Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bagienna misja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
dante4444

avatar

Dołączył/a : 25/03/2008
Liczba postów : 491

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Sro Wrz 03, 2008 11:16 pm

Uslyszal dziwek dzwonu i wiedzial co to zonacza. straznicy napewno juz wybiegli wiec on i reszta mogli wskoczyc i ratowac starca. bylo tam strasznie ciemno w tych lochach. bardzo malo swiatla. dla wkradajacych sie intruzow to bardzo dobrze. ale z drugiej strony czy znajda w ciemnosciach starca? mial nadzieje ze wszystko pojdzie dobrze.
- to juz czas. chodzmy towarzysze.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Czw Wrz 04, 2008 6:44 pm

Ułamki sekund dłużyły się niemilosiernie. Nie mogli dłużej czekać na efekty. On nie mógł. Petryfikacja została ukończona. W najlepszym wypadku to da Grażynie większe szasne ucieczki. Oni też muszą już stąd zjeżdżać..
- Już! - Ryknął tylko do kompanów rzucając ostatnie spojrzenie w górę. Liczył na to że oddalił niebezpieczeństwo od ich przewodniczki. Wyczerpał jednak większość sił. Uczynił krok do przodu w przestrzeń przypominającą taflę wody..
Powrót do góry Go down
Apollon
Bóg
Bóg
avatar

Dołączył/a : 13/04/2008
Liczba postów : 226

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Czw Wrz 04, 2008 10:28 pm

Wszystko mu pasowało, wyszedł za towarzyszami, gdy nagle sie rozzielili poszedl za swoja grupa czekajac na dzwon aby odnalesc starca, czekał aby sie pokazac z tej dobrej strony

_________________
Seiya
Powrót do góry Go down
Nadira
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 07/02/2008
Liczba postów : 713

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Czw Wrz 11, 2008 3:38 pm

Po podziale na grupy Naomi wraz z towarzyszami opuściła gospodę i ruszyła z pozostałymi za Grażyną. Podczas drogi słyszała jaki to plan mają by uwolnić starucha.
Gdy dotarli na miejsce, jedna grupa w której również była Naomi została pod lochami czekając aż druga grupa zadzwoni w dzwon, dając znak że czas ruszać po starucha.
Gdy Vai powiedział parę słów, Naomi dodała.
- Jak wygląda to nie wiemy, lecz wiemy jak się nazywa...

Gdy było słychać bicie dzwonu, był znak by ruszać po starca. Naomi wolała poczekać aż strażnicy wszyscy wybiegną. Po chwili z pozostałymi udała się do lochów by poszukać i uwolnić owego mężczyznę.
Powrót do góry Go down
Vai
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 07/01/2008
Liczba postów : 363

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Czw Wrz 11, 2008 8:56 pm

Naomi, Seiya, Dante, Vai:
Zobaczyli jak z lochów wybiega mnóstwo ludzi i kieruje się za jakimś opancerzonym generałem w stronę murów - wszystko szybko i sprawnie.
Po wejściu do środka zastało ich tam duże pomieszczenie, z drewnianą podłogą i malutkimi okienkami. Na środku stało biurko obładowane papierami. Na ścianie na przeciwko wejścia znajdowała się szafa. Nie widać było żadnych straży, ale z oddali słychać głosy, najwyraźniej więźniów.
Weszli do korytarza i zobaczyli olbrzymi podziemny odsłonięty teren z mnóstwem klatek rozciągających się daleko w dół wzdłuż stromych schodów.
-Otwórzcie nas dobrzy ludzie! - zaczęli krzyczeć nagle i ożywieni więźniowie.
-Szukamy wajdeloty Armistara, wieci kto to i gdzie on jest? - krzyknął donośnie Vai, tak żeby może ktoś usłyszał.
Nagle wszyscy zamilkli jakby porażeni usłyszanymi słowami.
I tylko dało się słyszeć ciche brzdąkanie, ktoś szarpał spokojnie struny.
-Jam jest. - odezwał się głos. - Cieszę się, że ktoś po nas przyszedł. Wiem, gdzie chcecie mnie zabrać i pójdę tam z wami, ale najpierw uwolnicie całe to wiezienie. Wszystkich Rebeliantów. Bo i wy od dziś jesteście Rebeliantami przeciwko cesarstwu. Pięknie bije ten dzwon nieprawdaż? - zapytał. Do tej pory wędrowcy nie mogli poznać osoby, która to mówiła. - Musimy się spieszyć. W szafie w sali przesłuchań jest dźwignia...

Wędrowcy zrobili tak jak kazał. Może to te dźwięki zagłuszyły ich sumienia? Wszak wypuścili całą masę więźniów... Uwolnieni wybiegali i szybko chowali się w mieście. Znikali prawie w jednej chwili zostawiając im tylko ciepłe spojrzenia.
Ostatni wydreptał starzec z bałałajką w ręku, siwymi włosami i brodą.

-Dziękuję wam. Domyślam się, że teraz pędzimy na Błota...

Milo, Abdel, Daimon:
Grażyna jęknęła tylko widząc jak bardzo opóźniają ucieczkę.
Mimo, że wchodzili do przejścia bardzo powoli udało im się, a wtedy bandytka wstała na równe nogi otrzepując sie z atakujących ją napastników, wysłała całusa czarnemu i wyskoczyła na ziemię przez okno.
Wszystkie ataki, które wykonywali powiodły się i kładły wrogów na wznak.
Podróż teleportem nie była jednak taka prosta. Po pokonaniu bariery zaczęli słyszeć głosy, za to zupełnie nie mogli nic zobaczyć. Otaczała ich jasności poczucie szaleńczego lotu. Nieraz coś jakby przemykało z dużą szybkością obok nich, ale nie potrafili ocenić co to. Wreszcie głos się ustabilizował, a oni z oddali widzieli już znaną im chatę na bagnach.
-Hę? Już? Niemożliwe! Nie macie jeszcze starucha! Nie możecie teraz wracać. Odeślę was tam, gdzie macie być.
-Jędzo!
- Był to głos Grażyny - Ratuję im teraz życie. To ja kazałam im wejść. Pozwól im uciec, wykręcenie przejścia może być niebezpieczne, a oni wcale nie muszą ginąć.
-Ha! Widać jak bardzo się starasz, ale nie umiesz otworzyć przejścia nigdzie indziej jak tylko tu... A skoro robisz to na moim terenie, to ja tu żądze...
- I śmiech... - potrzebuję żeby doprowadzili Armistara. Syn ginie, a on jest ważniejszy niż oni. Dlatego wykręcę teleport!
W momencie, gdy zbliżali sie już w nibyprzestrzeni do chaty coś jakby z zewnątrz zakręciło nimi. Czuli uderzenie ich ciał o twardą powierzchnię podobną do szkła i jakby szorowanie o nią przez długi czas. Skóra ściągała im się, wciskali się jakby w to szkło, ale przede wszystkim - poruszali się do przodu.
-Nie bójcie się...
Dopiero potem, nagłym ruchem uwolnili się od bariery i lecieli szaleńczo dalej aż wylecieli. Wykręcenie się chyba powiodło.

Wpadli na rozmawiających sobie ze starcem resztkę towarzyszy. W sali przesłuchań lochów pod miastem cesarskim Kytimą.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Pią Wrz 12, 2008 12:18 pm

Gruchnął o ziemię z niesamowitą siłą. Całe jego ciała drżało, jakby coś sobie dusił. W końcu nie wytrzymał i chrapliwy, donośny śmiech wypełnił całe lochy. Daimon śmiał się długo mając świadomość tego, że tak naprawdę stali się zabawkami w rękach tej staruchy. Śmiał się teraz z własnej i innych naiwności. Wył też z samego faktu, że to go zdziwiło. Przecież wiedział, czuł na co stać Wiedźmę. nie takie cyrki już widywał.. Ale jego obecne ciało nie moglo na to nie zareagować..
Po chwili cięzko wstał na nogi, obrzucił wszystkich zgromadzonych powolnym, rozbawionym spojrzeniem aż w końcu jego spojrzenie spoczęło na Starcu którego mieli uwolnić.
Oczodoły Frey'a spotkały się z jego starymi oczyma, które były nadnaturalnie bystre i żywe.
- Nie sądzisz, że czas teraz na Twoją wersję wydarzeń? wydaje się że spodziewałeś się nas. My z kolei nie do końca wiedzieliśmy czego się spodziewać. Moze więć łaskaw byłbyś przybliżyć nam nieco sytuację, powody naszego wypadu tutaj po Ciebie i trochę pomóc zrozumieć sytuację, która wygląda na bardziej brudną niż bagna przez które tu się znaleźliśmy.
W każdym razie możesz swoją wypowiedź kontynuować w drodze. Bo przecież nie będziemy tutaj stali i czekali na straż... Prawda?


Lodowato zimny głos zamikł. Uśmiech wciąż nie schodził z jego twarzy.
Powrót do góry Go down
Vai
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 07/01/2008
Liczba postów : 363

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Pią Wrz 12, 2008 1:49 pm

Odskoczył, na ile mógł od upadających z przejścia mężczyzn. Współczuł im. Wiedział co przeżyli będąc w nibyprzestrzeni.
Nieco zdumiony popatrzył na owego młodzieńca, któren to najwyraźniej należał do grupy, która go uwolniła. Nie potrafił odgadnąć co było nie tak w nim.
-No bo byłem pewny, że wiedźma prędzej czy później kogoś po mnie wyśle. Dlatego się was spodziewałem. - wzruszył ramionami i zrobił niewinną minę. -A jeżeli chodzi o resztę to ja nic nie wiem. Informacja to domena szpiegów i zwiadowców. Ja jestem wajdelotą - moją domeną jest dezinformacja.
Zasłonił usta dłonią żeby zatrzymać śmiech.
-Tak na prawdę to chyba jednak nie musimy się spieszyć. W tym właśnie momencie nastąpił atak wojsk timmkalariańskich na miasto cesarskie. Wraz z zabiciem o dzwon. Wraz z uwolnieniem Rebeliantów, którzy zniszczą miasto od środka. Wątpię, by ktokolwiek miał teraz czas zaglądać do lochów.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Pią Wrz 12, 2008 2:21 pm

- Chcesz powiedzieć że nieświadomi niczego staliśmy się przepustką dla Rebelii? - Kąciki ust Frey'a ponownie się rozszerzyły. Przeświadczenie że stali się trybikami w wielkiej maszynie rewolucji powodowało u niego śmiech. Śmiech nad własnym położeniem..
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Sob Wrz 13, 2008 7:48 pm

Abdelaziz był nieco zdezorientowany. Sytuacja, która zaszła w przejściu nie poprawiła mu humoru, ale przynajmniej okazało się, że starzec jest już wolny. Słuchał wymiany zdań między nim a Daimonem i wiedział, że nie dzieje się nic dobrego.

-Naprawdę... - mruknął do siebie - Nie znoszę tego regionu...

Spojrzał po pozostałych. Sytuacja po raz kolejny zrobiła się conajmniej dziwna.

-Widzę dwa rozwiązania. - powiedział w końcu - Jesteśmy tu już tak długo, że z pewnością większość, jak nie wszyscy marzą o powrocie do domu. Proponuje więc albo skorzystać z zamętu, jaki panuje na zewnątrz i jaknajszybciej wydostać się z miasta, albo poczekać aż rebelianci zakończą swoje działania i i wtedy próbować opuścić to jakże urocze miejsce. Osobiście skłaniam się ku pierwszej opcji. W tłumie rośnie anonimowość, a co za tym idzie agresja. Nie wiadomo jak potraktują nas ci, którym daliśmy sygnał do ataku, a na samą obecność starszego pana bym nie liczył, bo zdaje się, że ma więcej wrogów niż przyjaciół. Nie zapominajmy także o uroczej karczmarce, która owego pana prosi na słówko.

_________________


Powrót do góry Go down
dante4444

avatar

Dołączył/a : 25/03/2008
Liczba postów : 491

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Wto Wrz 16, 2008 4:50 pm

Sluchal wszystkich zebranych tu osob. Mial juz serdecznie dosc. Gdy wroci do domu bedzie musial sie koniecznie zbadac na to czy nie ma malarii i innej cholery... Jest tu pelno komarow i bardzo mu zbrzydla ta cala misja. Przecialgala sie strasznie i nawet nie powalczyl za duzo. Nie nauczyl sie tutaj chyba niczego ciekawego, jedynie by nie ufac kobietom wyznajacym nieznany kult.
- Ja popieram Abdela, wybralbym pierwsze rozwiazanie bo wydaje mi sie najleprze. Moze jedynie pozostanmy w dwoch grupach bo jak jedna duza grupa wedrze sie w ta masakre na gorze to mozemy zostac zauwazeni i zaatakowani. Mimo to, ze nie walczylem tutaj za wiele to nie usmiecha mi sie branie udzialu w wojnie, ktora mnie nie dotyczy.Wystarczajaco juz jestesmy wciagnieci w polityke tutejsza, wracajmy, czeka na mnie zdobycie mojej zbroi, mysle ze nie tylko mnie zreszta.
Ostatnie zdania powiedzial po chwili namyslu bo wlasnie mu sie przypomnialo ze wyruszyl na ta przygode tuz przed egzaminem na zbroje.
Powrót do góry Go down
UFoo



Dołączył/a : 27/03/2008
Liczba postów : 401

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Czw Wrz 18, 2008 3:03 pm

Był kompletnie zdezorientowany zdołał usłyszeć jedynie znany mu głos starej jędzy mieszkającej na bagnach, nagle z impetem wylądował na twarzy, niedaleko Dante. Nie śpiesząc się zbytnio powoli wstał na nogi. Ucieszył się na widok starca.
"To on…..jak dobrze, już myślałem ze nigdy go nie odnajdziemy."- Pomyślał Milo a na jego pojawił się uśmiech.
Jego radość nie trwała zbyt długo, gdy wysłuchał reszty drużyny jego radość zniknęła, a on sam wrócił do rzeczywistości panujących w tej krainie.
- Prawdę mówiąc jesteśmy po samym środku konfliktu, wszystko jest przeciw nam…. Chociaż mi to nie przeszkadza zdarzyłem się już przyzwyczaić.- ostatnie słowa wypowiadał z lekka ironia. Odszedł na bok po chwili zastanowienia wrócił.
- Jak dobrze pamiętam Starucha z bagien, która zapewniła nam ta miła przejażdżkę. Wspominała coś o tym ze nie możemy wrócić dopóki nie odnajdziemy starca. Skoro była w stanie nas tu przysłać, to tak samo może nas zabrać.
Podszedł do ściany i zaczął wykrzykiwać.
- Halo Halo Starucho, Wiedźmo!!! Mamy starca, może pomożesz nam wrócić , inaczej nigdy go nie spotkasz- Wykrzykiwał w międzyczasie macając ścianę w poszukiwaniu teleportu. Jego dziwne zachowanie w dużej mierze było spowodowane przez mocne uderzenie w głowę.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Sob Wrz 20, 2008 7:34 pm

- Wiecie co.. jakieś mam cholernie dziwne przeczucie, że wcale nie będziemy tacy anonimowi. Zobaczcie, starucha na bagnach wiedziała że my to my. Powiecie ok, przecież sie nas spodziewała. Racja, zgadza się. Ale patrzcie dalej. W świątyni kapłanki też nas znały, owszem, niby mają obowiązek opiekować się każdym potrzebującym i pozdróżnym, ale nie powiecie mi, że to nie wyglądało tak, jakby się nas nie spodziewano. Dalej. Wyszliśmy ze świątyni, i napotkaliśmy przewodnika. W sumie już teraz sam nie wiem czy to nie była Grażyna, która jak sama mówiła kiedy nam się przedstawiła w barze, bardzo dobrze nas znała. Nas i nasze możliwości. Teraz, kiedy odnaleźliśmy mistrza Dezinformacji, on również zdawał się właśnie na nas czekać. Myślę więc że i jego ludzie i buntownicy na zewnątrz, dokładnie o nas wiedzieli. Niby jak wytłumaczyć fakt, że sygnał dzwonu był dla nich sygnałem do szturmu na cesarstwo? Idąc dalej tym tropem, myślę że oni będą także wiedzieli, że teraz będziemy eskortować jego - tu wskazał na Amistara - na błota. Wydaje mi się że tkwimy w większym gównie, niż wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę. Jest jednak punkt łączący te wydarzenia. Mówię o karczmie. Znała ją i Grażyna i... Ty. -ponownie wskazał na Amistara. - I myślę że to tam sprawa nabierze nieco światła..

Rozumiał rozgoryczenie członków grupy. Sam je podzielał. Stali się trybikami jakiejś większej machiny. Frey cenił sobie niezależność. A tutaj stawali się ofiarą jakiegoś.. Fatum?
Powrót do góry Go down
Nadira
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 07/02/2008
Liczba postów : 713

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Sob Wrz 20, 2008 8:31 pm

Wysłuchała wypowiedzi swoich towarzyszy jak i starca. Bardziej zainteresowała ją ostatnia wypowiedź Daimona.
- Myślę, że specjalnie po nas wysłano, żeby z naszą pomocą doprowadzić do owej "wojny", co może oznaczać że wszyscy wymienieni przez Ciebie Daimon wiedzieli o naszym przybyciu i że im pomożemy... Inaczej nie wiem jak to podsumować... W każdym razie zakończmy tę misję szybko i wracajmy do domu... - powiedziała pewnie i poważnie, gdyż i ją nie bawiła cała ta sytuacja.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Wto Wrz 23, 2008 8:15 pm

- Dokładnie Naomi. Dobra, pozostaje chyba podjąć decyzję co dalej. Karczma, czy od razu na błota. Ja jestem za karczmą, choćby z tej racji, że to miejsce zdaje się wiązać interesy nas wszystkich a i tam właśnie wszyscy możemy uzyskać nieco światła. Jak myślisz Seiya??
- Ostatnie zdanie wymierzył odwracając się nieco gwałtownie wprost w członka grupy, który od jakiegoś czasu zdawał się być jakby nieobecny.
Powrót do góry Go down
Vai
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 07/01/2008
Liczba postów : 363

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Sro Wrz 24, 2008 10:54 pm

Starzec, w czasie gdy podróżnicy próbowali dojść do ładu, przysiadł aż ze znudzenia. Jednak wieść o karczmie i zamiarze pójścia do niej nie bardzo go ucieszyły.
-Omińmy karczmę. Domyślam się, że Rzepicha - Złotko Rozpusty domagała się by mnie tam doprowadzić. W każdym razie ona bardziej boi się wiedźmy i nic nie jest wam w stanie zrobić. Próbowała tylko załatwić swoje interesy. Już niedługo zrozumie, że jej prywatne sprawy zostały słusznie poświęcone - kiedy będzie żyła już w wolnym kraju.
Powstał powoli i spojrzał w okno.
-Jesteście pełni niepokoju, ale nie powinniście. Każdy odgrywa tu swą rolę. Poświęca część siebie, w imię czegoś co chce osiągnąć. Oddaje się innej osobie, która jest w stanie pomóc. Ja muszę iść na Błota, by wypełnić umowę. Najważniejsze, że Rebelia trwa...
No i jak zwykle coś musiało stać się takiego, że sielanka powoli pękała niczym lustro, a pod srebrzystą, lśniącą powierzchnią pojawia się coś zgoła innego. Coś, co także ma swoje trzy grosze do dodania.
Otworzył się kolejny teleport, pulsujący i wchłaniający powietrze, tak, że poczuli jak ubrania zwiewają im się właśnie w tamtym kierunku. Wyskoczyło z niego coś, co znali już niektórzy. To coś brzęczało metalowymi bransoletami na dłoniach i stopach. Czarnoskóry mężczyzna odgarnął tłuste włosy z twarzy.
-No no... ktoś bardzo troskliwie zadbał, by sznurki były połączone z odpowiednimi osobami, prawda dziadzie? Nie spodoba sie to, co się tu dzieje cesarzowi... dlatego sznurki czas przeciąć. Nie macie szans. Zniszczę was jednym drgnieniem palca. Nie ma tu tej nędznej rozbójniczki... Armistarze, odsuń się. - złożył dłonie nad głową. Zakręcił ciałem i szykował ostateczne zaklęcie.
Starzec westchnął głośno. Pokiwał głową w geście zrozumienia dla przybysza. Potem popatrzył smutno w oczy podróżników.
-Tu raczej kończy się wasza podróż. Chciałbym myśleć, że coś tu nie było zaplanowane i że nagle okaże sie, że jakiś przypadek nas uratuje, ale sami się domyśliliście jaka jest sytuacja. Bywajcie.
Rozniósł się wielki grzmot i ciemność spowiła drużynę. Poczuli swąd, zła energia ogarniała ich ciała.
-Śmierć was pochłonie, martwota i moc piekielna, moc śmierci!
Usłyszeli jakby krzyki i szczękanie czaszek, gruchot kości. Nekromantyczna moc atakowała. Ale. Nie na wszystkich działała tak samo.
Dante i Seiya upadli na ziemię niemal natychmiast, nie wydając żadnego odgłosu. Nieprzytomni, z wykręconymi od bólu grymasami twarzy.
Vai, Nika, Milo, Abdel stali jakby nigdy nic się nie wydarzyło. Wokół nich rozrosła się świetlista poświata, która jakby ochraniała ich przed złą mocą. Każda z tych osób znajdowała się niczym wewnątrz świetlistego posągu. Posąg przedstawiał kobietę, z wydatnymi kobiecymi kształtami, zatrzymaną w pozycji marszu. Daleko przed sobą trzymała ona wazę.
Daimon poczuł nagły i nieokiełznany przypływ sił. Czuł tę energię jakby była tak bardzo do niego podobna. Wchłaniał ją, a kosmos rósł bardzo, bardzo mocno.
Ziemia zatrzęsła się. Wybuchło. Nie stali już wewnątrz budynku, lecz na otwartej przestrzeni. W mieście, a dookoła znajdowały się gruzy lochów.
Armistar wylazł wystraszony zza kawałka muru. To co zobaczył nie było na pewno tym czego się spodziewał. Przede wszystkim napastnik siedział na ziemi podpierając się rękoma i pluł krwią. Drużyna mniej więcej stała cała i zdrowa. Zaśmiał się na modłę starców, albo ludzi o niepewnej świadomości umysłu.
-No, no... -zabrzęczały bransolety- nie spodziewałem się. To, że byli w świątyni jeszcze można było przewidzieć, ale to, że mają ze sobą umarlaka, albo, że dostali Błogosławieństwo... - pomału podniósł się - Zniszczyliście mą moc. Na długo. Jej resztki zniszczę sam robiąc to:
Splunął i w ziemi otworzył się znany niektórym teleport.
-Prowadzi do waszego świata. Armistar wam tego nie powiedział, ale jeżeli wrócicie na Błota to najpewniej zostaniecie tam na zawsze. Najpewniej zamienieni w jaszczury. Znacie jaszczury? -Zaśmiał się cicho. Założył ręce na piersi, mimo obdrapanego wyglądu starając się wyglądać dobrze i dostojnie. -No co? Ja też czasem chcę być uważanym za dobrego...
Wajdelota chrząknął i uniósł ślepia ku górze. Trącił delikatnie struny, ale nagle urwał.
-Ma rację. Powinniście wracać. Poświęcenie niech was nie dotyczy. To nie wasza bajka. Zabierzcie rannych. Żyją.
Trącił jeszcze raz, a melodia sprawiła, że nie zadawali pytań, ani nic nie mówili. Zabrali rannych i weszli do portalu.

Znaleźli się przy kamieniu. Kamień ów znajdował się na polnej drodze. Niedaleko majaczył las. Majaczył, gdyż pora była jesienna i jeno martwe konary straszyły swym wyglądem. Wiał mocny, chłodny wiatr. Co nieraz przeturlał po drodze kilka zaschłych liści. Nie padało co prawda i świeciło słońce, ale powietrze było wilgotne. Nie było już z nimi Vaia.

KONIEC

Możecie jeszcze coś napisać jeżeli chcecie. Niedługo pojawi się podsumowanie i ocena.
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Sro Wrz 24, 2008 11:11 pm

Stał przy kamieniu, niepwny tego, co działo się dookoła. Ta przygoda z pewnością należała do najdziwniejszych, jakie przeżył, zwłaszcza jej końcówka. Nic nie rozumiał i prawdę mówiąc, nie chciał rozumieć.
Ich przewodnik gdzieś zniknął. Zastanawiał się, co mogło się z nim stać, jednak doszedł do wniosku, że w tym przeklętym miejscu nic nie dzieje się bez przyczyny. Przysiadł na kamieniu.

-Nareszcie koniec. - powiedział zmęczonym głosem - A już myślałem, że ugrzęźniemy w tym piekle na zawsze...

Wziął kilka oddechów i powstał na nogi. Uścisnął dłonie wszystkim, z którymi uczestniczył w tej eskapadzie. Zwłaszcza Daimon zdobył jego sympatię. Miał okazję poznać kilku z sług Hadesa, jednak ten wypadł najbardziej pozytywnie, przynajmniej w jego mniemaniu.
Potem podszedł do nieprzytomnych towarzyszy.

-Milo. - zwrócił się do jednego z towarzyszy - Chyba sami nie dadzą rady wrócić do domu. Trzeba będzie ich zanieść, chociaż część drogi... W każdym razie, bywajcie, czas ruszać na południe, te tereny nigdy mi nie służyły... Królestwo za promienie słońca.

Ruszył w drogę powrotną.

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Czw Wrz 25, 2008 10:19 am

To, że omal nie stali się zabawką wiedźmy na błotach i starca, nie zdziwiło go. Zwrot akcji w postaci pomocy ze strony tych, których "pokonali" a dokładnie czarnoskórego maga już go zaskoczył. Lecz jego wczesniejszy atak, a także ich własne reakcje... jego reakcja na moc nekromanty jakim okazał się mężczyzna... przerosła jego wszelkie oczekiwania. Nie spodziewał się, że własnie w tym ciele... może doznać takiej potęgi. Straszliwej i jednocześnie ochydnej siły... Siły jaką znał. Z innych Światów.

Wszechświat jest pełen tajemnic. Niespodzianek. A On Daimon Frey i ludzie tutaj, uczestnicy wyprawy.. A także Ci tam, rebelianci i Ci w mieście. Wszyscy oni są jego częscią. Dzieki tej wyprawie, każdy z nich wiele zyskał. Daimon nie wiedział tylko czy każdy jest tego świadomy.. On sam dopisał do swej listy kolejną sprawę którą nie do końca rozumie.

Z rozważań wyrwały go słowa Abdelaziza. Tak, ten człowiek jest własnie jednym z tych za których warto zginąć. - Nie wiele brakowało byśmy ugrzęźli.. - Rzekł ściskając mu mocno dłoń. Widok uśmiechającego się trupa mógł wydać się nieco groteskowy, ale jego usmiech był szczery. Pożegnał się równie serdecznie z Millo i z Naomi.
- Trzymajcie się. Rzucił jeszcze usmiechając się do nich. - A o Vaisteriona się nie martwcie. Poradzi sobie.
Powrót do góry Go down
Nadira
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 07/02/2008
Liczba postów : 713

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Czw Wrz 25, 2008 5:00 pm

Stała między towarzyszami. Nie mogła zrozumieć co też tak naprawdę się stało w miejscu, gdzie jeszcze chwilę temu byli. Trwało to szybko ale zapamiętała część z tego wydarzenia. Cieszyło ją zatem, że wykonali misję i wrócili cali. Spojrzała na nieprzytomnych, potem na pozostałych. Chciała być pewna, że wszyscy wrócili ale tak nie było... Brakowało jej obecności Vaisteriona. Nie wiedziała czy wrócił z nimi, czy też postanowił tam zostać.
Spojrzała raz jeszcze na towarzyszy z podróży uśmiechając się lekko. Uścisnęła im rękę, po czym w milczeniu oddalała się udając w stronę swojego zimnego kraju, leżącego na północy...

OCC: Vai, skoro przygoda się skończyła, pominę ten mały błąd z pomyłką mojego nicku z imieniem postaci ;D
Powrót do góry Go down
UFoo



Dołączył/a : 27/03/2008
Liczba postów : 401

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Czw Wrz 25, 2008 8:58 pm

Ostatnie wydarzenia odbywały się tak szybko, ze młody chłopak nie rozumiał co się działo. Jedynie salowa ze to juz koniec tej wyprawy, wprawiły go w radość.
- No udało nam się, na szczęście to już koniec i możemy wracać.
Cala grupa biorąca udział w wyprawie zrobiła piorunujące wrażenie na Milo, szanowali ich a nawet podziwiał. Na koniec serdecznie uścisnął dłoń każdemu po kolei. Machnął głową w stronę Abdelaziza gdy ten wspominał o zaniesieniu Dante i Seyi. Chwile po tym zarzucił jednego z nich na plecy i ruszył w drogę powrotna.
Powrót do góry Go down
Vai
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 07/01/2008
Liczba postów : 363

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Nie Wrz 28, 2008 3:46 pm

Trwało to trochę ale na szczęście się powiodło i jako tako dotarliśmy do końca.
Dziękuję wszystkim.

Wszystkie postacie, które napotkaliście są od początku do końca wymyślone przeze mnie, wykorzystywane w różnych miejscach, a na potrzeby tej przygody złożone do kupy w tej właśnie przygodzie (gdzieniegdzie były pomiędzy nimi pewne zgrzyty i niedopasowania). Z tego planu jestem całkiem zadowolony. Tworząc świat bawiłem się świetnie:-).
Niestety wiele wątków byłem zmuszony pośpieszać i nie zagrałem ich tak jakbym chciał. Jest to nauczka na przyszłość - przygoda i tak była zbyt owocna w wątki.
nie udało się tez wszystkich postaci postawić przed takimi trudnymi sytuacjami jak np. sytuacja Naomi, czy Daimona. A szkoda, bo to daje fajniejszy obraz zarówno drużyny jak i pojedynczego gracza.
Musze jeszcze odnotować, że niektórym było bardzo, bardzo ciężko tu grać. I odnoszę wrażenie, że zapisali się tu by nałapać lvli jak najmniejszym kosztem, a nie chociażby trochę się pobawić;)

Moja ocena, jest moją oceną, ale wystawiam ją, bo i tak pewnie admin zechce, abym ją wystawił. Zostawiam mu jednak wolna rękę co do ostatecznej oceny.

Dante:
Różnie bywało. Czasem twoje wypowiedzi były zdecydowanie przysłonięte przez słowa twej postaci->więcej mówiła niż robiła, przez co traci się obraz jej wyglądu, postępowania. Warto nad tym popracować.
Do tego taka niekonsekwencja: twój tekst od kapłanek:
Cytat :
szczegolnie ze nie przepadal za wszelkiego rodzaju religiami
, podczas gdy na początku wyprawy mówiłeś o tym jak bardzo opierasz się na swej bogini Atenie.
Moim skrytym marzeniem było abyście wzięli się jednak z Daimonem za łby:P
3-4

Milo:
Mądra gra. Nieraz miałem ochotę dłużej z tą postacią porozmawiać, bo często trafnie i inteligentnie komentowała sytuację, zadawała dobre pytania moim postaciom. Niestety nie dało się. Postać Milo to przykład jak pisać mało, ale z sensem.
5 + w nagrodę czerwony bandycki kapelusz od Grażyny:D (do swobodnego wykorzystania)


Abdelaziz:
Podobnie jak wyżej. Tylko w pewnym momencie może niepotrzebnie zacząłeś na siłę próbować wykręcać się Vaiem?:D Część grupy widziała w Abdelu lidera drużyny i czekała na jego decyzje, co w niektórych momentach Abdel przyjmował również jako naturalne.
5

Naomi:
Po raz - przepraszam z tą pomyłką z nickiem i postacią. Robiłem wszystko co mogłem, żeby to rozgraniczyć, wreszcie się zagapiłem
Po dwa - należy się specjalna bonifikata z tytułu napastowania przez fauna. Naomi dzielnie to zniosła, a cały ten wątek był wprost wyśmienity. Poczytajcie tylko wasze wypowiedzi przed atakiem fauna i już po ataku:D
Po trzy - co do samej gry. Masz taka tendencję do tego, że jakby żywcem powtarzasz to, co napisał mg w swojej wypowiedzi. Pisanie bez zarzutu, do tego postać gotowa do poświęceń.
5 + bonus broszka "Liść paproci" na przeprosiny od Hawiłła.


Daimon:
Tu już nie należy się wcale bonus z racji wykorzystania postaci do tworzenia wątków - bo jeżeli nie kreowałbyś tej postaci na trupa, to ja bym tego nie wykorzystał. Jedyny bonus jest taki, że ta postać była zdecydowanie 'inna'. Nie wnikam już tu w samo odgrywanie ożywieńca, bo nie wiem na jakich zasadach to opierasz.
Kiedy brałem Daimona do przygody miałem nadzieję, na kogoś z charakterem złym. Nie da jednak go tak sklasyfikować. Było trochę użalania się nad sobą, były tez nienaganne maniery. Mętlik mam. Jednakże samo opisywanie podobało się.
5

Seiya:
Na pierwszy rzut oka bardzo, bardzo marniawo, ale...
Potem pomyślałem, że to w sumie jest nienajgorszy pomysł na prowadzenie postaci. Grunt to być konsekwentnym w tym jak się gra. Ktoś słusznie zauważył, że głównie szukałeś prowadzenia za rączkę - ale jako, że robiłeś to cały czas, to nawet uszłoby to. Do tego - nie dałeś się nawet sprowokować do samodzielnego działania przez zaczepki Rzepichy w karczmie. Normalnie szacunek:D
Mimo wszystko jednak pisanie dwóch linijek pozostaje pisaniem dwóch linijek choćby nie wiem jakie te linijki byłyby konsekwentne...
3 + nagroda grzechotka od karczmarzowej Rzepichy


Przygody nie ukończył Asier.
Otrzymane nagrody rzeczowe możecie wykorzystać dowolnie przy kreowaniu swoich postaci(nie musicie).
Nagroda jaką było doświadczenie i mądrości płynące z tej przygody też:-)

Proszę adminów o ocenę i wpisanie lvli dla graczy
Powrót do góry Go down
dante4444

avatar

Dołączył/a : 25/03/2008
Liczba postów : 491

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Nie Wrz 28, 2008 5:27 pm

moze inaczej powinienem powiedziec. Powinienem napisac ze nie interesuja go inne religie. Zreeszta tu ejst troszke inaczej chyba bo Atena naprawde istnieje i przeciez nie raz byla juz na ziemi. jestem jej ryycerzem wiec to troche inna para kaloszy. cos w tym stylu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Nie Wrz 28, 2008 6:06 pm

Przede wszystkim, Gratulacje Vaist.
Poprowadziłeś przygodę do której naprawdę chciało mi się odpisywać, klimatyczną, świetnie zaplanowaną z szeroko rozwinietymi mimo wszystko wątkami. Reagowałeś na to co pisaliśmy i sam zmuszałeś nas do reakcji w sposób, który bardzo mi się spodobał.

Świat przez Ciebie stworzony - niesamowity:)
Wracaj do gry:)

Odnośnie tego co napisałes o mojej postaci. Nie bardzo Cię rozumiem:)
Moja postać jest trupem wskrzeszonym przez Hadesa, gdyż odkrył on, że to własnie w tym ciele zamieszkał Anioł Zagłady Abbadon, potrzebny mu do swoich celów. Daimon Frey jako jego "nosiciel" nie jest tym zachwycony. Ma świadomość swojej siły, ale nie do końca chce się z tym pogodzić. Jest to postać która ma być zła. Tyle że nie bardzo chce. Właśnie o to mi chodziło, by nie była jednoznaczna. Zresztą, nie wiem, czy ktokolwiek chciałby się pogodzić z tym, że został ożywiony(samo ożywienie jest szokujące, potem widzenie mimo braku oczu), bo ma stać się narzędziem zniszczenia w imię kolejnego "czegoś tam".

Odnośnie faktu, grania go jako trupa i stwarzania sytuacji, to sądziłem, że to chyba dobrze że gracz ma szansę swoją postacią wpłynąć na fabułe. Tym bardziej cieszę się że zwróciłeś na to uwagę i to wykorzystałeś w przygodzie.

Tak więc, podsumowując, przygoda bardzo mi się podobała, świetnie mi się w niej uczestniczyło. Nakłaniam Cię do powrotu do gry:). pozdro.
Powrót do góry Go down
UFoo



Dołączył/a : 27/03/2008
Liczba postów : 401

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Nie Wrz 28, 2008 6:42 pm

Wielkie dzięki za przygodę, która świetnie poprowadziłeś( z oczekiwaniem czekałem na kolejnego posta). Nie mam żadnych negatywnych odczuć, mam nadzieje ze wrócisz do gry. :D. aaaaa kapelusik spoko ehhehe
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Pon Wrz 29, 2008 12:14 pm

I oto dotarliśmy do końca. Jedna z dłużych przygód w jakich brałem udział i bardzo logicznie złożona i ciekawa. Przedewszystkim wykreowałeś bardzo ciekawy świat, leżący jakby obok ludzkiego, a jednak nieco obcy i posiadający swój urok.
W kazdym razie chciałbym przychylić się do próśb wyżej. Głupio byłoby stracić jednego z graczy z górnej półki.

_________________


Powrót do góry Go down
Nadira
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 07/02/2008
Liczba postów : 713

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Pon Wrz 29, 2008 10:04 pm

Więc tak. Cieszę się że mogłam wziąć udział w tak długiej, ciekawej i wspaniałej przygodzie. Nie wspomnę o akcji z faunem, która to na prawdę nieco mnie zaskoczyła
Za broszkę dziękuję. Pomyłkę wybaczam. I podpisuję się pod postami powyższych, w tym abyś wrócił do gry, chociażby w nowej erze jeśli nie teraz
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bagienna misja   

Powrót do góry Go down
 
Bagienna misja
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Misja #8 | Ucieczka z KOLCa | Zapowiedź {odroczona w czasie}
» Warframe
» Verter [Misja Policji Magicznej]
» Misja#1 Kora La Muerte

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: III ERA-
Skocz do: