Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Niespełniona miłość

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Niespełniona miłość   Czw Mar 27, 2008 4:49 pm

Alicente.....historyczne miasto portowe w południowo-wschodniej Hiszpanii Jest to jeden z najważniejszych portów hiszpańskich na Morzu Śródziemnym, połączony koleją z Madrytem i Mursją, od której oddalony jest o 74 km. Stolica prowincji o tej samej nazwie, należącej do Wspólnoty Walenckiej.To jest cel naszej podróży.Neo po dwóch daniach zbierania grupy i załatwiania wszystkich formalności związane z prowiantem i statkiem wreszcie czekał na swoją drużynę w porcie.Mają wypłynąć o punkt 6.Wszystko opłacone, pozałatwiane wystarczy tylko już popłynąć.Może i okręt nie wygląda tak okazale jak inne które właśnie stoją w porcie lecz to wszystko na co stać było Neo.Ale raczej liczy się tylko to czy dopłyną do celu bez żadnych zbędnych komplikacji.

Słońce powoli wschodziło nad horyzontem a lekki wiatr od czasu do czasu dawał o sobie znać.Rycerze natrafili na wyborną pogodę na żeglugę.Neo trzymał dalej w ręku tajemniczy list oraz pierścień.Powtarzał sobie w głowie tylko jedno pytanie.
"Ciekawe co zastanę na miejscu.... boże.. tyle lat ich nie widziałem...."
Nagle podszedł do niego kulawy na jedną nogę jednooki kapitan "okrętu".
-Hej szczurze lądowy!!!.Gdzie ta twoja zgraja przybłędów??.Wiatr powoli nabiera na sile!.Idealne warunki na podróż!.
-Poczekaj poczekaj wilku morski heh.Moi przyjaciele zaraz przybędą.Pewnie nie przywykli stawać tak wcześnie.
-No no... mam nadzieje.

Następnie kapitan odwrócił się i zaczął wydzierać się na młodych majtków którzy pieprzyli robotę mówiąc krótko.Nie oszczędzał brzydkich słów stary wydra.Kilka minut później Neo usiadł sobie nieopodal na ławce i zaczął chwilkę rozmyślać.Kapitan chwilkę na niego popatrzył zdrowym okiem i zaczął się śmiać.
-Co on kurwa psia mać??.Usnął czy co??.A niech mnie... nigdy nie zrozumiem tych "rycerzy".
Mężczyzna wyjął butelkę starego bimbru i wziął dużego łyka.
Wreszcie się coś zaczęło dziać.Znajome cosmosy oraz kilka nowych zaczęło zmierzać do umówionego miejsca spotkania.Wśród nich był oczywiście dobry znajomy Neo Abdel czy Legumir.Przeżyli razem nie jedno wyzwanie.Teraz jednak czas na kolejne...

Neo przestał "spać" jak to ładnie określił kapitan i patrzył się w stronę zmierzających rycerzy.....


Ostatnio zmieniony przez Neo dnia Czw Mar 27, 2008 7:11 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Niespełniona miłość   Czw Mar 27, 2008 5:31 pm

Abdelaziz zmierzał w kierunku przystani. Zmiana klimatu po powrocie z mroźnego Asgardu dobrze mu zrobiła. Był jakby szczęśliwszy, pełniejszy energii i silniejszy. Kiedy zbliżył się do statku, poczół kosmos Nea, który zebrał ich na tę wyprawę.
Zaciekawiło go, że od powrotu z Asgardu jego umiejętności tak wzrosły. Jeśli dobrze się skupił, był w stanie wyczuć obecność oceny znajdującej sie w jego pobliżu.
Wspiął się po pomoście na pokład statku i rozejrzał za przyjacielem. Załoga nie zrobiła na nim większego wrażenia. Zakapiory jakich mało, ale to podobno normalne w tej części świata. W końcu dojrzał przyjaciela i ruszył w jego kierunku.

-Witaj. - powiedział podając mu rękę - Kolejna wspólna wyprawa. Rośnie nam tu silna grupa.

Zadowolenie i dobry humor biły od niego bardzo mocno. Cieszył się nie tylko z powrotu w cieplejsze rejony, ale i z kolejnej przygody, na która dane im było wyruszyć.

-Więc? W czym teraz tkwi problem, że ktoś zdecydował się na zaangażowanie do tego rycerzy?

_________________


Powrót do góry Go down
LoRo1987

avatar

Dołączył/a : 28/01/2008
Liczba postów : 660

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Niespełniona miłość   Czw Mar 27, 2008 5:38 pm

Radamantis wstał o 4 rano. Wiedział że może jeszcze pospać z godzine ale nie lubił być ostatni. Zresztą Neo go znał raczej od tej dobrej strony więc lepiej nie psuć sobie opinii zwłaszcza kiedy sie jest Zjawą. Niewiele z nich może tak swobodnie chodzić po Ziemi jak on. Spakował swoje rzeczy zabrał jabłko na droge, wyskoczył oknem i ruszył po dachach miasta. Uwielbiał te biegi kiedy niebo jeszcze było ciemne a słońce dopiero wschodziło. Może dlatego że u siebie słońca nie oglądał zbyt często, chyba że zapuścił sie na krańce Tartaru co robił niezmiernie rzadko. Widział już z dachu Neo. Był sam. Rozmawiał z kapitanem jakiejś sypiącej sie łajby. Radamantis jak zwykle wpadł na szalony pomysł. Postanowił zaskoczyć troche Neo. Kiedy był już na odpowiednim dystansie, wiedział że tylko dobry fortel zaskoczy starego znajomego. Znał przecież Radamantisa od czasu pamiętnych przygód jakie ich łączyły dlatego wyczucie jego cosmo dla Neo nie było czymś trudnym. Dlatego postanowił zrobić coś czego niewiele osób potrafi. Biegł jeszcze chwile po czym się skupił i................................ pojawił za plecami Neo kładąc ręke na jego ramieniu.
-Czujny jak zawsze... Ale tego sie chyba nie spodziewałeś. Kope lat. Ktoś jeszcze ze starych znajomych ma tutaj przyjść?-zapytał Radamantis. Był zadowolony że Neo pamiętał o nim i wyciągnął go z podziemi bo wyraźnie już mu sie mierzło siedzenie z potępieńcami.
Powrót do góry Go down
Mira

avatar

Dołączył/a : 17/03/2008
Liczba postów : 147


PisanieTemat: Re: Niespełniona miłość   Czw Mar 27, 2008 5:53 pm

Trafienie do portu zajęło jej trochę czasu.Była tu tylko raz gdy trafiła do sanktuarium.A wtedy była zajęta bardziej poznawaniem nowego miejsca niż zapamiętywaniem drogi z portu do miasta.Z pomocą kilku tutejszych mieszkańców w końcu trafiła do wyznaczonego miejsca spotkania.Nie przeszkadzał jej fakt ,że wszystko odbywa się tak wcześnie.Nie należała do osób ,które lubią spać.Wogóle mało sypiała.Była ubrana tak jak lubiła.Nie wliczając w to maski , którą musiała nosić.Jej ubiór był kolorów maski lub raczej maska została dobrana do kolorów jej ubioru.Biały,czarny i złoty kolor finezyjnie mieszały się na jej stroju.Sam strój był dosyć obcisły.Na miejscu były już trzy osoby.Jedną z nich miała okazję już poznać.Pozostałą dwójkę widziała pierwszy raz w życiu.Gdy podeszła przywitała się ze wszystkimi i przedstawiła choć ta część nie była już tak mocno skierowana w stronę Abdelaziza ,kóry już ją poznał.
- Jestem Mira.Sądze ,że będzie nam się miło podróżowało.
Następnie stanęła bliżej Abdela:
- Wybieram się z wami abyś nie musiał martwić się oto ,że skrócę pewnego pana o głowę.
Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Niespełniona miłość   Czw Mar 27, 2008 6:48 pm

Legumir miał wyruszyć na kolejną wyprawę. Tym razem zrobił to dla Neo. Wiele razem przeżyli podczas ostatniej wyprawy, i miał nadzieję, że ich przyjaźń będzie trwać jeszcze ładnych parę lat.
Od ostatniej wyprawy nie minęło zbyt wiele czasu, ale Legumir dużo trenował i był potężniejszy niż ostatnio. Ubrał się w swój strój czyli białe spodnie i czerwoną koszulkę bez ramion. Wszyscy powtarzali mu, że białe spodnie sobie ubrudzi, ale nie martwił się tym. "Zawsze mogę je sobie uprać" - mówił. Do plecaka spakował trochę prowiantu i co najważniejsze - zioła, lekarstwa i czyste bandaże, bo po ostatnich zdarzeniach wolał się już zabezpieczyć, a nie szukać lekarza po wsi.
Ruszył rankiem do portu. Znał już jako-tako te tereny, w końcu jest tu już od miesiąca. Gdy doszedł na miejsce zobaczył gotowych już Rycerzy. Neo, Abdela, Mire i nieznanego mu jeszcze Radamantisa. Podszedł do nich z uśmiechem na twarzy.
- Witam was, przyjaciele. - zwrócił się do nich. Uścisnął rękę Neo, Abdelowi i Mirze. Nie widział jej wyrazu twarzy kiedy to robił, ale domyślał się jaki on jest.
- Witaj, Mira. Mam nadzieję, że jako widziałem twoją twarz to mnie nie zabijesz. - powiedział i uśmiechnął się szczerze. Potem zwrócił się do jeszcze nieznanego mu Rycerza.
- Witam Cię, jestem Legumir. Mam nadzieję, że będzie nam się mile pracowało. - powiedział i również uścisnął mu dłoń. Nie minęła sekunda gdy jeszcze raz zwrócił się do Neo.
- Przyjacielu, jestem zawsze do twojej dyspozycji. Pamiętaj, że zawsze możesz mnie poprosić o pomoc.
Do reszty przyjaciół posłał Ciepły uśmiech.

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Niespełniona miłość   Czw Mar 27, 2008 7:24 pm

Wizja przygody sprawiła, że Morpheus nie mógł spać przez całą noc. Mimo tego tuż przed brzaskiem wstał rześki i gotowy do działania.
Szybkim wzrokiem objął swoje dotychczasowe mieszkanie, upewniając się, że wszystko jest na swoim miejscu. Narzucił na siebie nowy, podróżny płaszcz i ruszył w drogę.
Nie śpieszył się, bowiem wiedział, że i tak przyjdzie przed czasem. W spokoju maszerował ku portowi. Z zaciekawieniem obserwował budzące się do życia miasto i zanim się obejrzał był już na miejscu.
Swoich nowych towarzyszy wyczuł bez problemu. Jedni dysponowali niesamowitą mocą, natomiast inni, podobnie tak jak on, byli jeszcze nowicjuszami.
Na miejscu rozpoznał kilka nowych twarzy. Wymienił uściski z Legumirem oraz Abdelazizem. W towarzyszach podróży rozpoznał też Mirę, którą obdarzył zawadiackim uśmiechem. Na statku znajdowało się także kilku nieznajomych, którzy dysponowali dość potężną mocą.
- Jestem Morpheus - przywitał się z nimi. - Miło mi was poznać, zacni Rycerze. Mam nadzieję, że wiele się od was nauczę. Co jest celem naszej podróży? - zapytał.
Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Niespełniona miłość   Czw Mar 27, 2008 9:36 pm

Popatrzył chwilkę na zgromadzonych rycerzy.Uśmiechnął się szczerze do Radamantisa który pojawił się nagle od tyłu.Bardzo chłopaka zaskoczył.Zauważył także nową postać w masce.Pierwszy raz ją dopiero widzi.Oczywiście jak mógłby Neo zapomnieć o "starym" dzielnym znajomym Legumirze.Cieszył się również na jego widok.Na pewno wkład jaki wniesie w tą wyprawę będzie nieoceniony.Pomimo że jest nasz już dużo przywódca tej misji dalej kogoś wypatrywał.Kogo to może jeszcze nieść los??.Najwyraźniej przygoda ta będzie niesamowicie trudna jeżeli Neo potrzeba aż takiej pomocy.Jednak nie pora sobie zaprzątać tym głowy.A właśnie.... prawię bym zapomniał o Abdelu który tutaj pierwszy przybył.
-Witam Cię przyjacielu.Hah coś często muszę prosić Cię o pomoc.... heh.Jednak z Tobą u boku będzie na pewno wszystkim raźniej.A co do celu naszej misji.Posłuchajcie wszyscy.Nie ma raczej sensu teraz wyjawić wszystkich szczegółów.Jak dotrą wszyscy wtedy przy kolacji opowiem wszystko.Lecz ostrzegam każdego z was.Misja ta jest niezwykle niebezpieczna.... nawet bym zaryzykował mówiąc iż jest groźniejsza od misji w Asgardzie.Więc jeżeli ktoś nie czuje się na siłach może odejść.Zrozumiem.

Przez chwilę zapanowała niezręczna cisza.Neo popatrzył się chwilkę na młodego Morpheusa.Bardzo dawno go nie widział.Czasem myślał iż zginął gdzieś podczas boju.Jednak na szczęście się pomylił.Minuty nieubłaganie dalej leciały.Neo popatrzył się na łódź która mają wszyscy popłynąć do Hiszpani.
-Ahhhh pewnie się spodziewaliście iż zatrudnię jakąś profesionalną załogę oraz wynajmę wielki okręt??.Hah niestety... moje fundusze na to nie pozwoliły.Jednak kapitan mi powiedział iż nie będziemy zbyt długo płynąć do celu.Przy pomyślnych wiatrach może to zająć góra 4 dni.I przy okazji lepiej się poznamy... po biesiadujemy lub coś w tym stylu.Jakoś wolny czas trzeba sobie wypełnić.O prowiant nie musicie się martwić.Także wszystko co najważniejsze wykupiłem.Jedyne o co proszę to abyście mieli wszyscy oczy szeroko otwarte.Sam nie wiem co możemy na miejscu spotkać gdyż nie byłem tam od.... niepamiętnych czasów.Ale już dobrze.... nie będę was zanudzać.Wsiadajcie na pokład.Ja tutaj jeszcze poczekam aż przyjdzie reszta towarzyszy....

Neo następnie jeszcze raz uśmiechnął się do pozostałych.Jest w przewybornym nastroju.Na wieść o nowej przygodzie zawsze ma podniesione ciśnienie z emocji.
W końcu sam sobie wymyślił takie hasełko:
"Nowa przygoda... nowe znajomości....walka i nic więcej do życia nie potrzeba..."
Chłopak następnie zaczął wypatrywać pozostałą dwójkę rycerzy....
Powrót do góry Go down
Saga
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 10/03/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Niespełniona miłość   Czw Mar 27, 2008 9:43 pm

Brązowy płaszcz powiewał lekko na porannym rzeźkim powietrzu.Gdzieś w głębi siebie czuł ,że kolejne wypawy zaczynają go w pewien sposób nużyć.Trudno było powiedzieć żeby się zestarzał.
W końcu był jeszcze bardzo młody.Kryzys wieku średniego też mu raczej nie groził.Chodziło o coś innego.Czuł ,że w pewnym sensie ucieka od pozostałych rycerzy lub kandydatów na nich.Nie rozumiał jak można oddać swoje życie aż w takim stopniu jakiemuś bogowi.Komuś kto zawsze będzie ponad nimi.Sam był na usługach Asgardu ale czy byłby wstanie oddać życie za kapłankę Hildę Polaris.
Z myśli wyrwał go widok czekających już osób.Jego zwrok przykuła w szczególności jedna postać.Postać dziewczyny, którą niestety psuła maska.
- "Kto wpadł na ten pomysł z tymi maskami" - pomyślał.
Gdy znalazł się wśród osób postanowił się przedstawić.
- Jestem Anakin i jak sądze przez jakiś czas będziemy skazani na siebie.Licze ,że będzie to raczej pozytywne skazanie.
Stanął nieopodal dziewczyny:
- Maska perfekcyjnie dopasowana do stroju.Wielki Mistrz robi je na zamówienie ?

_________________
I don't wanna lose control, but I'm falling
Powrót do góry Go down
dante4444

avatar

Dołączył/a : 25/03/2008
Liczba postów : 491

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Niespełniona miłość   Czw Mar 27, 2008 10:53 pm

Przybieglem zdyszany strasznie. Po chwili dluższej jak już odzyskalem dech w piersiach powiedzialem;
- witajcie. przepraszam za spóźnienie, ale chyba zabladzilem troszke. to sie juz wiecej nie powtorzy!!-powiedzialem z entuzjazmem- rozumiem, że tylko na mnie jeszcze czekaliscie ??... ah... przepraszam. Zapomnialem się przedstawic. Mam na imie Dante. pochodze z dalekiej polnocy gdzie nigdy nie ma zielonej trawy i slonca takiego jakie jest tutaj. Pretenduje do zbroi Łabedzia. moze jestem najslabszy z was ale napewno do czegos wam się przydam....-zawahalem sie- chociazby jako tarcza żywa-dodalem w duchu.
Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Niespełniona miłość   Pią Mar 28, 2008 7:52 am

Legumir cieszył się, że mógł po raz kolejny zobaczyć znajome twarze, a także że mógł pomóc Neo. Towarzystwo Abdela też sprawiało mu przyjemność. Podszedł do nas kolejny Rycerz.
- Witaj Anakinie. Jestem Legumir i mam nadzieję, że będzie nam się dobrze współpracowało. - potem powtórzył to samo, do dopiero co przybyłego Dantego.
Wszedł na pokład statku, tak jak prosił o to Neo.

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
LoRo1987

avatar

Dołączył/a : 28/01/2008
Liczba postów : 660

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Niespełniona miłość   Pią Mar 28, 2008 9:43 am

Radamantis od momentu jak pojawił się przy Neo nie mógł oderwać wzroku od kobiety. Spotkał co prawda pare kobiet-rycerzy ale żadna nie ściągała jego wzroku na siebie jak ta. Kiedy podeszła i sie przedstawiła Radamantis z największym trudem odpowiedział i tylko dzięki niezwykłemu opanowaniu którego nauczył sie za młodu nie spłonął rumieńcem. Na szczęście z opresji uratowało go przybycie dwóch kolejnych rycerzy. Przywitał sie z Anakinem i poczuł że mogą mieć wiele ze sobą wspólnego. Potem zerknął na zdyszanego Dantego.
-Mówisz że wychowałeś się na dalekiej Syberii?Tak sie fajnie składa że też spędziłem tam troche czasu-powiedział Radamantis po czym uścisnął rękę spóźnialskiemu. Jego wzrok jednak co chwile dyskretnie zmierzał w strone Miry...
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Niespełniona miłość   Pią Mar 28, 2008 9:49 am

Abdelaziz stał oparty o burtę statku i przyglądał się beskresowi morza. Zawsze go to uspokajało i pomagało mu się wyciszyć. Kiedy pojawiali się nowi towarzysze, witał ich uprzejmym skinieniem głową.
Wyglądało na to, że Neo zgromadził dużą liczbę rycerzy, mających udać sie z nim na tę wyprawę. Zastanawiało go, czy jest to zadanie na tyle trudne, że potrzebny jest ich aż cały legion.
Odwrócił się i spojrzał na towarzyszy. Część z nich znał i cieszył go ich obecność, innych miał dopiero poznać, jak wysłannika Asgardu. Przyglądał się, jak witają się, poznają, rozmawiają. On sam cierpliwie czekał na początek tej podróży.

_________________


Powrót do góry Go down
dante4444

avatar

Dołączył/a : 25/03/2008
Liczba postów : 491

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Niespełniona miłość   Pią Mar 28, 2008 11:00 am

Zerknalem na Radamantisa.
- tak ?? wiec rozumiesz o czym mowie. Jestem juz tutaj troszke i dopiero teraz przywyklem do tej temperatury.... i do tego slonca..-dodalem po chwili-Podobalo Ci sie w moich stronach ?? Bardzo ladne niebo jest nocami... heh.. szczegolnie latem... choc dla was-spojrzalem po wszystkich- nadal bylaby to zima. ale dosc o mnie, ruszamy ??-spojrzal na dziewczyne. nie widzial jeszcze dziewczyny w masce-Ladna masz maske towarzyszko, ale chyba nie doslyszalem imienia Twego. ja mam na imie Dante, jak juz wspominalem przed chwila.
Powrót do góry Go down
Mira

avatar

Dołączył/a : 17/03/2008
Liczba postów : 147


PisanieTemat: Re: Niespełniona miłość   Pią Mar 28, 2008 2:26 pm

Dziewczyna przedstawiła się osobą ,które przybyły później niż ona.
- Nie Wielki Mistrz nie robi ich na zamówienie - odpowiedziała dosyć szorstko nieznajomemu.Nie była na niego zła za to co powiedział.Zdawała sobie sprawę ,że te słowa były próbą zaczepki.Tak samo jak robią to młodzi chłopcy by zwrócić uwagę dziewczyn.Po chwili namysłu dodała:
- Uważaj na swoją piękną buźkę bo czasami i tobie będzie potrzebna maska tylko z zupełnie innych powodów.
Uśmiech malował się na jej twarzy jednak dzięki masce nikt tego nie widział.Po swojej odpowiedzi skierowała się na statek.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Niespełniona miłość   Pią Mar 28, 2008 2:37 pm

Wcześniej nie dostrzegał w dziewczynie żadnych ciekawych aspektów. Teraz widząc jak radzi sobie z zaczepkami innych Rycerzy, dojrzał w niej silną osobowość.
- Da sobie radę - pomyślał.
Spojrzał na dowódcę wyprawy i dostrzegł w nim grymas oczekiwania:
- Co Cię trapi, Panie? - zapytał. - Czyżbyśmy na kogoś czekali? Jeśli nie, to co trzyma nas jeszcze w porcie? Ruszajmy! Ku przygodzie!
Nie krył swojego entuzjazmu. Po raz pierwszy, od chwili opuszczenia rodzinnego gniazda, miał okazję spotkać tak zacnych wojowników. W najbliższym czasie nadejdzie niejedna okazja do nauczenia się czegoś nowego, aż nie mógł doczekać się aż to nastąpi...
Powrót do góry Go down
Saga
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 10/03/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Niespełniona miłość   Pią Mar 28, 2008 5:20 pm

- Coś mi się zdaje,że zabraliście ją tylko dla rozrywki - rzekł niby do rycerzy ,którzy nadal stali obok niego ale na tyle głośno by dziewczyna usłyszała.
- Chyba pora by ruszyć się na statek.- wyszeptał sam do siebie.Po czym dosyć niespodziewanie zaczął truchtać w kierunku ich środka lokomocji.Zabieg ten miał na celu znalezienie się za dziewczyną.Następnie zwolnił i szedł za dziewczyną
- Masz ładne nogi ale musimy trochę popracować nad charakterkiem.Nie martw się.Będziemy na to mieli dużo czasu.Jak wrócimy będziesz całkiem inna.Ach i radzę ci uważać w końcu będziesz wśród tylu wyposzczonych mężczyzn.Nigdy nie wiadomo co mogą zrobić.Jednak na mnie możesz liczyć pomogę ci gdyby się do ciebie dobierali.- mówił to wszystko półszeptem.Gdy skończył zaśmiał się.Jak narazie traktował całą tą misję jako zabawę.Nie miał powodu by było inaczej.Doskonale znał swoje możliwości i nie sądził aby coś lub ktoś podczas tego zadania mógł mu zrobić krzywdę.

_________________
I don't wanna lose control, but I'm falling
Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Niespełniona miłość   Pią Mar 28, 2008 6:56 pm

Wreszcie wszyscy w komplecie weszli na statek.Kapitan może już odpłynąć od portu i udać się na otwarte Morze Śródziemne.Jest koło godziny 8.Słońce już powoli zaczyna mocno świecić a towarzyszy temu cudowna pogoda.Idealna na żeglugę.Każdy z uczestników tej wyprawy cieszy się na swój sposób z udziału w przygodzie.Rozmawiają na można powiedzieć wszystkie tematy a najczęściej o Mirze.Z drugiej jednak strony nie ma się co dziwić.Jest jedyną kobietą na tym okręcie a wokół tylu niewyrzytych mężczyzn.Lecz Neo nie przejmuje się o jej bezpieczeństwo gdyż wie iż dziewczyna na pewno sobie poradzi jak ktoś chciałby ją......hmmmmm.
Wreszcie wypłynęli na otwartą przestrzeń.Wokół nic nie widać.Tylko wydaje się że jest bezkresne morze....takie spokojne....

Kilka godzin później nareszcie nastąpiła pora obiadowa.Wszyscy zebrali się w dużym pomieszczeniu,które kapitan śmiesznie nazywa "restauracją".Kucharz właśnie zaczynał coś przyrządzać dobrego do jedzenia.Oczywiście rycerze mogą być spokojni iż się nie otrują tym jedzeniem gdyż sam przywódca kupił wszystkie składniki.Neo wstał z krzesła i zaczął spokojnie.
-No... wreszcie chciałbym przywitać wszystkich razem.Dość licznie się tutaj zebraliśmy ale to ma bardzo ważny powód.Otóż w małym mieście na południowym-wschodzie Hiszpanii zwanej Alicente ludzie do pewnej chwili żyli spokojnie i w dostatku.Każdy szanował się nawzajem a do konfliktów dochodzi bardzo rzadko.Nikt praktycznie nie potrafi się tam bronić.I niestety ktoś musiał ją w końcu zaatakować.Skąd to wiem??.Syn mego.... byłego przyjaciela.... wysłał mi list i posłańca który mi wszystko opowiedział.Czemu byłego przyjaciela?.Oddał życie za swą rodzinę.Dlatego zebrałem was tu wszystkich i proszę o pomoc.Banda nie jakiego El Diablo zasiała tam terror... prawdziwy terror.Dziwie się że ludzie tak długo wytrzymali....ale nie ważne.To co najważniejsze wam na razie powiedziałem.Jeżeli jeszcze macie jeszcze jakieś pytania to proszę... mówcie śmiało.

W tej chwili wszedł kucharz z ogromną misą przysmaków.Uśmiechnął się tylko i kiwną głową aby rycerze się zajadali.A rzeczywiście jest co jeść.Sałateczki,owoce morza,kanapeczki.Widać na pierwszy rzut oka iż ten kucharz ma talent do tego co robi.Przyniósł także kilka butelek dobrego alkoholu.Neo wzniósł kielich z winem i znów spokojnym tonem zaczął.
-Wypijmy rycerze za pomyślny przebieg tej wyprawy!!!
A następnie wziął kawałek jakiegoś dobrze upieczonego kraba i zaczął go wcinać ze smakiem.Również jest chłopak ciekaw na reakcję pozostałych członków wyprawy....
Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Niespełniona miłość   Pią Mar 28, 2008 9:01 pm

Legumir słuchał uważnie tego co powiedział i m przewodnik. Terror. Rycerze muszę temu zaradzać i takie właśnie jest nasze zadanie.
Razem z innymi wzniósł toast. Wziął to samo co Neo, czyli pieczonego kraba i zaczął jeść. Zachciało mu się śmiać, bo Neo pretenduje do Zbroi Raka, a właśnie jemy coś podobnego. Gdy skończył jeść zapytał przewodnika.
- Powiedziałeś nam to co najważniejsze. A mniej ważne rzeczy? Musimy wiedzieć wszystko. Będziemy starali się temu zaradzić. Myślę, że ktoś będzie musiał pomóc tym ludziom, a inni rozprawić się z bandą El Diablo.
Potem zabrał się do jedzenie czegoś więcej, bo trzeba nabrać siły do czekającej ich wyprawy.

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Niespełniona miłość   Pią Mar 28, 2008 9:22 pm

Abdelaziz siedział wygodnie i powoli konsumował posiłek. Wysłuchał w milczeniu tego, co Neo miał im do powiedzenia, a następnie pytania Legumira. Zamyślił się, by po chwili powiedzieć.

-Alicente to małe miasteczko. Takie miejsca często tworzą dość hermetyczne środowisko i sam fakt, że jakiekolwiek informacje wypłynęły poza jego granice świadczy o powadze sytuacji. Wierzę, że póki co możemy się opierać głównie na domysłach? Kim jest El Diablo? Czy to jakiś miejscowy opryszek czy też potężniejszy przeciwnik? Taka wiedza mogła by się przydać.

Zaczął dłubać widelcem w resztkach na swoim talerzu. Przesuwał je drobił bez większego celu czy sensu. Starał się przeanalizować sytuację, co przy tylu niewiadomych mogło okazać się zadaniem co najmniej trudnym.

-Jedno jest pewne. Kiedy dotrzemy do celu, trzeba będzie mieć się na baczności.

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Niespełniona miłość   Pią Mar 28, 2008 9:49 pm

Ze smakiem zagryzał się przysmakami przygotowanymi przez szefa kuchni. Z uwagą przysłuchiwał się słowom wypowiadanym przez jego kompanów. Wyczuwając powagę sytuacji, ani myślał sobie żartować.
- Przyjaciele - rzekł do wszystkich zgromadzonych. - musimy wytężyć wszystkie siły jakimi dysponujemy, aby ulżyć w cierpieniu tym biednym ludziom. Taka jest nasza rola, po to zostaliśmy obrońcami słabszych i uciśnionych, aby nieść im pomoc.
Przerwał swoją wypowiedź i zamyślił się na moment:
- Chyba nie będzie to łatwe, bo jak do tej pory każdy ślini się na widok dziewczyny - pomyślał i spojrzał na Mirę. - Mam nadzieję, że podobna będzie reakcja El Diablo i jego kompanów...
Po ostatnim zdaniu uśmiechnął się sam do siebie i ponownie zaczął dłubać w jedzeniu.
Powrót do góry Go down
dante4444

avatar

Dołączył/a : 25/03/2008
Liczba postów : 491

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Niespełniona miłość   Pią Mar 28, 2008 11:03 pm

Sluchalem uwaznie wszsytkiego.
- Bedziemy musieli walczyc ?? wiem ze jestesmy niby do tego stworzeni ale moglibysmy chociaz sprobowac ta misje bez walki przejsc. choc pewnie bez niej sie nie obejdzie bo zapewne bedziemy mieli doczynienia tylko z bezmozgimi zbirami. i ewentualnie mkukielkami. ten caly El Diablo.... mamy jakis jego opis moze?? i jakies konkretne informacje gdzie ma siedzibe ??
Czekalem na odpowiedz zajadajacych sie kompanow.
Powrót do góry Go down
Mira

avatar

Dołączył/a : 17/03/2008
Liczba postów : 147


PisanieTemat: Re: Niespełniona miłość   Sob Mar 29, 2008 9:41 am

Uważnie wysłuchała tego co miał do powiedzenie ich przywódca.Po tym co usłyszała jej myśli przeniosły się do Indii.Tam takie sytuacje nie były niczym szczególnym z tą różnicą ,że wieśniacy potrafili się bronić przed najeźdzcą.
Możliwe jednak ,że sytuacja w Alicente była całkiem inna.W końcu nie miała pojęcia kim jest ten El Diablo lub być może czym.
Jedzenie bardzo jej smakowało.Nie miała do niego żadnych zastrzeżeń.Po tym jak wygląda statek oraz załoga posiłek wyrastał wysoko poza poprzednie dwa elementy podróży. Wszystko o co można było zapytać zostało już chyba wygłoszone przez innych dlatego nie zabierała głosu.Zamiast tego wolała przyglądać się pozostałym uczestnikom, z którymi będzie miała okazję współpracować.
Jak narazie największe 'wrażenie' z nowo poznanych wywarł na niej nijaki Anakin ze względu na jego łatwość w nawiązywaniu kontaktu.Mimo ,że robił to kosztem jej osoby rozumiała,że to tylko żarty.Poza tym miał on inne podejście do tej wyprawy od pozostałych.Przynajmniej tak jej się zdawało.
Oprócz Asdardczyka również Abdel znajdował się gdzieś 'bliżej' niej niż pozostali.Ale o jego zaletach zdążyła przekonać się już wcześniej.
Powrót do góry Go down
LoRo1987

avatar

Dołączył/a : 28/01/2008
Liczba postów : 660

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Niespełniona miłość   Sob Mar 29, 2008 12:13 pm

Radamantis podczas uczty siedział cicho. Rozmyślał na temat kolejnej podróży. Swoim zwyczajem wyłapywał najważniejsze fakty z wypowiedzi Przywódcy. Spoglądał czasem w strone Miry ale nie robił już tego tak często jak wcześniej dochodząc do wniosku że Mire może poznać lepiej później a chwilowo ma pare łbów do ukręcenia i pareset osób do obronienia przed zbirami. Podobał mu sie pomysł załatwienia sprawy bez walki ale zbyt wiele razy brał udział w podobnych wyprawach żeby wiedzieć że zawsze trzeba zastować przemoc...
Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Niespełniona miłość   Sob Mar 29, 2008 12:29 pm

Wysłuchał uważnie wszystkich pytań oraz uwag rycerzy.Najpierw zwrócił się do Abdela gdyż on zadał bardzo ciekawe pytanie.
-Przepraszam przyjacielu ale w życiu na oczy tego zbira nie widziałem.Ale jednak musi być to jakaś potężna postać gdyż przewodzi całą bandą która opanowała to miasteczko.I tutaj już obmyśliłem pewien plan.Zaraz po tym jak przybędziemy do Alicente przebierzemy się za "tutejszych" aby nie zwracać zbytnio uwagi tych bandytów.Jest nas dość sporo więc rozdzielimy się dwójkami.Każdy z was będzie mieć za zadanie najpierw dowiedzieć się tyle informacji ile się da.Lecz róbcie to tak aby nie wzbudzać żadnych podejrzeń.Dlaczego??.Nie jestem w stanie ocenić jak silni mogą być bandyci.Kiedy wy będziecie zbierać informację ja udam się do rodziny mego zmarłego przyjaciela....

Chwilę przestał mówić aby złapać oddech i pomyśleć.Następnie zwrócił się do energicznego Morpheusa.
-Hehe może i będą się ślinić hehe.A z tym "ślinieniem" masz troszkę racji.Ale co na to można poradzić??.Mira wie najlepiej z kim chce porozmawiać a kogo olać.Ale to nie ważne.Więc teraz podejmijcie decyzję z kim chcecie być w parze.
Jako że Dante jest z nas najmniej doświadczony ja wezmę go ze sobą.I pamiętajcie!.Dobierzcie się tak abyście się ochraniali nawzajem gdy będzie taka potrzeba.
Następnie czekał na reakcję rycerzy gdy wszedł do sali kapitan okrętu.
-Ooooo widzę że mamy tutaj mała popijawkę.To dobrze dobrze... wiecie że alkohol na morzu lepiej uderza do głowy??.Hahaha.
-Witaj kapitanie-odrzekł Neo.No i jak się płynie??.
-A dobrze, dobrze... mamy lekki przeciek ale już te śmierdziele to załatwiają.
-Przeciek??.
-Tak.. to normalne.Phhhh hahahah.Nie no żartuje sztywniaku.Jakoś trzeba polepszyć tą smętną atmosferę.Co to... ktoś zmarł??.
-Bardzo śmieszny żart, haha.A idź kapitanie sprawdź czy ciebie nie ma przypadkiem przy sterach.
-Ehhhh widzę że nie jestem potrzebny...ale jak coś to jestem na zawołanie.

Następnie stary cap wziął butelkę bimbru z kuchni i udał sie mostek.Wreszcie rycerze mogli spokojnie sobie porozmawiać o tej sytuacji.Powoli słońce zaczęło zachodzić za horyzontem.Jeszcze ostatnie blaski raziły rycerzy po oczach.Niedługo ma nastąpić pierwsza noc na tym statku a chyba wiadome jest iż noce mogą być chłodne i deszczowe.Czasami może też przydarzyć się lekki sztorm ale....bardzo rzadko to się zdarza.Jakiś majtek zaczął powoli zbierać talerze aby zrobić miejsce na deser... przysmak szefa kuchni.Najwidoczniej Neo bardzo zadbał o żołądki rycerzy.
"Szczęśliwy rycerz to najedzony rycerz".Tak sobie powtarzał kucharz który już kończył przyrządzać ostatni deser.Neo podziękował mu za tak świetnie przygotowany obiad.Kazał mu zrobić sobie godzinkę przerwy.
-Mam nadzieję że będziecie dobrze dogadywać się między sobą.To jest chyba istotne moim zdaniem.Ten El diabolo....naprawdę coś czuję że nie jest zwykłym zbirem... mam takie dziwne przeczucie.Oczywiście się mogę mylić.Wszystkiego się dowiemy gdy przybędziemy.. teraz jak Abdel powiedział... to tylko domysły...

Następnie chłopak usiadł na krześle.Napił się ponownie wina i czekał na decyzję rycerzy....
Powrót do góry Go down
Legumir

avatar

Dołączył/a : 24/02/2008
Liczba postów : 677

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Niespełniona miłość   Sob Mar 29, 2008 12:36 pm

Legumir wiedział, że właśnie do czegoś takiego dojdzie. W końcu - to było jego celem od samego początku, ale może go źle zrozumiano. Chciał pójść z Abdelem, albo Neo, ale jak powiedział musimy siebie nawzajem osłaniać, więc nie wiedział z kim ma pójść.

_________________
Legumir "Alone"


"To nasze wybory pokazują kim naprawdę jesteśmy,
o wiele bardziej niż nasze zdolności...

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Niespełniona miłość   

Powrót do góry Go down
 
Niespełniona miłość
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 13Idź do strony : 1, 2, 3 ... 11, 12, 13  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: III ERA-
Skocz do: