Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ratunek???

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Ratunek???   Wto Cze 28, 2011 7:10 pm

Mewy śpiewały swoje smutne pieśni, do wtóru łopoczącego płaszcza. Mężczyzna stał wsparty na kosturze, czarny kaptur jego płaszcza, był głęboko naciągnięty, a cień który rzucał zasłaniał całą twarz. Morze szumiało spokojnie, a jego falę targały drewnianą łódką na boki.
-Panie mój.- Wyszeptał starzec spoglądając gdzieś daleko na zachód.- Czy to rozsądne posyłać tam uczniów świątyni.
-Wątpisz Dragomirze, w swego Pana?- Zapytał zimny osądzający głos. Ciało starca targnęło się w dziwacznym tańcu, jakby sam ze sobą walczył o panowanie nad ciałem. Jego kolana huknęły o deski mola.- Nigdy nie wolno ci zwątpić w jego plany. Tak, jak w to, że każdego czeka śmierć.
Dragomir klęczał oddychając głęboko. Spojrzał na zachodzące słońce i czekał...
Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Ratunek???   Wto Cze 28, 2011 11:47 pm

Ledwo zdążył wrócić z ostatniej wyprawy, a Wielki Mistrz już nakazał posłańcowi zanieść mu kolejne instrukcje. Kilka chwil minęło odkąd rzucił plecak w kąt postanawiając później się rozpakować, już schylał się by położyć się i wypocząć na łóżku, gdy tuż niedaleko usłyszał ciche kroki. Odwrócił się, a posłaniec bez słowa podał mu zapieczętowany list. Nakazywali mu natychmiastową gotowość już z samego rana informując tylko, że ma udać się na jakąś wyspę obok Ameryki Południowej. Nie wiedział dokładnie o co chodzi, ale jeśli takie były rozkazy 'z góry' to musiał je wypełniać by mieć w końcu jakiś szacunek wśród pozostałych. Kiwnął głową a posłaniec odszedł.

Wstał wcześnie rano. Wszystko przygotowywał w pełnym biegu ubiegłego wieczoru. Rozpakował plecak, wziął szybki prysznic i naszykował ciuchy, które by idealnie pasowały na wyspę. Spakował potrzebny prowiant i zanim jeszcze słońce zbliżyło się do koron drzew, smacznie spał odsypiając ostatnią wyprawę.
Następnego dnia przyszedł po niego kolejny goniec, który nakazał mu iść za nim. Chłopak znów wziął plecak i ruszył za człowiekiem w ciemnym płaszczu, zdając sobie sprawę, że rusza w nieznane. Wszystkiego bowiem miał dowiedzieć się na miejscu. Mężczyzna wskazał mu śmigłowiec, który właśnie odpalał silniki. Alone zdziwił się, że podróż jest na koszt Wielkiego Mistrza, ale po krótkim zastanowieniu doszedł do wniosku, że tak na prawdę nie wie na jaką wyspę ma się udać i czym tam dotrzeć. Takie rozwiązanie więc było najbardziej rozsądne.

Lot trwał kilka długich godzin, które dłużyły mu się niemiłosiernie. Głównie przez świadomość, że posyłają go w jakąś zagadkę, o której nie miał pojęcia, a może to była kolejna próba? Tego mógł się jedynie domyślać, miał tylko zamiar i nadzieję wypełnić misję należycie i skrupulatnie, tak jak ostatnio.
Gdy wylądowali na wyspie chłopak wyskoczył na gorący od słońca piach, śmigłowiec zaś oddalił się pośpiesznie, chłopak uznał to więc za zły znak. Zauważył dziwne postaci na plaży, więc ruszył tam. Słońce chyliło się już ku zachodowi, a gdy ostatnie promienie padały na twarz Ucznia Świątyni, z jego ust padło kilka słów.

- Jestem Alone i przybywam z Sanktuarium. Mam nadzieję, że łaskawi Panowie zdradzą mi jakieś szczegóły dotyczące tej misji... - powiedział i ukłonił się postaciom, które napawały go dziwną mieszaniną uczuć lęku i niepewności. Myślał, że po ostatniej misji pozbył się przekonań o wrogości innych frakcji zaniżając je, jak na razie, do minimum. Czekał więc.

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
Jubei

avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 334

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Ratunek???   Sro Cze 29, 2011 11:17 am

Santiago nie spał zbyt dobrze. Kilka razy w ciągu nocy budził się zlany potem. Miał jakieś dziwne przeczucie, że czeka go coś strasznego. Jednak za każdym razem gdy rozglądał się wokół siebie nic podejrzanego nie zauważył. Dopiero gdy przebudził się rano i poszedł wypić kawę znalazł na stole kopertę, a w niej rozkazy i namiary na wyspę, na której miał się jak najszybciej stawić. Spakował kilka rzeczy do plecaka i wsiadł do taksówki. Kierowca podwiózł go na lotnisko. Santiago kupił bilet na najbliższy lot do Hiszpanii. Jedyna opcja jaka teraz wydawała mu się najlepsza to poproszenie swojego przyjaciela o podwiezienie go na wyspę. Alvaro posiadał dość szybki statek, dzięki któremu Hiszpan mógł stawić się miejscu w kilka godzin po wypłynięciu. Jak wcześniej rozważał tak też zrobił. Zaraz po wylądowaniu pojechał nad wybrzeże aby spotkać się z Alvaro i poprosić go o transport. Mężczyzna ucieszył się na widok Santiago i bez problemu znalazł wyspę na GPS'ie. Zabrał na statek dodatkowy zapas paliwa na drogę powrotną i odpalił silniki. Alvaro zapewnił go, że będą tam za kilka godzin i tak też się stało. Gdy już byli na miejscu płynęli wzdłuż wyspy szukając dobrego miejsca do zejścia na ląd. Zauważając molo i obecne na nim postaci Alvaro podpłynął i wysadził tam Hiszpana.
-Jeśli będziesz chciał wrócić zadzwoń. - Podał mu telefon satelitarny i żegnając się odpłynął.
Santiago zadowolony z tego, że przeżył podróż na morzu podszedł do trzech mężczyzn i od razu rozpoznał Dragomira oraz jednego z pozostałej dwójki jednak nie mógł sobie przypomnieć jego imienia.

-Witajcie jestem Santiago. Dragomirze wiesz może co ciekawego czeka nas na tej wyspie? - Zadał pytanie i skierował swój wzrok na niego.

Powrót do góry Go down
Manigoldo

avatar

Dołączył/a : 14/09/2009
Liczba postów : 191

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Ratunek???   Sro Cze 29, 2011 5:02 pm

Wałęsałem się po pustkowiach rozmyślając. Dopiero kilka dni temu wróciłem na ścieżkę prowadząca do miasta Elis. Znów ta sama brama i ten sam brud. Wolnym krokiem otworzyłem drzwi baru dobrze mi znanego. Przeciskając się przez tłum usiadłem na swym starym miejscu. Tam pierwszy raz usiadłem pamiętam to jak dziś. Uniosłem wzrok i dostrzegłem piwo zimne a pod kuflem kopertę. Otworzyłem ją i przeczytałem treść.
-Co ten staruch znów kombinuje.. –Odparłem obojętnym tonem po czym złapałem kufel piwa i obracałem go w palcach.
-A niech cie.- Odparłem podenerwowany i wypiłem piwo. Wstałem i udałem się według wskazówek.

W najbliższym porcie czekał statek a kapitan wydawał się czekać na mnie.
-Wsiadaj i ruszamy
-Tak jest..
Z ironią odparłem i oparłem się o balustradę. Do kąd płynąłem wiedziałem ale w jakim celu nie. Zastanawiałem się co ten starzec mógł wykombinować. Ostatnio spadałem w czeluść więc nie za miło to kojarzę.

Dotarłem do celu. Wysiadając dostałem wskazówki gdzie prawdopodobnie mam się udać. Wkładając ręce do kieszeni udałem się w wskazanym kierunku. Drzewka, krzewy i inne dzikie węże roślinne mnie otaczały. Z miękkiego gruntu me stopy znalazły się na piaskach. W oddali dostrzegłem sylwetki mężczyzn. Dwójkę znałem od niedawna. Milcząc zbliżyłem się do starca który wydawał się mieć nie za przyjemne doznania.
-Siemka staruszku no i oczywiście wam
Po czym odwróciłem swój wzrok w stronę postaci która stała obok mnie pod płaszczem.
Dlaczego miałem dziwne uczucie jakbym znał tą postać. Nie widziałem jej twarzy więc nie mogłem nic więcej powiedzieć. Tej osobie oddałem ukłon w milczeniu.

_________________

Just love Me ! **** Kill My Soul And Live For Me !
My Heart Is For You ! :( *** I Promise That I Will Live
Aktualny ubiór i opis postaci:
Wygląd: Osoba o przeciętnym wzroście 178 cm, lecz nie zapominajmy że młodzież w tym wieku się jeszcze rozwija. Włosy białe niczym śnieg, mimo jasnych włosów jego oczy są ciemne jak noc bez gwiezdna. Jego ciało choć poważnej postury nie jest zbyt dobrze umięśnione dlatego nie można określić go mięśniakiem.
Nosi na sobie czarno-siwy płaszcz a pod nim czarny bezrękawnik. Bielizna, skarpetki i czarne spodnie Dżinsowe z butami skórzanymi do łydek.
Czasem nosi przy sobie katanę.
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Ratunek???   Czw Cze 30, 2011 8:28 pm

Aleksiej kolejny raz został załatwiony przez ojca, który tym razem zgodził się na kolejną wyprawę kosztem kolejnego miejsca na plecach syna, które praktycznie już całe były wytatuowane przez ojca pasjonata. Nie był on zwykłym pasjonatem, a najczystszej maści samorodnym talentem. Wiadome było, że rodzina Rose od dawna znana była z nietypowych talentów takich jak smykałka do tatuaży czy też prowadzenia ogrodu.

Wracając do tematu. Aleksiej tak jak poprzednio wziął apteczkę, swoje odświętne ubrania i małą świeżo zakwitnięta różę tym razem włożoną we włosy, które powiewały na wietrze.

Znajomy jak zwykle był luźny i roztrzepany no i nazbyt rozgadany w przeciwieństwie do Aleksa, który tym razem wiedział, że leci jedynie na wyspę jednak nie podano celu co go zaniepokoiło. Czuł, że starzy znajomi też pewnie dostali zawiadomienia, a tu okazuje się, że jedynie Alone. Znajomy z poprzedniej wyprawy zjawił się na miejscu oraz trójka, która nazbyt dobrze się znała co nie wróżyło nic nowego.

Tym razem znajomy ojca podleciał, wylądował i pozwolił wysiąść nastolatkowi jak to na cywilizowanego człowieka przystało. Młodzian miał nadzieję, że jeszcze ktoś się zjawi. Widział kilku młodzianów Alone i przypadkiem dostrzegł Santiago narwanego do przywództwa Hiszpana. Podszedł dosyć żwawym tempem do nich i stając w pewnej odległości tak by nie być w centrum uwagi rzekł spokojnym tonem.
Witam, Aleksiej jestem. po czym usiadł na molo i spuścił nogi za barierkę siedząc i wpatrując się w falujące morze, które mieniło się kolorami zachodzącego słońca.
Powrót do góry Go down
Xellos

avatar

Dołączył/a : 15/11/2007
Liczba postów : 392

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Ratunek???   Pią Lip 01, 2011 9:26 am

Podróż z Grecji była trudna i męcząca jednak chłopak zdawał sobie sprawę że to dopiero początek jego zmagań.Kiedy Ninis dotarł na miejsce,szybko policzył że jest ostatnim uczestnikiem wyprawy i że wszyscy na niego czekają.
-Witajcie.Jestem Neymar.-powiedział do zebranych,po czym dodał przepraszająco-Wybaczcie że tak późno ale podróż na tym żelastwie nie jest zbyt komfortowa.
Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Ratunek???   Pią Lip 01, 2011 2:22 pm

-Przepraszać możecie samych siebie.- Odpowiedział szorstko Dragomir. Nadal na sobie czuł przerażającą moc sędziego, która dotarła do niego ze świata zmarłych. Starzec wyprostował się, spojrzał po twarzach zebranych i prchnął pogardliwie.- Musimy się zbierać, więc ruszajcie się. W ogóle wasi bogowie poinformowali was czemu tutaj jesteście?
Dragomir podszedł do leżącego na piasku czarnego Jaguara, którego pierś bardzo słabo podnosiła się i opadała.

***
OCC: Postacie widzą to.
Morze wyrzuciło na brzeg połamany maszt. Mały chłopiec usiadł na potarganym żaglu i oddetchnął, patrząc na może. Jego uszy poruszyły się, gdzieś z daleka dobiegał go dziwny głos. Podniósł się i uśmiechnął się do czarnego Jaguara siedzącego na kamieniu. Chłopiec przeczesał czarne włosy.
-Powiedz swojemu panu, że nie obchodzą mnie jego prawa własności.
Jaguar zawarczał groźnie i rzucił się do przodu. Potężny rozbłysk fioletowej energii, oślepił zwierzę, które bezładnie padło na ziemię. Chłopiec otrzepał ręce z piasku i wstał.
-To, może być całkiem zabawny zbieg okoliczności.- Chłopiec zasłonił oczy i spojrzał na Zachód. Poczym poszedł w głąb wyspy.
Powrót do góry Go down
Xellos

avatar

Dołączył/a : 15/11/2007
Liczba postów : 392

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Ratunek???   Pon Lip 04, 2011 7:41 pm

-NiE.Nie zostaliśmy poinformowani ani o tym co jest naszym celem ani o tym co może nas czekać podczas tej wyprawy-odpowiedział obojętnie.Może Ty nam rozjaśnisz trochę sprawe?-spytał po chwile troche rozeźlony lecz nie czekał na odpowiedz ponieważ uwagę Ninisa przykuł chłopiec,którego przyniosła na brzeg jedna z fal.Dalszy bieg wydarzeń wprawił Neymara w osłupienie.Zadziwiony łatwością z jaką nieznajomy poradził sobie z Jaguarem była imponująca lecz równie złowieszcza.Łatwo było wyczuć ukrytą pod chłopięcą buzią groźbę.
"Ten człowiek jest szalenie niebezpieczny....ciekawe kim on jest"-zastanawiał się patrząc na idącego chłopca.Neymar w obawie przed piaskiem który mógłby mu się dostać do łozysk wózka inwalidzkiego zatrzymał się najbliżej wody aby koła jego wózka stały na dość utwardzonym mokrym gruncie.
Powrót do góry Go down
Manigoldo

avatar

Dołączył/a : 14/09/2009
Liczba postów : 191

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Ratunek???   Pią Lip 08, 2011 11:25 pm

Więc rada się zebrała. Staliśmy tu na plaży gdzie Dragomir ubolewał nad czymś.
Stałem w milczeniu przyglądając się całej sytuacji. Czym był czarny jaguar, lub kto go przysłał z jakim przesłaniem. Stałem i spoglądałem na całą tą szopkę. Dragomir stał nad zwierzakiem a chłopiec stał skierowany na zachód. Gdybym mógł to biłbym brawa za ładny wstęp.

_________________

Just love Me ! **** Kill My Soul And Live For Me !
My Heart Is For You ! :( *** I Promise That I Will Live
Aktualny ubiór i opis postaci:
Wygląd: Osoba o przeciętnym wzroście 178 cm, lecz nie zapominajmy że młodzież w tym wieku się jeszcze rozwija. Włosy białe niczym śnieg, mimo jasnych włosów jego oczy są ciemne jak noc bez gwiezdna. Jego ciało choć poważnej postury nie jest zbyt dobrze umięśnione dlatego nie można określić go mięśniakiem.
Nosi na sobie czarno-siwy płaszcz a pod nim czarny bezrękawnik. Bielizna, skarpetki i czarne spodnie Dżinsowe z butami skórzanymi do łydek.
Czasem nosi przy sobie katanę.
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Ratunek???   Sob Lip 23, 2011 11:10 pm

Siedząc sobie na molo po chwili usłyszał słowa tego do którego wszyscy podchodzili. Dało się w nich dosłyszeć dumę i powagę, która nie była niczym przyjemnym w pierwszym odczuciu jakie zostawia.

Starzec wydał rozkaz by udać się jednak po chwili zapytał się o to czy wszyscy wiedzą jaki jest cel misji. W tym też momencie podszedł do czarnego jaguara, który widocznie ledwo żył.

Nikt mnie nie informował ..odparł po chwili namysłu gdy dostrzegł na brzegu maszt dosyć w dosyć mocno skróconej wersji, a mianowicie był bardzo zniszczony być może przez sztorm jaki mógł w oddali panować. Chłopiec siedzący na potarganym maszcie patrzący w morze wyglądał jak z bajki dla dzieci jednak jego zachowanie przekraczało wszystkie oczekiwania. Bez obaw wymieniał spojrzenia z czarnym jaguarem, który siedział na sporym kamieniu. Wywiązał się nawet dialog między nimi.
Widać było nie było to na rękę jaguarowi, który chwilę później rzucił się w stronę chłopca, który jakby znikąd wystrzelił być może potężną energią, która powaliła zwierza i spowodowała odejście chłopca w głąb wyspy, a bliżej był to kierunek zachodni czyli przeciwny do tego, w który spoglądał przed chwilą.

Może udamy się za chłopakiem? spytał Rose spoglądając na staruszka z ciekawością, lecz i niepewnością w jego głosie. Nieśmiałość dawała o sobie znać. Nie lubił takich zbiorowisk ludzi wolał luźne przestrzenie i towarzystwo swojego Ojca.




_________________
Wygląd: wysoki blondyn 198 cm wzrostu luźne długie włosy, bardzo jasna cera, krwiscie czerwone usta, błękitne ocz, potargane zniszczone czarne szaty i koszula, podniszczone wojskowe wysokie buty, roslinne ornamenty na plecach
charakter: Młody Rose jest spokojnym, uprzejmym i poukładanym mężczyzna posiadającym swoje marzenia i ambicje, które chce realizować nawet ceną jaką jest życie innych.
Miłośnik przyrody szczególnie umiłował sobie różę z powodu iż mieszkał w miejscu gdzie otaczały go dzikie krzewy róż. Uwielbia przebywać w samotności i rozmawiać sam ze sobą gdy ma jakieś wątpliwości odnośnie swojego zachowania. Wydaje się to dziwne aczkolwiek wychodzi z założenia, że tylko on wie tak naprawdę co dla niego najlepsze. Nie jest łatwo zdobyć jego zachowania z prostego powodu od dziecka mieszkający jedynie z ojcem, który zastępował mu praktycznie wszystko.
Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Ratunek???   Nie Lip 24, 2011 9:09 pm

Stał i obserwował wszystkich dokoła. Teraz już bardzo główkował zastanawiając się co mogą tu robić. Nikt nie dał im wskazówek, ten gość też raczej nie wydawał się być miły dla żadnego z nich. Ktoś z nowych towarzyszy odezwał się, a Alone podniósł głowę spoglądając po twarzach zebranych. Może w końcu dowiedzą się o co tu chodzi. Chciał dostać jakieś wyjaśnienia, zwłaszcza po pokazie tego chłopca który miał najwidoczniej niewyobrażalne możliwości.

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Ratunek???   Pon Lip 25, 2011 1:20 am

Ultona wizja chłopca rozwiała się, gdy tylko zniknął za drzewami. Dragomir westchnął cicho i spojrzał po twarzach zebranych, od razu zorientował się, że po raz pierwszy w życiu byli w wizji.
Jego wzrok spoczął na leżącym zwierzęciu, którego pierś unosiła się co raz słabiej i słabiej.
-To co widzieliście wydarzyło się siedem dni temu. Jesteśmy tutaj aby zbadać kto stoi za tym wszystkim i kim są obydwaj chłopcy, są pewne przypuszczenia.- Dragomir zatrzymał wzrok na twarzy Raziela.- Jednak jeśli nie podzielono się nimi z wami to nie mnie o nich wspominać.
Dragomir odwrócił się od jaguara i ruszył w stronę, w którą poszła wizja chłopca.
-Niech jeden z was będzie tak dobry i skręci kark temu jaguarowi, dość się wycierpiał a nie ma lekarstwa na to czym został uraczony.

_________________
Jestem Paradoksem, który zachwyca i którego nie da się przewidzieć, a moją sceną jest cały świat. Potrafię znaleźć bezpieczne wyjście nawet z płomieni. Staram się dosięgnąć tego,co nieosiągalne i poznać to, co jeszcze nikomu nieznane. Tańczę wesoło i swobodnie w rytm muzyki życia.

Choć ze mną w tę podróż pełną ekscytacji i ryzyka, a pokażę ci bezkresną przestrzeń dźwięków, barw, kwiatów, a za nią migoczący blask innych światów. Tylko ja mogę być niezrównanym i tajemniczym wykonawcą woli Opatrzności.

Jestem Tygrysem.
Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Ratunek???   Pon Sie 01, 2011 10:35 pm

Ok widzę, że nitk nie wyraził chęci z dalszego prowadzenia.

W takim bądź razie wszystkim tym, którzy brali udział w tej przygodzie dziękuję za... chęci. Tak tyle można tylko tutaj powiedzieć.

Proponuje rozdać każdemu po symbolicznym 1 lvl na poprawę humoru.

Jeżeli nikt nie bd zgłaszać problemów temat zamknę jutro i rozdam poziomy.
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Ratunek???   Wto Sie 02, 2011 12:47 am

zgadzam sie z decyzja

_________________
Wygląd: wysoki blondyn 198 cm wzrostu luźne długie włosy, bardzo jasna cera, krwiscie czerwone usta, błękitne ocz, potargane zniszczone czarne szaty i koszula, podniszczone wojskowe wysokie buty, roslinne ornamenty na plecach
charakter: Młody Rose jest spokojnym, uprzejmym i poukładanym mężczyzna posiadającym swoje marzenia i ambicje, które chce realizować nawet ceną jaką jest życie innych.
Miłośnik przyrody szczególnie umiłował sobie różę z powodu iż mieszkał w miejscu gdzie otaczały go dzikie krzewy róż. Uwielbia przebywać w samotności i rozmawiać sam ze sobą gdy ma jakieś wątpliwości odnośnie swojego zachowania. Wydaje się to dziwne aczkolwiek wychodzi z założenia, że tylko on wie tak naprawdę co dla niego najlepsze. Nie jest łatwo zdobyć jego zachowania z prostego powodu od dziecka mieszkający jedynie z ojcem, który zastępował mu praktycznie wszystko.
Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Ratunek???   Wto Sie 02, 2011 9:44 pm

Temat zamknięty. Levele rozdane:

Mentor-1
Legumir-1
Xellos-1
Mani-1
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ratunek???   

Powrót do góry Go down
 
Ratunek???
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM-
Skocz do: