jej dalszy monolog przypominał gdakanie starej kwoki.. Ptactwa, które nie miało pojęcia w czyjej zagrodzie przebywa. Albowiem..

"Szacunek należny jest Hadesowi, co do skupienia.. to Tobie puszczają nerwy Kobieto, nie mi.."- Lodowatym spojrzeniem oplótł Niewiastę, która właśnie zniszczyła mienie swego Pana. Intuicja podpowiadała mu, że jest ona niezrównoważona emocjonalnie, bądź niespełniona pod jakimś względem, gdyż łatwo traci kontrolę nad sytuacją. Miał też świadomość, że skoro ta istota jest w stanie przemieszczać się między Świątyniami Hadesu, jest potężniejsza od niego. Lecz to nie miało teraz znaczenia. Nie dostrzegła nawet wymownego spojrzenia na portal..

Był Niemową. Niemym Sługą. A miał zamiar zostać Architektem Pana. Prawą ręką tworzącą jego dzieło na ziemi. Podszedł bliżej bramy. Z nabożną czcią wpatrywał się w dzieło Pana Zmarłych. Chciął znaleźć się jak najbliżej niego... Ponownie odwrócił się w stronę Kobiety. Czekał.

W końcu powiedziała to. Zdradziłamu jak może się z nim spotkać. To wystarczyło. Nie mógł stracić więcej niż do tej pory. Mógł już tylko zyskać. Zarówno ból jak i oświecenie. Odkąd pamiętał jego życie należało do Hadesa. Nic się w tej kwestii nie zmieni.. Dotknął czule portalu, przestając zwracać uwagę na Kobietę. Dowiedział sięjuż wszystkiego czego chciał. Musiał zaufać Hadesowi. Swemu Panu. Z Otwartymi oczyma wszedł w kamienną Bramę..

Occ: Mam nadzieję że odpowiednie zedytowanie napisanych przez siebie wcześniej postów i podanie ich w powyższej formie będzie uznane za trening wprowadzający.
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Najpiękniejsze ludzkie twory rodzą się z nienawiści - Morte   Sob Mar 28, 2009 4:41 pm

Może być, ale jako że to pewna powtórka z rozrywki, to będą 2 a nie 3 poziomy.

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Najpiękniejsze ludzkie twory rodzą się z nienawiści - Morte   Sob Kwi 04, 2009 8:12 pm

Składnik II - Złoto

Delikatne palce szlachetnie urodzonego musnęły linię ust. Napotkały niespodziewaną przeszkodę w postaci poprzecznych, brutalnie ingerujących w przestrzeń jego ciała linii. Dreszcz przeszedł przez niego tak niespodziewanie jak Armia Chana przez Europę. Szata ceremonialna przylgnęła do skóry tak łapczywie, że można było pomyśleć że żywi się ona wręcz emocjami swojego nosiciela.
Podszedł do lustra, stojącego w kącie jego nowej komnaty. Nie sprowadzono jeszcze wszystkich niezbędnych sprzętów, jeden dzień to stanowczo zbyt długo.. Ponownie dotknął ust..
Postać w lustrze uczyniła to samo. Dobrze zbudowany, przystojny mężczyzna w kwiecie wieku, o świetnej pozycji na ziemskim padole, teraz wpatrywał się z ogromną niepewnością w własne odbicie w lustrze..

" To już trzy zachody Słońca, odkąd tu jestem. Pięć odkąd.." Trwał z dłonią przy ustach. Był zmęczony. Głodny. Przerażająco głodny..

-"Nie wytrzymasz.. "
- Zasyczał nieznośny szept.
Gwałtownie cofnął się od lustra. - Co?!?
-"Głuchy też jesteś? Nie wytrzymasz." - Jad sączony z tych słów wywarł na nim ogromne wrażenie. Waza sprowadzona z chin obróciła się w pył kiedy ciężkie ciało Białego Olbrzyma zachwiało się, po czym upadło ciężko obok łóżka. Machinalnie ponownie obrócił głowę w kierunku odbicia.
To wykrzywiło paskudnie usta w przerażającym złowieszczym uśmiechu. Uśmiech ten nie objął oczu, które wciąż pozostawały nienaturalnie chłodne. Zestawienie tych dwóch groteskowych masek zrobiło na Lucjuszu tym większe wrażenie gdy ujrzał spływającą z kącików ust delikatną strugę szkarłatnego płynu. Uśmiech wciąż się rozrastał. Do momentu w którym poczuł metaliczny posmak krwi. W panice odepchnął się nogami jak najdalej od lustra. Plecy uderzyły w ścianę. Zimny kamień skutecznie torował mu drogę ucieczki, choć na dobrą sprawę nie miał gdzie uciec.

Był w piekle.

Postać w lustrze wstała. Uczynił to samo. Wahał się.
- De caelo in caenum - Zasyczał wąż w lustrze. Za jego plecami miast sprzętów, które jeszcze nie tak dawno kazał rozstawiać służbie zamkowej gromadziły się cienie. Zdawały się podpełzać, wić się niczym robactwo spragnione żeru..
Zrozumiał co usłyszał.. " Z Nieba w błoto." Rzucił ponowne spojrzenie na postać w lustrze. Uczyniła ona krok naprzód z kolejnymi słowami.

- De fumo in flammam - Zrozumiał co Opat chce mu przekazać. Nie ma odwrotu. Skinął głową. Był gotów służyć Panu swemu. Iść z dymu by wejść w ogień. Próba została rozpoczęta. Był u skraju wyczerpania, lecz nie zmienił zdania. I właściwie mógł się jedynie domyślać że jest to opat a nie jego choroba..
"Nie zmieniła tego walka z jednym z pozostałych wezwanych przez Pana, nie zmieniło oczekiwanie na Niego, nie zmienią też Twoje słowa Bracie Krzyża.. "

Starcza twarz o przenikliwych oczach przyglądała się długo Lnianowłosemu po czym rzekła spokojnie.
- Bene... Cognosce te ipsum.. - Równocześnie z tymi słowy Cienie wypełzły zza pleców Szczupłego człowieka w bogato zdobionej szacie liturgicznej z wyraźnym rysunkiem czerwonego krzyża na czarnym tle. Jednocześnie rozbrzmiała dziwna muzyka ich głosów..
http://www.wrzuta.pl/aud/file/xXF0tc22Fg/02_-_black_moon_chronicles_-_the_black_moon

"Odkryć siebie? Przecież to już.." - Nie zdążył nawet dokończyć w myślach zdania kiedy zorientował się kiedy otoczyli go ciasnym kręgiem. Każdy z kapłanów odziany był w zieloną szatę. Czerń kamieni tworzących podłogę w połączeniu z jadowitością komż zgromadzonych musiało przypominać z góry nieco zaćmienie księżyca..

Szept głosów zamieniał się w równomierny śpiew dwunastu Mistrzów mrocznych Liturgii. Ból był ogromny. Huczało mu w głowie. Wrzask rozdzierał dusze. Wlewał się w każdy fragment ciała. Rozcinał, miażdżył, napawał miłosierdziem Pana Tartaru a jednocześnie przerażał. Były chwile kiedy miał dosyć. A był to dopiero początek.
*********************************************************
Szum w uszach.. Jednostajność. Rytm. Śpiew męskich gardeł. Liturgia Słowa Umarłego. Stał w koncie sali. Było tak ciemno, że zdawało się że mrok wpływa do gardeł i wypełnia wnętrze zajmując wszystko co napotka na swej drodze. Był jednym z kręgu. starając się przeniknąć przez ciemność po dłuższej chwili dostrzegł ogromną ciemną plamę w środku kręgu. Przywodziła na myśl ogromny głaz. Odgłosy dobiegające lekko zza głazu zdradzały szamotanie się jakiejś drobnej istoty..

- Pamiętasz? - Śliski, wężowy głos odbił się echem w jego umyśle. Wywołując kolejny spazm bólu.
- Milczałeś wtedy. Pamiętasz? - Błysnęło krótkie ostrze. Metaliczny zapach podrażnił nozdrza zebranych wywołując w większości pierwsze symptomy podniecenia.
- Nie pisnąłeś nawet iskierką sprzeciwu przeciw losowi jaki obrał dla Ciebie nasz Pan. Dlaczego teraz uważasz że sam możesz wybierać?
"Wybrałem Pana. Nie brak mi niczego."
Odpowiedział młodzieniec o zaszytych ustach.
********************************************************
Obraz rozmył się. Zniknęło wszystko. Pozostał mrok. Skulony Lucjus obejmował głowę ramionami. Dotknął spierzchniętych ust. Miała nastać rzecz oczywista. Jego własny wybór. Ku chwale Pana.
Zimny pot rozlał się na jego plecach kiedy drzwi jego celi otworzyły się. W świetle pochodni ujrzał drobną posturę brata Ahima. Bał się tego spotkania. Był on jednym z najbieglejszych w swej sztuce małodobrych Zakonu Krzyża Śmierci. Znał swój fach doskonale. Hebanowłosy obawiał się,że zbyt doskonale
"Cierpienie uszlachetnia." - Pocieszył się w myśli wychodząc za Bratem...
- Zaiste Synu. Pamiętaj o tym kiedy dopełnimy rytuału. Pamiętaj też, że Milczenie jest Złotem. - Słowa Mistrza Ahima były tak naprawdę ostatnimi jakie zapamiętał z tej nocy. Nie pamiętał światłych słów pozostałych mistrzów, potoków przepelnionych mądrością o oddaniu Panu Zmarłych, a co za tym idzie całego życia i całej swej śmierci. Nie pamiętał także słów jakże powściągliwej radości swych opiekunów kiedy w końcu rytuał się zakończył, a on sam dopiero co, zszywszy ostatkiem sił, zmasakrowanymi palcami swe usta odkażonymi w nieznanych mu na dobrą sprawę substancjach nićmi dotrwał do końca uświęcających w łasce Pańskiej Tortur Pana Podziemi.
******************************************************
Obraz rozmył się ponownie wraz z kolejnymi słowami. Wszechobecny mrok rozświetlały jedynie świece trzymane przez braci, tworzące na ich twarzach całe sceny dla teatru światła i cienia. Wciąż stali w kręgu śpiewając swoją pieśń.
-Pamiętasz?
"Pamiętam. Czego więc chcesz?"
- Ostatniego testu.
"Jestem gotów służyć Panu!!!" - Wykrzyknął niespodziewanie dla samego siebie Biały Olbrzym. Z zaszytych ust nie wydobył się jednak żaden dźwięk.
- Dobrze więc. Własnie do tego zmierzamy..
Chór jego braci rozbrzmiewał w jego jaźni z cała swą mocą.
********************************************************
Wytrzymał. Odziany w liturgiczne szaty białowłosy mężczyzna leżał w swej komnacie z zamkniętymi oczyma oparty o ścianę nośną Zamku. Przed nim stało pięknie zdobione, dębowe lub mahoniowe lustro. Wokół niego paliło się dwanaście zielonych świec. Jego serce kilka godzin temu przestało bić. Umarł zapewne z wycieńczenia organizmu i niedożywienia. Kiedy ostatnia ze świec dokończyła na jego podobieństwo swego żywota..
Otworzył oczy. Wstał. Podszedł do lustra. Powoli zdjął ubranie mając w umyśle dziwną muzykę graną na nieznanych mu instrumentach, oraz sakralny śpiew współbraci. Nie rozumiał słów Opata. Bylo mu przeraźliwie zimno. Czuł się paskudnie. Lecz pamiętał. Nie wiedział tylko, czy napewno sam zamierza milczeć wobec wszystkich... Jedynie Hades Mistrzem Jego.

"Dziekuje Panie mój.. Ku chwale Twojej zaniosę pieśń milczenia tam gdzie wskażesz.."

Occ: Miało być później, ale skoro są tacy którym przeszkadzają moje zaszyte usta, jest już. I niech Zamilkną Ci, którzy mają wątpliwości..


Ostatnio zmieniony przez GrafNaStyk dnia Nie Kwi 05, 2009 12:47 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Najpiękniejsze ludzkie twory rodzą się z nienawiści - Morte   Nie Kwi 05, 2009 12:09 pm

A niech sie dzieje co chce, ale daję za ten trening 3 poziomy.

_________________


Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Najpiękniejsze ludzkie twory rodzą się z nienawiści - Morte   

Powrót do góry Go down
 
Najpiękniejsze ludzkie twory rodzą się z nienawiści - Morte
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Gra Pikutorialu
» Wybory Najpiękniejszej Damy Westeros #2
» Ziemniaki rodzą duże chwile.
» Śmiercionośny tarot przepełniony nienawiścią

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: IV ERA :: TRENINGI-
Skocz do: