Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dziedziniec zamku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Harcarette

avatar

Dołączył/a : 13/02/2014
Liczba postów : 4

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Nie Lut 23, 2014 2:48 pm

Uśmiechnął się krzywo, wchodząc na plac. Dziedziniec sam w sobie był istnym dziełem sztuki, emanował harmonią i spokojem oraz wspomnieniami minionych czasów. Minionej potęgi, której był pomnikiem. Rozejrzał się spokojnie, wszystko było tutaj tak, jak na starych malowidłach, które zdobiły jego rodzinny dom, zgadzając się także z opowieściami jego ojca i dziadka. Zdecydowanie potwierdzały jednak opinię jego rodzica o tym, w jakim obecnie stanie znajduje się wielka armia Spectran. Senior jego rodu, od którego władzy w końcu się uwolnił, wspominał wielokrotnie o tłumach wojowników w czarnych Zbrojach, nieustannie wypełniających dziedziniec Zamku. Pogrążonych w ciągłych ćwiczeniach, rozmowach.
- Harcare, ostatni z rodu Lette, przybył ci na służbę - skłonił delikatnie głowę, spoglądając z daleka na Wrota. Na nim kończyła się ta historia, opowieść o jednym z najwierniejszych rodów, które niezmiennie od stuleci służyły Hadesowi. Był ostatnim w męskiej linii Lette, która chwaliła się posiadaniem w swym drzewie genealogicznym wielu potężnych Spectran. Harcare nie był naiwny i zdawał sobie doskonale sprawę, że większość jego przodków była ludźmi podobnymi do jego dziadka, a więc takimi, którzy chętnie umieścili by na starym gobelinie samego Hadesa, jako swojego protoplastę, dlatego obecność na nim wielu imion uznawał za mało zgodną z rzeczywistością. Niemniej jednak poczuł przemożny smutek, kiedy zjawił się na placu. Potęga jego rodu dobiegała końca. Patrząc po obecnych na dziedzińcu ludziach dochodził do smutnej konkluzji, że sam Hades chyba również nie ma się najlepiej.

Przez całe swoje życie był przygotowywany do tej właśnie chwili. Jako dziecko marzył, by przyszła jak najszybciej. Z czasem jednak marzenia zastąpiła obojętność, oddanie i wierność stały się jedynie przyszłym obowiązkiem. Przybył tutaj, mając nadzieję, że odnajdzie święty spokój, ale już wiedział, że się tak nie stanie. W jego sercu szalały emocje, jakby znów miał siedem lat i wiaderko do robienia babek z piasku na głowie, udający hełm Widma. Uśmiechnął się mimowolnie. Kiedy zmarł jego ojciec, a krótko później matka, utracił poczucie swojego własnego miejsca na ziemi. Wielokrotnie naśmiewał się z dziadka, kiedy tamten prowadził wywody o tożsamości rodziny Lette, nazywając ich narodowość "Spectrańską". Teraz jednak nie było mu do śmiechu. Coś musiało w tym być, skoro stawiając stopę na placu poczuł, jakby wrócił do domu.

Ruszył przez plac w kierunku Wrót Zamku, obserwując przy okazji pozostałą trójkę mężczyzn. Wyglądało na walkę treningową między dwoma nowicjuszami, gdyż młodzi ludzie nie dysponowali zbyt wielką siłą. Trzeci z nich był zaś chyba opiekunem, wskazywał na to choćby jego wiek i ogólna postawa, w której Harcare wyczuwał moc. Najwyraźniej duch dawnej armii Hadesa jeszcze tutaj zupełnie nie umarł. Młody mężczyzna obszedł walczących, kierując się ku nieznajomemu stojącemu z boku. Poczekał chwilę, aż tamten zwróci na niego swoją uwagę, po czym skłonił się głęboko.
- Harcare Lette. - powiedział spokojnie, prostując się. - Przybyłem na służbę, do naszego Pana. - dodał, czekając na reakcję doświadczonego wiekiem człowieka.
Powrót do góry Go down
Regulus

avatar

Dołączył/a : 02/09/2013
Liczba postów : 18

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Nie Lut 23, 2014 10:00 pm

Spudłował. No cóż. Mógł być tego pewny. Jeszcze nie opanował energii kosmicznej w takim stopniu by się nią swobodnie posługiwać. Oczywiście potrafił do niej sięgać, lecz jej moc określały emocje. Miał nadzieje, że tutejszy trening pozwoli mu na lepsze opanowanie tej sztuki. Kątem oka dostrzegł nową osobę, która pojawiła się na polu walki, jednak nie wydawała się zainteresowana pojedynkiem. Bursztynowe oczy dostrzegł ruchy Santiago. Pełna obrona. Czego Williams by nie zrobił dupa pozostanie na wierzchu. Chociaż, miał jeszcze jedną zabawkę do wykorzystania. Okrężnym ruchem podszedł do rzeczy leżących niedaleko niego. Interesował go podłużny przedmiot. Szybkim ruchem nogą podbił go do góry i złapał w dłoń. Kiedy palce zacisnęły się na rękojeści anglik uśmiechnął się nieznacznie. Nikt nie mówił, że nie może użyć broni.

Szybkim ruchem wyciągnął klingę z pochwy. Ostrze zalśniło w promieniach słońca. Odrzucił ochronę na miecz na swoje rzeczy i przyjął pozycję. Szybko wyłapał miejsca, gdzie ostrze mogło trafić. Teraz musiał być szybki i bezlitosny. Po raz kolejny rozpalił swoją energię kosmiczną. Skupił się na swojej misji. Musi być silny by odnaleźć Sandrę. Tylko to się dla niego liczyło. Wiedział, że później będzie musiał swoje odcierpieć, lecz nie myślał o tym. Miał cel przed sobą. Ciemna powłoka energii otoczyła go i w następnej sekundzie wystrzelił w stronę swojego przeciwnika. Miecz trzymał nisko. Poruszał się szybciej niż zazwyczaj. Jego wzrok był utkwiony w postaci jego oponenta. Nadszedł czas. Tuż przed Santiago uniósł swój miecz i wykonał cięcie od brzucha, aż do prawego obojczyka.

Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Nie Lut 23, 2014 10:28 pm

Jak na młodych uczniów, radzili sobie całkiem nieźle. Ale do perfekcji było im bardzo daleko. Różnice także były bardzo widoczne. Jeden potrafił bez problemu dysponować kosmosem, zaś drugi, nie wiadomo czy potrafił do w sobie rozbudzić. Widocznie jemu szczęście nie dopisuje i wygra ten, który potrafi dysponować przeważającą siłą a także kontrolować swój kosmos.
Santiago czekał na ruch przeciwnika. Michael dobył swojej broni i ponownie rozbudził kosmos. Ruszył w kierunku przeciwnika, dokonująć planowanego cięcia, jeżeli Hiszpan nie zrobił uniku i śnił na jawie o hadesowych migdałach. Jego problem. Jak przegra to zginie.
Wtem pojawił się kolejny młodzieniec. Inżynier zerknął w jego stronę kątem oka, po czym powrócił do kontrolowania przebiegu walki. Kiedy Harcare się przedstawił, Inżynier uniósł rękę w górę, dając mu znak aby poczekał.
- Obserwuj i wyciągaj wnioski.
Rzekł z opanowaniem i bez emocjonalnie, obserwując Michaela i Santiago, czy ten drugi uczyni coś godnego uwagi. Zaskoczy w końcu czymś? Udowodni, że nadaje się na sługę Pana Piekieł?  
Powrót do góry Go down
Jubei

avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 334

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Pon Lut 24, 2014 6:38 am

Santiago czekał już tylko na taki właśnie atak ze strony Michaela. Może i był szybki oraz dokładny ale dość desperacki. Anglik skupił się tylko i wyłącznie na Hiszpanie co dało mu szansę na zrealizowanie planu. Walka od początku nie szła po jego myśli, a przegrana nie była tym czego chciał. Wolał już zginąć niż patrzeć jak jego przeciwnik triumfuje. Na chwilę przed kontaktem z zimnym ostrzem wziął głęboki oddech. Już wtedy energia zaczęła wypełniać jego wnętrze. Całe ciało i umysł jednocześnie krzyczały aby zrobić unik...było go na to stać jednak tym sposobem niczego nie osiągnie. Nastąpił ten moment, w którym całe życie przelatuje przed oczami. Co prawda był to stek bzdur i gdy Santiago specjalnie wykonał ruch do przodu by nabić się na ostrze Michaela poczuł przeszywający ból i nic poza tym. Anglik zapewne nie spodziewał się tego, że Hiszpan może nadziać się na jego ostrze nim ten wykona nim pełny ruch. Santiago złapał przeciwnika obiema rękami i zacisnął tak mocna jak tylko zdołał...krew płynęła, adrenalina wstrzeliwała się w jego żyły, a już po chwili jego kosmos otaczał ich obu. Wiedział, że to koniec...niech więc będzie choć trochę widowiskowy. Zacisnął uścisk jeszcze mocniej i już po chwili ciepło zaczęło wypełniać jego ciało. Czuł się dokładnie tak samo jak kilka dni temu w walce ze swoim cieniem. Tym razem jednak całą tą energię skupił w swoim wnętrzu, a nie jak to robią normalni rycerze w dłoni.
- Żegnaj i powodzenia - wymamrotał i rozbłysł energią. W pierwszej chwili nie czuł nic...nie poczuł rozdzieranych wnętrzności i topionej skóry. I tak pozostało do końca. Nie wie i nie ma prawa wiedzieć co stało się potem...czy wybuch zabił również Michaela ? Zginął za coś, co miało być jego przeznaczeniem, a stało się przekleństwem. Czy żałuje swojej decyzji ? Jeśli odnajdziecie go kiedyś nad brzegiem Styksu możecie sami zapytać.

OCC: Ludzka bomba o nieznanym zasięgu i efektach...
Powrót do góry Go down
Regulus

avatar

Dołączył/a : 02/09/2013
Liczba postów : 18

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Pon Mar 17, 2014 8:25 pm

Kosmos go napędzał. Był szybszy i o wiele sprawniejszy niż normalnie. Właśnie dzięki tej energii stawał się kimś, kogo można było nazwać nadczłowiekiem. Biegł na pełnym pędzie po to by zadać cios, który miał zakończyć tą walkę. Zupełnie nie spodziewał się tego co miało się wydarzyć. W chwili kiedy ostrze jego miecza miało dosięgnąć Santiago poczuł jak jakaś zupełnie obca energia uderza w jego ciało. W następnej sekundzie wyleciał w powietrze i uderzył z całej siły o najbliższą kolumnę. Krew płynęła po dziedzińcu.
Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Sro Mar 19, 2014 10:49 am

Finał był widowiskowy. Tego zaś oczekiwał od ich obu Inżynier. Rożnica między Panami była bardzo widoczna. Jednakże nie spodziewał się, że Santiago, zadecyduje o samobójczej walce. Dał się zabić, raniąc swojego przeciwnika. Jedyne co było dostrzegalne, to światło, wybuch i wyłożone pod kolumną. Dziedziniec wypełniać się zaczynał krwią Santiago. Starszy mężczyzna westchnął i zostawiając nowego przybysza, podszedł to Michaela.
- Skoro Twój przeciwnik sam zakończył swój żywot, zostałeś zwycięzcą. Wstań, jeżeli czujesz się na siłach. Wstań, jeżeli chcesz udowodnić swemu Panu iż rany są dla Ciebie niczym.
Zapewne wymagał od Michaela zbyt wiele, po otrzymaniu takiego "ciosu" prosto od wybuchu kosmosu jego przeciwnika. Ale na polu walki nie można po takim incydencie od razu iść spać. Co innego, jeżeli jego rany okażą się poważniejsze, wtedy będzie potrzebna interwencja medyka.


OCC: Walka dobiegła końca, czas na nagrody.
Jubei i Regulus - za chęć gry i udział w walce, otrzymujecie 20pkt.
Regulus jako zwycięzca dostaje dodatkowe 10pkt.
Podsumowując:
Jubei: 20pkt.
Regulus: 30pkt.
Powrót do góry Go down
Regulus

avatar

Dołączył/a : 02/09/2013
Liczba postów : 18

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Sro Mar 19, 2014 9:20 pm

Szum w uszach był cholernie nieznośny. Krew zalewała mu oczy i Michael musiał kilka razy przecierać twarz by się pozbyć posoki, która płynęła jeszcze z kilku innych ran. Czuł dość silny ból w boku co mogło świadczyć o złamanych żebrach.
-Cholera. - warknął do siebie dziedzic rody Williamsów. - Musiał mi się trafić pieprzony kamikadze.
Po kilku chwilach doszło do niego, że ten starszy mężczyzna podszedł do niego. Anglik spojrzał na twarz pooraną zmarszczkami i wziął głęboki oddech. To był kolejny test. Test na wytrzymałość psychiczną i fizyczną. Zacisnął zęby i zmusił mięśnie do wstania. Te oczywiście zaprotestowały, lecz wola walki i przetrwania młodego mężczyzny były o wiele większe. Wsparł się na swoim mieczu i centymetr po centymetrze podnosił się, aż wreszcie stał wyprostowany na wciąż trzęsących się nogach.
- Jestem i czekam na rozkazy. - powiedział patrząc się mężczyźnie w oczy.
Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Czw Mar 20, 2014 12:07 am

Normalnym zjawiskiem było, że człowiek od razu przy takich ranach, nie podniesie się na równe nogi. Krew zalewała twarz Michaelowi, a kości zaczynały odmawiać posłuszeństwa, jak i jego mięśnie. Cud dla niego taki, że przeżył owy wybuch, ze skutkiem połamanych żeber, ran ciętych i innych skutków ubocznych. Inżynier stał prosto i przyglądał się z poważnym wyrazem twarzy oraz surowym spojrzeniem. Czekał cierpliwie aż uczeń, stanie na równe nogi. Wykonał polecenie. Starszy mężczyzna milczał przez jakąś dłuższą chwilę przyglądając się młodzieńcowi, jakby sprawdzał, jak długo jest on wstanie tak ustać. W końcu rzekł:
- Udasz się do wrót zamku Henstein. Znajdziesz strażnika, który zaprowadzi Cię do odpowiedniej komnaty, gdzie odpoczniesz i opatrzysz swoje rany.
Po tych słowach, odsunął się i czekał aż młodzieniec zechce wykonać polecenie. Zapewne będzie miał trudności z poruszaniem się, ale nawet na polu bitwy, wojownicy mimo odniesionych ran, starają się przebyć tak długą trasę, jak tylko są w stanie. Zważając na to, że znajdują się obecnie na dziedzińcu, do wnętrza zamku Michael nie miał sporych kilometrów.
Powrót do góry Go down
Regulus

avatar

Dołączył/a : 02/09/2013
Liczba postów : 18

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Nie Mar 23, 2014 8:21 pm

Chwiał się w dalszym ciągu na nogach. Krew płynęła z kilku ran, stale osłabiając anglika. Lecz poza tymi fizycznymi urazami młody dziedzic rodu Williamsów czuł się niezgorzej. Nie przejmował się śmiercią swojego przeciwnika. Świat to podłe miejsce i najsłabszy zawsze zginie. "Zabij, albo zgiń." to była główna dewiza jego rodu. Dzięki bezduszności w stosunku do wrogów ich rodzinna miała taką pozycję, a nie inną. Latami pracowali na to mordując, szantażując, układając się oraz walcząc. Mieli krew na rękach, ale nie ruszało to Michaela. Wiedział, że jeśli oni nie przejmą władzy zrobi to ktoś o wiele gorszy. Teraz jednak ten kruchy rozejm był mocno nadszarpnięty. Anglik wyjechał z rodzinnego kraju by zdobyć moc, potrzebną do ochrony swojej rodziny i odnalezienia siostry.

- Przyjąłem. - powiedział chłodno i podszedł do swoich rzeczy, które leżały niedaleko niego. Wsadził miecz do pochwy, którą przymocował do spodni. Plecak zarzucił na zdrowe ramię, zaś kurtkę wziął do ręki.tak uzbrojony ruszył w stronę drzwi. Ruszył ku swojemu przeznaczeniu.

Occ:
Idę, chodż nie wiem do jakiej lokacji
Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   Nie Mar 30, 2014 9:05 pm

Inżynier obserwował rannego młodzieńca, który poświęcił swoje życie dla przybycia do tego miejsca. Czy żywy, cokolwiek tutaj zdziała? Jego wybór. Ale patrząc na niego, potrafił władać kosmosem. Wiedział, jak nim kierować. Lepiej to przedstawił, niż jego przeciwnik. Nie przesadził. Jego kontrola nad nim była opanowana, ale za długo trwało jego rozbudzenie. Chłopakowi temu brakuje jeszcze sporo, aby osiągnąć swój wymarzony cel.
Michael ruszył, zaś Inżynier zniknął z pola widzenia. Gdyby ten się obejrzał, nie zastałby go na placu walki. Także zniknęła zbroja Robaka, która robiła jako nagroda dla zwycięzcy. Chłopak nie upomniał się o nią. Może coś więcej z niego będzie? Czas czeluści piekieł to pokaże...


Z/T dla Inzyniera.
OCC: Nową lokalizację, możesz wybrać samodzielnie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dziedziniec zamku   

Powrót do góry Go down
 
Dziedziniec zamku
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Dziedziniec
» Krużganki
» Dziedziniec z wiaduktem
» Dziedziniec
» Dziedziniec

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Hades :: ZAMEK I ZIEMIE HADESA-
Skocz do: