Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Atom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Atom   Nie Sty 06, 2008 9:50 pm

Znajdował się, no właśnie gdzie się znajdował...? Ciemność ogarniająca wszystko, cisza dzwięcząca w uszach, suche, bardzo suche powietrze. Nie widział swojej ręki, nie widział nic... zamknął oczy zaczął skupiać swój kosmos żeby rozświetlić ciemność...nie skutkowało, dalej tkwił w ciemności. Nagle przed nim pojawił się punkt, potem następny, potem kolejny, białe malutkie punkciki... "Gwiazdy..." Popatrzył dalej... pojawiały się kolejne, między nimi rosła kolejna gwiazda, lecz od niej biło ciepło, coraz mocniejsze...
- STOP!! - Wykrzyczał w ciemność, lecz jakby stracił głos, nic nie usłyszał, a może stracił słuch nie słysząc co krzyczy...
- Witaj Mystery, nie poznajesz tego miejsca? - Odezwał się w głowie głos, potężny, a zarazem delikatny, straszny a zarazem piękny. Zaczął się bać, po raz pierwszy w życiu tak naprawdę..
- Już kiedyś słyszałem ten głos... i chyba tu byłem - Odezwał się sam w swej głowie.
W odpowiedzi otrzymał ogromny wybuch, który zwalił go z nóg i pozbawił tchu. Wstając miał zamknięte oczy bowiem w ciemności nie wiedział kiedy ma otwarte oczy a kiedy zamknięte... Powoli zaczął otwierać, światło sprawiało ból, każdy jego nerw cierpiał. "Już wiem kim jesteś, tylko Ty możesz uwolnić taką energie jednorazowo kilku krotnie....słońce..."
- A jednak pamiętałeś mnie, Ty który chcesz osiągnąć moc równej mojej... Wiec znów przybyłeś tu... - Grzmiący głos słońca napawał go Odwagą.
- Tu? czyli gdzie? - zadał pytanie wielkiej kuli ognia...
- Rozejżyj się...
Popatrzył w okoł siebie i teraz dopiero dostrzegł, że znajduje się na jednej z gwiazd konstelacji Bliźniąt. W okół niego rozciągala się przestrzeń, która w swej nieskończoności wydawała się mała. Komety przelatujące obok niego, planety w tym ziemia, malutkie.
- J...Ja....Ja.....Jak to możliwe?? - Był tak zdumiony, że ledwo stał.
- Mystery, jesteś w swojej głowie, a może raczej to Ja tu jestem.
- Rozumiem -
skłamał - A tak w ogóle to jak to możliwe, że Ty możesz się zemną kontaktować? - Już wcześniej męczyło go to pytanie.
- Spodziewałem się, że oto zapytasz. Dlatego przygotowałem się na odpowiedź. Jak zapewne wiesz wszystko we wszechświecie w tym Ty i Ja, jest zbudowane z atomów. A atomy potrafią się między sobą komunikować, ponieważ wszystkie są takie same, dlatego dzięki impulsą elektronów mogę przekazać Ci swoją myśl...
Zamyślił się, to co mówiło słońce miało sens, ale....
- Ale Ty przecież jesteś planetą, jakim sposobem do mnie rozmawiasz? - zapytał się skonsternowany.
- Mystery, Mystery każda materia, która wyzwala jakąkolwiek energię posiada dusze... różnią się one od siebie stoponiem uduchowienia, lecz są duszami. Złote zbroje również posiadają dusze dla przykładu...
- Rozumiem. Lecz dlaczego dziś do mnie przybyłeś? -
Patrzył na ogromne słońce ze swej gwiazdy. Reakcję termo jądrowe zachodzące na nim robiły na rycerzu wrażenie...
- Jestem już zmęczone Mystery... Bardzo zmęczony, niedługo przestanę świecić, stanie się to już za cztery miliardy lat, więc niedługo, dlatego szukam zastępcy. Ty jesteś wstanie osiągnąć to. Moc równej mojej, z prostego powodu, chcesz tego i sam mnie odnalazłeś. A żebyś osiągnął taką moc musisz się jeszcze nauczyć jednej rzeczy, którą będziesz trenował do końca życia... - Na powierzchni słońca nastąpił wielki wybuch, przewrócił on Mysterego, i przypalił mu ubranie...
- Czego musze się nauczyć? Powiedz mi proszę...
- Wiesz skąd czerpie swą moc Mystery? -
słońcę się zapytało ucznia...
- Nie wiem, nigdy nie chodziłem do szkoły.... - Odpowiedział zawstydzony Mystery...
- Powiem Ci... tajemnica tkwi w tym, że potrafię wyzwolić energię z każdego Atomu. Całą energie znajdującą się w najmniejszej cząsteczce tego wszechświata, lecz uważaj, żeby nie wyzwolić energii z atomów swego ciała... wtedy umrzesz.... i staniesz się tylko jedną z małych gwiazd. Teraz czas na mnie, pamiętaj co Ci przekazałem... Będę nad tobą świecił i obserwował twoje postępy. Tego jak wyzwolić moc z atomu, będziesz sie uczył stopniowo. Bywaj Mystery.................
Wielki wybuch....
Obudził się w swoim łóżku był spocony i miał przypalone ubranie do spania.
Zasnął..... Czekając kiedy znów zobaczy słońce....

_________________
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Nie Sty 06, 2008 9:57 pm

Konkretne, się nadaje, 2 lvl

_________________


Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Wto Sty 15, 2008 8:39 pm

Jego wyjście do Lasu było podyktowane chęcią nauczenia się wyzwalania całej energii z atomu nie rozwalając się przy tym samemu.
Słońcę było wysoko, wiatr lekko muskał jego skórę, płaszcz "tańczył" niczym zaczarowany wiatrem. Szedł w głęboki las, wszystko pięknie pachniało, zwierzęta już jakby przyzwyczaiły się do jego obecności. W końcu zatrzymał się.
Zatrzymał się na niby łące, która była dość małą przestrzenią między czterema drzewami. Postanowił na początku w ogóle zapoznać się z budową strukturalną przedmiotu, który planował rozłorzyć na atomy, jednocześnie wyzwalając z niego energie. Chwycił do ręki dość spory kamień o wadze kilograma, był idealny.
- Ciekawe czy wyjdzie mi za pierwszym razem. - Czuł się jak kiedyś kiedy pierwszy raz wyzwalał kosmos.
Skupił się zamknął oczy, chciał dostrzeć budowę atomową owego przedmiotu, niestety po pietnastu minutach zrezygnowany dalej widział ten sam kamień co wcześniej...
Usłyszał trzask łamanej gałęzi za plecami. Zerwał się na prostę nogi i stanął spokojnie. Za rogu wyszła piękna dziewczyna, wysoko, szczupła, z długimi czarnymi włosami, odziana w długa szate, która ściśle przylegała do ciała. Oczy miała zamknięte. a na szyji wisał wisiorek równowagi Ying Yiang. Zatrzymała się przy drzewie. Zwróciła ku niemu piękna twarz "Albo to zwidy, albo ja śpie, albo to się dzieje naprawdę" zdziwił się sam w sobie. Lecz dalej milczał w nadzieje, że dziewczyna może nie wie, że tam się znajduję, a niby łączka, jest jej miejscem opalania się nago... "Przestań! Jesteś rycerzem". Szybko odrzucił te myśli i czekał na rozwój sytuacji.
- Witaj Mystery - Przemówiła dziewczyna głosem odległym, jakby to nie ona mówiła, tylko ktoś odalony o kilkaset metrów...
Nic nie odpowiedział.
- Ostatnio Ty przyszedłeś do mnie, tym razem Ja do Ciebie. - głos cały czas zdawał się odległy.
- Nie przypominam sobie, żebym do Ciebie piękna nieznajoma przybywał, a jeżeli tak, to nie wiem, może to nie byłem ja....- Odpowiedział troche zmieszany
- Mystery, Mystery, cały czas nie pojmujesz kim jestem? - Zapytała już lekko zniecierpliwiona dziewczyna
- Mama? - Zażartował sobie śmiejąc się radośnie jak małe prosie a nie jak rycerz już dość dojrzały.
- Jeszcze jedna odzywka to Cię spalę... - głos był potężny i nie ugięty rozpoznał go odrazu.
Dziewczyna Otworzyła oczy, to co ujrzał było tym czego się spodziewał. Spojrzał w nie, zapadł się w bezkres i nieskończoności był bezbronny i nic nie mógł zrobić.
Stał znowu na starym miejscu dziewczyna patrzyła na niego pobłażliwie. Nagle w jej ręce pojawił się kamyk, który wcześniej on chciał rozłorzyć na części pierwsze. Podrzuciła go. Nagle kamień rozbłysł wielkim światłem oślepiając go i odrzucając przez fale uderzeniową.
Leżal na ziemi, dziewczyna na nim, nie mógł się podnieść, nie mógł nawet o milimetr przesunąc dziewczyny, która była jak skała. zbliżyła usta do jego ucha i zaczeła mówić.
- Jak już Ci mówiłam wcześniej, każde ciało jest zbudowane z atomów, a atomy poruzumiewaja się między sobą, spraw, zeby atomu twojego mózgu połączyły się z innym atomem i narzuć mu swoją wole. Wykorzystaj moc drzemiącą w każdym pojedyńczym "ziarnie" i zbierz ją w sobie a osiągniesz wyższy kosmos.... a teraz żegnaj - Pocałowala go w usta, były tak gorące, że omal nie zaczął krzyczeć. Kiedy znów otworzył oczy, dziewczyny nie było, lecz został po niej wisiorek. Chwycił go podrzucił w góre. stało się to samo co z kamieniem rzuconym przez dziewczynę...
Spojrzał w niebo gdzie świeciło słońce.
- Dziękuje Mistrzu..... - Otarł usta...

_________________
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Wto Sty 15, 2008 9:12 pm

2 w pełni zasłużone poziomy

_________________


Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Wto Sty 22, 2008 9:41 pm

Wrzaski, wiwaty, co chwila wznoszone toasty. Hektolitry piwa wypijane przez każdego osobnika będącego w lokalu. Tylko jeden osobnik wstrzymywał się od alkoholu. Popiłam sok pomarańczowy. Siedział w kącie, kaptur zakrywał głowe i rzucał cień na twarz. Nikt nie zauważał jego obecności, nikomu nie przeszkadzał, nie wadził. Przyglądał się każdemu z osobna. Byli w śród nich kupcy, pasterze, własciele, wojownicy, kapłani różnych religii, giermkowie, posłowie, awanturnicy. On cały czas się przypatrywał. W oddali słyszał dzwięk tłuczonego szkła rozbijanego na czyjejś głowie. krzyk bólu. kwik kelnerek podszczypywanych przez ochlejów. "Tak by wyglądało moje życie...gdyby nie cel..."
Zamówił jeszcze jeden sok i jakąś przekąske. Szybko zostało mu do dostarczone. Gdzieś kontem oka spostrzegł postać przemykająca między ludzmi jak cień... Wiedział, że celem owej postaci jest on. Dlatego nie czynił żadnych gwałtownych ruchów. Śledził cały czas ruch postaci.. kiedy nagle znikła mu z pola widzenia. Po czym nagle pojawiła się tuż tuż obok niego popijając jego sok. Owa postacią była młoda kobieta, wyglądająca mniej wiecej na 25 lat. Ceimne włosy opadające do ramion. Grafitowe oczy, których źrenice różniły się od innych źrenic. Były bowiem jak u węża.
- Witaj - Zagadnął tonem spokojnym, cały czas uważnie przypatrując się dziewczynie.
Dziewczyna nic nie odpowiedziała, cały czas się na niego patrzyła, w ogóle nie mrugając.
Postanowił przyjąć jej taktyke. Czyli czekać aż ona się odezwie.
Po okołu dwuch minutach.
- Tak jak się spodziewałam... wciąż za słaby... - przemówiła głosem odległym a zarazem pięknym. Głosem dziecka.
Nic nie rozumiał. I wcale mu sie nie śpieszyło. Miał cały wieczór. Wynajęty pokój na piętrze i soczek pomarańczowy, który własnie znikał.
Zbliżyła się do niego tak, że czuł jej oddech na karku. Pocałowała go. Nie drgnął, kiedyś sobie obiecał, że nigdy się nie zakocha. A wole miał twardą, wkońcu chciał być rycerzem. A kobieta przy boku rycerza, to jego słaby punkt. On nie miał zamiaru mieć słabych punktów.
Jej ręka powędrowałą w stronę krocza. Nie zrobiło to na nim wrażenia. Choć podobało mu się. "Zobaczymy jak daleko się posunie". dziewczyna jakby słyszała myśli. Powoli zaczeła rozpinać rozporek chłopaka. Ten jednak chwycił jej rękę i odsunął od siebie.
- Dotknij mnie jeszcze raz to połamie Ci ręce... - Spojrzał na nią wzrokiem, który nie żartował, płonął w nim ogień.
- Ulala zwierzaczek pokazał pazurki... - wypowiedziała to w takim tonie, że zachciało mu się śmiać.
Nagle Dziewczyna zdzieliła go w twarz z otwartej dłoni. Po czym znikła.
Zamknął oczy skupił kosmos. I tak jak myślał "zobaczył" ją od razu.
Wybiegł z Karczmy, dziewczyna stała przed budynkiem.
- Zdałeś test Mystery. - wypowiedziała to głosem mężczyzny. Co go nawet nie zdziwiło.
Pojawił się tuż za nią. Kopnął w kolano zginając je, po czym chwycił ja w sposób gotowy do złamania karku. Dziewczyna się rozpłyneła. Nagle coś uderzyło go w głowe... zemdlał.
*************************************************
Obudził się w środku lasu. Nic nie widział. Oprócz jego oddechu był jeszcze jeden.
- Witaj - Ten sam głos co wcześniej. Głos mężczyzny.
- Kim jesteś? - Zapytał głosem znudzonym
Jego kosmos rósł.
- A kim chcesz, żebym był? - Głos był jakiś dziwny, nie ludzki, ostatnio taki słyszał gdy rozmawiał z mistrzem... ale to nie był on.
- Złym snem... - Był już zdenerwowany.
- Widzisz Mystery, nie jestem człowiekiem. Ani żadną inna istotą stąpającą po tej ziemi.
- Wcześniej mówiłeś, że zdałem test. Oco chodziło? -
Rozluźnił się już był spokojnieszy. Przynajmniej miał pewność, że zginie szybko.
- Zdałeś test. Bowiem nie poddałeś się żadnej pokusie. Jesteś w moich oczach godny zostać rycerzem.
- A co ty masz do tego? -
Zdobył się na zuchwalstwo.
- Dobrze, powiem Ci. - głos cały czas był spokojny. - Jestem Istotą nieśmiertelną, wieczną. Tak jak twoja dusza. Jestem sługa bożym. Jestem Mystery twoim Aniołem stróżem.
- KIM?? -
Zdziwił się cholernie.
- Nie każdy człowiek posiada swojego Anioła stróża. Ty dziś przeszedłeś test. Potwierdzający mój wybór Ciebie przy narodzinach. Oprócz tego, zainteresowała się tobą gwiazda...- głos był oddległy.
- Czyli to ty mnie wybrałeś? - zwątpił
- Na świecie jest ograniczona ilość aniołów. Każdy jest inny. Każdy ma swój charakter. Jesteśmy czystą energią, która powstała kiedy świat powstał. Dlatego każdy Anioł ma prawo wybrać sobię podopiecznego i opiekować się nim... teraz rozumiesz? Wiele razy umknąłeś przed śmiercią. Nie było to tylko szczęscie Mystery...
- Rozumiem... ale dlaczego wcześniej się nie ujawiniłeś? -
Bo nie wiedział co otym sądzić.
- Nie byłeś dość silny... teraz mogę Ci to poweidzieć. Bo już wiele rzeczy rozumiesz. Pamiętaj pomoge Ci zawsze... Jesteś mój a ja jestem Twój. Teraz Spij obudzisz się w swoim łóżku w karczmie. I pamiętaj nigdy nie jesteś sam....
Nie wiedział co powiedzieć. Mógł tylko powiedzieć - Dziękuje... i żegnaj. - Uśmiechnął się promiennie Anioł odwzajemnił.
Zasnął....
Obudził się w swoim łóżku... z nowym przyjcielem....

_________________
Powrót do góry Go down
Silver
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 08/03/2007
Liczba postów : 658

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Czw Sty 24, 2008 5:23 pm

Hmm ciekawe można by z niektórych treningów zrobić książkę Saint Seiya Rpg xD Mogę jedynie napisać, że jestem rad z ciebie, Furmana i Bodziana, że naprawdę się poprawiliście od momentu przyjścia tutaj 2 lvl

_________________

Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Czw Sty 24, 2008 6:53 pm

Dzięki

_________________
Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Wto Lut 05, 2008 3:48 pm

Po ostatnich wydarzeniach był lekko skołowany. Dowiadywał się co chwila rzeczy o których nie miał pojęcia, lub po prostu najzwyczajniej w świecie w nie nie wierzył. Każda próba zrozumienia tego kończyła się bólem głowy i mocnym rozwolnieniem. Dwa tygodnie po wydarzeniach wyżej wspomnianych pod czas kolacji zdał sobie sprawę, że coś przeoczył, że o czymś zapomniał. Uświadomił sobie bowiem, że zapomniał o najwiarygodniejszym źródle wiedzy. Jakim są książki. Nie zastanawiając się długo, udał się do biblioteki w poszukiwaniu informacji na temat Aniołów stróżów.
W budynku było duszno, okna były pozasłaniane roletami, gdzieniegdzie widać było prześwitujące światło z okna i światło pochodzące od lamp zwieszonych przy każdym z regałów.
Wziął jedną z lamp i zaczął przemierzać regały w poszukiwaniu odpowiedzi.
Mijały godziny, on błądził w gąszczu ksiąg. Nagle mała nie pozorna postać przygarbionego staruszka w okularach zastąpiła mu drogę.
- Czego szukasz młodzieńcze? - Zagadnął bibliotekarz
Zdesperowany postanowił nie unosić się żadnym honorem tylko grzecznie zapytać
- Szukam informacji na temat Aniołów stróżów... - Odpowiedział szybko.
Oczy bibliotekarza rozszerzyły się
- Nikt nie szukał informacji o nich już od jakiś trzystu lat...Ostatnim który szukał tej informacji, był Złoty rycerz Bliźniąt Alzirr... On również szukał tych informacji... Chodź chodź zaprowadzę Cię...Był to naprawdę potężny rycerz - Przemykał korytarze niczym by je znał na pamięć. Po chwili znaleźli się przy regale zakurzonym jakby rzeczywiście nikt od trzystu lat tu nie zaglądał.
Spojrzał na Bibliotekarza
- Dziękuje... powiedz mi jeszcze, Czy wiesz może, dlaczego mój poprzednik szukał tych informacji? - Głos był spokojny, nie chciał sprawić wrażenia jakby go to interesowało.
- Auuaaauuuaauauau... Podobno sam Archanioł Gabriel podjął się bycia jego Aniołem stróżem.... Co łączyło się z niesamowitym szczęściem rycerza Alzirra.. Często wychodził z bitew praktycznie przegranych bez szwanku... potem jednak coś się wydarzyło, nikt nie wie co, nawet sam wielki mistrz... - wyraźnie się zamyślił wypowiadając to, mówił to z pasją jakby sam marzył o takich przygodach...
Popatrzył na małego człowieczka, który spędził całe życie z nosem w książkach. Było mu go żal.
- Dziękuje bibliotekarzu, dalej sam już sobie poradzę... powodzenia. - po czym odwrócił się i zaczął przeglądać księgi.
Bibliotekarz odszedł bez słowa mamrocząc coś.
Wyjął jedną z ksiąg i podszedł z lampą do stołu, po czym usiadł.
Nagle zrobiło się zimno, lampa przygasała, a on sam poczuł na sobie wzrok. W głowie miał tylko "Uciekaj!" Jednak coś nie pozwoliło mu się ruszyć, coś go sparaliżowało. Postanowił zaryzykować.
- Ty też byłeś jego Aniołem Stróżem?
Głos potężny niczym grzmot, odezwał się.
- Hah "Powstanie świata i Aniołów"! - mówił o książce, którą wziął Mystery. - Co za bzdury, jakiś skryba po pijaku wziął się za pisanie historii, potem twierdził, że sam go natchnąłem, a nie zrobił tego nikt inny jak Alkohol, a konkretniej cztery butelki bimbru, mocnego jak cholera...
Lekko się uśmiechnął
- Ulżyło mi... myślałem, że to jakiś skrytobójca... - Kłamał, wiedział dokładnie kim była postać stojąca za nim, lecz bał się tego powiedzieć.
- Mystery, nigdy mnie nie kłam, bo ja jestem tobą a Ty mną, to tak jakbyś sam siebie kłamał. Nie jesteś wstanie. Nie przybyłem tu jednak, żeby Cię pouczać w tak oczywistym względzie. Otóż przybyłem w dwóch sprawach. Pierwsza to taka, żeby Ci wyjaśnić czym jest Anioł. Otóż Anioł jest to najwyżej ustawiona osoba/postać/energia w hierarchii świata. Tylko Bóg jest nad aniołem, lecz nie wchodzimy sobie w paradę, bo nikt na tym dobrze nie wychodzi. Jestem nieśmiertelny, i mam nie ograniczoną moc...
Nagle mu przerwał.
- Jak masz na imię? - w końcu musiał się dowiedzieć.
Anioł uśmiechnął się.
- Jestem Archaniołem, me imię jest zbyt długie, żeby je wypowiedzieć, zajęło by to całe twoje życie i jeszcze trochę, lecz na ziemi zwą mnie Gabrielem... Teraz druga bardzo ważna sprawa. Bowiem może zdążyłeś już zauważyć, że Bibliotekarz mówił o twoim poprzedniku, który zaginął, i nigdy nie został odnaleziony.
- Tak wspominał... i podobno to Ty byłeś jego Aniołem stróżem...
- Nie, ja po raz pierwszy wybrałem sobie kogoś, aby się z nim złączyć. Aniołem stróżem, twojego poprzednika, był Bibliotekarz, z którym przed chwilą rozmawiałeś. Zapewne spostrzegłeś, że mówił, że ostatni raz ktoś się pytał o informację o Aniołach trzysta lat temu... Ludzie nie żyją tyle lat... - Anioł zrobił przerwę, żeby dotarło wszystko do Mysterego.
- A, a, a, ale dlaczego jest on teraz człowiekiem? - Zapytał przerażony.
Anioł lekko się uśmiechnął.
-Jest to upadły Anioł, bowiem to z jego winny zginął tak znakomity rycerz. Nie mogłem mu tego wybaczyć, nikt nie mógł, dlatego sam postanowił a żeby wcielić się w człowieka, i zapomnieć o wszystkim, włącznie o tym kim jest naprawdę. I tutaj moje ostrzeżenie. Twoja moc jest już duża Mystery, na tyle duża, że jest wstanie dosięgnąć ukrytej duszy Anioła w ciele Bibliotekarza. A wtedy nastąpi, wielki wybuch. Zginiesz Ty, Bibliotekarz i Anioł uśpiony w nim. A jeżeli Ty zginiesz to ja również. Dlatego Mystery uciekaj stąd...wkrótce się zobaczymy - Anioł znikł.
Chłopak wyskoczył przez okno, spadł na ugięte nogi dzięki czemu nic mu sie nie stało. Ku zaskoczeniu ludzi.
Jednak najbardziej, całemu zajściu dziwił się Bibliotekarz...Upadły anioł.[/i]

_________________
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Wto Lut 05, 2008 4:17 pm

2 poziomy

_________________


Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Wto Lut 12, 2008 8:07 pm

Fale lekko uderzały o skalną ścianę, za plecami szum drzew był jak muzyka, którą każdy lubi, śpiew ptaków szukających partnera, pomrukiwania zwierząt gdzieś w głębi lasu...
Stał na zboczu klifu a za nim szumiał las. "Ludzie dążą do szczęścia a mają je tuż przed nosem" głęboko wciągnął powietrze. Myśli krążyły ociężale po głowie.
Za plecami odezwał się nagle głos
- Pięknie, nieprawdaż? - głos był delikatny, a zarazem władczy, wiedział dokładnie kto przybył do niego nawet się nie odwracał.
- Pięknie, szkoda, że czas biegnie z taką prędkością. Chwila mija szybciej niż sekunda, natura tylko wciąż stała w swym cyklu. A my starzejemy się... - był wyraźnie zdegustowany całym mechanizmem wszechświata.
- Twoje myśli są nie poukładane... gubisz się w nich. Bowiem nic nie zmienisz, nie zatrzymasz czasu, nikt tego nie może uczynić nawet bogowie, nawet aniołowie. Istoty śmiertelne na tym najbardziej cierpią, bo przemijają... wszyscy kiedyś przeminiecie, cała ludzkość ulegnie samozniszczeniu. To jest zapisane w gwiazdach, a Ty, który może się staniesz kiedyś jedną z nich powinieneś o tym wiedzieć. - postać, również była zniesmaczona, jednak nie światem, który przyjmowała takim jakim jest ale postawą człowieka, który stał przed nią i rozpływał się nad sprawami nie zmiennymi.
Popatrzył na fale, posłuchał szumu drzew. Przetrawił słowa, które usłyszał. Zamknął oczy, wiatr otulał jego twarz. Płaszcz szalał na wietrze jakby miał własną dusze...
- Jestem tylko człowiekiem, dlatego czasem ma dusze nawiedzają wątpliwości i rezygnacja. Jednak jest to przejściowy stan. Przeminę, masz rację. Jednak o jednym zapomniałeś. Jako istota wyższej świadomości, nie możesz odczuć tego co w życiu najważniejsze przyjaźń, honor... Może ja przeminę, moje ciało przeminie, ale w pamięci przyjaciół zawsze będę trwał, a oni będą opowiadać innym o mnie i tak przetrwam do końca świata. - sam się zastanawiał nad sensem tego co powiedział.
Postać podeszła bliżej niego, bił od niej chłód a zarazem ciepło. Szepnęła mu do ucha.
- Mylisz się, tak, przykro mi to mówić ale mylisz się... - mówiła to z żalem, takim, że aż zachciało mu się płakać.
Odwrócił się, stał przed nim potężny człowiek odziany w białe szaty. U boku zwisał mu miecz cztery razy większy od postaci go noszącej z pięknie zdobioną rękojeścią i błyszczącym ostrzem, jakby sam bóg go wykuwał. Od pasa w górę nosił piękną platynową zbroje z różnymi pięknymi ozdobami. Na ramionach miał naramienniki z krawędziami z brylantów i rubinów. Hełm był idealny w każdym calu spoczywał na głowie jakby był jej częścią. Również był bogato zdobiony. Za pleców wystawały skrzydła, wyglądające na tak delikatne jakby zaraz miały sie rozpaść.
Ciało anioła było idealnie symetryczne, bez żadnej wady. Twarz była spokojna, zaróżowione policzki, idealnie gładka skóra. Oczy no właśnie oczy. To one budziły największy szacunek. Ich głębia... Gdy człowiek w nie spojrzy zatraca się, szybuje w przestworzach, ogarnięty szczęściem. Oczy, w których widzi się nieskończoność...
Wyrwał się, przestał patrzeć w oczy aniołowi. Był szczęśliwy.
- Nie, to Ty się mylisz. Ty który nigdy nie zaznał przyjaźni. Każdy z mych przyjaciół oddał by za mnie życie, ja za nich również. To najpiękniejsza śmierć, dlatego umierał bym z uśmiechem na ustach. Bo umierał bym za kogoś kogo kocham bez żadnych korzyści, tak po prostu umrzeć. I został bym w pamięci, zostało by moje imię na ustach, stał bym się małą legendą... a Ty... Ty trwasz całą wieczność i nigdy nie osiągniesz tego co może osiągnąć zwykły śmiertelnik. Nigdy nie zostaniesz legendą, bo zbyt wielu by ją znało a zbyt mało Cię zna. - zakończył dumnie patrząc na anioła, który teraz zmienił się w poczciwego dziadka. Dziadka, który patrzył na chłopaka swymi oczami, w których nadal była nieskończoność. Patrzył i w pewnej chwili lekko się ukłonił głową i ustąpił miejsca tak jakby dawał swoją aprobatę na wejście tego młodego chłopaka na nową drogę. Dawał obietnice towarzyszenia z nim, pomocy. Wzrok wyrażał podziw nad odkryciem dokonanym przez młodego wojownika...
Kiedy przechodził obok Anioła on zaczął się powoli rozpływać w powietrzu jednak dorzucił jeszcze coś:
- Idź wojowniku, Idź walcz, umieraj za przyjaciół. Idź twórz swoją legendę.... A ja pójdę za tobą... - Anioł mówił to z taki szczęściem, że wszystko w okół zaczęło kwitnąć.
- Dziękuje - Odparł szczęśliwy, po czym ruszył przed siebie z nadzieją w sercu. A w tle śpiew ptaków stał się jeszcze piękniejszy, a szum fal w oddali i szelest drzew im przygrywał...

_________________


Ostatnio zmieniony przez dnia Wto Lut 12, 2008 8:32 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Atom   Wto Lut 12, 2008 8:34 pm

zaczynasz dlugasnym zdaniem pelnym przecinkow, ktore tak naprawde w wiekszosci powinny byc kropkami
co maja fale do muzyki, ktora kazdy lubi?
co maja fale do pomrukiwan zwierzatek w lesie?
za czyimi plecami byl ten glos?
no to dobrze ze wiedzial, ale mogl wiedziec kto przybyl po kropce a nie przecinku.. co mial dzwiek glosu wspolnego z wiedzeniem? XD ktore okresla ktore?
"Pięknie, szkoda, że czas biegnie z taką prędkością."pieknie jest wstepem do reszty zdania? a co jest pieknego w szkodzie predkosci czasu? ;D
"Chwila mija szybciej niż sekunda, natura tylko wciąż stała w swym cyklu." - zdecyduj sie na jakis konkretny czas XD
oho.. "nikt tego nie może uczynić nawet bogowie (..)" - a tu bym wstawila urodzajny myslnik, mimo ze w srodku dialogu, to jedna rzecz wskazuje na druga a bez znaku zadnego przystankowego wychodzi miszmasz XD
tak samo tam dalej w przemowieniu bohatera brak przystanka
eee co do tego miecza... jak byl 4 razy wiekszy od samej postaci u ktorej boku wisial.... to on chyba sunal pare metrow po ziemi za nim XD
za duzo piekna.. gdzies wyeliminuj je i wstaw inne przymiotniki lub niczym w matematyce w nawias sie bierze - odwolaj kilka rzeczy pod jedno piekno
"Za pleców wystawały skrzydła" chyba 'z' no chyba ze mowimy o przestrzeni za plecami a nie o miejscu poczatku pierza
hmn.. skoro byl to aniol to powiedzenie wczesniej ze byl to 'potezny czlowiek' jest lekko nie na miejscu - raczej potezna postac czy cos
"Oczy no właśnie oczy." - spojrz na to! XD jak to wyglada, co to jest za zdanie i o co w nim biega.. myslnik jakis by sie przydal wskazujacy na odwolanie do oczu przed powtorzeniem ich

innymi slowy masz problem z budowa zdan, przecinkami i kropeczkami oraz znakami przystanku XD
z pominieciem paru zbednych spacji itd. itp.

2 lvl

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Wto Lut 19, 2008 4:24 pm

Znajdował się na polanie skąpanej w słońcu. Wszędzie były dzieci, rodzice je huśtali na huśtawkach i linach. Kilkoro dzieci bawiło się w piaskownicy. Stał, cały czas patrzył. Wyciągnął przed siebie ręke, to co zobaczył bardzo go zdzwiło. Obejrzał się za siebie, zobaczył ławkę. Znowu popatrzył na swoje ręce. Były to ręce dziecka. Spojrzał na nogi, miał na nich sandały. Dokładnie takie jak zapamiętał. Znowu się obejrzał. Zimne spojrzenie szukało wzrokiem kogoś bliskiego. Po chwili podeszła do niego jakaś kobieta, chwyciła go za ręke i pociągnęła za sobą.
- Jesteś mały gnoju! Szukałam Cię wszedzie! A Ty oczywiście jak zwykle przyszedłeś się gapić na ten durnowaty plac zabaw!! - Mówiła to z taką złością wyrzutem, że zrobiło mu się nie dobrze.
Odezwał się głosem, który sam go zdziwił, był bowiem cieniutki i piskliwy zupełnie jak u dziecka, którym był.
- Kim jesteś stara jędzo? - Połączenie tych słów z głosem dało naprawdę komiczny efekt. Kąciki ust lekko mu drgnęły jakby zaraz miał wybuchnąć śmiechem.
Nagle ręka kobiety uderzyła go w twarz. Uderzenie zwaliło go z nóg.
Spojrzał na kobiete była cała czerwona ze złości. Żyły na szyji jej pulsowały.
- Ja Ci dam Jędzo!! Ty mały bękarcie!! Ty synu dziwki! Ty...Ty...Ty jełopie!
Przestało go obchodzić co wykrzykuje do niego kobieta, złość jaką wyzwoliła nazywjąc go bękartem nie pozwalała żadnym dzwiękom dzochodzić do mózgu. Nigdy nie był zły kiedy obrażano jego matke. Sam bowiem uznał, że nie miał nigdy matki. Bo jaka matka zostawi dziecko? Dlatego zawsze twierdził, że jej nie miał, nie ma i nie będzie miał matki. Jednakże nazywając go bękartem obraziła jego Ojca, który był dla niego wzorem.
Powoli wstał. Szczęka kobiety nie zamykała się. Cały czas wykrzykiwała jakieś wyzwiska w jego kierunku. Obrócił się spojrzał czy nikt nie idzie. Znajdowali się bowiem w zagajniku za placem zabaw, z którego go "Jędza" wyciągneła.
Wszystko do okoła zaczeło dygotać, liście zaczeły się podnosić. Jego oczy nie wyrażały żadnego uczucia. Były zimne, bezlitosne. Spojrzał prosto w twarz kobiety. Małe pięści zacisneły się tak, że krew przestała dopływać i pobielały.
Postać małego człowieczka jaśniała leciutko. Przestraszona kobieta przestała obrażać chłopca. Widocznie wiedziała co się święci. Zaczeła lekko się odsówać od chłopca.
- Mystery! Przestań! Natychmiast masz przestać!!!
Kąciki ust chłopca się uniosły w triumfalnym uśmiechu.
Błysk.
Kobieta leży martwa na ziemi. Ucieka do domu.

-AAAAAAA - Obudził się w swoim łóżku, poaptrzył na dłonie. Był już dorosły. - To był tylko sen, tylko sen... - Popatrzył przez okno. Już świtało.

Wszedł na polane w lesie. Słońce mocno piekło. A był dopiero ranek. Rozebrał się i położył na plecach twarzą do słońca.
Słońce jego gwiazda oplatała jego ciało promieniami. Czuł każdy nerw swojego ciała. Każdy cierpiał potowrne katusze. Leżał nie mógł się poddać. Chciał to zrobić... chciał osiagnąć siódmy zmysł. Chciał być godnym świętej zbroi.
Słońce w zenicie. Zemdlał z wyczerpania i udaru. Nagle jego oczy otworzyły się. Chłodne spojrzenie, to samo co w śnie. Umysł powoli zaczynał pracować. Energia kosmiczna zaczeła rosnąć. Po pewnym czasie urosła do gigantycznych rozmiarów. Wzrok cały czas był skierowany prosto w słońce. Które jakby chciało zobaczyc granice wytrzymałości podopiecznego.
Energia niczym woda chłodziła jego ciało. Oplatała go, ochraniała. Tak delikatna a zarazem zabójcza. Czuł się bezpiecznie. Nie było już mu gorąco. Nerwy rozluzniły się...
Słońce chyliło się ku zachodowi.

****************************************************
Gdzieś w oddali młody pasterz wracał z owcami. Słońce chyliło się ku zachodowi. Wyczerpany upałem jakiego jeszcze nigdy nie przeżył, patrzył ze swojego wzgórza na las znajdujący sie w dolinie opodal.
Nagle złoty strumień energi wyleciał w stronę nieba. Gdzieś z Polany pośrodku lasu.

OCC: Chciałem w tym treningu obudźić swój 7 zmysl

_________________
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Wto Lut 19, 2008 5:10 pm

2 poziomy, a to oznacza że zdobyłeś zbroję. Gratulacje. Napisz mi tylko na PW czy chcesz ją dostac tak po prostu, czy obudowac to jakimiś postami.

_________________


Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Atom   Wto Lut 19, 2008 7:54 pm

Domon, a ty tez chcesz zbroje? on od tak jej nie wdzieje, musi sie udac do KYOKO! a w chwili obecnej jest na misji
innymi slowy poki co lata bez zbroi nawet jak ma swoj lvl

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Wto Lut 19, 2008 7:59 pm

No jasne że chce, może sobie nawet wezmę, w końcu jestem adminem xD. I wiem, że musi iśc do starego po zbroje... już wiem xD.

_________________


Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Sob Mar 01, 2008 7:47 pm

Krzyki, wyzwiska, gniew... całe miasto nim ociekało... wszędzie płoneły stosy. Odór palonych ludzkich ciał przenikał nozdża niczym strzała, paraliżując układ nerwowy, otępiając go... Tłumy gapiów patrzących na cierpienie innych. Okrzyki radości w momencie największego bólu skazanego. Wszystko w imię Boga... Ku chwale Boga, dla zbawienia okupowanego tak wielkim cierpieniem innych.
"To miasto Bóg już dawno opuścił...świat się stacza, coraz bardziej pogrąża..." Szedł powoli wąskimi uliczkami miasta. Goniły go cienie. Goniły go złe duchy, które błagały o karę dla "Wierzących". Twarz była zakryta kapturem, na brodzie widać było lekki zarost.
Wszedł do skromnego domu, przez jeszcze skromniejsze i ledwo trzymające się drzwi. Usiadł na krześle, które najwidoczniej czekało na niego. Usiadł. Nie rozglądał się po pokoju. Patrzył w jeden punkt na scianie. Przy oknie wychodzącym na plac głowny stała postać. Krzyki i wiwaty co jakiś czas wybuchały. A błagania skazanych nie miały końca.
Czekał, nie odzywał się. Na Postać stojącą przy oknie padały cienie płomieni.
Po kwadransie postanowił się odezwać.
- Dlaczego mnie tu wezwałeś? - Głos był pewny, nie zadrżał mu nawet na chwilę.
Postać nie drgneła nawet tylko odpowiedziała.
- Słyszysz? Czujesz? Widzisz? - Zapytała rozgoryczonym głosem postać.
Spojrzał kątem oka na nią. Był zdziwiony.
- Trudno nie czuć, nie widzieć, nie słyszeć... ilość złej energii w tym mieście przytłacza... - Odpowiedział szczerze.
- I co masz zamiar z tym zrobić rycerzu? DLACZEGO JESZCZE NIC NIE ZROBIŁEŚ!? MOŻESZ PRZEJŚĆ NAD TYM CIERPIENIEM OBOJĘTNIE??? - Gniew, i flustracja w głosie postaci sprawiła, że aż podskoczył na krześle.
- Masz rację. Wybacz. Już wiem co czynić. - Gniew w nim wzbierał.
Postać się odwróciła, miała zamknięte oczy.
- Bóg jest wszędzie... - Postać rozpłynęła się w powietrzu.
Wybiegł z domu. Skierował się w stronę najbliższych krzyków.
Wpadł między tłum. Taranował wszystkich. Gdy nagle się zatrzymał. Na jego oczach, na stos wprowadzano małego chłopca na oko siedmioletniego. Chłopak był przerażony. Twarz miał zapuchniętą od płaczu i bicia. Recę były całe we krwi. Spostrzegł również, że chłopak był pozbawiony włosów, obcietych w bestialski sposób razem z kawałkami skóy czaszki.
Apogełum jego gniewu. Złość jaką poczuł do wszystkiego a w szczególności do Boga za to, że pozwala na takie czyny. Doprowadziła go do szaleństwa.
W okół niego zaczęła krążyć złota poświata. Oczy zaczęły błyszczeć.
Spojrzał przed siebie. dopiero teraz dostrzegł, że plac, na którym stoi jest ogormny. A on znajdował się jakieś sto metrów od stosu z chłopcem. Rozejrzał się. Na placu stało około trzydziestu stosów, nie które, nie zdążyły się jeszcze dopalić, gdy kolejnych ludzi na nie wsadzano.
"Tworze własną legendę..."
Ruszył znowu przed siebie w stronę stosu z chłopakiem. Widział jak go przykuwano do metalowego pala. Widział jak podkładano chrust. Słyszał kwiczące kobiety z uciechy kolejnego widowiska, słyszał płacz chłopca.
Biegł cały czas biegł, energia w nim rosła, coraz bardziej zaczynał "świecić" ludzie, których dotykał padali martwi na ziemi. Aura była nastawiona na ocalenie chłopca, nie ważne jakim kosztem.
Kiedy był zaledwie dzieśięć metrów od stosu straż zagrodziła mu drogę. Nie miał czasu na konwersację z nimi. Dwie kule energii rozerwały ich ciała na strzępy. Dziki wzrok powędrował w stronę kata podkładającego ogień. Ten z przerażenia poszczał się w gacie.
Nie miał litości. Kolejna kula energi poszybowała w stronę kata, czyniąc z nim to samo co z strażnikami.
Spojrzał na chłopca, jednym ruchem ręki uwolnił go z więzów. Chłopak był równie przerażony co inni stojący za jego plecami. Słyszał za sobą krzyki strażników przedzierających się w jego stronę przez tłum.
Nie miał czasu. Błyskawicznie znalazł się przy chłopaku. Chwycił go jedną ręką i zarzucił pod pachę. Nagle w nogę trafił go bełt z kuszy. krew trysnęła.
Był przyzwyczajony do bólu. Jednym szybkim ruchem wyciągnął bełt z nogi i odrzucił strzałe na bok. Tłum zawył ze złości.
Cały plac rzucił się na niego. W oku zabłysła iskra. Kaptur zsunął się z twarzy. Energia eksplodowała w nim. Ludzie i strażnicy zbliżali się do niego szybko. Postanowił wykorzystać coś co mogło mu ulatwić sprawę.
Iluzja, która się pojawił ukazała wszystkim piękne pola, na których pasły się zwierzęta. Chwilę później do ich uszu doszedł głos. Głos tajemniczy. Głos, który miał być ostatnim odczuciem zmysłowym w ich życiu. Bowiem brzmiał następująco.
- GALAXIAN EXPLIOSION! - Nastpąpiła ciemność. Nastąpiła cisza. Ciała były porozrzucane wszędzie. Przeżyli tylko ludzie na stosach. Reszta ucichła na wieki.
Szedł z nieprzytomnym chłopakiem pod pachą. Lekko utykał. Wychodził z miasta. Wcześniej je podpalił. "Życie... nie potrafią go szanować..."
Spojrzał na opuchniętą twarz chłopaka. Za nim płonęło miasto...

_________________
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Sob Mar 01, 2008 9:21 pm

Elegansio, nie dopatrzyłem się jakichś wartych uwagi błędów.

2 poziomy

_________________


Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Nie Mar 09, 2008 9:15 pm

- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA zostaw mnie!!! AAAAAa rrrrratunku!! - mały chłopiec z ogoloną głową biegł przez las i wrzeszczał w niebo głosy.
Szedł spokojnie za chłopcem. Nie chciał nic robić na siłe. Stwierdził, że wkońcu się zmęczy i go wysłucha.
Po dwóch godzinach biegania i krzyczenia chłopak oparł się o drzewo i osunął się, ciężko dysząc.
Podszedł do niego powoli. Stanął w odpowiedniej odległości, żeby znowu go nie przestraszyć. Zaczął powoli mówić.
- Nie zrobie Ci krzywdy... uwierz mi... - Popatrzył na chłopca. Siniaki na całym ciele, strupy na głowie, podkrążone oczy. Zrobiło mu się go żal.
Chłopak przez łzy zaczął powli coś mówić pod nosem. Musiał się mocno wsłuchiwac żeby coś zrozumieć.
- ooooonii też tak mówili... a potem zabrali mame... krzyczałem, że jest nie winna... że nic nie zrobiła... a oni ją gwałcili... a ona krzyczała..... potem jeden jej poderżnał gardło i przyszli po mnie.... płakałem.... płakałem... błagałem... mówili, że opętał mnie diabeł.... że mam go we włosach.... bili mnie, żebym się przyznał.... jak się przyznałem to chcieli mnie spalić... - Wybuch płaczu chłopca był ogormny przez kolejne minuty płakał jakby nigdy nie miał przestać. Zaskoczyło go jednak, że chłopak tak składnie mówi i zna nazwy wszystkich czynów... Popatrzył na niego po czym przemówił.
- Twój płacz na nic się nie zda. Nikt nie zwróci twojej mamie życia... Ale pamiętaj zawsze pozostanie w twej pamięci... tak jak w mojej został mój tata... - serce go zakłuło kiedy wspomniał o swoim ojcu. Chłopak powoli przestawał płakać jakby znaczenie słów dochodziło do niego powoli.
- Jak masz na imię? Ile masz lat? - Po chwili zdał sobie sprawę, że zadał za dużo pytań jak na jednen raz. Chłopak znowu zanosił się rykiem. Postanowił mu nie przeszkadzać. Wyjął z kieszeni płaszcza wędzone mięso i bukłak z woda i podał chłopakwi. Szybkość z jaką to chłopak chwycił była niesamowita. Nawet nie zdążył zareagować kiedy chłopak pochwycił jedzenie i picie. Zajadał to z prawdziwie wilczym apetytem.
Kiedy chłopak już pochłonął wszystko co mu dał postanowił się zapytac jeszcze raz o imie.
- Jak masz na imię?
Chłopak na niego popatrzył swymi stalowymi oczami na niego.
- Mam na imię Roland... i mam 10 lat.... - Głos chłopaka brzmiał na conajmniej siedemnascie lat. Jednak postanowił później to rozgryść. Ku jego zdziwieniu chłopak zaczął dalej mówić...
- Chce tak jak Ty... światłem zabijać ludzi... chce zabić tych co skrzywdzili moją matke... Naucz mnie! - Pewność głosu i cheć nauki niczym nie przypominała jeszcze przed chwilą płaczącego chłopca.
- Nauczę Cię.... Bo jesteśmy tacy sami.... - Uśmiech był przerażający. Nie był to uśmiech normalny. Jakby usmiech ciemnej strony człowieka.
Wstali. Ruszyli w stronę drogi.
Szli drogą jeden obok drugiego. Trzymał chłopca za ręke. A ich cienie zlewały się w jeden.

(cdn)

_________________


Ostatnio zmieniony przez rutek_17 dnia Nie Mar 09, 2008 9:23 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Nie Mar 09, 2008 9:20 pm

Mocne, fajne, przycepie się tylko do dwóch :D.

2 poziomy

_________________


Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Nie Mar 16, 2008 1:09 pm

- Nie nie dam rady.... to jest za trudne.... - Głos chłopca rozchodził się po lesie. - Miałeś mnie nauczyć zabijać... a na razie uczę się rozwalać kamienie... - głos chłopca był pelen, żalu.
Stali na polanie on jako trener i chłopiec jako uczeń. Scena mogła wydawać się komiczna bowiem mały chłopiec z ogoloną głową i bliznami na niej własnie próbował ową głową rozwalić kamień trzy razy większy od niego. A przy każdym uderzeniu czoło robiło sie coraz bardziej czerwone. Jednak co było zadzwiające to to, że chłopak mimu tysięcy narzekań cały czas próbował i nie zniechęcał się.
Widział w chlopaku siebie, chciał stać się jego opiekunem, doradcą przyjacielem. Chciał, żeby miał kogoś na kim zawsze może polegać i zaufać.
Po kilku godzinach chłopak usiadł pod drzewem. Z czoła ciekła mu krew. A on dyszał ciężko. Jednak jego stalowe oczy nie wyrażały zmęczenia, wręcz odwrotnie, widać było, że chłopak pała teraz taką nienawieścia do kamienia, że mógł by go roznieść samym wzrokiem.
Podszedł do chłopaka. Podał mu wodę z pobliskiego strumyka. Ten wypił to w mgnieniu oka. Ukucnął przed nim chwile popatrzył po czym zaczął mówić.
- Nigdy nie uda Ci się zniszczyć kamienia, sciąć drzewa, zdepnąć kwiata, zabić człowieka. Do póki do póty nie zrozumiesz czym są owe przedmioty, ludzie. Musisz zrozumieć sens ich istnienia... - popatrzył na chłopaka wiadać było, że chłonie każde słowo całym sobą. - Widzisz Rolandzie, wszystko co Cię otacza żyje... żyje na swój sposób. A wiesz dlaczego? - zadał pytanie chłopakowi
- Nie mam pojęcia... ale to znaczy, że ten kamień też żyje?? - Chopak był zdziwony nie samowicie.
- Oczywiście, że żyje. I jest tysiąć lat starszy od nas. Bo widzisz. Wszystko co nas otacza, wszystko co widzimy, jemy, a nawet pijemy, to wszystko ma duszę... i kiedy to zrozumiesz, kiedy nauczysz się szanować nawet taki zwykły kamień, kiedy będziesz dażył go szacunkiem równym szacunkowi dla mnie, będziesz rozumiał...
Chłopak z oczami na wierzchu oddychał szybko.
- Ale co zrozumiem?
Popatrzył na niego i się uśmiechnął się.
- Zrozumiesz, że jesteś taki sam jak ten kamień, bo jesteś zbudowany z tego samego. A kiedy to zrozumiesz zyszkasz jego szacunke i kiedy go zniszczysz oboje będziecie mieli do siebie szacunek, honorowa śmierć nie prawdaż?? - Usmiechnął się na samą myśl.
- Ale... Ale jak zbudowani z tego samego? Przecież ja się ruszam.. oddycham.... a on tylko leży.... i jest twardy... - Chłopak potarł swoje czoło.
- Widzisz to co widzimy jest tylko tym co chcemy zobaczyć. Tak naprawdę, ten kamień jest taki jak Ty. Zbudowany z wielu miliardów cząsteczek zwanych atomami. I Ty również jesteś zbudwany z tych atomów, tylko w tobie inaczej krążą... drgają nadając Ci kształt i określone cechy, wygląd... rozumiesz?
Chłoapk wyraźnie zdegustowany tym co usłyszał pokiwał przecząco głowa.
- To dobrze... z czasem będziesz pojmował... a teraz patrz. - Najpierw przyłożyl dłoń do czoła chłopaka, rana, którą miał odrazu sie zabliźniła. Następnie podszedł do kamienia lekko się ukłonił. Jego Aura rozpaliła się. Dotknał palcem wskazującym kamienia. Kamień po sekundzie rozniósł się na miliardy cząsteczek - atomy. Mystery odwrócił się w stronę chłopaka, którego szczęka znajdowała się na ziemi.
- Szacunek do tego co niszczysz, da Ci szacunek istoty, którą unicestwiasz. Pamiętaj o tym...
Uśmichnął się do chłopaka.

(cdn)

_________________
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Nie Mar 16, 2008 2:41 pm

2 poziomy

_________________


Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Nie Mar 30, 2008 2:57 pm

OCC: Na wstępie zaznaczam, że to alternatywna przyszłość...


Skradał się, miał na sobie ciemne ubranie. Widać było tylko niebieskie oczy w morku. Za nim podążał młody chłopak, ubrany tak samo. Znajdowali się w wielkim mieście nazwa była tak długa, że nawet nie warto było jej zapamiętywać. Co jakiś czas przechodzili obok bezdomnych, którzy nie zwracali na nich uwagi.
Po jakimś czasie uslyszeli syreny. Szukano ich. Na plecach mieli dziwne znaki, nie wiadomo skąd znajome. Coś w zaułku przemknęło bez szelestenie. Kot, hebanowy, a oczy zielone jak soczysta trawa. Syreny oddaliły się widać było gubili ich trop. Przechodząc obok jednej z ciemnych uliczek ktoś odezwał się do nich widać znał ich doskonale bo odrazu nazwał ich po imionach.
- Mystery, Roland, co ja wam mówiłem o tych nocnych eskapadach? - Głos był znajomy, jednak oni nadal nikogo nie widzieli w zaułku.
Jednak Mystery szybko skojarzył głos i wiedział z kim mają do czynienia. Odetchnął i zdjął maskę. Długie srebrne włosy wyleciały spod maski. Zaświeciło gdzieś złoto spod płaszcza. Oczy nadal pełne życia spoglądały w ciemność. Młody chlopak cały czas w skupieniu obserwował ciemność. Odwrócił sie do Rolanda
- Weź wyluzuj to tylko Gabriel mój anioł stróż...
Roland również odetchnął, zdjął kaptur. Wyglądał bardzo podobnie do Mysterego za młodu, różnił ich tylko uśmiech. Ten bowiem posiadał uśmiech, który wręcz rozbrajał samym patrzeniem na niego. Spojrzał na Mysterego.
- Achhh tak no to spoko ziom.... trza było odrazu taka nawijke to bym skumał oco lata... - Chłopak wyraźnie był bardziej światowy niż Mystery w jego wieku.
Nagle dobiegł głos z ciemności.
- Mystery co on do licha mówi? przetłumacz mi to na jakiś ludzki język! Każdy może być nawet narzecze jakiegoś plemienia!! - Był wyraźnie zirytowany brakiem tego języka w spisie swoich języków.
Mysteremu również był potrzebny czas na zrozumienie tesktu.
- Gabriel nie wiem... - Zaczął się śmiać, a za nim Roland.
w tej samej chwili z ciemności wyszedł mały człowiek w szarym płaszczu. Nie wyróżniający się niczym. Gdyby zobaczyć takiego na ulicy każdy by przeszedł obojętnie nie zwracając uwagi. Rolanda zatkało.
- Tej ale stary! Ja tu myślałem, że mi wyskoczy jakaś hybryda coś w stylu predatora ze skrzydłami i wielkim mieczem a tu co ma być.... oooo ja cię chrznie niezły płaszczyk ziommmm - Chłopak zakończył swą litanie wielkim oddechem.
Gabriel popatrzył na nich i przysłowiowo widać było, że ręce mu opadały. Patrzył na Mysterego, który się zaśmiewa i chłopaka, który robi jakieś miny. Byli stworzeni dla siebie. Jednak musiał im przerwać tą radość. Postanowił to wytłumaczyć jak najelpiej umie językiem chłopaka.
- Słuchajcie mnie Panowie. Jest gnój w niebie, bo nam kurna bóg gdzieś spierdolił. Wszyscy go szukają zemną włącznie. No więc czicie tą zajawkę, że znów się wcielił w jakiegoś pasterza i cholera wie gdzie jest. Jako, że macie troche kontaktów i potraficie zrobił niezłe zamieszanie macie mi go znaleść! Kapiszi?
Mystery i Roland chwili patrzyli skupieni na Anioła po czym wybuchnelii takim śmiechem, że prawdopodobnie usłyszało ich pół miasta. Roland w konwulsjach śmiechu próbował złapać oddech, a Mystery walił pięścią w ściane, żeby się uspokoić. Niestey sciana nie wytrzymała. Jednak to wznieciło kolejna falę śmiechu. Anioł z miną wyrażającą dyzaprobatę patrzył na nich i zaczął powoli znikać.
- Ludzie... Nic nie traktują serio... Jakbym powiedział, że zamykają burdel na deptaku, to by była powaga.... Boże daj mi siłe.... - Postać anioła znikneła. Zostawiając dwóch śmiejących się facetów w ciemnej uliczce.
Zbliżał się oddgłos syren... Nagle na uliczkę, na której stali wpadł radiowóz. Wybiegło trzech policjantów i odrazu zaczęło strzelać. Kule dosięgały ich. Jednak obijały się ocoś twardego pod płaszczami. Dalej się śmiali. Mystery popatrzył na Rolanda i kiwnął głową. Miał cale załzawione oczy od śmiechu.
- Weź im zrób to co ostatnio.
Uśmiech rolanda jeszcze bardziej się powiekszył.
Ustawił się niedbale w pozycji do ataku i rzucił.
- Another DEMENSION!! - Po policji nie było śladu.
Popatrzył na Mysterego z uśmiechem
- To Se troche polatają - Oboje wybuchnelii śmiechem.
Mystery ruszył w stronę wyjścia z uliczki, Roland szedł obok niego. Nadal się śmialii....

_________________


Ostatnio zmieniony przez rutek_17 dnia Nie Mar 30, 2008 7:34 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Miniman
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 08/03/2007
Liczba postów : 528

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Nie Mar 30, 2008 7:17 pm

"niezdomnych" - hmmm, a nie bezdomnych?
"czarny jak heban" z tego co wiem heban jest ciemno-brązowy, a nie czarny..
To na tyle jeśli chodzi o błędy. Z jajem, super po prostu, dwie ostatnie wypowiedzi aniołka mnie powaliły a reakcje Mysterego i Rolanda mnie zwaliły z nóg, gdy wyobraziłem sobie taką akcję
Niestety tylko dwa lvle ;(
Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Nie Mar 30, 2008 7:36 pm

Dzięki! Poprawiłem te błędy, pod czas pisania nie zwróciłem uwagi. A co do koloru Heban to taki mocno czarny. Bez żadnych dodatkow

_________________
Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Wto Kwi 08, 2008 12:03 am

Mrok.. wszechogarniający wszystko niczym martwe...
Głos młodzieńca przerywa wszechogarniającą cisze...
- Ja pierdole! Mistrzu zapal to światło! Ziommm no wyrżnąłem znowu w coś... - Głos chłopaka był naprawdę pełen żalu.
- Rozświetl swą drogę kosmosem Rolandzie! I sprzątnij wreszcie te skarpetki! - W głosie można było wyczuć nie zadowolenie w związku z tematem skarpetek.
- Kładź się spać! Jutro Coś Ci pokażę. - Oboje poszli spać.
Nastał ranek.
Stali na głównej ulicy miasta. Wszędzie w każdej możliwej wolnej przestrzeni stał sklep. Ludzie niczym mrówki robotnice chodzili od jednego do drugiego co rusz kupując inne rzeczy zupełnie nie przydatne w ich codziennym życiu.
Mystery popatrzył na Rolanda i uśmiechnął się.
- Pamiętasz co mówił nam Gabriel dwa dni temu w tym zaułku?
- No pewnie! Mówił coś o jakimś Jezusie... co to za kolo w ogóle?
Mystery pokiwał bezradnie głową. Po czym zaczął wyjaśnianie.
- Jezus to jego imie w tamtej erze. Teraz nie wiadomo jak się nazywa. Będziemy raczej go szukac po kosmosie. Myślę, że to dorosły facet, który dopiero teraz pojął, że jest bogiem. Czaisz?
- No nie...
- Dobra mniejsza z tym. Masz szukac źródła dużej energii.
- A no to spoko trza było tak odrazu nawijać. -
Chłopak zaczął się skupiać.
Mineło siedem minut.
- Nie to nie możlwie go znaleść! Aż się spociłem na dupie! Nie ma go nigdzie w promieniu dwóch metrów... - Chłopak najwyraźniej mówił poważnie.
- Jaja sobie robisz? Dwóch metrów?! Myślałem, że dwóch tysięcy metrów. Dobra zostawmy to na jutro. Teraz zajmiemy się czymś innym. Wiesz może czym?
- Idziemy na browara? -
Nuta nadzieji pojawiła się w głosie chłopca.
- Nieee nie idziemy na browara, w każdym razie nie teraz. Coś Ci pokaże. Patrz.
Wiatr zaczął mocniej wiać. Kobiety łapały się za sukienki wędrujące do góry ku uciesze mężczyzn. Mystery zalśnił złotym blaskiem.
Nagle ulica się zmieniła nie do poznania. Zamiast sklepów były chlewy dla świń. Zamiast ludzi, świnie, które latały zdezorientowane w kółko.
- Oni naprawdę są już świniakami? hahahahaha ale przypał!
- Nie Roland to tylko iluzja. Sprawiłem, ze oni tak myślą.
- Dobra dobra, w sumie to im do twarzy. co nie?
- No tak. Za jakieś dzieśięć minut iluzja minie. Teraz udajmy się na browara. Zaschło mi w gardle od tego nauczania.
- No po browarze to będę bardziej przychylny do nauki... nieprawdaż papciu?
- Ile razy mam Ci mówić żebyś mnie tak nie nazywał? Mów do mnie tato.
- Dobrze Papciu....
Sylwetki dwóch sprzeczających się wojowników o wolność oddalały się w stronę najblizszego baru... z browarem...

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Atom   

Powrót do góry Go down
 
Atom
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: III ERA-
Skocz do: