Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Stara Kopalnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Jubei

avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 334

Płeć : Male

PisanieTemat: Stara Kopalnia   Nie Cze 26, 2011 6:41 pm

Wszyscy, którzy otrzymali rozkazy musieli stawić się w Australii jak najszybciej. Miejsce zbiórki zostało wyznaczone w miasteczku, które jest nękane(jak dziwnie by to nie zabrzmiało) przez kopalnię. Gdy już będą na miejscu spotkają się ze swoim ''przewodnikiem'', który nawet po zakończeniu gorączki złota nadal go szukał i jak twierdzi zna korytarze kopalni jak własną kieszeń. Ma na imię Gilbert i według miejscowych coś takiego w oczach, że niektórych przyprawia o ciarki na plecach. Ponoć większość czasu spędza w barze ‘’Pod Pijanym Kangurem’’
--------
Santiago otrzymawszy rozkazy zebrał wszystko to co w kopalni mogło się przydać i spakował do plecaka. Wychodząc z domu złapał taksówkę, która odwiozła go na lotnisko, a już na lotnisku kupił bilet na najbliższy lot do Australii. Było to dopiero za godzinę dlatego miał jeszcze czas na zjedzenie śniadania i rozmowę z kobietą, która leciała tym samym samolotem. Gdy nadszedł czas wsiadł do samolotu, znalazł swoje miejsce i wygodnie rozłożył się w fotelu. Czekała go kilku godzinna podróż. Nie zauważył nawet kiedy usnął. Po upływie pewnego czasu kapitan samolotu oznajmił, że za kilka minut rozpocznie się podchodzenie do lądowania i wszyscy mają zapiąć pasy. Już po lądowaniu Santiago złapał taksówkę przed lotniskiem, wskazał kierowcy cel podróży i opierając głowę na zagłówku siedzenia myślał co czeka go na miejscu… Po około czterdziestu pięciu minutach jazdy taksówka zatrzymała się przed wioską. Santiago zapłacił kierowcy i skierował swe kroki w stronę ławki, która stała tuż przy wjeździe do miasta. Usiadł tam i czekał na resztę grupy. Miał nadzieję, że pojawią się jak najszybciej.


OCC: Opiszcie to jak dostaliście się na miejsce Życzę wam miłej zabawy, a mi możecie życzyć wielu ciekawych pomysłów
Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Stara Kopalnia   Nie Cze 26, 2011 10:34 pm

Kilka dni wcześniej Alone otrzymał przez posłańca powiadomienie od samego Wielkiego Mistrza. Został wyznaczony do jednej z misji i miał udać się do Australii. Wszystkie informacje, razem z mapą dostarczył mu dziwnie wyglądający człowiek w szarym płaszczu, którego chłopak wcześniej nie widział.
Przygotowania trwały już od momentu, w którym o wszystkim się dowiedział, także kiedy wstał bardzo wcześnie rano w dzień wyjazdu, był już praktycznie gotowy do drogi. Zarezerwował bilet na samolot, kalkulując, że żadnym promem nie zdoła tam dotrzeć w tak krótkim czasie. Wiedział, że tam dokąd leci jest ciepło, więc ubrał się w krótkie ubrania zakładając dobre, sportowe buty doskonałe do pieszych wędrówek. Na wszelki wypadek w plecak spakował cieplejszą bluzę, latarki i rację żywnościową na nie więcej niż dwa dni, wszystko przygotowane tak by jak najdłużej pozostało w świeżości.
Mieli schodzić do kopalni, a chłopak nigdy tego nie robił, nie wiedział jak ma się zachować i co zabrać. Uznał, że to co ma musi mu wystarczyć, a później będzie miał pretensje tylko do siebie. Był bardzo podniecony swoją pierwszą misją, a także tym, że pierwszy raz leci samolotem. Podczas spokojnego lotu do głowy wpadła mu myśl, że może kiedyś w jednej z misji zawitają do jego rodzinnego kraju jakim jest Polska. Prędko jednak to nie nastąpi, najpierw muszą pomyślnie przejść tą pierwszą próbę.
Zastanawiało go także to z kim tam przyjdzie mu się spotkać i stanąć ramię w ramię. Przez lata w świątyni słyszał o naturalnych wrogach sanktuarium jakie są inne frakcje, teraz jednak miał nadzieje połączą swoje siły. Cały lot minął mu na rozmyślaniach by za bardzo nie stresować całą sytuacją. Gdy wysiadł z samolotu odetchnął z ulgą, że jak na razie wszystko idzie zgodnie z planem. Słońce także tu grzało, więc otarł spocone czoło ręką i wyjął z tylnej kieszeni spodni kartkę z mapą i instrukcjami, zastanawiając się co teraz ma robić, bo na pewno na miejscu jeszcze się nie znajdował. Lata spędzone w bibliotece i na naukach starszych zdołał opanować kilka podstawowych języków by móc w miarę swobodnie komunikować się. Grecki i angielski to było podstawowe, które znał prawie na perfekt, nie zapominał też o swoim ojczystym języku, który był dość trudny do opanowania jeśli nie słyszy się go od małego. Miał jednak nadzieję, że angielski w tym wypadku mu wystarczy. Zaczepił pierwszego przechodnia i zapytał o nazwę wioski, do której musiał się udać. Okazało się, że była ona niedaleko stąd a mógł udać się tam taksówką, których w pobliżu lotniska było pełno, lub jednym z kursujących tam autobusów. Wybrał jednak tę pierwszą wersję i po kilkunastu minutach był na miejscu.
Dotarł na miejsce spotkania zgodnie z mapą, którą dostał i ruszył ochoczo w tamto miejsce, w środku jednak pełen był niepewności. Już z daleka ujrzał na ławce jednego mężczyznę, w miejscu, w którym mieli się spotkać. To nie mógłby być zbieg okoliczności, więc Alone podszedł do niego i przywitał się.

- Witam, jestem Alone i przybywam z Sanktuarium. Mam nadzieję, że jesteś tą osobą, której szukam. - z uśmiechem, chciał być jak najbardziej miły, bo pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Teraz pozostało tylko czekać na odpowiedź towarzysza i na innych, którzy z pewnością mieli się tu niedługo zjawić.

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
Xellos

avatar

Dołączył/a : 15/11/2007
Liczba postów : 392

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Stara Kopalnia   Pon Cze 27, 2011 9:43 am

Statek wreszcie dobił do portu.Sielankowa podróż odprężyła Neymara i wprawiła chłopaka w dobry nastrój.
-Ahoj żeglarze-krzyknął do kapitana i jego marynarzy po czym zjechał na ląd,gdzie już czekał na niego transport,którym miał się udać na miejsce spotkania.

Po jakimś czasie chłopak wreszcie dotarł na miejsce,gdzie czekało już dwóch młodych mężczyzn,zapewne jego towarzyszy.Jednego z nich Ninis od razu rozpoznał ponieważ poznali się w trakcie pobytu w sanktuarium.
Upał jaki panował w Australii oraz lekkie poddenerwowanie przed pierwszą misją sprawiły że chłopak był cały zlany potem.
Ninis łyknął trochę wody z bukłaka aby zwilżyć usta po czym podjechał do towarzyszy.
-Witajcie.Jestem Neymar Ninis i przybyłem w sprawie kopalni
Powrót do góry Go down
Maryska94

avatar

Dołączył/a : 23/06/2011
Liczba postów : 24

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Stara Kopalnia   Pon Cze 27, 2011 5:54 pm

Był poranek. Młoda wojowniczka od razu po otrzymaniu rozkazu poszła do sklepu. Mimo iż nie miała za dużo pieniędzy to i tak udało jej się zaopatrzyć w potrzebny ekwipunek. Po powrocie do domu Emma spakowała się. Zajęło jej to parę chwil. Była tak zaaferowana misją, że zdołała zjeść tylko parę łyżek zupy. Przez resztę dnia dziewczyna zastanawiała się jak dotrzeć w określone miejsce. Dopiero przed snem przypomniała sobie, że gdy tylko czegoś potrzebowała mogła poprosić o pomoc swojego opiekuna. Zasnęła z tym pomysłem. Następnego dnia Emma wstała o wczesnym świcie. Jej opiekun już dawno nie spał. Poprosiła go o pomoc w doleceniu do Australii. Jej pełnomocnik zgodził się jej pomóc. Poszedł się przebrać w odpowiedni strój. Musiał jeszcze tylko sprawdzić czy helikopter działa. Działał. Późnym popołudniem wylecieli z wyspy Aroona. Następnego dnia w porze śniadania dotarli na miejsce. Emma zauważyła trójkę wojowników, których jeszcze nie znała. Jak na razie była jedyną dziewczyną w tym gronie. Podeszła bliżej i się przywitała:
-Cześć jestem Emma Calson. Miło mi Was wszystkich poznać.

_________________
Wygląd: Emma jest niewysoką dziewczyną o dość szczupłej budowie ciała. Na jej twarzy widnieją dwa nieduże rumieńce. Jej nos jest cały w małych, jasno-miedzianych piegach. Jej cera jest lekko opalona. Oczy Emmy są szare, a włosy przypominają heban. Usta Emmy są małe i mają różany kolor. Jej cechą szczególną jest znamię na lewym przedramieniu.

Ubiór: Na co dzień Emma nosi luźne sukienki w kwieciste wzory, lecz gry jest potrzeba nie zawaha się też założyć obcisłych ubrań. Na nogach Emmy zazwyczaj widnieją skórzane sandałki.
Powrót do góry Go down
Manigoldo

avatar

Dołączył/a : 14/09/2009
Liczba postów : 191

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Stara Kopalnia   Pon Cze 27, 2011 9:36 pm

Leżałem na plaży w tropikach Lasu równikowego. Hamak nad zwyczaj łagodnie bujał się na boki. Miałem na sobie zrobiony przez tubylców kapelusz. Niczym jednodniowy odpoczynek ,, nareszcie ‘’ pomyślałem, lecz za wcześnie się ucieszyłem. Wokół mnie pojawił się goniec i wręczył mi list. Po przeczytaniu włożyłem go do kieszeni spodni i ruszyłem do najniższego lotniska. Wchodząc na pokład kapitan zapytał o moje bagaże. Przemierzyłem go łagodnym uśmiechem a ten poklepał mnie po plecach i zaproponował pierwszą klasę. Podobno przypominałem mu chrześniaka. Nie sprzeciwiałem się a jedynie dodałem
-Dzięki wujku
Po czym ruszyłem by zająć miejsce. Ludzi byli ostatnio tak naiwni a ja przypominałem im bliskie osoby, a może chcieli we mnie widzieć kogoś bliskiego?

Doleciałem na miejsce. Wychodząc z pokładu włożyłem na twarz czarną chustę.
-Znów ten pieprzony piach
Po miłym zejściu udałem się przed siebie we wskazane miejsce. Kiedyś przebywałem tu w Australii. Pomagałem w sporządzaniu map i szkiców architektury. Nie ważne co nie ważne jak byle by włożyć chleb do ust. Powoli docierając na miejsce w polu widzenia ukazywały się sylwetki przybyłych. Po chwili znalazłem się tuż przy nich spojrzałem na tego co spoczywał na ławce. Bez słów ukłoniłem się w geście powitalnym.

_________________

Just love Me ! **** Kill My Soul And Live For Me !
My Heart Is For You ! :( *** I Promise That I Will Live
Aktualny ubiór i opis postaci:
Wygląd: Osoba o przeciętnym wzroście 178 cm, lecz nie zapominajmy że młodzież w tym wieku się jeszcze rozwija. Włosy białe niczym śnieg, mimo jasnych włosów jego oczy są ciemne jak noc bez gwiezdna. Jego ciało choć poważnej postury nie jest zbyt dobrze umięśnione dlatego nie można określić go mięśniakiem.
Nosi na sobie czarno-siwy płaszcz a pod nim czarny bezrękawnik. Bielizna, skarpetki i czarne spodnie Dżinsowe z butami skórzanymi do łydek.
Czasem nosi przy sobie katanę.
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Stara Kopalnia   Pon Cze 27, 2011 10:23 pm

Aleksiej dostał wiadomość w samo południe, a dokładniej odebrał to ojciec i przekazał gdy tylko syn przestał gaworzyć z roślinami. Młodzian zastanowił się chwilę spojrzał na kwiaty, a następnie na głowę rodziny. -A kwiaty? spytał.
-Spokojnie młody zajmę się nimi jak należy. odparł z dumą ojciec. -Tylko tam uważaj na siebie. A a a i nie zapomnij się spakować. dodał po chwili niezręcznej ciszy.
Aleks czym prędzej pobiegł do domu i zaczął grzebać w szafie. Wyciągnął swój najlepszy strój jaki udało mu się skompletować. Dodatkowo u pasa dopiął manierkę z wodą i latarkę oraz przewieszaną przez ramię kompletną apteczkę pierwszej pomocy. Po czym zaczął się zastanawiać jak dostanie się na drugi koniec świata kiedy to ostatni samolot odleciał. Powoli wychodząc z pokoju nabrał powietrza w usta i krzyknął donośnie. -OJCZEEEE!!
-Tak? dobiegło do jego uszu słowo ojca siedzącego w kuchni na bujanym foteliku.
-Jak dostanę się do Australii? spytał z pokorą i wstydem, że nie zauważył swojego opiekuna.
-Spokojnie zadbałem o to. Znajomy zabierze Cię tam awionetką, którą właśnie kupił i chwali się na lewo i prawo. Więc udaj się na łąkę za domem i wsiadaj do białego samolociku jaki ... właśnie było słychać lądujący jednosilnikowy samolot . . właśnie wylądował. Kończąc wstał i rzucił mu jakieś zawiniątko. Chusta, a w niej coś miękkiego. Nastolatek nie będąc ciekawym tego co tam jest tylko całej podróży zdjął na chwilę plecak i wrzucił owo zawiniątko do plecaka i pobiegał machając na pożegnaniu Aleksiejowi Rose.

-Wsiadaj młody. dudnił w uszach Juniora głos znajomego rodziny. Aleks wskakując spojrzał na swój ogród i natychmiast samolot zaczął jechać by po chwili wzbić się w powietrze. Chłopak jako, że nie zbyt rozmowny z innymi ludźmi ułożył się na podłodze i zasnął tuląc swój plecak, czując pod nosem zapach świeżej róży, która tego ranka zakwitła i została włożona wraz z malutkim flakonikiem z plastiku do kiszeni w koszuli. Po blisko 10 godzinach byli na miejscu. Rose od godziny wypatrywał miejsca, w którym mieli się spotkać. W pewnym momencie znajomy rzekł. -To to miejsce zaraz zanurkuję, a ty wyskoczysz w przód bym nie musiał lądować. A i ciesz się że przerobiłem ten samolot na swego rodzaju cysternę bo byś się tu nie dostał no więc tak sztabka złota dla mnie i rozpalona Australijka. Czekam w Sydney na Ciebie. dodał śmiejąc się szeroko. Po chwili szybki zwrot i nur w kierunku zebranych ludzi. Aleks wyskoczył tak jak potrafił i o dziwo bez problemu udało mu się wylądować używając umiejętności jakie przekazał mu ojciec w trakcie kilkunastoletnich treningów.

-Jebany ma papiery. Wdał się w matkę. rzekł do siebie Max bo tak było mu na imię i machając młodzieży ręką udał się do Sydney. Pewnie na panienki bo co innego taki szalony i zakręcony człowiek mógł by robić?

Młodzian za to otrzepał ubranie spojrzał na wszystkich i podszedł do nich. Widział sporą grupkę wiec czuł się nie pewnie. Czterech facetów w tym jednego siedzącego i jedną niewiastę. Wszyscy letnio ubrani z wyszykowanymi plecakami. Nic tylko ruszać na kopalniane wojaże. pomyślał sobie i cichym głosem dodał. -Aleksiej jestem. po czym oddalił się trochę w kierunku drzewa by usiąść w jego cieniu bowiem czarne ubrania bardzo dobrze pochłaniają promienie słoneczne dodatkowo podnosząc temperaturę, która i tak w słońcu zbliżała się do 40 stopni Celcjusza.



Powrót do góry Go down
Jubei

avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 334

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Stara Kopalnia   Wto Cze 28, 2011 10:14 am

Santiago nie musiał długo czekać na pojawienie się pierwszego towarzysza. Hiszpan odpowiedział na powitanie skinieniem głowy i czekał dalej wpatrując się w stojące nieopodal drzewo. Kolejni uczestnicy wyprawy zjawili się równie szybko więc wreszcie mogli zacząć działać. Santiago wstał i wreszcie przemówił do zgromadzonych.

-Witajcie. Jestem Santiago i jak wiecie czeka nas zejście do kopalni. Jeśli wszyscy czytaliście rozkazy to wiecie również, że powinien na nas czekać przewodnik. - Mówił trochę jakby był przywódcą grupy. Nie czuł się tak ale zjawił się tu pierwszy więc pomyślał, że odegra taką rolę. -Jako, że zjawiłem się tu przed wami i jestem chyba najstarszy sądząc po waszych twarzach będę wam przewodził. Jeśli nie będziecie się zgadzać z jakimś działaniem chętnie was wysłucham. Pomimo, że jesteśmy różni musimy się zgrać aby wrócić z stamtąd cało.- Uśmiechnął się i uznając, że wszystko jest jasne ruszył w stronę baru ''Pod Pijanym Kangurem''
Miał ogromne wątpliwości jeśli chodzi o jednego z towarzyszy. Ten, który przedstawił się jako Neymar jeździł ma wózku i było wątpliwym żeby przydał się w kopalni. Teren jest tam zapewne nierówny, a może i błotnisty co uniemożliwi mu korzystanie z wózka.
''Mniejsza o to. Skoro się zgłosił zapewne wie co robi''

-Chodźcie musimy znaleźć naszego przewodnika, a przy okazji można się czegoś napić.

Po chwili Santiago przekroczył próg baru i podszedł do lady. Od razu został zauważony przez barmana.
-Coś podać? - Zapytał donośnym głosem powodując zwrócenie uwagi wszystkich tam obecnych na grupkę młodych wojowników.
- Zimne piwo proszę. - Odpowiedział Santiago kierując głowę na swoich towarzyszy. -Coś dla was? - Barman podał napoje tym, którzy je zamówili.

Po chwilowej ciszy Hiszpan znów zwrócił się do barmana.
-Szukamy Gilberta. - Powiedział krótko mając nadzieję na równie krótką odpowiedź.
Mężczyzn podrapał się po łysej głowie i po chwili zastanowienia buchnął śmiechem.
-A po co wam ten stary dziwak. Bo jeśli chcieliście się czegoś od niego dowiedzieć to zjawiacie się o kilka dni za późno. - W tym momencie przestał na chwilę mówić po czym znów zaczął widząc, że grupa oczekuję dalszych wyjaśnień. - Jakiś tydzień temu przesiadywał u mnie w barze pijąc jedno piwo za drugim. Gdy był już mocno podchmielony złożył deklarację, że uda się do kopalni i zabije to co tam siedzi. Zniknął wtedy na dwa dni. Później pojawił się znowu ale nie był tym samym człowiekiem. To prawda, że wcześniej był dziwny ale teraz...Teraz jest psychicznie chory. Bełkocze coś o potworach i jakiejś pięknej kobiecie. Już do niczego się nie nadaje... - Skończył mówić i podszedł do innego klienta.
-A gdzie go znajdziemy?
-W klinice - Odpowiedział nawet nie kierując wzroku w ich stronę.

Mieli kolejny punkt zaczepienia. Santiago dopił piwo do końca i udał się do kliniki, która znajdowała się po drugiej stronie ulicy. Podszedł do kobiety siedzącej za szybą i zapytał się o Gilberta.
-Tak Gilbert. Musieliśmy go zamknąć w oddzielnym pokoju i przywiązać do łóżka aby nie sprawiał kłopotów. Jeśli chcecie go odwiedzić to proszę bardzo.
Kobieta wstała i wzięła klucze. Podeszła do drzwi, otworzyła jednak nie zajrzała do środka...
Hiszpan uchylił drzwi i był bardzo zdziwiony. W łóżku nie było nikogo. Z oparć zwisały tylko zerwane więzy, a na ścianie było coś narysowane...krwią...

Kobieta, która stała za nimi prawie zemdlała, a Santiago tylko trochę się skrzywił. Najdziwniejsze było to, że nigdzie nie było ciała i cała reszta pokoju była czysta. Hiszpan zamknął drzwi.
-Wygląda na to, że musimy iść do kopalni sami i nie czeka nas tam nic przyjemnego. Przepraszam gdzie ta kopalnia, która sprawia wam tyle kłopotu? - Zapytał kobiety, która wskazała im wzgórze znajdujące się ok. stu metrów licząc od końca miasta.
-W drogę...Ku paszczy lwa.

OCC: Mam nadzieję, że nie będzie problemu z uznaniem mnie za przywódcę na czas przygody Oczywiście jeśli ktoś jest przeciwny jego postać może to wyrazić. Jakby nie patrzeć jest to pierwsza przygoda, którą prowadzę Nie miałem innego pomysłu na jak tylko zrobić ze swojej postaci przywódcę


Ostatnio zmieniony przez Jubei dnia Sro Cze 29, 2011 8:05 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Stara Kopalnia   Wto Cze 28, 2011 11:24 pm

Mężczyzna, który siedział na ławce odpowiedział mu jedynie skinieniem głowy. Nie wysilał się za bardzo, pomimo tego to młodemu Uczniowi Sanktuarium w zupełności wystarczyło. Stanął obok i czekał na kolejnych uczestników wyprawy. Czas mijał im w milczeniu, napięcie jednak rosło z każdym przybyszem, który dotarł na miejsce zbiórki. Witał ich skinieniem głowy, tak jak zrobił to ten, który był tu pierwszy. Notował sobie krótko w pamięci imiona wszystkich przypisując do nich ich wygląd. Z nich znał jedynie Neymara, ucznia, który poruszał się na wózku. Nie wiedział jakie umiejętności miał ten chłopak, jednak poruszanie się na wózku po kopalni nie było raczej dobrym pomysłem.

Gdy wszyscy dotarli ruszyli do gospody, gdzie mieli spotkać się z ich przewodnikiem. Przy okazji ochłodzili gardło, a Polak skosztował piwa, które jednak czymś różniło się od tego Greckiego, które kosztował po swoich osiemnastych urodzinach. Długo jednak nie mogli tu zabawić, więc mężczyzna, który był tam pierwszy zapytał o ich przewodnika, a to co usłyszeli mogło budzić niepokój w sercach uczestników. Ich przewodnik dostał świra, prawdopodobnie to ta kopalnia tak na niego podziałała.
Mimo to nie mogli się poddać, nie w takiej chwili gdy wszyscy już byli gotowi i na miejscu, a napięcie dopiero co rosło. Musieli więc dopasować wszystkie elementy układanki i rozwiązać tą zagadkę, a pierwszym punktem odniesienia był ich przewodnik. Ruszyli więc prosto do kliniki, gdzie niby miał się znajdować. Chłopaka wizja wariatkowa napawała lekkim lękiem, nigdy tu nie był i nie miał zwykle styczności z osobami chorymi psychicznie, wiele jednak o tym słyszał i czytał. Nie miał pewności jednak czego mogą się spodziewać. Nie chciał okazywać swojego strachu, więc pewnie wszedł razem z grupą i nie odzywając się prawie wcale przeszli do pokoju gdzie mieli zastać przewodnika.

To co zobaczyli w środku przeszło ich najśmielsze oczekiwania. Pusta cela, piekielny napis narysowany jakby krwią i ślady pozostałości po ich przewodniku. Wszystko to mroziło krew w żyłach. Przez ułamek sekundy Alone zastanawiał się czy nie zemdleje tak jak chwile przed nim pielęgniarka. Ustał jednak na nogach i wmówił sobie, że to jednak jeszcze nic strasznego. Nie zastali ciała, a więc pewnie kiedyś na nie się natkną, być może będzie spoczywało w kopalni, przecież to o to jest to całe zamieszanie. Uczeń świątyni nie sprzeciwiał się, że to właśnie chłopak, który był pierwszy na miejscu zbiórki ich poprowadzi. Jak na razie wydawał się najrozsądniejszym uczestnikiem i zapewne znał dużo więcej szczegółów wyprawy niż pozostali.
"Jedno jest pewne - musimy zejść do kopalni, w nieznane. " - pomyślał chłopak i obejrzał się na swoich towarzyszy. Pośpiech nie byłby tu wskazany, jednak szybko musieli podejmować decyzje.

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
Maryska94

avatar

Dołączył/a : 23/06/2011
Liczba postów : 24

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Stara Kopalnia   Sro Cze 29, 2011 9:22 am

Młoda wojowniczka próbowała dowiedzieć się coś więcej o jej kompanach oraz zaprzyjaźnić się z nimi, lecz jej się to nie udało. Poznała tylko ich imiona. Nie wiedziała czemu nie może więcej o nich wiedzieć i czemu nie może się z nimi kolegować. Najbardziej ze wszystkich osób zapamiętała Neymara Ninisa. Neymar odzanczał się od reszty grupy, ponieważ jeździł na wózku. Emma rozmyślała jak ten chłopak chce jeździć po kopalni, przecież tam jest dużo nierówności. Wiedziała jednak, że chłopak wie na co się pisze przyjeżdżając tutaj.

Kiedy już przybył każdy uczestnik wyprawy, ruszyli do gospody. Mieli się tam spotkać z przewodnikiem, który miał ich zaprowadzić do kopalni. Każdy kto chciał zamówił sobie coś do picia. Emma poprosiła o sok pomarańczowy. Po długich oczekiwaniach grupki znudzonych wojowników, najstarszy z nich zapytał karczmarki, czy nie wie może gdzie jest Gilbert. Barmanka odpowiedziała bez zastanowienia. Młodzi wojownicy dowiedzieli się, że ich przewodnik ześwirował i jest w klinice psychiatrycznej. Mimo iż nie mieli przewodnika musieli iść dalej. Dowódcą grupy został najstarszy z przybyłych osób. Był nim Santiago. Młodzi wojownicy musieli udać się do szpitala i dowiedzieć się jak najwięcej od Gilberta. Musieli wiedzieć gdzie mają iść dalej. Gdy przybyli na miejsce, a pielęgniarka otworzyła im drzwi od pokoju szaleńca nie wiedzieli co powiedzieć. Jego ciała nie było, a na ścianie była krew. Emma przestraszyła się tego widoku, lecz nie dała tego po sobie poznać. Nie mogła pokazać, że jest słabsza od mężczyzn. Przecież była tam jedyną dziewczyną.
-Muszę iść dalej i być silna-pomyślała Emma i kierowała się dalej z całą grupą w stronę kopalni.


Ostatnio zmieniony przez Maryska94 dnia Sob Lip 02, 2011 10:00 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Xellos

avatar

Dołączył/a : 15/11/2007
Liczba postów : 392

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Stara Kopalnia   Sro Cze 29, 2011 11:03 am

Po krótkim zapoznaniu wszyscy,zgodnie z planem ,ruszyli do gospody ""Pod pijanym kangurem".
-Poproszę wody z lodem.-powiedział Neymar po czym nadstawił uszu bo wyraźnie zniecierpliwiony Santiago zaczął wypytywać o Gilberta,ich przewodnika.
Złe wieści na temat Gilberta specjalnie nie zdziwiły Neymara,natomiast widok jaki ujrzeli podczas wizyty w klinice i fakt że ich niespełna rozumu przewodnik zniknął były już bardzo niepokojące.Krwawe znaki na ścianie nic chłopakowi nie mówiły lecz z pewnością nie były to jakieś przypadkowe,chaotyczne bazgroły.
-Musimy się dowiedzieć co oznacza ów znak.Może to być ostrzeżenie lub jakaś wskazówka.-powiedział kiedy Santiago postanowił że ruszą do kopalni bez przewodnika.

Naymar wiedział że poruszanie się po kopalni na wózku inwalidzkim może być bardzo kłopotliwe,lecz nie miał zamiaru się wycofać.
"Nie ma sytuacji bez wyjścia"-pocieszał się chłopak."Dopóki nie jestem zbędnym balastem dopóty trzeba iść dalej,Odwagi.
Powrót do góry Go down
Manigoldo

avatar

Dołączył/a : 14/09/2009
Liczba postów : 191

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Stara Kopalnia   Sro Cze 29, 2011 4:39 pm

Nazbierał się komplet uczestników. Szczerze nie obchodziło mnie to czy ktoś odejdzie podczas wyprawy czy nie. Ja możne powiedzieć miałem w tym własny interes.

Ruszyłem wraz z innymi milcząc całą drogę. Nie odzywałem się nawet jednym słowem dopiero jak zagościliśmy na naszym pierwszym przystanku. Barman podał innym piwa, soki i wodę z lodem. Gdy nastała moja kolej wskazałem palcem butelkę wody i wyłożyłem pieniądze na blat. Barman skinął głową i odszedł do ostatniej osoby wyprawy. Odkręciłem nakrętkę i przyłożyłem butelkę do ust po wcześniejszym zdjęciu chusty. Zimny napój niczym krew rozpłynął się po ciele. Zakręciłem i włożyłem butelkę przy pasku od spodni. W między czasie usłyszałem rozmowę młodzieńca z barmanem o ów przewodniku.

Tak jak wskazał sprzedawca w barze ruszyliśmy do szpitala.
Tam Hiszpan wypytał o naszego miłego pijaczka i miła pani nam otworzyła przytulne drzwi. Udałem się do dziwnego znaku i dotknąłem krwi malowidła. Nie była ciepła i nie miałem pewności czy to była jego krew. Zawsze istnieje dobrowolny przymus, lub przymus.

Nie było innego wyjścia jak ruszyć w stronę kopalni i samemu się przekonać o demonach ciemności. Znów założyłem chutę na twarz i ruszyłem wraz z innymi.

_________________

Just love Me ! **** Kill My Soul And Live For Me !
My Heart Is For You ! :( *** I Promise That I Will Live
Aktualny ubiór i opis postaci:
Wygląd: Osoba o przeciętnym wzroście 178 cm, lecz nie zapominajmy że młodzież w tym wieku się jeszcze rozwija. Włosy białe niczym śnieg, mimo jasnych włosów jego oczy są ciemne jak noc bez gwiezdna. Jego ciało choć poważnej postury nie jest zbyt dobrze umięśnione dlatego nie można określić go mięśniakiem.
Nosi na sobie czarno-siwy płaszcz a pod nim czarny bezrękawnik. Bielizna, skarpetki i czarne spodnie Dżinsowe z butami skórzanymi do łydek.
Czasem nosi przy sobie katanę.
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Stara Kopalnia   Czw Cze 30, 2011 3:26 pm

Widać było, że siedzący na ławce od dłuższej chwili obywatel czuł się pewnie w swej osobie.
Santiago kurde co to za imiona ludziom nadają. Pomyślał Aleks.

Rose ruszył za Santiago w między czasie trzymając się w lekkiej odległości od całej grupy. Myśląc o słowach Santiagi na temat przywództwa i decydowania o sprawach ważnych dla grupy. Zachowanie zebranych obserwowane z góry gdyż zdecydowanie Rose Junior był wyższy. Czasami sięgało to prawie pół metra jednak nie śmiał się z karłowatości niektórych i po prostu szedł przyglądając się zebranym uczestnikom "Wakacyjnego Tipu".

Te Santiago. odezwał się w drodze do baru. Po czym podniósł głos i dodał.
Jesteśmy praktycznie tego samego wieku z odchyleniem rok dwa. Powinniśmy decydować razem o wszystkim. Gdy będzie swego rodzaju dyktat z możliwością zapytania innych o zdanie i wypowiedzenia swojego zdania nie będzie to fair. Nie każdy zawsze ma czelność zwrócić uwagę gdyż nie mają swojego zdania. po zakończonej rozmowie jego twarz zarumieniła się i zamarła martwa cisza. Młodzi dalej maszerowali w kierunku baru.

Po przekroczeniu progu zapach piwa i innych alkoholi spowodował wymioty u Aleksieja. Przed wejściem udało mu się dorwać kosz by tam zwrócić śniadanie jakie jadł dosyć późno. -Dla mnie czysta woda mineralna z cytryną. rzekł niepewnie chłopak po czym wszedł w głąb knajpy i usiadł przy barze.

Szukali nijakiego Gilberta, który miał im podobno pomóc w wycieczce. Odpowiedź była dosyć niespodziewana. Pijak, szaleniec w dodatku idiota z zakładu psychiatrycznego. Tak właśnie taka osoba miała zostać ich przewodnikiem. Gdy sytuacja stała się jasna wszyscy razem udali się do kliniki w której podobno znajdował się dziwny mężczyzna. Rose zabrał ze sobą szklankę, którą trzymał kurczowo w dłoni i popatrywał w plasterki cytryny leżące na dnie.

Aż taki niebezpieczny by przywiązać?
zastanawiał się w głębi swego umysłu udając się za pielęgniarką, która biorąc klucze udał się do jego pokoju. Wszedł Hiszpan i reszta, a Aleksowi się nie chciało stanął pod ścianą i oparł się o nią. Patrząc na dziwny symbol narysowany na ścianie. Niczego konkretnego on ie przypominał. Bowiem żadna sekta okultystyczna go nie stosowała z tego co gdzieś na bokach, po kątach w domu wyczytał wieczorami na tematy, które jego ojciec skrzętnie omijał przed młodym ciekawym świata synem.


Gdy wszyscy ruszyli korytarzem w kierunku wyjścia Rose podszedł do symbolu i przyjrzał mu się jeszcze raz. Nie wyglądało mu to na krew z tętnicy. Za ciemne... To było kreślone starannie i w spokoju ... doszedł do wniosku po czym potruchtał za znajomymi, których praktycznie nie znał wiedząc jedynie, że napalili się na ostrą jazdę wagonem w kopalni oraz, że nie lubią strasznie zmasakrowanych ciał.

Powrót do góry Go down
Jubei

avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 334

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Stara Kopalnia   Czw Cze 30, 2011 5:31 pm

Po kilku chwilach znaleźli się naprzeciw wejścia do kopalni.

Gdy zbliżyli się do niej na kilka kroków do ich nozdrzy dotarł naprawdę ohydny zapach. Przypominał zgniliznę zmieszaną z wymiotami i doprawioną szczyptą zepsutych jaj.
-Jeśli tak jest w środku to nie wiem czy damy rade. - na jego twarzy pojawił się szyderczy uśmiech. Sięgnął ręką do plecaka i wyjął chustę, która przewiązał twarz.
-Wracając do uwag Aleksieja. Jeśli coś będzie wymagało przedyskutowania to podejmiemy takie działanie, które poprze większość. Wiem, że nie znamy się najlepiej ale sami widzieliście, że nie dzieje się tu najlepiej i powinniśmy działać jak najszybciej. Nie wolno nam jednak robić tego bezmyślnie. Jeśli macie jakieś latarki czy coś co daje światło to teraz powinno się nam przydać. Pamiętajcie, że to co tam zobaczymy to zapewne nie będzie zwykła kopalnia. Ruszajmy. Santiago wyciągnął z plecaka latarkę wszedł pierwszy do kopalni. Zapach był naprawdę nieprzyjemny i powodował u niego łzawienie oczu. Wydawało mu się jednak, że z każdą chwilą się do niego przyzwyczaja. Gdy już wszyscy byli wewnątrz zapach nasilił się. Alone poczuł lekkie ukłucie w prawej łydce po czym coś zaczęło oplatać jego ciało...



OCC: 250HP, możliwość znikania w cieniu, wrażliwy na światło.
Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Stara Kopalnia   Pią Lip 01, 2011 1:50 pm

Gdy ruszyli do kopalni nie wiedzieli czego się spodziewać. Gdy zaś dotarli było już wiadomo, że ta podróż nie będzie należała do przyjemnych. Smród wymiocin i zgniłych jaj dotarł do nich gdy tylko zbliżyli się do wejścia do kopalni. Skrzywił się i odwrócił plecami do wejścia zdejmując plecak i kładąc go na ziemi by móc wyjąć z niego potrzebne rzeczy. Spojrzał po towarzyszach i uznał, że raczej nikt nie jest przyzwyczajony do takich zapachów.
Otworzył plecak i wyjął dwie latarki, bluzę i chustę tak jak ich przywódca. Mimo iż na zewnątrz było ciepło, na dole z pewnością będzie wilgotno i zimno, więc założył bluzę, a chustą zakrył sobie twarz by nie czuć bardzo tego smrodu. Znów założył plecak i podniósł dwie latarki...

- Jeśli ktoś nie zabrał ze sobą latarki, mam dwie, mogę komuś oddać... - odezwał się donośnym głosem zanim jeszcze pozostali zdążyli się ruszyć, podnosząc wolną latarkę lekko do góry. Z chęcią oddałby ją komuś, kto mógłby jej teraz potrzebować. I tak chciał mieć przynajmniej jedną rękę wolną, a światło z pewnością przyda się w ciemności. Gdy zaś nikt nie będzie jej chciał chowa ją do plecaka. "Uprzedzenia co do innych frakcji powinny u wszystkich zniknąć w momencie gdy tu wchodzimy. Teraz jedynie jedność może nas uratować..."

Ruszył więc drugi zapalając latarkę tuż za Santiago. Zrobił to ponieważ zaczął go ogarniać strach, powoli paraliżował jego ciało i chłopak sam nie wiedział już, czy chce tam zejść. Ruszył mówiąc do siebie cicho - Odważnym nie jest ten, kto niczego się nie boi, lecz ten który potrafi stawić czoła swoim lękom...
Smród był taki, że chciało mu się wymiotować. Wolną ręką jednak przycisnął chustę do twarzy. Kilka chwil później uznał, że minie jeszcze chwila i przyzwyczają się do tego zapachu. Robiło się chyba coraz zimniej, więc uznał, że dobrze zrobił zakładając bluzę. Opuścił rękę i wymacał coś twardego i zimnego. Wziął to do ręki i poświecił latarką ukazując większy kamień, w niektórych miejscach ostry. Już miał go wyrzucić gdy na swojej łydce poczuł ukłucie, a później coś zaczęło oplatać jego ciało. W pierwszej chwili spanikował, lecz nie krzyknął. W następnej sekundzie uznał, że jedynie spokój może go teraz uratować. Kamieniem w ręku zaczął okładać to, co oplatało jego ciało starając się celować jak najlepiej by nie trafić siebie ostrą częścią.

- Ożesz Ty kurwa! - krzyknął, jednak nie był to krzyk rozpaczy, ale zawziętości. Liczył jednak na to, że ktoś to zauważy i pomoże mu. Nie czuł jednak strachu. Gdy patrzymy na śmierć, albo ciemność lękamy się jedynie nieznanego. Teraz jednak Alone poznał już z czym ma się zmierzyć, więc i jego mózg przeniósł się na tor myślenia, jak to coś ma pokonać. Latarką zaczął świecić na to co go oplatało. Jeśli uderzenia sprawiłyby, że to coś chociażby zwolniło uścisk, chłopak odskoczyłby na bok i poświecił tam latarką.


OCC: Średni atak: Siła: 5*3 = 15 dmg dla tego czegoś.

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
Maryska94

avatar

Dołączył/a : 23/06/2011
Liczba postów : 24

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Stara Kopalnia   Sob Lip 02, 2011 10:15 am

Towarzysze szli przez długą chwilę przed siebie. Wreszcie przed ich oczami pokazało się wejście do kopali. Młodzi wojownicy poczuli odrażający zapach, który przyprawiał ich o wymioty. Każdy czuł co innego. Jedni zgniłe jajka, a jeszcze inni wymiociny. Emma czuła zapach śmierci.
-Może tam ktoś umarł, a jego ciało tam przez cały czas leży.-pomyślała dziewczyna
Młoda wojowniczka miała pewne obawy co do wejścia do kopalni, lecz wiedziała, że nie może się wycofać. Po minach innych towarzyszy Emma zauważyła, że oni też nie chcą wejść do tej kopalni. Wiedziała też, że oni też się nie poddadzą. Każdy kto wchodził do kopalni zatykał nos. Młodzi wojownicy szli niepewnym krokiem przed siebie. Emma miała obawy, że coś im się stanie. Nie myliła się. Po jakimś czasie jednego z jej towarzyszy coś zaatakowało. Zaczęło oplątać jego nogę aż do momentu gdy nie mógł się ruszyć. Żaden z kompanów nie wiedział czym albo kim jest rzecz, która opasała nogę Alone. Widziała, że sprawia mu to ból.
--Co to jest? Skąd w ogóle się to tutaj wzięło? Trzeba mu jakoś pomóc. Tylko jak?-Emma mówiła to ze strachem. Oczy miała zaszklone. W jej źrenicach widać było łzy przerażenia.
Młodej wojowniczce wydawało się, że tylko osoba zaatakowana nie czuje żadnego strachu.

_________________
Wygląd: Emma jest niewysoką dziewczyną o dość szczupłej budowie ciała. Na jej twarzy widnieją dwa nieduże rumieńce. Jej nos jest cały w małych, jasno-miedzianych piegach. Jej cera jest lekko opalona. Oczy Emmy są szare, a włosy przypominają heban. Usta Emmy są małe i mają różany kolor. Jej cechą szczególną jest znamię na lewym przedramieniu.

Ubiór: Na co dzień Emma nosi luźne sukienki w kwieciste wzory, lecz gry jest potrzeba nie zawaha się też założyć obcisłych ubrań. Na nogach Emmy zazwyczaj widnieją skórzane sandałki.
Powrót do góry Go down
Xellos

avatar

Dołączył/a : 15/11/2007
Liczba postów : 392

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Stara Kopalnia   Sob Lip 02, 2011 12:20 pm

Niegościnne tereny otaczające kopalnie okazały się być jedynie sielanką w porównaniu z tym co czekało ich w kopalni.Mimo nierównego ukształtowanie terenu i sporej ilości kolein chłopakowi jakoś udawało się nie odstawać od grupy.
Po wejściu do kopalni Neymar poczuł odrażający fetor zgnilizny oraz innych rzeczy po których żołądek chłopaka zaczął przewracać się we wszystkie strony.
"No to pięknie...jak nie krwawe znaki to smród jakich mało...ciekawe co jeszcze?!"-pomyślał chłopak lecz na odpowiedź nie musiał już czekać.
Krzyk Alona rozbrzmiał w kopalni i powracał się echem.
Neymar szybko starał się zanalizować położenie w jakim się znaleźli.
Wiedział że w panującym w kopalni mroku mają nikłe szanse na pokonanie bestii,która zaatakowała jednego z jego towarzyszy.
-Latarki!!-krzyknął-Zapalcie latarki i skierujcie je tak żeby cały czas widzieć tego stwora.

Neymar wiedział że nie ma szans walczyć z tym potworem ani nawet zbytnio pomóc Alone'owi uwolnić się z uścisku,dlatego też postanowił lekko się wycofać żeby nie przeszkadzać reszcie poruszać się w tunelu.
Powrót do góry Go down
Manigoldo

avatar

Dołączył/a : 14/09/2009
Liczba postów : 191

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Stara Kopalnia   Nie Lip 03, 2011 4:26 pm

Znajdowaliśmy się tuż przed kopalnią. Zapach już dobiegał stamtąd. Wszyscy się szykowali do wejścia. Wiedziałem że będzie ciemno a że latarka może kiedyś paść więc dobrze jest zaopatrzyć się w coś innego. Odłączyłem się od grupy i przeszukałem teren w poszukiwaniu patyka, szmaty i nafty. Oni byli zajęci sobą, latarki chusty i tak dalej. Ja naciąłem nieznacznie starą szmatę i owinąłem ją wokół kija. Był solidny i dobrze leżał w ręce. Polałem materiał odrobina nafty. Kątem oka dostrzegłem że wszyscy już wchodzili. Wstałem i ruszyłem za nimi. Ciecz idealnie wsiąkła a ja z początku tunelu ją odpaliłem. Wolnym krokiem spoglądałem w ciemność jakby cienie się ruszały. Dopiero za parę minut dały pokaz. Złapały naszego przewodnika. Dziwna basta o małych oczkach. Jego wygląd świadczył o mrokach w jakich żył, lecz dopiero teraz przy początku dał o sobie znać ? Spoglądałem z zaciekawieniem jak inni się bali. Ich strach i niepewność można było poczuć tak silnie jak smród zgnilizny. Ruszyłem w stronę Santiago i przyłożyłem pochodnie w stronę bestii. Jeśli moje sugestie są dobre odskoczy bądź odsunie się przed światłem.

_________________

Just love Me ! **** Kill My Soul And Live For Me !
My Heart Is For You ! :( *** I Promise That I Will Live
Aktualny ubiór i opis postaci:
Wygląd: Osoba o przeciętnym wzroście 178 cm, lecz nie zapominajmy że młodzież w tym wieku się jeszcze rozwija. Włosy białe niczym śnieg, mimo jasnych włosów jego oczy są ciemne jak noc bez gwiezdna. Jego ciało choć poważnej postury nie jest zbyt dobrze umięśnione dlatego nie można określić go mięśniakiem.
Nosi na sobie czarno-siwy płaszcz a pod nim czarny bezrękawnik. Bielizna, skarpetki i czarne spodnie Dżinsowe z butami skórzanymi do łydek.
Czasem nosi przy sobie katanę.
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Stara Kopalnia   Pon Lip 04, 2011 3:15 pm

Aleksiej przyzwyczaił się już za młodu do ohydnych zapachów, które z kompostownika, czy tez przydomowego szamba dobiegały. Ten zapach ewidentnie kojarzył mu się z kompostem i gnijącym tam mięsem.
-Jak nie dasz rady to się wycofaj teraz. dodał bez przekonania do słów Santiago Aleksiej.
Wszyscy coś wyciągali po plecakach. Rose miał latarkę przy pasie to też ja pochwycił tak szybko jak potrafił jednak nie chciał jej zapalać.
-Może do cholery wyjdziemy z tej kopalni i się przygotujemy? A nie w biegu coś robimy co wygląda jak jedna wielka panika? skwitował szaleńcze zachowanie Alone jak i reszty młody Polak, który nigdy nie był za rozmowny jednak teraz wykonywał misję i zamierzał ją dokończyć jak na słownego człowieka przystało.

Po czym wyszedł spokojnie z początkowego odcinka tunelu obserwując wszystko z bezpiecznego miejsca w pełnym słońcu. Nie miał ochoty na przepychanki w wąskim i ciemnym tunelu z czymś czego nie widać. Skoro mam te misje wykonać niech inni giną ja obiecałem ojcu wrócić cały i zdrowy. myślał sobie spokojnie Aleksiej coraz bardziej nerwowo postukując palcami po manierce z wodą.

Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Stara Kopalnia   Nie Sie 28, 2011 10:23 pm

Sekai dalej boryka się ze swoimi sprawami, które nie pozwalają jej wrócić do czynnego grania na forum.

Także myślę, że czas zamknąć tą przygodę.

Każdy z uczestników dostaje po 1 lvl. Jeżeli nikt nie zgłasza sprzeciwu to zamykam temat- czekam do jutra.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stara Kopalnia   

Powrót do góry Go down
 
Stara Kopalnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Stara latarnia morska
» Stara, pusta klasa
» Stara Rudera
» Piwnice (z ukrytymi, starymi zapasami win)
» Płacząca wierzba przy stawie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM-
Skocz do: