Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Atom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Miniman
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 08/03/2007
Liczba postów : 528

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Wto Kwi 08, 2008 3:00 pm

2 lvle, brak większych zastrzeżeń. Propo xD mam zamiar zaostrzyć system oceny treningów, muszę to obgadać z Panem D. xD
Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Czw Kwi 17, 2008 12:30 am

Szum drzew uspokajał go. Leżał na trawie patrząc w niebo. Każdy nerw jego ciała dziękował mu za tą chwilę. Nie miał żadnych trosk, żadnych przeciwników, żadnych wyzwań. Nigdy nie było momentu w jego życiu, żeby ocoś nie walczył, za kogoś, z kimś. Zawsze był powód do rozpoczęcia wyprawy. Teraz wszystko zdawało się takie odległe. Nie mógł uwierzyć, że dożył tego momentu.
Szum drzew, nic po za tym. Zamknął oczy, słońce świeciło mu wprost na twarz. Myślał, lecz myśli płyneły wolno. Słyszał w oddali śpiew ptaków, bzyczenie pszczół. Nic nie wskazywało na to co miało się za chwilę stać. Zasnął....
Obudził się dziesięć minut później, wiedział, że nie jest już sam. Jednak nie przejmował się tym niczym sie już nie przejmował.
- Witaj Mystery. - Głos znajomy, a jednak zupełnie obcy.
- Witaj Gabrielu, dawno się nie widzieliśmy - Odpowiedział swojemu aniołowi stróżowi. - Co Cię do mnie sprowadza? - Jego pytanie był tak obojętnie i pozbawione ciekawości, że aż mdliło.
- Nie mogę odwiedzić mojego podopiecznego bez interesowanie? - W głosie anioła zabrzmiała nuta żalu.
- Obaj dobrze wiemy, że nawet pszczoły nie bzyczą bezinteresownie. Lepiej mów odrazu co się stało. - Głos nadal był obojętny.
- Ludzie... - Głos anioła był wyraźnie zniesmaczony. Położył się obok Mystergo. - Widzisz, kiedy bóg mnie stworzył, przez pierwsze czterdzieści tysięcy lat czułem moje powołanie, czułem, że robie coś lepszego, tworzę jakąś idea, a raczej jestem jej częścią... Potem wemnie coś pękło, szczególnie jak Diabeł zrobił to co czego wszyscy aniołowie pragneli. Bo widzisz my znamy tylko dobro, teoretycznie... bo dobro to tak naprawdę tylko mniejsze zło... - Głos anioła był teraz melodyjny.
- A więc do czego zmierzasz? - Skowronki zacząły latać nad ich głowami. - Co chcesz przez to powiedzieć? - Głos nadal był obojętny i znudzony.
- Chce powiedzieć, że nie rozróżniam już dobra od zła. Bieli od Czerni. Wody od ognia. Sens mojego istnienia to wszystko przestało mieć znaczenie. - Głos był załamany
- Gabrielu... ufasz mi? - Głos nabrał trochę już intonacji
- Ufam... Ale czy chcesz opuścić ten padoł łez? Iść ku jasności?- Zdziwienie anioła było wielkie.
- Zabierz mnie tam a naucze Cię na nowo tego o czym zapomniałeś... - Był zdecydowany
- Przestaniesz żyć.... Twoja dusza będzie pomiędzy śmiercią a życiem... Będziesz cierpiał męki za wszystkich ludzi, za ich błędy i wypaczenia... - W głosie nadal było zdziwienie.
- A cóż robie teraz? - Wiedział, że nic innego go nie czeka, zawsze było mu to pisane.
Gdzieś bardzo, bardzo daleko. Nastąpił wybuch jądrowy, w innej części świata ktoś ginął. Gdzieś w szpitalu umierało dziecko potrącone przez samochód, rodzice cierpieli.
Ptak nad ich głowami zaświergotał.
- Jesteś pewien? - Anioł ostatni raz zadał to pytanie
- Jestem Rycerzem.... - Odpowiedź była jasna
- Odchodzimy... - Zaczeli znikać powoli. Anioł trzymał Mystergo za ręke.
Kiedy już prawie ich nie było drzewa znów zaszumiały słońce przygrzało. Uśmiech na jego twarzy był bezcenny a w szumie wiatru można było usłyszeć.
- Jestem Rycerzem...odchodzę....nareszcie....

_________________
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Czw Kwi 17, 2008 10:13 am

2 poziomy, ciekawe co będzie dalej.

_________________


Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Czw Lip 10, 2008 4:29 pm

OCC: Wzieła mnie Wena więc pisze trening, którego nie pisałem już dobre 4 miesiace Enjoy...

Przyspieszony oddech, szybkie płynne ruchy, ciemność absolutna, głosy w oddali...
Nic nie widział, słyszał bardzo wyraźnie. Coś przemknęło obok niego, coś co nie było człowiekiem. Żaden człowiek nie poruszał sie z taką prędkością. Postanowił postawić pierwszy krok w ciemność, udało mu się. Szedł korytarzami nie wiedział gdzie jest ani skąd się tam wziął. Wiedział, że musi tam być. Postanowił rozpalić swój kosmos. Nie udało mu się. Nie był już rycerzem, nie miał swojej zbroi, był zwykłym szarym człowiekiem. Szedł dalej, dotknął swojej twarzy, z zdziwniem stwierdził, że jest to twarz dziecka, mały drobny nos, mała głowa, drobne dłonie. Zatrzymał się, coś go musneło w rękę, jednak nie miał szans tego złapać. Szedł dalej. Nie wiedział ile czasu upłyneło od kąd ruszył, zresztą to nie miało znaczenia. W oddali widział światło, przyspieszył, upadł, znów upadł, na kolanach poczuł ciepło, które mogło świadczyc o krwawieniu.
W końcu dobiegł do miejsca skąd widział światło, nie wiedział gdzie jest, ale czuł, że dolna szczęka lekko mu opada...
Znajdował się w wielkiej komnacie, w której można by powiedzieć była umieszczona sala treningowa, jednak żaden normalny człowiek nie mógł przetrwać takiego treningu. Wachadła, pochylnie, drewniane kukły treningowe najeżone kolcami, w podłodze palniki, do ścian przytwierdzone wszystkie rodzaje broni białej, na drugim końcu komnaty drzwi wyjściowe. Gdy doszedł do drzwi otworzył je ostrożnie, teraz widział, że jest w ciele siedmio/ośmio latka. Za drzwiami była kolejna sala, doszedł do wniosku, że znajduje się w jakimś starym zamku. Sala, do której wszedł nie była już salą treningową, wyglądała raczej na wielką jadalnie, na której środku stał ogromny okrągły stół. Na jednym z krzeseł siedział mężczyzna, który nie wyglądał na normalnego. Mężczyzna wskazał ręką krzesło i kiwnął głową pojednawczo. Usiadł, pierwsze co się rzucało w oczy to to, że mężczyzna był albinosem, włosy były białe niczym śnieg, za pleców wystawała rękojeść miecza, mimo, że siedział. Kolejną rzeczą były oczy... straszne oczy... wyglądały jak oczy węża, pionowe żrenice rozrzeżały się i zwężały. Oddech albinosa był bardzo wolny conajmniej czterokronie wolniejszy niż jego samego. Obcy się odezwał.
- Witaj Mystery... Jak sie czujesz? - Głos był spokojny, straszny a zarazem kojący...
- Dobrze... - Głos dziecka sam go zdziwił, co było widać po jego minie... - Gdzie ja jestem?! Kim ty jesteś! Dlaczego tu jestem!!?? - musiał nabrać powietrza po tylu pytaniach czekając niecierpliwie na odpowiedź.
- Spokojnie spokojnie, po co tyle pytań powiem Ci tylko tyle, że sam nie wiem czemu tu jesteś, poprostu pojawiłeś się i już sam zdążyłem dojść do tego, że jesteś dorosłym mężczyzna w ciele dziecka... - Patrzył na niego swymi wężowymi oczami
- No własnie... też do tego doszedłem i nie wiem skad się tu wziąłem ani dlaczego... - mały chłopiec załamał ręcę.
- Ja jestem Geralt, wiedźmin... wiesz co to znaczy?
- Nigdy nie słyszałem podobnego pojęcia...
- Wiedzmini trudnią się zabijaniem potworów na zlecenie, od taki dziwny zawód...
- Ale potwory nie istnieją, chyba, że masz na myśli jakieś szalone zwierzęta.
- Tu w tej rzeczywistości istnieją i jest ich całkiem sporo... Ale skoro u Ciebie nie istnieją to znaczy, że jesteśmy z dwóch wymiarów, ale jak przeszedłeś?!
Stary zegar na scianie wybił godzine 11stą.
- Wiedźmin... A dlaczego masz takie oczy.. jak u węża?
Wiedzmin zrobił dziwną mine
- Aby zostać wiedzminem nie wystarczy chcieć... Jestem sierotą, przygarnął mnie inny wiedzmin, odkąd pamiętam trenuje codziennie. Wiedźminskie treningi są zabójcze, przechodziłeś przez jeden z etapów. Oprócz tego każdy adept jest pojony ziołami i narkotykami aby podwyższyć jego sprawność, wytrzymałość, wyostrzyć zmysły. Chemicznie zmieniają DNA człowieka aby dostosować go do Walki w każdych warunkach, moje oczy są wynikiem jednych z tych zmian. Moge je przystosowywać wedle woli...
- Robią z was maszyny do zabijania... -
Stwierdził gorzko.
- W moim świecie jestem rycerzem, najwyższy rangą... noszę zbroje ze złotej materii, moge materlizować energię wedle woli, poruszać się z prędkością światła... - Chłopiec sie zadumał.
- Nie potrafię sobie tego wyobrazić... ale masz napij się, może choć na chwile zapomnisz o zmartwieniach... jutro porozmawiamy... - Wiedzmin podał puchar z czarnym napojem chłopcowi.
- Co to?
- Czarna mewa, napój ziołowy.
-
Nic mi nie będzie.
- Szybciej zaśniesz bo dziś nic już nie zrobimy. Jutro opowiesz mi o swoim świecie a ja o swoim, może czegoś się od siebie nauczymy...
Wziął łyka czarnej mewy, potem wypił całą. Zaczeło mu sie kręcic w głowie, potem zasnął.... A śnił mu się wiedźmin walczący... nie nie walczący tańczący wśród tysięcy ogni zapomnienia, szybkością dorównywał złotym rycerzom a precyzją ich przewyższał. Chłopiec stał i patrzył i nie mógł wyjść z podziwu... A wiedzmin nadal tańczył swój taniec śmierci...


CDN.

_________________
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Atom   Czw Lip 10, 2008 9:01 pm

dłuższy czas nie pisałeś, ale jak już się wzięłeś to masz tu w pełni zasłużone 2 poziomy.

_________________


Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Atom   

Powrót do góry Go down
 
Atom
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: III ERA-
Skocz do: