Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Egipskie Ciemności - Trening Favonius'a

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Favonius

avatar

Dołączył/a : 20/06/2009
Liczba postów : 145

Płeć : Male

PisanieTemat: Egipskie Ciemności - Trening Favonius'a   Nie Cze 21, 2009 3:14 pm

Favonius’ie proszę zanieś to swojej matce. To powinno pomóc na jej dolegliwości. – Ammit podał to chłopcu , który ucieszył się , że będzie mógł zrobić coś dobrego. Ammit był pobliskim czarownikiem. Dziwakiem , który leczył jego rodzinie potajemnie. Gdyby ktoś się o tym dowiedział mogło by to źle wpłynąć na ich obecną sytuację. Dlatego po leki rodzice wysyłali właśnie Favonius’a , którym jeszcze wtedy nikt się nie interesował. W mieście był mijany bez interesownie i nikt nawet na sekund nie odkładał swoich obecnych zadań aby na niego spojrzeć. To go trochę irytowało jednak radził sobie z tym w pewien sposób. Gdy już wrócił do domu dał matce leki. Ta podziękowała mu za dobrze wykonaną robotę i odesłała do domowych obowiązków , które zresztą codziennie wykonywał. Przynosił wodę ze studni , prał ubrania , naprawiał coś gdy było to konieczne i od czasu do czasu przygotowywał obiady i kolacje. Gdy kończyła się praca w polu Favonius nie marnował czasu na zabawę lecz uczęszczał do królewskiej biblioteki. Lubił czytać książki choć na takiego nie wyglądał. W czasie swojego krótkiego życia zdążył przeczytać już pięć pokaźnej grubości ksiąg co jak na jego umiejętności czytania było dużą liczbą. Później uczęszczał na naukę walki bronią jak również walki wręcz. Był bardzo pojętny w tej dziedzinie dlatego szybko okrzyknięto go przyszłym dowódcą armii. To jednak nie ciekawiło go zbytnio. Lubił trenować , ponieważ był przyzwyczajony do ciężkiej pracy i do dawania z siebie wszystkiego. Jego ciało z dnia na dzień wyglądało coraz lepiej co nie umykało córce władcy. Ona również oczarowała Favoniusa od czasu gdy pierwszy raz ją zobaczył. Miała na imię Hathor , na cześć bogini piękna. Rzeczywiście zasługiwała na to miano. Jej urok dosłownie hipnotyzował chłopca przy każdym kontakcie wzrokowym. Nie dane było jednak się im spotkać. Córka władcy była niemalże tak samo nietykalna jak on sam. Nikt oprócz najbliższej służby nie mógł jej dotknąć , ani zostać z nią sam na sam. Był to jeden z czynników dzięki , którym Favonius znosił poniżenia ze strony swoich rodziców i obojętność ze strony innych mieszkańców miasta. Pragnął aby Hathor zawsze go kochała dlatego ciężko trenował aby być godnym spotkania z nią. Codzienna pomoc rodzicom oraz zaprawy w walce uczyniły z niego osobę silną i dorosłą.
Zazwyczaj trenował go mistrz Bakenren. W czasie ćwiczeń był bardzo surowy. Zawsze jednak można było z nim porozmawiać zaraz po jego zakończeniu. Wtedy stawał się miły i skłonny to wielogodzinnych konwersacji. Było wiele takich treningów , które zapadły chłopcu głęboko w pamięć. Jeden z nich był pomysłem właśnie Bakenrena. Zawsze przy sobie w małym woreczku nosił skarabeusza. Są to małe chrząszcze , które występują bardzo powszechnie występują w Egipcie. Jedną z ich cech było to , że bardzo szybko biegały po piasku. Zadanie polegało na tym aby go złapać. Gdy został wypuszczony trzeba było się śpieszyć. W każdej chwili skarabeusz mógł zakopać się w piasku. O dziwo te , które posiadał jego mistrz nie robiły tego zbyt często. Na początku jak to zwykle bywa nie szło mu zbyt dobrze. Godzinami ganiał za robakiem, który nie miał zamiaru dać się dorwać. Nie było to nic przyjemnego. Gdy starał się z całych siła , a nie mógł nawet za nim nadążyć. Jednak nie poddawał się, a z każdym dniem był coraz bliżej celu. Jego szybkość ruchu jak i zwrotność zwiększały się z każdym krokiem jaki postawił w pogoni za skarabeuszem. Nagroda przyszła dopiero po dwóch tygodniach męczarni. Dzięki uporowi i długo trwałemu wykonywaniu tej samej czynności zdołał złapać chrząszcza. Uśmiech pojawił się na jego twarzy gdy zaraz po tym mistrz położył dłoń na jego głowie i pogratulował mu wręczając bransoletę z wyrytym skarabeuszem.

-Noś to z dumą. Bo niewielu dostąpił ten zaszczyt… - rzekł do Favonius’a dostając w podzięce szeroki uśmiech.
Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Egipskie Ciemności - Trening Favonius'a   Nie Cze 21, 2009 3:23 pm

Ładny tekst:)
myślę że odnajdziesz się na naszym forum bo czujesz klimat:D
nie doszukałem się w tekście jakiś poważniejszych błędów:)
kilka błędów stylistycznych jednak nie miał to wpływu na ocenę końcową:)

2lvl dla ciebie i liczę że bd więcej takich treningów.
Powrót do góry Go down
Favonius

avatar

Dołączył/a : 20/06/2009
Liczba postów : 145

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Egipskie Ciemności - Trening Favonius'a   Nie Cze 28, 2009 10:29 am

Kolejne dni mijały , a Favonius nadal pracował w pocie czoła. Nigdy nie odpuszczał co sprawiało , że zazwyczaj robił wszystko dobrze i do końca. Musiały jednak minąć tygodnie , a nawet miesiące aby mógł opanować wiele trudnych ruchów i ciosów. Mistrz Bakenren nigdy mu nie podarował gdy widział strach lub zrezygnowanie w jego oczach. Zawsze wtedy wygłaszał mowę motywacyjną lub sam wykonywał to co w danej chwili przerastało chłopca. Zazwyczaj to pomagało. Niemniej jednak były i takie sytuacje gdy Favonius nie chciał dalej ćwiczyć. Nie zdarzało się to często ale zawsze było wiele zamętu o nic. Pewnego dnia razem z mistrzem wybrał się na pustynie. Było to miejsce surowe i bardzo niebezpieczne. Tylko ktoś bardzo silny i wytrzymały mógł tam wytrwać. Zadanie jakie powierzył mu jego mentor było na pierwszy rzut oka proste. Gdzieś na pustyni umiejscowiona była stara świątynia. Jej czasy świetności już dawno minęły , gdyż przestano się nią zajmować. Mury zaczęły się rozsypywać , a o umiejscowionym w jej wnętrzu posągu Boga Horusa również zapomniano. Favonius miał odnaleźć świątynię i dostarczyć na wyznaczone miejsce posążek boga Niebios.
Miało go to nauczyć orientacji w terenie i radzenia sobie bez wody i pożywienia. Wyruszył rano aby znaleźć schronienie na pustyni nim wzejdzie słońce. Pierwsza godzina marszu minęła bardzo szybko. Do świtu było jeszcze około dwa kwadranse. Wreszcie pojawiła się nadzieja na wypicie choćby kilku łyków wody , a może również zjedzeniu czegoś konkretnego. Przed nim rozciągały się skały pomiędzy którymi było wiele przejść i wilgotnych miejsc. Właśnie tego szukał Favonius. Pod skałami można spotkać punkty , w których piasek jest wilgotny. Wystarczy wykopać dołek , w którym nagromadzi się woda. Wydawać by się mogło , że nie będzie się nadawać do picia. Jest tak jednak tylko gdy zagłębienie napełni się po raz pierwszy. Należy wylać wodę i poczekać na ponowne zapełnienie. Woda będzie już czystsza i nadająca się do picia. Tak też zrobił młody Egipcjanin. Wykonał wszystkie powyższe czynności jednak na wodę trafił dopiero za trzecim razem. Było to bardzo męczące , a co gorsza w kilka chwil po tym wzeszło słońce. Favonius napił się i zaczął szukać czegoś do jedzenia. Gdzieś po drodze na jednej ze skał zauważył rozbite ptasie jajo. Wiedział , że może to świadczyć tylko o jednym. Gdzieś wyżej znajduje się ptasie gniazdo. Wrócił się kilka metrów i znalazł to miejsce. Jedyne co dzieliło go od posiłku to prawie pionowa ściana. Wspinaczka była ciężka i najprawdopodobniej nie opłaciło by mu się tam wchodzić. Stracił bowiem więcej energii niż może dostarczyć jedno głupie ptasie jajo. Był mile zaskoczony gdy zastał pełne gniazdo. Myśląc pełne nie miał na myśli piętnaście jaj ale cztery . To zupełnie mu wystarczało , a przynajmniej na razie. Tu bardzo pomocne okazało się słońce. Favonius znalazł płaski kamień i rozbił na nim jajo , które bardzo szybko ścięło się i nadawało do zjedzenia. Nie miał gdzie schować pozostałych dlatego zjadł wszystko na miejscu. Godziny dłużyły się niemiłosiernie. Słońce choć na co dzień mu towarzyszyło to nigdy w takich ilościach. Czasami tylko mógł odpocząć jeśli znalazł jakiś większy głaz stojący na pustyni. Musiał się śpieszyć bo jeśli zostałby tu na noc nie było by za ciekawie. Wreszcie gdy miał już utracić nadzieję zobaczył ruiny świątyni. Dokładnie takimi jakimi opisał je jego mistrz. Zasypane pisakiem kolumny i zawalony dach świadczyły właśnie o tym , że już od bardzo wielu lat nikogo tu nie było. Gdy chłopak już znalazł się w środku rozglądał się za tym po co tu przyszedł. Rozczarował się jednak gdy na małej kolumnie zastał tylko kawałek papirusu i to zresztą pustego. To zdołowało go bardziej niż brak możliwości spotkania z Hathor. Oparł się o mur i wlepiając wzrok w mur myślał o tym co się stanie jeśli wróci do mistrza bez posążka. To sprawiło , że nie miał ochoty wracać. Zresztą i tak nie wiedział czy przeżyłby powrót. Zamknął oczy i wyobraził sobie jego miłość , której może już nie zobaczyć. Siedział pod murem zapewne kilka godzin. Miał nadzieję , że zaśnie i już się więcej nie obudzi. Był by to śmierć bezbolesna i jak najbardziej mu odpowiadająca. Z tego stanu wyrwał go głos mistrza.

-Chłopcze jeśli tak błaha sprawa doprowadziła Cię do takiej rozpaczy to nie licz na to , że zostaniesz wielkim wojownikiem.

Te słowa w pierwszej chwili dogłębnie zraniły Favoniusa. Po chwili uświadomił sobie ,że jednak zasłużył na naganną opinię. Zrobił coś , ale zrobił to źle. Otwierając oczy zauważył , że statuetka znajduje się w rękach mistrza.

-Gdzie… - Nie zdążył dokończyć gdy uprzedził go Bakenren. – Za kolumienką synu , za kolumienką…

Mógł postarać się lepiej. Być może nie jest jeszcze gotowy...


_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 07/02/2008
Liczba postów : 713

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Egipskie Ciemności - Trening Favonius'a   Pon Cze 29, 2009 10:39 pm

2 poziomy.
Powrót do góry Go down
Favonius

avatar

Dołączył/a : 20/06/2009
Liczba postów : 145

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Egipskie Ciemności - Trening Favonius'a   Pon Lip 06, 2009 8:10 am

Wsłuchując się w dal można było usłyszeć wiele ciekawych dźwięków. Czasami były to zwykłe śpiewy ptaków lub szum wiatru , który wpadał do świątyń i świszczał dając o sobie znać dookoła. Były również takie , które każdemu zdawały by się dziwne. Nie pasowały ani do ptaków ani do wiatru. Nie można było ich z niczym powiązać. Leżąc pod drzewem i wsłuchując się w dal z zamkniętymi oczami został wyrwany z tego stanu przez Bakenrena.

-Favoniusie czas na trening. – Powiedział swoim stanowczym aczkolwiek miłym dla ucha głosem.

Nie wiedział co dzisiaj będzie musiał robić. Zazwyczaj była to jakaś zaskakująca czynność , której normalny człowiek by się nie podjął. I tak było również tym razem. Obaj wybrali się nad rzekę , w której zresztą roiło się od krokodyli. Pierwsze co przyszło mu na myśl to walka z nimi. Pomylił się nieco gdyż celem treningu miało być poprawienie koordynacji ruchów , szybkości i zwinności. Favonius miał po prostu skakać obok aligatorów tak aby nie dać się zjeść. Łatwo powiedzieć trudniej jednak zrobić. Gdy chłopiec usłyszał te słowa kolana zaczęły mu się trząść , a głos załamywać. Po chwili rozmowy Bakenren zauważył , że jego uczeń się waha. W takiej sytuacji nie mógł zrobić nic innego jak tylko pokazać jak to się robi. Tak też zrobił. Kilkoma szybkimi skokami minął krokodyle i znalazł się na drugim brzegu. Te nawet się nie poruszyły co spowodowało , że Favonius nabrał odwagi.

-Skoro są tak leniwe to może mam szanse. - Być może było to szaleństwo i może Egipcjanin nie wziął pod uwagę , że mistrz to mistrz , a uczeń to uczeń. Jedyne co mógł teraz zrobić to pokazać , że się nie boi. Stanął na brzegu rzeki , popatrzył w oczy swego mistrza i zrobił krok do przodu. Rzeka w tym miejscu nie była głęboka dlatego na razie woda sięgała mu po kostki. Jeśli się zawaha zapewne zginie. Wydaje się , że jest to trening bardziej na odwagę niż zwinność. Dwa głębokie wdechy , kilka skoków i drugi brzeg. Zaraz obok stał jego mistrz. Co znaczy , że nie został zjedzony , a zadanie się powiodło. Zapewne Bakenren wiedział , że krokodyle ani myślą o atakowaniu i chciał tylko umocnić wiarę w siebie u Favoniusa. Podbudowany sukcesem chłopiec postanowił potrenować przy okazji wcześniej wspomnianą zwinność i koordynację. Skakał już wolniej i bliżej krokodyli co powodowało , że musiał unikać ich ataków i zakusów. Cały dzień i kilka kolejnych upłynęło mu pod znakiem tego właśnie ćwiczenia. Poprawił nieco swoje umiejętności , a przy tym świetnie się bawił.
Choć zdarzały się chwile grozy…

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 07/02/2008
Liczba postów : 713

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Egipskie Ciemności - Trening Favonius'a   Pon Lip 06, 2009 10:44 pm

Noo ładnie. 2 poziomy
Powrót do góry Go down
Favonius

avatar

Dołączył/a : 20/06/2009
Liczba postów : 145

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Egipskie Ciemności - Trening Favonius'a   Sro Lip 29, 2009 7:41 am

-Raz…Dwa…Trzy…Raz… - Powtarzał w kółko licząc kamienie i przekładając je z jednej kupki na drugą. Gdy zostawała już tylko jeden stos przekładał kamienie z powrotem. Dodatkowo nie mógł tego robić normalnie. Musiał wykonywać specjalny ruch nadgarstkiem , który wcześniej został mu zademonstrowany. Nie miał pojęcia w czym miało mu to pomóc. Był to pierwszy tak absurdalny trening od kiedy w ogóle zaczął naukę u Mistrza Bakenrena. Jedyne co mógł robić to pracować dalej. Gdyż biedny ten , który skrytykuje metody jego pracy. W myślach zadawał wiele pytań lecz bał się je wypowiedzieć na głos. Wreszcie po setkach przełożonych kamieni mistrz , który stał przed nim od początku przemówił.

-Dobrze… Teraz pięć minut odpoczynku , a potem spróbujemy innego ćwiczenia. Ciekawe czy sobie poradzisz… - Odwrócił się i popatrzył w niebo.

Favonius położył się , zamknął oczy i po prostu odpoczywał. Mimo gorąca po kilku minutach czuł się o wiele lepiej. Pozornie przekładanie kamieni może się wydawać lekkim treningiem ale wykonując dodatkowo ruchy nadgarstkiem jest bardzo męczący.

-Dobrze , a więc koniec odpoczynku. Teraz wstań i porusz dłońmi. – Zadanie wydawało się proste. Dlaczego miałby go nie wykonać…Wstał…Coś było nie tak…Jego dłonie zachowywały się jak gdyby stały się martwe…Nie bolały , a jednak nie mógł nimi poruszyć.

Widząc to mistrz uśmiechnął się i wskazał dwie duże wazy wody. Jedną pustą , a drugą wypełnioną po brzegi. Na ziemi obok nich leżał mały kubek. Zadanie od początku wydawało się oczywiste. Trzeba przelać wodę z jednej wazy do drugiej , za pomocą trzeciego naczynia. Tylko jeśli wszystko było by tak oczywiste , to świat byłby lepszy. Dodatkowo Favonius musiał stać na podeście z powbijanymi gwoździami , i to na jednej nodze. Niby nic trudnego , gdyż Bakenren zademonstrował mu jak to wygląda. Chłopak nie mając nic do gadania zaczął trening. Stanął na podeście , podniósł jedną z nóg i próbował utrzymać równowagę. Mistrz podał mu kubek. Nie dostał go jednak do dłoni , ale musiał trzymać go w zębach , i w taki też sposób przelewać wodę do drugiego naczynia.

Praca szła mozolnie , a metoda , którą musiał stosować już po pierwszych minutach nadwyrężyła mu kark. Nie chcąc zawieść siebie jak i mistrza pracował w pocie czoła do tego momentu aż nie mógł dosięgnąć wody w wazie. Wtedy mistrz przelał wodę z powrotem , a Favoniusowi kazał zmienić nogę. Cały proces rozpoczął się od początku…

Po zakończeniu treningu Bakenren pochwalił młodego Egipcjanina i zapowiedział , że kolejny trening będzie miał na celu wzmocnienie kolejnych partii ciała. Na razie jednak otrzymał zadanie codziennego treningu w ten sam sposób do pewnego czasu.

_________________
Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Egipskie Ciemności - Trening Favonius'a   Pią Lip 31, 2009 3:12 pm

nic do zarzucenia, a to zdarza się rzadko
2 lvl

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Favonius

avatar

Dołączył/a : 20/06/2009
Liczba postów : 145

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Egipskie Ciemności - Trening Favonius'a   Nie Sie 09, 2009 10:14 pm

Favonius tego dnia zrobił już wszystko co nakazał mu mistrz. Jego zadaniem było przenoszenie pokaźnej wielkości głazów z jednego miejsca na drugie. Wydawał się to dość łatwe , ale dużym utrudnieniem w zadaniu była odległość stu metrów pomiędzy stosami. Pora dnia i grzejące w czasie niej słońce wcale mu nie pomagało. Pomimo ciężkich warunków zdołał wykonać zadanie. Po kilku godzinnej harówce mógł odpocząć i ochłodzić się w cieniu.

Tego dnia miał również pracować w bibliotece z Teti. Była to starsza kobieta , która miała go nauczyć ogłady , kultury i różnych innych niepotrzebnych rzeczy. Była tylko jedna pozytywna strona tych męczarni. Często w bibliotece bywała jego luba Hathor. Oboje czuli do siebie coś więcej niż tylko przyjaźń. Jednak nie dane było im się spotykać zbyt często. Mogli jedynie obserwować się z daleka.

Egipcjanin lubił oglądać roześmianą twarz swojej ukochanej. To podtrzymywało go na duchu i sprawiało , że miał po co żyć. Również tym razem spotkał ją czytającą książkę w kącie. Nie mógł zbyt długo skupiać na niej uwagi , ponieważ gdyby strażnicy stojący obok niej zauważyli to zapewne trafił by do lochów.

-Słuchaj…- Został wyciągnięty ze strefy marzeń przez ostry kobiecy głos Teti. Również rytmiczne uderzanie o stół krótkim kijem przyczyniło się do tego.

-Teraz przejdźmy do kolejnego kroku. Rozmawiałam z Bakenrenem i dowiedziałam się , że bardzo ciężko pracujesz pod jego okiem. Nie inaczej będzie teraz. Odpowiadam za trenowanie strony umysłowej. Twój umysł jest równie ważny jak twoje ciało. Możesz mi nie wierzyć. Będziesz mimo wszystko wykonywał moje polecenia. To tylko i wyłącznie dla twojego dobra. – Mówiąc to rozwinęła stary papirus , który zapisany był dziwnym pismem.

-Rozumiem twoje zdziwienie. Ten papirus zawiera różnie tajemnice. Jest do wglądu tylko i wyłącznie dla królów i innych ważnych osób. Dla Ciebie postanowiłam zrobić wyjątek. Opowiem Ci historię na nim zawarte.

Przez kilkanaście minut Teti mówiła w jego stronę o wielu zaskakujących rzeczach. Choć były to tylko legendy i przypuszczenia to i tak zafascynowały Favoniusa. Opowiadały o rycerzach , którzy nosili wspaniałe zbroje , posiadali tajemnicze moce i walczyli w imię Boga oddając nawet życie. Po wyrazie twarzy chłopca można było się przekonać , że jest zaciekawiony tym wszystkim. Uprosił kobietę o wypożyczenie innych ksiąg na temat wspaniałych wojowników.

Resztę lekcji rozmawiali na wiele innych tematów. Teti wytłumaczyła mu , że pokrywana jest w nim wielka nadzieja , i że wkrótce dostanie wielką szansę na zaistnienie w Egipcie. Dotarło do niego , że im ciężej będzie pracował tym większą otrzyma nagrodę.

_________________
Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Egipskie Ciemności - Trening Favonius'a   Wto Sie 11, 2009 9:05 pm

no, podoba mi się nawet bardzo
ale szkoda
gdybyś nie napisał 'Boga' a 'boga' i tylu książek nie stworzył - to miałbyś u mnie nawet 3 lvl..

tak masz tylko 2

powiem ci, że wtedy nie mieli papieru z roślin
papirus to jedno, ale inny rodzaj papieru to ze zwierzęcych skór był - wybić całe stado owieczek by otrzymać jedną książkę..
tak więc pełno zwojów może było, ale nie aż tak pełno ksiąg :>

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Favonius

avatar

Dołączył/a : 20/06/2009
Liczba postów : 145

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Egipskie Ciemności - Trening Favonius'a   Sro Sie 12, 2009 7:27 am

2 też dobre
hmm no a z tymi księgami to trochę brak wiedzy z mojej strony ;/
Następnym razem postaram się poprawić

_________________
Powrót do góry Go down
Favonius

avatar

Dołączył/a : 20/06/2009
Liczba postów : 145

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Egipskie Ciemności - Trening Favonius'a   Wto Sie 18, 2009 7:09 pm

-Szybciej…Nikt nie będzie na ciebie czekał. – Dało się słyszeć odgłosy gdzieś w środku miasta. Bakenren prowadził swojego ucznia gdzieś na obrzeża. Mieli dziś podjąć zupełnie inny trening niezwykle. Przez ostatnie tygodnie skupiali się praktycznie tylko na sile jego mięśni, poświęcając jedynie kilka dni na trening szybkości i umysłu. Szli dość szybko przeciskając się przez zatłoczone uliczki. Chwilami Favonius nie nadążał i od czasu do czasu potykał się o stojące na ulicy przedmioty. To frustrowała jego jak i idącego przed nim mistrza. Wreszcie przedarli się przez gąszcz ludzi i dotarli na mniej zatłoczone tereny miasta. Przechodzili przez wiele ciasnych zaułków , które ciągnęły się pomiędzy licznymi domami mieszkańców.

-Jesteśmy na miejscu. - Bakenren zatrzymał się przed małą chatką , która z zewnątrz wydawała się kompletną ruderą. Mistrz zapukał w specyficzny sposób[Puk---Puk-Puk-Puk] po czym drzwi otworzyły się na oścież. W nich stał starszy mężczyzna. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie to , że miał zamknięte oczy.

Bakenren przywitał się z nim po czym wszedł do środka zapraszając również Favoniusa. Wnętrze chaty było dość zwyczajne. Kilka drewnianych desek przymocowanych do ściany służących za półki. Po środku mały stół i dwa krzesła. W kącie łóżko , a obok niego dość duży kufer.

-Favonius’ie to jest Arses. Przez najbliższe kilkanaście dni to on będzie twym mistrzem. A teraz poznajcie się. Ja mam pewną sprawę dlatego pożegnam się już. - Mówiąc to wyszedł z chaty. W środku został tylko starzec i młody Egipcjanin. Chłopiec nie wiedział co robić. Przez dłuższą chwilę panowała cisza. Wreszcie staruszek wypowiedział w jego stronę kilka zdań ‘’widząc’’ , że ten zbliża się w stronę kufra.

-Widzę , że zżera Cię ciekawość. W twoim wieku również byłem ciekawy świata. Chciałem wiedzieć wszystko i o wszystkim. Z wiekiem zapał do zdobywania wiedzy minął. Z czasem ciało stawało się coraz mniej sprawne. Jeśli chcesz otworzyć zrób to. Pamiętaj jednak , że gdy już to zrobisz nie będzie odwrotu i wtedy będziesz musiał ze mną trenować. – Favonius zerwał się i stał jak wryty. Arses mimo , że miał zamknięte oczy widział każdy jego krok. Egipcjanin przełknął ślinę i przytaknął na słowa starca. Podszedł do skrzyni i gdy ją otworzył jego oczom ukazała się broń…Różnego rodzaju miecze , i inne oręża , o których istnieniu chłopiec nawet nie wiedział.

-Śmiało wybierz którąś. – Zachęcał Favoniusa swoim ciepłym głosem. Egipcjanin choć przez chwilę się wahał wybrał jeden z mieczy. Był dość lekki i poręczny. Arses wstał i podszedł do niego. Dotknął palcami ostrza i przytaknął stwierdzając jednocześnie , że jest to dobry miecz.

‘’Pomimo , że jest ślepy to i tak potrafi doskonale stwierdzić jakiego rodzaju jest ostrze. Szykuję się bardzo ciekawy trening.’’ – Pomyślał czekając na dalsze instrukcje swojego nowego mistrza.

-Trening rozpoczniemy jutro. Będziesz spał tam. - Ruchem dłoni wskazał posłanie na drugim końcu chaty. Favonius odłożył miecz i usiadł na jednym z krzeseł. Arses przechodząc obok niego pogłaskał go po łysinie i również usiadł.

-Wyśpij się , bo jutro czeka Cię nie lada wyzwanie. - Stwierdził na koniec mistrz podając chłopcu chleb i trochę wody w glinianym kubku.

_________________
Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Egipskie Ciemności - Trening Favonius'a   Czw Sie 20, 2009 12:59 pm

lubię klimat twoich treningów
dostaniesz 3 lvl tym razem
właściwie nie tylko za sam ten trening, ale bardziej za całokształt

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Favonius

avatar

Dołączył/a : 20/06/2009
Liczba postów : 145

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Egipskie Ciemności - Trening Favonius'a   Nie Paź 25, 2009 4:38 pm

Spało mu się dobrze , i choć nie było zbyt wygodni , to i tak śnił o rzeczach , które sprawiały , że na jego twarzy pojawiał się uśmiech. Konkretnie był to sen , który wydawał się bardzo realistyczny. Gorący piasek , pod jego nagimi stopami , kilka palm i miejsce , w którym spotykał się potajemnie z Hathor. Zawsze wymykała się nocami przez okno i razem patrzyli w gwiazdy. Dużo wtedy ze sobą rozmawiali. Były to jedyne chwile kiedy mogli w spokoju zając się sobą , nie myśląc o tym , że ktoś ich zauważy.

W pewnej chwili poczuł jak coś szturcha go w ramię. Nie chcąc się obudzić , przekręcił się na drugą bok. W tym momencie na jego głowę został wylany kubeł zimnej wody. To prawie natychmiast zerwało go na nogi. Na wpół przytomny Favonius przetarł oczy. Przed nim stał poznany wczorajszego wieczora staruszek , a obok niego Bakenren z kubłem , z którego pochodziła woda , którą przed chwilą na niego wylał.

-To , że będziesz trenował z Arsesem nie znaczy , że ja nie będę monitorował twoich poczynań , a przy okazji mogę Ci sprawiać pobudki. – Po tych słowach odwrócił się i stanął obok staruszka , którego wyraz twarzy był nadzwyczaj poważny. Favonius rozciągnął się po czym zjadł kilka owoców leżących na stole. Jego nowy mentor rozmawiał z Bakenrenem i w tej jednej chwili Egipcjanin raczej mało ich obchodził. Chłopak skończył jeść i wykonał kilka podstawowych ćwiczeń aby rozgrzać mięśnie. Wreszcie po kilku minutach skończyli rozmawiać. Bakenren wyszedł z chaty , a Arses usiadł na krześle.

-Chłopcze , a więc nadal chcesz ze mną trenować?? – Favonius przytaknął na znak , że tak właśnie jest i nadal wsłuchiwał się w słowa swojego mistrza. – Dzisiaj twój pierwszy trening pod moim nadzorem. Jako , że znam twoje umiejętności tylko z opowieści Bakenrena muszę Cię sprawdzić. Teraz zobaczysz coś o czym wie tylko kilka osób w całym mieście. – mówiąc to wstał , a gdy kończył zdanie wbił w coś swoją laskę i przekręcając ją z dość widoczną swobodą spowodował , że coś w kącie chaty , tym , który był od strony domu obok poruszyło się powodując hałas , który był słyszalny dla kogoś , kto przechodził obok.

-No dalej…Nie mamy czasu. – Wykrzyczał w jego stronę podniesionym głosem , jakby zaraz coś miało się stać. Złapał za pochodnię i w jednej chwili gdzieś zniknął. Podchodząc bliżej Favonius zauważył schody w dół i zanikające światło pochodni Arsesa. Chłopak wszedł w głąb i zdjął ze ściany pochodnię. Idąc kierował się za światłem , gdyż tunel był dość kręty i miał kilka uliczek. Jeśli Egipcjanin stracił by orientację mógłby błąkać się po labiryncie kilka dni , a może nawet zginął by tu z głodu. Wreszcie po kilkunastu minutach szybkiego marszu tunel zaczął się poszerzać , aż w końcu zamienił się w dość spore pomieszczenie. Na ścianach powieszone były pochodnie , a po środku dość dużych rozmiarów stalowa misa z rozżarzonymi węglami wewnątrz. Światło choć słabe w dość znacznym stopniu rozświetlało cały obszar. Pod ścianami stały stojaki z bronią , a kilka metrów za areną i przed ściana północną stał Arses. W ręku trzymał drewniany patyk i ‘’wpatrywał się’’ w Favoniusa , jakby ten zrobił coś złego , a jego mistrz miał wykonać wyrok.

-Żeby poznać twe umiejętności muszę sprawdzić je na własnej skórze. Proszę…podejdź do jednego ze stojaków i wybierz dowolną broń. Gdy już będzie gotów możesz atakować bez ostrzeżenia. Ja jestem gotów… - Rzekł w jego stronę. Favonius podszedł do stojaka i wziął do ręki krótki miecz , który dość dobrze leżał mu w dłoni. Po dokonaniu wyboru zaczął powolnym krokiem iść w stronę Arsesa. Nie chciał robić hałasu , ponieważ wiedział , że ma on lepszy słuch , i jeśli chłopak wykonywał by głośne kroki zapewne jego intencje zostały by zauważone i zniwelowane. Gdy Egipcjanin był już blisko wykonał zamach i wymierzył cios w tors mistrza…


OCC:
Po dłuższej przerwie...
Ale może nie będzie tak źle

_________________
Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Egipskie Ciemności - Trening Favonius'a   Nie Paź 25, 2009 9:23 pm

pierwsze zdanie dość dziwnie mi się czyta i widzę sporo literówek ;]

Cytat :
Przed nim stał poznany wczorajszego wieczora staruszek, a obok niego Bakenren z kubłem, z którego pochodziła woda, którą przed chwilą na niego wylał.
do tego zdania mam zastrzeżenia
zamiast pogrubionego fragmentu ja dałabym tu np. "z którego pochodziła wylana na niego woda"

pominę jakieś inne błędy i wręczam ci 2 lvl za trening

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Egipskie Ciemności - Trening Favonius'a   

Powrót do góry Go down
 
Egipskie Ciemności - Trening Favonius'a
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Księga eliksirów
» Trening policyjny - wspinaczka po linie - sala gimnastyczna
» Trening
» Trening policyjny - samoobrona

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: IV ERA :: TRENINGI-
Skocz do: