Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Aleksiej czyli walka ze słabościami .. .

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Aleksiej czyli walka ze słabościami .. .    Nie Cze 26, 2011 12:51 am

Dotychczasowe treningi przysparzały Aleksowi rozrywki od najmłodszych lat. Pojawiające się otarcia czy siniaki nie odzwierciedlały jaki ból czeka na niego zanim wkroczy na drogę rycerza. Jak wyczytywał w książkach treningi przetrwają jedynie najlepsi. Nie pisało tam o żadnych okropnościach jednak bycie realistą oznacza uświadomienie sobie, że książki nie oddadzą w pełni klimatu szkoleń i walk jakie będzie musiał stoczy. Tak też ostatni potomek rodziny Rose przeczuwał, że czekają go prawdziwe męczarnie. Próbował uświadomić ojca jednak ten nigdy nie był skory by sprawiać większy ból synowi niż ten, którego doznał gdy raz po razie nakreślił puste kontury roślinnych ornamentów na plecach swego pierworodnego.

Pech nie pech chciał, że młodzieńcowi, który dopiero wkroczył w dorosłość przyszła myśl by spróbować dotrzeć do owianego aurą tajemnicy Sanktuarium. W momencie gdy oznajmił to przy wieczornym posiłku nad ogniskiem w gąszczu dzikich róż swemu ojcu poczuł on strach i smutek jednocześnie. Osiemnaście lat temu stracił ukochaną, po której pozostał mu największy skarb jaki mógł otrzymać w spadku. SYN. Jedyny i w dodatku potomek płci męskiej był rozpieszczany przez ojca, który zastępował mu niemalże wszystko. Chłopak żył jakby w odosobnieniu rozmawiając najczęściej sam ze sobą bądź z martwym na pierwszy rzut oka otoczeniem. Jednak w chwilach gdy smutek witał do jego serca po kolejnej próbie dowiedzenia się co się stało z jego matką nawet to nie pomagało. Czuł się samotny mimo to potrafił włożyć całe swoje serce w opiekę nad ogrodem, którego większą część porastały róże i różyczki. Nie raz uśmiechał się do nich jak w nogach, rękach czy też bardziej problematycznych miejscach zostawiały swoje kolce. Z nimi też długimi godzinami rozmawiał na temat podróży do Greckiej ziemi.

Minął jeden dzień, drugi, trzeci, a między synem i ojcem dało się zaobserwować rosnące z każdą chwilą napięcie.
Ojciec, który od dłuższego czasu miał natłok pracy innej niż wykonywanie tatuaży wyciągnął z swojego kuferka maszynkę, którą przez tyle lat wyrysowywał na ciele swego syna piękne czarne kontury roślin, które tak bardzo sobie Aleksiej upodobał. Zamykając kuferek uronił łzę, która przez dobre kilka chwil dudniła w jego głowie po tym jak rozprysła się o złotą kłódkę, którą go zamykał. Podchodząc do szafki zawołał młodzieńca.

-Aleks!!! Chodź tu do mnie mam coś dla Ciebie.
wykrzyczał łamiącym się pełnym przerażenia głosem. Syn czuł, że jest coś nie tak mimo to przybył niezwłocznie w swych niebieskich zniszczonych już ogrodniczkach, które ubierał gdy wychodził pobyć w dziczy jaką serwował mu ogród za domkiem.
-Tak Ojcze. odparł zdyszany syn gdy przekroczył próg kuchni.
-Zdejm koszule i ramiączka ogrodniczek. Skwitował ojciec wyciągając z szafki małą skrzyneczkę, w której znajdowały się najlepszej jakości barwniki, które idealnie barwiły skórę na długie lata. -Połóż się na tym drewnianym stole i rozluźnij. Dodał po chwili. Rozpakowując barwniki.

Aleksiej posłusznie wykonał polecenie. Wiedział, że jest to niecodzienna sytuacja. Niby ornamenty miały pozostać czarne wypełnione odcieniem bladej skóry młodzieńca. Ale co się działo w głowie ojca tego nie wiedział nikt. Aleks podszedł do swojego syna i prostej budowy maszynką przejechał po ramieniu syna tworząc kilka dosyć głębokich dziurek.
Zobaczył jedynie grymas bólu na twarzy syna i zaciskające się kurczowo pięści.
-Tak synu. Masz moją zgodę na podróż jednak czeka Cię próba bólu. Widać było zdziwienie na twarzy syna jak i strach czy delikatnie płynące łzy z oczu ojca mimo tego kontynuował swoją krótką przemowę.
-Dokończę, a raczej wypełnię twe ornamenty barwnikami tak by powstało odzwierciedlenie piękna twojego ogrodu dodając do nich nowe wzory, które jakiś czas temu opracowałem i niestety poleciały do szuflady. Teraz pozwolę na Twoją podróż gdy wytrzymasz trzydniowe tatuowanie z trzema przerwami każdego dnia po godzinie. Zgadzasz się na to ? skończył z nutką niepewności w głosie.
Młodzian spojrzał kontem oka na swego zmęczonego pracą i domowymi obowiązkami ojca po czym stanowczo dodał.
Tak zaczynajmy i zamknijmy ten rozdział!!! wykrzyczał młody.

Ojciec niemal natychmiast przystąpił do pracy zaczynając "ryć" w delikatnej skórze syna. Godziny płynęły. Jedna, druga, dziesiąta szmatka z krwi i barwników. Syn jęczący z bólu jednak przytomny i starający się wytrzymać. Momentami jego paznokcie tak mocno wbijały się w stare drewno, że opuszki ranione były odchodzącymi drzazgami mimo to słabnąc co jakiś czas dawał radę.
Widać było na skończonych miejscach mocne zaczerwienienie skóry w miejscach gdzie ustępował innym barwom pola czerwony jak krew tętnicza barwnik, którym wypełniano większość płatków róż.
Zmęczenie dawało się we znaki obu mężczyznom, którzy znajdowali się w kuchni. Syn dzięki temu stawał się otumaniony i nie odczuwał tak mocno tego bólu, od którego miał chwilę wytchnienia, a ojciec miał coraz to mniej pewną rękę przez co tatuował wolniej by nie zrobić jakiejś skazy na plecach Aleksieja.
Minął jeden dzień, a ku zdziwieniu ojca dzieło było już prawie skończone. Dziwił się mocno gdyż na swym zmęczonym umyśle kreował to wszystko tak by trwało to trzy dni. Tempo w jakim tego dokonał zapewne też przysporzyło dużo bólu młodziakowi myślał. On sam wykończony całodobowym tatuowaniem bez przerwy gdyż syn na to nie pozwolił chcąc cierpieć bezustannie.

-Koniec mój drogi. Teraz wstań o własnych siłach i przekrocz próg.
Dodał ojciec siadając na bujanym krześle wpatrując się w otwarte kuchenne drzwi prowadzące na zewnątrz.

Aleks junior podniósł się z trudem z nasiąkniętej jego krwią drewnianej powierzchni. Oczy na wpół otwarte, nieustannie wykrzywiające się usta w grymasie bólu, drżące i poranione dłonie. Tak wyglądał siedząc chwilę na blacie stołu. Po czym zsunął się z niego i próbując stać padł twarzą na podłogę. Długo nic jednak po dłuższej chwili jego lewa ręka po chwili prawa zaczęły podnosić ciężkie ze zmęczenia ciało. Minęło ledwie dwadzieścia minut od tego jak już potrafił podpierać się na rękach teraz szedł chwiejnie na czworakach ku wyjściu. Plując, dławiąc się śliną. Pocąc się nienaturalnie zimnym potem z wielkim wysiłkiem zdążał ku wyjściu.
Dawał ojcu do zrozumienia, że bardzo zależy mu na zdobyciu zbroi.
Rozpieszczał go całe dzieciństwo, uczył, szkolił na dobrego wojownika teraz podjął decyzję. Podbiegł do drzwi zamknął je przed synem jego samego łapiąc za włosy i podnosząc do góry na wysokość twarzy jednocześnie krzycząc.

Jesteś szalony i wiem po kim to masz!!! Ale widzę, że nie powstrzymam Cię możesz się udać w podróż jak wydobrzejesz!!!!
po czym przytulił syna gdy ten chwile po tym gdy poczuł ojcowski uścisk stracił przytomność. Jego ciało stało się wiotkie i ciężkie przez co ojciec prawie go nie upuścił. Położył na blacie stołu gdy był tatuowany i pobiegł po koce, którymi przykrył syna by ten doszedł do siebie, a gdy poczuje się lepiej będzie mógł go przenieść do pokoju by tam wydobrzał i psychicznie dojrzał do tego co go czeka....
Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Aleksiej czyli walka ze słabościami .. .    Nie Cze 26, 2011 5:46 pm

No...muszę Ci teraz powiedzieć, że zastanowię się dwa razy zanim pójdę na sesje taką z "szalonym mistrzem tatuażu":D:D

A teraz do rzeczy. Trening "opowieść" bardzo mi się podobał i sądzę, że jest to wstęp do Twojej wielkiej opowieści jak to się znalazłeś na obrzeżach Sanktuarium:)

Tak na prawdę nie mam się tutaj do niczego doczepić. Może wychwycił wzrokiem jakieś małe błędy stylistyczne, ale nie miało to wpływu na jakoś czytania.

3 w pełni zasłużone lvl:)

od teraz liczę, że będziesz utrzymywać podobny poziom:)

gratulacje.
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Aleksiej czyli walka ze słabościami .. .    Nie Lip 03, 2011 11:35 pm

Aleksiej dochodził do siebie kilka ładnych dni. Słońce za oknem grzało, a On musiał leżeć i wypoczywać by nabrać sił. Ojca całymi dniami nie było w domu co też zastanawiało młodziana, który pewnego razu dostrzegł dziwną zgarbioną postać między swoimi różami. Jak okazało się wieczorem był to Aleksiej Senior. Obiecał swojemu pierworodnemu opiekę nad jego ogrodem i tego dotrzymał. Mimo, że obowiązki w domowym gospodarstwie, praca oraz to co obiecał Aleksowi zabierały mu grubo ponad dwanaście czasami ponad trzynaście godzin nie narzekał tylko dzielnie pracował wkładając w to całe swoje serce.

Rodzina Rose słynęła z pracowitości jak i nietuzinkowych pomysłów na życie. Ojciec łapał się każdej roboty gdy nie miał osób, które mógłby tatuować. Matka hmmm ciężki temat o niej Junior nic nie wiedział i nie zanosiło się na to by się czegoś mógł dowiedzieć nawet przypadkiem. Ojciec był czujny i zawsze przygotowany na pytania syna, który niedawno wkroczył w dorosłość jak wskazywało polskie prawo. Syn od najmłodszych lat pasjonował się botaniką. Upodobał sobie różę czego blisko hektarowy ogród był porośnięty tylko różami. Od blisko trzech lat w głowie młodzieńca rodziła się myśl o zostaniu rycerzem i wykorzystania umiejętności walki w swym życiu do czynienia dobra. Jednak do spełnienia marzeń było mu daleko.

Tatuaże goiły się szybciutko jednak pociągało to za sobą wiecznie swędzącą skórę, która nie rzadko drapana zaczynała się czerwienić. Wtedy też ojciec wiązał jego ręce bandażami tak by nie mógł się drapać. Nerwów obu mężczyznom przysporzyło to wiele jednak po tygodniu obaj byli szczęśliwi. Syn już prawie odzyskał dawny wigor i polot, a ojciec nie musiał syna katować wiązaniem i zakazami wychodzenia z domu.

Z czasem chłopak wznowił treningi. Codzienne bieganie i treningi siłowe na tym co miał pod ręką, a mianowicie wiadra z wodą czy drewniane belki by odzyskać w pełni sprawność jaką utracił przez ten czas kiedy musiał leżeć i odpoczywać w domu.
Sam zaś o wschodzie i zachodzie przesiadywał między swymi zielonymi przyjaciółmi z wielokolorowymi głowami uspokajając swoje niespokojne młodzieńcze myśli. Gdy ojciec chciał go zabrać na miasto stanowczo odmawiał i wychodził z domu naburmuszony by wyżyć się rąbiąc drewno za stodołą. Gdy czasami z tego natłoku pracy i treningów jaki sobie narzucił brakowało sił kładł się na sianie i zasypiał jak małe dziecko. Budząc się wraz z pierwszym promieniem słońca, który muskał jego twarz.

Piętnaście dni po zapadnięciu decyzji o wybraniu się w morderczą podróż. Celem było greckie Święte Sanktuarium pod patronatem Ateny. Jednak pierwszą z przeszkód na drodze młodego Aleksieja były góry, które okalały południe Polski.
Jako, że był początek upalnego lata to nie zanosiło się na żadne anomalie pogodowe by trzeba było zabierać ciepłe futra jak przy wyprawach na rosyjską Syberię.
Aleks ubrał się tak jak na każde inne wyjście. Czarne wojskowe buty z piętnastoma dziurkami, czarne wąskie sztruksy zapinane szerokim na dziesięć centymetrów pasem ozdobionym srebrnymi kolcami. Czarna elegancka koszula z krótkim rękawem i czerwona świeżo zerwana różyczka wetknięta w kieszeń na sercu. Skórzane karwasze zdobione srebrnymi ćwiekami zakrywające przedramiona Rose. Dodatkowo rękawiczki bez palców z czystej skóry, na których wierzchniej stronie znajdowała się ręcznie tworzona kolczuga. Na jego lewym przedramieniu zawieszony czarny długi skórzany płaszcz i pentagram, który zawiesza na szyi każdego dnia. Tak ubrany wyruszył o poranku zostawiając jedynie pożegnalny list ojcu który godzinę może dwie wcześniej wyruszył do miasta by zarobić na chleb.

Kierunkiem jaki obrał był szczyt Tarnica do którego wedle wskazań ojca miał dotrzeć w przeciągu tygodnia. A później kierować się wzdłuż granicy ukraińskiej w stronę Rumuni skąd już praktycznie tylko na południe by dotrzeć do Grecji.

Droga jaką wybrał młody pasjonat mitologii greckiej była nadzwyczajnie prosta. Starał się iść ulicami i polnymi drogami by nie zboczyć z trasy. Schody zaczynały się w momencie gdy musiał zacząć iść pod górę i to po kilka godzin. Zmęczenie i ból stóp, które nieprzyzwyczajone do takiego wysiłku zwyczajnie jakby to ująć wchodziły mu w tyłek. Nie przerażały chłopaka. Wiedział, że na szczycie Tarnicy będzie mógł przenocować i wypocząć odpowiedni. Tam też po stronie północnej, od której wchodził spora sieć rzeczna pozwalała na częste spożywanie płynów. Owocujące jagody pozwoliły mu zaoszczędzić jedną może dwie racje żywnościowe jakie sobie przygotował.
Wody mogło mu starczyć na góra dwa tygodnie, a jedzenia na niecałe miesiąc, który jak później się okazało minął nadspodziewanie szybko.

Minęło osiem dni, a skołowany chłopak dotarł do celu. Nawet nie rozkładał się tylko położył się na chłodnych skałach wsuwając pod głowę zwinięty płaszcz i zasnął snem sprawiedliwego. Nie wiedząc, że obudzi się za kilka godzin w środku burzy jaka przechodziła nad Bieszczadami. Wymusiło to na nim natychmiastowe schowanie się, a możliwe to było po stronie południowej gdzie w oddali widać było małą wioskę, składającą się z kilku domostw. Przed młodzieńcem było kilka kilometrów w linii prostej, a kilkanaście by bezpiecznie dotrzeć do nowego miejsca odpoczynku. W całym tym zamieszaniu na szczycie został jego płaszcz i racje żywnościowe, które nim okrył. Pech chciał, że nie był w stanie zejść w środku nocy szybko z szczytu by dotrzeć do domostw, których rano nie było widać z powodu wszech ogarniającej mgły. Noc spędzona pod drzewem będąc skulonym w pozycji embrionalnej dała Aleksiejowi do myślenia. Tutaj też pojawiły się pierwsze wątpliwości.

-Czy wrócić? Czy walczyć i dążyć do celu?
szeptał do starych świerków młodzian, którego męczyła lekka gorączka....
Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Aleksiej czyli walka ze słabościami .. .    Pon Lip 04, 2011 1:05 pm

Naprawdę z przyjemnością się czytało i z wielką chęcią.

3 lvl w pełni zasłużone.
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Aleksiej czyli walka ze słabościami .. .    Nie Lip 10, 2011 8:37 pm

Gdy po burzliwej nocy do poszycia lasu docierały pierwsze promienie słońca Aleksiej dalej rozmyślał nad tym czy warto kontynuować dalszą podróż i spełnić swoje marzenia.
Przemoknięty, zziębnięty w dodatku z ciągle rosnącą gorączką postanowił bez słowa ruszyć przed siebie. Kierunkiem była wioska, do której chciał dotrzeć w nocy gdy rozpętało się piekło jednak nie był wstanie to teraz gdy mgła unosi się pośród pni drzew i promienie słońca ogrzewają stopniowo powietrze leniwie przedzierając się przez korony drzew mógł dotrzeć do miejsca gdzie najprawdopodobniej by go opatrzono, pozwolono mu się najeść i wykąpać przy czym ubrania mogły by spokojnie wyschnąć.

Miał trudne zadanie przed sobą gdyż tych okolicy i takiego przebiegu spraw nikt nie przewidywał, lecz musiał poczynić jakiekolwiek kroki by uniknąć kolejnego takiego załamania pogody i popadnięcia w chorobę, która mogła by go pokonać i uniemożliwić dalsze podążanie do greckiego Sanktuarium.

Tak czy inaczej po kilku godzinach marszu mgła praktycznie znikła. Ubrania jeszcze trochę wilgotne, katar, gorączka to wszystko dopingowało chłopaka by dotrzeć do celu jakim jest wioska leżąca nieopodal jak przyszło mu sądzić.

Czas strasznie się dłużył gdy idąc w górach, będąc otoczonym lasem musiał ciągle obserwować jeden i ten sam krajobraz go otaczający. Wcześniej wpadł na pomysł by iść w dół małej rzeczki wypływającej z zbocza sporej wielkości strumieniem. Jedno było pewne wody mu nie braknie, a z głodu też nie umrze chociaż nie nasyci się do pełna kilkoma większymi garściami leśnych owoców.

Tuż przed zachodem słońca w oddali między drzewami rysowały się zarysy domostw, płotów i innych rzeczy je okalające. Stróżki dymu wywiewane w stronę lasu delikatnie niosły wszystkie zapachy z kuchni w których najczęściej znajdowały się piece kaflowe.
Nieśmiałym krokiem zbliżał się w kierunku skąd dochodziły piękne i paskudne momentami wonie. W oddali coraz wyraźniej dało się dosłyszeć śmiechy, krzyki dzieci czy też uderzenia młota kowala, który pracował w pocie czoła kując nowe mocniejsze podkowy dla koni w mieście oddalonym o dobre dwa dni drogi.
Po paru minutach stanął przed bramą, która otwarta i niestrzeżona przez nikogo zapraszała go do środka. Niepewny decyzji chwilę stał i obserwował co dzieje się w wiosce. Ludzie Ci nie byli wyrośnięci na oko Aleksieja nie przekraczali półtora metra. Stojąc tak zapewne zdołał zauważyć, że dzieci bawiące się w zasięgu wzroku zaczęły się schodzić i otaczać powoli rosłego młodzieńca, który nie wiedział co zrobić.

Czas jaki mijał zaczynał się zatrzymywać dla Rose Juniora. Zdezorientowany, zmęczony i chory w dodatku stał i czekał wypatrując czegoś w oddali gdyż dało się dosłyszeć dziwne gwizdy i niską postać, która niemrawo szła w kierunku Aleksa. Jako, że spowita mgłą, która w wiosce jeszcze nie opadła lub nie została rozwiana nie można było dostrzec że to starzec w sędziwym wieku, który porusza się o lasce.

- Dzieciaki poszły mi stąd.
Krzyknął donośnym głosem po czym zbliżył się do nowo przybyłego.
- Widzę, że z tą chmarą naszych pociech sobie nie poradziłeś wędrowcze. Dodał czekając na reakcje młodzieńca, który najwidoczniej nie wiedział co zrobić więc milczał i tylko wpatrywał się w niską postać stojącą przed nim.
- Chodź za mną. Musisz się schować dzisiaj zapowiadają ciężkie burze i całonocną ulewę. W tym stanie nie dasz rady nawet tygodnia przeżyć. Skończył po czym lekko poklepując laską po nodze młodzieńca ruszył w głąb wioski.

Domy wyglądały na dosyć stare jednak solidne bo zbite z dębowych bali. Strzecha często już zastąpiona drewnianymi dachówkami, które porastał zielony delikatny mech. Gdzieś pod strzechami zapewne chowały się kobiety, które teraz jakby znikły z placu gdzie przechadzał się młodzian z rodziny Rose.
Mimo, że wioska nie wyglądała na bogatą to od domu do domu prowadzone były brukowe chodniki, a przydomowe ogródki porastały wszelkiego rodzaju kwiaty i zioła.

- Tutaj przenocujesz, wykąpiesz się i wygrzejesz ze dwa dni dochodząc do siebie. Odparł starzec wskazując na swój dom by po chwili szybko do niego wejść i ogłosić rodzinie radosną wieść, że na kilka dni zawita do nich nieznany gość.

No to co nie będę czekał aż mnie siłą zaciągną tam.
Pomyślał krocząc ku wejściu i ostrożnie schylając głowę uważając by nie uderzyć w futrynę.
W środku unosił się zapach pieczonego kurczaka z przyprawą curry. Na środku dużego pokoju w jakim stali zgromadzeni starsza para ich wnuk i Aleksiej stał olbrzymi jak na te warunki stół. Nakryty purpurowym obrusem i z porcelanowo białą zastawą, która jak widać było po ilości przewidywała jednego gościa. A może Gospodyni potrafi przewidywać przyszłość?

-Na strychu będzie twój pokój jest nieco wyższy niż ta izba.
Dodała nieśmiało gospodyni spoglądając na sufit.
-A teraz idź się wykąp, przebież jeśli masz nowe ciuchy jak nie to zejdź tutaj w szlafroku jakie powinien w łazience wisieć, a moja żona zajmie się później twoimi ciuchami.. dodał starzec widocznie poganiając chłopaka. Aleksiej posłusznie w ciszy udał się na górę i otwierając drzwi dostrzegł pokój z białymi ścianami i konturami kwiatów co bardzo go ciekawiło i spowodowało, że postanowił przeszukać dokładnie pokój w jakim się znajdował...


occ: trening pisany na wyjeździe jak jakieś błędy to sorka ale mojego napisanego nie wrzucę bo nie mam dostępu do swojego komputerka.
occ1: no to kolejny dodam w poniedziałek jak wrócę wiec dzien w plecy
occ2: pozdrawiam


Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Aleksiej czyli walka ze słabościami .. .    Nie Lip 10, 2011 10:53 pm

Witam:)

no powiem Ci szczerze, że ten trening jest dobry, ale nie tak porywający jak dwa poprzednie:)

na początku zrobiłem jedno mega długie zdanie. Zjadłeś pewnie kropkę;D

Także troszkę zdarzyło Ci się powtórzeń- w ostatniej linijce np dwa razy pod rząd użyłeś słowa ciuchy.

i mam nadzieję, że ta wioska to nie nasza w Sanktu bo chyba ta wioska hobbitów jest:D

niemniej jednak 2 zasłużone lvl:)
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Aleksiej czyli walka ze słabościami .. .    Nie Lip 24, 2011 10:53 pm

Minęła ledwie chwila od momentu gdy wszedł do pokoju, a już zdążył dokładnie przyjrzeć się malowidłom kwiatów na ścianach. Mimo, że były to same kontury to zapierały dech w piersiach.
Pierwszy raz od dłuższego czasu umysł Aleksieja mógł odpocząć po długiej podróży w fatalnych warunkach. Długi czas bez snu dawał się we znaki Juniorowi, który nie był przyzwyczajony do tak skrajnych warunków życia. Teraz dzięki uprzejmości staruszka i jego żony mógł wypocząć. Zapomniał jednak, że miał za chwilę zejść na posiłek jaki gospodyni przygotowała. Leżał i odpoczywał delikatnie gładząc palcami po ścianie po konturach kwiatów.

Niegdyś słyszał o zdolnościach jakie potrafią w sobie odkryć wybrani. Jednak by to wszystko ujawniło się potrzeba było dużej dawki treningu, który w tej chwili był niedostępny dla Rosego, który leżał i odpoczywał to trochę patrząc w sufit to drzemiąc czy też podziwiając malowidła.

Nagle... Pukanie do drzwi. - Młodzieńcze czekamy. rzekł cichy głos zza drzwi.
- Już dajcie mi chwilkę. odparł Aleks zdejmując z siebie ciuchy i podchodząc do zabudowanej kabiny prysznicowej w rogu pokoju. Mimo zmęczenia zmuszał się do tego gdyż nie chciał schodzić na posiłek brudnym. I tak już czekano na niego kilka długich chwil co nie świadczy najlepiej o nim.

Gdy biorący prysznic młodzieniec nic nie słyszał przez mocny szum gorącego prysznica do pokoju wszedł gospodarz podbierając leżące pod drzwiami poniszczone ubrania Aleksa, które nie nadawały się do noszenia. W pokoju nie było już żadnej rzeczy chłopaka. Nawet szlafrok w jakim miał zejść na dół został zabrany przez omyłkę. Jedyną rzeczą, która mogła zaniepokoić kąpiącego się było trzaśnięcie uchylonego lekko okna.

Powoli wychodząc spod prysznica mając zamydlone oczy szukał dużego ręcznika, który wisiał przy kabinie. Tak to ten. pomyślał przecierając oczy suchym, miękkim i pachnącym różami ręcznikiem. - Gdzie moje ubrania? spytał sam siebie po czym przepasał się ręcznikiem i wybiegł z pokoju.

Spojrzał w dół schodów, na boki i zszedł ostrożnie by się nie poślizgnąć.
Stawiając stopę na podłodze, schodząc już z ostatniego schodka dostrzegł jedzącą parę młodych ludzi przy stole. Zdziwiony był bardzo gdy nie zastał pary staruszków o miłej aparycji i pogodnym nastawieniu do ludzi.
Podszedł w milczeniu, wystraszony tą sytuacją do stołu u siadając w miejscu gdzie mógł czuć się bezpiecznie i nie zbliżać się do owej dwójki.
Spuszczając głowę w dół poczuł dziwne ciepło na swoim wilgotnym jeszcze ciele. Spojrzał na kobietę, następnie na mężczyznę i poczuł jak ciepło uchodzi. Po chwili znowu to samo i nic. W pewnej chwili gdy powtarzało się to bez przerwy nie dając spokoju Aleksiejowi spowodowało to wybuch złości u chłopaka, który wstał bijąc pięścią w ścianę nie spoglądając na nic dookoła wyładował swoją złość.
Ludzie siedzący przy stole patrzyli na niego z niedowierzaniem. Dlaczego?

W momencie wybuchu złości i uderzenia kilkukrotnie ręką w ścianę powodował przejście delikatnych łuków elektrycznych po blaszanej części zastawy, która w tej też chwili zaczynała brzęczeć, skrzypieć pod wpływem tego co się działo.

Aleksiej po chwili odwrócił się i teraz dostrzegł różnicę. Dwoje ludzie owiniętych niebieskimi poświatami, które przemieszczały się w obrębie ich osoby.

- Chłopcze. odparła gospodyni.
- Jesteśmy parą iluzjonistów i jednocześnie potrafimy władać ogniem w wystarczającym stopniu by nie robić sobie i komuś krzywdy. kończąc mogła dostrzec zdziwienie Juniora, który nie wiedział co powiedzieć.
- Tak, tak jak mówi moja żona. Nie chciałem Cię urazić, lecz tylko trochę się zabawić twoim kosztem w końcu nie zawsze ktoś tak wyjątkowy jak ty może do nas zawitać. dodał starzec wstając od stołu. Podchodząc do Rosego i poklepując Go po plecach.
-Aa to mogę już się posilić i odzyskać swoje ubrania? spytał drżącym głosem spoglądając to na gospodynie to na jej staruszka.
- Tak, ale musimy Ci je naprawić lub zakupić nowe w tym stanie rozpadnie się przy pierwszej okazji gdy pogoda się popsuje.
Ale w czym będę chodził po domu? spytał ponownie chłopak z coraz większym zdziwieniem na swojej młodej bladej twarzy,
- Dam Ci nieco ubrań z moich młodzieńczych lat będą nieco za krótkie ale się nadadzą. Dodał starzec znikając na oczach chłopaka. Pozostała gospodynie zbierająca brudną zastawę i dokładająca z srebrnego wózka jedzenia.
- Zjedz i zejdź do piwnicy. rzekła po czym zamieniając się na powrót w młodą kobietę pognała z tym co zebrała do kuchni skąd po chwili dochodziły odgłosy zmywanych naczyń i szum cieknącej szybko wody.

Nic nie odpowiadając zaczął jeść jak szalony. Widać było, że jest głodny jak wilk. Nic co mu podano nie ostało się bez skosztowania.
Chwila odpoczynku na krześle i poszedł tam gdzie mu kazano. Piwnica. napisane było na drewnianych dębowych drzwiach.

Wszedł bez pukania. To co tam zobaczył nie zdziwiło go zupełnie.
Drewniane belki, piły, siekiery i takie inne rzeczy przydatne w utrzymaniu domu i najbliższej okolicy.
- Masz. Wygrzebałem dosyć długie ubrania, które niegdyś nosiłem na sobie. Załóż je i przejdziemy do rzeczy.
- Już się robi .. odparł dosyć swobodnie jak na samotnika. Po czym stanął i spojrzał na siebie w wypolerowanej mosiężnej blaszce.
- Całkiem ładne tylko krótkie. W tej chwili wybuchnął śmiechem. Widać było poprawę nastroju młodzieńca i rozluźnienie się atmosfery, która stała się napięta dosyć po zajściu w jadalni.

- Chłopcze. Widziałem jak twój kosmos zapłonął i obudził w tobie umiejętność posługiwania się energią elektryczna. O tak. Dobrze wiemy, że zdarzyło Ci się to pierwszy raz i nie wiesz co było powodem, że właśnie teraz, a nie podczas treningów. Mówiąc to stał odwrócony do chłopaka i grzebał w swoich skrzynkach z różnymi dziwnymi urządzeniami i innymi rzeczami. Nie za bardzo starał się zwracać uwagę na to co robi Rose zupełnie jakby mu ufał na tyle by pozwolić mu się swobodnie poruszać po piwnicy, do której nawet żona i przyjaciele nie mieli wstępu.

- No tak. Nie wiem, a chciał bym dowiedzieć się o tym gdyż czytałem kiedyś, że te umiejętności pomagają w opanowaniu technik walki. odparł lekko wystraszony Aleks po czym zaczął patrzeć na swoją dłonią, którą kierował w kierunki metalowych rzeczy znajdujących się na podłodze i na ścianach. Jakby chciał ponowić wyczyn. Nic nie szło po jego myśli. Zafascynowany nowymi możliwościami nie myślał nawet by się skupić nad tym co robi i przemyśleć wszystko krok po kroku dopiero po chwili wszystko zaczęło nabierać kształtu z pomocą staruszka.

- Kolego nie tędy droga. Skup się i wyrzuć z siebie ten sportowy i młodzieńczy gniew jaki w Tobie drzemie. Nie jesteś typem furiata dlatego też jest to dla Ciebie trudne. Ty jesteś najspokojniejszą, najbardziej tajemniczą i cichą osobą jaką poznałem. Jednak teraz kiedy tu razem próbujemy obudzić twój Kosmos i byś zapanował nad tymi wyładowaniami elektrycznymi musisz się mnie słuchać i być takim jakiego jeszcze nikt nie widział. Zrozumiano? spytał po dłuższym monologu starzec podchodząc pod tylną ścianę by nie oberwać żadnym łukiem elektrycznym, który może się stworzyć.
- Tak więc do dzieła. odparł z zapałem i zaczął się uspokajać i skupiać nad tym by poczuć w sobie złość, to coś w sobie by wyrzucić potężny ładunek energii kosmicznej w postaci energii elektrycznej w kierunku tych gratów jakie go otaczają i są metalowe.
Cisza zaczęła rozbrzmiewać pomrukiwaniem Aleksieja, który w głębi siebie zaczynał wrzeć, starając się rozbudzić gniew, który miał być złotym środkiem dla młodzieńca. Zimny, słony pot spływał po jego czole by po chwili mógł poczuć mrowienie w dłoniach, a następnie dostrzec przeskakujące małe i delikatnie wyglądające łuki elektryczne między żelaznymi elementami starego silnika do jakiejś większej maszyny.

- Udało Ci się możesz przestać. Już wiesz kolego co takiego w Tobie drzemie teraz weź i poćwicz na tym.
Dodał starzec odsłaniając dwa metrowe druty zakończone miedzianymi kulami, które po prostu były zwykłymi nie izolowanymi częściami kabla. - Masz nauczyć się przerzucać energię z jednej kuli na drugą w taki sposób by nie porazić się no i mnie rzecz jasna. Szybko się uczysz. Masz wielkie możliwości pokażesz mi teraz i masz wolne do jutrzejszego ranka. Zakład o moją porcję obiadu że nie zrobisz. dodał wesoło dziadek i podszedł do drzwi by w razie niebezpieczeństwa uciec.

- Niech i tak będzie.
Odparł Aleksiej przekręcając głowę z lewej na prawą i odwrotnie. Po czym wyciągając ręce przed siebie strzelił palcami, które wcześniej splótł. Nie rozciągnięty i zastany chłopak wydawał się być uczniem idealnym z powodu swej spokojnej natury i potencjału jaki w nim drzemał.
Panie patrz i się ucz od ucznia Aleksieja z domu Rose. odparł z dziwną pewnością w sobie. Widać było po nim wyluzowanie i swobodę ruchów jakie wykonywał. Wszystko to było dziwne z uwagi, ze uczniowie na początku spinają się i popełniają błędy. Jednak nie Aleks, który podchodził do wszystkiego dokładnie gdy wchodził jakiś cel w grę.
Nagle wykrok lewą nogą w tył i uniósł prawą dłoń na wysokość jednej z miedzianych wiązanek i udało mu się przenieść ładunek z siebie na wiązkę, która zaczęła iskrzyć rzucając małymi iskierkami po całej piwnicy. Nagle wyciągając druga zrobił nią szybki ruch, a wiązka przeskoczyła na druga kulkę, która zaczęła równie pięknie iskrzyć . Powtórzył to kilka razy i po pewnym momencie kolejne poty wychodziły na jego twarz. Wszak miała udać się pierwsza próba i tak się stało by przy kolejnych eksperymentując mógł popełnić parę szkolnych błędów. Na zakończenie zgasił jakby swój kosmos, który jeszcze słabo dawał się we znaki i nie był tym czym jest u prawdziwego obrońcy Ateny. Widać było w nim spokój i dzikość gdy się przejawiał jak także niespożyte możliwości, które mógł dać czego efektem było władanie elektrycznością.

Udało mi się. Na dzisiaj koniec jestem padnięty, lecz za to jutro się solidnie pożywię.
dodał zadowolony. W tej chwili chłopak spuścił głowę i zdekoncentrowany zapomniał, że znajdują się w małym pomieszczeniu w dodatku zamkniętym. Ale jeszcze spróbuję. Jeszcze raz. I gdyby tego było mało rozbłysk kosmosu Aleksieja zatrząsł porcelaną ustawioną na półeczce przy drzwiach do piwnicy jak i wzmógł lekki podmuch wiatru, który w tym szczelnie zamkniętym pomieszczeniu nigdy nie wiał.. Starzec już wiedział, że coś się święci stojąc za drzwiami, które odgradzały go od młodego adepta, który jak widać gdy jest w pełni sił potrafił panować i używać na tyle dobrze nowej techniki w takim stopniu by nie zniszczyć niczego. Jedynym mankamentem było pojawianie się popękanych żyłek na dłoniach, które póki co stawały się głównym miejscem przez, które energia przepływała. Treningi jak i umiejętności jakich teraz się uczył były zupełnie na innej płaszczyźnie niż to co pokazał Aleksiejowi Ojciec, który teraz czekał na powrót Syna jako zwycięzcy.


p.s trening na elektryczność i odkrycie kosmosu jednocześnie
Powrót do góry Go down
Saga
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 10/03/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Aleksiej czyli walka ze słabościami .. .    Pon Lip 25, 2011 8:38 am

W samym tekście znalazło się trochę niezbyt szczęśliwie ułożonych zdań np.
Cytat :
Leżał i odpoczywał delikatnie gładząc palcami po ścianie po konturach kwiatów.

Lepiej brzmiałoby:
Leżał i odpoczywał delikatnie gładząc palcami po konturach kwiatów znajdujący się na ścianie/umieszczonych na ścianie/wyrysowanych na ścianie.

Wybuch złości Aleksieja z tak błahego powodu również niezbyt pasuje mi do charakteru w karcie postaci. Niemniej uznaje, że każdemu zdarza się czasami nie wytrzymać. Na dłuższą metę jednak takie zachowania nie powinny mieć miejsca jeśli chodzi o tą postać, ponieważ w charakterze postaci nie ma nic wspomnianego o tym, że zdarzają mu się wybuchy złości.

Poza tym już tak z takich szerszych dywagacji w umiejętnościach napisane jest, że użytkowanie elektryczności wymaga sporej koncentracji co według mnie byłoby trudne do osiągnięcia przy narastającym gniewie.

Aleksiej nie mógł wzbudzić wiatru ponieważ nie dysponuje umiejętnością powietrza.

Sama historia lekka choć jak dla mnie zdecydowanie zbyt łatwo poszło mu z tymi postawionymi przed nim zadaniami. Aż prosiło się w tej historii by coś mu nie wyszło poza stratą ubrania

Jako, że jest to mój pierwszy trening oceniany od dosyć dawna dlatego 2 lekko naciągnięte poziomy.

_________________
I don't wanna lose control, but I'm falling
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Aleksiej czyli walka ze słabościami .. .    Pon Lip 25, 2011 6:00 pm

Saga bym coś napisał ale bym cię uraził. Nie jesteś w temacie i nie wiesz jak treningi beda wygladac i jak mam rozpisane um na danym lvl. tak się składa, ze kolejny trening może mi przypaść na 20 lvl i wtedy bede opanowywał wiatr dlatego tu jest wzmianka.
poszło mu bardzo łatwo bo teraz ci zacytuje patrz karta potencjał 3 geniusz:)
dodatkowo gdybyś fabularnie był na bierząco byś zrozumiał moją postać więc nie jesteś i nie zrozumiesz jej wnętrza.
Ja mam charakter nieśmiałego stroniącego od ludzi. To czego nie mam w karcie z biegiem czasu uzupełniam to samo będzie z historią której nie kończyłem. Charakter człowieka się zmienia jak w kalejdoskopie tylko trwa to proporcjonalnie dłużej. Warunki w jakich się znajduje oraz inne czynniki powodują to więc odgrywać będę tak a nie inaczej. Nie pozwalam sobie z góry narzucać schematu odgrywania postaci jak na SSL mi kazano. Chcesz możesz zwracać uwagę, ale jak widać nikt się nie przyczepiał póki ty nie wszedłeś tu bo każdy rozumiał. Dodam, że moja postać jest na zmiany wrażliwa gdyż ma nastoletnie lata jeszcze i ciągle się rozwija.
To na tyle.

_________________
Wygląd: wysoki blondyn 198 cm wzrostu luźne długie włosy, bardzo jasna cera, krwiscie czerwone usta, błękitne ocz, potargane zniszczone czarne szaty i koszula, podniszczone wojskowe wysokie buty, roslinne ornamenty na plecach
charakter: Młody Rose jest spokojnym, uprzejmym i poukładanym mężczyzna posiadającym swoje marzenia i ambicje, które chce realizować nawet ceną jaką jest życie innych.
Miłośnik przyrody szczególnie umiłował sobie różę z powodu iż mieszkał w miejscu gdzie otaczały go dzikie krzewy róż. Uwielbia przebywać w samotności i rozmawiać sam ze sobą gdy ma jakieś wątpliwości odnośnie swojego zachowania. Wydaje się to dziwne aczkolwiek wychodzi z założenia, że tylko on wie tak naprawdę co dla niego najlepsze. Nie jest łatwo zdobyć jego zachowania z prostego powodu od dziecka mieszkający jedynie z ojcem, który zastępował mu praktycznie wszystko.
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Aleksiej czyli walka ze słabościami .. .    Nie Sie 07, 2011 9:56 pm

Minął dzień odkąd Aleks nauczył się wykorzystywać swój potencjał by uczyć się nowych zdolności jakie pozwalały mu uwarunkowania psychiczne oraz fizyczne. Duże znaczenie miały także geny jakie odziedziczył chłopak. Mimo, że nie znał matki to od czasu do czasu wysłuchiwał o niej nieprawdopodobnych rzeczy, o które ciężko u zwykłego przeciętnego śmiertelnika.

W śnie jaki poprzedzał jego pobudkę chłopak ciągle jakby trenował. Znajdując się w sali znacznie większej niż piwnica. Gdzie nowinki techniczne mogły mierzyć siłę nowej techniki jakiej stał się właścicielem dzięki staruszkowi, który przygarnął go pod dach po męczącej podróży.
W momencie pobudki chłopak był zlany zimnym potem i przerażony tym co się działo w jego śnie niczym mistrz posługując się elektrycznością mógł dokonać wszystkiego czego tylko pragnął. Teraz rano spoglądając dostrzegł głębokie poparzenia na dłoniach, których przed pójściem spać nie miał. Czyżby jeszcze nie zdawał sobie sprawy, że musi nawet podczas snu kontrolować swoją moc by nikomu nie zrobić krzywdy? Najprawdopodobniej tak było gdyż młody ciągle chłonący wiedzę umysł nie był w stanie kontrolować tak szybko rozwijających się umiejętności Aleksa.

Teraz właśnie wyjaśniała się istota geniuszu syna rodziny Rose. Sam Junior zaczynał kojarzyć fakty. Mity o jego matce i fakty o ojcu, który stał się świetnym w tatuowaniu jak i sztukach walki. Unikalna krzyżówka genów pozwalała na to jednak nic by nie osiągnął bez własnego wkładu jakim był trening, który męczył Go bardziej niż innych gdyż jego ciało nie należało do dobrze zbudowanych raczej bywał słabowity przy swoim wzroście. Przez lata odizolowania od społeczeństwa przestał ufać innym ludziom robiąc to jedynie gdy rozpozna po kimś dobre intencje i gdy nie ma natłoku osób wokół niego gdyż takie sytuacje Go paraliżowały. W stu procentach potrafił zaufać jedynie sobie jak i ojcu, który dbał o niego jak o największy skarb.

Ranek pobudka i rozległ się krzyk, który o godzinie wschodu słońca obudził cały dom.
- Pomocy!!! krzyczał Rose leżąc na łożu i spoglądając na swoje poparzone dłonie, które musiał poparzyć gdy podczas snu niekontrolowanie używał swoich umiejętności. Chwilę później było słychać głośny bieg po schodach. Krok za krokiem małżonkowie wyrwani z błogiego snu biegli pomóc, krzyczącemu młodzianowi. Nawet nie zauważył jak stanęli nad nim i przyglądali się jego rozpaczy co stało się z jego rękoma. Kobieta po chwili złapała go za ramię i rzekła.
- Opatrzę to i pójdziesz wykonać dzisiejszy trening z pod okiem męża. po czym otworzyła szafkę obok łóżka i wyciągnęła nowe białe bandaże, którymi w kilkanaście sekund owinęła dłonie Aleksieja, który nie czuł bólu lecz jedynie swędzenie tych ran. Najwyraźniej nie były one tak groźne jakby to oceniać po ich wyglądzie.
- To za pół godziny przed domem. dodał mężczyzna i wyszedł wraz z małżonką z pokoju.

Aleksiej zebrał się ociężale z łóżka spojrzał na naścienny zegar, a tam godzina czwarta czterdzieści. Łapiąc się za głowę rozejrzał się po pokoju i ubrał czym prędzej w ubrania jakie otrzymał. Po czym rozpoczął codzienną poranną gimnastykę by obudzić umysł i rozespane ciało po ciężkiej nocy. Skłony, podskoki, pajacyki i inne ćwiczenia po piętnastu minutach postawiły na równe nogi chłopaka, który dziesięć minut przed terminową godziną spotkania czekał przed domem siedząc na starej drewnianej lekko pozieleniałej od deszczów beczce.

Lekka mgła unosząca się w wiosce rozchodziła się wraz z każdym podmuchem wiatru i każdym promieniem słońca, który docierał do powierzchni. Minęło dziesięć minut. Odgłos skrzypiących drzwi. I co ukazało się oczom Rose? Rozespany nauczyciel w schlafmycy i fajką w buzi, przecierający oczy dłońmi. - No to kolego. Stąd do starego buku w lesie masz kilometr. Poznasz Go z daleka tam najczęściej słychać muzykę graną ku jego czci. No już ruszaj się masz dziesięć minut. Po czym wyciągnął z kieszeni zapałki i odpalając jedną zapalił fajkę głęboko się sztachając.

Junior w momencie pierwszego głębokiego sztachnięcia zaczął biec ile sił w nogach. Metr po metrze pokonywał ten dystans. Problemem nie było zmęczenie po kilometrze biegu jednak w trakcie powrotu, który był droga od buku do drzewa. Zmęczenie było coraz większe jednak pokonać dystans przed upływem dziesięciu minut udało co spowodowało przypływ radości u młodzieńca gdy dobiegł do domu stając w szerokim rozkroku spojrzał na ciągle palącego fajkę staruszka.

Tak, więc jestem.
dodał sapiąc głośno.
Widzę, widzę słabo kolego. Osiem minut i dwadzieścia sekund. Za piętnaście minut ruszasz i masz osiem minut czasu na pokonanie tego dystansu inaczej przez dwa dni będziesz głodować. dodał z szyderczym uśmiechem po czym wszedł do domu głośno trzaskając drzwiami co sygnalizowało, że nie jest w dobrym nastroju do zabawy.

Niech to cholera strzeli. pomyślał siadając gwałtownie na ziemi. Pochylił głowę w dół i odpoczywał zastanawiając się jak udobruchać staruszka.
Nagle głos zza drzwi. -Biegnij bo kolacji nie dostaniesz. Młody spojrzał na słońce, na dom i rozpoczął szaleńczy bieg. Dla osoby, która nie była zbudowana jak lekkoatleta ciężkie to było zadanie. Krok za krokiem był bliżej celu jakim był powrót do domu przed upływem ośmiu minut. Dobiegł do buku i zaczął biec w kierunku domu gdy do głowy przyszedł mu pomysł by rozbudzić w sobie swój kosmos i w ten sposób dodać sobie sił. Wnet Aleksieja spowiła lekka żółtawa poświata, a chłopak zaciskając zęby i pięści zaczął biec jeszcze szybciej niż biegł w stronę starego drzewa będącego miejscowym bożkiem ze względu na swoją trzysta letnią przeszłość.
Ono przetrwało i pamięta ostatnią świętą wojnę. Tak i ja przetrwam i zostanę najlepszy.... pomyślał chłopak szeroko się uśmiechając.

Nim się obejrzał stanął przed drzwiami domku, zapukał.
Cisza.
Nikt nie otwiera.
Pociągnął za klamkę i widzi w środku gotowe nakrycie do stołu i staruszka spożywającego śniadanie.
- Siadaj dobrze się spisałeś .dodał staruszek uśmiechając się przy czym odsłaniając swój szczerbaty zgryz. Widać było poprawę humoru u niego. Zapewne była to zasługa gospodyni, która właśnie schodziła po schodach dopinając swoją luźną koszulkę na nieprzeciętnie dużym biuście. Junior posłusznie usiadł i wziął wszystkiego po trochu po czym jak przystało na młodzieńca zjadł to w mgnieniu oka.
- Może dokładki? spytała uśmiechnięta Pani domu.
A poproszę jestem głodny jak wilk. odparł z zapałem chłopak podając jej talerz by następnie odebrać pełny jak na początku.
- Staruszku on jest taki jak ty za młodzieńczych lat. rzekła spokojnym tonem.
- Nie mów mi staruszku ja dopiero pięćdziesiąt wiosenek mam. Abraham to był dziad. dodał śmiejąc się głośno. Momentami nie potrafiąc złapać oddechu. Po kilku minutach gdy wszyscy zjedli, a Aleksiej rozciągał się na krześle poklepał się po głowie jakby chciał sobie przypomnieć coś i odparł z zakłopotaniem. - Zapomniałem Ci powiedzieć, że punktem kulminacyjnym treningu jest walka z jednym z moich trzech strażników.
To pora im sprać dupsko śmiałkowi. odparł z lekką niepewnością młody adept rycerskich umiejętności i wstając od stołu wyszedł z domu. Gdzie już od kilkunastu minut czekali chłopcy pięćdziesięcioletniego przywódcy wioski.

- No to, z którym walczysz dzisiaj? spytał ten pośrodku.
- Z tobą bo się odezwałeś pierwszy. odparł z ciekawością Aleks po czym zaatakował bez ostrzeżenia zeskakując ze schodków, przykładając rękę do podbrzusza i uderzając energią kosmiczną.

Cytat :
STATYSTYKI WALCZĄCYCH
STRAŻNIK 2 siła 10 zręczność 10 budowa 9 kosmos 1 poziom 9 HP 290 MP 230
ALEKS siła 6 zręczność 12 budowa 11 kosmos 25 poziom 17 HP 310 MP 550

atak Aleksa energią kosmiczną*3 dmg 75 - 80mp

Przeciwnik nie zdążył się obronić zaskoczony atakiem młodzieńca. Padając za chwilę metr dalej wzniecając lekką chmurkę kurzu.
Ty skurczybyku. Dlaczego jesteś tak silny starzec mówił co innego. dodał sapiąc głośno jednocześnie biorąc rozbieg i uderzając to lewym to prawym sierpowym po twarzy, korpusie Aleksieja, którego energia kosmiczna zaczynała płonąć bardziej wraz z każdym uderzeniem strażnika. Nagle przestał atakować widząc jak atak nie robi na Juniorze żadnego wrażenia skupił się i zaczął atakować ponownie przedzierając się z każdym uderzeniem bardziej przez obronę młodziana. By w momencie gdy ten odsłonił się uderzyć prosto w jego splot słoneczny. Chłopak padł uderzając głową o kant schodków. ..
Cytat :

STATYSTYKI WALKI

STRAŻNIK 2 HP 290 - przyjęty atak = 215
ALEKS blok ataku siła*3 za pomocą budowy i kosmosu; 30 dmg, obrona Aleksieja 11 + 25= 36 brak obrażeń
drugi atak na Aleksieja siła*6 brak obrony chłopaka 60 dmg = 250 HP 470 MP


Chwilę później stał już na nogach otrzepując swoje ubranie z kurzu. Podszedł do strażnika i powtórzył atak jaki wykonał na początku strażnik jednak próbował zablokować co nie udało mu się i atak częścią swojej siły uderzył w atakowanego. Aleksiej po chwili ponowił atak tym razem wykorzystując swoją zręczność zaczął uderzać jego ciało prostymi sekwencjami ciosów jakich nauczył go ojciec. Strażnik starał się blokować jednak nie wychodziło mu to najlepiej. Ciosy stopniowo docierały do celu zadając ból. Na twarzy strażnika rysowało się zmęczenie i grymas bólu gdyż nastolatek obijał Go bez najmniejszego zahamowania. Po chwili złapał mężczyznę i dookoła wzniósł się kurz. W uszach młodzieńców, którzy byli strażnikami piszczało natomiast ich włosy zjeżyła energia elektryczna dziwnego pochodzenia. Nie wiedzieli jeszcze, że Aleksiej doprowadził do wybuchu swojego kosmosu skupiając całą siłę na swoim przeciwniku. Atak był na tyle wyczerpujący, że chłopak nagle puścił swojego sparing partnera i lekko się zachwiał odsuwając się dwa kroki w tył. Patrząc lekko zagubionym spojrzeniem na całą trójkę w tym szczególnie zwracając uwagę na swojego przeciwnika, który natychmiast osunął się na ziemię.

Cytat :
STATYSTYKI WALKI
STRAŻNIK 2 HP:
I ATAK ALEKSA kosmos*3=75 dmg - 11 pkt obrony strażnika (budowa + kosmos)= 66 dmg ; 215 hp - 66 hp = 149 hp
II ATAK ALEKSA zręczność*3=36 dmg - 30 pkt obrony strażnika (budowa*3)= 6 dmg ; 149 hp - 6 hp = 143 hp
III ATAK ALEKSA kosmos*5= 125 dmg +brak obrony = 125 dmg ; 143 hp - 125 hp = 18 hp
ALEKS
470 MP - 80 MP - 180 mp = 210 MP
tura straty bo wybuchu kosmosu

W momencie gdy kurz opadał w domu otworzyło się okno kuchni, z którego wyglądał staruszek spoglądając na to co się dzieje.
- I jak tam mój podopieczny? spytał się dwójki stojących strażników żywo zerkając na przewracającego się z bólu Gena bo tak na imię miał strażnik, który tym razem walczył z chłopakiem.
- Sponiewierał Go jak szmatę.. odparł głośno Ren. Po czym przykucnął przy koledze, który najwyraźniej nie miał ochoty, ani siły wstawać. W tym czasie Aleksiej stał i ledwo trzymał się ze zmęczenia na nogach.
No to, który następny? dodał głośno sapiąc. Nie usłyszał odpowiedzi, a tylko śmiech staruszka, który po chwili rzekł do niego spokojnym tonem. - Wykonałeś kawał dobrej roboty. Tak sponiewierać najsłabszego ze strażników, który dużo gada, a mało robi to wyczyn, o którym już zapomniałem. Za tydzień walczysz z Renem. Tak tak ...dodał widząc zdziwienie na twarzy młodzieńca.
- Zbierzcie Go i opatrzcie bo widzę, że Aleks porozrywał Go trochę na ciele. A ty młodzieńcze wejdź do domu i wykąp się w fontannie i przyjdź na obiad. - Dobrze mistrzu. odparł z szacunkiem i powagą chłopak po czym podszedł do wiejskiej fontanny i usiadł na murku wycierając swoje ciało starannie szmatką jaką wcześniej na niej położyła gospodyni. Nie przypominało to kąpieli, jedynie wycieranie z kurzu jaki na nim osiadł podczas walki. Po czym poszedł do domu zasiadając przy stole czekając na obiad jaki miał niebawem dostać..



Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Aleksiej czyli walka ze słabościami .. .    Nie Sie 07, 2011 10:17 pm

Ładnie:)

Dużo opisów, mało opcji dialogowych. Przyjemnie się czytało. Niemniej jednak parę literówek Ci się zdarzyło oraz powtórzeń. Jednak przy tej długości tekstu można się było tego spodziewać.

Fajnie też opisałeś tą elektryczność- że poparzyłeś dłonie itd. Bo to normalne- jesteś nowicjuszem tej umiejętności, a więc nie znasz jej jeszcze na tyle dobrze, że ją kontrolować:)

także 3 lvl zasłużone płyną na Twoje konto;]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Aleksiej czyli walka ze słabościami .. .    

Powrót do góry Go down
 
Aleksiej czyli walka ze słabościami .. .
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Walka w rzeźni, czyli Natsu Cup - Takara vs Eli
» Podręcznik do Zaklęć Złożonych (Rozdział I)
» London Eye
» Sala końca.
» Walka wręcz - zajęcia z profesor Lacroix

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM-
Skocz do: