Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Grobowce pradawnych bogow

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Grobowce pradawnych bogow   Nie Lut 24, 2008 11:46 am

Cierpliwości Neo, obecnie na forum działa 2 adminów, mających na głowie studia, po reszcie słuch zaginął, więc nie możemy na momencie wszystkiego sprawdzac.

2 poziomy, bez opisu treningu, od środy będę sie przykładał. xD

_________________


Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Grobowce pradawnych bogow   Nie Lut 24, 2008 11:54 am

okej sorki nie wiedzialem:P:P
Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Grobowce pradawnych bogow   Nie Mar 02, 2008 11:08 am

Od tamtego wydarzenia mineło już kilka dni.Neo starał się o tym zabardzo nie myśleć.Skupiał się bardziej na swoim treningu i od czasu do czasu zastanawiał się co może porabiać jego mistrz.Powoli chłopak zaczynał odczuwać samotność.Narzekał trochę na treningi wykonywane z mistrzem lecz było to o stokroć lepsze niż samotność.NIe ma się do nikogo odezwać porozmawiać...wszystko wydaje się takie bezsensu i pusto.

Pewnego popołudnia Neo postanowił wybrać się na krótki spacer po lasie.Pogoda do tego była wspaniała.Nagle chłopak zauważył rosnące w krzakach jagody."Hmmm odbrobina witamin nikomu jeszcze nie zaszkodziła".Kiedy chłopak był jakieś 5 metrów od krzaków coś się zaczeło wnich poruszać.Na nic niespodziewającego się chlopaka wyskoczyła z krzaków ogromna czarna bestia.Miała wielkie i ostre pazury czarną sierść niczym ziemia oraz wielką śliniacą się paszczę.Neo z trudem wyrwał się jej i przyjął pozycję obronną.Lecz bestia była dużo szybsza i zwinniejsza.Zaatakowała chłopaka pazurami po klatce.Wydawało się już że jest po kandydacie do zbroii raka lecz.......

W ostatnim momecie pojawiła się jakaś postać i silnym stanowczym cięciem miecza zraniła bestia.A że ostrze miało specjalne właściwości rana była dużo bardziej poważniejsza.
Bestia z piskiem zaczeła spiepszać po krzakach.Nagle tajemnicza postać pomogła wstać chłopakowi.
-Ja ja ciebie znam.... Światło Niebios nieprawadaż??
-Hah achhh Neo... musisz bardziej uważać.Nic się nie nauczyłeś od naszego ostatniego spotkania??
-Masz racje mój błąd.Ale nie daruję tej bestii.Teraz ja będę na nią ściagać....ale właśnie co tutaj robisz??
-Przybyłam poddać Ciebie 2 próbie... hihih
-Dobrze więc.Co mam zrobić?
-Cel już sobie obrałeś.Ja tylko będę Ci towarzyszyła.

Nie było czasu na zastanawianie się.Obydwoje szybko pobiegli po widocznych śladach bestii.Wiadać było że bardzo mocno krwawi.Będzie o wiele łatwiej jak po raz drugi przyjdzie walczyć znią Neo.Wreście odnaleźli jamę albo jaskinie wktórej przybywała.Słychać zniej było warczenie i głośne sapanie.Neo nagle nie spodziewanie wyszedł z ukrycia i wystrzylił lekką ognistą kulę.Szybko mógł jednak porzałować swej decyzji.Bestia wyleciała jak z procy do chłopaka.Lecz nie było już efektu zaskoczenia.Kiedy ona wyskoczyła aby zaatakować pazurami Neo szybko wykonał uniki i kopnął bestię prosto w szczękę.Następnie szybki obrót i kolejny cios wymierzony bestii.Chłopak bardzo zawzięcie walczył."Pora to kończyć"

Nagle wokół chłopaka pojawiła się aura która zaczeła rosnąć.Kiedy chłopak miał wymierzyć ostateczny atak przeszkodziła mu wtym Światło Niebios.
-Neo patrz.... ona jest już na skraju śmierci.Pozwól jej odejść.
-Żeby dalej mogła zabijać?!O nie... odsuń się albo mój atak też Cię dosięgnie.
-Neo spójrz tam.....
Nagle z jaskini zaczeły wychodzić malutkie wilczki.Odrazu podbiegły do swojej mamy.Zaczeły się bawić wokół niej jakby nigdy nic.Chłopak zaprzestał zbierania swego cosmo.Wręcz przeciwnie... wzruszył się na ten widok.
-Ja nie mogę zabić jej.Ta cała sytuacja coś mi przypomina.Jakąś scenę.
-Neo co teraz postanowisz?
-Nie zabije jej.Powiedz mi Światło Niebios... czy możesz jej jakoś pomóc??
-Tak owszem.O ile tylko tego zechcesz.

Była to dziwna kobieta.Po jednej stronie medalu wojowniczka która nie cofnie się przed niczym.Z drugiej strony ciepła i czuła kobieta która mogła sprawić że nawet najgorszy mężczyzna będzie płakał jak niemowlę.Podeszła ona do bestii.Połorzyła ręce na ranach.I siła swojego cosmo uleczyłą ją.Po jakimś czasie wilczyca szybko wstała i odeszła do jaskini razem ze swoimi dziećmi....
-Brawo Neo jestem z ciebie dumna.Przeszłeś kolejną próbę.
-Chyba żartujesz?
-Nie... po tej próbie widać że masz wsobie współczucie.Prawdziwy rycerz musi wiedzieć kiedy ma wykonać ostateczny śmiertelny cios a kiedy odpuścić.Jeżeli będziesz mocno czuł w sercu to ..... nigdy nie popełnisz takiego błędu.A teraz żegnaj Neo.Niebawem przyjdę do ciebie poddać Cię ostatniej próbie.
-Żegnaj..... miło Cię było znów zobaczyć ......

Światło NIebios odleciała.Neo patrzył na znią jakby się zakochał."Hmmm ciekawe kiedy znowu domnie tutaj przybęzie.Będe czekał na ciebie......"
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Grobowce pradawnych bogow   Nie Mar 02, 2008 2:31 pm

No cóż, wcale nieźle, chociaż mam parę zastrzeżeń. Po pierwsze było kilka błędów ortograficznych, ale to się zdarza każdemu. Co rzuca się w oczy mocniej, to fakt, że nie rozgraniczas zdań po kropce (brak spacji między końcem jednego zdania, a początkiem następnego.
Masz też problem z rozgraniczaniem zdań. Dla przykładu:

"stanowczym cięciem miecza zraniła bestia.A że ostrze miało specjalne"

"przyjął pozycję obronną.Lecz bestia była dużo"

W tych zdaniach nie powinno byc kropki, tylko przecinek i kontynuacja.

Tak czy inaczej - 2 lvl

_________________


Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Grobowce pradawnych bogow   Nie Mar 09, 2008 11:45 am

Wszystko nagle przestało tracić sens.Dni młodemu wojownikowi strasznie się wydłurzały.Nie jeden raz był taki moment iż nie wiedział co ze sobą ma zrobić.Pewnie jeszcze kilka takich chwil i dostałby zapewne załamania nerwowego.Samotność to najgorsze co może w życiu spotkać człowieka, lecz.......

Los czasami bywa łaskawy a zarazem sprawia że jesteśmy smutni bądź przygnębieni.Ścieżki te dla nikogo nie są zbadane.I tak się też stało tym razem.Do chaty starego mistrza przywędrowała jakaś postać.Na pierwszy rzut oka mogła się wyróżniać z tłumu gdyż miała na sobie zielony mundur,pełno medali i odznaczeń na marynarce oraz bardzo krótko ścięte włosy.
Na początku Neo nie zwracał na uwagi na przybycie tajemniczego gościa.Był pogrąrzony w medytacji i pełnym skupieniu.Jednak taka cisza między nimi nie trwała za długo.
Tajemniczy mężczyzna sięgnął po jakiś kamień i z całej siły rzucił go wstronę Neo.Ten jednak nie dał się zaskoczyć i złapał go.
-Hejj Ty!!!-odezwał się gruby głos.
Wstawaj musimy pogadać.
-Nie jesteś godzien zemną tutaj przebywać obcy a co dopiero rozmawiać.-przemówił pewny siebie chłopak.
-I tu się mylisz chłopczyku.Pozwolisz że się przedstawie.Jestem Dann, porucznik Dann.Były dowódca jednostki do zadań specjalnych Wojsk Zjednoczonych Stanów Ameryki Północnej.
-Hmmm ładny tytuł.Więc dlaczego tak znamienity gość odwiedził tak nic nie warto chłopaka jak ja??
-HAHAH!!!Ty chyba jednak nic nie wiesz.Jestem tutaj bo.... mam zamiar zdobyć święta rycerską zbroję raka!.A ztego co mi wiadomo to Ty też do niej pretendujesz.
-Hmm powiadasz że mam konkurencję do zbroii tak??.Dobrze więc.Czy przysłał Cię mój mistrz?
-CO??.Chłopcze ty chyba dalej nie rozumiesz nic.Twój mistrz ma już Ciebie dosyć.Więc jestem tutaj aby zająć twoje miejsce i przyokazji zabić Cię.
-Kłamiesz!!!.Mistrz nigdyby tak nie powiedział.Ale skoro chcesz dostać wpier.... to pokaż co potrafisz!!!

Obydwoje przybrali pozycje obronne.To chyba jedna z najważniejszych walk jakie stoczył już Neo.W grę wchodziło jego honor oraz dalsze pretendowanie do zbroii.
Pierwszy atak wyprowadził przybysz.Uderzył chłopaka prawym sierpowym.Mogło to bardzo zaboleć gdyż, Dann miał siłę i mięśnie niczym niedźwiedź.Neo nie jednak nie poddawał się tak łatwo.Skupił cosmos i wypuścił ognistą kulę.Ta z koleji nie wypełniiła swego zadania.Potężny mężczyzna odbił ją z łatwośćią i następnie wyprowadził kolejny morderczy atak prawą pięścią.
Z nosa Neo lała się.Następne ataki Danna były potężniejsze od drugich.Atakował biednego chłopaka z taką wściekłością i nienawiścią jakby Neo coś zabił jego matkę.Skutki tych uderzeń są nieprawdopodobne.Jedno znich rozcieło chłopakowi łuk brwiowy nad prawym okiem.Sytuacja stawła się coraz bardziej dramatyczna.

Nagle Neo zobaczył zdrowym okiem Światło Niebios.Ona tylko lekko lecz czule się do niego uśmiechneła i powiedziałą "aby nieważne coby się stało nigdy nie tracił nadziejji na zwycięstwo.Póki masz iskiere życia wsobie musisz walczyć dalej".Po tych słowach Neo z trudem skinął głową a następnie jakby nigdy nic powoli wstanął.Ponownie skupił swój cosmos lecz tym razem to było coś innego.Jakby biała czaszaka swobodnie "płyneła" od nóg chłopaka aż po głowę.
Dann oczywiści nic sobie ztego nie robił.Należał pewnie do jednych z najodważniejszych lecz tym razem grubo się pomylił niedoceniając Neo.

Neo skupił caluśnieńki swój cosmos i zadał jeden pirunujący atak.
-Niech Cię powali Spectrum of the white Death!!!!

Czaszka nagle opuściła ciało Neo i z ogromną prędkością przeszyła porucznika.Ten stracił panowanie nad swoimi ruchami i padł jak kłoda przy czym doznał wielu drgawek.
Wyczerpany chłopak z trudem podeszedł do niego.Wyciagnął prawą dłoń.Ponownie skupił cosmos lecz ......
Gdy miał już wypuścic śmiertelną ognistą kulę pojawiła mu się znana postać.Był to sam stary mistrz.
-Neo odpuść... odpocznij.Jesteś na skraju wyczerpania.
-Nieee mogęęęę.... muszę to dokończyć mistrzu.
Chłopak ponownie skupił swój cosmos.Nagle jednak poczuł silne uderzenie w plecy.Okazało się że sam mistrz go powstrzymał.Wymierzył w rannego Neo odpowiednią kulę energii która bez problemu powalila ucznia.
-Przepraszam Neo... lecz to dla twego dobra.......
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Grobowce pradawnych bogow   Nie Mar 09, 2008 12:12 pm

2 poziomy, ale powalcz trochę ze stylistyką.

_________________


Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Grobowce pradawnych bogow   Nie Mar 16, 2008 10:47 am

Kiedy Neo się obudził jego mistrz właśnie pił poranną herbatkę.Tak się nią delektował iż nie zauważył jak jego uczeń właśnie się ocknął.Chłopak szybko zerwał się z łóżka lecz gdy to zrobił poczuł piorunujący ból w okolicy podbrzusza.Neo musiał aż uklęknąć na kolano i złapać się ręką w miejsce gdzie bolało.
Wreście mistrz dokończył pić herbatkę i zwrócił się powoli do swego ucznia.
-Co się tak szybko zerwałeś co??
-Ehhhh.... mi też miło Cię wreszcie widzieć mistrzu.
-Masz to... posmaruj sobie w okolicy miejsca gdzie Cię boli.Powinno szybko pomóc.
-Co to jest i dlaczego tak brzydko pachnie??
-Jest to maść z..... po prostu maść jak nie chcesz to oddawaj.
-Dobrze, już dobrze.....

Chłopak z lekkim grymasem na twarzy posmarował miejsce gdzie go boli.Szybko dostał ukojenia chłopak i mógł wreszcie wyjść na świeże powietrze.Kiedy już to zrobił zaczął oddychać bardzo głęboko ciesząc się każdą sekundą.

-Neo podejdź do mnie na chwilkę.
-Dobrze mistrzu.O co chodzi?
-Myślę że pod moją nieobecność poczyniłeś ogromne postępy.
-Tak mogę to udowodnić...
-W to nie wątpię lecz, myślę że teraz udasz się do świątyni.Tam nauczą Cię kilku przydatnych rzeczy.A poza tym będą też inni uczniowie w tym miejscu, z którymi zapewne będziesz musiał walczyć.
-Świątynia... świątynia... może być ciekawie....
-Hah na pewno.Wiem że za dużo Cię chłopcze nie nauczyłem i zostawiałem niekiedy Ciebie sam, lecz to jest część twego treningu.Życie rycerzy który dąży aby dostać zbroję nie jest łatwa ale pewnie sie już o tym przekonałeś.
-I znowu będziemy musieli się rozstać, ale jeżeli tak chcą bogowie .....
-Twój trening w świątyni nie będzie trwał długo lecz zapewniam Cię że odkryjesz tam jak kontrolować swoją prawdziwą potęgę.Dobrze już ruszaj.Jeżeli wyruszysz teraz to hmmm za jakieś 6 godzin dotrzesz do celu.Kieruj się tylko i wyłącznie głównymi ścieżkami.
-Dobrze mistrzu więc ehhh do zobaczenia.

Chłopak uścisnął dłoń swemu mistrzowi a następnie poszedł się szybko spakować.Wziął ze sobą kilka racji podróżnych i swój "niezawodny" szary płaszcz.Wychodził z domu powoli i co jakiś czas odwracał się aby go jeszcze raz zobaczyć.Neo bardzo przywiązał się do tego miejsca lecz wszystko dobre musi się kiedyś skończyć.

Kilka godzin później Neo dotarł wreszcie do głównej drogi prowadzącej bezpośrednio do celu.Widział również innych wojowników zmierzających w tą samą stronę lecz nie zwracał chłopak na nich uwagi.Nie chciał już na początku wdawać się w bójkę lecz taki porządek rzeczy nie mógł trwać długo.

Kiedy chłopak szedł spokojnie przed jego oblicze zajechał jakiś pojazd.Wyszło z niego trzech bardzo dobrze zbudowanych mężczyzn.Nie ukrywali swojego cosmosu który był naprawdę silny.Na początku Neo nie zwrócił na nich uwagi lecz.....
jeden z nich szybkim ruchem ręki strzelił mu w twarz otwartą dłonią.
-Hejj Ty!!!.Wieśniaku... masz się przed nami pokłonić!!!!
-A to niby z jakiej racji??-burknął Neo.
-Jesteśmy najlepszymi wojownikami w Sanktuarium!.Więc pokłoń się nam!!.
-Hmmm najlepszymi powiadacie.... jakoś wam nie wierzę.Słowa nie są najważniejsze... liczą się czyny.
-O rzesz ty!!!!

Kiedy jeden z nich ponownie próbował uderzyć Neo ten zrobił efektowny unik i wykorzystał moment nieuwagi przeciwnika i zaatakował go.Już miało dojść do otwartej walki lecz z pojazdu wysiadł jakiś starszy mężczyzna.Nic nie mówił.Kiwną tylko głową do chłopaków aby się wycofali.Jego ostry wzrok przez chwilę przyszywał pretendenta do zbroi raka.

-Policzymy się później knypie!!!-powiedział jeden z nich.
-Tak... masz racje.Wreszcie jakieś mądre słowa od neandertalczyka.

Kiedy się rozstali Neo przez chwilkę zastanawiał się kim oni mogli być.Pewnie szybko się o tym chłopak przekona.Do Sanktuarium została mu tylko jeszcze godzina drogii........
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Grobowce pradawnych bogow   Nie Mar 16, 2008 11:11 am

2 poziomy bez większych zastrzeżeń.

_________________


Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Grobowce pradawnych bogow   Nie Mar 23, 2008 12:12 pm

Wreszcie młody wojownik doszedł do upragnionego miejsca.Sanktuarium... miejsce gdzie każdy może potrenować lub odszukać w głebi siebie powołanie lub cel.To drugie dla Neo jest niezwykle oczywiste.Musi zdobyć nowe doświadczenie i wkońcu zmierzyć się z nowymi przeciwnikami.Wszystko wydaje się proste lecz już na samym początku chłopak mógł dostać niezłe wpierdol od wojowników.Jednak nie czas się tym zamartwiać gdyż są ważeniejsze sprawy do roboty.Na początku wogóle biedny chłopak nie wiedział gdzie ma iść.Ludzie jakby się spieszyli na coś i albo nie zwracali uwagi na Neo albo nie odpowiadali mu na pytania.Wreszcie chłopak stracił nerwy i wyjął z kieszeni trochę monet.Podszedł do jakiegoś dziadka który najwyraźniej zrobił sobie poranną drzemkę.
-Ehhh... dzień dobry...
-.................
-Wstawaj dziadku!!!!.
-................
-O ja pierdole... jakaś dziewczyna właśnie się rozebrała!!!.
-Co??... gdzie ona jest???.
-Hahah no wreszcie.....
-Ejjj to nie było miłe ztwojej strony że mnie obudziłeś!!.
-Wiem przepraszam ale potrzebuje kilku informacji.. oczywiście zapłace.
-Hmmm więc mamy wspólny język przyjacielu... pytaj.
-Jestem tutaj nowy...i nie wiem gdzie mam się udać a chciałbym potrenować.
-Hmmm udaj się na wielką arenę.Tam zazwyczaj ciężko trenuję wojownicy którzy chcą być w przyszłości rycerzami.Albo jeżeli będziesz mieć czas to niedaleko stąd jest takie miejsce gdzie widać przepiękną panoramę 12 domów zodiaku.
-Hmm to może później.Najpierw udam się na tą arenę.Dziękuje bardzo i proszę oto twoja zapłata.
-Ehhh to za dużo jak na takie informację.
-Proszę.. mi narazie nie są potrzebne.Tobie pewnie się bardziej przydadzą.Bywaj!!

Neo szybko odszedł od dziwnego starca.Chce teraz jak najszybciej "wypróbować" tą arenę walki i wyzwać kogoś na pojedynek.Po jakiś 10 minutach doszedł wreszcie na miejsce.Budynek jest naprawdę potężny oraz wygląda na bardzo stary.Gdy Neo chciał przekroczyć próg areny jakiś mężczyzna go zatrzymał....
-Ejjj Ty!!!!.Nie widzisz znaków!!??.
-Przepraszam jestem tutaj nowy.Czemu nie mogę wejść??
-Arena będzie czynna dopiero za 2 dni.Teraz jest przygotowywana na wielki turniej!!.
-Ooo świetnie turniej!!.Jakie są warunki aby uczestniczyć w nim??
-Hmmm no napewno trzeba wpłacić troche pieniedzy jakiś 1000 sztuk monet oraz trzeba mieć mentora.
-Aha.... pieniądze to nie problem... tylko skąd jak teraz wytrzasne mistrza??.
-To już twój problem a teraz spadaj.

Neo lekko załamany odwrócił się i zaczął przez chwilkę chodzić bez celu.Myślał że jeżeli weźmie udział w tym turnieju to może zaistnieć wkońcu... pokazać się z lepszej strony.Ale jego mistrz jest daleko daleko stąd.Chyba że....

Neo zaczął szybko biec do tego miejsca gdzie spotkał tego dziadka.Naszczęście jest tam trochę zapijaczony i śpi ale jest.Neo przez chwilę znów musiał się pomęczyć aby go obudzić lecz ten nie jest wstanie normalnie rozmawiać.Nie wiadomo czemu chłopak wziął go do hotelu.Najwyraźniej coś Neo kombinuje ale co??.Gdy nastał ranek mężczyzna się wreście przebudził lecz z małym kacem.
-Ehhh???.Gdzie ja jestem??.Ohhh to ty... myślałem że mnie słudzy Hadasa gdzieś porwali.
-Nie.... posłuchaj mnie dziadku.Chcesz zarobić??
-No pewnie... czego Ci trzeba??.
-Mistrza!!!.
-Czego?
-Udawaj przez okres trwania turnieju rycerskiego mego mistrza.
-Ale popatrz jak ja wyglądam.Jestem brudny śmierdzę i nie mam zielonego pojęcia o walce.
-Hmmm tylko go udawaj.Nie musisz się nawet odzywać.I właśnie będe musiał zmienić twój wygląd.Na początku się umyjesz a potem kupimy Ci jakieś ubranie.
-No dobrze... niech Ci będzie.... ale właśnie.. jak masz na imię??
-Jestem Neo... pretendent do zbroii Raka.A ty??.
-Lenox.... pretendent do pijaka hahahahaah.
-Więc miło mi Ciebie poznać.Turniej rozpoczyna się za 2 dni.Do tego czasu musisz się ogarnąć a ja będe ćwiczył aby być w super formie.
-HAh dobrze dobrze...

Neo razem z nowym "mistrzem" udali się na miasta.Najwidoczniej chłopak chce bardzo wystąpić w tym turnieju i jak widać jest gotów zrobić wszystko.Ale żeby odraz u zatrudniać pijaka??.Pewnie niedługo się przekona czy to był dobry wybór.....

CDN...
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Grobowce pradawnych bogow   Nie Mar 23, 2008 12:20 pm

2 poziomy, uczeń pijanego mistrza xD może być ciekawia.

_________________


Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Grobowce pradawnych bogow   Nie Mar 30, 2008 12:11 pm

I trening na Light Speed Ken.

Od czasu przybycia Neo do Sanktuarium minęło już 2 dni.Do wielkiego turnieju też już nie wiele czasu zostało więc chłopak zaczął mocno trenować pod okiem jego "nowego" mistrza.Na początku rycerz wykonywał podstawowe czynności czyli:rozciągania,ataki zwykłe rękoma i nogami a na końcu jego specjalna technika Widmo Białej śmierci.Wszystkiemu temu przyglądał się bez zainteresowania Lenox... w końcu coś wreszcie wydusił z siebie.
-Z takimi ciosami czy atakami nie wygrasz chłopcze.
-Hah jesteś tego pewien??.
-Absolutnie.Jeżeli twój specjalny atak jest tak słaby... nie ma żadnych szans na pokonanie choćby jednego przeciwnika.
-To może mi pokarzesz coś nowego??.-burknął zdenerwowany Neo.
-Ehhh... znam podstawy pewnej techniki... ale nie wiem czy uda mi się jej użyć.
-Czyżby??.Jaka to technika?.Rzut butelką???
-Nie... jedna z najstraszniejszych technik... Kosmiczny Wystrzał.
-Na czym to polega??.
-W oby dwóch dłoniach gromadzę swoje silnie skoncentrowane cosmo.Następnie mogą wybrać jedną z dwóch opcji ataku.Pierwsza z nich to wystrzelenie tej energii z prędkością światła do przeciwnika z którym walczę w danym momencie albo wystrzał na dalszą odległość lecz wtedy kosztuje to o wiele więcej energii.
-Prędkość światła?.Chciałbym to zobaczyć.
-Widzisz... przez te wszystkie lata mego nałogu... straciłem całą swą energię... we mnie nie ma już ani grama cosmo.
-To smutne.Powiedz mi Lenox czemu zacząłeś pić?.
-To długa historia...Zaczęło się od tego jak przegrałem rywalizacją o zbroję.Potem już było tylko gorzej.Moja narzeczona mnie opuściła dla jakiegoś rycerzyka, przyjaciele się ode mnie odwrócili.. rodzina mnie wyklnęła ponieważ każdy w niej zdobył niegdyś rycerską zbroję.Ja nie... taka czarna owca.Powoli staczałem się na dno aż do dzisiejszego stanu.
(
Chwila ciszy na złapanie oddechu)
-To smutne.. ale nie powinieneś się tak łatwo poddawać!!.
-Może i masz rację.Ale gdy Cię ujrzałem po raz pierwszy kogoś mi przypomniałeś... mnie samego za młodości.Taki silny pełen wigoru, zawsze przygotowany do akcji.Więc dlatego chciałbym abyś nauczył się tej techniki.
-Dobrze... spróbuje.

Neo skupił swe cosmo.Pojawiła się wokół niego standardowo złota aura.Wyciągnął swe dłonie przed siebie.Jeszcze bardziej się skupił.Ziemia powoli zaczęła się trząść.Wreszcie!!.Energia w dłoniach skumulowała się i jest gotowa do wystrzału.Jednak... coś zaczęło być nie tak.Chwilka zawahania i braku skupienia.Energia w dłoniach Neo wybuchła lecz nic poważnego nie zrobiła chłopakowi.
-Kurwa mać!.A było już tak blisko!!.
-Masz rację.. ale jeszcze nikomu nie udało się za pierwszym razem opanować tej techniki więc się nie martw.Próbuj dalej!.
-Ooo teraz zabrzmiało jakbyś był naprawdę mym mistrzem.

I chłopak próbował i próbował i próbował.Skutek był taki sam cały czas.Coś mu brakowało aby ją opanować.Trening Neo trwał już prawie cały dzień.Powoli zapadł zmrok.Lenox chciał już iść do hotelu lecz Neo jak uparty osiął nalegał aby zostać i dalej trenować.Nie było innego wyjścia.Musieli zostać.
Księżyc w tę noc świecił bardzo jasnym blaskiem.Tym razem Neo poddał się długiej medytacji.Chciał osiągnąć pełne skupienia swojego cosmosu.Jednak jego koncentracji nagle coś zaburzyło.
Z krzaków wyszło jakieś dwie postaci w kapturach.To było dziwne...Jedna z nich zaczęła skupiać cosmos a druga szybko zaczęła mówić.
-Ty jesteś ten nowy??.
-Może.Czego chcesz?.
-Sprawa jest niezwykle prosta.Nasz mistrz pragnie twojej śmierci!!.

Neo wcale to nie zadziwiło.Ostatnio prawie wszyscy na niego polowali.Uśmiechnął się tylko.Dwaj przybysze nagle zaczęli skupiać swe cosmosy.Szykowali jakąś niespodziankę dla Neo.Ten też pragnął ich jakoś zaskoczyć i to zrobił...
Zamknął oczy i wyciągnął dłonie przed siebie.Złota aura zaczęła świecić oślepiającym blaskiem.Energia pojawiła się w dłoniach chłopaka.Wiedział że to jego chwila.
-Poczuj to!!!.Light Speed Ken!!!.
Wreszcie się udało!!.Moc skumulowana w dłoniach chłopaka wystrzeliła z prędkością światła do przybyszy.Ci jednak nie mieli nic do gadania.Atak powiódł się w 100%.Tajemniczy goście zmarli na miejscu.Neo też nie wyszedł z tego ataku bez szwanku.Otóż po tym ataku poczuł się jakby stracił cała swoją energię.Zemdlał.Ostatnie co widział jak Lenox smacznie sobie chrapał.....
Powrót do góry Go down
Miniman
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 08/03/2007
Liczba postów : 528

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Grobowce pradawnych bogow   Nie Mar 30, 2008 12:19 pm

ha xD podoba mi się ten trening, wiesz o co chodzi ;]
2 lvle i 1 trening do ataku zaliczony
Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Grobowce pradawnych bogow   Nie Kwi 06, 2008 12:57 pm

II trening na Light Speed Ken

Neo po wygranej walce z dwoma tajemniczymi napastnikami jeszcze się nie obudził.Lenox który smacznie spał przez całą akcję dopiero teraz zobaczył iż jego"podopieczny"
leży nieprzytomny na ziemi.Starzec obrócił chłopaka na plecy i sprawdził czy oddycha.W jego oczach nagle pojawił się strach... strach iż może stracić jedynego tak
wiernego przyjaciela.Nie ma innego wyboru.Po tak ogromnym wysiłku jaki Neo wykonał potrzebuje teraz trochę regeneracji swojego cosmosu.Lenox chwycił go mocno za rękę.Skupił
po raz pierwszy swoją moc od kilkunastu lat.Wokół nich pojawiła się ciepła choć słaba aura.Lecz o dziwo ona zaczęła przybierać na mocy z każdą sekundą.
-Dalej trzymaj się chłopcze... nie pozwolę Ci teraz zginąć.Masz to wygrania konkurs pamiętasz??.
Nagle jego cosmos eksplodował.Pojawiło się ogromne jasne światło.Po chwili obydwoje leżeli na ziemi.Lenox zachował się naprawdę jak prawdziwy rycerz.Niby stary i zapijaczony..lecz
jego serce i moc czyste oraz potężne niczym u złotego rycerza.Minęła godzina.Neo powoli zaczął dawać jakiekolwiek oznaki życia.Dzięki poświęceniu jego mistrza odzyskał moc i może
dalej trenować.Szybko następnie pomógł wstać Lenoxowi który także odzyskał przytomność lecz był bardzo słaby.
-Witaj chłopcze...cieszę się iż nic Ci nie jest.
-Ja też się cieszę.To ten atak...jego potężna moc mnie tak potraktowała..nie jestem chyba jeszcze godzien aby z niego korzystać.
-To prawda nie jesteś.Jednak tą energie możesz wykorzystywać tylko w ostateczności.Pamiętaj o tym.A właśnie.. wiesz który dzisiaj dzień??.
-Eeeee czwartek?.O kurwa... dzisiaj zaczyna się turniej!!.
-No właśnie!!.Jeszcze nie jest za późno.Możemy zdążyć na niego.
-Masz rację!.Wskakuj na barana tak będzie szybciej!!.


Neo razem z Lenoxem bardzo szybko przybiegli do miasta.Lecz zastali bardzo duży tłum oraz zastój gdyż każdy z mieszkańcy chcą zobaczyć walki wojowników.
Nie było innego wyjścia.Neo szybko wskoczył na dach jednego z budynków.Taka droga będzie najszybsza.Ponownie z ogromną prędkością zaczął poruszać się w stronę areny
tym razem w nietypowy sposób jednak.Takie rozwiązanie okazało się bardzo korzystne.Neo dotarł jako jeden z ostatnich rycerzy ale co najważniejsze nie spóźnili się na zapisy.
Znajomy strażnik od razu go rozpoznał przy wejściu do budynku.
-Ooo czyżbyś miał już mistrza i złoto??.
-Tak owszem.Jednak widzisz.. mojego mistrza zmógł sen gdyż przebyliśmy wiele kilometrów.
-No tak... jasne jasne..Lenox brudasie!!.Jak się masz??
-A dobrze dobrze... widzisz chcemy już wejść na kwalifikacje z moim uczniem.Proszę oto złoto więc przepuść nas.
-A no tak.Życzę powodzenia młody.Będę trzymać kciuki za ciebie oraz obstawie w zakładach....

Neo wszedł do wielkiej areny już zapełnionej po same brzegi.W centrum tej ogromnej budowli rozgrzewali się już inni wojownicy.Neo nie musiał tego robić gdyż już miał poranny
trening razem z Lenoxem.Jednak dalej trochę odczuwał jeszcze skutki potężnego ataku.Kosmiczny wystrzał... zaprawdę potężna jest bronią lecz za jaką cenę się jej używa??.
Nagle jakiś dość ociężały człowiek w długiej białej szacie wyszedł z tunelu.Ma przy sobie dużą kamienną tabliczkę.Najpierw poprosił aby wszyscy mistrzowie wojowników udali się razem
z nim na loże honorową.Lenox nie pożegnaj się z Neo ani nie życzył mu powodzenia.W głębi serca wie iż wygra.Następnie mężczyzna wyczytał pary kwalifikacyjne.Neo natrafił na jakiegoś
"byka" z Myken.Chłopak sobie na początku zlekceważył przeciwnika.Jednak jego mina szybko pobladłą gdy zobaczył ogromnego umięśnionego mężczyznę.Miał chyba z 2 metry i ważył z 120kg!!
Zwykłymi atakami na pewno go Neo nie pokona.Od razu pomyślał o kosmicznym wystrzale lecz przypomniał sobie scenę gdy pada na ziemię z przemęczenia.Dalej okazało się iż będą walczyć
jako pierwsza para!!!.
Wyszli na arenę.Neo bacznie się rozglądał we wszystkie strony aby ujrzeć swego przyjaciela.Lecz było akurat za dużo ludzi.Jedyną osobą jaką zobaczył to Wielki Mistrz Sanktuarium
zasiadający na ogromny tronie.Uczestnicy walki pokłonili się mu aby pokazać swój szacunek.Następnie sędzia machnął ręką aby zaczynali walczyć.
Neo postanowił czekać na pierwszy atak przeciwnika.Ten mimo swego ciężaru poruszał się bardzo szybko i to właśnie zmyliło Neo.Na początek dostał bardzo mocną
kombinację ciosów.Publiczność zaczęła się śmiać i cieszyć z rozlewu krwi.Neo jednak nie chciał się tak łatwo poddać.W prawej dłoni skoncentrował ogromną kulę energii i
wystrzelił ją wprost w twarz przeciwnika.Jednak ten nie odczuwał żadnych skutków tego ataku.Cosmos na niego nie działa więc co??.Neo jeszcze raz spróbował zaatakować.Podskoczył
i zasadził mu potężnego kopniaka w kark.Ale cóż... efekt dalej ten sam."Byk" nie zamierzał czekać i ponownie wymierzył masę silnych ciosów w stronę biednego Neo.Lenox tylko zakrył oczy
aby nie patrzeć na tą masakrę a inny człowiek śmiał się z Neo.Prawdopodobnie jest to mistrz tego osiłka.Następne minuty walki były takie same.Neo dostawał niezłe lanie od niego.W końcu
przeciwnik spokojnie uniósł go jedną ręką do góry.Poobracał go troszkę we wszystkie strony.
-Ludu!!.Co mam znim z robić!!??.Skręcić mu kark czy połamać mu wszystkie kości.
-Zabij go!!.Niech cierpi katusze!!!
.
Biedny Neo musiał tą całą nienawiść słyszeć.Przeciwnik złapał go ogromną łapą na szyję i zaczął powoli dusić.Chłopak popatrzył chwilkę na Wielkiego Mistrza który z zaciekawieniem
patrzył na walkę.W końcu i Lenox wstał z siedzenia i mocno krzyknął aby się Neo nie poddawał.Uśmiechnął się jedynie i nagle.....
Coś się zmieniło.Wokół niego pojawiła się złota aura... która zaczęła parzyć byka.Włosy Neo podniosły się do góry.Tłum na moment zamilkł.Aura Neo stawała się coraz bardziej większa i większa
aż w końcu spowodowała trzesienie ziemi.Chłopak uniósł ręce do góry a następnie je złączył.
-Chciałeś prawdziwej walki!!!.To ją kurwa masz!!!.LIGHT....SPEED...KEN!!!!!!!!!!!
Potężna energia kosmiczna skumulowana w rękach chłopaka wystrzeliła z prędkością światła w stronę przeciwnika.Przeszyła go na wylot.Cała arena stała się cicha jak na cmentarzu.
Wszyscy skierowali swój wzrok na Neo i jego przeciwnika.Chłopak pokonał niepokonanego przeciwnika lecz musiał przypłacić znowu stratą cosmosu.Jeszcze chwilkę Neo utrzymał się na
nogach po czym musiał paść aby odsapnąć.Zabił swego pierwszego przeciwnika lecz za jaką cenę??.Odkrył swój najpotężniejszy atak więc raczej nie będzie miał czym zaskoczyć innych.
Wielki Mistrz wstał.Popatrzył chwilkę na Neo który ledwo dyszał ze zmęczenia.
-Brawo...rycerzu masz zadatki na wielkiego wojownika.Jestem pod wrażeniem twego ataku.Kosmiczny wystrzał.Brawo... brawo... jestem ciekaw dalszych twych walk rycerzu....

CDN...
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Grobowce pradawnych bogow   Nie Kwi 06, 2008 2:53 pm

2 poziomy i możesz sobie dopisać technikę.

_________________


Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Grobowce pradawnych bogow   Nie Kwi 13, 2008 11:07 am

Trening na Wykrycie(1)

Neo po wygranej walce musiał przez jakiś czas odpocząć i zregenerować swoje siły.Wykorzystanie swojego najpotężniejszego ataku nie wróżyło nic dobrego.Teraz każdy z uczestników wie co Neo potrafi oraz jak temu zaradzić....
Gdy chłopak się ocknął zaczął rozglądać się na wszystkie strony.Co go najbardziej zdziwiło to fakt iż opiekowała się nim jakaś dziewczyna.Miała długie czarne włosy i cudowną sylwetkę.Na razie chłopak tyle mógł ocenić po jej wyglądzie gdyż stała do niego plecami.Po krótkiej chwili owa postać zaczęła śpiewać jakąś piosenkę w niezrozumiałym języku.Jednak sama melodia sprawiła iż Neo poczuł się tak dobrze jak nigdy dotąd.
"Kim jest ta dziewczyna??....na pewno musi być cudowna..."-pomyślał Neo.
Gdy tak chłopak rozmyślał o niej nagle dziewczyna się odwróciła.Neo momentalnie rzucił się na łóżko i zaczął udawać iż jest dalej nieprzytomny.
Dziewczyna powoli i starannie ocierała czoło Neo jakimś małym ręczniczkiem.Następnie pochyliła się aby sięgnąć w dalsze partie ciała gdy Neo się "ocknął".
-Taka cudowna kobieta a opiekuje się taką łamagą jak ja??.Czym sobie na to zasłużyłem...?/
Dziewczyna przestraszyła się nagłym zbudzeniem chłopaka.Jednak bardzo szybko mu odpowiedziała.
-Łamagą??.Wygrałeś walkę.A mnie przydzielono abym się tobą zajęła.Mam na imię Silvia....a ty?
-Miło mi Cię poznać.Jestem Neo.Powiesz mi co się stało od chwili gdy zemdlałem?.
-Hmm dokładnie to nie wiem.Nie lubię oglądać walk.Moim zdaniem jest to nie potrzebne i dziecinne.Jednak na krótką chwilę zobaczyłam Cię jak walczysz.Nie wiem dlaczego....
-Może Ci się spodobałem???...-powiedział Neo z lekkim uśmiechem.
-Hihihihi...możliwe możliwe...a teraz siedź spokojnie muszę Cię jeszcze raz opatrzeć.
-Dobrze już jestem spokojny...
Przez następną godzinę młoda para rozmawiała śmieli się ze wszystkiego..zachowywali się jak "papużki nierozłączki".Neo nawet próbował jej coś zaśpiewać jednak nie wychodziło mu to za dobrze.Lecz Silvia widząc iż chłopak się stara ucałowała go w podzięce w policzek.
-Neo bardzo dobrze się z Tobą bawiłam...dziękuje za wspólnie spędzony czas.
-To ja dziękuję... mam nadzieję że jeszcze mnie odwiedzisz...
-Z pewnością przystojniaku... z pewnością...
Dziewczyna następnie wyszła z pokoju.Neo na początku się tym nie przejmował lecz po jakimś czasie zaczęło mu być strasznie pusto... pusto w środku.Chcąc temu jakoś zaradzić Neo przechadzał się po pokoju, potem wyszedł się przewietrzyć ale to nie pomagało w żaden sposób.Dalej miał w głowię tą dziewczynę.Nie potrafił przestać o niej myśleć.Czyżby to była pierwsza młodzieńcza miłość??.
Po kilkudziesięciu minutach Neo udał się do łaźni aby chwilkę się zrelaksować.Akurat przywali tutaj prawie wszyscy uczestnicy wielkiego turnieju.Na widok Neo prychnęli na początku z lekką pogardą a potem śmiechem.Jednak chłopak wogóle nie przejmował się tym.
Neo wszedł do gorącego pomieszczenia(sauna) i skoncentrował się.Postanowił chwilkę pomedytować lecz tym razem w innych warunkach. I co najdziwniejsze stopniowo zaczęły pojawiać się różne obrazy w głowie chłopaka...Początkowo Neo znalazł się w rodzinnej wiosce.Ujrzał kilku swoich znajomych lecz nie mógł do nich się odezwać.Nie słyszeli to.Następnie chłopak ujrzał dom mistrza oraz jego samego.Trenował nowego ucznia tego co Neo już raz pokonał.
Na końcu zobaczył Silvie która przemierzała uliczki w mieście.Neo jeszcze bardziej się skupił aby ten obraz trwał dłużej i dłużej...
Pretendent do złotej zbroi Raka tak pragną jeszcze raz ją zobaczyć iż by zrobił dla niej wszystko.Lecz sekundę później Neo poczuł niewyobrażalny ból w głowie.Upadł na kolana i chwycił się za głowę.Nie mógł już wytrzymać.Okazało się iż Silvie zaczepili jacyś mężczyźni.Ci sami którzy zaatakowali Neo na samym początku podróży do Sanktuarium.Chłopak zerwał się z pomieszczenia, wziął szybko swoje ubrania i ruszył w stronę wyjścia w samym ręczniku.Gdy tylko miał już opuścić ten budynek zatrzymał go jakiś osiłek.
-Pamiętasz mnie... Neo!!!.
-B...yy..kk??
-Tak kurwa!!!!.Pokonałeś mnie na oczach całego Miasta!!.Teraz pora na zemstę!!!.
Mężczyzna skumulował dużą kulę energii w prawej ręce.Wymierzył ją następnie w stronę Neo.Wybuch rozsadził cały sufit tego budynku.Neo leżał pod gruzami.Dalej widział obrazy związane z Silvią lecz tym razem lekko zamazane.Chłopak tracił siły.
"Nieee mogę...się...teraz...poddać...ona mnie potrzebuję...ja ją potrzebuję.... nie dam się!!!!!!.
Wokół chłopaka pojawiła się złota aura która nabierała rozmiarów z każdą sekundą.Przeciwnik przeląkł się na ten widok... wiedział co się może teraz stać.
-Nie zabijesz mnie tą techniką chłopcze!!!.
-Jesteś tego absolutnie pewny??.
-Nie zaskoczysz mnie już niczym!!!.
-To patrz!!!.Widmo Białej Śmierci!!!!
Biała czaszka przeleciała na wylot przez Byka,nie dając mu żadnej szansy na obronę.Wielki osiłek padł na ziemię.Z jego ciała nagle zaczęła wydobywać się krew.Neo wiedział iż zadał mu śmiertelny cios ale nie sam się oto prosił.Następnie szybko się przebrał i ruszył z prędkością światła w stronę swojej ukochanej.....
Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Grobowce pradawnych bogow   Nie Kwi 13, 2008 12:05 pm

Hehe niezłe. Wątek miłosny. Trochę robisz byków ortograficznych. W pewnych miejsach zabrakło mi spacji po kropce. Ale ogólnie ładny trening. 2 lvl.

_________________
Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Grobowce pradawnych bogow   Nie Kwi 20, 2008 12:31 pm

Trening na specjalną technikę Ogień(2)

Neo przerażony i zmęczony wybiegł z budynku.Bacznie się rozglądał na wszystkie strony aby choć troszkę wyczuć obecność jego ukochanej.Taka umiejętność jednak bardzo się przydaje.Jakieś słabe impulsy cosmo dochodziły ze strony północnego-zachody.Może to właśnie jej energia tak słabo bije??.Neo nie miał czasu aby dalej się nad tym zastanawiać.Ostatnimi siłami jakie mu jeszcze pozostały ruszył ile sił w nogach do Silvi która dalej jest w niebezpieczeństwie.Przemierzał uliczki, masę ludzi którzy udawali się na spoczynek.Chłopak nie mógł teraz osiągnąć prędkości światła gdyż jest niezwykle wyczerpany.Czuł że z każdym kolejnym krokiem jego siły maleją.Silvia jest dalej oddalona od niego o jakieś dobre kilkadziesiąt metrów.Neo stanął aby złapać oddech.Nawet ta czynność sprawiała mu niezwykle dużo trudu."Pieprzone Light-Speed Ken.Taka technika a czuje się po niej jak bym nie żył...".
W końcu chłopak ruszył dalej.Cosmos Silvi też powoli gasnął.Ci oprawcy jeszcze nie wiedzą co ich czeka jak tylko skrzywdzą ją.To uczucie...ta chęć zemsty..krwi sprawiały iż Neo odzyskiwał siły aż nagle...Wokół niego pojawiła się złota aura.Jeszcze słaba ale to już coś.Biegł dalej aż wyczuł cosmosy tych trzech baranów którzy zaatakowali go podczas drogi do Świątyni.Po chwili zmęczony dotarł na miejsce.Widok który zobaczył nie napawał go zbytnio spokojem.Silvia leży nieprzytomna...pobita...prawie naga na ziemi.Jeden z nich próbuje się właśnie do niej dobrać.Neo nie wytrzymał...w jego oczach pojawiła się chęć zemsty...krwi tych którzy tak barbarzyńsko potraktowali jego ukochaną.
-Nie daruję wam tego.... nie daruję....
-Uuuuu a co chcesz nam zrobić co??.Wyczuwam że jesteś wyczerpany po ostatniej walce.Nie doszłeś jeszcze do siebie.
-Zamknij kurwa ryja!!.Jeszcze życie Ci dalej miłe odejdź i więcej się nie pokazuj mi na oczy!!!.Inaczej...
-Inaczej co??.
-Sprawie iż będziesz cierpiał katusze w piekle przez najbliższe chwile.
-Nikt nie ma takiej mocy!!.
-Chcesz się przekonać??.To patrz!!!.
Neo ostatnimi siłami wezwał potężne Fale Hadesa.Mężczyzna na pewno się tego nie spodziewał.Z palca Neo zaczęły wydobywać się złote fale oplatające jego przeciwnika.Wokół czuć jest potężny cosmos wojownika.Nagle zanim pojawiły się wielkie czarne wrota które pochłonęły mężczyznę.Pozostała dwójka zaczęła powoli się bać.Zmęczony Neo musiał paść na ziemię aby chwilkę odsapnąć.
-Co...co... zrobiłeś memu bratu!!.
-Właśnie robi sobie wycieczkę po Hadesie.Chcesz do niego dołączyć??.
-Nie masz na tyle siły teraz!!.
-Jesteś pewien??.Naprawdę chcesz się przekonać??.
Przez chwilę zapanowała cisza.Można w tym momencie usłyszeć szelest lekkiego wiatru.Nagle jednak coś zaczęło się dziać.Ponownie brama piekielna się pojawiła a z niej wyleciał przerażony mężczyzna.Pozostała dwójka od razu do niego dobiegła.Mężczyzna zaczął coś bełkotać...cały się trząsł.Jest bardzo spocony i przerażony.
-Widzisz... tylko rycerz raka potrafi coś takiego zrobić.-burknął Neo.
-Tak???.To gdzie masz złotą zbroję wielki rycerzu??.Słyszałem że Wielki Mistrz Ci jej nie dał...bo jesteś słaby!!!.Nie potrafisz nad nią zapanować a co dopiero przywdziać!!.
-Zamknij się!!!.Zamknij!!!.
-Tak... jesteś zerem.Marnym wieśniakiem który myśli iż jest rycerzem.
-Nie!!!!....dość!!!!.
Wokół Neo ponownie pojawiła się złota aura..tym razem przepełniona złością.Stała się gorąca niczym ogień w wulkanie.Ostatnimi siłami chłopak chce wskrzesić potężną moc ale może przypłacić tym swoje życie...poświęcić się dla dziewczyny...coś pięknego.
Gdy już był gotowy aby wymierzyć ostateczny cios przerażonym "napastnikom" cienkim głosem odezwała się Silvia.
-Proszę....nie zabijaj ich...już tyle wycierpieli...
-Chcieli Cię zranić!!.Zgwałcić!!.Nie daruje...-w tym momencie jego cosmos przybrał niewyobrażalne rozmiary.
-Proszę...Neo...złoci rycerze tak nie postępują..
Na te słowa Neo przez chwilkę się zawahał.Przypomniał sobie słowa owej postaci która nie dopuściła go do zbroi.Jego moc ognia powoli zaczęła gasnąć.Po chwili trzej mężczyźni zaczęli uciekać gdzie raki zimują.Walka...zemsta dobiegła końca.Neo doczołgał się do swej ukochanej.Nic się do niej nie odezwał.Tylko uśmiechnął i lekko pocałował w policzek.Po chwili razem zemdleli z wyczerpania....
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Grobowce pradawnych bogow   Nie Kwi 20, 2008 2:05 pm

2 poziomy bez zbędnych komentarzy.

_________________


Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Grobowce pradawnych bogow   Nie Kwi 27, 2008 12:19 pm

Trening na Wykrycie(2)
Myślał że to już jest koniec.Od chwili kiedy zemdlał nic prawie nie czuł.Neo
nie wie co się z nim dzieje.Przez "mgłę" widzi osoby których wogule nie zna bądź nie pamięta.Gdy próbuje się podnieść albo wykonać jakikolwiek ruch...przeszkadza mu w tym silny paraliż.Myślami chłopak jest daleko stąd.Wiedząc iż jego ciało jest prawie martwe Neo powoli zaczyna sobie przypominać niektóre sceny z swojego życia.
Po chwili zamknął zmęczone powieki.Pierwsze co ujrzał to rodzinny dom.Bardzo rzadko chłopak wracał do tych wspomnień gdyż uważał je po prostu za niepotrzebne.Neo gdy był jeszcze młody mieszkał w małej wiosce oddalonej o kilkanaście kilometrów od dużego miasta.Jego rodzina nie była zbyt zamożna ale zarabiała na chleb ciężką pracą.Młody wojownik także pomagał dużo rodzicom.Pracował u innych ludzi zatrudniał się do noszenia różnych rzeczy.W skrócie mówiąc nie miał łatwego dzieciństwa.Gdy inni jedli lody i bawili się wszyscy razem Neo musiał ciężko pracować niczym dorosły człowiek.Oczywiście miał niekiedy ogromną chęć rzucić to wszystko i pobawić się z rówieśnikami.Nadaremne.Inne dzieci nie tolerowały go gdyż chłopak był biedny.Starsi znęcali się nad nim.Co noc Neo płakał w swoim łóżku i zwracał się do bogów aby mu pomogli...zmienili jego losy.Nigdy by sobie nie pomyślał iż może się zdarzyć ale w takiej formie...
Pewnego razu zmęczony chłopak wrócił do domu i ujrzał widok który na zawsze za tkwił mu w pamięci.Pełno krwi w każdym pomieszczeniu..oraz ciało własnej siostry.Martwe ciało...
Zrozpaczony chłopak wybiegł z mieszkania aby szukać rodziców.Nadaremne.Wogule ich tutaj nie było.Chłopak padł na ziemię.Zaczęła w nim się zbierać złość...chęć zemsty na tym kto to zrobił.W końcu nie wytrzymał.Eksplodował ogromną energią jak na małego chłopca.Po czym padł...nagle ta scena się urwała i Neo już jest w kolejnej.
Tym razem chłopak znajduję się w wielkiej sali tronowej.Jest tutaj pełno ludzi..może jakieś przyjęcie.Lecz nagle Neo zauważył obecność Wielkiego Mistrza.Ten zaczął przemawiać.
-Drodzy goście.Zebraliśmy się tu dziś aby uczcić tych oto 12 dzielnych wojowników którzy za moment przywdzieją złote zbroje.Proszę wszystkich o uwagę.
Kolejno młodzi wojownicy zaczęli podchodzić do Mistrza.Otrzymywali coś w rodzaju błogosławieństw oraz co najważniejsze skrzynie ze zbrojami.Baran...Byk...Bliźnięta...i wreszcie pora na Raka.Neo chciał już wyjść z tłumu ludzi aby odebrać zbroje gdy nagle...jakaś postać zagrodziła mu drogę.
-TY!!.Nie jesteś...nie byłeś...i nigdy nie będziesz godzien rycerskiej zbroi!!.Zabiłeś ją!.Mam Ci przypominać jej imię?.Nie...masz szczęście że jeszcze żyjesz.Chętnie bym zgniutł takiego robaka.A właśnie...pamiętaj o słowach..:"Czeluści piekieł niezbadane niczym głębia poświecenia twego serca"
Gdy Neo chciał odpowiedzieć coś na słowa mężczyzny nie mógł nawet wydobyć jednego słówka.Jakby chłopak zaniemówił.Padł na ziemię.Nikogo to nie zainteresowało.Ostatnie co zobaczył to zbroje raka która przywdziewa owa postać.Kilka kropel łez poleciało mu po policzku.Chciał już wyjść z tej sceny...pójść do kolejnej... lecz nie mógł.Bogowie nie są ostatnio dla niego przychylni.Gdy ponownie otworzył zapłakane powieki ujrzał pewną dziewczynę.Uśmiechnęła się do niego i otarła mu łzy.Po prostu istny anioł z niej.Neo już miał prawie jej imię na końcu języka lecz nie mógł a może nie potrafił nic powiedzieć.Za to dziewczyna coś mu wyszeptała.
-Neo..pamiętaj o napisie.Jeszcze nie jest za późno.Godzien będziesz wówczas gdy sam to poczujesz...głęboko w twoim sercu...
Gdy dziewczyna odchodziła nagle ta scena zaczęła opadać mgłą.Nagle nastała wielka pustka i ciemność.Neo jest pośród niej.Biegnie.W jakim celu?.Nie wiadomo.Podąża za czymś.Można to porównać do jego drogi zdobycia zbroi.Nie liczy się nic innego tylko ona a wokół ciemność i pustka.Tego chłopak właśnie musi się pozbyć.Tych wszystkich złudzeń które oplatają jego umysł.Zbroja nie jest najważniejsza.Liczy się twe serce bo ono jest źródłem prawdziwej mocy.O tym Neo musi na zawsze pamiętać.Wreszcie ponownie coś zaczęło się dziać.Chłopak otworzył oczy i znalazł się w szpitalu.Pierwsze co dostrzegł to śpiącego Lenoxa nad nim.
-Hej....Lenox.-powiedział ledwie co Neo.
-Hhhhh co??!.co się stało?.Neo?.
-Tak to ja.Co się zemną stało.
-Tego do końca chyba nikt nie wie.Jakaś dziewczyna znalazła ciebie i Sylvie na uliczce w samej nocy.
-Aha...a długo leżałem?.
-Cały tydzień!.I mam dla ciebie złe wiadomości.Z tego powodu twoja walka została rozstrzygnięta walkowerem.Próbowałem ich jeszcze jakoś ubłagać ale mnie nie słuchali...przykro mi chłopcze.
-
Nie szkodzi przyjacielu...teraz już wiem co mam robić i jak to osiągnąć.A turniej...hmmm jeszcze do niego wróce za rok....
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Grobowce pradawnych bogow   Nie Kwi 27, 2008 12:51 pm

2 poziomy,ciekawy tekst.

_________________


Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Grobowce pradawnych bogow   Nie Maj 04, 2008 4:12 pm

Zapadł zmierzch.Wszyscy powoli udawali się na spoczynek.Ulice zaczęły gasnąć i po chwili nastąpił "mrok".Jednak w trzech miejscach dalej biło niesamowite światło..światło oraz energia.Trzech rycerzy przywdziało niedawno swoje upragnione zbroje.Stali się niezwykle potężni lecz czy są gotowi udźwignąć brzemię rycerza Ateny?.W końcu moc to nie wszystko.Po chwili jakaś postać wkroczyła do czwartego domu zodiaku.Zdieła kaptur ujawniając krótkie niebieskie włosy oraz znajomą dla wszystkich twarz...Neo wkroczył do swego domu zodiaku.Idzie powoli a wokół niego kumuluje się złota poświata.Blask od niej jakby "tańczy" wokół niego oświetlając wszystkie te freski malowidła oraz złotą zbroję raka.Z niej też bije wielkie światło.Gdy tylko podszedł do niej dwie energie stały się jednością.Idealna harmonia.Wokół jeszcze Neo spokojnie mógł słuchać delikatną niczym twarz kobiety muzykę która wręcz pieściła jego zmysł słuchu.Chłopak zamknął oczy.Spokojnym ruchem ręki sięgnął po zbroje.Wystarczył tylko jeden dotyk a na zawsze coś przerażającego utkwiło mu w pamięci..Nagle poczuł dziwny chłód ogarniający jego ciało.Muzyka przerodziła się w krzyki niewinnych osób.Obraz wnętrza domu zmył się i powstała ciemna pustka.Te głosy które go otaczały ucichły.Przed nim stanęła jakaś postać lecz Neo nie potrafił jej rozpoznać nawet po energii cosmicznej.
-Kim jesteś!!!.Coś ty zrobił!!?
-To na prawdę żałośnie że mnie nie poznajesz złoty rycerzu.A może Spectranie??.
-Co??...-Neo zbladła mina gdy usłyszał jedno słowo.
-Byłeś niedawno u mnie prosząc na kolanach aby przywrócił życie jakieś suce którą chyba sam zabiłeś.Już pamiętasz??.
-Nie..to niemożliwe!!.Nie jesteś Hadesem!!
-Czemu nie??.Pamiętam coś jeszcze.Powiedziałeś sam iż spełnisz każdą moją prośbę..każdą to znaczy bez wyjątku.Mam rację??.
-Ehhhh tak...masz rację.Jestem winien Ci przysługę.
-Wiedziałem że się zgodzisz.Teraz słuchaj uważnie.Moja proźba jest następująca.Masz zabić Wielkiego Mistrza Świątyni!!.
-Co!!!!.Ale... ja...
-On nie jest tym za którego się podaje.Mamił Cię swoimi gierkami Neo.Ty masz moc żeby go pokonać.
-To jest niemożliwe...niemożliwe!!.
-Tak??.To spójrz co się stanie gdy nie zareagujesz...
Dziwna postać machneła ręką i po chwili powstał jakiś dziwny obraz...obraz Sanktuarium..zniszczonego Sanktuarium.Zgliszcza..dym..palące się domy zodiaku..tyle pozostało po tej społeczności.Neo padł na kolana.W jego oczach można bez problemu wyczytać gniew oraz w pewnym stopniu zawiedzenie.Ponownie zwrócił się do postaci.
-To jest niemożliwe!!.Kto to zrobił!!
-Wielki Mistrz..którego zaślepiła chęć zdobycia władzy nad światem i bogami.
-Ale jak to się stanie??.
-Ponownie wrócicie do Stambułu i znajdziecie ten dziwny artefakt..oddacie go WM a on już zrobi swoje.
-Niemożliwe...wszyscy ale nie on!!.Mamisz mnie Hadesie!!.
-Po co miałbym to robić??.Możesz temu zapobiec.Musisz tylko go zabić.Ale tą zbroją która masz na sobie nie wykonasz tego.Potrzebujesz widma zbroi raka.Wykonanej z zimnej księżycowej stali..materiału którego nikt ani nic nie może zniszczyć.Wykonasz tą proźbę...obiecałeś sam!!
-Ja nie...to jest...-chłopakowi zabrakło słów..
-Będę łaskawy i dam Ci czas do namysłu.A teraz wracaj do swojej rzeczywistości.Lecz nie myśl że zapomnisz tego obrazu...
Następne postać sięgnęła czymś w rodzaju ręki do chłopaka i go dotknęła.W miejscu tym pojawił się dziwny tatuaż..ciemny jak smoła.Przedstawia on inicjały raka...ciemnego raka...
Po chwili wszystko wróciła do normy.Znów znajduje się w domu zodiaku a złota zbroja stoi w tym samym miejscu.Ponownie kojąca muzyka gra.Neo padł na ziemię.Złapał się za głowę i schylił ją do podłogi..co raz głośniej zaczął wymawiać jedno zdanie.."niemożliwe...nie będę katem..."
Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Grobowce pradawnych bogow   Nie Maj 04, 2008 4:28 pm

2lvl

_________________
Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Grobowce pradawnych bogow   Nie Maj 11, 2008 12:47 pm

Trening na Wykrycie(3).

Podparty o ścianę przed wejściem do swojego domu złoty rycerz raka
jakby coś wypatrywał.Patrzy w dal,swój wzrok skupił na jednym punkcie
jednocześnie obserwował wschód słońca.Po kolei snopy światła odbijały
się od jego rycerskiej zbroi.Wokół niego pojawiła się złota aura.Neo
zamknął oczy i zaczął skupiać się na każdym swoim zmyśle.Każdego dnia
chłopak dąży do perfekcji.Nawet po otrzymaniu złotej zbroi nie
poprzestał morderczych treningów.Jednak jeszcze od tamtej pory wiele
się w jego "wnętrzu" zmieniło.Mało rozmowny...czasami
nieufny...wiecznie rozkojarzony.Jakby coś go trapiło.Problem z którym
sam sobie nie może poradzić a nie dopuszcza innych żeby mu
pomogli.Nagle z oddali wyczuł zbliżające się cosmo.Od razu je
rozpoznał.Z ciemności wyłoniła się postać złotego rycerza
strzelca...Ahena.
-Witaj przyjacielu przepraszam za to najście..
-Nie ma sprawy..właśnie podziwiałem piękny wschód słońca..
-Czemu??.Przecież zawsze wschodzi każdego ranka.
-Właśnie...skąd wiesz czy np. jutro będziemy mieli dane go zobaczyć??.
-Masz rację.Ale nie po to tutaj przychodziłem.Czy ty też wyczuwasz te
obce cosmosy??.Jest ich mnóstwo...a co najmniej trzech dysponuje
wielkimi pokładami sił.
-Tak...też to wyczułem ale...nieważne.
-Bądź co bądź jesteśmy rycerzami Ateny i trzeba sprawdzić właśnie to..tylko musimy poczekać na..
-Na mnie??-nagle radosny głos odezwał się od strony schodów.Złoty rycerz Bliźniąt zgłasza się bracia.
-Witaj Mystery...jesteś w tej samej sprawie co Ahen wnioskuje.Też wyczuwasz te cosmosy?.
-Tak...zaniepokoiło mnie to więc postanowiłem się udać do was.Więc co w tej sprawie mamy zamiar zrobić??.
-Myślę że...może udajmy się do Wielkiego Mistrza?-zaproponował Ahen.
-Nie..do nie jest dobry pomysł.Z pewnością Mistrz Świątyni kazałby nam
to sprawdzić.Jesteśmy złotymi rycerzami i mamy obowiązek bronić naszych
ziem.A jak to są np.Spectranie Hadesa??-dodał Mystery.
-Hades....czyżby to było...-zawahał się Neo.
-Co było?
-Nieważne.Więc postanowione.Teraz spróbujmy dowiedzieć się dokładnie gdzie oni są.
-Ale jak to zrobimy??.
-Złączymy nasze mocy a dowiemy się dokładnie gdzie te cosmosy są.
Nagle rycerze chwycili się za dłonie.Ich złote aury połączyły się w jedną.Ziemia pod ich stopami zaczęła trząść się.Każdy z nich mógł perfekcyjnie wykryć cosmosy lecz potrzeba dużego nakładu energiiaby dowiedzieć się gdzie oni przebywają.Po chwili jednak wszystko się ukazało.Każdy z nich widział lekko zamazany obraz łąk i dwóch osobników stojących przed jakimś budynkiem.Jeden z nich ma rycerską zbroję...prawdopodobnie z Asgardu.Nagle wizja urwała się.Ale było warto.Teraz złota "trójka" wie gdzie należy podążyć a także kogo mają się spodziewać.Może ta misja być nawet trudniejsza od zadania w Stambule.Tym razem jednak posiadają swoje upragnione zbroje.Nie wiadomo co przyniesie przyszłość...szczęście może być albo po naszej albo po ich stronie...
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Grobowce pradawnych bogow   Nie Maj 11, 2008 1:19 pm

2 poziomy

_________________


Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Grobowce pradawnych bogow   Nie Maj 18, 2008 9:38 pm

"To ty jesteś wybrany...od samego początku twojego istnienia złota zbroja była pisana właśnie tobie Neo...nie zawsze może w to wierzyłeś lecz bogowie mają co do Ciebie bardzo ambitne plany...".
Te właśnie słowa od jakiegoś czasu krążą po głowie młodego złotego rycerza.Gdziekolwiek nie pójdzie one zawsze mu towarzyszyły.Są wierne niczym cień nocą.Po kilku dniach przebywania w domu zodiaku chłopak postanowił udać się do domu swojego mistrza.Od jego ostatniej wizyty minęło już sporo...kilka miesięcy co najmniej.Nie zmienia to faktu iż Neo się za nim bardzo stęsknił.W dodatku nie otrzymywał od niego żadnych wiadomości ani on sam nic nie pisał.Czemu??.Ciągłe nauki i treningi całkowicie pochłonęły jego czas oraz myśli.Trening odpoczynek jeść i spanie.To był jego cykl dzienny przez kolejne tygodnie.W wyniku tego zdołał chłopak osiągnąć wręcz "boską" sylwetkę i mega formę.Tego samego jeszcze dnia opuścił swój dom zodiaku wraz ze zbroja na plecach.Droga nie zajęła mu zbyt długo.Szedł raz spokojnie raz szybszym tempem.Po głowie cały czas krążą mu te słowa...jakby wreszcie objawiło mu się jego przeznaczenie którego tak długo poszukiwał.Słońce już powoli zachodziło nad horyzontem.Neo zrzucił ciężką zbroje z pleców.Dotarł wreszcie do swojego prawdziwego domu.Dokładnie 3 łezki spłynęły mu po policzku.Wielka radość go dosięgnęła.Chciał teraz z głośnym krzykiem polecieć do domu i uścisnął mistrza niczym dziecko własną matkę jednak już chyba z tego wyrósł.Nagle jakby kula energii z błyskawiczną prędkością.Z łatwością Neo ją odbił oraz wyczuł skąd ona została rzucona.Nagle z okolic lasku wyszła znajoma postać.
-Zmieniłeś się Neo..
-Dobrze Cię widzieć Mistrzu.
-Ciebie też chłopcze...a może mówić do Ciebie złoty rycerzu??
-nie...mów do mnie jak wcześniej...stęskniłem się za domem i chciałem pokazać Ci zbroję.
-Nie musisz mi jej pokazywać..wiesz wrócą do mnie stare wspomnienia i tak dalej...ale ciesze się że wreszcie ją zdobyłeś..lata przygotowań nie poszło na marne.A powiedz mi jak ją zdobyłeś bo to mnie ciekawi...
-Mistrzu tobie jednemu mogę zaufać...więc wszystko zaczęło się od...
Neo opowiedział całą historię jak zdobył zbroje raka.Szczegół po szczególe kawałek po kawałku.Dołożył do tego także wielkie emocje związane z niektórymi wydarzeniami.
-Widzę że przebyłeś nie lada drogę...lecz obawiam się jednego..
-Czego Mistrzu??.
-Hades w każdej chwili może się do ciebie zwrócić po prośbę..jednak to nie będzie zwykłe zadanie.Możesz się spodziewać misji w której zawieść ani odmówić nie będziesz mógł.A jeżeli zrobisz coś dla Pana Podziemi to będziesz musiał dołączyć do jego armii...przykro mi chłopcze.
-Jestem gotów przyjąć tą karę.Jestem całkowicie odpowiedzialny za to co się stało.Przez moją głupotę..nie chce o tym rozmawiać.
-Dziecko...pamiętaj o jednym.Jestem z Ciebie bardzo dumny niezależnie jaką ścieżką będziesz podążać.Doszedł tak daleko że nawet mnie nie dało się przekroczyć twego poziomu.A teraz..może jak zadawanych czasów chciałbyś troszkę potrenować??.
-Dziękuje mistrzu ale obawiam się że tym razem mogę Ci sprawić solidne lanie.
-Nie dyskryminuj przeciwnika zanim się jeszcze walka nie zaczęła.Pokaż co nauczyło Cię pobyt w Sanktuarium!!!.
-Jak sobie życzysz...LIGTH-SPEED-KEN!!!!
Ogromny strumień energii zaczął kierować się z prędkością światła w stronę starca.Jednak ten dalej stał w tym samym miejscu.Nastąpiła wielka eksplozja.Gdy opadł dym okazało się jednak że mistrz zdołał jakimś cudem uniknął potężnego ataku.Nagle z każdej niemal strony zaczęły lecieć w stronę chłopaka ciemne śmiercionośne czaszki!.Każda przeniknęła go zadając przy tym ogromny ból i cierpienie.Chłopak padł na ziemie.Nie wierzył że jako złoty rycerz może jeszcze dostawać jakieś "wpierdol" od przeciwnika.Mistrz wyciągnął dłoń.Koniuszkami palców nakazywał uczniowi żeby wstał i nie rezygnował.Neo otarł krew z ust.
-Bardzo wyszukana technika mistrzu.Ale popatrz na to!!.Wzywam Blazer Claws!!!.
Nagle z dłoni chłopaka wyrosła dwa ogniste szpony.Nie czekając na reakcje przeciwnika zadał dwa błyskawiczne cięcia!.Lecz...stało się znowu coś nieoczekiwanego.Otóż Neo zaatakował "cień" mistrza!!.Marną kopie.Wystarczyła chwila nieuwagi aby złoty rycerz przegrał.Starzec wykołował go a następnie przyłożył mu dłoń z wielką ognistą kulą w tył głowy.
-Mam nadzieje że ten pojedynek czegoś Cię nauczył.Pamiętaj że każdy ale to każdy może Cię pokonać.Musisz opanować swoją potęgę.Niczego Ci nie brakuje tylko musisz to poczuć...w końcu jesteś wyjątkowy....
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Grobowce pradawnych bogow   

Powrót do góry Go down
 
Grobowce pradawnych bogow
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: III ERA-
Skocz do: