Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Arena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 14 ... 24, 25, 26
AutorWiadomość
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arena   Pią Paź 03, 2008 3:00 pm

Legumir poszedł za pretendentem do Złotej Zbroi Panny. Neo nigdy by mu nie wybaczył, gdyby coś stało się jego uczniowi, zwłaszcza że kazał mu go pilnować. Łatwo odnalazł Shakę, bo ten zostawiał ślady krwi na drodze którą szedł. Nie wróżyło to nic dobrego. Legumir w końcu znalazł go leżącego na ziemi. Podszedł do niego i wziął go na plecy. Postanowił że zaniesie go gdzieś do kwatery.

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
Thanatos

avatar

Dołączył/a : 17/08/2008
Liczba postów : 106


PisanieTemat: Re: Arena   Nie Paź 05, 2008 9:44 am

W końcu Jerome poczuł się wypoczęty i w pełni sił.
Nie chciał marnować już więcej czasu i spełnić jego cel - spotkanie wielkiego mistrza. Więc wstał i ruszył w stronę jego pałacu.
Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Arena   Pon Paź 06, 2008 7:21 pm

Na Arenę wkroczyło kilku ludzi. Jeden z nich nosił długie, ciemne szaty - z pewnością jeden z ludzi bezpośrednio podlegających Wielkiemu Mistrzowi.
Kilkoma gestami wydał rozkazy swoim podwładnym.

Trzech mężczyzn skierowało się w stronę opuszczającego arenę otaczając go.
- Z nakazu Wielkiego Mistrza udasz się z nami.
Jeden z nich rzucił w stronę Paula suchym głosem nieznającym sprzeciwu.
Powrót do góry Go down
dante4444

avatar

Dołączył/a : 25/03/2008
Liczba postów : 491

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arena   Pon Paź 06, 2008 8:15 pm

Podszedl do kilkorga ludzi nie znanych mu zupelnie, widzial jednak ze moga byc to wojownicy od Wielkiego Mistrza.
- Przepraszam, jestescie od Wielkiego Mistrza? mozecie mnie do niego zabrac? mam wazne informacje.. choc chyba juz troche malo aktualne... Spojrzal w niebo i na jego lekko opalonej twarzy roztopilo sie kilka platkow sniegu.
Powrót do góry Go down
dante4444

avatar

Dołączył/a : 25/03/2008
Liczba postów : 491

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arena   Czw Paź 16, 2008 1:36 pm

OCC sory ale akcja tutaj ruszy ? bo czekam caly czas na odp straznikow....
Powrót do góry Go down
NPC
NPC
NPC
avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 869


PisanieTemat: Re: Arena   Pon Paź 20, 2008 10:33 pm

Mężczyzna spojrzał na Dante i skinął głową.
- Jesteś zapewne rycerzem łabędzia. Wielki Mistrz cię oczekuje.
Skinął ręką, a jeden z jego ludzi zbliżył się do nich.
- Zaprowadź go niezwłocznie do Głównej Świątyni.
Rzekł do strażnika. Ten skinął tylko głową na jego słowa, poczym ruszył z Areny prowadząc szybkim krokiem za sobą Rycerza Łabędzia.

OCC:
Paul zostaje wyrzucony z akcji, gdyż nie udziela się na forum i nie odpisuje.
Powrót do góry Go down
dante4444

avatar

Dołączył/a : 25/03/2008
Liczba postów : 491

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arena   Sob Paź 25, 2008 6:18 pm

OCC sorki jeszcze raz za moje przymulenie ale gdzie poszlismy ?? do ktorego tematu ??:D
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Arena   Sob Paź 25, 2008 6:27 pm

Occ: Do Głównej Świątyni czyli do Pałacu Wielkiego Mistrza.
Powrót do góry Go down
dante4444

avatar

Dołączył/a : 25/03/2008
Liczba postów : 491

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arena   Sob Paź 25, 2008 7:56 pm

OCC aaaha tak tez mysallem dzieki wielkie... posty do kasacji
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Arena   Sro Lis 26, 2008 3:47 pm

W sferę niezwykłej harmonii jaką wytworzyły opady śniegu wdarł się niepokój w postaci dwóch mrocznych sił. Mimo że przybyli tu w pokoju, w poszukiwaniu spokoju, przynajmniej jeden z nich czuł, że są tu traktowani jak zgniła wiśnia na pysznym torcie..

Abbadon przykucnął na kamieniu, rozpościerając skrzydła swej Zbroi. Gdzieś za nim włóczył się Kibigami Jubei, który stał się jego uczniem. Aniołowi Zagłady nie do końca było to na rękę, choć powoli dostrzegał dobre strony tej sytuacji.
Jego puste oczodoły omiotły Arenę. Zeskoczył, szybując w dół. Twarde okucia Zbroi uderzły o plac, niejako beszczeszcząc święte śnieżnobiały puch pokrywający Arenę.
Rozejrzał się wokół po czym Zbroja jaką dzierżył opuściła jego ciało układając się na śniegu, niczym żywe Zwierzę.

Zbroja Bazylisk, którą nazywał Piołunem, ze względu na duszę jaka ją zamieszkała nie ułożyła się w typowej dla siebie pozie. Wciąż poruszała się. Nastroszyła swe skrzydła by powoli położyć je po sobie. Badawczym spojrzeniem omiotła Kibiego a póżniej Frey'a. Ten pierwszy był dla niej nowością. Ciekawostką...

Frey obrócił się w kierunku Jubeia bardzo powoli.. Ukazując naggi, sniszczony tors i puste oczodoły ożywionego trupa.
Powrót do góry Go down
Jubei

avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 334

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arena   Czw Lis 27, 2008 4:51 pm

Szedł za Daimonem aż do Areny. Jego dusza była rozdarta na dwie połowy , a śnieg przeszkadzał mu jak nigdy. Widząc Frey'a , kucającego na kamieniu zatrzymał się i również usiadł na pobliskim kamieniu. Przyglądał się całej sytuacji. Sam chciał przywdziać zbroję. Zaniedbał jednak treningi i musi teraz być uczniem. Jego marzeniem było założenie na siebie Zbroi Cyklopa. Nie wiedział dlaczego akurat tą zbroję. Może dlatego , że Cyklop jest symbolem siły , którą Jubei uważał za podstawę treningu. Po chwili zwrócił wzrok w stronę Daimona i stojącej już na ziemi zbroi.

-Ciekawe zjawisko. Jeszcze nigdy nie widziałem aby zbroja poruszała się jak żywe zwierze. Zastanawia mnie czy te mity o bazyliszku to prawda. Słyszałem , że bazyliszek jednym spojrzeniem mógł zamienić człowieka w kamień. Ciekawe czy ta , e to znaczy to też ma taką moc. - Powiedział poczym zrobił kolejny wdech. Zszedł z kamienia i położył się na śniegu wkładając ręce pod głowę.

-Możesz mi o sobie co opowiedzieć. Nigdy nie mieliśmy okazji na rozmowę. Ja na przykład zacząłem służbę u Hadesa z nudów. Wcześniej włóczyłem się bez celu od miejsca do miejsca. Byłem zwykłym pustelnikiem , którego wygnano z rodzinnej wioski. Jednak pewnego dnia całe moje życie się odmieniło. Mój brat Radamantis pojawił się jakby z nikąd budząc mnie ze snu. Powiedział mi wszystko o świecie zmarłych i Hadesie. Następnego dnia zniknął bez śladu. Postanowiłem wtedy pójść do miejsca , o którym mi mówił. Nie było to jednak tak łatwe jak myślałem i zabrało mi aż 10 lat. Dopiero po tym czasie spotkałem go ponownie. - Zakończył i podniósł głowę kierując swój wzrok Abbadona.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Arena   Pią Lis 28, 2008 6:13 pm

Ze Zbroi wydobył się dziwny syk, kiedy Kibi wypowiedział piewrsze Słowa. Jej energia zawibrowała nerwowo. Usta Frey'a zwęziły się maksymalnie, tak, że jego twarz była jak wykuta w rozsypującym się marmurze.
Dziki syk zamienił się w przenikliwy wrzask kiedy padły słowa o tym że"ciekawe czy "to" ma też taką moc". Łeb bazyliszka zwrócił się ku Jubeiowi. Widział on teraz tylko Twarz Smoczego posła. Cały świat przestał istnieć. Na chwilę. Obaj pozwolili mu mówić. Pogrązyć się.. Jubei opowiedział swoją historię, zapytał o Abbadona. Lecz po krótkiej chwili w jego głowie na przemian huczały już dwa głosy..

- Dureń...
- Chcesz poznać mity? Chcesz wiedzieć kim jestemy?
- I tak nie zrozumie..
- Pozwólmy mu Synu Zagłady.. Jesteśmy wyklęci..
- Daj spokój Piołun. On nawet nie zdaje sobie sprawy kim jesteśmy. I nie musi tego wiedzieć.
- Chciał poznać nas.. Pozwólmy mu.. -W głosie zdającym się pochodzić ze zbroi kryła się jawna nuta rozbawienia sytuacją, która ustąpiła początkowemu gniewowi.. Albo raczej przeplatała się z nim.

Przez cała tę rozmowę Jubei widział na przemian Twarz Abbadona, w całej swej potworności, z pustymi oczodołami, wychodzącymi z nich czerwiami, przegniłą, rozpadającą sie i tworzącą się na powrót. Piękną i monstrualnie brzydką na przemian.. Oraz drugą Twarz. A właściwie Łeb Bazyliszka, który stanowił hełm Bazilisk. Ostro zakończony pysk, harmonijnie przechodzący w pętaninię rogów, kolców i igieł tworzących swego rodzaju kryzę.. Oczy zbroi.. Przenikliwe niczym dwa czarne diamenty, tak tożsame z głębią oczodołów Daimona Frey zdawały się przewiercać jego dusze na wskroś. Zdawać się moglo, ze słowa jakie wypowiedział Jubei o sobie, były tym istotom nie potrzebne do poznania go..


Wszystko znikneło. Swiadomość Kibigamiego powróciła na plac. stał nieruchomo. Nie czuł nic. Widział wszystko przed sobą, nie widząc nic. Nie wiedząc nic. Nie był wstanie się poruszyć. Nie słyszał bicia własnego serca. Nie biło. Ponownie usłyszał chrapliwy glos Daimona Frey'a.

- Żyjesz. Spokojnie. Są gorsze rzeczy. Umarłeś. Są lepsze rzeczy. Jesteś pomiędzy. Na granicy. - Głos zdawał się dobywać zewsząd a jednoczesnie, tak jakby mówiący przykładał usta bezpośrednio do ucha mlodego Cyklopa. Glos mówił prawdę.

- Czy to zaspokaja Twoją ciekawość? Twoje pragnienie poznania mocy Basyliszka zostało zaspokojone.. Częściowo. - Głos przeniósł się na drugie ucho. jednoczesnie ogarniając całe ciało pretendenta do Zbroi Cyklopa.

- Zraniłeś Piołuna. Postanowił że za to zapłacisz, a ja się na to godzę. Jednak nadal masz prawo wyboru.. Będzie tak jak sobie życzysz Cyklopie..

Dłoń Anioła Zagłady uniosła się nad Twarzą spetryfikowanego. To co nieuchronne, zaraz nastąpi.

Occ: Wedle Twojego życzenia, zostałeś poddany atakowi petryfikacji. W odpowiedzi którą napiszesz, nie możesz mówić, ruszać się, atakować. Jesteś sparaliżowany. Możesz myśleć, mówić w myślach. Widzisz wszystko co masz przed soba,choć może Ci się to wydawać w pewnym stopniu nierealne. W następnym moim poście zrobię coś. Ty będziesz mógł po jego przeczytaniu zadecydować czy będzie to jedynie iluzja czy rzeczywistość. Życze miłej gry. Nasz trening się rozpoczął. A, i żeby nie było. Moja postać nie ma zamiaru walczyć. :)Zbroja/Piołun przygląda się sytuacji.

Abbadon ( bez Zbroi )
HP - 550/550
MP - 1080/1190


Ostatnio zmieniony przez GrafNaStyk dnia Wto Gru 02, 2008 8:13 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Jubei

avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 334

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arena   Sob Lis 29, 2008 12:36 pm

Opowiadał swoją historię spokojnie. Niczego się nie spodziewał. Nie wiedział , że jego słowa aż tak mogły rozwścieczyć Zbroję Bazyliszka. Pozwoliła ona jednak Jubei'owi opowiedzieć swoją historię do końca. Gdy wypowiedział ostatnie słowa w jego głowie zaczął panować zamęt. Słyszał na przemian dwa głosy. Jeden znajomy , należący najprawdopodobniej do Daimona. Drugi całkowicie obcy. Zapewne był to głos zbroi nazywanej przez niego Piołun. Później w jego głowie zaczęły pokazywać się obrazy. Była to twarz Daimon’a i Łeb Zbroi Bazyliszka. Sama Zbroja nie była straszna. Raczej ciekawa i zajmująca. Z kolei Abbadon wyglądał jak postać z najgorszych koszmarów. Jego ciało wyglądało jakby kilka lat spędziło w ziemi. Wyglądało jak rozkładające się zwłoki. Była jednak jej druga odsłona. Jubei nie wiedział dokładnie co się z nim dzieje. Ta cała sytuacja zaskoczyła go... Można nawet rzec , że jeszcze nigdy nie znajdował się w tak beznadziejnym położeniu. Po chwili poczuł coś dziwnego. Było to uczucie znajome lecz po stokroć silniejsze. Było to coś jakby ugryzienie mrówki , której jad jest kilkanaście razy silniejszy niż zwykle. Jego dusza była podziurawiona i otwarta dla każdego. Wydawało mu się , że Daimon widzi jego wnętrze. Po chwili to uczucie ustąpiło. Jubei znów stał na placu , a przed nim Frey i Bazyliszek. Nie mógł się ruszyć , jego wszystkie członki ciała były sparaliżowane. Jego serce stało w miejscu , a myśli przepływały z taką łatwością , jakby jego umysł był krystalicznie czysty. Próbował wydobyć z siebie choć jedno słowo. Jego usta jednak nie otwierały się. Jedyne co mu pozostało to wysłuchać głosu Daimon’a , który jak gdyby mówił zewsząd.

-''Nie wiedziałem , że zranię przez to Piołun’a. Niemniej jednak dopuściłem się tego i przyjmę karę z pokorą. Zawsze byłem honorową osobą , więc skoro to się już stało to przyjmę ostateczny osąd.'' – Myślał choć nie wiedział czy oni to słyszą. Żył choć nie wiedział czy na pewno. Chciał poznać moc Bazyliszka lecz nie wiedział czy w całości...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Arena   Sob Lis 29, 2008 2:40 pm

- "Nawet niezły masz Przekaz.." Zagrzmiał glos w umyśle Jubeia.
-"To będzie nie tyle kara, co wybór przeznaczenia." Zadudniły ponowne słowa.

"Nawet szybko się uczy. moze będą z niego ludzie. Zobaczymy. " - Te slowa słyszał jedynie Daimon i Piołun. Były zresztą przez nich wypowiedziane w myślach, jak gdyby równocześnie..

- Przyjmij więc to co Ci daję - Zachrypial Daimon nad sparaliżowanym Kibigamim. Piołun przyglądał się z zainteresowaniem jak koścista dłoń Abbadona zanurza się w prawym oku młodego pretendenta. Dwa palce przebiły tkankę oka. Krew i inne płyny wytrysnęły z twarzy Jubeia. Ból. Krzyk. Piekący kosmos Basylisk No Abbadon wiercał się do jego świadomości. Do jego ciała.

Daimon wyciągnął swą dloń z krwawiącego otworu w którym jeszcze przed chwilą znajdował się żywy organ. Jubei czuł potworny ból. Stan petryfikacji minął..

- Jesli masz odwagę powstań bracie Cyklopie. - Zachuczał ponownie glos Daimona. Zbroja zdawała się spoglądać z wyczekiwaniem na zachowanie Jubeia.

Occ: Masz teraz wybór. Piszesz swoją reakcję, a w occ, piszesz mi czy godzisz się na pozbawienie Cie prawego oka. Jesli tak to być może admini przydzielą Ci swego rodzaju kalectwo od tego zdarzenia(czytaj bonus). Jeśli nie, to obrócę to tak że była to iluzja. Tak, czy tak, będzie to mialo swoje konsekwencje.
Powrót do góry Go down
Jubei

avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 334

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arena   Sob Lis 29, 2008 6:27 pm

Mógł się tylko przyglądać jak Daimon wyciąga dłoń w jego stronę. Chciał go powstrzymać lecz nie mógł wydobyć z siebie żadnego słowa. Chciał zamknąć oczy lecz był jeszcze sparaliżowany. Mimo wszystko chciał przyjąć karę za to co zrobił. Nagle ogarnął go potworny ból. Był to ból z niczym nie porównywalny. Nawet rany , których doznawał podczas walki nie były tak bolesna jak to. Nagle paraliż minął. Jubei upadł na kolana i przyłożył dłoń do otworu , w którym jeszcze przed chwilą znajdował się narząd wzroku. Z jego lewego oka popłynęła krwawa łza...

OCC: Jak widać przyjąłem wyrok. Będzie to nawet pasować do mojej postaci i do Rycerza Cyklopa.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Arena   Pon Gru 01, 2008 7:32 pm

"Nie jest takim tchórzem jak myślałem. zmienił się od czasu statku.. Choć nie na tyle i nie tak jakbym tego oczekiwał.. Ale powoli. Wszechświat jest cierpliwy." Myślom Daimona odpowiedział sarkastyczny harkot Piołuna.
"- Wierzysz w to co mówisz, Ty którego wszechświat wyklina codziennie?"

Krwawiący Kibigami bolał w tym czasie nad utratą swego jakże cennego oka..
Frey kucnął przy nim, po czym odgarnął wlosy z twarzy. Choćby nie wiem jak Jubei musiał oślepnąć z bólu Abbadon sprawił ze ten widział jego twarz bardzo wyraźnie. Tak jak wyrażnie usłyszał ciężkie, basowe słowa.
- Przyjrzyj się. Bo teraz, wedle jakiegoś popapranego rozkazu, umarlak na którego teraz patrzysz będzie Ci zastępowal ojca, matkę i cała rodzinę. Bedzie twoim mistrzem ktoś, kto nie nadaje się na mistrza. A i jeszcze jedno. Dziekuj bogu w jakiego wierzysz, że nie wskrzeszono Cię byś rozpierdolił jakiś świat i wybił cała jego populację w imię kolejnego, wielkiego - czegoś tam.. - Ostatnie zdanie wypowiedział wstając.. Odwrócił się i ledwie słyszalnym szeptem dodał.
- Chociaż kto wie, co Tobie Ci popierdoleńcy szykują..
Odszedł na kilka kroków, by dać Kibiemu czas na wstanie.
- 1..
- 2..
- Wstawaj, minął czas odpoczynku.


Frey usiadł na śniegu widząć że Piołun uznał, że już czas. Pozwoliłby ten zespolił się z jego ciałem. Po chwili Basilisk i Abbadon stanowili już jedność. Dwie pary diamentowych otchłani patrzyły teraz na Jubei'a. Kosmos Daimona zaczął rosnąć..

- Masz teraz kolejny wybór. Możesz iść i próować ratować zycia tych na dole. Ale możesz też zostać tutaj i spróbować znależć sposób na pomoc im stąd..

Głos za grobu zamilkł. Abbaddon odciął się od ciała.. Tym razem przyszlo mu to o wiele łatwiej.. Jego dusza rozpoczeła poszukiwania potrzebujących ratunku od zepchnięcia w czeluść i przeprowadzenia na drugą stronę..

Occ: Kolejna część treningu, która w zamierzeniu miała być pierwszą, ale tak ładnie się odniosłeś do Zbroi, że postanowiłem ci wybić oko.:P cieszysz się?:)
Posty dotyczące Twojego oka i tej pierwszej częsci możesz za moją zgodą załaczyć w Twoim treningu, ale tylko kwestie jakie wypowiedziała moja postać w odpowiedniej kolejności (to co Ty usłyszałeś) Cała resztę dopisujesz ( oczywiście jeśli chcesz) w swoim treningu z perspektywy Twojej postaci. Ja napiszę podobny trening jedynie z perspektywy mojej postaci.
Powrót do góry Go down
Jubei

avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 334

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arena   Wto Gru 02, 2008 7:22 am

Ból nie ustępował lecz Jubei musiał się pozbierać. Po słowach Daimon'a wstał. Urwał kawałek płaszcza i przewiązał nim prawe oko. Liczył na to , że krwotok ustanie. Z powrotem usiadł na śniegu. Zaczął się wsłuchiwać w jego słowa i przyglądać jego czynom. Gdy padło stwierdzenie pomoc Jubei lekko się zdziwił. Jak bezwzględny Rycerz Bazyliszka może pomóc innym. Jednak po ponownym przemyśleniu Jubei zrozumiał słowa Abbadona. Pomógł mu w tym również widok duszy oddzielającej się od ciała Frey'a. Jubei usiadł i zamknął oczy. Wokół niego pojawił się lekka fioletowa aura. Jego kosmos z każdą chwilą rósł.

-''Jeszcze nigdy nie próbowałem oddzielić swojej duszy od ciała. Teraz jednak wymaga tego mój mistrz. Muszę się postarać.''

Skupiał się coraz bardziej , a jego kosmos był coraz większy. Po chwili dusza oddzieliła się od ciała. Jedyne co go w tej chwili cieszyło to to , że jego dusza nie czuła bólu jaki sprawiała mu rana. Postanowił podążać za Daimon'em.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Arena   Wto Gru 02, 2008 10:43 am

Occ: ja nie napisałem że to widać że dusza oddziela się od ciała. Moja postać nie wymaga też od Twojej oddzielenia swojej duszy od ciała. Wymaga myslenia i używania w konkretny sposób swoich zdolności. Daimon, jako postać bazująca na psychice, w pewnym stopniu nauczył się bytu w świecie czysto astralnym. Abbadon zna już to doskonale, ale ogranicza go ciało Daimona. Jako że ich dusze są połączone, te siły się równoważą. Daje Ci możliwość odnalezienia najdogodniejszego sposobu na wykorzystanie swoich umiejętności. Nawet jeśli udalo Ci się oddzielić duszę od Ciała to na pierwszy raz, zbyt ubogo jest to opisane. Ale dobrze, zobaczymy jak sobie poradzisz z tym..


Kibiemu jakimś cudem udało się zobaczyć cień duszy Daimona. A raczej jego emanujący kosmos. Oddzielenie duszy od ciała nie musi oznaczać przecież tego w sensie dosłownym. Może to być oczyszczenie duszy i przeniesienie jej w miejsce, gdzie jako samodzielny byt, jest bardziej przydatna niż ograniczona ciałem. Dusza Abbadona zdążyła już znaleźć sie w wiosce, podążając za krzykiem ludzkich dusz odchodzących w niebyt, kiedy musiał zawrócić..

"Ktoś mu kurwa pomaga, czy jak?" - Zdziwił się w myślach Frey.
"Nie ważne.. Ludzi miałem ratować, a muszę jeszcze go niańczyć.. W dupę. "

Kiedy młody Jubei myślał że już wszystko jest takie śliczne i cudowne poczuł się jak uwiązany przy swym ciele pies. Jego Sakrum astralne, choć w pewnym momencie zdawało się odrywać od ciała fizycznego, zahamowało. kilka bezcielesnych dloni pojawiło się znikąd, łapiąć duszę Cyklopa i nie pozwalając jej pójść dalej. Dłonie wpychały go wręcz z powrotem do ciała.. (iluzja 1)

Abbadon (ciało atralne)
HP - 580/580
MP - 1230/1490
Powrót do góry Go down
Jubei

avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 334

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arena   Wto Gru 02, 2008 1:57 pm

Jubei myślał , że udalo mu się oddzielić duszę od ciała. Był już prawie pewien , że jego ciało astralne jest po za jego ciałem. Pomylił się jednak. Spodziewał się , że będzie to trudniejsze niż myślał. Nagle coś zaczęło wpychać dusze Jubei'a powrotem do ciała. Pretendent do Zbroi Cyklopa nie miał sił na opieranie się temu zjawisku. Odpuścił już w pierwszej chwili. Otworzył oczy i złapał oddech.

-''Co mogę zrobić aby pomóc duszą wejść spokojnie do świata zmarłych''. - Zastanawiał się nad tym. Trwało to już chwile gdy nagle Jubei lekko się uśmiechnął.

-''Już wiem. Wykorzystam czytanie w myślach aby odnaleźć cierpiących i umierających ludzi. Aby im pomóc wykorzystam Telepatię. Spróbuję przekazać im jakieś pozytywne myśli lub przywołać dawne wspomnienia. - Znów zamknął oczy i skoncentrował się. Próbował odnaleźć kogoś potrzebującego dobrego słowa w tej ostatniej chwili lub kogoś kogo można jeszcze uratować. Jego czytanie w myślach nie było jeszcze zbyt rozwinięte ale mógł odczytywać emocje co napewno pomoże mu w jego zadaniu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Arena   Nie Gru 07, 2008 1:16 pm

Głowa Daimona Frey'a opadła nieco niżej. Ciało domagało się powrotu swej duszy.. Wyglądal teraz doslownie jak demon. Odziany w kolczastą zbroję, w pozycji lotosu, stopniowo pokrywający się zamarzającym śniegiem...
Powrót do góry Go down
Jubei

avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 334

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arena   Nie Gru 07, 2008 3:37 pm

Powoli tracił koncentracje. Zaczęła go boleć głowa , a z rany gdzie jeszcze kilka chwil temu było jego oko popłynęła krew. Wiedział , że może przeciążyć swój umysł jednak nadal próbował pomagać innym w przejściu na drugą stronę.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Arena   Nie Gru 07, 2008 5:47 pm

Czarna ciecz wypełzła z jego oczodołów. Powoli, niczym wąż poszukujący swej ofiary spływała po twardych rysach jego twarzy. Samo lico przeszył grymas bólu, a cialo nagły spazm. Po chwili Basylisk No Abbadon opadł na śnieg.. Musiał wracać. I to szybko.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Arena   Nie Gru 07, 2008 7:45 pm

Jedna ze skał pokrytych śniegiem nieznacznie zadrżała. Po chwili znów. W niektórych miejscach śnieg odpadałod skały, ukazując jej prawdziwą tożsamość. Mokre, pozlepiane, czarn włosy wyłażiły spod kolczastych zakończeń Hełmu. Postać uniosła dłoń, przy czym wypluwając niezdarnie śnieg z ust, włożyła ją sobie do oka. Szponiastymi palcami wygarnęła z pustego oczodołu śnieg, by potem to samo uczynić z drugim. Zawsze sina twarz, teraz od zimna, przybrała barwę kredy.. Rozsypującej się i zdającej się nie nadawać do użytku..
Sztywne ruchy rąk, ograniczone zlodowaciałym śniegiem i częsciowo zbroją, oraz zmęczenie jakie przynioslo mu oddzielenie duszy od ciała dawało się konkretnie we znaki Daimonowi.. ale dokonał tego. Wsparł tyle istnień ile mógł. W taki sposób już bardziej im nie pomoże..

Odnalazł mentalność Jubei'a. Jego cialo asrtalne było w wiosce.. Przesłal mu jedynie to.. :
- "Wróciłem do fizyczności.." Było dla niego jasne iż ten zrozumie że Frey przyjdzie za chwilę do wioski tym razem także jako byt materialny, nie tylko duchowy..

Ruszył w kierunku wioski, spoglądając jedynie na krwawiące cialo Jubei'a.
- "Tobie też nie zostało wiele czasu.. " - Wysłał mu kolejną informację.
Powrót do góry Go down
Jubei

avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 334

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arena   Pon Gru 08, 2008 2:16 pm

Jubei nadal pomagał ludziom. Czuł jednak , że słabnie i musi to zakończyć. Po chwili odebrał przekaz od Daiomona. Usłyszywszy te słowa Pretendent do Zbroji Cyklopa zrozumiał , że musi wrócić , ponieważ dłuższe przebywanie w tym stanie mogło by się okazać dla niego śmiertelne. Skupił się...powoli otwierając oko. Wziął głęboki oddech i padł na śnieg.

-''Ale przyjemne uczucie'' - Pomyślał poczym zauważył , że śnieg robi się czerwony od jego krwi. Pozbierał się szybko i urawał kolejny kawałek materiału. Wyrzucił stary i wymienił na nowy. Odwracając się zauważył Daimona kierujacego się w stronę wioski. Wstał i ruszył za nim.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Arena   

Powrót do góry Go down
 
Arena
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 26 z 26Idź do strony : Previous  1 ... 14 ... 24, 25, 26
 Similar topics
-
» Arena III
» Arena nr 2 {Klub Pojedynków}
» Arena #01
» Arena #16

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: III ERA :: GRECJA-
Skocz do: