Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Alone

Go down 
AutorWiadomość
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Alone   Sob Cze 25, 2011 4:56 pm

Słońce grzało go niemiłosiernie, aż bolała go głowa. Odgłosy walk i pokrzykiwania trenerów jeszcze bardziej przyprawiały go o ten ból.
Który był gorszy od pozostałych.
Stał w pozycji gotowej do walki, na przeciw niego jego przeciwnik, który miał chyba ze dwa metry, był ogromnie umięśniony. Alone był już zmęczony, pot wymieszany z brudem piasku i kurzem spływał mu po plecach. Zupełnie nie wiedział dlaczego Marine wybrała dla niego właśnie takiego przeciwnika. Już na pierwszy rzut oka widać było, że nie zdoła go pokonać w żaden sposób. Z każdym ruchem bolały go mięśnie. Nie tylko z wysiłku jaki włożył w uniki potężnych ciosów, ale także dlatego, że nie udało mu się tych wszystkich ciosów zablokować. Wydawało mu się, że ma złamane żebro, a jeśli nie złamane to na pewno pęknięte. Podczas uderzenia aż zakołowało mu się w głowie z bólu, gdy poczuł i usłyszał chrupnięcie.
Marine także je słyszała. I wiedziała, że go boli. Chłopak był o tym przekonany, jednak zdawał sobie sprawę, że to dla niej nie ma znaczenia. Ona musiała grać twardą mentorkę, on musiał udawać dzielnego ucznia, dla którego ból nie jest straszny. Mimo to, widziała grymas bólu na jego twarzy z każdym ruchem, jak i pot zwiastujący prawdziwe zmęczenie. Chciała jednak zobaczyć na co stać na prawdę młodego Polaka. Stała nieopodal na wywyższeniu skały tak, że słońce świeciło za nią pozostawiając twarz kobiety w absolutnym cieniu. Z resztą jej maska wyrażała zupełny kamień, a mowa ciała nie zdradzała żadnych emocji.
Drgnęła jedynie prawie niezauważalnie, a sekundę później wielki kolos ruszył na niego z impetem, jakby chciał zmieść go z powierzchnij ziemi tylko na niego wpadając. Czyżby Srebrny Rycerzy wyczuł ruch na chwilę przed tym zanim to nastąpiło?
Z każdym krokiem olbrzyma chłopakowi zdawało się, jakby ziemia trzęsła się pod jego stopami. Ogromne muskuły napięły się niesamowicie, sprawiając wrażenie tak silnych, jakby mężczyzna bez problemu mógłby rozbić skałę. "I pewnie zaraz stanę się taką skałą!" - niemalże krzyknął w myślach skupiając się jeszcze bardziej i wypuszczając powietrze. Po kilku susach przeciwnik dopadł go, a Alone zdobył się na jeszcze jeden wysiłek by uniknąć ciosu. Pierwsze dwa proste uniknął przesuwając ciało raz w lewo, raz w prawo. Był ogromny, więc tracił na zręczności. Polak zaś był zmęczony. Trzeci cios nadszedł z lewej strony, tym razem było to sierpowy zamach, a chłopak zdołał schylić się, spodziewając się kopnięcia. Tak też się stało, więc był przygotowany. Podniósł ręce i zaparł się w taki sposób, by przyblokować kopnięcie lewej nogi na koprus. Juz po kilku chwilach wiedział na jakiej podstawie chłopak miał trening. Wiele razy widział coś takiego obserwując walki na arenie. Zadawali kombinację trzech ciosów zakończoną kopnięciem. Kiedyś sam tego próbował i wydawało mu się całkiem dobrym sposobem.
Potężne kopyto spadło na przygotowany blok z taką siłą, że mimo zaparcia się z całych sił chłopak odbił się kilka kroków w swoją lewą stronę. Wiedział, że tak będzie. Był osłabiony, na dodatek już na początku walki wszystkie ciężkie uderzenia sprawiały mu problem. Zdołał utrzymać równowagę, ale był również czujny. Wielki kolos idąc za ciosem podbiegł do niego by zadać jeszcze ras serię kombinacyjnych ciosów. Był jednak wolny i gdy tylko zamachnął się, młody pretendent do Złotej Zbroi Bliźniąt zrobił szpagat, zamachnął się i z całych sił uderzył go w krocze. Mężczyzna momentalnie zrobił się czerwony, a na jego twarzy pojawił się pot. Oczy niemal wyszły mu z orbit, otworzył szeroko usta, by po chwili wydać z siebie ogromny krzyk bólu i złości. Skulił się łapiąc się za to co posiadał pewnie najcenniejszego. Polak natomiast rzucił się do przodu, bez problemu mieszcząc się w kroku kolosa, robiąc przewrót i wstając za nim. Był już kompletnie zmęczony, nie miał siły, oczy powoli go zawodziły tworząc mgłę, i rozdwojenie obrazu. Musiał jednak zdobyć się na jeszcze jeden, ostatni wysiłek i skoczył w górę. Opadając uderzył łokciem w plecy osiłka z całej siły jaka mu pozostała. Tamten zatoczył się do przodu robiąc dwa kroki i upadł. Chłopak zaś stał i chwiał się ze zmęczenia. Wszystko go bolało, każdy następny ruch sprawiał mu jeszcze więcej cierpienia.
Jego przeciwnik powoli wstawał, ale wydobywał przy tym z siebie bardzo złowieszcze dźwięki, jakby warczał. Polak wziął głęboki oddech i wypuścił powietrze ze świstem.

- Gnoju!! Zabije Cię za to!! - wykrzyczał ze złością, niemal wypluwając całą ślinę jaką miał w ustach. Pot nadal świecił na jego twarzy w słońcu, twarz nadal miał czerwoną. Alone wiedział już, że będzie z nim ciężko. Nawet Marine lekko się zaniepokoiła, robiąc niepewny krok w stronę walczących, mimo to pozostała na miejscu, by nadal z góry obserwować to co się wydarzy.

Wielki wojownik rozpoczął szybko bieg w stronę Polaka, i znów wydawało się, że ziemia się trzęsie. Chłopak całkiem zmęczony widział jakby za mgłą, wielkie kontury jego przeciwnika zbliżały się do niego z pełnym impetem. Podniósł ręce, jednak były one tak ciężkie, że sprawiło mu to kłopot. Jego przeciwnik dopadając zamachnął się z całej siły i uderzył, pomimo niedbałej gardy i tak trafił w twarz swojego przeciwnika. Następnie zadał jeszcze dwa ciosy na tłów Alone, i chwycił go za szyję. Potężne muskuły na ramionach napięły się, żyły stały się bardziej widoczne. Podniósł do góry i zaczął dusić. Chłopak wisiał bezwładnie, powoli stawając się coraz czerwony, a następnie bordowy. Dusił się, nie miał jednak siły na żadną obronę. Marine widząc to jednym susem zeskoczyła z podwyższenia skalnego i stanęła obok.

- Dosyć na dziś Kolosie, puść go. - powiedziała niemal władczym tonem. Brzmiało to jak rozkaz i był to rozkaz. Kolos obrócił głowę w jej stronę i niemal również czerwony jak chłopak, którego dusił, wykrzywił twarz w grymasie zdenerwowania. Chwilę jeszcze trzymał chłopaka w powietrzu, jednak puścił go a ten opadł bezwładnie na ziemię wzniecając kurz znajdujący się na arenie.
- Jesteś wolny. - powiedziała do wielkiego nawet na niego nie spoglądając, a ten obrócił się i poszedł w swoją stronę. Był już daleko, gdy dziewczyna podeszła do Polaka i kucnęła przy nim. Zdzieliła go dwa razy w policzek by go ocucić i surowym tonem zadała pytanie. - Czego się dziś nauczyłeś?
Chłopak chwilę sprawiał wrażenie nieprzytomnego, jednak dochodził do siebie. Nadal nie miał siły, ale chociaż mówić mógł.

- Że jesteś sadystką, Marine... - powiedział poczym uśmiechnął się do niej najczulej jak tylko umiał.
- Nie czas na żarty chłopcze! - krzyknęła do niego, po czym dodała już bardziej czułem tonem. - Przerabialiśmy to już... jeśli chcesz się czegoś nauczyć musisz ćwiczyć z silniejszymi od siebie. Na świecie spotkasz zawsze silniejszych od siebie, będziesz musiał użyć tego co potrafisz na dwieście procent, jak i użyć mózgu. Moim zadaniem jest nauczyć się, jak nie zostać zabitym przez dużo lepszych od siebie. Dzisiaj mogłeś stracić życie. Kolos często zapomina, że to co robi to tylko trening... - przerwała na moment, lecz po chwili refleksji dodała już takim surowym tonem, jak wcześniej. - Więc czego się dziś nauczyłeś?

- Nauczyłem się, że nie tylko siła i zręczność stanowią podstawowe atrybuty Rycerza. Musi pamiętać także by rozwijać swoje ciało i umysł. Nie wolno zaniedbywać kondycji, by być dobrym wytrzymałościowo. Nad tym chyba musimy popracować Mistrzyni... - powiedział i podniósł głowę tak by spojrzeć na kobietę z czerwonymi włosami. Kiwnęła głową na znak że się zgadza, nie odzywała się jednak a chłopak nauczył się, że jeszcze oczekuje odpowiedzi. - Nauczyłem się także, żeby nie walić po jajach dużo silniejszych od siebie. - powiedział z uśmiechem i opuścił głowę spowrotem na ziemię. Marine zaśmiała się.

- Haha tak, to też jest ważne. Nawet mnie tym zaskoczyłeś. W pewnym sensie gdybyś był trochę silniejszy fizycznie i kondycyjnie, takie zaskoczenie mogłoby uratować Ci życie. Zdezorientowałeś go na tyle, by się nim zająć, nie miałeś jednak wystarczająco siły. Zapomniałam o czymś, co mogłoby teraz bardzo Ci się przydać. Nauczę Cię tego na następnych lekcjach... Cóż, to mi wystarczy, wrócimy do tego jeszcze, teraz muszę postarać się byś wrócił do życia chłopaku... - powiedziała to z radością w głosie, założyła mu jego ramię na swoje plecy i pomogła wstać. Ruszyli spowrotem do swoich chat, gdzie chłopak przechodził szkolenie teoretyczne.

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Alone   Sob Cze 25, 2011 10:37 pm

No... karta zrobiona w bardzo dobry sposób, teraz trening...

nie zwalniasz tempa muszę Ci powiedzieć:)

Jednak wracając do treningu. Zdarzyło Ci się zrobić parę błędów, drobnych co prawda, jednak nie mających zbyt wielkiego wpływu na jakoś tekstu np:" Moim zadaniem jest nauczyć się, jak nie zostać zabitym przez dużo lepszych od siebie".

Widzisz już?:) Czy to np:"
Odgłosy walk i
pokrzykiwania trenerów jeszcze bardziej przyprawiały go o ten ból.Który był gorszy od pozostałych"

Niemniej jednak tekst bardzo dobry, przede wszystkim swoją uwagę skupiłeś na szczegółowych opisach walk co wyszło temu wszystkiemu na dobre. Oczywiście sama walka przypomina mi tą na początku z anime(Seiya + właśnie ten olbrzym:D) ale... takie to właśnie forum nie??.

Dodałeś również elementy typowego żartu-specjalnie przypadła mi do gustu ostatnia myśl Alone o kopnięciu w jaja:D

Połączyłeś wszystkie elementy prawdziwego treningu z dobrą zabawą tak na prawdę.

Nie spodziewałem się...ale niech stracę. 3 lvl na dobry początek i przede wszystkim spory kredyt zaufania, że następne treningi bd stać na równym poziomie bo wiem, że Cię na to stać:)

Moje gratulacje.
Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Alone   Nie Lip 03, 2011 11:54 pm

Ciche skrzypienie drewnianej podłogi. Cztery stłumione dźwięki kroków w jego stronę, a poźniej dźwięk stawianych przedmiotów na komodzie obok łóżka. Kroki ustały, teraz jedynie słyszał tylko powolny, kontrolowany oddech. Chyba ktoś mu się przyglądał.
Otworzył oczy. Przez chwilę obraz był zamazany, szybko jednak przetarł oczy z sennego piasku i wszystko zrobiło się wyraźne. W pokoju było duszno i lekko ciemno.

- Obudziłeś się. W końcu. Spałeś resztkę tamtego dnia, całą noc i teraz jest już po czwartej. Opatrzyłam Twoje powierzchowne rany, jednak wiem, że masz poturbowanych kilka żeber i stłuczone narządy wewnętrzne. Na razie leż, dam Ci odpocząć bo dobrze ostatnio się spisałeś... - Chłopak obrócił głowę w stronę skąd pochodził dźwięk i zobaczył tam swoją Mistrznię. Mówiła powoli, jakby wszystko wcześniej przemyślała. Chłopak chciał usiąść na łóżku, poczuł jednak że ma zabandażowaną klatkę piersiową prawie do pasa. Gdy tylko spróbował się podnieść od razu poczuł ból. Był poobijany i odpoczynek dobrze mu zrobi. Widział jak czerwonowłosa kobieta w masce krząta się koło niego. Najpierw poprawiła mu poduszkę, przyniosła wodę i zmieniła bandaże. Przez cały ten czas Alone leżał w milczeniu i obserwował z szeroko otwartymi oczami. Nie wiedział, że jego Mistrzyni może być taka opiekuńcza, nigdy by się tego po niej nie spodziewał. Jedyne co mógł powiedzieć to najszczersze 'dziękuję', gdy kobieta wychodziła z pokoju chcąc pozałatwiać jeszcze swoje sprawy.

Jedno było pewne - nie był u siebie w domu, musiał być więc gdzieś, gdzie przebywała Marine, albo miała osobną inną posiadłość. Kilka minut poleżał jeszcze w ciepłym łóżku po czym zmusił się do wstania. Spał kupę czasu, chciał rozprostować kości pomimo bólu, jaki wydobywał się z wnętrza jego klatki piersiowej. Ruszał się powoli, przy ścianie. Podszedł powoli do okna i odsunął ciemno-czerwone zasłony wpuszczając do pomieszczenia światło słoneczne, chwile później świeże powietrze otwierając okno. Kurz od razu się podniósł i był widoczny w promieniach słońca. Tego pokoju chyba dawno nikt nie odwiedzał.Od razu usłyszał dźwięki rozśpiewanych ptaków. Chwilę tak stał zamykając oczy i głęboko wdychając powietrze. Z każdym oddechem - ruchem klatki piersiowej czuł ból. Ostatni trening jednak pokazał mu ile może wytrzymać więc nie przejmował się nim. Wrócił powoli do łóżka tym razem nie przykrywając się kocami i zjadł przygotowane jedzenie, które Marine postawiła na stoliku przykrywając talerzykiem, by się nie zeschło.

Koło godziny dziesiątej obudził się na minutę przed tym jak do jego pokoju weszła Marine. Słońce już zachodziło za widnokręgiem. Nie mógł rozpoznać jej twarzy na jego widok. Ona jednak szybko do niego podeszła i postawiła na stoliku dziwną buteleczkę. Chłopak popatrzył na to, później na swoją mentorkę. Tym razem się odezwał.

- Co to takiego, Marine? - miał wrażenie, że nie musiał nawet pytać, a czerwonowłosa kobieta i tak by mu odpowiedziała.

- To mikstura, która szybciej postawi Cię na nogi. Udało mi się ją zdobyć, bo musisz szybko wrócić do zdrowia. Mamy wiele pracy, a Ty jeszcze ze dwa dni nie będziesz mógł walczyć... - mówiąc wzięła buteleczkę i odkorkowała silną ręką. "Pięknie... Połowę życia spędza na walce w obronie Ateny i Sanktuarium, więc czego się spodziewałem jak nie sparingów? Śniadania do łóżka..." - pomyślał lekko się irytując.
Wziął od niej buteleczkę. Była dziwnie zielona, jakby zgniła i śmierdziała równie paskudnie. Ale jak to mówią, ma działać, nie smakować - przechylił do góry pijąc do dna. Skrzywił się, smak był ochydny, jakby skiśnięte mleko, ketchup, kupe zielska i coś co strasznie przypominało zgniłe jabłko. Przełknął nie myśląc o tym, od razu jednak zebrało mu się na wymioty. Mimo ochydnego smaku jednak poczuł się lepiej.

- Ło, to działa, siła! Nie ma lipy. - mówił czując mniejszy ból w klatce, jednocześnie poczuł przypływ energii i sił witalnych. Chwilę później Marine zmieniła mu bandaże i kazała leżeć, sama smarowała mu dziwnymi maściami miejsca, które były rozcięte, bądź posiniaczone. Kilka minut później, gdy robiło się już na prawdę ciemno, kazała mu ubrać się bo w nocy może być chłodno i iść za nią. Pośpiesznie założył koszulkę, uważając by nie ruszać się zbyt pewnie ze względu na swoje żebra i poszedł za nią. Dom nie był duży, był jednak bardzo elegancki, z klasą, jakby zamieszkiwała w nim bardzo zamożna arystokracja. Jakie więc było jego zdziwienie, gdy jego mentorka zaprowadziła go prostego pokoju z tablicą i drewnianymi ławkami. Kazała mu usiąść, sama jednak podeszła do tablicy i porozwieszała kilka edukacyjnych plakatów. Ten akurat dotyczył anatomii ciała.

- Tak jak powiedziałam wczoraj, dziś zajmiemy się czymś, o czym zapomniałam Ci przekazać. Pamiętasz, że Twój przeciwnik był ogromny i miał ogromną siłę w rękach. Istnieje pewna strategia, która pozwoliłaby go szybko zlikwidować. - wzięła drewniany wskaźnik i wskazała na ręce człowieka. - Pomyśl, jeśli atutem Twojego przeciwnika są silne dłonie musisz jakoś je wyelminować. Jeśli ma silne nogi musisz zrobić z nimi coś, by nie mógł już nimi się posługiwać, rozumiesz? Jak myślisz, co mogłeś zrobić by pokonać kolosa? - spytała podnosząc głos. Chodź nie widział jej twarzy, słyszał to w jej głosie, że nauka sprawia jej ogromną przyjemność. On sam słuchał jej z uwagą, bo zwykle wskazówki Marine warte były zapamiętania.

- Mogłem... zrobić coś z jego rękoma. Połamać mu palce, nadgarstki bądź uszkodzić mu barki... - powiedział po chwili zastanowienia.

- Tak jest chłopcze. Ty jednak nie miałeś siły to zrobić nawet gdybym Ci o to podpowiedziała podczas walki. Dlatego będziemy musieli popracować nad kondycją, a na następny raz będziesz musiał o tym pamiętać. Zauważ ile trudności sprawił ci atakując i gruchotając Ci żebra - powiedziała wskazując tym razem na klatke piersiową i żebra człowieczka na plakacie.

- Gdybym miał silne nogi, bądź był bardzo szybki mógłby zaatakować mu nogi... Skręcenie kostki, zerwanie stawu skokowego... albo coś z kolanami... - powiedział zamyślonym tonem idąc tropem jaki podsunęła mu zamaskowana Mistrzyni.

- Tak! Pamiętaj, że niektóre kontuzje mogą na zawsze pozbawić kogoś radości z pełnego egzystowania, więc musisz uważać. Czasami wystarczy tylko uszkodzić mięśień, niż łamać kości. W każdym momencie jednak musisz być pewny swoich decyzji i nigdy nie stawaj do walki, jeśli nie jesteś gotów zabić w obronie naszej Pani Ateny... Kiedyś widziałam, jak lodowi rycerze potrafili dotknięciem zamrozić nogi ogromnych przeciwników pozbawiając ich możliwości ruchu. I to wystarczyło. W każdej walce musisz mieć czysty umysł. Jeśli nie będziesz mógł dosięgnąć przeciwnika, uszkodzić go fizycznie, musisz zaatakować jego umysł. Moc Rycerzy jest ogromna, dużo jednak czasu zajmie Ci nauka ataków mentalnych. Niektórzy mogą zahipnotyzować, inni pokazywać w Twojej głowie takie obrazy o których Ci się nie śniło i będziesz myślał, że to dzieje się na prawdę. Zawsze miej się na baczności mój chłopcze i pamiętaj o tym.

Z każdym zdaniem jej poziom ekscytacji podnosił się. Po prostu kochała nauczać, z każdym zdaniem oddychała coraz szybciej. Przesiedzieli prawie całą noc rozmawiając o słabych punktach przeciwników. Dowiedział się, że mógłby nauczyć się niektórych punktów na ciele człowieka, do których możnaby było chociażby wbić szpilkę paraliżując przeciwnika. Nie wiedział, że ludzkie ciało jest tak słabe i niekiedy bardzo otwarte na przeróżne ataki. Jeszcze bardziej chciał trenować, by pozbyć się swoich wszelkich słabości...

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Alone   Pon Lip 04, 2011 1:09 pm

Tekst dobry, chociaż kilka błędów stylistycznych się wkradło.

Jednak gdy przeczytałem oba twoje treningi, drugi mnie nie oczarował, tak jak jego poprzednik. Więc 2 lvl.
Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Alone   Pon Lip 04, 2011 4:26 pm

Levele zostaną dodane po walce na arenie-taka mała wzmianka.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Alone   

Powrót do góry Go down
 
Alone
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM-
Skocz do: