Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wyspy Midian

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Wyspy Midian   Nie Lis 11, 2007 5:25 pm

Ciało Rushifua, leżało na skalistym zboczu. Morskie fale powoli opłukiwały ląd i ciało, leżące próbując z powrotem porwać je w odmęty Morza Północnego. Nad Rushifua stanął wysoki mężczyzna o potężnej posturze, chwycił chłopaka i zarzucił go sobie na ramie. Mężczyzna miał pucałowatą twarz, tak nie pasującą do potężnej sylwetki. Potężne mięśnie wznosiły się niczym góry, które były dookoła. Mężczyzna wspinał się, mając na ramieniu chłopaka. Nad nimi gurował fiord, na którym wznosił się potężny zamek.
Mężczyzna ułorzył chłopaka w ciemnej komnacie rozpalił ognisko, na środku. Rushifua jęknął i podciągnął się do góry. Blade oblicze rozjaśniło się trochę, a oczy otworzyły się. Zmęczone prawie przymknięte, błądziły po komnacie. Ktoś okrył go ciepłym wyliniałym kocem i rozpalił obok ognisko. Okna w komnacie zostały szczelnie zasłonięte, a jedyną ucieczką były potężne drzwi, na końcu komnaty.
-Leż.- Mężczyzna pchnął Rushifua na poduszkę.- Jedz, musisz nabrać sił.- Powiedział Mężczyzna i zaczął go karmić łyżką. Gęśty rosół niósł za sobą ciepło i siłę. Usta Rushifua otworzyły się samoczynie.- ?Jedz, musisz nabrać sił.
Rushifua ocknął się na ziemi wstał. Dokładnie przyjrzał się komnacie. Ognisko prawie dogasało. Dwie grube szczapy wyleciały z ciemnego konta, tuż nad głową Rushifua i wpadły w ogień.
-Czego szukasz?- Zapytał głos obcego, ale brzmiał dziwnie jakby w głowie Rushifua.- Kim jesteś? Dokąd zmierzasz?- Mówił głos, a z nim pojawiła się muzyka harfy. Mrok się rozstąpił, Mężczyzna siedział na kolumnie, jego wzrok był utwkiony w chłopaku, ale jego usta nie poruszały się gdy wymawiał słowa.- Ile cierpienia i złości za sobą niesiesz? Sam pewnie nie wiesz?
-Kim jesteś?- Zapytał Rushifua.
-Nie ważne kim ja jestem, ważne kim ty jesteś!- Odparł głos w głowie Rushifua, usta mężczyzny nie poruszały się.- Ludzka mowa jest taka prymitywana, nauczysz się mówić myślami uczuciami.
-Dlaczego grasz moją melodię.- Zapytał Rushifua.
-Ja jej nie gram.- Odparł głos.- Ona jest w tobie pomimo że chcesz ją zgasić.
Rushifua upadł na kolana i chwycił się za głowę.
Młody chłopiec uderzał rękami i nogami w worek treningowy. Nagle przestał pochylił małą główkę i zaczął dyszeć. Spojrzał na bok, młody mężczyzna walczył z drugim chłopce3m, pozwalając chłopcu dosięgnąć miejsc witalnych. Mężczyzna z chłopcem upadli na ziemie i zaczęli się śmiać. Chłopiec zamknął oczy i przełknął szloch.
-Proszę nie.- Wyjęknął Rushifua trzymając się za głowe.- Nie.
Mężczyzna urwał śmiech i spojrzał na chłopca obok worka treningowego. Chłopiec otworzył oczy i zobaczył gurującą nad sobą syl;wetkę mężczyzny.
-Pozwoliłem ci przerwać trening?- Zapytał mężczyzna i kopnął podeszwą syna w twarz.- Ty mały niewdzięczniku, nigdy nie będziesz taki jak brat.- Ciężkie podkuite buty waliły chłopca po ciele. On jęczał i błagał o litość.
-Nie ja nie będę.- Wyjąkał Rushifua leżąc na ziemi i turlając się.- Proszę nie, nie.
Mały chłopiec siedział w ciemnym pokoiku. Za posłanie służyło mu stary zapleśniały koc. Na podłodze paliła się świeca. Chłopiec bandażował sobie rękę. Nie szlochał już, przełykał tylko gorzkie łzy porażki i wstydu. Twarz miał napuchniętą,a na policzku potężnego sińca.
-Wystarczy.- Mężczyzna wstał z kamienia i podszedł do Rushifua, objął go ramieniem. Chłopak drżał w jego ramieniu.- Wszystko będzie dobrze. Musisz nauczyć się panować nad swoimi myślami, uczuciami, sanmi i wspomnieniami. Nauczę cię tego, nauczę cię walczyć. Chcesz tego?
-Proszę.- Wyjąkła Rushifua, drżenie powoli uchodziło, odkąd Rushifua czuł miły i delikatny uścisk ramienia mężczyzny.- Tak, chce...
Powrót do góry Go down
Miniman
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 08/03/2007
Liczba postów : 528

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Wyspy Midian   Nie Lis 11, 2007 6:13 pm

dałbym więcej...ale nie mogę... 2 poziomy...
Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Wyspy Midian   Sob Lis 17, 2007 11:03 am

Ciemność cisza pustka.
Rushifua stał w ciemności unosząc się w powietrzu. Wszystko było pełne bólu i cierpienia. Chaos, początek. Smutek i żal. Żadnego głosu ani światła, prócz tego które promieniowało z ciała rycerza.
-Gdzie ja jestem.- Wyszeptał a głos odbił się echem.- Co to za miejsce.
Rolzegł się cichy płacz. Ciemność się rozstąpiła kilka kroków od Rushifua klęczał mały chłopiec, płakał zakrywając twarz rękami. Chłopiec płakał. Rushifua podszedł do niego i pochylił się nad nim.
-Co się stało.- Zapytał chłopca, ale on dalej płakał.- Czemu płaczesz?
Chłopiec nieodpowiedział tylko spojrzał na Rushifua, który zdębiał. To była jego twarz, to był on jakbył mały.
-Sam wiesz najlepiej.- Zachlipiał chłopiec i popchnął Rushifua, który zaczął upadać w ciemność. Dwóch mężczyzn chwyciło go podramiona. Rushifua podniusł wzrok i zobaczył własnego ojca, w mundurze. Dwóch oficerów obezwładniało go i odciągało od ojca. Obok Ojca stał mały chłopiec, ze spuszczoną głową. Deszcz lał się z nieba.
-Tatusiu nie.- Wychlipał Rushifua próbując się wyrwać, ale mężczyźni ciągneli go już w stronę otawrtych drzwi.- Błagam nie.
Mężczyzna spojrzał na syna z smutkiem w oczach. Mały chłopiec obok niego strasznie pobity prawie omdlał. Ojciec podtrzymał go. Twarz chłopca była bardzo mocno pobita, siniaki na twarz tworzyły coś na bazie maski fioletowej i zniekształconej.
-Daniel wiedz, że ciebie też kochałem.- Odpowiedział Ojciec zanim zamknęły się drzwi.
-Tatusiu.-Rushifua stał w płomieniach, deszcz lał się z nieba. Nad nim stał jego mistrz. Płomienie rozwiały się. Mistrz zgasił je jednym ruchem ręki.- Tatusiu.
-Rushifua.- Powiedział Mistrz.- Nadal go kochasz?
-Nie.- Krzyknął Rushifua bijąc pięścią w ziemie.- Nienawidzę go porzucił mnie, zostawił.
-Tak.- Mistrz obrucił się ale miał twarz Ojca Rushifua, zamiast swojej jego głosem powiedział.- Danielu wybacz mi, postąpiłem źle.- Mistrz-Ojciec pochylił się nad chłopakiem i przytulił go. Biła od niego nieziemska dobroć i czułość.- Wybacz mi synku.
-Tatusiu.- Zachlipiał Rushifua, wciskając się w ramiona Mistrza-Ojca.
-Zabij go, jeśli tak bardzo go nienawidzisz.- Odezwał się głos Mistrza w głowie Rushifua.- Zabij.
-Tatusiu.- Zachlipiał Rushifua.- Przepraszam wybacz mi.
-Zabij go.- Głos był namolny i wściekły.
-Wszystko dobrze synku.- Powiedział Mistrz-Ojciec.
-Zabij go.- Głos nie dawał spokoju.
-Nie potrafię.- Krzyknął Rushifua padając na ziemie.- Nie.- Rushifua płakała na ziemi kuląc się jak słabe stworzenie.- Nie.
-Nadal go kochasz Danielu.- Mistrz stał dalej na skarpie patrząc na morze. Na twarzy miał tą samą maskę iluzji. Kiedyś wyjaśnił Rushifua, że nosi ją i będzie ją nosić aż do śmierci, bo popełnił kiedyś niewybaczalny błąd.- I on kocha ciebie.
-Nienazywaj mnie tak, jestem Rushifua.- Rushifua wstał był wściekły, ziemia pod jego stopami zaczęła płonąć, on sam ogarnięty furią zaczął kumolować złotą aurę w sobie.- Nie mów tak nie znałeś go nie wiedziałeś kim był. On mnie nienawidził.
-Ty, go nie potrafisz nienawidzieć.- Odparł Mistrz, Rushifua niemógł zobaczyć, że jego Mistrz płaczę.- On zawsze był przy tobie, i zawsze jego serce będzie przy tobie.
-Nie kłamiesz.- Ziemia zatrzęsła się, fala energi zaczęła emanować z Rushifua.- On mnie nie kochał, zostawił mnie, wyrzucił mnie ze swojego życia.
-Jesteś pełen gniewu Rushifua.- Powiedział Mistrz.- Uspokuj się.
-Nie uspokoje się, zdenerwowałeś mnie.- Krzyknął Rushifua a jego głos był władczy i obezwładniający.- Nienawidzisz mnie tak jak on.
-Rushifua.- Krzyknął Mistrz i chwycił ucznia za głowę. Rushifua upadł omdlały.- Kochałem cię i będę cię kochał, nawet wtedy gdy zostawiłem cię w jednostce.- Tego uczeń nie mógł już usłyszeć....
Powrót do góry Go down
Silver
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 08/03/2007
Liczba postów : 658

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Wyspy Midian   Sob Lis 17, 2007 12:01 pm

Proszę o jedno jak każdy przeczyta nie róbcie treningów nawet jeden dzień przed trzymajcie się terminów tydzień od treningu

_________________

Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Wyspy Midian   Pon Lis 19, 2007 8:15 pm

2 lvl
i tyle komentarza nie ma za bardzo co krytykowac oprocz drobnej ortografii

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Wyspy Midian   Nie Lis 25, 2007 8:15 pm

OCC: To nie jest trening tylko odgrywanie postaci trening mam u Shaki.,


Rushifua siedział na kamiennym parapecie rozbitego okna. Pod nim znajdował się klif i morze które obmywało brzeg fiorda. Rushifua patrzył w wodę, w której odbijały się gwiazdy i księżyc.
***
W małej kałuży odbijaly się gwiazdy i księżyc. Mały chłopiec wylądował w wodzie. Twarz miał obitą, siniak na twarzy zakrywał prawę oko. Chłopiec wstał z ziemie i zaczął się zanosić śmiechem, spojrzał na brata bliźniaka, który stał trochę dalej, oczy brata były pełne łez, czerwona aura płnęła jasno wokół ciała chłopca. Biała maska, niczym utkana z marmuru, bez emocji i życia.
-Jesteś nikim Danielu.- Krzyknął chłopiec wstając z ziemi.- Jesteś niepotrzebny, to przez ciebie umarła matka.
-To nie prawda.- Odparł martwo Daniel, zaciśniętą pięścią wskazał na brata, który opadł w błoto i przeleciał po ziemi.- Zmarła przy twoim porodzie, ty urodziłeś się drugi Viktorze.
-Kłamiesz, tata mi mówił.- Odparł Viktor wstając z ziemi.- On cię za to nienawidzi. Najlepiej byś zrobił jakbyś zdechł, dziwadło, które kontroluje wszystko dookoła, Myślisz, że jesteś lepszy od innych bo potrafisz robić te rzeczy.- Krzyknął Viktor wskazując palcem w Daniela.- Co?
-Jakie rzeczy?- Zapytał smutno Daniel patrząc w kałurzę, w której odbijał się księżyc w pełni.
-Potrafisz, sprawić że ziemia się zatrzęśnie, że ktoś straci świadomość.- Krzyknął Viktor i twój głos w mojej głowie.- Krzyknął Viktor.- Tato, znów to robi!
Z namiotu wybiegł młody postawny mężczyzna. Łysa głowa, błyszczała lekko. Potężny mężczyzna wziął Viktora podniusł z ziemie.
-Co robisz?- Krzyknął Ojciec do Daniela.
-Nic Tato.- Odparł martwo Daniel patrząc w kałużę.
-Tato, jego głos to boli. Zostaw proszę.- Wyjęknął Viktor klęcząc na ziemi.- Ja nie chcę ja się boje.
-Znów to robisz.- Mężczyzna podszedł do Daniela i uderzył go w twarz. Chłopiec upadł na ziemie, prosto w błoto.- Jeśli tak bardzo, pragniesz to robić. Czekam zrób to!
-Nic nie robię tato.- Odparł Daniel, podniósł się na klęczki.- On kłamię.
-Ja się boję tato.- Daniel usłyszał głos Viktora
-Dalej mały tchórzu.- Krzyknął Ojciec kopiąc chłopca w tyłek. Daniel wylądował twarzą w błocie, jadąc prawie metr.- Dalej pokaż mi swoją moc!
-Nie tato.- Odparł Daniel zapłakany.
-To jest rozkaz.- Krzyknął Ojciec.- Masz użyć swoich mocy na mnie.
-Nie.- Daniel uciekł w las. Za drzew patrzył jak Ojciec wziął na ręce Viktora i zaczął go kołysać i uspokajć. Viktor spojżał na Daniela i przez łzy uśmiechnął się chytrze.

***

-Rushifua.- Mistrz podszedł do chłopaka i pogłaskał go po głowie.- Co się stało?
-Nic.- Odparł Rushifua i otarł łzy.- Tylko wspomnienia.
-Źle cię w tedy ocenił.- Powiedział Mistrz.- Teraz nie cofnie czasu, aby to zmienić.
-Co, ty możesz o tym wiedzieć.- Krzyknął Rushifua.- Nie było cię tam.
-Znałem twego Ojca, lepiej niż ktoś inny.- Odparł Mistrz i spojżał w niebo.- Nie wiesz nawet jak on żałował tego co się stało, nie wiesz, nawet jak bardzo cię kochał.
-Nie wiem.- Odparł Rushifua.- Czemu już się nie przyjaźnicie?
-Bo.- Mistrz zapłakał cicho.- Bo zabiłem twojego brata, przez przypadek, chciałem aby wyznał twemu Ojcu swe winny. Za mocno go uderzyłem. Złamałem mu kark.
-Zabiłeś mego brata.- Powiedział martwo Rushifua.
-Zabiłem go i jestem winny. Co noc budzę się z koszmaru.- Odparł Mistrz.- Nie przejęłeś się?
-Nie, zginąłe zła osoba.- Odparł naturalnie Rushifua, jakby to nic dla niego nie znaczyło.- Co, z nim?
-Zaczął pić.- Odparł Mistrz.- Szukał cię, ale nie znalazł w jednostce, urwaliśmy kontakt.
-Słaby.- Odparł Rushifua i odszedł w las.
-Rushifua potrenujemy?- Zapytał mistrz.
-Definitywnie morze.- Odparł Rushifua i machnął ręką.
-Danielu.- Zapłakał cicho mężczyzna.- Nawet nie wiesz ile znaczy dla mnie, każda spędzona z tobą chwila.- Mistrz patrzył w gwiazdy ściągnął lustrzaną maskę, którą nosił na twarzy odkąd nie potrfaił ukrywać swej twarzy. Łysa głowa z Hiszpańską brudką i te nieziemsko czarne oczy.- Nawet nie wiesz ile znaczą.
Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Wyspy Midian   Pią Lis 30, 2007 10:36 am

OCC: To nie jest trening tylko odgrywanie postaci trening mam u Shaki.,

Rushifua walczył zm mistrzem. Uderzał rękami i nogami. Mistrz cofał się i odparowywał ciosy. Rushifua przystanął, oparł ręce na nogach i ciężko dyszał. Mistrz podszedł do niego i objął go ramieniem.
-Odpocznij.- Powiedział spokojnym głosem.- Radzisz sobie doskonale.
-Ćwiczmy.- Wydyszał Rushifua i zaczął atakować.- Pokonam cię.
Rushifua uderzył Mistrza w twarz, mężczyzna upadł na ziemie a kaptur i maska opadły na ziemie ukazując twarz. Rushifua dotknął jego twarzy i zobaczył wspomnienia swego Mistrza.
***
Deszcz padał z nieba. Mały chłopiec naprzeciwko próbował się wyrwać z uścicku dwóch żołnierzy. Chłopiec miał może 5 lat, czarne krótkie włosy o krwisto czerwonych ko9ńcówkach. Chóda twarz przerażona i pełna bólu, krzyczała i płakała. Ręka chłopca wyciągnęła się w stronę Mężczyzny.
-Tato.- Krzyknął chłopiec zapłakany za nim drzwi się zamknęły.
-Wybacz mi Danielu.- Odparł Mężczyzna i wsiadł do samochodu.
***
Mężczyzna stanął koło przymkniętych drzwi i napił się z butelki whiskeya. Usłyszał głos dziewczyny i swojego drugiego syna.
-Victor miałeś brata?- Zapytała dziewczyna przekładając zdjęcia.- Jaki on był?
-Był dupkiem i dobrze że udało mi się go zamknąć w tej jednostce karno opiekuńczej.- Odparł Viktor ze śmiechem.- Jestem cwany.
-Jak to zrobiłeś?- Zapytała ze śmiechem dziewczyna.
-Tatusiu on znów to robi, on znów używa swych zdolności.- Powiedział Viktor przestraszonym głosem.- Tatusiu to boli.
Mężczyzna wbiegł do pokoju zaczął się awantura Mężczyzna kopnął w twarz Viktora. Kości pękły i upadł na ziemie dziewczyna uciekła.
***
-Danielu wybacz mi.- Mężczyzna leżał na ziemi wyciągając do niego rękę.- Proszę.
-Zrobiłeś to bo mnie kochałeś?- Powiedział Rushifua.- Piłeś bo, mnie zostawiłeś.
-Danielu.- Powiedział Ojciec do niego.- Wybacz mi, mam tylko ciebie.
-Mamy siebie.- Odparł Rushifua podnosząc oczy, które miał zapłakane.- Tato...
Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Wyspy Midian   Sob Gru 08, 2007 2:16 pm

-Danielu.- Ojciec podszedł do syna i chwycił go za ramię.- Chodź, już czas nauczę cię czegoś naprawdę pożytecznego.
Rushifua wstał i poszedł za Ojcem, staneli na polanie pośród drzew. Ojciec patrzył w niebo, białe chmury przesuwały się po niebie.
-Chcesz zostać Rycerzem Skorpiona?- Zapytał Ojciec a Daniel tylko skinął głową.- Więc nauczę cię, pewnej rzeczy, która ci się przyda. Jest to, okrótna i złowroga technika. Bardzo bolesna, dla przeciwnika. Mrożąca krew w żyłach.- Ojciec stanął na przeciw syna twarzą do niego.- Wymaga ona skupienia i poznania techniki Czytania i Wysyłania Myśli oraz wyłączania własnych zmysłów.
-O czym mówisz?- Zapytał Rushifua.
-O technice tak przerażającej, że twój przeciwnik, nie będzie wstanie się nawet poruszyć, ani myśleć o obronbie czy ataku.- Odparł Ojciec. Zamknął oczy, rozbłysła delikatna krwista aura.- Jest w naszej rodzinie od pokoleń przekazywana, z Ojca na Syna.
Rushifua zmarszczył brwi i chwycił się za głowę. Upadł na kolana.
***
Rushifua stał pośród białych ścian, opatulonych płutnem. Rushifua miał na sobie kaftan bezpieczeństwa i białe spodnie. Z przerażeniem patrzył po ścianach. Miał krótkie czarne włosy, obcięte przy samej skórze.
-Nieeeeeeeeeeeeeeeee.- Krzyknął Rushifua.
***
Nie.- Krzyczał Rushifua miotając się na klęczkach, ręcę miał położone na głowie.- Nie, tylko nie to.
Ojciec przebiegł koło syna, który wzleciał w powietrzę i upadł na ziemie. Z ust ciekła mu krew. Ojciec wyprostował się i spojżał na syna, który wstawał na nogi.
-Teraz rozumiesz, czego cię chcę nauczyć?- Zapytal ojciec.- Przygotuj się naucz się bronić i wchodzić w czyjeś sny i koszmary.
Rushifua stanął, jego aura zapłonęła na krwisto czerwono. Obraz powrócił ale zniekształcony. Rushifua zmarszczył brwi, Obraz zdawał się nie regularny nie pełny, poczuł uderzenie i upadł na ziemie.
-Skoncetruj się.- Powiedział Ojciec.- Głupcy, którzy mają serce na wierzchu, są najlepszymi ofiarami.
Rushifua zamknął oczy i wyłączył wszystkie zmysły, obraz powrócił, ale Rushifua stał obok postaci w kaftani. Obraz rozmył się. Rushifua poczuł kolejne uderzenie i upadł, wstał z ziemi.
-Skoncetruj się nie długo osiągniesz to o czym mówię.- Krzyknął Ojciec i znów zaatakował.
Rushifua widział obraz na przemian z rzeczywistością. Jego aura rozbłysła, ukrył swe lęki w nwjgłębszych zakamarkach umysłu, zamykając do nich dostęp. Ojciec pojawił się koło syna, który zatrzymał jego rękę jednym palcem.
***
Ojciec stał, nagle wszystko zniknęło stał przed budynkiem wojskowym płacząc na ziemie. JEgo ciało było w dreszczach, płkał.
-Czemu zabrałeś mi ich obu?- Krzyczał Męzczyzna- Czemu?
***
Rushifua zaatakował Ojca w pierś. Mężczyzna wzlecviał w powietrzę i upadł płasko na ziemie. Lezał zapłkany i wycieńczony. Drżał na ciele, patrząc jak Daniel obraca się do niego przodem. Czarne poły skórzanego płaszcza powiewały na wietrze.
Ojciec wstał, na swoim ciele zobaczył rożcieńcie. Rushifua podniusł do góry prawą rękę, na palcu wskzaującym blyszczał krwisty telson.
-Skorpion.- Roześmiał się Ojciec.- Danielu atakuj.
Aura Daniela wypełniła całą polanę, ciemność głębsza od chaosu pochłonęła ich. Ojciec upadł na kolana, trzymał się za głowę.
***
Mężczyzna siedział w okopach, pośród trupów przyjaciół, patrzył w ich oczy, martwe i pełne bólu. Mężczyzna z przerażeniem patrzył dookoła, wszędzie ciała i wojsko, przeciwnika które prze prosto na niego.
***
Młoda kobieta umiera po porodzie na rękach mężczyzny na ulicy. Dzieci się nie ruszają. Mężczyzna płacze i skamle nad zwłokami kobiety, przechodnie przechodzą obok, jakby to ich nie obchodziło.
***
Młody chłopak stał nad Mężczyzną.
-Wybacz mi proszę.- Mężczyzna klęczał na ziemie i chwycił za rękę chłopaka.- Wybacz mi Danielu.
-Pamiętaj ja nie wybaczam.- Odparł głos Daniela.
Chłopak obrucił się i wymierzył szkarłatny Telson w korpus mężczyzny. Mężczyzny upadł raniony.
***
Rushifua zwalił się z nóg. Mężczyzna z trudem podniusł się z ziemi. Wział syna na ręce i zaczął iść w stronę zamku.
-Za daleko zaszedłeś Danielu.- Powiedział Ojciec.- Mogłeś zginąć, masz wielką moc, ale jeszcze nie wystarczającą na tak potężny atak, musisz nauczyć się kierować swoją mocą, w odpowiedni sposób. Każde źródło może wyschnąć. Śpij odpocznij.
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Wyspy Midian   Sob Gru 08, 2007 2:39 pm

Jak zwykle świetny trening, 2 poziomy.

_________________


Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Wyspy Midian   Sob Gru 15, 2007 10:12 am

-Poznałeś tą technikę prawie do końca, ale jeszcze nie potrafisz skumulować mocy, na tyle aby całkowicie obezwładnić przeciwnika nie szcząc siebie.- Rzekł Ojciec.- Danielu słuchasz mnie?
Daniel siedział na kamieniu, poły skórzanego płaszcza powiewaly lekko, na wietrze. Spod czarnego kaptura spływały tylko dwa długie czarne warkocze zakończone barwą żywej krwi.
-Musisz też nauczyć się atakować swym telsonem.- Ojciec podszedł do Daniela i chwycił jego prawą dłoń. Na wskazującym palcu połyskiwał czerwony pazur, w kształcie żądła.- Zadawać ciosy tam gdzie jest to potrzebne. Nie atakuj gdzie popadnie. Istnieje 15 punktów, w które skorpion atakuje. Pietnaście gwiazd Skorpiona. Zaczynamy.
Daniel wstał z kamienia jego sylwetka lśniła w zachodzącym świetle Heliosa. Ojciec odszedł na parę kroków. Daniel wzniósł w górę prawą rękę oprawioną w skórzaną rękawiczkę bez palców. Aura Rushifua rozbłysła barwą żywej krwi a potem złota, jego kosmos wzmagał się z każdą chwilą.
-Rushifua.- Ojciec otworzył oczy ze zdziwienia, kosmos jego syna rósł w zastraszającym tępie.- Atakuj.
Ojciec upadł na ziemie a syn pojawił się tuż za nim. Zachwiał się i prawie upadł. Ojciec wstał krwiste żądło wbiło się w jego prawe kolano.
-Atakuj na co czekasz, przeciwnik nie będzie miał litości.- Krzyknął Ojciec.
Daniel pojawił się tuż za Ojcem, który upadł trzy żądła przeszyły jego ciało. Kosmos Daniela rósł dalej i kumulował się w krwistym telsonie. Ojciec upadł, trzy kolejne uderzenia.
-Atakuj.- Wyduyszał Ojciec na kleczkach.
Ataki następowały jeden po drugim. Daniel pojawił się przed Ojcem palcem wskazującym mierząc w jego serce. Ojciec leżał obolały na klęczkach.
-Atakuj.- Wydyszał.
-Nie.- Odpowiedział Daniel i opuścił rekę.
-Głupcze.- Ojciec wstał i uderzył syna w twarz. Chłopak upadł na ziemie, czarny kaptur opadł ukazując blade oblicze Daniela. Czarne oczy patrzyły bez zrozumienia.- Głupcy, którzy mają serce na wierzchu zawsze będą łatwymi ofiarami. Na świecie są tylko ofiary i drapieżnicy, przeżyją ci drudzy. Jeśli wzbraniasz się przed ostatecznym atakiem na mnie, co się stanie gdy wzbronisz się przed atakiem ostatecznym na wrogu. Dasz mu odejść i wylizać rany aby powrócić jeszcze silniejszym.
Daniel wstał i zaatakował, krwisty Telson zaglębił się w sercu. Ojciec opadł na ziemie, pełen bólu i cierpienia.
-Tato.- Zaszlochał Rushifua.- Tato.
Ojciec pojawił się tuż przy Danielu, machnął ręką a iluzja jego osoby rozmyła się. Daniel spojrzał na swojego Ojca.
-Jesteś moim największym tworem Danielu Rushifua Bloodline. Tworem, który uczyni coś jeszcze większego, Zbuduje Cemntarz.
***
Rushifua siedział przy ognisku i patykiem dłubał w ogniu. Ojciec usiadł koło niego, ręką ściągnął mu kaptur i pogłaskał po głowie. Jego twarz smutno zwrócona do ognia, nie wyrażała żadnych uczuć.
-Tato.- Zapytał Rushifua.
-Tak?- Mruknął Ojciec.
-Nad czym myślisz?- Zapytał Daniela wtulił się w ramię Ojca i spojżał w gwiazdy.
-Czy Victor musiał umrzeć, abym cię odnalazł.- Odparł smutno Ojciec. Wstał i odszedł.- Czy to wszystko musiało się zdarzyć...
Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Wyspy Midian   Sob Gru 15, 2007 2:10 pm

2 lvl

nie musze pisac co oznacza u ciebie 20 lvl, co nie? :]
gratuluje nabytej nowej techniki

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Wyspy Midian   Sob Gru 22, 2007 8:32 pm

Rushifua stał pomiędzy drzewami, patrzył na zachodzące słońce. Jego głowa odwróciła się na północ.
-Pamiętaj, jesteś jak skorpion, ślepy.- Daniel przypomniał sobie słowa Ojca- Wyczuwaj drgania podłoża i powietrza do odnaleźienia wroga. Wyczuwaj jego aurę.
Rushifua ruszył powoli ścieżką, zmierzał w jednym kierunku. Na polanie stał młody mężczyzna. Ubrany w zielony mundur rozglądał się do okoła.
-Hej ty.- Krzyknął Mężczyzna.- Gdziej jest Gelb, przyszedłem po nauki.
Daniel przeszedł koło niego, ręce miał schowane w kieszeniach płaszcza. Mężczyzna połorzył mu rękę na ramieniu i obrucił do siebie.
Czarny kaptur opadł, biała twarz chłopaka była jak maska. Oczy miał zamknięte. Krwistoczerwone usta wygieły się w szyderczym uśmiechu. Oczy Rushifua powoli się otworzyły, mężczyzna spojrzał w nie i zamarł. Krwisto czerwone tęczówki na tle czarnych białek.
Daniel chwycił go za gardło i zaatakował w pierś, mężc zyzna się wygiął. Drugi atak.
-Danielu nie.- Ojciec biegł przez polanę.- Zostaw go.
Rushifua puścił mężczyznę, zamknął oczy i załorzył kaptur. W świetle zachodzącego słońca zalśnił Telson.
-Co, on mi zrobił.- Mężczyzna drżał na ziemi.- To było okropne.
Daniel dyszał ciężko, jego aura była przygaszona. Wydawał się zmęczony i słaby.
-Scorpio Think.- Odparł Gelb.- Wyciągnął z twego umysłu tego co się boisz i co cię przeraża.
-Czuje jak całe ciało mnie boli.- Krzyknął Mężczyzna boleśnie.- Nie moge ruszyć się.
-Scorpio Needle.- Rushifua wzniusł rękę do góry, czerwony Telson zawisnął nad mężczyzną.- Mogę skończyć twoje męki.
-Nie.- Odparł Ojciec.- Będziecie razem trenować.
-Tak, Ojcze.- Daniel obrucił się i odszedł.
-To twój syn.- Mężczyzna podciągnął się na klęczki.
Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Wyspy Midian   Nie Gru 23, 2007 12:02 pm

2 lvl

mam pytanie - jego glowa sama sie obrocila na polnoc? XD on nic nie mial tu do gadania..
czy to on 'obrocil glowe' :>

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Wyspy Midian   Sob Gru 29, 2007 12:27 pm

Rushifua siedział na czarnym kamieniu, oczy miał zamkniete a nogi ułorzone w kwiat lotosu. Jego czerwono-złota aura gęstniała. Twarz zasłaniał jak zwykle czarny skórzany kaptur. Ręce miał złorzone jak do modlitwy.
-Hej ty.- Młody męzczyzna w mundurze podszedł bliżej.- Może powalczymy tak dla treningu.
Rushifua nie odpowiedział, odwrócił tylko głowę w stronę przybysza, jego aura wzmogła się. Męzczyzna ustawił się w pozycji do ataku. Rushifua ściągnął kaptur, oczy miał zamknięte.
Powieki bardzo wolno otworzyły się ukazując krwisto czerwone tęczówki i czarne białka. Oczy Rushifua wlepione były w Męzczyznę. Rushifua wzniusł ręce, zdawały się pływać zataczając okręgi.
-Nauczę cię czegoś.- Usta Rushifua wygięły się w szyderczym uśmiechu.- Czegoś czego nigdy nie znałeś.
Las zaszumiał i zniknął w czarnej otchłani, która wyłoniła się z aury Rushifua. Tylko jasny kosmos ucznia rozświetlał tą ciemność. Męzczyzna zaczął się rozglądać z przerażeniem.
-Oto, jeden z najbardziej potężnych ataków jakie znam.- Rushifua zniknął, dokoła mężczyzny pojawiło się mnóstwo zamknietych powiek, oczy były małe lub bardzo duże. Powieki otworzyły się ukazując Krwisto czerwone tęczówki na tle czerni białek.
-Nie zostaw mnie.- Krzyczał Męczyzna upadł na kolana i chwycił się za głowę.- Nie tylko nie to. Proszę. Nie
Mężczyzna trzymał się za głowę, którą uderzał o ziemie. Leżał niczym bezbrone stworzenie.
-To jeszcze nic.- Powiedział Rushifua.- Scorpion Think.
Mężczyzna zaczął się wić, głowę rozbijał o ziemie. Nagle wszystko ucichło. Rushifua leżał na ziemie, wsparty na rękach. Dyszał ciężko, zwymiotował pod siebie, dotknął ust z których płynęła krew. Mężczyzna wił się na ziemi, nie zdolny do własnej myśli. Łkał cicho drapiąc ziemie.
-Tak to się kończy Danielu, gdy próbujesz atakować innych technikami, których do końca nie pojmujesz i nie panujesz nad nimi.- Ojciec podszedł do syna i połorzył mu rękę na sercu złota aura spłynęła z jego ręki.
-Pojmuje ją.- Wysyczał Daniel dysząc ciężko.
-Ale nie panujesz nad nią.- Odparł Ojciec.- To straszliwa potęga, ale jeśli nad nią nie panujesz zabije cię...
Powrót do góry Go down
Miniman
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 08/03/2007
Liczba postów : 528

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Wyspy Midian   Czw Sty 03, 2008 8:55 pm

ehh... no comment.. 2 lvle
Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Wyspy Midian   Pią Sty 18, 2008 9:46 am

Rushifua stał w ciemnej sali, ze zgrzytem otworzyły się drzwi. Popłynęła z niej dziwna okiełznająca mzuyka, męski głos śpiewał bassowym tonem:
-Kiedy zegar zaczyna biec, serce w takt, choć od dawna martwe. To jest zmierzch to jest północ.
Rushifua ruszył powolnym krokiem poły płaszcza powiewała za nim. Z oddali usłyszał głos wilków, które wznoszą swe dźwięczne gardła w podzięce dla księżyca.
-Budzą się miśliwi, o kłach okrytych krwią. Nieprzenikniona ciemność, pośród północy.
W jasnej komnacie siedziało kilka postaci, każada z nich rzuciła wzrokiem na Rushifua, który ściągnął kaptur. Czarne długie włosy o krwistych końcówkach opadły do ziemi, biała nieprzenikniona twarz, oczy miał zamknięte.
Młody mężczyzna podszedł do niego i ujął delikatnie jego twarz i śpiewał dalej.
Tyś mój ukochany, powrócony z daleka. To jest północ zmierzchu.
Rushifua otworzył oczy krwiste tęczówki na czarnym tle białek spojrzał w oczy mężczyzny.
-Nigdy nie będę wasz, bo jestem własny.- Rushifua wbił palec w ciało mężczyzny, krwisty telson wyszedł na wylot. Jego kosmos zabłysnął czerwono złotą aurą.
Zwłoki mężczyzny opadły na ziemie. Rushifua połączył dłonie jak do modlitwy, jego nogi uniosły się w powietrzu układając się w kwiat lotusu, zamknął oczy. Jego Aura przygasła oplatając delikatnie ciało. Z ciemnośći aury wybuchło ogromne światło. Postacie w komnacie zaczęły się garnąć do wyjąscia. Z aury Rushifua wyszła druga postać bliźniaczo do niego podobna. Staneli razem wsparci plecami.
Ichciała zaczęły się napinać, staneli na jednej nodze pochylając się do przodu, druga noga wigieła się stopy mieli nad głowami, przypominali skorpiony gotowe do ataku. W powietrzu zaczęła grać smutna pełna goryczy harfa, utworem Devil`s Trill Sonata. Ich kosmos rósł wypełniając całą salę. Pojawili się między postaciami.
-Black Needle.- Krzyknęli obje ich Telsony stały się czarne, przeszywając ciała przeciwników.- Scorpio Think.- Krzykneli razem atakując uciekające postacie które upadły na ziemie.- Antaras. Postacie padły martwe na ziemie Rushifua spojrzał na oblicze swojego klonu.
***
-Danielu już czas.- Daniel obudził się na ziemie, tuż nad nim stał jego ojciec.- Aby twój sen stał się rzeczywistością. chodź zemną.
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Wyspy Midian   Pią Sty 18, 2008 10:07 am

Witamy po długiej nieobecności, 2 poziomy.

_________________


Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Wyspy Midian   Sro Sty 30, 2008 8:18 pm

Ciemność powoli się rozstąpiła, młody chłopak wszedł do ciemnej krypty, w eku niusł pochodnię. Chlopak wziął w ręke ziemie i ucałował ją.
Jego kosmos zapłonął jasno złotą aurą, z cienia wyszedł drugi chłopak z pochodnią, długie czarne włosy o krwisto czerownych końcach zwisały doi pasa. Postać odkryła twarz, białe oblicze było martwe, niczym głaz, ale smutne i pełne goryczy.
-Ty tutaj?- Zapytał chłopak z pochodnią i przyjął pozycję do ataku.
-Wszędzie i nigdzie.- Odparł Daniel smutnym głosem. Jego aura rozbłysła czerwienią ognia i złotem.- Jestem tam gdzie akurat mam być. Po co tu przybyłeś?
-By odebrać zbroje Skorpiona z twoich rąk.- Krzyknął chłopak.
-Jeszcze nie jest moja. Kto wie, może nie długo.- Rushifua wzniusł czerwony telson do góry i wymierzył w serce przeciwnika.
-Zginiesz, chłopak ruszył do ataku, ale padł martwy na ziemie. Rushifua okręcił się na pięcie zarzucił płaszcz za siebie.
-Rozdajesz śmierć synu.- Ojciec stał oparty o sklepienie groty.- Powiedz, potworze ile jeszcze istnień zabierzesz światu?
-Nie jestem potworem.- Odparł Rushifua.
-Jesteś, rozdajesz tylko śmierć, ból i cierpienie.- Krzyknął Ojciec.- Teraz to widzę dokładnie.
-Sam mnie stworzyłeś.- Krzyknął Rushifua.- Nie.- Rushiofua zamknął oczy a Ojciec upadł na ziemie. - Nie użyjesz tej techniki przeciw mnie.
Rushifua odszedł szybkim krokiem.
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Wyspy Midian   Sro Sty 30, 2008 9:08 pm

2 poziomy as always :D.

_________________


Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Wyspy Midian   Pią Mar 07, 2008 8:10 am

Ojciec stał nad skałą, rozłorzył ręce i rzucił się w przepaść. Leciał długo, skały i falę rosły w dole zbliżając się. Czuł połamane kości. Coś dotknęło jego ramienia.
Ojciec otworzył oczy stał nad skarpą, spojrzał na syna i uśmiechnął się. Fale odbijały się z hukiem.
-Już nadszedł czas.- Ojciec wzniusł czerwony telspon i zaatakował.- Atakuj.
Rushifua pojawił się za swoim Ojciem ten upadł na ziemie z dzikim uśmiechem. Obydwoje płonęli złotymi aurami, z ich prawych rąk wyrastał krwisty telson.
Obydwoje pojawiali się i znikali, tworząc złoto o0gniste smugi. Ataki wzburzały ziemie i morze.
-Staop.- Rushifua przystanął na rozkaz.- Nie mogę cię nauczyć nic więcej...
***
Niebo zaczęło rzodzierać burza. Rushifua stał nad brzegiem. Czarny płaszcz powiewał dziko na wietrze. Jego kaptur zasłaniał twarz. Czarne włosy o krwistych końcówkach wypadły spod kaptura, słaniając się do pasa.
Wzniusł dłoń w skórzanej rękawiczce, krwisto telson zalsnił. Jego ciało objęła złoto krwista aura. Wyciągnął palec przed siebie morze rozerwało się w jęku, dwie fale uniosły się do góry. Żądło skorpiona uderzyło w przeciwległą górę, która rozsypała się w pył.
-Rushifua, musisz niszczyć i dręczyć ziemie, która daje nam schronienie?- Zapytał Ojciec głuchym szeptem.- A co mam tu niszczyć?
-Nic, sachrmonizuj się z tą wyspą stań się jej częścią.- Odparł Ojciec.- I poszukaj mojego drugiego ucznia, nie ma go od kilku dni.
Rushifua przeciągnął się i ruszył w stronę zamku.
-Połączyć się.- Zakpił Rushifua.- Może jak będę umierał to moje zwłoki tu trafią, tak jak tego kretyna.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wyspy Midian   

Powrót do góry Go down
 
Wyspy Midian
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Żelazne Wyspy
» Karta Regionu - Żelazne Wyspy
» Wioska w centrum wyspy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: III ERA-
Skocz do: