Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Tam gdzie Upadły Serafin mówi żegnaj....

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Tam gdzie Upadły Serafin mówi żegnaj....   Pią Lis 30, 2007 6:34 pm

Pod wpływem naporu ciało Rushifua uderzyło w posadzkę. Oczy miał zamknięte i nie dawał znaków życia.
***
Rushifua pogrązył się w ciemnościach, jego ciało upadało w ciemność. Rushifua uderzył ciałem o marmurową posadzkę. Rushifua podniusł się z klęczków ciało miał ciężkie spojżał w dal i zobaczył Ojca rozciągniętego na krzyżu postać w czarnym kapturze tłukła go. Mężczyzna bezwładnie wisiał przykuty do krzyża.
'-Przestań.- Krzyknął Rozpaczliwie Rushifua.- Przestań.
Odpowiedział mu szyderczy śmiech. Kaptur odwrócił się w stronę klęczącego Rycerza. Jakaś siła wyrzuciła Rushifua w powietrze. Postać okładała dalej Ojca Rushifua. Rushifua wstał z klęczków jego kosmos wzmógł się do granic możliwości pojawił się koło postaci i uderzył tam gdzie powinna być twarz. Rushifua wzleciał w powietrzę krew buchnęła ze złamanego nosa Rushifua. Rushifua wstał postać śmiała się.
-Chcesz się bić sam ze sobą.- Postać ściągnęła Kaptur.- Sam będziesz czuł własny ból.
***
Ojciec Rushifua obudził się ze snu podszedł pod otwarte okno i spojrzał w niebo. Gwiazda spadła z gwiazdozbioru Skorpiona.
-Rushifua.- Powiedział cicho Ojciec.- Pamiętaj legende o Rycerzu Kochanka Lustrzanego Odbicia.
***
Rushifua stał na przeciw przeciwnika.
-I jak Rushifua, zabijesz mnie?- Zapytał chłopak.- Czekam.
-Nie. mam lepszy pomysł.- Rushifua ściągnął z rąk rękawiczkę.- Tak pozatym jestem Daniel, a twoja zdolność jest moją zdolnością i mogę wchłonić więcej niż jedną.
-Zapomniałeś Danielu, jak kazałeś się nazywać.- Postać uśmiechnęła się patrząc na rece Rushifua.- Straciłeś swoje zdolności.
-Zgasiłem je, tylko i rozpale na nowo.- Daniel Rushifua rzucił się na wroga i chwycił go za twarz. Rushifua wydarł się jak zwierzę.- Zginiemy oboje.
Postać przeciwnika rozpłynęła się w przestrzeń. Rushifua padł bez czucia na ziemie. Nad jego ciałem zaczęla grać cicha smutna harfa.
-Żegnaj Rushifua.- Serafin o czarnych skrzydłach, piękna smutna twarz pełna łez. 24 pary skrzydeł unosiły postać w powietrzu. Serafin trzymał w ręce pochodnie.- Żegnaj, złorze róże na twym grobie.
***
Ściany komnaty przemiesciły się, ziemia pod nogami Izzaka zaczęła opadać torząc schody. Z ciemności zaczął słyszeć smutną pieśń, Harfy.
***
Azarael i Ryu zostali otoczeni przez cztery ściany i spadli w dół, w Ryu upadł na cilo, miękie jeszcze ciepłe ale cały czas gasnące. Malała drewniana harfa Rushifua zwisała w powietrzu, grając smutną melodię pełną bólu i cierpienia, którą znali z początku wyprawy. Gdzieś obok leżala Prime. Tylko jedno wyjście było z komnaty, schody prowadzące na góre.
Powrót do góry Go down
Silver
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 08/03/2007
Liczba postów : 658

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Tam gdzie Upadły Serafin mówi żegnaj....   Pią Lis 30, 2007 10:57 pm

Izaak zobaczył światło które prowadziło go do wyjścia ale wiedział że sam z tego nie wyjdzie bo nie mógłby spojrzeć sobie w twarz.
Skupił swoją energię do maksimum żeby mógł rozświetlić ciemność która otaczała wszystkie zebrane postacie. Nagle usłyszał cichy chichot jakby małego dziecka które najwyraźniej biegało robiące całe zamieszanie. W momencie gdy nie miał już żadnych
wątpliwości zaatakował diamentowym pyłem w miejsce gdzie dochodził dźwięk ogłupiający wszystkich sprawiający że pogrążają się w ciemności. Dziecko upadło na podłogę całe zmarznięte które wydawało ostatnie tchnienia... Przemówiło - Myślisz że to była dobra decyzja to się bardzo mylisz jesteś tak samo uczuciowy jak twój przyjaciel który teraz cierpi katusze gorsze niż sobie jesteś wstanie wyobrazić. Izaak nie mógł uwierzyć słowom dziecka które śmiało się złowrogo.
Nie czekał ani minuty dłużej i przebił to dziecko na wylot swoją reką po której spływała krew w dużych ilościach. A głos mówił do niego coraz głośniej - Widzisz to cię spotka jeżeli podążysz droga którą wybrał twój przyjaciel będziesz miał krew na rękach nawet niewinnych istot które były tylko narzędziami w moich rękach...
Głos nagle ucichł i Izaak zobaczył wszystkich jego towarzyszów leżących na ziemi wijących się z bólu mówiących do siebie.
Wiedział że nie może nic zrobić bo to jest ich walka ponieważ każdy musi walczyć o swoje życie i o to w co wierzy...
Złapał młodą postać w masce za bark odwracając ją na plecy powiedział - Dzieci nie doznały cierpienia wystarczająco dużo na tym świecie dlatego często błąkają się na ziemi ale pamiętaj że są też bezgranicznie bez winny delikatne jak kryształki lody po których spływa każda gorsza rzecz w życiu która ją napotka..
"Więcej już nie mogę nic dla was zrobić bo każdy z was musi
sam wrócić z drugiego świata z podniesioną głową wiedząc że potraficie się przeciwstawić wszystkich przeciwnością w życiu"
Po krótkiej chwili ruszył w stronę schodów z podniesioną głową pukając zaciśniętą ręką w serce "Duszą jestem z wami towarzysze"

_________________

Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Tam gdzie Upadły Serafin mówi żegnaj....   Sob Gru 01, 2007 6:51 pm

Pole.
Łąka pełna kwiatów. Bezkres oceanu, zieleni i kwiatów.
Ja.
My. Naprzeciw siebie. Stojąc i wpatrując się w siebie.
"Zabawne, nigdy nie przeszło ci to przez myśl?"
Spojrzenie obojga oczu. Lustrzane odbicie kontrastu. Pełne podobieństwo.
"Myślenie nie zmieni niczego. Ani ty, ani ja. Żadne z nas nie ma na to wpływu."
Słowa pełne pustki. Rozmowa pozbawiona treści.
Cisza dokoła.
Bezkres zielonego pola.
Ręka wyciągnięta naprzeciw.
"Tak czy inaczej, mylisz się jeśli myślisz, że jesteśmy skazani na siebie. Nie lepiej poddać się losowi?"
"Nie istnieje przeznaczenie, są tylko jakieś cele."
Na wprost, dwie sylwetki w bezruchu.
"Ah, widzę. Masz więc jakieś nadzieje. To dobrze. Wykorzystam je."
Cisza dokoła. Stojąc w bezruchu, wpatrują się w siebie.
Łąka pełna kwiatów.
"Zawsze.."

Drobna postać leżała w bezruchu na ziemi. Przez długą chwile, niczym pozbawiona życia. Bez przytomności.
Uniosła się pomału, przysiadając na ziemi. W chwil parę potem wstała na równe nogi. Wyprostowana.
Bez zbędnych ruchów, bez żadnych gestów, stała.
Pośród gruzów, leżących ciał, rannych towarzyszy.
Pustka. Pozbawione emocji cosmo przybrało na sile. Energia wzrastała stopniowo. Nieśpiesznie, miarowo. Nieustannie, wzmagało się cosmo, coraz silniej. Potężne. Pozbawione osobowości, puste.
Jakby chcące ogarnąć wszystko i wszystkich dokoła.
Pozbawione emocji, nieczułe. Zimne.

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Al

avatar

Dołączył/a : 25/05/2007
Liczba postów : 1365

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Tam gdzie Upadły Serafin mówi żegnaj....   Sob Gru 01, 2007 10:13 pm

Azrael ocknął się w pokoju z lustrem gdzie nic innego nie było.Wstał i obejżał dokładnie lustro ,zmarszczył czoło i podrapał się w głowę.
-A cóż to jest?Może się dowiem jak spojżę w odbicie
Gdy chłopak przejżał się w lustrze nie ujżał siebie ,tylko wysokiego męszczyznę o czrnch długich do pasa włosów,czerwone jak ludzka krew oczy ,odziany był w czerwony płaszcz ,a na czole miał opaskę.W lewej recę trzymał dizwny miecz z bębenkiem wmontowanym w rękojeść.
-Co co?-Odbicie znikło i pojawił się męszczyzna tej samej postury co poprzedni ,jednak miał krótkie błękitne włosy,brązowe oczy i odzany był w ametystową zbroję.
-Co ono mi pokazuje-Rzekł na głos łapiąc się za głowę.
W lustrze ,następnie pojawił się ten sam osobnik miał długi bląd kucyk i brązowe oczy ,a nosił na sobie złotą zbroję barana.
Na to odbicie Azrael zdał sobie sprawę żę te odbicia to on w różnych ścieżkach które może obrać.Odbicie nagle wyblakło i rozsypało się w popiół ,po czym pojawiło się ostatni odbicie na którym chłopak miał na czole 5 ramienną gwiazdę i czarne szaty ,a jego włosy były czarne jak najczarniejsza otchłań ,a oczy ciemnoczerwone.
Lustro nagle pękło ,a Azrael ocknął się na ziemi.Wstał i ujżał obok siebie leżącego Ryu i nieopodal stojącą drobną pdstać.Na końcu ujżał Rushifua.- Czyli byłem nieprzytomny ,jednak co miał znaczyć ten sen??-Rozejżał się ponownie i brakowało jednego z toważyszy.Nagle wykrztusił z siebie słowa:
-A gdzie ten trzeci?


Ostatnio zmieniony przez dnia Nie Gru 02, 2007 1:39 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Matej16
Gość



PisanieTemat: Re: Tam gdzie Upadły Serafin mówi żegnaj....   Nie Gru 02, 2007 1:19 pm

Ryu ocknął się i popatrzył po otoczeniu. Ujrzał Azraela, wstał i podszedł do niego. Gdy się zatrzymał znów zaczął się rozglądac. Fascynowało go to miejsce "ciekawe co się znowu stanie sufit się na nas zawali". Na jego twarzy znów zagościł uśmiech.Podszedł do jednej ze ścian, zaczął się jej przyglądac, "dziwne" pomyślał. Nagle pojawił się na niej dziwny napis
-nie mogę tego zrobic- powiedział na głos po chwili napis zaczął zmieniac kolor na złoty. Oślepiło go światło po czym napis zniknął ...
Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Tam gdzie Upadły Serafin mówi żegnaj....   Nie Gru 02, 2007 2:23 pm

Rushifua ocknął się w ciemności wstał i zaczął iść przez ciemność, która nie dała się w żaden sposób zniwelować. Rushifua szedł, aż xznalazł czarne pióro z krwisto czerwonym końcem. Rushifua szedł dalej, przez ciemność, milczenie było namacalne.
***
Ciało Rushifua leżało w komnacie, aż objęła je krwisto czerwona aura i zniknęło. Na jego miejsce spadło czarne pióro o krwisto czerwonym końcu. Przez ułamek sekundy rycerze widzieli Serafina pochylającego się nad ciałem Rushifua i znika wraz z nim.
***
Izzak stanął na końcu schodów, które zniknęły za nim. Ziemia pod nim zatrzęsła się i pochłonęła go. Rycerz wpadł w wodę. Grota pełna diamentów rozświetliła promień słońca.
-Byłeś głupcem opuszczając towarzyszy.- Z wody wyłoniła się paszcza smoka pełna ogromnych kłów, czerwona ślepia zarzyły się ogniem potępionym.- To nie jest iluzja to szczera prawda, poraz pierwszy w tym zamku.- Roześmiała się bestia.- To prawda.
***
Na postumęcie pjawił się ryc4erz w platynowej xbroi uchwycił harfę i zaczął grać na niej. Był jak dwie krople wody podobny do Rushifua. Ciało utkane miał z mgły. Grał smutną melodię pełną bólu i cierpienia.
Rycerze spojzeli po sobie i na postać, która uśmiechnęła się blado.
-Wybierzcie swoje przeznaczenie za nim spojrzycie w ciemnośći Midian...
Powrót do góry Go down
Al

avatar

Dołączył/a : 25/05/2007
Liczba postów : 1365

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Tam gdzie Upadły Serafin mówi żegnaj....   Nie Gru 02, 2007 3:59 pm

Azrael usiadł na ziemi i zaczą rozmyślać nad lustrem które ujżał.Nagle poczuł przeszywający jego gowę ból.
-Ghaaaaa!!!!-Po czym stracił przytomność udeżając głową o ziemię.Ocknął się w białym miejscu ,które stawało się powoli czarne.Gdy pokój stał się czarny nagle na ścianach ,podłodze isuficie ujżał linie ,koloru płomieni ,które rozświetlałby się i gasły.Między liniami mojawaiały się znaki nieznanego pochodzenia.Azrael zaniepokojony oglądał się 360 stopni wokół siebie.-Co to za miejsce?-W net na ścianach,suficie i podłodze pojawiły się pentagramy jażące się ostro.Cały pokój zaczął się zwężać ,aż ścisnął chłopaka mocno.
-To mój koniec-rzekł i zamknął oczy czekając na koniec.Nagle obudził się białby miejscu.Do jego uszu dobiegał ryk jakiegoś stwożenia.Gdy się odwrucił ujżał wielkiego rogatego Lwa humanoida ,który powtażał wszystkie jego ruchy.Miał on na czole pentagram ktury widać było ,Azrael wyciągnął palec wskazując na jego czoło pytając-Kim jesteś i czy jesteś demonem skoro masz to na czole?-Stwór nie odpowiadając pokazał na czoło chłopaka.Za azraelam pojawiło się lustro ,gdy przejżał się w nim ujżał że na czole ma ten sam znak.Nagle wszytko zrozumiał.Ten lew był jego wewnętrzną bestią.Chłopak wyciągnął rękę do lwa i złapał go za rękę.Nagl pochłonęło ich świadło ,a z niego wyłonił się.

http://img249.imageshack.us/img249/4775/339352006072420360218bighi3.jpg

Po czym Azrael ocknął się i wstał ,a na jego czole widniałą 5 ramienna gwiazda.Złapał się za głowę i masował ją od buló który ciągle czuł.

Nagana zostaje - Sak


Ostatnio zmieniony przez dnia Czw Gru 06, 2007 7:38 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Silver
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 08/03/2007
Liczba postów : 658

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Tam gdzie Upadły Serafin mówi żegnaj....   Nie Gru 02, 2007 11:07 pm

-A więc to prawda że wszystko co tej pory robiłem było nie prawdziwe odezwał się do bestii. Spojrzał w stronę paszczy licząc kły na jej przeraźliwej paszczy - 1 kieł to oznaka słabości 2 oznacza pychę 3 smutek i żal 4 to przeszłość 5 to przyszłość. Wymawiając wszystkie znaczenia tych zębów spojrzał w oczy które raziły niezwyciężonym bólem i żalem który pochłaniał coraz bardziej Izaaka ale on sam upadając na kolana powiedział - Ja ich wcale nie opuściłem tylko odgadłem twoją zagadkę bestio. Mówiąc to Izaak uśmiechnął się rzucając kamykiem w 5 ząb mówiąc -To co jest końcem jest także początkiem... Rzucając w 4 ząb powiedział - Ale to co jest początkiem jest początkiem końca które zaprowadzi mnie do wyjścia... Paszcza otworzyła się szeroko pokazując kolejny tunel do którego powinien się udać. On sam nie wiedział już co myśleć ponieważ wszystko wydawało mu się tak realne a zarazem takie bajeczne... Spojrzał na miejsce w którym się znajdował które bardzo mu przypominało jego dzieciństwo myśląc na jego twarzy pojawił się krzywy uśmiech dodający goryczy całej tej sytuacji "Heh.. Bardzo podobnie było na Syberii gdzie trenował ale nie mogę teraz o tym myśleć tylko podążać dalej za śladami które wydają mi się realne a może uratuję kogoś z tego diabelskiego labiryntu... Wchodząc do paszczy pomyślał sobie "Rycerzy z Harfą mam nadzieję że twój żal i smutek odejdą a wtedy cel naszej podróży będzie na początku końca" śmiejąc się do siebie wiedział że jak na siebie to całkiem mądre rzeczy wygaduje

_________________



Ostatnio zmieniony przez dnia Pon Gru 03, 2007 10:14 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Tam gdzie Upadły Serafin mówi żegnaj....   Pon Gru 03, 2007 10:10 pm

    Mgła.
    Smugi cienia przeszywają gęste chmury pary.
    Dzwoneczek.
    Cichy, pojedynczy ton.
    Cisza.
    Ciemna sala, zimna komnata. Czarna skała, podmokłe lochy.


Świdrujący dźwięk przycichł.
Smukła drobna sylwetka stała w bezruchu pośród gruzów. Jej postać otaczało smugą bezosobowe, na wpół wygaszone cosmo.

    Rycerz w platynowej zbroi znajdował się w ciemnej komnacie. Ta sama komnata w której stał wcześniej, lecz bez gruzów i ludzi stojących tam przed chwilą.
    Brzdęk łańcuchów rozległ się z boku. Ciemna sylwetka, drobna postać. Hebanowe włosy, hebanowa skóra, hebanowe odzienie. Rozmyty cień o wyraźnych oczach, pełnych czerwieni.

    Rozległ się kolejny brzdęk łańcuchów gdy postać poruszyła się. Metalowe obręcze, przechodzące przez jego brzuch poruszyły się. Łańcuch znikał gdzieś w cieniu, przykuty do czegoś, co nie było w komnacie.
    - Skąd ten smutek, Marid Serafin?
    Usłyszał kpiący głos, przepełniony sarkazmem. Ton, który zawsze wydawał się mieć tą samą nutę bez względu na słowa.
    - Wierne psy - pilnują swego podwórka. Na smyczy. Służą swemu panu - bezwzględnie.
    Każdy fragment wypowiedziany w przestrzeń, niczym wolna myśl.
    Cień poruszył się. Brzdęk łańcuchów odbił się echem po pustej komnacie.
    - Zamierzasz zabić, czy zamierzasz zbawić?
    Czerwone oczy rozszerzyły się, wykazując swego rodzaju zainteresowanie.
    - Dokąd prowadzą umysły ludzi, którzy nie widzieli ciemności ukrytej w świetle?
    Posadzka była cała w cieczy. Cienka warstwa posoki.


W komnacie unosił się dziwny aromat. Woń nie posiadająca zapachu. Jakby metalowa obręcz zaciskająca się na głowach rycerzy.
Cosmo pulsowało wyciszone, niczym wąż przyczajony w zaroślach.

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Tam gdzie Upadły Serafin mówi żegnaj....   Pią Gru 07, 2007 1:25 pm

Rushifua błkął się w ciemności, ąz ujrzał jasną komnatę.
-Co się dzieje.- Pomyślał bezgłośnie.
Cała sala wypełniona była białymi pomalowanymi maskami. Rushifua zaczął słyszeć głos w głowie obracał się i rozglądał w poszukiwaniu tego lub kogoś kto krzyczał w jego głowie.
-Diabelskie Maski Ludzkie Wrzaski, Tyle Krwi niewinnej Przelanej.- Wyśpiewywał głos.
***
Rycerz w platynowej zbroi trącił strunę i iluzja prysła, świat wrócił do rzeczywistości. Rycerz uśmiechnął się i zaczął grać piękną melodię. Na ziemi wokół niego pojawił się krwisty pentagram, w okręgu. Rycerz uśmiechał sie lubieżnie.
-Czyżbyście chciel abym ja wam wybrał przeznhaczenie?- Zapytał szyderczo Rycerz.- Bo ja już znam wasze przeznaczenie, i tylko odemnie zależy czy je zmienie.
***
Izzak zagłębiał się w czeluś gardła, aż trafił do żołądka. Lewiatan roześmiał się szyderczo, na głos.
-Och Posejdonie, zamiast trenować ich ciała, zacznij trenować ich umysły.- Lewiatan roześmial się.- Początek Końca jest początkiem początku, ale nie mojego gardła, smaczny będziesz rycerzu Posejdona, próbuj się wydostać moje ciało, już absorbuje cię, zaczniesz zabijać sam siebie gdy będziesz chciał uciec lub mnie zabić od środka.
Powrót do góry Go down
Al

avatar

Dołączył/a : 25/05/2007
Liczba postów : 1365

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Tam gdzie Upadły Serafin mówi żegnaj....   Pią Gru 07, 2007 3:18 pm

-Przeznaczenie wybieramy sobie sami krocząc drogą którą obraliśmy-powiedział Azrel-nikt nie może przeznczenia wybierać bo przeznaczenie czeka na osobe od dnie jej urodzin.(zmarszył czoło i przymrużył oczy spoglądając na platynowego rycerza)Nawet my sami nie możemy przeznaczenia wybrać bo ono wybiera sobie nas.... .-gdy skończył mówić czuł ,że zanosie się na interesującą sytuację.Złapał się za prawą rękę-To jedno z kilku w moim przeznaczeniu-Po czym czekał na to co powiedzą inni i na reakcję rycerza.
Powrót do góry Go down
Silver
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 08/03/2007
Liczba postów : 658

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Tam gdzie Upadły Serafin mówi żegnaj....   Sob Gru 08, 2007 1:28 pm

Izaak wgłębiał się w żołądek potwora wiedząc co go czeka ale wiedział też że nie ma innego sposobu by go pokonać. Z każdym krokiem było mu ciężej oddychać słabiej widział i jego zmysły były już na wyczerpaniu ale szedł dalej bo wiedział że potwór musi mieć serce które najłatwiej będzie zniszczyć a od zewnątrz to nie miało by sensu. Gdy zobaczył serce podbiegł tak szybko na ile mu sił starczyło lekko zadyszał kładąc ręce na kolana a potem stanął tak twardo na ziemi na ile jeszcze mógł i skoncentrował w swojej dłoni najniższą temperaturę jaką może wykonać rycerz lodowca.Gdy udało mu się dokonać tego wyczynu krzyknął - Poczuj smak zera bezwzględnego potworze... A nigdy więcej nie doceniaj Rycerza Posejdona bo twoja potęga zaślepiła ci oczy że nie zauważyłeś co tak naprawdę można zrobić w twoim wnętrzu.
Gdy wszystko zaczęło zamarzać w bezgranicznym lodzie Izaak starał się jak najszybciej dojść w kierunku wyjścia ale jego zmysły zaczęły powoli zanikać przez trujące opary znajdujące
się w żołądku potwora.
Z każdym krokiem tracił czucie w nogach...
Z każdym oddechem tracił powietrze...
I z każdym otwarciem oczu tracił wzrok...

_________________

Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Tam gdzie Upadły Serafin mówi żegnaj....   Sob Gru 08, 2007 6:18 pm

Stojąca pośród gruzów postać wyciągnęła w pewnym momencie prawą rękę przed siebie. Jej dłoń, uniesiona ku górze wykonała jakieś trzy dziwne gesty.
Zamknęła ją w pięść, jakby zagarniając coś doń, po czym skierowała wnętrze jej w stronę stojącego rycerza, otoczonego pentagramem.
Po części w tym realium, po części w umysłach osób tu zebranych dał się odczuć echem głos. Ton im zupełnie obcy, w języku im nieznanym.
- "Gùg"
Wyciszone przez ten czas cosmo, pulsujące równomiernie i skrycie, wybuchło w dłoni. Niczym fala rozeszło się dokoła. Tętno tak mocne.
Strumień rozszedł się z wnętrza dłoni w rozmaite strony naruszając ściany, podłogę i sufit komnaty. Cosmo utworzyło swoisty labirynt znaków o ukrytej wewnątrz symetrii, otaczający platynowego rycerza wraz z jego pieczęcią.
Dłoń zacisnęła się ponownie.
- "usu game'en"
Pieczęć niczym wessana wprost do środka zamknęła się. Cosmo wybuchło pełną mocą, odrzucając stojących i posyłając stojącą Prime na ścianę. Komnata zatrzęsła się, jakby jej stabilność została zachwiana.
Cichy trzask oznajmiał, iż maska pękła.

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Tam gdzie Upadły Serafin mówi żegnaj....   Sob Gru 08, 2007 7:35 pm

Rushifua stał pomiędzy maskami i zaczął się śmiać, szaleńczy śmiech odbijał się echem po komnatach. Rushifua śmiał się, wyciągnął spod plaszcza drewnianą Harfę.
-Co chcesz uczynić?- Serafin o czarnych skrzydłach wyszedł spomiędzy masek.
-Początek Końca, Początkiem Początku.- Powiedział Rushifua i roześmiał się głośno.- Tylko tak, możemy stąd odejść.
Rushifua zaczął grać tą samą smutną melodię pełną bólu i cierpienia jaką zagrał, kiedy mieli tu przybyć.
-Nieeeeee.- Krzyknął Serafin i rozmył się.
Izzak i Prime ockneli się w tym samym momencie. Spojżeli do góry. Na kamieniu siedział Rushifua grając smutną pieśń.
-Gdzie Harfa.- Zapytał Izaak.
-Jaka Harfa.- Rushifua schował małą drewnianą Harfe pod skórzany płaszcz i uśmiechnął się lekko.- Sny, piękna rzecz niczym muzyka.
Rushifua wstał i odszedł powolnym krokiem poły płaszcza powiewały na wieczornym wietrze...


OCC: Poziomy za przygodę dla każdego przewidziałem 10 lvl
Alchemik naucz się że w takich przygodach nie ma czegoś takiego jak obrazki nie wczułeś się też w przygodę, świat nie oddziaływał na ciebie świat jedno ty drugie. 4 lvl
Izzak ciekawe podejście, chodź samotnicze dało się odczuć, że świat na ciebie oddziałowuje i ty czasami oddziaływałeś na niego, ty przyjacielu zasługujesz na uznanie, chociaż bardziej w moich przygodach zacznij działać. Mistrz gry prowadzi fabułę itd, ale pamiętaj że jest ona elastyczna i zależna od twoich poczynań.
8 lvl
Sakra świetnie grasz swpoją postać, każde zdarzenie odkształcało się na jej zachowaniu, ale w przygodzie wydaje się nie znacvzący, pionkiem, spróbuj czasami przejąć kontrole racjonaln ie i logiczne. Zawsze w OCC możesz napisać Mistrzowi Gry co masz na myśli bo czasami nie wiedziałem i omijałem to np, ten iluzyjny świat. Ciekawa gra z tobą choć czasami troszeczkę męcząca i tak jak Silver wyżej spróbuj czasami oddziaływać na fabułę, bo jeśli zabijesz np Serafina, to będzie to miało swoje działanie, pamiętaj akcja budzi reakcje. 7 lvl.
Ocenę mnie i mojej przygody pozostawiam adminom i graczom.
Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Tam gdzie Upadły Serafin mówi żegnaj....   Sob Gru 08, 2007 7:44 pm

OCC:
przed kazdym wiekszym posunieciem pisalam przez dlugi czas MG na gg odnosnie tego co moja postac robi, konsultowalam sie z nim, deklarowalam dokladnie moje zamierzenia i tlumaczylam
niestety ten prawie nigdy mnie nie sluchal, choc bebnilam o tym mu przez pare dni z rzedu, po to tylko by mu potem wypomniec ze totalnie olal to co napislam
oddzialujac na otoczenie moja postac bylatotalnie olewana przez innych graczy - czegokolwiek by nie robila lub cokolwiek by sie nie dzialo inni to lekcewazyli, stad tez 'male oddzialywanie na fabule'
gdy uzgonilam z MG o co mu biega, ze togracze maja przejac narracje zupelnie, gdyz bedac samotnie z MG jak w kazdej normalnej przygodzie uwazalam, ze to on powinien wyznaczyc kierunek tego co sie dzieje dokola, gdy w koncu doszlismy do porozumienia i zaczelam kreowac cos, MG nagle mi wparowal z butami i wrzucil wszystkich do jednego worka niszczac moje planyna kolejnego posta i rozwiniecie w jakas akcje fabuly

wedlug mnie MG sie nie popisal zbytnio, dal zbyt wolna reke graczom, a tym, ktorzy sie z nim probowali skonsultowac w swoi sposob olewal i nie zwazal na nich

z ocena Alchemika sie zgadzam
Izaak tez sobie dobrze radzil, choc niekiedy jego postac tracila kontakt ze swiatem dokola

oto moja ocena

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Silver
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 08/03/2007
Liczba postów : 658

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Tam gdzie Upadły Serafin mówi żegnaj....   Sob Gru 08, 2007 8:01 pm

OCC:Ja to skomentuje w paru krótkich słowach hmm rushifua bardzo ładnie chciałeś to zrobić tak epicko ale czasami człowiek potrzebuje krótkiego naprowadzenia ponieważ to twoja przygoda
ty jesteś mg a czasem ktoś może nie zrozumieć co akurat masz na myśli ale bardzo mi się podobała ze względu mojej postaci ponieważ mogła działać sama tak jak lubi i to nie jest jakiś błąd według mnie tak jak piszecie tylko byłem zupełnie gdzie indziej tak jak zdecydował mg to tyle.

Co do Alchemika to mógł trochę bardziej przedstawić swoją postać a tak to w miarę mi się podobało także dałbym tyle samo co reszta.

Hmm Rushifua to ciężko mi ocenić za to że byłeś twórcą to dałbym dodatkowy lvl a wacham się między 7-8
Sakra decyduj XD aha i jej bym dał jednak 8 bo nie ubiegała zbytnio ode mnie

_________________



Ostatnio zmieniony przez dnia Sob Gru 08, 2007 8:06 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Tam gdzie Upadły Serafin mówi żegnaj....   Sob Gru 08, 2007 8:02 pm

OOC:
Silver, ja tez nie uwazam danie wolnej reki graczom za blad
za blad uwazam zapomnienie o nich i nie danie przez 80% przygody im zadnych wytycznych
a to jest drobna roznica

ode mnie 6 lvl dla MG - stworzenie wstepu i poczatku przygody bez stworzenia fabuly, nie kierowanie graczy, zapominanie o nich, nie sluchanie graczy, wypominanie im ze czegos nie robili gdy to robili, brak interakcji z graczami jako mg w niektorych momentach

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Al

avatar

Dołączył/a : 25/05/2007
Liczba postów : 1365

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Tam gdzie Upadły Serafin mówi żegnaj....   Sob Gru 08, 2007 9:59 pm

Ja się zgadzam z wami wszystkimi i Sakra dodałbym jeszcze do twoich uwag ru żę jego postać odegrała główną rolę ,żę to on załatwił paltynowego rycerza ,a nie dał załatwić tego graczom to moje zdanie.Ja proponuję dla Ru 7 dałbym 8 ale z powodó na to co powiedziała Sakra (mam te same uwgi) + moja powyższa.

Nie umiem oceniać więc ja bym dał Silverowi i Sakrze po 8 lv a sobie marne 5/4 (któreś z tych dwóch) bo musze nad odgrywaniem roli mojego bohatera popracować.
Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Tam gdzie Upadły Serafin mówi żegnaj....   Sob Gru 08, 2007 10:26 pm

nie myl serafina z rycerzem po drugie nie zabiłem go bo jakby sie pokazał w drugiej przygodzie, a pytanie czy to nie był wasz sen??

Epicko to dopiero bedzie...
Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Tam gdzie Upadły Serafin mówi żegnaj....   Sob Gru 08, 2007 10:33 pm

pytanie:
co nie bylo naszym snem? te siniaki i guzy?
moja postac byla nieprzytomna, jak wiec moglo jej sie cos snic? snilo jej sie ze byla nieprzytomna i jakis koles z harfa wpadl i rzucil pentagram? a potem ze ona jakies dziwne rzeczy robi? ta mala spokojna biedna zamyslona Prime?

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Tam gdzie Upadły Serafin mówi żegnaj....   Sob Gru 08, 2007 10:35 pm

kontunacja tej przygody to druga przygoda a potem fabuła tych przygod przeniesie sie na forum jesli admini sie zgodza
Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Tam gdzie Upadły Serafin mówi żegnaj....   Sob Gru 08, 2007 10:37 pm

jesli znow zapomnisz o graczach, bedziesz udawal ze nie slyszysz gdy ktorys cos chce z toba skonsultowac, pod koniec ich olejesz i skupisz sie w 90% na zrobieniu akcji wokol twojej wlasnej postaci ktora odegra pierwsze skrzypce

ja sie na takie cos nie bede pisac >_>
o ile nie zaczniesz zwracac uwagi na graczy!
choc i tak pewnie mnie tam nie chcesz bo sie ze mna 'trudno gra'

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Silver
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 08/03/2007
Liczba postów : 658

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Tam gdzie Upadły Serafin mówi żegnaj....   Sob Gru 08, 2007 10:57 pm

Panowie i Panie bez kłótni bo Diamond Dust was pochłonie jak ja kocham ten atak w serii Hades xD

_________________

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tam gdzie Upadły Serafin mówi żegnaj....   

Powrót do góry Go down
 
Tam gdzie Upadły Serafin mówi żegnaj....
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» London Eye
» Wieża Wiatrów
» Podręcznik do Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami
» Sklep Madame Malkin
» Jezioro

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: III ERA :: PRZYGODY-
Skocz do: