Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokuta...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Pokuta...   Pon Mar 26, 2007 8:22 am

Rushifua był w podróży już 8 dzień, przednim błyszczał wodospad nie opodal pięciu wzgórz. Stary mistrz siedział na kamieniu, patrząc w nurt rzeki. Rushifua podszedł do niego i padł na kolana.
-Wielki mistrzu, jestem Rushifua i jestem uczniem Alegoris.- Rushifua ze wstydem spojrzał w kamienie, swoimi ślepymi oczami.- Przybywam do ciebie ponieważ, wydarzyła się rzecz straszna, a to wszystko przeze mnie.- Stary Mistrz poruszył się nieznacznie, a jego oczy powiększyły się.- Ares zawładnął moim ciałem i nakazał mi zabić Atenę, prawię tego dokonałem gdyby, nie Saga i mój brat, uczyniłbym straszną rzecz, do której zmusił mnie Ares.
-Przyszedłeś tu po wybaczenie?- Zapytał Wielki Mistrz.- Jeśli tak, to marnujesz swój czas.
-Nie przyszedłem po przebaczenie.- Odparł z pokorą Rushifua.- Przyszedłem po pokute, która mogłaby pozwolić mi powrócić do świątyni bez hańby na sercu.
-Jak, chcesz tego dokonać, gdy na twoich plecach nadal widnieje symbol Aresa?- Stary Mistrz podszedł do chłopaka.- Wiem, że Świątynia walczy teraz z Aresem, pewnie, jeszcze wielu trafi w jego ręce, twoją pokutą będzie zdobycie wody z rzeki życia, która sprawi, że moc Aresa, nie będzie działać na tych, którzy się jej napiją.
-Gdzie mogę ją zdobyć.- Zapytał Rushifua.- Gdzie znajdę źródło życia?
-Musisz, przeżyć własną śmierć, aby wejść do królestwa Hadesa, gdzie bije źródło życia.- Powiedział Stary Mistrz.- Weź ten napój i wypij go, zatrzyma twoje serce na 2 godziny, przez 2 godziny będzie w królestwie Hadesa.
Rushifua bez zastanowienia wypił napój, jego powieki zamknęły się, a on sam upadł na ziemie. Wielki Mistrz spojrzał w twarz ucznia świątyni.
-Jesteś odważny Rushifua.- Wielki Mistrz usiadł na swoim kamieniu.- Ryzykujesz tak wiele, aby zdobyć wodę życia, nie dla siebie ale dla swoich braci, z świątyni.
Rushifua obudził się tuż przed rzeką Styks. Dusze poległych zganiane przez strażników prowadzone były, do łodzi Charona. Podniósł się i ujrzał cień Starego Mistrza.
-Masz tylko dwie godziny, idź w górę rzeki Styks.
Rushifua bez ociągania ruszył, w górę, rzeki ostrożnie stawiał kroki, bo jego oczy nawet w królestwie zmarłych były ślepe. Tylko plusk rzeki zmarłych mu towarzyszył w tej wędrówce, Rushifua ciągle żałował, że niema swojej harfy.
-Kto tu idzie, kto śmie przeszkadzać strażnikowi źródła życia.- rozległ się piskliwy głos.- Wracaj do łodzi Charona.
-Przybyłem po wodę życia.- Odpowiedział hardo Rushifua.- I nie odejdę.
-To giń.- Przed ucznia wyskoczyła chuda postać o pazurzastych łapach, na twarzy miał okropną maskę gorgony.- Maska gorgony na ciebie nie działa?
-Nie.- Rushifua dotknął maski na twarzy stwora, pod palcami wyczuł wężowe włosy i okrutną twarz.- Jestem ślepy.
-Przeszedłeś próbę choć zemną.- Powiedział goblin.- Ty podążyć za Goblinem.
Goblin zaczął uciekać, ale Rushifua zjawił się tuż przednim, chwytając go za kark. Goblin wrzeszczał i próbował uciekać.
-Przecież, jesteś ślepy.- Krzyknął Goblin.
-Tak, ale widzę twoją Aurę i uczucia.- Odparł Rushifua i zaczął iść za Goblinem.- A teraz bez żadnych sztuczek, prowadź.
-Choć za mną.- Goblin biegł przez jaskinie, aż dobiegł do rozległej komnaty i schował się za kolumną.- Wejdź, wejdź prosimy cię.- Warknął Goblin, i patrzył jak Rushifua wchodzi do komnaty.- Obudźcie się wy, którzy bronicie źródła życia.
Ściany komnaty były wyłożone duszami, które jęczały z bólu i cierpienia. Ich oczy stały się czerwone i rzuciły się na Rushifua.
-Niech jego krew zaspokoi wasze cierpienia.- Krzyknął Goblin.
-Nie mogę teraz umrzeć.- Krzyknął Rushifua zjawy rozrywały go na części. Bez swojej harfy uczeń był bezbronny.- Zostawcie mnie, wybacz Ateno nie mam już sił, wybaczcie przyjaciele Sago, Morganie.
Rushifua leżał na ziemie gdy ujrzał Atenę i poczuł jej kosmos na sobie, czysty i delikatny poruszał jego martwe czarne serce, pełne jadu Aresa.
-Rycerzu.- Głos Ateny był taki czysty i delikatny.- Musisz żyć, potrzebujemy cię w decydującej bitwie.
-Ateno.- Wyszeptał Rushifua.- Po tym co ci zrobiłem?
-To nie ty, ale Ares wszystkiemu jest winien.- Atena zaczęła się oddalać.- Wstań, Wstań.
-Łap.- Krzyknął męski głos.
Pod ręce Rushifua zleciała piękna Harfa białego koloru. Rushifua chwycił harfę i zaczął grać. Dusze zmarłych zawahały się przez chwilę.
-Nie co on robi.- Krzyknął Goblin.- On gra kołysankę, zaraz ukołysze ich do snu.
Goblin skoczył na ramiona Rushifua, ale jego kosmos zapłonął i łapy stwora pokryły się bąblami. Dusze powróciły do kamieni. Rushifua cisnął goblinem o ścianę i wykonał Atak Energii Kosmicznej (79 dmg).
-Już cię zaprowadzę.- Uszy Goblina oklapły.
Stwór poprowadził Rushifua do małej jaskini, przed uczniem rozlegał się plusk wody i piękna oaza rosła dookoła, zwierzęta baraszkowały a drzewa szumiały. Rushifua skręcił i szedł do południowej ściany. Uczeń widział niebieską poświatę, która lśniła niebieskim światłem.
-Nie, przecież moja iluzja, była taka dokładna.- Goblin skakał wściekle po ziemi, która zamieniła się w rzekę Styks, Goblin został porwany przez nurt.- Jeszcze się zobaczymy, tylko raz możesz nabrać z wody życia.
Rushifua usiadł nad małym strumykiem i zanurzył w nim bukłak, który napełnił się wodą. Malutka kałuża rzeki życia wyschła, zapełniając bukłak. Wszystko zaczęło wirować.
Rushifua obudził się i podnóża wodospadu. Na ramieniu miał bukłak z wodą, a w ręce harfę, tą piękną harfę, którą podarował mu tajemniczy głos.
-Powróciłeś z świętą wodą życia. Co z nią uczynisz?
-Oddam Świątyni, moi przyjaciele będą jej potrzebować bardziej ode mnie.- Rushifua spojrzał w stronę świątyni.- Ja pozostanę na wygnaniu.
-Twój czyn wystarczył za wodę życia.- Odparł Stary Mistrz.- Poświęciłeś się dla innych, jeśli zabrałbyś wodę tylko dla siebie, nawet ona ci by nie pomogła.
-Dziękuje Mistrzu, za wszystko czego mnie nauczyłeś...- Rushifua wstał na chwiejne nogi i ruszył w drogę.- Shaka, mam dla ciebie wodę która uleczy starych złotych rycerzy, mam nadzieje, że to zmyje moje czyny....
Za drzewami stał mężczyzna w białej zbroi, spoglądał na chłopaka i na jego nową harfę. Za Rycerzem pojawiła się Alegoris.
-Odałeś mu swoją harfę?
-Tak muzo.- Odparł Rycerz.- Jest na dobrej drodzę do zbroi harfy.
-To wielkie wyróżnienie Orfeuszu, czemu on?
-Ma w sobie siłę, oparcia się wszystkiemu, ma silę i wiarę....
Powrót do góry Go down
 
Pokuta...
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: I ERA-
Skocz do: