Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bagienna misja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Apollon
Bóg
Bóg
avatar

Dołączył/a : 13/04/2008
Liczba postów : 226

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Nie Maj 25, 2008 3:50 pm

Był zdumiony widokami które widział na własne oczy, zdziwiło go to że nagle z ponurego bagna wkroczyli na teren bardziej suchy i przyjemny dla oka, cieszył się że trafili tutaj ale to nie koniec czegoś, czuje że coś może ich jeszcze spotkac.

_________________
Seiya
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Nie Maj 25, 2008 5:31 pm

Podobało mu się tu. Piękne, nieskażone ludzką, niszczycielska ręką tereny. Nie wchodził do Domu.. usiadł chwilę na pobliskim pieńku. Wyjął z płaszcza szkicownik i zaczął rysować pobliski krajobraz.. Był zachwycony grą świateł jaka roztaczała się na wrzosowiskach. Szeroki uśmiech zagościł na jego zwykle ponurej twarzy.
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Nie Maj 25, 2008 8:15 pm

Abdelazizowi odpowiadała zmiana krajobrazu. teren uznał za całkiem malowniczy, a na pewno spodobało mu się to, że nie było tu żadnych ogromnych skorupiaków, wymachujących mackami w każdą stronę. Sojrzał na to, co ch przewodnik nazwał cywilizacją. Słyszał uszczypliwe komentarze towarzyszy jednak nie zgodził się z nimi.

-Nie wszystko jest tym, co widać na pierwszy rzut oka. - powiedział - Przykład mieliście na bagnach, gdzie naszego skorupiasteg przyjaciea nie byliśmy w stanie odróżnić od podłoża.

_________________


Powrót do góry Go down
dante4444

avatar

Dołączył/a : 25/03/2008
Liczba postów : 491

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Nie Maj 25, 2008 8:45 pm

-Masz racje, Abdelu. w kazdym razie ciekawe jest to miejsce. wyglada na bardzo spokojnie. podejdzmy jeszcze blizej i zobaczmy jak naprawde wyglada to miejsce.
Powrót do góry Go down
UFoo



Dołączył/a : 27/03/2008
Liczba postów : 401

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Nie Maj 25, 2008 9:19 pm

Był zdumiony i trochę rozczarowany napotkanym miejscem. Zupełnie inaczej wyobrażał sobie ich cywilizacje. Gdy zbliżał sie do chaty jego uwagę przykuł majestat przyrody, jakby nigdy nie było tu ludzi. Nie wchodził do domu, usiadł na trawie nieopodal. Spojrzał w stronę towarzyszy i powiedział, dosyć głośno aby każdy usłyszał.
- Ładnie tutaj, ale mam nadzieje ze to jakaś miejscowa chata. Nie cel naszej podroży.
Powrót do góry Go down
Nadira
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 07/02/2008
Liczba postów : 713

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Nie Maj 25, 2008 9:49 pm

Widok miejsca w którym się znaleźli, zaciekawił Naomi. Gdy wyszli z terenów bagiennych i dotarli do chatki, gdzie w niedaleko zauważyć można było dzikie zwierzęta, Vai powiedział, że to jest cała cywilizacja. Dziewczynę zaskoczyły te słowa widząc tylko dom na wzgórzu i parę zwierząt. Rozejrzała się wzrokiem, po okolicy i widać było dookoła wysokie drzewa i ładny krajobraz. Naomi bardziej się podobało, gdzie obecnie się znaleźli niż poprzednio.
Powrót do góry Go down
Vai
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 07/01/2008
Liczba postów : 363

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Nie Maj 25, 2008 10:38 pm

-Pewnie spodziewaliście sie czegoś innego... Szczerze to ja też... Ja tylko słyszałem o ich cywilizacjach, które trwały gdzieś przed tymi ludzkimi... - majaczył Vai. - Wszystko jedno. Teraz to nieistotne.

W chacie coś zachrobotało, coś upadło, coś zasyczało, ale już po chwili uspokoiło się zupełnie i nastała cisza jak poprzednio.
Z chaty wyszedł Kor i zagwizdał donośnie.
-Idziemy, woła...

Po jakimś czasie znaleźli się przy samych drzwiach, a potem delikatnie, coby ich nie zniszczyć weszli do środka.
W izbie panował półmrok. Przez moment ich oczy nie mogły za bardzo rozeznać kształtów i kolorów, ale już po jakimś czasie wszystko wydało się wyraźniejsze.
Przy oknie stała długa ławka, a przed na stół. Na przeciwko stał piec, gdzie buchał ogień, a widać było, że coś gotuje się. Wreszcie dojrzeli na krześle siedzącą i opartą brodą o krzywy olchowy kij kobietę. Wskazała im dłonią aby usiedli pod oknem. Sporo ich było, ale zmieścili się. Na stole stało 8 kubków z parującym naparem.

Kobieta wstała. Widać było teraz jej nikły wzrost, stare, pomarszczone ciało. Miała na sobie kwiecistą spódnicę i brunatny sweter własnej roboty. Nie widać było włosów - były zawiązane chustą.

-To Biłga... - Wyszeptał Kor, tak aby zrozumieli - pani nasza na Błotach.
-Dziękuję Kor, A to dla was. - wskazała na kubki na stole. Zamieszała w kotle i podeszła do trzeciej ściany, gdzie na słomianym posłaniu leżał jakiś mężczyzna. Otarła mu czoło i zaraz znowu usiadła na przeciwko podróżników. Kor usiadł na ziemi i złożył pysk na jej kolanach. Zaczął cicho mruczeć, a ona drapała go pod brodą.
-Mam nadzieję, że droga nie była za trudna... Zresztą skoro udało się i przyszliśta, to jeno znaczyć może- nadać się może i się nadata! - tu zatarła ręce z zadowolenia.
-Trzeba mi odnaleźć i uratować jednego człowieka. Starucha takiego... Pojmali mi go i nie może się sam wydostać biedny. Jaszczurów nie pośle, bo za bardzo się w ślepia rzucają i od razu wszystkie ludzie ich ganiają po mieście. Za to wy... Bedzie zgoda? - zapytała upijając nieco ze swego kubka i patrząc czy oni piją. Odsunęła z kolan głowę jaszczura który tylko fuknął ze złością.
Powrót do góry Go down
Apollon
Bóg
Bóg
avatar

Dołączył/a : 13/04/2008
Liczba postów : 226

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Nie Maj 25, 2008 11:26 pm

Popatrzył na kobietę i czekał na reakcję innych,siegnął po kubek z dziwnym napojem w środku, napił się i zasmakowało mu to ni miał nic przeciwko tmu napojowi.

_________________
Seiya
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Pon Maj 26, 2008 9:29 pm

Kobitka wyglądała mu na niezłą manipulantkę.. Zdołała przekonać do siebie Jaszczury co mogło oznaczać, że albo po prostu dobrze z nimi żyje i te darzą ją zaufaniem, albo też jest tak potężną czarownicą, że [potrafi zjednać sobie Jaszczury..
Od jakiegoś czasu umysł Frey'a znacznie otworzył się na istrnienie spraw.. niezwykłych. Więc myśl, że Staruszka może skrywać potężną moc, przyjął ze spokojem ale i z pewnym dystansem.. Wyglądało jednak na to że starowinka zwyczajnie potrzebuje pomocy. Może warto jej udzielić.
- Podaj więcej szczegółów babciu. Wiesz może dlaczego go pojmano? Kim są oprawcy?
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Wto Maj 27, 2008 10:37 am

Kobieta nie przypadła zbytnio Abdelowi do gustu. Jej wygląd jednoznacznie kojarzył się ze starą wiedźmą z bajek, opowiadanych dzieciom przed snem. Zdziwiło go też, że kor nazwał ją "ich panią", czyżby więc nie przeszkadzało jej, że jaszczurom zdarza się sporzywać od czasu do czasu ludzkie mięso?
Spojrzał na Vaisteriona i sięgnął po kubek. Płyn, który w nim się znajdował, mógł być wszystkim, od zwykłego, miejscowego napitku, po najwymyślniejszą truciznę. Podmuchał gorący wywar i udał, że czeka aż nieco ostygnie. Nie chciał niepotrzebnie ryzykować, tak jak Seiya, wolał poczekać i sprawdzić efekt.

-Jeśli ktoś prosi o pomoc, to należy mu jej udzielić. - powiedział - Jednak faktem jest, że przydałoby się poznać więcej szczegółów dotyczących całego zajścia.

Jego wzrok ponownie spoczął na przewodniku. Zdawało się, że ufał jaszczurom, ale jakie były jego uczucia w stosunku do tej kobiety?

_________________


Powrót do góry Go down
dante4444

avatar

Dołączył/a : 25/03/2008
Liczba postów : 491

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Wto Maj 27, 2008 11:23 am

Chlopak cicho sluchal wszystkiego o czym mowila kobieta i wypowiedzi towarzyszy. przemyslal sprawe.
- To prawda trzeba pomoc tej kobiecie ale najpierw musimy poznac
troszke wiecej szczegolow by nie wplatac sie w cos jeszcze bardziej
bagnistego niz te bagna tutaj na okolo nas.
Powrót do góry Go down
UFoo



Dołączył/a : 27/03/2008
Liczba postów : 401

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Wto Maj 27, 2008 4:09 pm

Milo nie ufał do końca starszej pani. Zastanawiało go jak, zaskarbiła sobie posłuszeństwo jaszczurów. Patrząc na Kora jest to gatunek o niezwyklej sile i o dość dużej inteligencji. Ta myśl nie dawała mu spokoju. Po chwili zabrał głos.
- Właśnie potrzeba nam więcej szczegółów, mamy uratować 1 osobę. Czy ona est taka ważna by organizować tak wielka ekipę ratunkowa?
Powrót do góry Go down
Nadira
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 07/02/2008
Liczba postów : 713

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Wto Maj 27, 2008 6:51 pm

Naomi trochę zdziwił fakt że owa kobieta jest panią jaszczurów.
Coś musiało się wydarzyć takiego, że jest ich panią... - pomyślała dziewczyna.
Spojrzała na kubek z jakimś napojem, ale nie spróbowała go. Będąc w obcym miejscu wolała być ostrożna, gdyż nie bardzo ufała kobiecie. Choć jak powiedział Abdelaziz, jeśli ktoś prosi o pomoc wypadałoby jej udzielić.
Nic się nie odzywała, tylko siedziała i słuchała.
Powrót do góry Go down
Vai
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 07/01/2008
Liczba postów : 363

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Wto Maj 27, 2008 10:46 pm

Vai patrzył na Kora z lekkim zdziwieniem. Zerkał tez na bok, patrząc czy inni piją. Domyślał się, że mogą w nim szukać oparcia i wiedzy co do tego jak postępować. Popatrzył na bulgoczący wywar w kubku. Westchnął i wypił łyk. Z rozbieganymi oczami czekał, czy też nie wydarzy sie zaraz coś złego z jego ciałem. Póki co jednak nic się nie działo.

Kor siedział na ziemi i patrzył błędnie w drewniany sufit. Przestał się już złościć na wiedźmę. po chwili położył się obok mężczyzny na słomie i lizał jego dłoń.

Baba pomlaskała cicho bezzębną żuchwą i oglądała sobie siedzących pod oknem. Widziała też, że pojawiły się na niebie znowu ciemne chmury, a wiatr wzmagał się, bo widać było jak smaga okoliczne olchy. Westchnęła.
-Wiem dlaczego go pojmano, wiem ci ja! Noż, jeżeli wy nie będziecie wiedzieć, tym lepiej dla was... i łacniej sprawy dokonać wam przyjdzie. -Teraz oparła kij o stół i założyła ręce na piersi. -A oprawcy! Owe podliwcy cesarskie! Pomioty! Tfu! - splunęła gęsto na ziemię. Widać była wzburzona wzmianką o owych ludziach. Gdy podnosiła głos, Kor jakby kulił się i zwijał w kłębek.
-Nie należy do was wiedzieć jak go pojmano. Za to powiem wam jak go macie mi tu przyprowadzić. - jej głos łagodniał i starała się być miła.
-Staruch teraz siedzi w miejskim więzieniu. Diabelcy wiedzą co oni tam z nim robią teraz. Widoczebnie jednak nie wraca długo i trza mu pomóc. Musita iść i wyciągnąć go stamtąd. Poprowadzi was tam istota, którą zawezwałam. W mieście trzeba wam będzie poradzić sobie samemu. - chciała aby wyprawa wcale nie wyglądała jakoś niebezpiecznie, ale musiała unikać pewnych słów. Gdy głos zabrał Milo, jakby chwilowy cień uśmiechu przemknął na jej twarzy. Zaraz jednak zupełnie posmutniała, minę zrobiła zranioną i krzywą i wstała. Z kredensu wyjęła instrument i położyła go przed nimi na stole. Była to bałałajka.
-Mój ci on wajdelota... Miłłyyy... - prawie zajęczała. Trąciła struny, a ostry dźwięk wyrwał się w powietrzu.
-Ratujcież mi go! Kuglarza zawszonego, ratujcież! Inaczej... syn jego zemrze, nawet ojca nie widząc na oczy... -wskazała tu na leżącego pod ścianą na słomie. Łzy niemal napłynęły jej do oczu, ale powstrzymała się przed wybuchem. Fartuchem wytarła oczy. Twarz jej wyglądała teraz na jeszcze bardziej pomarszczoną i starą.

Vai słuchał uważnie tego całego cyrku. Nie znał panujących tutaj państw i w jakim więzieniu mógł siedzieć ten pojmany. Tym bardziej nie bardzo wiedział, czy należy ratować kogoś, kto być może słusznie trafił do więzienia - bo może popełniał takie rzeczy, które były tego godne. Domyślił się też, że babą kierowały względy osobiste.
-Powiedzcie, co się stanie jeżeli odmówimy? - zapytał.
-Będziecie mogli odejść. - odpowiedziała spokojnie. W tejże jednak samej chwili dziwnie zaczęło padać, wiać silniej, tak że okiennica zamknęła się z trzaskiem i pomieszczenie było oświetlane tylko przez ogień pod kotłem, znajdującym się za wiedźmą. Siedzący pod oknem nie widzieli jej twarzy, ale ona widziała ich bardzo dobrze.
Vai nic nie odpowiedział. Zamarł na chwilę.
-Pijcie, pijcie... Zmarzliście przecie... -rzekła.

Za oknem szumiały gałęzie olch. Drzwi otworzyły się i do środka wślizgnęła się wysoka postać. Zatrzymała się w progu i powoli zamknęła drzwi. Był to jaszczur. Kor zerwał się i wysyczał:
-Luszarr! Przyprowadziłem ich!
-To dobrze- odpowiedział drugi i spoczął na ziemi, przy wiedźmie. Wyglądał inaczej. Miał na sobie długie lniane ubranie, takie, że widać było tylko ogon. Poruszał się wolniej i dostojniej, jego mowa tez była zdecydowanie bardziej zrozumiała.
-Jestem Luszarr. - przedstawił się. -Czemu tu tak ciemno? -Zapytał i pstryknął palcami. W niektórych miejscach izby pojawiły się ogniste promyki, które na nowo rozświetliły pomieszczenie.
-Zgodzili się już? - zapytał wiedźmę.
Popatrzyła na nich pytająco.
Powrót do góry Go down
Apollon
Bóg
Bóg
avatar

Dołączył/a : 13/04/2008
Liczba postów : 226

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Sro Maj 28, 2008 12:19 am

W głowie mątliły się mu pewne obawy co do tej misji, chciał uratowac owego starca z więzienia ale czy dobrze zrobi, nie wiadomo za co starzec do niego trafił.
Czekał na reakcję przyjaciół z misji ale był gotów podjąc każdą decyzję co do tego aby starca uratowac

_________________
Seiya
Powrót do góry Go down
dante4444

avatar

Dołączył/a : 25/03/2008
Liczba postów : 491

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Sro Maj 28, 2008 8:37 am

Zastanawial sie nad tym co powiedziala kobieta.... Przestal pic w mniej wiecej polowie kubka i cichcem wypil lyk ze swojej pierwsiowki ze swoim rozgrzewajacym plynem. nikt sie nie odzywal wiec postanowil odezwac sie pierwszy.
- Wiec ?? co robimy drodzy towarzysze ?? nie bede za was podejmowal decyzji ale jestem raczej w tej sprawie optymista choc oczywiscie mam pewien margines niepewnosci i nieufnosci jak zawsze...
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Sro Maj 28, 2008 11:11 am

Abdelaziz z westchnieniem pociągnął łyk wywaru. Nie był tragiczny, ale pił już w swoim zyciu lepsze rzeczy. Scena jaka miała miejsce nie zdołała go do końca przekonać. Tak jak większość obecnych nie znał miejscowych zwyczajów i nie wiedział, ile było słuszności w pojmaniu mężczyzny, którego mieli uratować.
Pojawił się drugi jaszczur i również położył obok kobiety. Przyszło mu na myśl, że musi być o wiele potężniejsza i wpływowa, niż na to wygląda. Twarze jego towarzyszy nie pomogły mu podjąć decyzji.

-Dobrze. - powiedział - Pomogę na tyle, na ile zdołam. Jednak jeśli okaże się, że sprawiedliwość leży po drugiej stronie... wtedy będę musiał zweryfikować swoj postępowanie...

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Sro Maj 28, 2008 12:10 pm

Pociągnął haust z Kubka.
- Niech ci będzie Babciu! Pomoge Ci. Ale wiedz że jest to zaufanie na kredyt. Mam nadzieję że go nie zawiedziesz...

W tym momencie zdjął okulary i "spojrzał" pustymi oczodołami na staruszkę..
Powrót do góry Go down
UFoo



Dołączył/a : 27/03/2008
Liczba postów : 401

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Sro Maj 28, 2008 10:04 pm

Udawane cierpienie Staruszki, nie wzbudziły współczucia Milo. Wiedział ze coś jest z nią nie tak. Najbardziej zdziwiła go, nagła zmiana pogody w momencie gdy staruszka była zdenerwowana. Po chwili zastanowienia był pewny ze jest czarownica, i to potężna czarownica. Milo nie pil wywaru, podejrzewał ze to może źle sie skończyć. Na koniec powiedział kilka slow.
- Uratujemy twojego ukochanego, czy może kolejnego czarownika- ostatnie 4 słowa powiedział pod nosem by nikt tego nie usłyszał.
Powrót do góry Go down
Nadira
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 07/02/2008
Liczba postów : 713

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Czw Maj 29, 2008 8:31 pm

Siedziała i wysłuchała kobietę. Gdy ta skończyła, Naomi nadal na nią patrzyła z lekkim zdziwieniem.
Mówi jak mamy tego starca przyprowadzić, a nie powie nam za co on siedzi?... Trochę to dla mnie dziwne..." - mówiła sobie w myślach. Rozejrzała się po kolegach, choć widać było, że i oni się nad tym zastanawiali.
Naomi nie ruszyła napoju. Nadal nie ufała owej kobiecie.
Pogoda się zmieniła oraz pojawił się kolejny jaszczur i zadał pytanie, czy owa grupa zgodziła się. Naomi po wypowiedzi kolegów, którzy się zgodzili na tę misję, westchnęła i rzekła:
- Zgoda. Pomogę.
Powrót do góry Go down
Vai
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 07/01/2008
Liczba postów : 363

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Czw Maj 29, 2008 9:56 pm

Vaisterion był pewien obaw i miał najzwyklejszy w jego przypadku mętlik w głowie. Czuł się na prawdę nieswojo, gdy zamknęły się okiennice i nastał półmrok. Dopiero przybycie Luszarra i zapalenie dodatkowego oświetlenia dodało mu nieco otuchy. Jedynym argumentem jaki posuwał go do zgody była obecność tu i prośba jaszczurów o pomoc.
-Niech będzie. - rzucił okiem na leżącego pod ścianą. -A co mu jest? - zapytał staruchę wskazując na mężczyznę głową.
-To samo co i jego ojcu... Cesarskie pomioty zraniły! - uniosła zaciśnięta pięść w górę jakby komuś nieobecnemu groziła. -Ale najważniejsze, żeście się zgodzili. - posłała im odmieniony, ciepły i radosny uśmiech. Wpatrzyła się tylko na chwilę w ''oczy'' Daimona. Przysmutniała. - Z rana ruszycie do miasta, reszty dowiecie się po drodze.
Kor przybliżył się do niej i począł ciągnąc pyskiem za fartuch, aż zdarł z niej go. Zdzieliła go raz kijem nie wstając, a on zaczął bawić się fartuchem, co chwila taczając się z nim po ziemi, unosząc i dmuchając. Stara wskazała Luszarrowi pod ścianę, a jaszczur przewrócił na rozkaz leżącego na drugi bok.

Potem dostali jeść. Mówiła, że była to jakaś zwierzyna, że muszę jeść, bo być może będzie ciężko. Dreptała pomiędzy paleniskiem, a stołem dokładając co chwila.
Położyła ich w jednej izbie, dziewkę tylko wyganiając na pełen ziela i zaduszny, nawet jesienią, strych.

Nocą słychać było śpiewy ciche i pomruki jaszczurów. No i oczywiście kołysanie się olch na wietrze.

Z ranka dała jeść znowu porządnie i pilnowała bacznie, czy jedzą nakazane porcje. Uśmiechała się miło i przygadywała.
-Dobra, tereście gotowi do drogi. Macież tylo tu jeszcze owe kapoty. Mego niepomiernego kunsztu tkackiego roboty one. - podała im szare długie odzienia, wyraźnie z nich dumna.
-Pora tez byście poznali nowego przewodnika waszego. Wyjdźmy.
Wyszli z chałupy. Pogoda była znośna, acz szara. Nie padało, ale było zdecydowanie przygnębiająco. Widać jeszcze było, że mgły nie zeszły zupełnie.
Przed nimi stało stworzenie zupełnie inne od jaszczurów.
Miało rogi na głowie. Były to nieznanego bliżej kształtu stwardnienia. Nie przeszkadzały mu one w niczym. Zachowywał się z nimi zupełnie naturalnie. Oprócz tego miał oczywiście włosy, krótkie i gęste. Nie nosił ubrania, które zakrywałoby jego tors. Czuł się z tym zupełnie dobrze. Nie był może za bardzo umięśniony, ale zręczny i zwinny. Na ramionach, w miejscu szczytowym barku znajdowały się małe rogowe wypustki. Nie są one zbyt ważne, może co jedynie dodają pewnego, hm... uroku? Od pasa w dół był jakimś zwierzęciem kopytnym. Nie za bardzo wiadomo jakim. Tak po prawdzie to ani to koń, ani jeleń... Ważne, że nogi jego były silne i szybkie. Dokładnie tak jak u zwierzęcia. Do tego były okryte włosiem, sierścią koloru kasztanowego, które były dobrym zabezpieczeniem termicznym. Choć wątpię by było mu kiedykolwiek zimno.


-Hawiłł was poprowadzi. - wsparła się na kiju. - On wie jak dotrzeć do miasta po cichu, bo nosi czasem ziela tamtejszym kapłankom. Podeszła do niego i klepnęła po plecach,aż echo poszło.

Faun ukłonił się nisko i uśmiechnął lubieżnie, gdy spostrzegł Naomi. Podrapał się w uchu i rzekł:
-Miło będzie powitaniem obdarzować grono waszowe takowe.
Stara podała mu kosz czegoś tam i podeszła do jaszczurów stojących w drzwiach. Kiwnęła głową.
-Idźcie.

Ruszyli. Z powrotem wyszli na bagna. Tym razem szli jednak w innym kierunku, a nieopodal widać już było las.

*

-Myślisz, że sobie poradzą? - zapytał Luszarr energicznie zwijając końcówkę ogona. -Przecież nie oni pierwsi...
-Poradzą sobie... sprawdziłam... - odpowiedziała cicho, a z pobliskiego krzaka wyleciało, nie wiadomo po co, stado ciem, zakręciło sie wokół głowy staruchy i odleciało w niebo.
Powrót do góry Go down
Apollon
Bóg
Bóg
avatar

Dołączył/a : 13/04/2008
Liczba postów : 226

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Czw Maj 29, 2008 10:53 pm

Był zdziwiony co to ujżał za drzwiami chaty ale ni był na tyle by go to przeraziło wręcz fascynowała go ta istota, milczał nie chciał nic powiedziec ze względu że coś mu się wymsknie i obrazi ową istotę która też ma uczucia.
Szedł za przewodnikiem i powdziwiał uroki tutejszego krajobrazu

_________________
Seiya
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Pią Maj 30, 2008 11:45 am

Ich nowy przewodnik okazał sie kolejnym stworzeniem, którego widok Abdel zapamięta do końca życia. Spotkania z istotami wręcz mitycznymi za każdym razem wywierały na nim ogromne wrażenie. Trochę ciężko było mu się ruszać, staruszka zamiast ich nakarmić, zwyczajnie ich napasła. Nadszedł czas, by wyruszyć w dalszą drogę. Był ciekawy, jak należy się zwracać do nowego przewodnika. Nie chciał wyjść na chama, od razu przechodząc na "ty". Zbliżył się do fauna.

-Chciałbym dowiedzieć się nieco więcejo mieście, do którego zmierzamy. - powiedział do niego - Rozumiem, że mieszkańcy nie byli by zachwyceni, gdyby dowiedzieli się o naszej obecności?

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Pią Maj 30, 2008 11:56 am

-Jaszczury, stare wiedźmy, a teraz kolejna istota-faun... Następny obiekt do opisania. Nie obiecywałej tej starej wiedźmie, że jej pomogę, ale mogę zrobić coś dla konającego. Nawet jeśli nie ufam tej kobiecie.Poza tym bęę miał świetną okazję do zadania pytań fauowi-pomyślał Asgardczyk.
-Jak dużo jest faunów i czym się zajmujecie?-spytał Asier
Powrót do góry Go down
Nadira
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 07/02/2008
Liczba postów : 713

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Bagienna misja   Pią Maj 30, 2008 6:37 pm

Wychodząc na zewnątrz by poznać przewodnika, Naomi była zaskoczona iż tym, kto ich zaprowadzi do miasta był faun. Myślała, że kolejny jaszczur ich będzie pełnił rolę ich przewodnika po tym miejscu.
"To miejsce jest nie zwykłe...Żyją tu istoty, których jeszcze nigdy nie widziałam..." - mówiła sobie w myślach Naomi.
Gdy faun się ukłonił i uśmiechnął, odwzajemniła mu uśmiech.
Nie zadawała pytań choć także była ciekawa życia faunów, tylko słuchała i szła wraz z towarzyszami.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bagienna misja   

Powrót do góry Go down
 
Bagienna misja
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Misja #8 | Ucieczka z KOLCa | Zapowiedź {odroczona w czasie}
» Warframe
» Verter [Misja Policji Magicznej]
» Misja#1 Kora La Muerte

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: III ERA-
Skocz do: