Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Syriusz-od wojownika do rycerza.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Syriusz-od wojownika do rycerza.   Pon Cze 15, 2009 9:06 pm

Syriusz ostatni trening odbył ponad rok temu co
znacznie osłabiło jego siłę i zdolności psychoruchowe. Chłopak
zdecydował więc powrócić do treningów, wiele słyszał od swojego mistrza
o czymś takim jak 'kosmos' który chciał odkryć poprzez wyczerpujący
trening. Jako że z natury był bardzo spokojny długo spacerował aby
dotrzeć w miejsce treningu którym były góry. Podczas przechadzki dużo
rozmyślał i postanowił dążyć do osiągnięcia jedności umysłu z ciałem
poprzez wyczerpujący trening i medytację.
Gdy już zbliżał się do
miejsca treningu zauważył rozpościerającą się polanę po jego prawej
stronie. Pośrodku polany skąpany w świetle księżyca rósł młody krzew
dzikiej róży o śnieżnobiałych płatkach. Syriusz z zachwytem i uśmiechem
na twarzy powędrował w stronę jakże pięknej polany a raczej
znajdującego się na jej środku krzaczka. Gdy dotarł już do niego bez
wahania zerwał z niego kwiat i przyłożył sobie do nosa zachwycając się
jego przepiękną wonią. Po dłuższej chwili wąchania kwiatu zdecydował że
ta polana będzie dobrym miejscem na medytację. Usiadł więc na jakże
soczystej trawie polany przyjmując pozycję lotosu.
Po piętnastu
minutach medytacji jego zmysły zaadaptowały się do otoczenia na tyle że
zdołał rozróżniać poszczególne odgłosy i zapachy. W szumie polany
zdołał usłyszeć cichutkie kroczki. Z zaciekawieniem otwierając oczy
ujrzał tuż przy swojej twarzy pyszczek zaciekawionego jelonka. Przez
chwilę coś w nim drgnęło lecz nie poruszył się. Zdziwiony że zwierzak
nie boi się go, zerwał garść trawy i powoli wysunął otwartą dłoń w
kierunku zwierzęcia. Kolejny raz zaskoczyło go to że jelonek z ufnością
w oczach zbiera swoim małym pyszczkiem źdźbła trawy z jego ręki, co
spowodowało pojawienie się uśmiechu na twarzy chłopaka. Syriusz przez
chwilę oderwał wzrok od zwierzęcia przez co zauważył że już prawie
świta i musi wznowić podróż do miejsca treningu. Postanowił więc
bezzwłocznie wyruszyć dalej. Do skraju polany towarzyszył mu jego nowy
'przyjaciel' a gdy wszedł z powrotem na ścieżkę jelonek odprowadził go
kilka metrów wzrokiem po czym zniknął w cieniu polany.
Syriusz spacerował wyciszony jak nigdy z kwiatem białej róży założonym za uchem gdy zorientował się że dotarł do celu.
Bezzwłocznie zrzucił z siebie niepotrzebną odzież wierzchnią pozostając w koszulce na ramiączkach i krótkich spodenkach.
Zaczął
uderzać raz to otwartymi raz to zamkniętymi dłońmi w skalną ścianę co z
każdym uderzeniem potęgowało ból chłopaka i rany na jego dłoniach.
Chłopak zawsze był delikatny więc w jego oczach można było zauważyć łzy
lecz Syriusz szybko je otarł, zacisnął zęby i dalej uderzał w skały. Po
dłuższej chwili uderzeń chłopak oparł się dłońmi o kolana a z jego rąk
kapała krew. dyszał ciężko gdy nagle zza skał wyłonił się około
trzydziestoletni mężczyzna który zaczął bić mu brawo.
-Brawo chłopcze, masz potencjał więc pomogę ci w treningu
Powiedział nieznajomy poprawiając swoją grzywkę.
Syriusz był zaskoczony całą sytuacją więc tylko przytaknął głową na jego słowa.
-Więc atakuj!
Powiedział nerwowo mężczyzna spoglądając na chłopaka.
Syriusz
na początku zawahał się lecz po chwili wyprowadził serię uderzeń i
kopnięć w mężczyznę. Nieznajomy jednak bez problemów obronił się przed
każdym atakiem i kopnął młodzieńca prosto w twarz co spowodowało że
chłopak upadł.
-Kim ty jesteś?
Zapytał lekko drżącym głosem Syriusz
-Władcą tych gór, moje imię to Diego.
Odpowiedział młodzieńcowi z dumą w głosie.
Syriusz
próbując wykorzystać okazję znów rzucił się na Diego tym razem jedno z
jego kopnięć trafiło przeciwnika w skroń po czym wyprowadził serię
ciosów rękoma w brzuch Diego. Mężczyzna pod naporem ciosów przyklęknął
na jedno kolano i spojrzał na Syriusza.
-Spisujesz się lepiej niż myślałem, ale nie pozwolę ci myśleć że jesteś lepszy
Mruknął w jego stronę Diego i po chwili Syriusz leżał na ziemi chwytając się za bolący brzuch.
-Co to było!?
Warknął już lekko zdenerwowany chłopak, ból brzucha był nie do zniesienia.
-Zwykłe
uderzenie w brzuch, widzisz że jeszcze bardzo długa droga przed tobą i
jak na razie jesteś słaby. Za to teraz wiesz że nawet jedno precyzyjne
uderzenie może powalić przeciwnika.

Po tych słowach wiele myśli przechodziło przez głowę Syriusza: jak ktoś taki może posiadać taką moc. Po dłuższej chwili chłopak podniósł się jedna rękę trzymając na brzuchu.
-Dziękuję za nauczkę, na dzisiaj wystarczy. Mam nadzieję że nadal będziesz pomagał mi w treningach.
Rzekł do Diego nadal dysząc
-Oczywiście, ale następnym razem to będzie normalny trening nie walka.
Odpowiedział
mu Diego po czym zniknął za górami. Syriusz chwilę później zdecydował że
jego szybkość jest do niczego, to samo uznał w sprawie swojego ciała,
te dwie cechy miały być pierwszymi które 'wyszkoli' maksymalnie. Młodzieniec
nie miał już dzisiaj siły na trening więc po kilku kolejnych
uderzeniach i kopnięciach w skałę usiadł ciężko wzdychając, po chwili
przyjął pozycję lotosu medytując i kończąc przy tym trening.
Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Syriusz-od wojownika do rycerza.   Pon Cze 15, 2009 9:36 pm

Pierwszy ładny trening.Spokojnie mogę przyznać 2lvl:))
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Syriusz-od wojownika do rycerza.   Pon Cze 22, 2009 4:25 pm

Syriusz po tygodniowym odpoczynku między
treningami miał zamiar znów ruszyć w góry i trenować z Diego. Wstał
wcześnie rano, zjadł najważniejszy posiłek dnia - śniadanie oraz ubrał
się w strój treningowy po czym wyruszył znów w góry. Tym razem podróż w
góry nie była taka spokojna jak poprzednim razem. Młodzieniec odszedł może
kilometr od domu gdy z drzew wyskoczyło dwóch bandytów. Jeden z nich
oplótł nogi Syriusza tak że chłopak musiał upaść.
-dawaj pieniądze chłopczyku albo wybieraj w której rzece chcesz utonąć ewentualnie na którym drzewie zawisnąć.
Powiedział najwyraźniej podekscytowany jeden z bandytów spoglądając złowieszczo na Syriusza.
-proszę puśćcie mnie... nie mam pieniędzy a nie chcę robić wam krzywdy
Odpowiedział
drżącym głosem wystraszony chłopak, nigdy nie przepadał za przemocą więc
podniósł się do pozycji siedzącej ze związanymi nogami.
Drugi bardziej masywny bandyta tylko zaśmiał się i obdarował Syriusza potężnym kopnięciem w twarz łamiąc mu nos.
To
już zdenerwowało "Strzelca" który za chwilę wyswobodził jedną nogę z
łańcuchów a drugą pociągnął na siebie chudego bandytę. Gdy ten leciał
na Syriusza chłopak uderzył go potężnie kolanem w twarz i łokciem w
potylice tak że chudzielec zemdlał. Młodzieniec wyrwał drugą nogę z łańcucha
i spojrzał na większego bandytę. Wzrok Syriusza nigdy nie był taki, nie
wiadomo dla czego ten miał ochotę zmasakrować bandytę. Wyskoczył w
powietrze robiąc w górze salto a gdy spadał kopnął piętą w głowę
bandyty niszcząc jego hełm. Zdziwienie bandyty było wielkie, nie
wiedział jak taki niepozorny chłopak o kobiecej urodzie może tak
walczyć.
-brawo chłopczyku, ale nikt nie pokonał leśnego zbója Bowena
Powiedział
bandyta Bowen przedstawiając się jednocześnie. Nie wiedząc kiedy pięść
Bowena wylądowała na brzuchu Syriusza który teraz musiał uklęknąć.
-kiedyś musi być ten pierwszy raz...
Powiedział
dysząc i podnosząc się z kolan Syriusz. Nagle chłopak wystrzelił do
przodu szarżując na Bowena, seria kopnięć i uderzeń rękoma została bez
problemu zatrzymana przez zbira.
Ten bez słowa wyciągnął zza siebie
bambusowy kij atakując nim Syriusza w twarz. Chłopak nie miał czasu na
obronę więc na jego twarzy pojawił się czerwony ślad. Po tym ciosie
Syriusz zamknął oczy koncentrując się i po chwili otwierając je z
ogromną prędkością uderzył kolanem w klatkę piersiową Bowena potem
kontrując rękoma na jego twarz. Zbir po serii tych ciosów upadł na
jedno kolano.
-jesteś jedynym który tak poważnie mnie zranił.
Wymamrotał Bowen po czym wstał i wyciągnął z kieszeni naszyjnik z błękitną łzą na końcu podając go Syriuszowi.
-to
nagroda, ten naszyjnik był ofiarowany najsilniejszemu wojownikowi w
mojej wiosce, teraz przekazuje go tobie jako że mnie pokonałeś

Dodał
po chwili Bowen składając naszyjnik w ręce chłopaka. Teraz dopiero
można było zobaczyć sporą dziurę w zbroi zbira i wypływającą z niej
krew. Chwilę po tym Bowen padł pod drzewem wzdychając ciężko.
Syriusz
jak zawsze tylko kiwnął głową na słowa zbira i założył naszyjnik na
siebie. Gdy Bowen upadł młodzieńcowi zadrżały usta, chłopak chciał coś
powiedzieć lecz nie był w stanie. Wiedział że zabił Bowena, łzy
spłynęły po jego policzkach, zbir tylko machnął ręką aby ten odszedł.
Chłopak bez wahania szybko pobiegł w swoją stronę a z jego oczu
spływały łzy. [i]"Zabiłem człowieka"[/b] ta myśl wciąż krążyła po jego
głowię gdy ten podążał w góry. Po drodze mijał wcześniej poznaną
zieloną polanę z krzewem róży na środku i jego zwierzęcym przyjacielem
obok. Syriusz był zbyt roztrzęsiony aby tam podążyć więc szybko odwrócił
od niej głowę biegnąc w górę. Bardzo szybko dotarł na szczyt, od razu
ujrzał na nim znajomą osobę którą był Diego. Podszedł do niego
spokojniejszym krokiem, z jego oczu nadal kapały łzy.
-z...z...zaczyna...ajmy tr..trr... trening
Powiedział
do niego płaczący Syriusz, nie mógł pogodzić się z zabójstwem człowieka.
Diego odwrócił się do chłopaka i spojrzał na niego z pogardą.
-nie rycz! prawdziwi wojownicy nie płaczą! musisz umieć pogodzić się z tym że zabiłeś swojego przeciwnika!
Warknął
najwyraźniej zdenerwowany jego postawą Diego. Syriusz po słowach swojego
trenera strasznie się zdziwił, skąd ten mógł wiedzieć że chłopak kogoś
zabił jeżeli jeszcze nie zdążył o tym wspomnieć.
-skąd wiesz że kogoś zabiłem !?
Zapytał ze złością wojownik.
-sam go na ciebie nasłałem, to miał być wstęp do treningu... a teraz raz na belkę i po 200 podciągnięć nogami i rękoma
Odpowiedział
na słowa Syriusza niewzruszony Diego, sam usiadł gdzieś z boku czekając
na działania chłopaka. Syriusz miał ochotę uderzyć Diego za to że zmusił
go do zabójstwa lecz dzięki jego naturze powstrzymał się i posłusznie
złapał się rękoma belki i zaczął podciągać się rękoma. Po 155
podciągnięciu zaczął wydawać z siebie ciche pojękiwania lecz dotrwał do
końca i teraz zwisał do góry nogami podciągając się na nich. Na
szczęście nogi miał o wiele silniejsze więc 200 powtórzeń nie było dla
niego wielkim wyzwaniem. Po wykonaniu ćwiczeń Syriusz zeskoczył i stanął
przed Diego czekając na kolejne zadanie.
-teraz pompki, przysiady i brzuszki również po 200 powtórzeń
Powiedział
Diego,Syriusz nie wiedział czemu ten trening wygląda jak dzień na
siłowni czy obóz przetrwania. Ale co kazał robić trener to wykonywał
Syriusz, miał zmęczone ręce i nogi po ćwiczeniach na belce dla tego też
pompki i przysiady były ciężkimi ćwiczeniami. Brzuszki również nie
poszły mu łatwo, odczuwał już powoli skutki walki i ciężkich ćwiczeń.
-po co te ćwiczenia?
Zapytał zdyszany młodzieniec opierając się dłońmi o swoje kolana.
-prawdziwy
rycerz musi posiadać trochę mięśni, nie może być tak chudy. Więc musisz
nabrać masy mięśniowej i udoskonalić swoje ataki fizyczne

Odpowiedział mu Diego spoglądając teraz na trzy głazy, miały kolejno dziesięć, dwadzieścia i trzydzieści metrów wysokości.
-czym wyższy tym twardszy, gdy w końcu zniszczysz wszystkie głazy ukończysz swój trening, spróbuj teraz z tym głazem.
Powiedział
trener wskazując na stu metrowy głaz. Syriusz przytaknął głową,
rozpędził się i uderzył z całą siłą w głaz nie robiąc na nim żadnego
śladu oprócz śladu krwi ponieważ Syriusz rozdarł sobie skórę przy
uderzeniu. Diego tylko pokręcił głową i zniknął gdzieś rzucając na
odejście słowa:
-jeszcze długa i to bardzo długa droga przed tobą
Syriusza
te słowa trochę ruszyły i wziął się za mniejsze głazy lecz nic to nie
dało... te ani drgnęły, chłopak uznał że jest już zbyt zmęczony więc
usiadł w pozycji lotosu i jak zawsze zakończył swój trening medytacją.
Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Syriusz-od wojownika do rycerza.   Pon Cze 22, 2009 5:03 pm

Hmm bardzo ładny trening:)Kolejny jak z resztą;) nie doszukałem się żadnego poważnego błędu oraz to był ten trening trening:D

a więc chyba najpoprawniejsza ta forma:)

3lvl w pełni zasłużone i oby tak dalej:)
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Syriusz-od wojownika do rycerza.   

Powrót do góry Go down
 
Syriusz-od wojownika do rycerza.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Syriusz Black
» Syriusz Black
» Recepcja
» Kroniki Hogwartu
» Wyeliminuj postać

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: IV ERA :: TRENINGI-
Skocz do: