Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wioska

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Sekai

avatar

Dołączył/a : 01/07/2011
Liczba postów : 28

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Wioska   Sro Lip 06, 2011 9:15 pm

-eto...- Zaczęła się gapić na jego dłoń. Zatrzymała się i zastanawiała niezmiernie długo, jakby zbytnio nie chciała się śpieszyć z przystąpieniem do zakładu. W końcu szeroko rozwarła powieki i z tępą miną przyznała.
-Co to jest Euro!? Jakoś nigdy mi przez myśl nie przeszło. Europy raczej dać mi nie możesz, bez żartów proszę! - Zacisnęła piąstki.
- Co jak co, ale nie pozwolę sobie z siebie wyszydzać. O wiem! Może... -
Znowu złowieszczy uśmiech rozpromienił się na jej ustach.
-Maraton na golasa wokół całego sanktuarium, gdy tylko dojdziemy tam na miejsce!!! - Krzyknęła głośno podnosząc rękę wysoko w górę i spoglądając w niebo.
-tak to by było genialne! Od początku wizyty w sanktuarium przykleją ci etykietę największego zboczeńca. Choć pod tym względem...-
Spojrzała na niego wnikliwie.
-Niewiele ci brakuje! -
Zamyśliła się wyobrażając go sobie...i kończąc te wyobrażenia parą silnych wypieków na polikach
-O nie! Chyba to odrzucimy przecież inne dziewczyny mogłyby by być pokrzywdzone twym widokiem - Pragnęła się jakoś wybronić przed sobą samą. Złe myśli wielokrotnie nie dawały jej spokoju. Czasami jednak mimo tej złości potrafiła wykrzesać w siebie odrobinę rozsądku. Może... bo niezbyt rozsądne jest zadawanie się z takim facetem na pierwszym miejscu. Powinny go zamknąć, już widać, że to...to niebezpieczne jest.
-ok? - spytała dla pewności. -Może jednak przy tym zostaniemy?-

_________________
Wygląd: Młoda dziewczyna o farbowanych, granatowych włosach i pięknie komponującymi się z nimi granatowymi oczami. Niska, dobrze zbudowana.
Ubiór: Obecnie suknia z zwiewnego, niebieskiego materiału udekorowana w kwiatowe, żółte motywy. Skórzana torba myśliwska przepasana przez ramię, a na nogach buty z beżowej cienkiej skóry i białe skarpety. Do tego wszystkiego zwykła, niebieska bielizna.
Powrót do góry Go down
Postar

avatar

Dołączył/a : 04/07/2011
Liczba postów : 34


PisanieTemat: Re: Wioska   Sro Lip 06, 2011 9:39 pm

„Głupia”, tylko tak potrafił ją nazwać w duchu. Był w stanie pojąć, że dziewczyna nie jest z europy i nie zna waluty ale na bogów jak mogła pomyśleć, że on syn boga strachu będzie oferować jej Europę. Za kogo się uważała, by móc tak pomyśleć.
-Euro to waluta, coś jak amerykański dolar… - wypowiadał słowa powoli patrząc znużonym wzrokiem. Przyjechał tu w poszukiwaniu pomocy w walce ze swoim ojcem a przekomarza się z jakąś smarkulą, która pewnie w życiu porządnego chłopa nie miała. Mógł być tym pierwszym ale teraz nie miał na to czasu.
-Dobra mała, jak tak bardzo chcesz biegać nago to będziesz biegać. I tak muszę odnaleźć sanktuarium i tak. A co do etykiety największego zboczeńca, to mam ją w szerokim poważaniu.
Trudno było nie zauważyć jej czerwonych wypieków. A więc mimo wszystko wpadł jej w oko, a ona sama tylko udaje, że tak nie jest. Ewentualnie sama przed sobą nie chce się przyznać co do tego. Trudno, On i tak doprowadzi do tego co sobie założył ale na przyjemności przyjdzie czas później. Teraz ważniejsze było Sanktuarium. Był w wiosce, która znajdowała się najbliżej tamtych świętych terytoriów a więc tutejsi mieszkańcy muszą albo sami wiedzieć o Atenie i jej rycerzach, albo muszą znać kogoś kto o nich wie wiele.
Dziewczyna chyba straciła pewność siebie i gdyby dalej na nią naciskał, to może udałoby mu się nad nią zapanować choć na chwilę. Teraz jednak przeleciało za dużo piasku w klepsydrze czasu a on nie ruszył się nawet o krok.
-Jak chcesz to chodź tu, podaj mi rękę i przetnij by zaakceptować zakład. Nie mam czasu sterczeć tu jak kołek i droczyć się z Tobą – Miał dodać, że Sanktuarium jest ważniejsze niż wątpliwe przyjemności ale, na nowo by sprowokował dziewczynę i znów by miała problem z wysłowieniem się co znowu zabrało by mu zbyt wiele cennego czasu.

OCC: Myślę, że zakończyliśmy rozmowę z Sekai i czekamy na ruch mistrzów gry.
Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Wioska   Czw Lip 07, 2011 11:41 pm

-Ufff...myślałam, że już nigdy nie przestaniecie gadać...-cichy głosik dziewczyny dotarł do ich uszu.

Ognistowłosa pewnie już rozpoznała do kogo należał. Aster stała z lekko naburmuszoną miną i delikatnie uderzając stopką o ziemię. Wyglądało na to, że dziewczyna nie wywiązała się z powierzonego zadania.
-Myślałam, że załatwiłaś już te rzeczy, a Ty romansujesz z tym...kimś-lekko się zacięła spoglądając tym samym na syna Fobosa.

Aster zrobiła parę kroków do przodu tak, że stanęła niemalże twarzą w twarz z Blaire. Jej minka na słodkiej, niewinnej twarzy nie przestawała być naburmuszona. Najwyraźniej zależało jej na czasie...
-Chcesz się dostać do tego Sanktuarium czy nie?. Wieczności nie będę na Ciebie czekać...-tym razem lekko piskliwy głosik ponownie dotarł do ich uszu.
Wydawało się, że całkowicie zapomniała o obecności "góry mięśni" jaką niewątpliwie był nieznany mężczyzna. Jednakże całkowicie go zignorowała. Może widziała po prostu...większych?.


OCC: Post dla was dwojga:)
Powrót do góry Go down
Sekai

avatar

Dołączył/a : 01/07/2011
Liczba postów : 28

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Wioska   Pią Lip 08, 2011 10:12 am

"Kogo tu przygnało" Uśmiechnęła się wyjątkowo zakłopotana. Chociaż tym razem miała nadzieje, że nie ucieknie nazbyt prędko i uda im się porozmawiać.
-Hej, hej żadnych romansideł nie miało miejsca. - Oburzyła się nie przejmując zbytnio, iż miała bezpośrednio od Aster powierzone zadanie.
-Wioski nie znam, pieniędzy tu nie ma, a wszyscy na mnie...jak na przybłędę od co... - Skrzyżowała ręce przyglądając się jej również naburmuszona. Lustrzane oczy poodbijały ich własne spojrzenia, ale te rundę Blaire przegrała. Samo napomknięcie o sanktuarium sprawiło, że ostudzono jej zapał i nie zamierzała już więcej się droczyć. Podniosła ręce w górę, jakby chciała na moment Aster przystopować.
-Hola...znaczy się tego... powiedz mi chociaż gdzie ja tych ludzi znajdę? Bo sklepów tutaj to ze zgaszoną świecą po ciemku szukać i wieki zajmie nim ja ci te artykuły do domu zaniosę -
Podrapała się po poliku próbując wykrzesać z siebie reszty myśli. Całkowicie zapomniała o obecności tegoż mobilnego posągu, zlepionego z sporych połaci nadmiernie ruchliwego mięsa. Wiatr dmuchnął potęgując niezręczną ciszę. Bardziej krępującą niżeli zwiewna niebieska suknia w kwiatowe motywy co na moment poszybowała powyżej poziomu jej pasa.
-Tego...- Przygniotła ją by na moment zmniejszyła ten nienaturalnie uwodzicielski pułap i przyjrzała się głupio młodej dziewczynie. "Ładna, pewnie faceci też nie mogą oderwać od niej oczu. To jest takie denerwujące" pomyślała czekając na jej odpowiedź.

_________________
Wygląd: Młoda dziewczyna o farbowanych, granatowych włosach i pięknie komponującymi się z nimi granatowymi oczami. Niska, dobrze zbudowana.
Ubiór: Obecnie suknia z zwiewnego, niebieskiego materiału udekorowana w kwiatowe, żółte motywy. Skórzana torba myśliwska przepasana przez ramię, a na nogach buty z beżowej cienkiej skóry i białe skarpety. Do tego wszystkiego zwykła, niebieska bielizna.
Powrót do góry Go down
Postar

avatar

Dołączył/a : 04/07/2011
Liczba postów : 34


PisanieTemat: Re: Wioska   Pią Lip 08, 2011 7:47 pm

Nagle ktoś włączył im się do rozmowy… na szczęście. Niska brunetka wydawała się być zażenowana z jakiegoś powodu. Uwaga odnośnie romansu rozbawiła go ale opanował swój śmiech, pewnie i tak większa część tej małej wioski mała już okazję go poznać. Jednak po chwili Aster zrobiła coś co natychmiast zgasiło jego uśmiech. Nie dość, że stanęła pomiędzy nim a Blaire, to jeszcze zupełnie go zignorowała. Była już drugą osobą w tej wiosce, która najzwyczajniej w świecie go olała. I normalnie byłby wściekły gdyby nie jedno magiczne słowo. Brunetka wiedziała coś o Sanktuarium i gdy już miał ją zapytać gdzie znajduje się droga do tego tajemniczego miejsca, jego wcześniejsza rozmówczyni zaczęła ponownie trajkotać. Nie słuchał jej, gdyż nie bardzo interesowało go co łączyło ją z nowo-przybyłą. Bardziej zastanawiał się, dlaczego Aster nawet nie czuła niebezpieczeństwa z jego strony. Czy widziała większych i mocniej zbudowanych gości od niego? To wszystko było bardzo prawdopodobne, i jemu zdarzyło się spotykać kolosów przewyższających go wzrostem i muskulaturą. Jak chociażby rok temu gdy walczył w finale z mistrzem kickboxingu z Holandii. Do tej pory czuł ciosy tego gościa i w sumie gdyby nie to, że był zaciekły, i walczył do końca, to Hanzo straciłby władzę nad podziemiem Grecji. W każdym bądź razie, nie wypadało mu zaatakować dziewczyny, fakt był porywczy ale jeszcze żadnej kobiety nie uderzył. Przeważnie ciosy dziewczyn nie robiły na nim większego wrażenia.
-Ty… - Bardziej zabuczał niż wypowiedział to do Aster –Ty wiesz gdzie jest Sanktuarium. Moje imię brzmi Fobos Neos i mam bardzo ważną sprawę do Wielkiego Mistrza. Dlatego dobrze by było byś powiedziała mi gdzie ono się znajduje – Prawie zapomniał, że ściska w prawej dłoni wisiorek z portretem swojej mamy oraz swoim imieniem i nazwiskiem. To właśnie to świecidełko miało być przypomnieniem dla przywódcy rycerzy Ateny o obietnicy, którą złożył matce Fobosa. Teraz spojrzał na wisiorek i szybko okręcił jego srebrny łańcuszek na swojej dłoni.
Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Wioska   Pią Lip 08, 2011 8:19 pm

Już miała zamiar odpowiedź ognistowłosej lecz nagle jej kolejny tok ciągłego mówienia przerwało wtrącenie wielkoluda. Aster delikatnie odwróciła głowę w jego stronę i przejrzała przez niego na wylot. Bądź co bądź nie bała się, choć mogłoby się wydawać, że mężczyzna mógłby rozszarpać ją na kilka kawałków. No właśnie...mogłoby.

Dziewczyna delikatnie rozejrzała się czy ktoś ich przypadkiem nie podsłuchuje. Następnie rzekła do nich odrobinę przyspieszonym głosem.
-Blaire...zapomnij o zakupach. Będziemy musiały sobie radzić z tym co mam w domu-rzekła jakby zapominając o Fobosie.

Następnie odwróciła głowę o dziewięćdziesiąt stopni w lewo tak, że ponownie patrzyła się na mężczyznę swoimi wielkimi brązowymi oczyma.
-Tobie nie ufam tak jak jej...skąd mam wiedzieć, że Twe intencje są słuszne?.-zadała pytanie lekko unosząc brwi.

Podczas wymawiania tych słów, dziewczyna starała się zachować przede wszystkim spokój. Nie mogła zdradzać swoich myśli czy emocji...zawsze to jest zgubne dla wojownika.
Jednak gdy sytuacja dla "góry mięśni" wydawała się beznadziejna, to Aster ponownie zwróciła się do Blaire ze słowami.
-Chyba, że Ty za niego świadczysz i będziesz odpowiadać...

Czy nasza mała ognistowłosa Irlandka będzie miała ochotę, albo czy będzie aż tak uprzejma, aby wykazać się czymś takim?.
Powrót do góry Go down
Postar

avatar

Dołączył/a : 04/07/2011
Liczba postów : 34


PisanieTemat: Re: Wioska   Pią Lip 08, 2011 9:20 pm

Aster była pewna siebie, trochę zbyt pewna siebie jak na istotkę tak małą. Spojrzała tylko na niego i znów zaczęła mówić do jego poprzedniej rozmówczyni. Już miał złapać brązowooką i skierować siłą w swoim kierunku tak jak poprzednio zrobił to z Blaire, jednak ta dziewczyna była inna. Nie powie mu gdzie znajduje się Sanktuarium jeśli mu w jakiś sposób nie zaufa.
Zyskanie zaufania innej osoby, było dla Fobosa praktycznie niewykonalne jeśli nie miałby możliwości obronić tej postaci przed kimś bądź czymś. Dyplomacja i grzeczność nie były nigdy jego mocną stroną, wszystko zawsze rozwiązywał za sprawą swoich pięści. Do wszystkiego doszedł praktycznie sam, wykorzystując każdą nadającą się sytuację.
-Ta dziewczyna nie zaświadczy o mnie, bo nie ma nawet takiego powodu, dla którego miałaby mi pomóc – Ciemnooki wyciągnął w stronę kobiety swoją prawą rękę, tą w której trzymał naszyjnik.
-Rozwiążmy to inaczej, poślij kogoś lub sama idź do Sanktuarium. Daj ten naszyjnik Wielkiemu Mistrzowi, a jeśli spyta się od kogo go dostałaś, powiedz prawdę.
Zamyślił się chwilę. Czy aby powiedział jej wszystko to co było ważne, czy przypadkiem nic mu nie uleciało. Nie chciał odsłaniać wszystkich swoich kart, jednak coś mu podpowiadało, że powinien to zrobić, inaczej ponowne spotkanie z jego ojcem, skończ się tragicznie dla ciemnowłosego.
-Jest jeszcze coś. Słuchaj uważnie bo nie mam zamiaru powtarzać – teraz wypowiadał słowa nieco ciszej tak, by jak najmniej osób było je w stanie usłyszeć – Osoba, która uważa się za mojego ojca, uważa się też za greckiego boga Fobosa. Nie jesteśmy w ciepłych kontaktach ze sobą. W każdym bądź razie dwadzieścia cztery lata temu, Wielki Mistrz Sanktuarium obiecał pomóc mojej matce i mi. To wszystko jest w tym liście – boski syn sięgnął do swojego plecaka i wyciągnął pognieciony kawałek papieru, podał go Amber.
-Możesz mi wierzyć bądź nie. Nie wiem na jakiej zasadzie wasza wioska współpracuje z Sanktuarium i nie bardzo mnie to obchodzi, ale… - powstrzymał się, już który raz z rzędu. Czy to magia tego miejsca działała na niego czy może coś w nim zaczęło pękać.
-Z resztą, nie ważne. Jeśli przystajesz na mój układ, to jutro pojawię się tu mniej więcej o tej samej porze, ewentualnie powiedz mi gdzie powinienem Cię szukać.


OCC: Razem z Sekai ustaliliśmy, że ja odpiszę jako pierwszy.
Powrót do góry Go down
Sekai

avatar

Dołączył/a : 01/07/2011
Liczba postów : 28

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Wioska   Pią Lip 08, 2011 9:51 pm

Aster najwyraźniej chciała jej coś ważnego przekazać, gdyż zachowywała się ciut...aż nazbyt podejrzanie. Nie zadowoliła ją wiadomość, że pałętała się po wiosce marnotrawiąc swój drogocenny czas, ale z drugiej strony...dostanie się do sanktuarium na skróty i z pewnością łaska ze strony Aster zostanie przez nią doceniona.
-Wybacz... - Szepnęła wyraźnie zakłopotana. Zastanawiała się, czy w ogóle dzisiaj zjedzą cokolwiek. W końcu się uspokoiło, góra mięśni najwyraźniej nie chciała odejść mając głęboką konieczność dotarcia do sanktuarium. Ten musiał jednak przemówić, spoglądając na Aster wyraźnie zaprzeczyła głową by całkowicie mu nie ufała. Mężczyzna wyraźnie ją denerwował. Złość sączyła się w jej umyśle próbując znaleźć jakieś ujście.
-Znalazł się wielki, gadający od rzeczy. Naprawdę dawno ci nikt nie zakneblował tych ust! - Nie wiedziała co bardziej oddziaływało na psychikę ognistowłosej. Czy bzdury, jakie właśnie wysłuchiwała, czy też ton i jego wielmożne zachowanie. Gdy zobaczyła list, zamiast trafić do Aster szybkim ruchem podwędziła wiadomość. Pełna złości nie zajrzała do niej. Znerwicowana, niczym bomba zegarowa odsunęła się prędko i... zeżarła wiadomość. Dokładnie przeżuła kąsek starego papieru by końcówkę tegoż posiłku zaakcentować pięknym "gulp" dla każdego rozszarpanego kawałka, jaki przeżuła.

Nadeszła dłuższa chwila milczenia, mocny odcień czerwieni pojawił się na polikach sygnalizując niezmierzoną falę wstydu. Dłonią zasłoniła usta i wybełkotała pełna goryczy.
-Przepraszam!-
Nie sądziła, że posunie się do takiego czynu w przypływie złości.

_________________
Wygląd: Młoda dziewczyna o farbowanych, granatowych włosach i pięknie komponującymi się z nimi granatowymi oczami. Niska, dobrze zbudowana.
Ubiór: Obecnie suknia z zwiewnego, niebieskiego materiału udekorowana w kwiatowe, żółte motywy. Skórzana torba myśliwska przepasana przez ramię, a na nogach buty z beżowej cienkiej skóry i białe skarpety. Do tego wszystkiego zwykła, niebieska bielizna.
Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Wioska   Sob Lip 09, 2011 2:16 pm

"Ona naprawdę nie przestaje mnie zaskakiwać..."-pomyślała pełna niedowierzania co właśnie ognistowłosa zrobiła.

Aster zrobiła małe "phh" na jej wyczyn. Bądź co bądź obiecała już, że poprowadzi dziewczynę do Sanktuarium za akt miłosierdzia, który podarowała ratując tamtego chłopaka. Natomiast była już niemalże "bliska" uwierzenia mięśniakowi gdyby nie ten cały wyczyn.
-Dobrze...-rzekła w jego stronę początkowo nie chętnie i ze zmuszenia.
Zaprowadzę Cię do Sanktuarium. Jednakże założysz tą opaskę na oczy-wyjęła ze swojej malutkiej torby czarny jak smoła materiał.
Podała mu następnie owy przedmiot. Następnie zwróciła swój wzrok ku Blaire, która chyba cały czas była zawstydzona swoim uczynkiem.
-Ruszamy do Sanktuarium w tej chwili. Jeżeli nie będziemy dłużej zwlekać to dotrzemy tam...przed północą-to brzmiało bardziej jak rozkaz niż swobodne przekazanie informacji.

Chyba Aster miała dość powoli jej nowej znajomych. Cały czas robili jakiś wyczyn, który nigdy by jej do głowy nie przyszedł. Dziewczynka myśli sobie pewnie, że niech się Kyoko z nimi użera...ona i tak ma swoje interesy do załatwienia.

Zrobiła kilka kroków do przodu w stronę północno-zachodniej części miasta.
-Idziecie czy będziecie tutaj stać tak do kolejnej świętej wojny...-ostatnie słowa wypowiedziała ponownie z wyraźnym grymasem na twarzy.
Ojj jej cierpliwość także ma swoje granice.


OCC; Możecie tutaj jeszcze odp/porozmawiać ewentualnie. Na kolejny odp NPC poczekacie w odpowiednim temacie:)
Powrót do góry Go down
Postar

avatar

Dołączył/a : 04/07/2011
Liczba postów : 34


PisanieTemat: Re: Wioska   Nie Lip 10, 2011 2:24 pm

Widząc, że ognistowłosa złośliwie zjadła list wezbrał w nim gniew. Powodem jego złości nie było to, że miał jakiś sentymentalny związek z listem, gdyż tak naprawdę forma w jakim został napisany oraz treść brzydziły go. Chodziło o to, że Aster mogła mu nie uwierzyć i nie wskazać drogi do Sanktuarium. Gdyby wzrok mógł zabić to Blaire już leżałaby martwa. Nie chciał jej pomocy, mogła go olać ale nie miała prawa mu przeszkadzać. Już miał ją złapać i zadusić gdy niespodziewanie odezwała się brązowooka. Słowa, które wypowiedziała uratowały „pożeraczkę listów” od przedwczesnej śmierci. Niestety, brunetka widocznie stwierdziła, że nie ma zamiaru użerać się z dwójką nowoprzybyłych i zamierzała oboje doprowadzić do Sanktuarium, z tym, że tylko on miał nie poznać drogi. Lekcja pokory, tak mógłby to nazwać, jednak miał już tego powyżej uszu. Chciał znaleźć wielkiego mistrza i dowiedzieć się czy ten, ma jakiś plan.
-Sam mam przewiązać swoje oczy, czy Ty mi to zrobisz –wycedził przez zęby. Wszystko w tym miejscu działało mu na złość a najbardziej jego pierwsza rozmówczyni. Patrzył cały czas na nią, a w jego oczach można było dostrzec ocean nienawiści.
-A Ty, podziękuj jej – wskazał palcem na Aster. Mówił po cichu i powoli po to by dziewczyna wszystko zrozumiała – bo gdyby nie ona, robiłabyś w tym momencie za karmę dla ptaków.
Fobos ukucnął przy brunetce i pochylił głowę.
-Po chwili namysłu stwierdzam, że lepiej będzie jak ty przewiążesz mi oczy, choć nie ukrywam, że nie jestem z tego zadowolony.
Dla wprawionego oka wojownika, ciemnowłosy znajdował się w tym momencie w bardzo podatnej na ataki pozycji. Teraz wszystko zależało od Aster i na nieszczęście dla ciemnookiego zależało też od impulsywnej Blaire. Wiedział jedno, gdy oboje znajdą się w Sanktuarium, ganatowooka nie będzie miała z nim łatwego życia.

OCC: Sorka za opóźnienia ale wczoraj miałem tragiczny dzień.
Powrót do góry Go down
Sekai

avatar

Dołączył/a : 01/07/2011
Liczba postów : 28

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Wioska   Nie Lip 10, 2011 2:53 pm

Blaire oprzytomniała, agresywna postawa chłopaka określanego mianem Fobosa wywołało na niej mieszane odczucia. Gotowa do obrony, przyglądając się głupkowatej minie podrzędnego zabijaki nie mogła odpowiedzieć niczym innym, jak gromkim śmiechem.
-Nie mogę...hahaha!!! - Poklepała trzykrotnie kolano próbując wyładować tą nienaturalną, pozytywną energie. Gdy się uspokoiła z radością poparła decyzję Aster. Złożyła dłonie niczym do modlitwy i z rumieńcami na polikach odetchnęła.
-Na reszcie! Wielkie dziękuje - skłoniła się na wyraz szacunku. Zaoszczędzony czas cenniejszy był dla niej niczym złoto. Choć w tej zacofanej wiosce i tak żadnej wartości nie reprezentowało. Ot może jako takie świecidełko.
-Cisza...Aster proponuje go jeszcze zakneblować. Myśli, że jak jest taki napompowany to może pozwalać sobie na ten agresywny śliniotok - Odrzekła spoglądając na zabawnego typa kątem oka. Raz przeprosiła, nie zamierzała już takiego prostaka, jakkolwiek wynagradzać i z pewnością nie raz będzie chciała mu dopiec.
-Ty...ty licz się ze słowami kupo padliny. Bo posłużysz jako przyprawa do nawożenia bagna w mojej rodzinnej wiosce! - Wypowiadając to odsunęła się parę kroków. Nikt, ależ to absolutnie nikt grozić jej nie będzie! Szczególnie takie to mierne i gadatliwe coś. Bo człowiekiem to nazwać nie można.
-Proszę Aster...ruszajmy już. - Zwróciła się łagodnie do dziewczyny uznając tą nie miłą pogawędkę za skończoną.
"Mam nadzieje, że pomogą mi odnaleźć rodziców. Kto wie...ile czasu mi zostało"

_________________
Wygląd: Młoda dziewczyna o farbowanych, granatowych włosach i pięknie komponującymi się z nimi granatowymi oczami. Niska, dobrze zbudowana.
Ubiór: Obecnie suknia z zwiewnego, niebieskiego materiału udekorowana w kwiatowe, żółte motywy. Skórzana torba myśliwska przepasana przez ramię, a na nogach buty z beżowej cienkiej skóry i białe skarpety. Do tego wszystkiego zwykła, niebieska bielizna.
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Wioska   Pon Sie 01, 2011 10:01 pm


- Nie bądź smutny wrócę nim będziesz zmuszony ten skrawek materiału dać Marin.
Masz moje słowo rzekł na widok smutnego chłopca, który biegiem, kurczowo trzymając rękę Aleksa ciągnął Go w kierunku wioski. Wioski, która nadawała mu miano dezertera gdyż wychodził poza świętą barierę, która otaczała sanktuarium od wieków. W pewnej chwili chłopiec się zatrzymał i puścił jego dłoń. Rose zrobił krok w przód i obrócił się czochrając po głowie malca z uśmiechem na twarzy i maleńką łezką spływającą z lewego policzka.

Po czym szybko wbiegł do wioski rozglądając się po strzechach gdzie mógłby znaleźć jakiś bar lub miejsce spotkań miejscowej ludności. Wszystko widać było jak na patelni. Bezchmurne niebo i blask księżyca rozjaśniały tej smutnej nocy każdy zakamarek, który mógł dostrzec Aleksiej.

Maszerował przed siebie rozglądając się szeroko po miejscach gdzie mogli spotkać by się ludzie, którzy niby knuli przeciwko głównej postaci w Sanktuarium. Jego zadanie było na tyle ważne, że nie chciał stracić nawet najkrótszej chwili na odpoczynek. Szedł i szedł. By po kilku minutach ze zrezygnowaniem uderzyć pięścią w stare drzewo oliwne stojące na środku. - Na cholerę oni tu mieszkają. Przecież tu nie ma żywego ducha o tej godzinie. mówił do siebie rozglądając się dookoła siebie i przecierając pięść, która chwilę wcześniej uderzyła o drzewa. Gdzieś muszą być. Ale gdzie? pomyślał wyciągając monetę z kieszeni do jakiej ją wpuścił i przyglądając się jej uważnie. Może podejdę i podpytam ludzi. przebiegła myśl w jego umyśle, którą postanowił przerodzić w czyny.

Podbiegł szybko do małego drewnianego domku. Pokrytego drewnianą dachówką, którą w sporej części porastał mech i ścianami z drewnianych bali. Był to ósmy dom na lewo od miejsca, w którym wszedł do wioski Junior. Posłuchał i usłyszał rozmowę dwojga ludzi. Nie śpią jeszcze.. pomyślał. Po czym trzy razy zapukał w drzwi ocierając twarz z zimnego potu jaki się wylewał po nieustannym niemalże szukaniu.
Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Wioska   Czw Sie 04, 2011 10:15 pm

Faktycznie, osobnicy przebywający w domu nagle przerwali rozmowę gdy usłyszeli mocne pukanie do drzwi. Wyraźnie było słychać zgrzyt odsuwającego się krzesła. Jeden z nich postanowił zaspokoić swoją ciekawość i otworzyć nieznajomemu drzwi.
-Czego?!-warknął troszkę grubym, suchym głosem.
-Ninas...czego tak ostro?- zapytała druga postać wyraźnym i czułym tonem.

Gdy mężczyzna otworzył drzwi na rozcież, przed oczyma Aleksa ukazało się chyba najzwyklejsze małżeństwo w średnim wieku. Mieli na sobie proste szaty, a wystrój wnętrz tej izby także pozostawiaj wiele do życzenia.
-Masz racje przepraszam skarbie...-odparł jej skruszonym tonem.
Kobieta kiwnęła delikatnie głową na znak, że zrozumiała swojego nadpobudliwego męża. Ten z kolei spojrzał jeszcze raz na świeżo co przybyłego gościa i zapytał.
-Co sprawdza Cię tutaj o tak późnej porze?-zapytał lekko unosząc czarne, krzaczaste brwi.
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Wioska   Pią Sie 05, 2011 10:04 pm

Zza drzwi dobiegł odgłos odsuwającego się krzesła. Jedna z osób podchodząc i otwierając drzwi była niezbyt miła dla przybysza.
Zwrot "czego" wydał się chamski i grubiański jak na zwrot do drugiej i w dodatku nieznanej osoby. Jednak po chwili druga osoba. Po głosie poznał, że to kobieta zwróciła uwagę temu mężczyźnie. Nic w tym dziwnego gdy po otwarciu drzwi na oścież ukazało się mu najprawdopodobniej małżeństwo, które już było w średnim wieku, a dom w jakim mieszkali nieco zaniedbany na zewnątrz, a w środku bez rewelacji tylko najpotrzebniejsze rzeczy i stonowane kolory, ubogi wygląd pokoju jaki widział za małżonkami.

Widać było, że kobieta miała władzę nad mężem gdyż ten od razu skruszył się i przeprosił wyjątkowo błagalnym głosem. Po chwili ten sam mężczyzna, który zachował się w stosunku do Aleksieja jak cham postanowił mu zadać pytanie, na które chłopak odpowiedział niemal bez zastanowienia.
-Szukam miejsca gdzie zbierają się ludzie posiadający tę monetę. dodał pokazując podarunek Wężownika, który wysunął lekko z kieszeni by nikt niepożądany tego nie dostrzegł.
Po chwili jednak schował z powrotem do małej kieszeni ten przedmiocik i stał czekając na odpowiedź mężczyzny, który mógł mu pomóc jednak nie musiał.
Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Wioska   Sob Sie 06, 2011 3:59 pm

Źrenice mężczyzny momentalnie poszerzyły się gdy ujrzał owy przedmiot. Następnie zaczął rozglądać się jakby ujrzał właśnie ducha. Następnie ponownie twardym i przyspieszonym tonem rzekł do niespodziewanego gościa.
-Najlepiej będzie jak pójdziesz z tym do przywódcy wioski. Ja o niczym nie wiem...-rzekł ostatnie słowa lekko zacinając się.

Chwilę później wytarł wyraźnie spocone czoło. Spojrzał na swoją żonę jakby chciał dostać "pozwolenie" na zamknięcie drzwi tym samym żegnając młodzieńca.
Kobieta przez cały ten czas nie odezwała się ani słowem. Jednie wpatrywała się w gościa, który z cała pewnością mógł się wyróżniać spośród tutejszych mieszkańców.

Kobieta w końcu kiwnęła głową w stronę męża, a ten zamykając drzwi powiedział.
-Na pewno trafisz tam. Jego dom wyróżnia się na tle naszych zabudowań...żegnaj-drzwi zatrzasnęły się, a następnie można było słyszeć dźwięk przekręcającego się klucza w zamku.

OCC; Dowolność panie Mentor:)
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Wioska   Nie Sie 07, 2011 12:43 pm

Po niespokojnym już mężczyźnie dało się dostrzec, że wraz z pokazaniem tej monety pojawiły się na nim zakłopotanie i strach, które wcześniej nie były widoczne. Widać grupa osób z tymi monetami miała albo dużą siłę lub co gorsza władzę i siłę skoro skierował Go do przywódcy wioski.
W tych czasach była to jedyna chyba wioska gdzie jeszcze panowały zależności feudalne jak to zrozumiał Aleksiej.
- No dobrze nie bój się mnie. Ja udam się tam jednak powołam się na Was moi drodzy by być trochę wiarygodnym. odparł ze spokojem Aleks, który nie miał ochoty przebijać się przez już praktycznie zamknięte drzwi.


W momencie gdy kobieta zamknęła drzwi i wskazała dom w jakim mieszka owy przywódca wioski chłopak obrócił się zasmucony lekko i udał się przed siebie wyglądając dziwnie wyglądającego jak na tę wioskę domu. Ciągle jednak w głowie brzmiało mu trzaśnięcie drzwiami i cyknięcie przekręcanego klucza, który dał znak, że niema tam czego szukać.

Po niespełna piętnastu minutach chłopak dostrzegł dom. Szary, duży i co najciekawsze wyglądał zupełnie inaczej niż reszta domów z wioski. Murowany z pięknym tarasem, który widać było dobrze w blasku księżyca jaki tej nocy pomagał chłopakowi w pomocy. Aleks zaczął więc biec rozglądając się dookoła i lekko bawiąc się swoimi umiejętnościami dzięki, którymi zapalał na chwile pojedyncze stare elektryczne nie świecące latarnie na poboczach. Musiał się jakoś rozluźnić by nie zaliczyć kolejnej nie udanej wizyty do jakich zaliczał wizytę u poprzednich ludzi.
Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Wioska   Nie Sie 07, 2011 1:19 pm

Najwyraźniej ta "zabawa" oraz jego osoba w sama w sobie wzbudziły pewne podejrzenia strażnika stojącego tuż przy głównym wejściu do przywódcy owej wioski. Mężczyzna wysokiego wzrostu dzierżącego wielką, naostrzoną halabardę, posiadający ciężką, skórzaną tunikę oraz wykonane z tego samego materiału naramienniki oraz nagolenniki wyglądał niemalże identycznie jak Ci, którzy jeszcze nie tak dawno w tak brutalny sposób potraktowali go na skalnych terenach.

Owy strażnik powstał z drewnianego krzesła, który umieścił sobie przed drzwiami. Zabawy Aleksa wytrąciły go z błogiego spokoju co skutkiem tego było zdenerwowanie go. Mężczyzna podszedł spokojnym aczkolwiek stanowczym krokiem do młodzieńca. Wbił mocno w ziemię swoją broń i następnie skrzyżował ramiona. Grubym, dziwnie znajomym głosem rzekł.
-Czemu zakłócasz spokój o tak późnej porze nieznajomy?- zadał mu pytanie lekko odchylając głowę do tyłu.

Strażnik lekko ziewając przypatrzył się Aleksowi następnie. Podrapał się po lekko zarośniętej brodzie i "wybuchł" nagle jakby wygrał jakąś pokaźną sumę.
-To Ty?!. Na pewno to Ty...hahaha!!-zaśmiał się grubiańsko.
Taki stan potrwał u niego jeszcze kilka chwil. Następnie dodał.
-Przecież to ja wraz ze Stanem zaprowadziłem Cię do więzienia...

Znów się podrapał po brodzie. Wyglądało to tak jakby analizował daną sytuacje jak najstarszy komputer...wolno, ale w końcu...
-Czekaj, czekaj...skoro oficjalnie na arenie zostałeś uczniem Świątyni, a teraz jesteś tutaj...

I wreszcie znalazł rozwiązanie. Strażnik z całej siły jedną ręką odepchnął młodzieńca na kilka kroków. Umożliwiło mu to zabranie wbitej w ziemie broni. Chwilę później przyjął już pozycję atakującą.
-Dostanę za Ciebie znów sporą nagrodę!!-rzekł a na jego twarzy pojawił się szyderczy uśmiech...

OCC; Strażnik domu: lvl 10, S;16 B:12 Z:8 K;1 U: Walka bronią(1) HP/MP 360/150
OCC2: Enjoy:)
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Wioska   Nie Sie 07, 2011 3:31 pm

Aleksiej niczego nie podejrzewając zabawiał się otoczeniem, które pomogło mu się zrelaksować. Mimo, że był brudny, spocony oraz zmęczony to potrafił się dobrze zabawić będąc zupełnie samemu w tej okolicy. Przynajmniej tak mu się wydawało co było błędem.
Jego harce i popisy obudziły, a raczej pobudziły siedzącego strażnika przy jednym z domów. Jak się za chwilę okazało był to jeden z dwójki strażników, którzy brutalnie zajęli się Aleksem i nie zamierzali przepraszać. Oni też mieli dostać odpowiedź w postaci ich przegranej jak sobie przysiągł w głębi siebie Junior. Wielka naostrzona halabarda i pełne opancerzenie jakim dysponował w środku nocy nie zwiastowały niczego dobrego. Pytanie, które dotarło do uszu młodziana zostało natychmiast zweryfikowane i skwitowane odpowiedzią.
- Szukam pewnej osoby. odparł po czym zbliżał się ciągle do strażnika, który nie był osoba pełną wigoru o tej porze. Tego nie można było powiedzieć do Aleksie, który starał się wykonać swoją misję tak szybko jak to możliwe by nikt nie musiał się o niego martwić.
Dłuższa chwila śmiechu dosyć szaleńczego i powodującego zakłopotanie u młodziana.

-Tak to mnie prowadziliście i potraktowaliście jak szmatę.
dodał ze spokojem w swoim młodym głosie.

Po chwili mężczyzna podrapał się po brodzie i stwierdził to co mówiła mu przywódczyni strażników sanktuarium. Jednak po chwili młodzieniec będąc odepchniętym od niego zacisnął pięści spoglądając na strażnika, który był nieco niższy od niego i skwitował jego postawę odpowiedzią, która zapewne zaskoczyła strażnika tego domu, do którego to właśnie Rose chciał się dostać.

Chłopak korzystał z swojej niebywałej zręczności jak i szybkości, którą dawały mu jego umiejętności nabyte podczas treningów. W ułamku sekundy znalazł się obok strażnika stojąc barkiem w bark. Obracając się stanął za nim po czym łapiąc za włosy przybliżył swoje usta do jego ucha i szepnął. - To ja będę twoim katem. po czym uderzył w środek jego pleców kolanem nie puszczając rosłego przeciwnika, który trzymał się dosyć dobrze jak na swój wiek. Był bowiem kilka może kilkanaście lat starszy od Aleksieja, który teraz starał mu się odpłacić za tamte krzywdy. Na koniec oparł dłoń na tyle jego głowy i podeszwą buta uderzając w jego pośladki popchnął do przodu dodając.

- Przepuścisz mnie czy chcesz umrzeć?



occ: szybki atak zr*3 przewidywany dmg 33
Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Wioska   Wto Sie 09, 2011 4:17 pm

-Jasna cholera...-zdołał tylko tyle z siebie wykrzesać mężczyzna wstając jednocześnie z klęczek.

Przyjął cios młodzieńca, który bądź co bądź sprawił mu troszkę problemów. Podczas stawania można było tylko usłyszeć dźwięk strzelających kości tak jak to niektórzy robią z palcami.

Na jego twarzy pojawił się wyraźny grymas bólu i złości. Złości, która została już spotęgowana.
-Ty chyba sobie żartujesz szczylu!!-przezwał go twardym, suchym tonem po czym...
Po czym jak szaleniec rzucił się szarżą w jego stronę. Broń, którą dzierżył trzymał przy tym wysoko i niezwykle mocno tak jakby bał się, że może ją upuścić. Gdy tylko znalazł się kilka kroków przed Aleksem, zamachnął się nią z całej siły tak aby ostrze przeleciało po jego prawym ramieniu.
-To Ty będziesz mnie błagać o litość!-zdołał jeszcze wydusić z siebie te słowa podczas końcowej fazy ataku.

OCC; atak siłą*3 walka bronią(1)= 3*16 16= 64dmg przypuszczalne.
OCC1: Strażnik domu: lvl 10, S;16 B:12 Z:8 K;1 U: Walka bronią(1) HP/MP 327/150
OCC2: Pamiętaj, że walczysz z parametrami na 17lvl
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Wioska   Sro Sie 17, 2011 9:32 pm

- Mówię Ci przestań walczyć. dodał mówiąc głośno w chwili gdy stróż zaczął używać wulgaryzmów.
Odgłos strzelających kości i grymas bólu i zdenerwowania na twarzy dopełniały całego dzieła jakim było rozpoczęcie walki przez Aleksieja.

- Wyzywać mnie możesz ja nie ustąpię. Jestem tu bo tak chciał los. Niedługo przeniesie się ktoś z nas na łono Abrahama.

Aleks opuścił gardę jaką trzymał po tym gdy jego przeciwnik zaczynał się podnosić. Broń jego rywala uderzyła prosto w prawe ramię powodując przeraźliwy ból dało by się myśleć jednak Senior nauczył Syna jak wytrzymać w milczeniu to co się dzieje z ciałem.
Uderzenie wstrząsnęło młodzieńcem, który odskoczył do tyłu trzymając się za ramię, z którego popłynęła maleńka stróżka krwi, czerwonej jak usta młodzieńca.

W tej też chwili chłopak zacisnął zęby i zamknął lewe oko by nie raziła Go latarnia, która świeciła po jego lewej stroni. I ruszył w stronę przeciwnika. Atak wyglądał praktycznie identycznie jak ten kończący walkę w Sanktuarium o jego być czy nie być. Strażnik pewnie widział atak, lecz nie całkowicie z powodu jakim było naśmiewanie się z "Intruza".

Dwa szybkie kroki i złapanie za głowę strażnika lewą ręką, która teraz dawała mu mniej bezpieczeństwa niż w walce z Alone, który był sporo mniejszy od aktualnego przeciwnika. Chłopak starał się szarpnąć głowę tak mocno by sprowadzić delikwenta do wysokości, na której jego kolano zmasakruje jego twarz. Nie zapominał na chwilę o zdolnościach swojego przeciwnika, który teraz wyraźnie dominował w walce mimo swoich lat.
Chwilę później postanowił podciąć przeciwnika na chwilę uderzając prawą nogą w jego ścięgna achillesa w lewej dolnej kończynie. Mogło mu to dać kilkanaście sekund przewagi by zacząć okładać przeciwnika. Lewy hak, prawy sierp i uderzenie w splot słoneczny. Uderzenie w podbródek chwiejącego się przeciwnika i dwa lewe proste po czym znowu uderzenie w splot słoneczny jak nauczył go ojciec. Nagle gdy zobaczył stróżkę krwi na prawej pięści odepchnął przeciwnika, który najwyraźniej dobrze znosił jego uderzenia łapiąc głęboko oddech i po chwili uderzył znowu teraz półobrót lewą noga i powrót do bokserskiego bicia wielkoluda z Polski z greckim strażnikiem. Dwa prawe proste, lewy w korpus, a na koniec prawy sierp. Po czym złapał go za ubranie spojrzał w oczy z dziwnym spokojem i odrzucił przeciwnika na bok.
Odrzucony przeciwnik jak nigdy stał i się chwiał. Aleksiej był pod wrażeniem przeciwnika, który znosił trudny walki lepiej niż Alone. W końcu Shina dobrze swoją straż szkoli. pomyślał po czym.
Podszedł do niego i zaczął okładać go to z prawej to z lewej pięści po korpusie by po kilkunastu sekundach odejść i patrzeć co teraz jego przeciwnik zacznie robić.

- Tak. Poddaj się bo to w jakiej sprawie walczę jest ważniejsze od życia NAS OBU.
dodał akcentując ostatnie dwa słowa wyraźnie i dobitnie.


OCC: Strażnik domu: lvl 10, S;16 B:12 Z:8 K;1 U: Walka bronią(1) HP/MP 327/150
OCC2: atak krytyczny (zręczność) decydujesz o dmg zadanym przeze mnie
moje staty 17 lvl s6 z11 b12 k25
Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Wioska   Sob Sie 27, 2011 2:14 pm

Nie docenił przeciwnika, który najwyraźniej od czasu ich ostatniego spotkania poczynił znaczne postępy. Strażnik plunął na ziemie czymś co było mieszanką krwi, śliny, a nawet potu, który spływał po po nosie oraz policzkach. Jego wzrok był cały czas skupiony na nim. Popełnił najgorszy z możliwych błędów, które kapitan straży starała się wybić im z głowy- źle ocenił swojego wroga.

To jednak nie zraziło go. Może i popełniał błąd za błędem jednak Aleks tym razem natrafił na bardzo dumnego wojownika, który po ciężkim laniu nie zamierzał odpuścić. Odepchnięty kilka sekund temu przez młodzieńca po serii morderczych ciosów tym razem on rzucił się ponownie szarżą na niego. Wcześniej widząc iż jego atak odniósł zamierzony efekt, strażnik wycelował ostrze znów w to samo miejsce. Rozpędzony wykorzystując pęd oraz dość wielką masę swojego ciała, zamachnął się w taki sposób ostrzem, żeby rana na młodym Aleksie jeszcze bardziej się pogłębiła w skutek czego nie mógłby używać jednej ręki.

Jednak tym razem oślepiony maniakalną chęcią zwycięstwa, mężczyzna włożył dwukrotnie więcej siły niż za poprzednim razem. Zatrzymując się w odległości półtora metra od Aleksa zamachnął się z całej siły. Ostrze halabardy z dość dużą prędkością pomknęło prosto na wcześniej zranione ramie.
W oczach strażnika było widać szaleńczą chęć śmierci oraz głód krwi...

OCC: Potężny atak- 6*siła+ 1*siła(walka bronią 1)- (6*16)+16= 112dmg(przypuszczalne). 1 tura paraliżu dla strażnika.
OCC1: Strażnik domu: lvl 10, S;16 B:12 Z:8 K;1 U: Walka bronią(1) HP/MP 282/150
OCC2: Krytyczny atak Aleksa- 33+12 dmg= 45dmg
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Wioska   Sob Sie 27, 2011 10:28 pm

Aleksiej był zmęczony walką i nie zdążył porządnie wydobrzeć, a już musiał się tłuc z kimś. Wiedział tylko, że teraz los jest w jego rękach. Widać było złość jaka przysłaniała zdrowy rozsądek strażnikowi i nakazywała stawiać opór Aleksowi, który potrafił całe serce włożyć w swoją walkę.
Wdech i wydech z każdym ciosem sapał mocniej gdyż musiał kontrolować swoje ciało, emocje jak i powstrzymywać ból jaki sprawiło mu poprzednie uderzenie. Niestety na ripostę strażnika Rose nie czekał długo.
Kolejny atak rozwścieczonego przeciwnika wyglądał na szalony w każdym tego słowa znaczeniu. Biegł zaślepiony złością. Próbując wykorzystać swoje doświadczenie i siłę fizyczną. Uderzył z ogromną siłą.
Cios trafił idealnie w miejsce rany jaka pozostała po poprzednim ciosie. W tej też chwili rozległ się przerażający, głuchy krzyk chłopaka.
Stróżka krwi przecięła niebo, a Aleksiej padł otumaniony z bólu jaki sprawił mu tym razem gdy rana, która przesychała została pogłębiona i otwarta na nowo.
Chłopak nie bronił się bo wiedział, że i tak cel dosięgnie Go i tylko wolniej wprowadzi w stan agonii.
Jego postawa przed atakiem przeciwnika wyglądała jak przy pierwszym uderzeniu. Rozluźniony i gotowy do obrony. Czujny i gotowy do ataku w każdej chwili jednak nie był gotowy na tak mocny ból. Klęcząc jego ręka wisiała bezwładnie. Najprawdopodobniej broń wybiła mu bark z stawu i lekko pogruchotała kość, która była na szczęście cała. Po jego długim bladym ramieniu umazanym kurzem, zaschniętą krwią, brudem płynęła czerwono jasna krew, która zdawała się pulsować z rany. Chłopak krwawił dosyć obficie i nie mógł sobie pozwolić przegrać .
Nabrał piachu zmieszanego z krwią w sprawną dłoń i wtarł w ranę spowalniając krwawienie po przez zatkanie częściowe. Urywając kawałek swojej szaty widział dyszącego przeciwnika, który opadł z sił. Przewiązał ranę mocno uciskając na tyle by nie tamować przepływu krwi i wstał. W jego oczach tliła się chęć wygranej i współczucie dla przeciwnika.
- Poddaj się to już koniec tej walki. dodał po czym jego ciało zaczęła opływać biała delikatna aura. Cząsteczki powietrza, które nasączone zapachem krwi, potu elektryzowały się na ich oczach czego efektem były niewielkie wyładowania elektryczne. W jednej chwili zgasły wszystkie lampy wokół. Światło w domu zamigotało niespokojnie po czym rozświetliło pomieszczenia ponownie.
Aleksiej uderzył się z całej siły w unieruchomioną kończynę i coś strzeliło po chwili mógł nią ruszać jednak wywoływało to spory ból.
Po chwili krok po kroku zbliżał się do przeciwnika by po chwili jednym susem znaleźć się przy nim i przykładając dłoń do jego klatki piersiowej i w tej chwili białe płomienie rozświetliły miejsce styku dwóch ciał. Kosmos Aleksieja skondensowany w zdrowej dłoni eksplodował. W koło wzniosły się kurze,pyły jak i inne ustrojstwa, które leżały na ziemi. Przeciwnik został odrzucony do tyłu tyle czuł Aleks jednak nie wiedział jak gdyż wszystko na wysokości pół metra spowijały nieczyste obłoki.
- Przepuść mnie. powiedział z pokorą i spokojem po czym wpatrywał się w patałacha jaki zamierzał mu stawić opór.

occ: Strażnik domu: lvl 10, S;16 B:12 Z:8 K;1 U: Walka bronią(1) HP/MP 282/150 + tura paraliżu
occ1: Aleksiej >moje staty 17 lvl s6 z11 b12 k25
occ2: atak energią kosmiczna kosmos*3 przypuszczalny dmg 25*3 = 75 w życie

_________________
Wygląd: wysoki blondyn 198 cm wzrostu luźne długie włosy, bardzo jasna cera, krwiscie czerwone usta, błękitne ocz, potargane zniszczone czarne szaty i koszula, podniszczone wojskowe wysokie buty, roslinne ornamenty na plecach
charakter: Młody Rose jest spokojnym, uprzejmym i poukładanym mężczyzna posiadającym swoje marzenia i ambicje, które chce realizować nawet ceną jaką jest życie innych.
Miłośnik przyrody szczególnie umiłował sobie różę z powodu iż mieszkał w miejscu gdzie otaczały go dzikie krzewy róż. Uwielbia przebywać w samotności i rozmawiać sam ze sobą gdy ma jakieś wątpliwości odnośnie swojego zachowania. Wydaje się to dziwne aczkolwiek wychodzi z założenia, że tylko on wie tak naprawdę co dla niego najlepsze. Nie jest łatwo zdobyć jego zachowania z prostego powodu od dziecka mieszkający jedynie z ojcem, który zastępował mu praktycznie wszystko.
Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Wioska   Nie Sie 28, 2011 1:47 pm

Padłu już po raz kolejny w tej walce. Jego ciało było nieźle sponiewierane. Atak energią kosmiczną odrzucił go na parę metrów do tyłu. Z trudem chciał powstać, żeby jeszcze kontynuować walkę. Jednakże cios, który on wcześniej wykonał zabrał mu na prawdę dużo sił. W jego umyślę kłębił się plan, że to właśnie miał być cios ostateczny. Nic z tych rzeczy. Młodzieniec dzielnie wytrzymał atak, choć nie wyszedł on bez szwanku.

Strażnik podpierając się swoją bronią wstał na chwiejnych nogach. Strugi potu i krwi lały się wszędzie. W jego oczach widać było wielką złość, ale także strach nadchodzących wydarzeń. W końcu nie podołał...trafił na silniejszego od siebie.

Jednak natura wojownika Sanktuarium nie dała o sobie zapomnieć. Wykorzystując resztki sił krzyknął w jego stronę.
-Puki żywy tutaj stoję...nie przejdziesz!!.
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Wioska   Nie Sie 28, 2011 7:17 pm

Koniec walki zbliżał się nie ubłaganie. Aleksiej odczuwał coraz bardziej trudy walki wiedział, że jego zwinność została ograniczona po przez atak na jego ramię. Dlatego musiał użyć najpotężniejszej broni jaką mógł posiadać rycerz. Chodziło mianowicie o jego kosmos, który w tak młodym ciele był jeszcze nie ujarzmiony jednak nie pozostawiało złudzeń zachowanie Aleksa, że dar jaki otrzymał w chwili narodzin został przyjęty bez najmniejszego zająknięcia.

Po chwili gdy chmury pyłu i kurzu opadły widać było leżącego i powoli z trudem podnoszącego się strażnika. Widać nie był w stanie walczyć.
- Tak. Twoje ataki odbierają Ci coraz więcej sił więc się poddaj nie chcę Cię zabijać. Zrobię to innym razem. dodał słysząc słowa rozpaczy i gniewu, które wykrzyczane całym gardłem mocno przeszyły okolice.

Przeciwnik zmęczony, sponiewierany i zlany potem zmieszanym z krwią i brudem. Rose wyglądał podobnie jednak wiedział, że w tym stanie obaj mogą przegrać i zginąć. Na szczęście był pewny swojej decyzji jak i tego w jakim celu tu przybył. Shina na pewno nagrodzi mnie jak wrócę. Myślał młodzieniec. A jego? ukarze za przerwanie ważnej operacji. Nie mógł mu jednak o tym powiedzieć gdyż to wiązało by się z wydaniem na świat zamiarów sanktuarium. Strażnik na usługach ludzi zza bariery? To było wystarczająco podejrzane dla młodego ucznia.

Nierówna walka niebawem miała się rozstrzygnąć jednak Junior chciał jeszcze dodać słowo od siebie przed egzekucja bo tym była by dalsza walka dla każdego z nich.

- Poddaj się. Czy duma jest ważniejsza od życia? Prawdziwy rycerz wie kiedy przestać. Decyduj.. . kończąc to jego ciało zaczęły oplatać płomienie kosmosu jak poprzednim razem. Teraz jednak płonął cały, a kosmo było dziwnie spokojne. Podszedł do swojego słabego przeciwnika łapiąc mocno za ramiona spojrzał w jego oczy z współczuciem i rzekł. Niech się stanie. Po czym jego ręce odeszły na bok.

Chwilę później okolicę spowiły chmury pyłów. Błysk był tak jasny, że nie było mowy o jakiejś potajemnej walce. Trzask łamanych gałęzi i skrzypiące kości przeciwnika przeszywały najbliższą okolicę Aleksieja, który po chwili zachwiał się i odsunął cztery kroki w tył spoglądając jednym okiem na swojego kata. Po nosie spływały krople potu zmieszanego z kurzem i brudem. Chłopak pochylony lekko w przód delikatnie trzymał obolałą rękę, którą musiał oszczędzać i niespokojnie łapał powietrze jakby przeliczył się odnośnie swoich sił. Wybuch jego kosmosu nie rzucił przeciwnikiem strasznie mocno przynajmniej w momencie odłożenia dłoni na bok i eksplozji kosmo nie bardzo obserwował przeciwnika, który mógł odnieść potwornie mocne rany gdyż to uwolnienie się energii kosmicznej nastolatka urodzonego pod znakiem Ryb było konkretnie mocne.


occ: wybuch kosmosu kosmos*5 >> przypuszczalny dmg 125 + tura straty na odpoczynek Aleksa

_________________
Wygląd: wysoki blondyn 198 cm wzrostu luźne długie włosy, bardzo jasna cera, krwiscie czerwone usta, błękitne ocz, potargane zniszczone czarne szaty i koszula, podniszczone wojskowe wysokie buty, roslinne ornamenty na plecach
charakter: Młody Rose jest spokojnym, uprzejmym i poukładanym mężczyzna posiadającym swoje marzenia i ambicje, które chce realizować nawet ceną jaką jest życie innych.
Miłośnik przyrody szczególnie umiłował sobie różę z powodu iż mieszkał w miejscu gdzie otaczały go dzikie krzewy róż. Uwielbia przebywać w samotności i rozmawiać sam ze sobą gdy ma jakieś wątpliwości odnośnie swojego zachowania. Wydaje się to dziwne aczkolwiek wychodzi z założenia, że tylko on wie tak naprawdę co dla niego najlepsze. Nie jest łatwo zdobyć jego zachowania z prostego powodu od dziecka mieszkający jedynie z ojcem, który zastępował mu praktycznie wszystko.
Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Wioska   Wto Sie 30, 2011 10:26 pm

-Moc godna prawdziwego rycerza- zdołał jeszcze wykrztusić z siebie te słowa po czym padł na ziemię.

Aleks wygrał co prawda, jednak było to pyrrusowe zwycięstwo. On sam także doznał wielu obrażeń, a zwłaszcza w jedno miejsce. Jednak teraz dom przywódcy wioski stał przed nim niemalże otworem.

No i pozostawała jeszcze sprawa miejsca, w którym stoczył swój pojedynek. Zdewastowana ulica od wybuchu kosmosu raczej bez echa nie przejdzie wśród mieszkańców i... może innych strażników?. Albo co gorsza-rycerzy w Świątyni, którzy potrafią takie eksplozje wyczuwać?. Aleks musi działać na prawdę szybko.

Czas działa na jego nie korzyść. Jednakże informacje zdobyte u przywódcy mogą niezmiernie mu się przydać...

OCC; Ładna walka;) A teraz jak poprzednio-dowolność w decyzji i narracji:)
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wioska   

Powrót do góry Go down
 
Wioska
Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: GrecjaAttyka :: OKOLICE SANKTUARIUM-
Skocz do: