Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dziedziniec zamku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Hades
Bóg
Bóg
avatar

Dołączył/a : 09/09/2007
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Dziedziniec zamku   Pią Wrz 06, 2013 10:48 pm

Za wysoką bramą, po przejściu pierwszych murów obronnych zamku, przybysze docierali do dziedzińca, wybrukowanego kamieniami i czystego. Na środku tego sporego placu stała dość zwykła studnia, natomiast dookoła wznosiło się kilka pomniejszych budynków, zdawać by się mogło że gospodarczych, często oplecionych pnącymi się roślinami.
Spiczaste wrota do samego zamku, okute żelazem i ozdobione motywami roślinnymi, znajdowały się centralnie pod drugiej stronie dziedzińca. Nie każdy jednak potrafił je otworzyć...
Powrót do góry Go down
Regulus

avatar

Dołączył/a : 02/09/2013
Liczba postów : 18

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Sob Wrz 07, 2013 8:51 pm

Nareszcie mu się udało. Po tylu latach poszukiwań. Tylu latach tropienia, szukania śladów i choćby najmniejszej szansy na sukces, wreszcie staje przed szansą. Może właśnie w osobie Hadesa odnajdzie sprzymierzeńca. Może właśnie Pan i Władca Umarłych pomoże Michaelowi zdobyć moc, pozwalającą na odnalezienie Sandry. Mężczyzna był gotów poświęcić dla niej wszystko. Nawet swoją dusze.

Williams wkroczył powoli na dziedziniec zamku, swojego przyszłego pana. Cały obszar tutaj był dość zadbany. Sam dziedziniec był wybrukowany porządnymi kamieniami, i tylko budynki gospodarcze były delikatnie zarośnięte. Naprzeciwko dziedzica rodu Williams znajdowała się niepozorna studnia. jednak należało się mieć na baczności. W końcu cicha woda, brzegi rwie. Najciekawszym elementem były żelazne drzwi prowadzące centralnie do zamku. Widać, było po nich, ze są stare, ale bardzo wytrzymałe. Roślinne motywy bardzo ładnie się komponowały z żelazną obudową. Przypominały trochę wejście do jednego z zamków rodzinny Michaela. Słowa mężczyzny sprawdziły się. Zamek był dokładnie tam gdzie powiedział. Zaś przepytanie okolicznej ludności potwierdziło wszystko. Dwudziestojednoletni mężczyzna poprawił plecak na ramieniu i ruszył ku żelaznym drzwiom. ruszył ku swojemu przeznaczeniu.
Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Sob Wrz 07, 2013 9:57 pm

- Nie wiem czy wiesz co robisz, podchodząc do tych drzwi. - odezwał się nagle człowiek z grabiami,który wyszedł z jednego z budynków. Ubrany był w płócienną koszulę i ogólnie wyglądał na kogoś w starszym wieku, był posiwiały i brodaty, chociaż dobrze zbudowany i całkiem żwawy.
- Czego ty tu właściwie szukasz? Albo raczej, przepraszam, czego pan tu szuka? - zapytał mężczyzna spoglądając na przybysza ciekawym spojrzeniem. - Niewielu jest takich którzy przeszli przez te drzwi, a jeszcze mniej takich, którzy wyszli nimi z powrotem...
Powrót do góry Go down
Regulus

avatar

Dołączył/a : 02/09/2013
Liczba postów : 18

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Nie Wrz 08, 2013 7:12 pm

Michael odwrócił się delikatnie słysząc tajemniczy głos, który dobiegał zza pleców anglika. Jego właścicielem był starszy już człowiek, o czym świadczyła siwa głowa i broda. Miał na sobie płócienną koszulę i wyglądał na kogoś w rodzaju dozorcy tego zamku. Świadczyły o tym trzymane przez starca grabie. Jednak pomimo dość dużej ilości lat na karku, był całkiem w niezłej formie. Budowa ciała oraz ruchy mówiły o tym. Williams delikatnie skinął głową swojemu rozmówcy. W końcu był kulturalnym młodym człowiekiem i zasad etyki uczył się od dziecka.
- Czego szukam? Szukam wiedzy, pomocy, a najbardziej mocy. Słyszałem, że pan tych włości może mi pomóc w osiągnięciu tych rzeczy. Dlatego też przybyłem tutaj by mu służyć. Jeśli mi pomoże, zyska we mnie wiernego sługę. - powiedział brązowowłosy. Po chwili dodał. - A ty kim jesteś panie, że pytasz o takie rzeczy?
Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Wto Wrz 10, 2013 10:52 pm

Nad zamkiem Henstein zrywał się silny wiatr, a czarne chmury zaczynały gnać, zwiastując zbliżające się zjawiska pogodowe. Powietrze stało się zdecydowanie bardziej rześkie, a porywane gdzieniegdzie liście furkotały i kręciły się w różne strony.

- Moc? Z tego co widzę, to zwykłą moc masz w sobie, ale jeżeli chcesz prawdziwej potęgi, to dobrze trafiłeś. - odezwał się posiwiały mężczyzna i zbliżył trochę, zarzucając grabie na ramię.
- Nieposkromiona moc wynika z zaufania panu tego miejsca, panu Śmierci. - starzec położył dłoń na ramieniu Michaela. Po drugiej stronie studni powietrze jakby zaskrzyło i nagle pojawiły się tam dwie postacie. Siwobrody, starszy mężczyzna w zbroi i zdecydowanie młodszy, wyglądający pewnie na trochę zdezorientowanego.
- Jeżeli chcesz dostać taką właśnie moc - odezwał się starzec z grabiami - Zabij go! - wskazał tu na Hiszpana po drugiej stronie studni.

Obaj młodzi pretendenci zostali więc postawieni przed takim samym wyzwaniem. Wreszcie, dwaj starsi mężczyźni przemówili jednocześnie, zbliżając się do siebie:
- Jestem Inżynierem tego miejsca. Po prosu tu grabię. - gdy byli już bardzo blisko, ciągle idąc na siebie po prostu połączyli się w jedno ciało, wchodząc jeden w drugiego. Zbroja znikła, natomiast pozostały grabie i płócienna koszula. Człowiek ten wyciągnął jeszcze zza pleców klepsydrę i postawił ją na studni.
- Zwycięzca bierze wszystko. - dodał, po czym tuż obok niego kamienne płyty tworzące tutejszą podłogę zaczęły się rozstępować niczym wulkan, aż wreszcie wypluły na powierzchnię dziwny, spory sześcian.
Mężczyzna zarzucił ponownie grabie na bark i udał się rozpocząć nierówną walkę z fruwającymi wszędzie liśćmi.
Powrót do góry Go down
Jubei

avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 334

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Sro Wrz 11, 2013 8:37 am

Nagle nie wiedząc jak Santiago pojawił się na dziedzińcu, na który jeszcze sekundę temu patrzył z okna. Był zdezorientowany tą całą sytuacją jednak już po chwili zrozumiał co się wyprawia. Zauważył tego samego chłopaka, którego widział z okna oraz stojącego obok niego klona Inżyniera.
-''Znowu te klony...'' - Pomyślał mając niezbyt miłe wspomnienia z nimi związane. Tym razem jednak to nie z klonami przyszło mu się zmierzyć. Starszy mężczyzna stał się jednością ze swoją kopią, a następnie postawił klepsydrę na studni.
-A więc walka na czas. - Wymamrotał pod nosem wpatrując się w klepsydrę. Szybko jego wzrok powędrował na rozstępujące się kamienne płyty. Z ziemi wyłoniła się tajemnicza skrzynia zawierająca zapewne to o co walczyli.
-''Zwycięzca bierze wszystko. Cóż...nie pozostaje mi nic innego jak nim zostać.'' - delikatny uśmiech zagościł na jego twarzy. Hiszpan ukłonił się swojemu przeciwnikowi. Później przyjął pozycję obronną i czekał na ruch z jego strony. Pamiętał bowiem czym kończyły się bezsensowne szarże i ataki bez przygotowania.

OCC: Znowu walka...:D
Powrót do góry Go down
Regulus

avatar

Dołączył/a : 02/09/2013
Liczba postów : 18

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Sro Wrz 11, 2013 7:56 pm

Liście latały dookoła Michaela oraz nieznajomego starca. Młody mężczyzna słuchał słów dozorcy z tajemniczym uśmiechem na ustach. Coś kombinował i Williams chciał się dowiedzieć co.
- Jedynymi osobami, którym ufam jest moja rodzina i ja sam. - powiedział chłodno, patrząc dość nieprzyjemnie na dłoń siwobrodego na swoim ramieniu. W następnej sekundzie po przeciwnej stronie studni pojawiła się dwójka postaci. Jakiś młody chłopak i jego rozmówca. Przez ułamek sekundy bursztynowooki był zszokowany, lecz zaraz ponownie przybrał maskę chłodu. W zamian za moc, dzięki której miał odnaleźć siostrę miał zabić tego młodzieńca. "To jest dziwne. Ale w końcu coś za coś.". Młody dziedzic rodu Williams patrzył jak obaj mężczyźni idą ku sobie. Nazwał się Inżynierem. Po chwili obaj się połączyli w jedno ciało. Anglik czuł się jakby oglądał pokaz iluzjonistyczny. "Zwycięzca bierze wszystko? Jak tak to tak." pomyślał brązowowłosy, patrząc jak starzec kładzie klepsydrę i odchodzi. Po chwili płytki dziedzińca zaczęły się rozchodzić i z ziemi wyszedł sześcian, który najpewniej miał stanowić nagrodę dla zwycięzcy. Michael rzucił na ziemię swój plecak i ściągnął czarną kurtkę. Wolał jej nie zniszczyć. Skinął delikatnie głową swojemu oponentowi, po czym zaczął robić kroki w prawo.
- Ciekawie się to zaczyna nie sądzisz. Nie znamy się, a już każą nam się zabić o jakąś kostkę. - powiedział anglik okrążając rywala. Pięści cały czas były w typowej gardzie. Styl walki Williamsa był dość dziwny. Nie przeważał w nim żaden znany styl. Była to technika walki wykształcona przez młodego anglika w czasie treningów. W końcu najlepszy atak to ten, którego nie można przewidzieć. W końcu jego rodzice zapewnili mu wszechstronne wykształcenie. - Jestem Michael, a ty? Skoro mamy się pozabijać to przynajmniej wiedzmy jak się nazywamy.
Słowa niby mające rozluźnić atmosferę były śmiertelnie poważne. Walka się zaczęła.


Ostatnio zmieniony przez Regulus dnia Czw Wrz 12, 2013 6:12 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Jubei

avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 334

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Czw Wrz 12, 2013 10:25 am

-Skoro tak musi być, niech tak będzie. - Nie wdawał się w rozmowę z przeciwnikiem. Nie miał pojęcia czy tak musi być czy nie. Wiedział tylko, że takie są rozkazy, a Inżynier na pewno nie tylko tu sprząta, a jest kimś więcej. Być może chcą ich sprawdzić, a może rzeczywiście pozabijać. To nie miało teraz znaczenia. Chłopak stojący przed Santiago zdawał się nie mieć wątpliwości co to tego czy chce go zabić. Hiszpan też nie mógł ich mieć bo inaczej przegra.
-Santiago... - rzucił krótko w odpowiedzi na pytanie Michaela.
Hiszpan poruszał się w przeciwną Michaelowi stronę, chciał zachować odpowiedni dystans aby nie dać się zaskoczyć.

OCC: W Twojej KP nie ma nic o tym, że umiesz te sztuki walki. Bo to, że zapewnili Ci jak najlepsze wykształcenie wcale o tym nie świadczy;) masz tylko o szermierce i walce mieczem. Ale to już MG niech rozsądzi czy umiesz czy nie:P
Powrót do góry Go down
Regulus

avatar

Dołączył/a : 02/09/2013
Liczba postów : 18

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Czw Wrz 12, 2013 6:09 pm

Krążyli wokół siebie niczym sępy. Gotowi rzucić się na ofiarę by ją za chwilę rozszarpać i pożreć. Michael obserwował ruchy Santiago. Widać było po nim, że umie co nieco. Jego ruchy były pewne, mało energiczne i dokładnie przemyślane. Wiedział co robić, kiedy Williams zaczął go okrążać. Teraz obaj młodzieńcy chodzili w kółko, lecz co kilka chwil zmniejszali odległość od siebie. Mogło to trwać aż do czasu kiedy się nie uderzą torsami. Dwudziestojednoletni mężczyzna postanowił rozkręcić wreszcie imprezę. Delikatnie zaczynał przyspieszać swój krok, w dalszym ciągu zataczając koło jednak teraz już bardziej zawężając krąg. Chód zmienił się w bieg. W pewnym momencie Michael wystrzelił w stronę swojego oponenta. Biegł od jego prawego boku. Kiedy był już kilka kroków od niego, wyskoczył w powietrze i uderzył swoją prawą pięścią w jego prawą skroń. Miało to lekko zdekoncentrować Santiago i pozwolić na przygotowanie kolejnego ataku.

Occ:
Przepraszam za błąd. Masz rację w karcie nie dawałem, że moja postać zna sztuki walki. Post został zeedytowany. Życzę milej walki.
Powrót do góry Go down
Jubei

avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 334

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Pią Wrz 13, 2013 8:57 am

Krążyli patrząc na siebie. Santiago zauważył, że cały czas zbliżają się do siebie dlatego co kilka kroków w bok cofał się jeden do tyłu aby zwiększyć dystans. Uważnie obserwując Michaela zauważył, że ten zawęża krąg i stara się do niego zbliżyć. Gdy zaczął biec Hiszpan zatrzymał się, odwrócił w jego stronę i czekał na atak. Jego przeciwnik wyskoczył dobre kilka kroków przed nim co dało mu sporo czasu na unik i wyprowadzenie kontry. Pozwolił Michaelowi zbliżyć pięść dość blisko aby nie miał czasu na odwrót po czym odchylił tułów unikając ataku i skręcając odpowiednio ciało wymierzył kopnięcie w okolice brzucha.

OCC: Nie kieruj moją postacią;) Kto powiedział, że ja zmniejszałem dystans do Ciebie i obaj się zbliżaliśmy ?:P  
Teraz wydaje mi się, że post powinien napisać MG...czyli co się komu udało itd. bo sami o tym decydować raczej nie możemy:)
Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Pią Wrz 13, 2013 8:33 pm

Jeden zbliżał się do drugiego. Zaś ten drugi oddalał od pierwszego. Oboje byli jednak czujni, zdecydowani i przygotowani. Jeden do ataku, drugi do obrony. Michael wyczuł odpowiedni moment aby podbiec bliżej przeciwnika, gdzie w pobliżu jego osoby podskoczył w górę z zamiarem zadania ciosu w prawą skroń z pięści. Niestety atak był chybiony. Santiago obserwując ruchy przeciwnika zrobił unik jednocześnie kontratakując - kopnięciem w brzuch. Siła uderzenia mogła być tak duża, żeby przeciwnik poczuł ból w danym miejscu.
Powrót do góry Go down
Regulus

avatar

Dołączył/a : 02/09/2013
Liczba postów : 18

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Pon Wrz 16, 2013 5:43 pm

Pierwszy cios lecący w stronę przeciwnika i pierwsze pudło. Uderzenie mające trafić jego przeciwnika w skroń chybiło celu, równocześnie wystawiając Michaela na kontratak. Oponent młodego anglika wykorzystał swoją okazję i wymierzył Williamsowi silne kopnięcie w brzuch, które odrzuciło młodego mężczyznę do tyłu. Bursztynowooki wstał z ziemi z delikatnym grymasem bólu na twarzy. Cios był dość silny i brązowowłosy odczuł jego skutek, lecz mogło być gorzej. Otrzepał delikatnie spodnie z pyłu i spojrzał na swojego przeciwnika. Umiał walczyć to było pewne. Dostrzegł lukę w ataku i wykorzystał ją. "Zapowiada się ciekawy pojedynek." pomyślał Michael po czym strzelił knykciami i ruszył w stronę Santiago.

Atak mógł wyglądać identycznie jak poprzedni, lecz anglik miał pewien plan. Kiedy zbliżył się do swojego oponenta na odpowiednią odległość uderzył. Lewą dłonią ciął jak mieczem swojego przeciwnika w tętnicę szyjną, lecz to było tylko zamarkowanie. Prawdziwy cios nadchodził od dołu. Prawa pięść leciała na żołądek Santiago. Michael miał nadzieję, że przeciwnik da się nabrać na tą małą sztuczkę.
Powrót do góry Go down
Jubei

avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 334

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Wto Wrz 17, 2013 10:19 am

Santiago nie miał zamiaru pozwolić wstać swojemu przeciwnikowi. Zaraz po wymierzonym kopnięciu dopadł do niego i wymierzył kolejne aby uniemożliwić Michaelowi powstanie. Następnie zaczął go kopać nie bacząc na nic, jakby będąc w amoku. Miał go w końcu zabić więc nie miał zamiaru bawić się w walkę cios za cios. Zrozumiał, że od teraz jego życie będzie tak wyglądać. Jeśli on nie zabije to zostanie zabity.

OCC: Myślę, że mogę tak zrobić, to w końcu walka i nikt nie powiedział, że musi być cios za cios. Jeśli jednak nie ma takiej możliwości to zmienię post;) Proszę o odpis MG.
Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Pią Wrz 20, 2013 11:04 pm

Santiago zdecydował koniecznie pójść za ciosem i po udanym ataku, nieprzerwanie okładać swojego przeciwnika kolejnymi kopnięciami, jednak Michael, chociaż boleśnie uderzony w brzuch, to był jeszcze w pełni sił i wciąż mógł walczyć. Leżącemu udało się więc wymknąć spod zmasowanego ataku swojego wroga i oddalić na pewną odległość, która pozwoliła obu na przygotowanie się do kolejnej rudny tego starcia. Poprzednią wygrał Santiago, jednak jak będzie teraz?
Ponownie jako pierwszy zdecydował się zaatakować Michael, ale tym razem jego atak był połączony ze zwodem, który miał zdezorientować przeciwnika. Santiago do tej pory bardzo dobrze unikał ataków, jednak w tym przypadku skupił się nie na tym co trzeba i został dotkliwie uderzony w brzuch, podobnie jak jego przeciwnik poprzednio. Nie zwaliło go to jednak z nóg, ale zamroczyło na pewien czas.
Powrót do góry Go down
Jubei

avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 334

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Sob Wrz 21, 2013 9:19 am

Santiago trochę za bardzo skupił się na swoich atakach. Michael zdołał wyrwać się i błyskawicznie zaatakować. Hiszpan nie miał czasu na reakcję, zablokował jedno uderzenie jednak nie zdołał zablokować drugiej ręki i otrzymał cios w brzuch. Nie był on specjalnie silny jednak zamroczył go. Doprowadził też do czegoś pożytecznego. Santiago ocknął się z amoku i zaczął trzeźwo myśleć. Odskoczył kawałek do tyłu, ignorując powoli zanikający już ból przyjął pozycję obronną. Jak widać kontry wychodziły mu lepiej niż ataki. Czekał na kolejny ruch Michaela.
Powrót do góry Go down
Regulus

avatar

Dołączył/a : 02/09/2013
Liczba postów : 18

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Wto Wrz 24, 2013 5:56 pm

Michael nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Na szczęście udało mu się umknąć z pod kopniaków i zdołał wymierzyć własny cios. Ponownie on i Santiago krążyli wokół siebie niczym dwójka sępów. Jedno koło za drugim. W końcu anglik postanowił ruszyć. Szarżował prosto na swojego przeciwnika, i w ostatniej chwili wyskoczył delikatnie w górę by trafić prawą nogą w kolano chłopaka. Miało to zmniejszyć jego mobilność.
Powrót do góry Go down
Jubei

avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 334

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Wto Wrz 24, 2013 8:53 pm

Gdy znów zaczęli krążyć Santiago tak jak poprzednio robił jeden krok do tyłu aby zachować odpowiedni dystans. Jako, że trwało to chwilę Hiszpan zdołał się otrząsnąć po ataku Michaela. Gdy Anglik ruszył na niego Santiago był już gotowy. Tym razem wyskok nie nastąpił we wczesnej fazie biegu więc co było oczywiste Michael musiał zaatakować z bliska. Gdy tylko wyskoczył i wymierzył kopnięcie Santiago również wykonał taki atak kopiąc w zbliżającą się nogę Michaela.
Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Sro Paź 02, 2013 10:25 am

Panowie nie próżnują. Jeden pragnie powalić drugiego. Przez chwilę oboje krążyli po pomieszczeniu nie spuszczając z siebie wzroku. W końcu Michael ponownie zdecydował się zaatakować. Jego atak został skopiowany przez przeciwnika, co tylko doprowadziło do jego sparowania. Ich nogi się zderzyły. Tym razem doprowadzili do remisowej rundy.
Powrót do góry Go down
Regulus

avatar

Dołączył/a : 02/09/2013
Liczba postów : 18

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Czw Lut 13, 2014 7:32 pm

Niezbyt przyjemne uczucie. Noga uderzająca o nogę. Kość o kość. Gdyby w dzieciństwie nie ćwiczył, to by teraz najpewniej skakał na jednej nodze. Lecz nie ma co płakać nad sobą. Michael spojrzał na swojego przeciwnika. Dobrze wiedział co robi, jak się ruszać. Cholera, czuł się prawie jak podczas wielu swoich treningów z cieniem. Nie znosił ich, ale poprawiały jego ruchy. No cóż, trzeba zaryzykować. Ruszył szybko lekko pochylony i z całej siły wbił się w Santiago, łapiąc go za plecy i próbując wbić w jakąś kolumnę.
Powrót do góry Go down
Jubei

avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 334

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Czw Lut 13, 2014 8:32 pm

Uderzenie nogi o nogę nigdy nie było czymś przyjemnym. Zapewne po walce...naturalnie jeśli ją przeżyje będzie mocno posiniaczony. Przez chwilę był lekko zdezorientowany i nie spodziewał się, że Michael zdecyduje się na szarżę. Gdy wbił się w Hiszpana ten z trudem zdołał utrzymać równowagę. Jednak dlaczego miałby to robić ? Skoro Anglik odważył się i postanowił zrobić coś tak śmiałego to Santiago nie mógł być gorszy. Wykorzystał siłę rozpędu przeciwnika, złapał go rękami w okolicach brzucha i pochylając się do tyłu przerzucił za siebie...jednocześnie lądując na ziemi.

OCC: Po pierwsze nie pamiętam czy to się pisało OCC Jeśli chodzi o atak to w zamiarze miał to być przerzut jak w walkach zapaśniczych czy wrestlingu...czy wyszło niech MG zdecyduje
Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Nie Lut 16, 2014 1:17 pm

Inżynier obserwował walkę dwóch młodych mężczyzn, niestety nie widząc w nich obecnie żadnego rycerza, ani też strażnika piekieł. Według niego, zachowywali się jak dzieci. Czekał na jedną chwilę. Na to, czy któryś z nich dopuści się obudzenia kosmosu, bądź skorzysta z jego siły. Pokaże, że potrafi znacznie więcej od przeciwnika. Jak na razie, na nic interesującego się nie zapowiadało. Stał i obserwował.
Michael ruszył na Santiago, wbijając się w niego z zamiarem wbicia w jakiś filar, mogący znajdować się na równej linii za przeciwnikiem. Wszystko przebiegłoby zgodnie z jego planem, gdyby nie ruch ze strony Santiago. Mężczyzna pozwolił na ruch przeciwnika, wykorzystując do tego odpowiedni uchwyt, przerzucił Michaela za siebie, samemu upadając na posadzkę plecami. Co więc będzie dalej?
Powrót do góry Go down
Regulus

avatar

Dołączył/a : 02/09/2013
Liczba postów : 18

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Nie Lut 16, 2014 8:50 pm

Atak miał jeden plus. Był zaskakujący. Santiago na pewno się nie spodziewał takiego obrotu spraw. W końcu rzadko kto atakuje tak bezpośrednio i brutalnie. Michael wpadł na swojego przeciwnika, lecz nim zdarzył go pchnąć poczuł przerzut i chwilę później leciał już na ziemię. Na szczęście zdołał w powietrzu jakoś zmienić pozycję, dzięki czemu nie upadł na plecy, lecz na but i kolano, podpierając się dłonią. Podniósł się do pozycji pionowej i spojrzał zmęczony oraz lekko znudzonym wzrokiem na swojego przeciwnika, który właśnie teraz podnosił się z ziemi. Młody mężczyzna otrzepał dłonie z kurzu i postanowił przenieść walkę na wyższy poziom. "Zobaczymy jak dasz sobie radę z tym?" pomyślał anglik koncertując się. Skupił się i wgłębił w swoje wnętrze. Sięgnął do tej energii, która go uratowała podczas tych feralnych urodzin. Równocześnie jego ciało zaczęła oblekać ciemno fioletowa poświata jego własnej energii kosmicznej. Czuł się o wiele lepiej, kiedy ta moc go przepełniała. Otworzył oczy i spojrzał na Santiago. Tym razem nie zamierzał się zbliżać.
- Złap to. - powiedział wystawiając dłoń przed siebie. Po chwili wystrzelił z niej ciemny jak aura otaczająca Williamsa, pocisk. Pocisk zmierzający w serce Santiago.

OCC:
Wystrzał pocisku.
Powrót do góry Go down
Jubei

avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 334

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Pon Lut 17, 2014 6:32 am

Czuł, że przerzut nie udał się w stu procentach. Michael jakimś cudem zdołał się wykręcić i wylądować trochę bezpieczniej. Santiago uderzył plecami w posadzkę i nie było to zbyt miłe uczucie. Na chwile stracił oddech, gdy podniósł głowę zauważył, że Anglika otacza aura energii. Zdawał sobie sprawę co się święci. Przewagą dla niego było to, że jego przeciwnik zamknął oczy i skupił się na zbieraniu sił do wykonania ataku. Nie była to może długa chwila jednak pozwoliła Hiszpanowi wstać i zrobić kilka szybkich kroków w tył zmieniając jednocześnie pozycję. Czekał już tylko na odpowiedni moment...gdy Michael otworzył oczy musiał się zdziwić, że Santiago jest w zupełnie innym miejscu niż był jeszcze chwilę wcześniej. Oczywiście nadal stał w zasięgu jego wzroku, jednak o kilka metrów dalej i w pełnej gotowości do uniku. Po słowach Anglika znów upłynęła krótka chwila...już wtedy Hiszpan markował ruch w prawo, a gdy pocisk wystrzelił postarał się uskoczyć w drugą stronę.

OCC: Nie zginę bez walki...chyba, że mimo wszystko nie uniknąłem
Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Wto Lut 18, 2014 9:26 pm

Jak można było zaobserwować, Michael nie dał się powalić po przerzucie i szybko zmienił pozycję swojego ciała, zgrabnie lądując na posadzce. W tym samym czasie, Santiago leżał próbując się pozbierać i odzyskać oddech. Zderzenie pleców z podłogą musiało mieć na niego jakiś wpływ uboczny. Zdarza się.
Wzrok został przeniesiony na Williamsa, który rozbudził w sobie kosmos. Normalnie jakby mu czytali w myślach. Inżynier uśmiechnął się kącikiem ust, jakby zadowolony z widoku sytuacji. Jego przeciwnik szybko się pozbierał i cofnął, będąc gotowym do ataku. Tak. Kosmos Michaela został wystrzelony w stronę Santiago, ale niestety, Jiménez wykorzystując dobry pomiar odległości, uniknął ataku przesuwając się w prawą stronę. Ciekawe czy i on poczęstuje swoją dawną energii przeciwnika. A może nie posiadał w sobie rozbudzonego kosmosu? Obserwacji ciąg dalszy.
Powrót do góry Go down
Jubei

avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 334

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Sro Lut 19, 2014 7:30 pm

- Ładny atak...ale trochę zbyt przewidywalny. - Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Santiago wiedział...miał świadomość, że potrafi zrobić to samo. Jakby na to nie spojrzeć udało mu się wykonać taki atak kilka dni wcześniej. Jednak w obecnej chwili nie czuł nic, pomimo prób skupienia energii uczucie ciepła jakie towarzyszyło mu ostatni razem nie pojawiało się. Widocznie nie opanował tego na tyle aby strzelać jak na zawołanie. Musiał znaleźć się na granicy życia i śmierci...zastrzyk adrenaliny i naturalna chęć pozostania przy życiu po raz kolejny wybudzi to co pozostaje uśpione. Było to dość ryzykowne i jednocześnie głupie jednak wybuch kosmosu był tym czego teraz potrzebował. Znajdował się w bezpiecznej odległości od Michaela. Czekał na jego ruch.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   

Powrót do góry Go down
 
Dziedziniec zamku
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Dziedziniec
» Krużganki
» Dziedziniec z wiaduktem
» Dziedziniec
» Dziedziniec

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Hades :: ZAMEK I ZIEMIE HADESA-
Skocz do: