Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Arkana Wielkie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arkana Wielkie   Nie Cze 01, 2008 9:52 am

Shining Fingers - trening I

Abdelaziz został obudzony przez strumień zimnej wody, wylany wprost na jego twarz. Zerwał się gwałtownie z posłania i ujrzał stojącego nad nim mistrza, trzymającego puste już wiadro. Jak widać to, że Abdel został Rycerzem, ani trochę nie zmieniło nastawienia Nura do jego osoby. Dźwignął się na nogi wyraźnie niezadowolony.

-Idziemy na pole. - powiedział mistrz, zanim chłopak zdołał się odezwać - Weź zbroję, będzie ci potrzebna jako katalizator mocy.

Otworzył skrzynie i przywdział zbroję, by następnie powlec się za naucycielem na pole gdzie odbyło się juz wiele jego treningów. Miejsce nie zmieniło się od jego ostatnich odwiedzin, moze poza tym, że na jego środku stał głaz wielkości człowieka, zapewne przyniesiony wcześniej przez Nura.

-Lubisz bawić się elektrycznością, co? - powiedział mistrz - Szkoda tylko, że twoje ataki są tak toporne. Teraz nauczę cie czegoś, co jest godne Rycerza Ateny. Nie każdy atak musi się kończyć wielką eksplozją czy zniszczeniem połowy okolicy. To świadczy tylko o tym, że osoba nie potrafi w pełni kontrolować swojej mocy i szuka dla niej ujścia w wielu kierunkach.

Abdelaziz jak zwykle słuchał. Nie był zbyt uważny, ale nie chciał wdawać się z mistrzem w kolejną sprzeczkę.
Energia Nura tymczasem wzrosła. Przyglądał się, jak kumuluje ją w jednym punkcie - dłoni. Po chwili zobaczył małe płomienie, które zaczęły tańczyć wokół jego palców. Zlały się w jedno, tworząc czerwoną poświatę otaczającą całą dłoń mężczyzny.

-To jedna z moich autorskich technik. Masz zaszczyt jako jeden z nielicznych poznać jej sekret. Moją specjalizacją jest ogień, ale myśle, że elektryczność da się zaadaptować z równie dobrym efektem.

-Co mam robić? - zapytał Abdel.

-Zamknąć się i słuchać jak mówię... - warknął Nur - Trening tej techniki przebiega w trzech etapach. Po pierwsze: kumulacja energii, jej formowanie i nadanie właściwości. Energia w twojej dłoni nie może być niestabilnym kosmosem, musi przyjąć formę gładkiej, dokładnie okalającej dłoń, energii. Po drugie: Dojście do przeciwnika. Żeby wyprowadzić atak, musisz otwartą dłonią dotknąć ciała oponenta. Dojście do niego musi być szybkie i zwinne. Jeśli stracisz na to zbyt wiele czasu, twoja energia zostanie wytrącona z równowagi i atak nie zadziała. I w końcu po trzecie: transfer energii. Kiedy już dojdzie do kontaktu z przeciwnikiem, musisz uwolnić z odpowiednią siłą. Jeśli zrobisz to zbyt mocno, to zostanie on po prostu odrzucony i obrażenia będą niepomiernie mniejsze. Musisz wtłoczyć swoją moc do jego ciała, aby tam, krótkim impulsem, siała spustoszenie.

-No dobra. - powiedział rozochocony Abdel - Kiedy zaczynamy?

-Jutro. - powiedział mistrz - Niech ten twój pusty łeb ma czas na ogarnięcie tego co powiedziałem.

_________________


Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Arkana Wielkie   Nie Cze 01, 2008 2:23 pm

bardzo ładnie
odkąd pamiętam twój pierwszy trening jaki czytałam dawno temu ^_^ znaczne poprawy tu widzę

2 lvl

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arkana Wielkie   Nie Cze 08, 2008 11:01 am

Shining Fingers - trening II

Abdelaziz zaczynał żałować powrotu do mistrza. Myślał, że ich stosunki staną się bardziej partnerskie, został w końcu rycerzem... Tymczasem Nur stał się jeszcze bardziej bezlitosny i opryskliwy.
Przez pierwszy tydzień pracował nad pierwszym aspektem nowej techniki. O ile kontrola i formowanie kosmosu nie były zbyt trudne, to wykonanie tej czynności przy jednoczesnym ładowniu swojej energii elektrycznością, zaczynały przekraczać jego możliwości. Mijały dnia, a on tylko parzył sobie ręce, przy akompaniamencie szyderczych uwag mistrza.
Starał się nie zwracać uwagi na jego docinki będąc przekonanym, że nawet brak talentu można zrekompensować ciężką pracą. I tak pracował, nieustannie próbując osiągnąć perfekcję. Opłaciło się, bo w końcu jego kosmos, naładowany elektrycznością, przybrał formę złocistej "rękawicy", okalającej jego dłoń.
Drugi etap był o wiele trudniejszy. Miał tylko kilka ruchów, aby dostać się do wyznaczonego przez mistrza punktu. Kiedy Abdel ćwiczył, Nur przygotowawał najeżony pułapkami tor przeszkód. Musiał przebyć go szybko, gdyż nadmierny wysiłek powodował przedwczesne uwolnienie energii i cała praca musiała być powtórzona od początku. Najgorsze było to, że kolejność uruchamiania pułapek przy każdej próbie była inna i chłopak nie mógł przewidzieć z której strony nastąpi atak.
Minęły dwa tygodnie, zanim Abdelowi udało się dotrzeć do celu. Dwa tygodnie potu i krwi sączącej się z ran i nie mających czasu na zasklepienie się. Czuł, że zaczyna tracić siły.
Nadszedłczas na ostatni etap nauki. Mistrz dał mu paczkę baloników, które miał napełniać wodą.

-Co mam z nimi robić? - zapytał Abdel.

-Nic trudnego. - odpowiedział mistrz - Wprowadzisz w nią energię z taką siłą, żeby woda nie rozsadziła balonu, a jedynie zawirowała w jego wnętrzu. Przy tempie twoich postępów, dojdziesz do tego za jakiś rok. - odszedł śmiejąc się.

Abdelaziz prawie nie spał. Dzień i noc spędzał na ćwiczeniach z balonikami, które jak na złość ciągle pękały. Spędził miesiąc na tym ćwiczeniu, robiąc tylko krótkie przerwy na jedzenie i niespokojny sen. Mistrz wogóle nie kontrolował jego postępów, będąc pewien, że uczeń nie ma żadnych szans na opanowanie techniki. Mylił się jednak.
Po miesiącu Abdelaziz stanął przed nim.

-Jestem gotowy. - powiedział, a Nur z lekceważącym uśmiechem poprowadził go na tor przeszkód.

Abdelaziz zebrał energię i utworzył z niej złocistą "rękawicę". Wyskoczył przed siebie. Trzy szybkie skoki, trzy uniknięte pułapki. Dopadł do kukły, mającej imitować przeciwnika. Dotknął jej "brzucha".

-Shining Fingers! - krzyknął i wypuścił energię.

Chłopak odwrócił się i odszedł. Po pięciu sekundach manekin zaczął się palić ogniem, który wydobył się jakby z jego wnętrza. Abdel był zadowolony, że udało mu się opanować atak w tak krótkim czasie. Czuł jednak, że treningi staną się teraz jeszcze cięższe.

_________________


Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arkana Wielkie   Nie Cze 08, 2008 1:17 pm

Po powrocie z Włoch dobrze przeczytać coś pożądnego 2 lvl

_________________
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arkana Wielkie   Nie Lip 06, 2008 8:52 pm

VIII - Sprawiedliwość

Nastał kolejny dzień. Tym razem zaczął się inaczej niż wszystkie. Mistrz nie obudził go kubłem zimnej wody i nie zmuszał do ciężkiego treningu. Cały dzień był jakby zasępiony, coś go trapiło. W końcu Abdel zebrał się w sobie i zapytał.

-Mistrzu, czy coś się stało?

-Ty mi się stałeś, głupcze - Nur zrugał go jak zwykle - Idziemy.

Abdel podążył za nim w stronę miasta. Od czasu podróży do Sanktuarium nie odwiedzał tego miasta, towarzyszyłu mu jakieś złe przeczucia. Kiedy dotarli do celu jego oczom ukazał się straszliwy widok.
Miasto wyglądało mu się umarłe. Nieliczni mieszkańcy snuli się niczym cienie, pozbawieni dawnej radości życia, któryś rzucił im nienawistne spojrzenie, by po chwili zniknąc w swoim domostwie. Nie mógł uwierzyć własnym oczom. Co mogło stać się z tym miejscem?

-Nur... - wyszeptał strworzony - Co tu się stało?

-To co stało się mi. - odpowiedział mistrz. Gniew w jego głosie zastąpił smutek - Przezwyciężenie trudności jest jednym z obowiązków spoczywających na człowieku,Aby go spełnić, człowiek musi ustalić równowagę między siłami zła a dobra, które sam wykonał. Akcja powoduje reakcję. Rozum musi przewidzieć działanie wrogich sił, które mogą niszczyć albo osłabiać. Każde działanie oscyluje między dobrem a złem, a rozum nie umiejący zrównoważyć swych działań podobny jest do zgasłego słońca.

Kiedy mistrz mówił te słowa Abdel sięgnął do kieszeni, w której trzymał karty tarota. Wyciągnął jedną, ósmy Arkan Wielki - Sprawiedliwość, która symbolizowała sobą wszystko to, co właśnie powiedział jego mistrz.

-Wszystkiemu, co tutaj widzisz, jesteś winny ty. - kontynuował Nur - Decyzje, które podjęłeś przed wyruszeniem do Sanktuarium wywarły właśnie taki wpływ na życie mieszkańców. Weź się w garść... Od jutra zaczynasz odbudowę tego miasta.

Mistrz zostawił go samego, pogrążonego w żalu nad tym co zastał i co uczynił. Stał tak jeszcze długo, obserwójąc miasto i ludzi. W końcu z westchnieniem wrócił do ich obozu. Czekały go ciężkie dni...

_________________


Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arkana Wielkie   Pon Lip 07, 2008 10:40 am

DOmon Burmistrz haha 2 lvl

_________________
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arkana Wielkie   Nie Lip 13, 2008 10:37 am

IX - Pustelnik

Nie mógł być dumny z tego co zrobił. Miasto pogrążone było w głodzie i biedzie. I pomyśleć, że wszystko to było tylko i wyłącznie jego winą... Każdego ranka budził się z poczuciem winy i ruszał pomagać mieszkańcom w odbudowie ich życia. Pośród nienawistnych spojrzeń, musiał ocalić nie tylko ich, ale i siebie.
Dni Abdelaziza upływały pomiędzy podejmowaniem decyzji w imieniu Rady Miasta i pracach fizycznych. Odkrył, że jego siła i kosmos nie muszą służyć jedynie walce, ale posiadają równie efektywne zastosowania w innych dziedzinach. Wysyłając skupioną falę swojej energii był w stanie na przykład wykopać kanał irygacyjny, którego stworzenie w normalnych warunkach zajęło by conajmniej tydzień.
Wieczorami przesiadywał nad swoimi kartami, nie tyle wróżąc, co zastanawiając się nad ich znaczeniami. Tego wieczora, skupił się na dziewiątym Arkanie Wielkim - Pustelniku. W głowie usłyszał głos babki, która mówiła mu niegdyś o tej karcie.

-Ostrożność jest pancerzem mądrości. Przenikliwość chroni przed upadkiem w przepaść i niebezpieczeństwem pułapek. Niczego nie wolno zaniedbywać, mały kamyk może spowodować przewrócenie zdobywczego rydwanu. Należy raczej milczeć, niż rzucać słowa na wiatr.

Tak też robił Rycerz Jednorożca. Od czasu kiedy zobaczył efekt swoich poprzednich działań, przestał bezmyślnie mówić to, co czuje. Każde jego słowo, każda decyzja, była wyważona i dokładnie przemyślana. Każda słuszna idea znajdowała pokrycie w czynach, a każda zła zostawała jak najprędzej wyrzucana z głowy.
Dni ciężkiej pracy dawały mu satysfakcję, zwłaszcza że miasto powoli wracało do życia i dawnego piękna.
Był to chyba najdłuższy i najcięższy z jego treningów, bo ćwiczenia fizyczne czy nauka nowej techniki są niczym przy walce o odzyskanie raz utraconego zaufania i wrócenie chęci do życia duszą, które ją utraciły.

_________________


Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arkana Wielkie   Nie Lip 13, 2008 12:17 pm

2 lvl ... No panie Kopaj pan kanały Irygacyjne xD i podłączaj anteny ;D

_________________
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arkana Wielkie   Nie Lip 27, 2008 1:43 pm

X - Koło Fortuny

Miasto stało odbudowane. Rycerz Jednorożca, który najpierw pchnął je ku przepaści, teraz stał przed nim jako jego odnowiciel. Doświadczenia ostatnich dni wiele go nauczyły. Stał się jakby doroślejszy, poważniejszy, pełniejszy.
W dłoni spoczywał jego tarot. Na wierzchu leżał dziesiąty z wielkich arkanów - Koło Fortuny. Abdel mówił do siebie.

-Aby móc, trzeba chcieć. Aby działać aktywnie, trzeba się odważyć. Aby odważyć się i osiągnąć powodzenie, trzeba zachować milczenie. Aby zdobyć przywilej mocy i wiedzy tzeba umieć chcieć cierpliwie i z wytrwałością. Człowiek, który osiągnął punkt kulminacyjny życia, aby się w nim utrzymać, musi nauczyć się patrzeć spokojnym okiem w głębie przepaści.

-Jak zwykle gadasz do siebie. - usłyszał za plecami głos mistrza - Czy z twojego gadania wyszło kiedyś coś dobrego? Ruszaj się.

Abdelaziz podążył za swoim mentorem, nie bardzo wiedząc czego ten od niego chce. Stanęli na przeciw siebie, na polu, gdzie zwykli trenować.

-Wkrótcę nauczę cię ostatniej techniki. - powiedział Nur - Pokaż mi moc utkwioną w swojich rękach.

Abdelaziz uniósł dłoń, którą natychmiast spowiła złocista poświata.

-Taaak... Shining Fingers masz jako tako opanowane, ale co w momencie, kedy będziesz musiał skupić swój kosmos w jeszcze bardziej uściślonej formie, nadając mu dotakowy ładunek, dodatkową moc i w dodatku wysłać go formie pocisku?

-Może być ciężko - powiedział chłopak.

-Dla ciebie nawet niemożliwie... Ale i tak spróbujemy. W końcu jesteś w "kulminacyjnym punkcie swojego życia". - zaszydził z niego mistrz.

Abdelaziz nawet tego nie usłyszał. Już stał kilka metrów dalej pracując nad wszystkim, co powiedział mu mistrz. Skupiał swój kosmos, sprowadzał go do formy, która miała imitować pocisk, wystrzeliwał, ładował elektrycznością. Na wiele się to nie zdało. Abdelaziz wiedział, że bez nakierowania ze strony Nura, nie ma szans opanować nowego ataku. Był jednak zbyt dumny, żeby poprosić o pomysł. Potrzebował potwierdzenia swojej siły przed samym sobą.
Minęło tak kilka dni, a chłopak nie zrobił żadnych postępów. W końcu na polu pojawił się mistrz.

-Jeszcze kilka dni temu uważałeś się za najdoroślejszą i najpoważniejszą osobę na świecie. Jak widać, nie dokońca tak jest, skoro jesteś zbyt dumny, aby poprosić o pomoc. - Abdel zawstydzony opuścił głowę - Chodź ze mną. Jutro nauczę cię tej techniki, bo sam to możesz tu stać do końca świata a itak nic nie osiągniesz...

_________________


Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Arkana Wielkie   Sob Sie 02, 2008 2:00 pm

Cytat :
Pokaż mi moc utkwioną w swojich rękach.
gdyby nie ta wpadka XD nie byłoby do czego się przyczepić
2 lvl

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arkana Wielkie   Wto Wrz 02, 2008 3:47 pm

King of Hearts - trening I

Abdelaziz nie chciał narzekać, ale pobyt przy boku mistrza zaczynał mu doskwierać. Nur zamęczał go bezustannymi treningami i zadaniami. Każdy dzień wyglądał niemal tak samo i Rycerz poczół, że potrzebuje jakiejś odskoczni. Pewnego ranka oznajmił.

-Mistrzu, wychodzę. Nie będzie mnie parę dni.

-Niby dokąd? - zapytał mistrz - O ile pamiętam, to ciągle jestem twoim nauczycielem i powinieneś mnie słuchać!

-Już nie... Będę opracowywał nową technikę. Wrócę, to ci ją zaprezentuję.

-Jak chcesz. - mistrz wzruszył ramionami - Byle było na co patrzeć, bo w pzrzeciwnym wypadku nie masz po co wracać.

Abdelaziz opuścił ich skromny obóz i udał się w górę Nilu. Szedł niemal nieustannie przez dwa dni. W końcu znalazł miejsce, w którym mógł spokojnie zająć się treningiem. Okolica obfitowała w dziką zwierzynę, więc i o pokarm nie musiał się martwić.
Przystąpił do medytacji. Nie mógł zaczynać niczego pochopnie, w końcu nowa technika miała być naprawdę efektywna. Na efektowności nie zależało mu tak bardzo, byle pokazać Nurowi, że jest w stanie sam stworzyć silny atak.

-Muszę zebrać całą moc, wszystkie moje umiejętności w tej jednej sekundzie, pokazać sie jako osoba wszechstronna, która zdaje sobie sprawę ze swoich możliwości i potrafi je połączyć... Elektryczność, moja specjalność... Iluzja, coś tam umiem... Trochę leczę, ale na co mi leczenie w ataku?

Trenował nieprzerwanie, dzień i noc, uderzając fizycznie i kosmosem, któremu nadawał różne formy i kształty. Na nic się to jednak nie zdało. Nie był w stanie odkryć czegoś nowego, wszystkie jego ruchy były tylko odwzorowaniem poprzednich dokonań.
Siedział zamyślony nad brzegiem rzeki, wpatrując się w niewielkie fale. Jego myśli uciekły do dawnych czasów, książek, które czytał w dzieciństwie, rzeczy które miał okazje zaobserwować. Aż w końcu w jego głowie narodziła się myśl.
Pomyślał o Shining Fingers, ataku, którego nauczył go mistrz. Nie działał on bezpośrednio na ciało przeciwnika, tylko na jego wnętrze. Gdyby udało mu się stworzyć kolejny atak, który umieszcza ładunek jego energii w ciele przeciwnika i nie daje się jej uwolnić? To mogło się udać...
W głowie pojawił się obraz. Każdy ruch, każda "kropla" energii wypływająca z jego ciała. Wiedział już, co powinien zrobić.

_________________


Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Arkana Wielkie   Pią Wrz 05, 2008 8:02 pm

2 lvl
trochę wpadek literowych, widać głodny byłeś XD

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arkana Wielkie   Sro Wrz 24, 2008 2:19 pm

XI - Moc

Abdel był wielce niezadowolony. Okazało się, że jest jeszcze za słaby aby opanować czy też stwożyć od podstaw nową technikę. Po powrocie do obozu mistrza chodził wiecznie markotny i nadąsany. Wiedział, że zachowuje się jak dziecko, nie podejmując żadnych działań aby to zmienić, dopadło go jednak poczucie wielkiej bezsilności. Co wieczór siedział przy ognisku, wpatrując się w tańczące płomienie, zastanawiając się jakie będzie jego przeznaczenie jako Rycerza. Nie chciał "pytać" o to kart, bał się ich odpowiedzi.
W końcu Nur, którego irytowało właściwie każde jego zachowanie, usiadł obok niego.

-Dawaj karty. - warknął i nie czekając na zgodę sam chwycił za talię Abdela - Gdzie ona jest...? Nie uczyli cię, że karty tarota trzyma się zawsze ułożone w kolejności?!

W końcu znalazł to, czego szukał. Jedenasty z Wielkich Arkan, Moc, znalazł się jego dłoni. Przypatrywał się mu przez chwilę, jakby próbował sobie coś przypomnieć. W końcu powiedział.

-Nestorka twego rodu pokazała mi kiedyś prawdziwe znaczenie stwierdzenia "zdobyć moc". - zamyślił się, by po paru sekundach wyrecytować - Aby móc, trzeba mieć wiarę w swą moc. Człowiek, który ją zachowuje, idzie naprzód i przeszkody znikają przed nim jak fantomy. Aby stać się silnym, trzeba pokonać w sobie słabość serca i wypełniać swój obowiązek zgodnie z własnym sumieniem. Walka i wola zwycięstwa przynoszą efekt tylko wtedy, gdy człowiek panuje nad swą siłą i nie pozwala się jej zdominować. Należy odrzucić agresję i brutalność.

Abdel milczał, wpatrując się w ognisko. Słowa mistrza kołatały się po jego głosie, kiedy próbował zrozumieć ich znaczenie. Czy więc prawdziwał siła była jedynie kwestią wiary, woli i samokontroli? Czy odpowiednia doza samozaparcia mogła uczynić z niego na powrót tego człowieka, którym był jeszcze kilka tygodni temu?

-Do końca życia będę wdzieczny twojej babce za te słowa. Dzięki niej stałem się Rycerzem. Wtedy, kiedy usłyszałem te słowa sam byłem uczniakiem, a ona mistrzem.

-Moja babka była twoim nauczycielem? - zapytał zdziwiony.

-Nie wiedziałeś? - Nur był chyba równie zaskoczony jak Abdelaziz - Widać starucha dobrze strzegła swoich tajemnic. Twoja babka była Złotym Rycerzem, jednym z najsilniejszych, przywdziała zbroję Raka.

-Neo nosi zbroję, którą kiedyś nosiła babcia... - trudno mu było w to uwierzyć.

-Nie była długo Rycerzem, to nie było życie dla niej... Zdążyła jednak dokonac wielu zacnych czynów. Musi się przewracać w grobie obserwójąc ciebie, marnego Brązowego Rycerza... Ale jak sama mówiła: "Musisz być predysponowany do marności..."

Abdelaziz zerwał się z miejsca. Wszystkie słowa, które wypowiedział mistrz przez ostatnie kilka minut tchnęły w niego nowego ducha. Poczół, że musi w końcu przestać zachowywyać się jak skrzywdzone dziecko i znów pewnie stanąć na nogi.

-Jestem gotów...

-Najwyższy czas. - przerwał mu Nur - To teraz za to całe obijanie się przez ostatnie dni, wykonasz sto rundek dookoła miasta... ale najpierw zrób mi kolację.

_________________


Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arkana Wielkie   Czw Wrz 25, 2008 8:24 pm

2 lvl. Ja bym pacnął Mistrza za tą babke

_________________
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arkana Wielkie   Pią Paź 03, 2008 12:25 pm

XII - Wisielec

-Dlaczego mam udać się na tę wyprawę? - zapytał obużony Abdel.

Tego ranka mistrz oznajmił mu, że nie będzie go ćwiczył, dopóki nie odbędzie wyprawy w rodzinne strony. Nie zdradził mu celu tej podróży, nie dał mu żadnych wytycznych. Po prostu kazał mu iść.

-Nie kłóć się ze mną, chłopcze. - Nur podniósł głos - Bo może się to dla ciebie źle skończyć. Idź już.

Marudząc nieco, Abdelaziz spakował trochę zywności i zarzuciłskrzynię ze zbroją na plecy. Gdyby chociaż mógł poznać sens tej eskapady, to może przyszłoby mu łatwiej opuścić nauczyciela. Westchnął i otrząsnął się z tych myśli. Takie zachowanie było do niego niepodobne. Ostatnio zauważył u siebie wiele tego typu reakcji i bardzo go to niepokoiło.
Szedł już dość długo, dzień kilkukrotnie zdążył zmienić się w noc i na odwrót. Droga do Algierii nie należała do najprzyjemniejszych. Praktycznie cały szlak wiódł przez Saharę, zachaczając z rzadka o niewielkie oazy. Stawiał kolejne kroki, nie patrząc na to, gdzie idzie. Wyciągał tylko karty na chybił trafił i dokonywał szybkiech interpretacji. Przystanął, kiedy w jego dłoni znalazł się dwunasty z Wielkich Arkanów - Wisielec, karta symbolizująca pokutę.

-Konieczność ofiary wynika z prawa boskiego, które panuje bez wyjątku nad każdym stworzeniem. - mówiłdo siebie - Człowiek nie może oczekiwać w związku z nią żadnej nagrody. Przeciwnie, musi pogodzić się z niewdzięcznością ludzką. Powiedziane jest, że ten, kto nie będzie przebaczał na ziemi,będzie skazany na samotność na tamtym świecie. Wszystko, co człowiek wypracuje w czasie swojego życia, znajdzie swój odpowiednik na planie kosmicznym...

Szedł dalej, rozważając znaczenie tych słów. Nie był pewien, czy zawinił w jakiś sposób swojemu mistrzowi, czy wysłanie go na ten szlak miało być zadośćuczynieniem za jakieś błędy, czy po prostu kaprysem Nur'a. Żadna z odpowiedzi nie przychodziła mu do głowy, dopóki nie zatrzymał go straszny widok.
Na środku pustyni, gdzie piasek ciągnie sie w każdą stronę aż po horyzont, stało coś na kształt drewnianego "trzepaka". Zawieszone na nich było coś co przypominało oprawione, zwierzęce skóry. Podszedł bliżej i aż odskoczył, kiedy rozpoznał wśród nich dwie, które z pewnością należały niegdyś do ludzi.
Koło tej dziwnej konstrukcji stała tabliczka, na której arabskim pismem ktoś napisał:
"Nie jest umarłe co może spoczywać wiekami. Nawet śmierć może umrzeć wraz z dziwnymi eonami"
Musiał w zamyśleniu zboczyć ze szlaku, to znalezisko jednak, nie mogło zostać pozostawione samo sobie. Należało je zbadać...

_________________


Powrót do góry Go down
Saga
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 10/03/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arkana Wielkie   Pią Paź 03, 2008 7:50 pm

2 lvl

_________________
I don't wanna lose control, but I'm falling
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arkana Wielkie   Pią Paź 10, 2008 2:37 pm

XIII - Śmierć

Abdelaziz bardzo powoli szedł przed siebie. Tajemnicza konstrukcja, którą minął wcześniej i to, co było na niej zawieszone, z pewnością wywołało by fale strachu i obrzydzenia u niejednej osoby. On jednak był Rycerzem, nie mógł sobie pozwolić na słabość w obliczu zaistniałej sytuacji. Mijał kolejne wydmy, i kiedy już myślał, że konstrukcja jest dziełem kogoś o chorym poczuciu humoru, a piaski pustyni nic nie skrywają, zobaczył coś niesamowitego.
Pustynia w tym miejscu, przeradzała się jakby w skalny "las". Formacje czerwonego kamieia, kształtem przypominające grzyby, zajmowały sporą połać terenu. Bardzo wolno ruszył w ich kierunku, przełyając ślinę. Mimo że był pewny swoich sił, zaczynał odczówać dziwny niepokój. Jakby instynktownie czuł, że pośród skał czai się coś, czego nie powinno oglądać ludzkie oko.
Jego zmysły zaczynały go zwodzić. Wydawało mu się, że słyszy odgłos kroków, później jakby drapanie o kamień, nie był jednak w stanie stwierdzić skąd owe dźwięki dochodzą, ani co je wydaje. Mijał kolejne skały, czując coraz większy niepokój. Przestało mu się to podobać. Gdyby tylko skupiał się na drodze a nie na kartach...
I wtedy kogoś zobaczył. Skulona sylwetka, bujająca się powoli w przód i w tył, siedząca pod jednym ze skalnych "grzybów". Bez wątpienia ludzka...
Abdelaziz podążył w kierunku tajemniczej postaci.

-Co tu robisz? - zapytał cicho - To nie jest bezpieczne miejsce...

Złapał postać za ramię, co okazało się wielkim błędem. Postać zerwała się z ziemi i chwyciła, a właściwie oplotła ręką jego szyję, unosząc Abdela w górę. Jego karty rozsypały się na ziemi a jego oczom ukazał się odrażający widok. To, co uznał za człowieka, było tylko ludzką skórą... w której coś siedziało. Ruchy tego czegoś były pokraczne, jakby to, co było w środku, nie dokońca się tam mieściło. W miejscu, gdzie powinny być oczy, widniała tylko różowawa, jednolita masa.

-Ty głupi... - zacharczała istota - Ty martwy... bać się?

Kątem oka Abdel zobaczył leżącą na ziemi kartę. Trzynasty z Wielkich Arkan - Śmierć. W głowie odezwał się głos jego babki.

-To, co należy do tego świata jest przejściowe i krótkotrwałe. Najsilniejsi ulegną ostrzu kosy, jak trawa na łąkach. Rozkład ciała fizycznego zaczyna sie niepostrzeżenie. Nie należy w związu z tym odczówać obawy, gdyż śmierć jest niczym innym, jak narodzinami w innym życiu. W kimś, kto poskramia swe instynkty, dusza we wspaniałej zgodzie z prawami uniwersalnymi tworzy nowego człowieka, człowieka niebiańskiego, przeznaczonego do nieśmiertelności...

Abdelaziz złapał za trzymającą go rękę i skupił w dłoniach kosmos. Stawał się coraz gorętszy i jaśniejszy, aż w końcu Rycerz p[oczół, jak uścisk staje sie lżejszy i puszcza go. Wylądował na obu nogach, szykując się do ataku.

-Nie boję się. - powiedział - Ale ty powinnaś, bestio!

Jego dłoń otoczył złocisty blask. W jednym ruchu znalazł się tuż przed potworem.

-Shining Fingers! - krzyknął kiedy jego dłoń spoczęła na ciele istoty, a jego energia włynęła w jej ciało. Tak mu się przynajmniej zdawało.

Bestia cofnęła się parę kroków, ale nie było widać, żeby atak przyniósł jakiś większy efekt. Jedynie ludzka skóra, naciągnięta na jej cielsko uległa spaleniu, ukazując pokraczną sylwetkę. Ciało, nagie, w kolorzee jednolitego różu. Brak głowy, jedynie korpus, w którym osadzone było jedno, dość duże oko i pełna zębów jama ustna. Wszystko utrzymywało się na niesamowicie długich i chudych nogach. Tam, gdzie u ludzi były ręce, wiły się odnóża, przypominające macki. Potwór skoczył na Abdelaziza, rycząc dziko.
Atak powalił zaskoczonego chłopaka na ziemię. Jak to możliwe, że jego najsilniejszy atak nic nie dał? Bestia stanęła nad nim, pochylając swoje ciało. Jej kły błyszczały w słońcu pustyni. Musiał szybko działać... Chwycił w garść trochę piasku i cisnął go w oko potwora. Ten zaryczał dziko, cofając się i zataczając. Abdel wykorzystał ten moment. Zerwał się na równe nogi i pognał w kierunku miejsca, z którego przybył. Bestia ciągle zawodziła.

-Wkrótce tu wrócę. - powiedział do siebie chłopak - Musisz oddać moje karty potworze...

_________________


Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arkana Wielkie   Pią Paź 17, 2008 12:27 pm

OOC: Może któryś z adminów łaskawie ruszy tyłek, co? To że ktoś ocenia większość treningów nie znaczy że jak reszta ich nie pisze... Także do oceny poprzedni i ten.

King of Hearts - trening I

Abdelaziz wydostał się z siedliska tajemniczej istoty. Czym była? Na to pytanie ine znał odpowiedzi, wiedział jednak, że nie jest to coś, co powinno tak beztrosko chodzić po ziemi. Musiał pozbyć się tego potwora aby nie mógł już skrzywdzić żadnego zbłąkanego wędrowca. Jedynym problemem pozostawało odkrycie sposobu, w jaki zgładzić istotę. Jego najsilniejszy atak nie uczynił mu najmniejszej krzywdy... Z drugiej strony, niewielka ilość piasku w oku sprawiła temu czemuś niesamowity ból. To mógł być klucz do sukcesu.
Wyglądało na to, że jedynym sposobem na pokonanie bestii było wyprowadzenie silnego i precyzyjnego, punktowego ataku. Mistrz mówił mu o tym całkiem nie dawno, a on w swojej bucie chciał sam opanować ten styl ataku. Wtedy mu się nie udało, teraz nie miał wyboru. Potwór zdawał się go nie ścigać, co dawało mu trochę czasu.

-Nie znoszę pracy pod presją... - mruknął rycerz.

Drewniana konstrukcja wydawała się być odpowiednia do ćwiczeń. Belki, z której została złożona, nie były zbyt grube, więc spokojnie można było trenować na nich celność. Największy kłopot stanowiło jednak takie uformowanie energii, aby zamknąć ją w postaci niewielkiej wiązki, nie tracąc jednocześnie niczego z jej mocy. Godziny mijały, a promień kosmosu wciąż zdawał mu się zbyt duży.
Aby dodać siły swojemu atakowi, ładował go elektrycznością do granic możliwości. Ostatnio zauważył, że jego zdolności w tej dziedzinie niesamowicie się rozwinęły, praktycznie osiągając mistrzostwo. Mógł tworzyć regularne wyładowania bez najmniejszego problemu, co mogło okazać się jeszcze jednym jego atutem.
Ćwiczył bez ustanku, aż nastał mrok. Wykończony usiadł na ziemi.

-Czyżbym ciągle był za słaby? - zapytał sam siebie - Czy nie ma dla mnie szans na pokonanie bestii?

Nie spał tej nocy, obawiając się, że jeśli choć na chwilę przymnknie oczy, to potwór dopadnie go, nie dając szans na obronę.
Na horyzoncie pojawił się nieśmiały blask, a po chwili pierwsze promienie słońca padły na jego zmęczoną twarz. Dźwignął się na nogi i spojrzał na drewnianą konstrukcję. Bez zastanowienia wypalił kolejny "pocisk". Było lepiej, choć wciąż nie tak, jakby sobie tego życzył.
Westchnął zrezygnowany i ruszył w kierunku legowiska bestii.

-Nie ma co czekać... - powiedział do siebie przechodząc pod rusztowaniem - Musi mi wystarczyć to, co już umiem.

Zdało mu się, że słyszy z oddali coś jakby szyderczy śmiech. Westchnął jeszcze raz i ruszył w kierunku przeznaczenia.

_________________


Powrót do góry Go down
Saga
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 10/03/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arkana Wielkie   Pią Paź 17, 2008 1:00 pm

Ruszając łaskawie tyłek oceniam każdy z treningów na 2 lvl czyli razem 4.
Zdarzyły się chyba z trzy literówki

_________________
I don't wanna lose control, but I'm falling
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arkana Wielkie   Pią Paź 24, 2008 11:31 am

King of Hearts - trening II

Wkroczył na teren wroga. Wiedział, że gdzieś pomiędzy skalnymi formami czai się potwór, którego nie powinny oglądać ludzkie oczy. Z każdym krokiem ogarniał go coraz większy niepokój. Ciągle zdawało mu się, że słyszy skrobanie jego zakończonych pazurami stóp.

-Gdzie jesteś? - powiedział cicho.

Jakby w odpowiedzi usłyszał szmer, z którego można było wyodrębnić słowa.

-Głupi...wrócił...zdechnie...nowa skóra...

Abdelaziz przełknął ślinę. Nie podobało mu się to, bestia miała nad nim przewagę niemal w każdym aspekcie. Znał tylko jedną słabość, którą mógł wykorzystać, aby wyjść żywym z tej potyczki. Dotarł do miejsca, w którym doszło do pierwszego starcia. Jego karty leżały porozrzucane na piasku. Uważnie badając teren zaczął zbierać swoją własność. Musiał upenić się, że są wszystkie. Nie wiedział dla czego, ale czuł się pewniej, mając je zawsze przy sobie. Sięgnął po kolejną...
Najpierw poczół ogromny ciężar przygniatający go do ziemi, a poem jak coś owija się wokół jego szyi. Potwórz wykorzystał chwilę nieuwagi i zaatakował. Podniósł zaskoczonego rycerza i odwrócił w swoją stronę. Fala kosmosu wystrzelona z dłoni Abdela trafiła tuż obok oka. Przeciwnikowi nic się nie stało, jednak puścił Rycerza, który kiedy tylko dotknął ziemi rzucił się w jego kierunku.
Tak jak i ostatnim razem razy, którymi okładał potwora nie przynosiły efektu. Tracił tylko siły, próbując dosięgnąć oka, jedynego czułego punktu bestii. Uderzenie macki odrzuciło Abdela na najbliższą skałę. Oszołomiony spojrzał na stojącą nad nim istotę.

-Ja Marax... wieczny... - wycharczał.

-Muszę... - jęknął Abdel - Całe moje doświadczenie... w tej chwili...

Uniósł zaciśniętą pięść na wysokość twarzy. W akcie desperacji eksplodował kosmosem. Purpurowa aura otoczyła jego dłoń, a co parę chwil można było dostrzec cos na kształt wyładowań energetycznych. Tym razem stało się coś jeszcze. W momencie, kiedy jego energia osiągnęła najwyższy punkt, na rękawicy zbroi pojawił się symbol.



-King... of... Hearts... - wysapał Abdelaziz.

Skupiona do wąskiego promienia energia uderzyła wprost w oko potwora. Ten zaczął miotać się, uderzając na ślepo i rycząc z bólu. Abdelaziz osunął się w ciemność. Kiedy sie obudził, zobaczył przed sobą coś, co przypominało spalone szczątki dużego zwierzęcia. Potwór pewnie został zabity, przynajmniej taką miał nadzieję. Podniósł się na ziemię. Część jego kart wciąż leżała porozrzucana na ziemi. Zebrał je, upewniając się, że ma wszystkie i umęczony ruszył w dalszą drogę.

_________________


Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Arkana Wielkie   Nie Paź 26, 2008 2:09 pm

2 lvl
sprawdź jeszcze swoje ataki, czy są poprawione - bo kiedy wprowadziłeś w nich zmiany, to tego dnia wszystkie posty wycięło z forum

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arkana Wielkie   Sob Lis 15, 2008 10:53 am

XIV - Umiarkowanie

Abdelaziza powoli opuszczały siły. Marsz przez pustynie był niesamowicie męczący, a jeśli dodać do tego starcie z Maraxem, to potrzeba było nadludzkich sił, aby sprostać temu wyzwaniu. Idąc nie przestawał rzucać tysiaca obelg pod adresem mistrza, który wysłał go w tę podróż. Normalnie się tak nie zachowywał, ale tym razem uważał, że jego nauczyciel przegiął i pewnie chciał się go po prostu pozbyć.
Jego złość potęgował fakt, że karty, które zawsze traktował z dużym namaszczeniem, zostały podniszczone podczas walki z potworem. Kiedy próbował oczyścić je z piasku, porysował je jeszcze bardziej. W końcu doszedł do granicy swojej ojczyzny, a po kolejnych paru dniach znalazł się w okolicach Oranu. Obserwował miasto z oddali. Miło znów było oglądać cywilizację bardziej zaawansowaną niż ta, z którą obcował przez ostatnie miesiące. Postanowił spędzić noc za miastem.
Kiedy nastał zmrok, rozpalił ognisko i wyciągnął karty. Przeglądając je zatrzymał wzrok na czternastym z Arkan Wielkich.

-Umiarkowanie... - zaczął mówić do siebie - Wytrwałość pokonuje wszelkie przeszkody. Wielka siłą zawarta jest w kropli wody, która potrafi zniszczyć najtwardszy marmur. Aby być wybranym, człowiek musi wyzwolic się z materii...

-Której jesteś więźniem, czyż nie? - usłyszał za plecami kobiecy głos.

Abdelaziz zerwał się z miejsca i odwrócił. Jego oczom ukazała się postać, tak jasna, że musiał przymknąć oczy, aby móc wogóle patrzeć w jej stronę. Postać jaśniała złotym blaskiem. Nie był w stanie dostrzec jej twarzy, a sylwetka tajemnicej istoty zdawała sie jakby rozmazana. Najdziwniejsze było to, że nie mógł wyczuć od niej żadnej energii, więc albo potrafiła świetnie ją ukrywać, albo była po prostu zwidem zmęczonego umysłu.

-Kim jesteś? - zapytał uwalniając kosmos.

Jego ostatnie doświadczenia z istotami żyjącymi na pustyni nie były zbyt dobre, wolał więc uważać.

-Nie ma potrzeby się bać. - powiedziała istota kobiecym głosem - Zabijając Maraxa udowodniłeś, że jesteś gotowy wejsć na kolejny poziom. Chodź ze mną.

Postać sunąc kilka centymetrów nad ziemią ruszyła w strone pustyni. Nie będąc zbyt pewien czy postępuje słusznie, Abdelaziz ruszył za nią.

-Wyzwolę cię z niewoli materii... - powiedziała cicho istota.

_________________


Powrót do góry Go down
Nadira
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 07/02/2008
Liczba postów : 713

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Arkana Wielkie   Nie Lis 16, 2008 2:29 pm

Niech będą 2 poziomy, choć tak mam wrażenie że ostatnio część osób pisze opowiadanie swoich postaci.
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Arkana Wielkie   Sob Lis 22, 2008 6:21 pm

XV - Diabeł

Szedł za złocistą istotą, nie będąc pewnym dokąd go prowadzi ani czego może chcieć. Wiedział jedno, coś ciągnęło go ku niej, nie pozwalało się sprzeciwić. Stawiał kolejne kroki, pogrążony jakby w śnie na jawie. Wszystko wokół zdawało się być nie realne. Światła miasta już dawno zniknęły za horyzontem.
W końcu postać zatrzymała się i spojrzała na Abdelaziza. Jeden ruch tego, co można było uznać, za rękę i wszystkie karty, zamknięte w pudełku, które Rycerz zawsze miał przy pasie, wystrzeliły w stronę istoty. Ustawiły się w powietrzu jedna koło drugiej i zaczęły wirować dookoła postaci. W końcu smukły, złocisty palec dotknął jednej z nich. Ta nagle zaczęła rosnąć, aż osiągnęła rozmiary kilku metrów. Odwróciła się, tak, że Abdel bez trudu mógł ujrzeć obraz na niej się znajdujący. Piętnasty z Wielkich Arkanów - Diabeł.

-Dąb, wielowiekowy i silny, stawiający czoła burzom i wichrom, zostanie pewnego dnia spalony przez jedną błyskawicę. - zaczęła mówić postać - Człowiek, który nie zdobył klucza do Przeznaczenia, nie jest w stanie wyciągnąć z tego przykładu żadnej nauki na temat bezowocności swej mądrości i mocy. Człowiek, który nie rozwija swojej duchowości, ulega pokusom przekraczania prawa moralnego i podążania za swymi instynktami.

-Co przez to rozumiesz? - zapytał Abdel, nie bardzo pojmując słowa istoty.

-Nur uczył cię wielu sztuk i technik walki. Pokazał ci materialną manifestacją mocy, ale niemal całkowicie odciął cię od rozwoju duchowego. Nie dziwi mnie to zbytni, jadnak nie spodziewałam się, że będę musiała tak wiele po nim poprawiać.

-Kim jesteś, że wydajesz takie sądy?

-Nie zadawaj pytań, na które odpowiedzi wykraczają poza twoje zdolności poznawcze. Teraz pokaż, czego nauczył cię Nur.

Kolejny raz postać skinęła dłonią. Diabeł, namalowany na karcie wynurzył się z niej, wydając z siebie przeciągły ryk. Przed Abdelem stała teraz kilkumetrowa bestia, w której oczach czaiła się chęć mordu. Potwór rzucił się na Rycerza, jednak ten bez trudu uniknął ataku. Jego wielkość nie sprzyjała szybkości ciosów. Abdel bez problemów uskakiwał przed kolejnymi razami, które próbował mu wymierzyć przeciwnik.
Diabeł uderzył z całej siły, jednak i tym razem nie trafił. Abdel wyskoczył w powietrze i opadł na ogromną pięść, która utkwiła w ziemi. Jego dłoń zabłysła złotym światłem. Rycerz Jednorożca ruszył do natarcia, wbiegając po ramieniu demona. Odbił się i wystrzelił w kierunku jego głowy, na której po chwili spoczywała jego dłoń.

-Shining Fingers... - powiedział i wpuścił energię w ciało przeciwnika.

Kiedy wylądował na ziemi, Diabeł leżał już bez czucia.

-I jaki był cel tego przedstawienia? - zapytał.

-chciałam po prostu zobaczyć na co cię stać. - odpowiedziała postać - Muszę przyznać, że spisałeś się całkiem nieźle, ale dopiero jutro zaczniemy właściwy trening.

-A jeśli się nie zgodzę?

-Ta decyzja nie należy do ciebie. Tak było postanowione zanim się narodziłeś. Koniec dyskusji...

_________________


Powrót do góry Go down
Nadira
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 07/02/2008
Liczba postów : 713

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Arkana Wielkie   Nie Lis 23, 2008 5:53 pm

Uwag nie mam więc 2 poziomy zostają Ci przyznane.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Arkana Wielkie   

Powrót do góry Go down
 
Arkana Wielkie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Wielkie rody Westeros
» Katakumby
» Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~
» Historia Westeros
» Wielkie Księstwo Ro - wybrzeże

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: III ERA-
Skocz do: