Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Z dawna zapomniana wyspa...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Z dawna zapomniana wyspa...   Wto Maj 27, 2008 7:05 am

Ogromny żaglowiec świątyni sunął po czarnym morzu. Słońce na zachodzie gasiło się w wielkim morzu. Na wschodzie powoli wynurzał się srebny rydwan Luny, a gwiazdy zapalały się jak małe latarnie. Zimny wiatr dmuchał w białe żalge, napędzając statek.
Rushifua stał wsparty o maszt, lewą rękę oparł na rękojeści katany. Czarny kaptur zasłaniał jego twarz, tylko chytry uśmiech, był ledwo dostrzegalny.
-"Już, zapomniałem.- Pomyślał bezgłośnie Rushifua.- Już, zapomniałem o dawnych losach, tych wszystkich bratanków krwi, wypatroszonych niczym raj głupców."
Żaglowiec powoli dobił do starej drewnianej przystani. Rushifua spojrzał po wszystkich, wyskoczył na pomost. Uśmiechnął się chytrze, jakaś nieznana moc była wyczuwalna, jak drżenie ziemi.
-"Nadchodzi Burza.- Roześmiał się cicho Rushifua.- Siewca grozy, niszczyciel światów.- Nagle wszyscy usłyszeli potężny ryk kota. Rushifua wsparty na katanie spojrzał w niebo. Całym jego ciałem targał strach.- Serafinie, mroczny Aniele użycz mi swego światła, przez welon śmierci aż dojrzymy nieba. Midian, dla kttórego płonę w mym sercu, z miejsca przysięgam znów będziemy razem."
Rushifua spojrzał na ogromny kamień, na jego szczycie leżał rozparty czarny jaguar. Tylko oczy zwierzęcia uśmiechały się chytrze. Teraz wszyscy zauważyli, po mimo, że byli daleko na północy, wyspa była ciepła, las zielony i piękny. Śniegu nigdziue nie widzieli, po mimo tego, że wszystkie wysepki dookoła, leżały zasypane śniegiem.
Powrót do góry Go down
Remus
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 22/01/2008
Liczba postów : 416

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Wto Maj 27, 2008 9:26 am

Remus był bardzo zainteresowany wyspą. Podobno była zapomniana - myślał. I już po chwili statek dobił do przystani. Chłopak patrzył jak przewodnik wyskoczył. Wtem usłyszał potężny ryk. I ujrzał na skale wielkiego kota. Zdziwienie przepełniło Remusa, gdyż spostrzegł, że to bardzo urodzajna ziemia. Nie było tu śniegu i nie szalały śnieżyce. Wyszedł za przywódcą i rozejrzał się bacznie. Jego spojrzenie po raz kolejny padło na zwierzę i tym razem chłopak dostrzegł jego oczy.
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Wto Maj 27, 2008 10:49 am

Ze statku obserwował zbliżający się ląd, co jakiś czas zerkając na przewodnika. Nie znał go jeszcze i był ciekaw, gdzie może powieść ich nieznajomy. Zbroję przywdział już wcześniej. Doświadczenie nauczyło go, że w trakcie takich wypraw należy cały czas mieć się na baczności. W końcu dopłynęli.
Nigdy nie przepadał za północnymi ziemiami. Spodziewał się mrozu i bezkresnej, snieżnaj pustyni. Widok zielonych lasów miło go zaskoczył. Miejsce musiało tętnić mocą, nie mógł znaleść innego wytłumaczenia dla tej niezwykłej okoliczności.
Ryk kota wyrwał go z zamyślenia. Obserwował piękne zwierzę schodząc z pokładu na ląd. Wielkie i majestatyczne, i jego oczy witające przybyszów obietnicą wielkiego wyzwania.

-Jakie tajemnice kryje to miejsce? - pomyślał Abdel - Spodziewaj sie niespodziewanego...

_________________


Powrót do góry Go down
Paolo Miraż

avatar

Dołączył/a : 04/01/2008
Liczba postów : 501

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Wto Maj 27, 2008 11:22 am

Wyspa na której się znalazł całkowicie go zaskoczyła. Na tak dalekiej północy spodziewał się mrozu, a nie upału. Ze skrzywioną miną schodził ze statku oglądając okolicę. Jego wzrok przykuł spory kot, zapewne jeden z przedstawicieli licznej zwierzymy leśnej. Popatrzył na przewodnika, była to osoba całkowicie mu nieznana i chyba większość rycerzy go pierwszy raz widziała. Zamyślił się patrząc na pozostałych członków drużyny.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Wto Maj 27, 2008 12:42 pm

Gdy Songo popatrzył na wyspe zdziwił się. Zauważył na skale dużego kota. Na początku wystraszył się. Po chwili strach zniknął z jego twarzy. Gdy wyskoczył na ląd, cały czas patrzył na przewodnika.
-Widzę go pierwszy raz, mam nadzieję że będzie dobrym przewodnikiem, mam do niego nie zbyt dużo zaufania.- Myślał.
Gdy stał na lądzie patrzył na przewodnika i na dużego kota. Patrzył także na towarzyszy, nikogo z nich nieznał.
Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Wto Maj 27, 2008 7:06 pm

Całą drogę myślał. O wszystkim i o niczym. Od jakiegoś czasu lubił podróże morskie. Dostrzegał w nich coś czego wcześniej nie mógł dostrzec. Usmiechnął się. Gdy dobili do wyspy ucieszył się, że klimat jest umiarkowany, uwielbiał taki klimat. Był dla niego idealnie wywarzony. Nie zdziwił się, że na wyspie nie ma śniegu ani, że na pozostałych są. Widział w życiu wiele rzeczy bardziej nieprawdopodobnych. To zjawisko można było łatwo wytłumaczyć. "Chyba są tu gorące źródła albo obszar aktywny wulkanicznie..." Kiedy usłyszał ryk kota miał ochotę odpowiedzieć. W głębi duszy czuł pewne powiązanie z kotami. Szczególnie podobny był do kotów w kwestii chodzenia własnymi scieżkami. Z daleka widział kota. Widział też jego oczy, które przyprawiły go o dreszcze. Chciał się spotkać z owym drapieżnikiem.
Wychodząc ze statku założył na głowę swój hełm, kóry zakrył jego oczy. Peleryna lekko za nim powiewała. Zwrócił sie w stronę przewodnika.
- Wiesz coś więcej na temat tej wyspy? - Cały czas czuł dziwne impulsy energii - Ta wyspa nie jest niezwykła z powodu braku śniegu prawda?

_________________
Powrót do góry Go down
Silver
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 08/03/2007
Liczba postów : 658

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Wto Maj 27, 2008 7:29 pm

Wyruszył na spotkanie z przewodnikiem, który miał dać im wskazówki dotyczące wyprawy. Cały klimat tej krainy wydawał mu się bardzo dziwny szczególnie, że miał bardzo dobry związek z naturą, która wychowała go praktycznie sama na rycerza. Całość wyglądała jak kolejna legenda o niezwykłych przygodach czego nadzwyczaj nie lubił. Szedł żwawym krokiem, a jego peleryna powiewała za nim tworząc niezwykle harmoniczne ruchy z jego ciałem. Gdy podszedł bliżej jego twarz nieznacznie zmieniła wygląd na bardziej pogodną. Widział człowieka, który trzymał najświetniejszą broń na świecie z jego rodzinnego kraju. Sam marzył zawsze o katanie, ale nigdy nie potrafił znaleźć odpowiedniej do swojej duszy. W momencie ryku kota nie drgnął nawet palcem tylko spojrzał się w stronę odgłosu, który usłyszał.
Znacznie bardziej lubił zimno więc od razu wszedł na statek opierając nogą o burtę patrzył się w wysepki zasypane śniegiem przypominając mu o jego drugim domu Syberii.

_________________

Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Wto Maj 27, 2008 7:44 pm

Kot zaryczał raz jeszcze i rzucił się na Bayushi Rushifua. Rushifua zaczął biec, uśmiechnął się kącikiem ust. Obrucił się w miejscu, stał przodem do rycerzy i statku. Rycerze usłyszeli szczek dobywanej broni i chowanej, ale nie zauważyli nic po za obrotem postaci. Ciało jaguara upadło, wykonało konwulsyjne ruchy. Czerwona posoka wylewała się z ciała, z 12 ran, na różnych częściach kota. Rushifua zaciskał rękę na rękojeści katany. Rozległ się szyderczy śmiech w głowie Rushifua.
-"Gdyby nie ja, zginąłbyś.- Warknął głos, śmiejąc się do rozpuchu.- Pamiętaj, jesteś odemnie zależny, przynajmniej tutaj."
-Zamknij się.- Warknął na głos Bayushi Rushifua, miał głęboki basowy głos.
-"Zamknij się.- Warknął w myślach głos.- Pamiętaj słabeuszu, będziesz żył tak długo, puki cię chrtonie".
-"Przestań.- Odparł Bayushi Rushifua i spojrzał na rycerza bliźniąt, który patrzył na niego z góry.- Gdyby nie mój miecz, przestałbyś istnieć, w tym świecie, stałbyś się widmem w świecie Hadesa."
Bayushi Rushifua wyprostował się nacisnął kaptur na twarz. Spojrzał na rycerzy potem na gwiazdy. Z zamku na wysokości dobiegły dźwięki cięzkiej muzyki i imprezy młodych ludzi. Rushifua spojrzał po reszcie i ruszył ścieżką, w głąb wyspy. Przez cały czas, zaciskał rękę na rękojeśći katany. Czarny płaszcz powiewał dziko za Rushifua. Srebrny sygnet na palcu zalśnił lekko, na pieczęci wygrawerowano skorpiona.
***
Jeśli chcecie poznać lepiej jakiś szczegół wasza postać musi się nad nim przyjrzeć lub zbadać go.
Powrót do góry Go down
Remus
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 22/01/2008
Liczba postów : 416

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Wto Maj 27, 2008 8:10 pm

Remus spojrzał na kota, który jak można było przewidzieć zaatakował towarzyszy. Ujrzał od niechcenia jak przewodnik obraca się i martwego jaguara na ziemi. Nie zdziwił się. I nagle na czole Remusa pojawiła się mała zmarszczka. "Do kogo mówi przywódca?" - przemknęło chłopakowi przez głowę. Potem patrzył jak Bayushi Rushifua spojrzał na towarzyszy. A potem Remus powędrował za wzrokiem przewodnika i spoglądał na gwiazdy. Miał już otworzyć usta, żeby coś powiedzieć, ale powstrzymał się. Przywódca ruszył przed siebie, a chłopak stał jeszcze przez chwilę, po czym ruszył za Bayushi.
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Wto Maj 27, 2008 8:13 pm

Abdelaziz wzdrygnął się lekko po całym zajściu. Czuł, że przewodnik nie zyska jego wielkiej sympatii. Podszedł do martwego zwierzęcia, chcą mu się lepiej przyjrzeć. Naliczył chyba z dwanaście ran. Westchnął.

-To było piekne zwierze. - pomyślało - A zostało zarżnięte... Mógł je ogłuszyć, ale wolał zabić... Tak po prostu, bezrefleksyjnie. Jakim więc będzie Rycerzem, kiedy zyska jeszcze większa moc...

Posłał przewodnikowi spojrzenie pełne dezaprobaty dla dokonanego czynu. Wstał i ruszył za chłopakiem. Z oddali do jego uszu dobiegała muzyka. Spróbował zlokalizować dźwięk i ujrzał zarys zamku.

-Tam się udajemy? - wskazał na twierdzę.

Nie był pewien, czy postąpił właściwie, że przyłączył się do tej wyprawy. Jak na razie nie zachwycało go to, czego był świadkiem. Jeśli przewodnik miał być równie zapalczywy w kontaktach z innymi żywymi istotami, to jego zadaniem było powstrzymać go przed dalszym przelewem krwi. Postanowił, że będzie o tej pory obserwował bliżej nieznajomego, który ich tu przywiódł. Miał też nadzieję, że Mystery podzieli jego zdanie i obawy.
***
Ru, co zauważył Damonn:Zauważyłeś, że to niebył zwykły atak mieczem. Gdy szłeś olśniło cię, że zauważyłeś złoty cień, na postaci Bayushi Rushifua, gday atakowała jaguara, który się na niego rzucił. Rany na jaguarze przywodza ci na myśl, Scarlet Needle, ale wydaje ci się, że coś jest nie tak, że to nie ten atak, ale bardzo podobny.
PS. Jest to tylko informacja dla Damona, każdy kto dostanie takie info, puki nie podzieli się z tym innymi ich postacie o tym nie wiedzą.

_________________


Powrót do góry Go down
Paolo Miraż

avatar

Dołączył/a : 04/01/2008
Liczba postów : 501

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Wto Maj 27, 2008 10:45 pm

Szybkość ataku przewodnika zrobiła na nim wrażenie. Patrzył spokojnie na ciało zwierzęcia. Po chwili odwrócił głowę i spojrzał na pozostałych rycerzy. Wszyscy byli zaskoczeni szybkością i precyzją. Paolo nigdy jeszcze nie słyszał o rycerzu tak precyzyjnym w zabijaniu, postanowił jednak uważać i obserwować przewodnika.
Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Wto Maj 27, 2008 11:28 pm

Lekko się skrzywił. Nigdy nie popierał takich zachowań. Patzył na cialo Jaguara. Podszedł do niego przyklęknął na jedno kolano po czym zamknął mu oczy. Na ciele zaobserwował wiele ran kutych, z ktorych sączyla się krew. Miał swoje patrzenie na świat, swoja wiare. Uważał, że zwierzęta posiadają tak samo jak ludzie dusze. W myślach przemknęła mu myśl, znów popatrzył na Jaguara: "Spoczywaj w pokoju..." - Wstał rozejrzał się po wszystkich, po wyrazie miny Abdela stwierdził, że on również nie popiera takiego zachowania. Na razie postanowił jednak milczeć. Ruszył za grupą. W drodze cały czas myślał nad tym co zobaczył, potem głowe zaprzątneła mu myśl tego, że przewodnik jakby walczy sam ze sobą.
Kiedy szli spostrzegł, że na palcu ich przewodnika widnieje dziwny sygnet. Kiedy się przyjżał ujrzał skorpiona. W głowie zaczeło mu świtać.
Kiedy przypadkowo jego wzrok napotkał wzrok Abdela starał mu się przekazać "Trzeba uważać"
Gdy usyłyszał "Twierdza" wiedział, że wyprawa będzie jedną z dłuższych w jego życiu...

_________________
Powrót do góry Go down
Silver
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 08/03/2007
Liczba postów : 658

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Sro Maj 28, 2008 11:26 am

Cały występ, który zaprezentował przewodnik wcale mu nie zainponował, bo widział znacznie szybszych samurai lecz o lepszych widzeniach na świat. Widział, że on nie ma nic wspólnego z prawdziwymi samurajami. Było mu żal tak pięknego zwięrzęcia choć nie komentował zdarzenia nie wiedząc nic o nim. Podszedł bliżej niego dokładnie się przypatrując. On sam nie miał zdolności leczniczych, ale wiedział, że ktoś z nich mógłby ruszyć swój tyłek, a nawet o tym nie pomyślał nie spróbował. W pewnej chwili zabłysnęło mu w oczy dziwne światło od strony przewodnika. Zauważył na nim sygnet skorpiona, który przypominał mu o pewnym rycerzu. Te myśli szybki się oddaliły, bo wiedział, że tamten rycerz gdzieś zaginął. W miejscu ran zwierzęcia zrobił paski lodu by krew już się nie wydobywałą z jego ciałą. Zastanawiał się także pochodzenia jego katany, bo nie wydaje mu się na stworzoną przez jakiegoś szlachetnego mistrza, który nigdy by nie pozwolił obywać się tak z jego dziełem.
***
Przyglądając się zwierzeciu i przypominając sobie tamtego rycerza, przyszła ci na myśl jego opowieśc, o ataku, który się zwał Black Needle. Pamiętasz, tylko, że ten atak był bardzo potężny, a jad telsona, który wydał go na świat, zabójczy dla każdej żywej istoty. Postać przewodnika, świta ci gdzieś w głowie, ale nie możesz sobie przypomnieć, gdzie ją widziałeś.

_________________

Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Sro Maj 28, 2008 1:04 pm

Rushifua zatrzymał się na polanie, dotknął reką ziemi i zamarł.
-"Myślałem, że Black Needle.- Warknął w myślach Bayushi.- Nie postarałeś się."
-"Ty jesteś zdziwiony.- Warknął głos.- Co ja mam powiedzieć."
Za drzew wybiegła młoda piękna dziewczyna i wpadła w ramiona Abdelaz. Dziewczyna niema ze strachu trząsła się w jego ramionach.
-Zabija ją.- Warknął Bayushi Rushifua.- Słyszysz, zabij ją.
***
Głos przewodnika stał się ciężki warkotliwy. Abdelaz, zdawało się, że tylko on go słyszy. Tak jakby stał w ciemności, on dzierwczyna, którą trzymał w ramionach i Bayushi Rushifua, przyozdobiony krwisto złotą aurą, która wydobywała się spod kaptura.
-Zabij ją, albo ja to zrobię.-Warknął Przewodnik, niczym rozjuszony kot.-Przynieś mi jej głowę, albo sam ją wezmę.
Abdelaz widział jak Rushifua chwyta Katane i szykuje się do ataku.
[To widzi i słyszy tylko Abdelaz]
***
Wszyscy patrzeli jak Bayushi cofa się trzy kroki w tył. Rękę zacisnął na Katanie. Cały czas patrzył na dziewczyne w ramionach rycerza. Wyjęknął słabo.
-Zabij, ją za nim będzie zapóźno.- Rushifua obrucił głowę w stronę, z której przyszli.- Zabij ją.
Z ścieżki którą przyszli wybiegł ogromny czarny jaguar, taki sam jak na przystani. Jednym skokiem powalił wszystkich na ziemie i przygwoździł Paola do ziemi zaciskając kły na jego zbroi. Pazury szukały wolnej przestrzeni w zbroi aby dobrac się do ciała. Rushifua patrzał to na dziewczyne to na jaguara.
-"I to mają być rycerze?- Roześmiał się głos w głowie Rushifua.- Marni głupcy, którzy nie są gotowi zabijać za sprawę, za którą walczą."
-Zamknij się.- Warknął Rushifua, zapominając, że mówią to jego usta.- Litość nazywasz, słabością, bo ty jej nigdy nie zaznałeś. Gdybyś uznał, że w wiosce jest tylko jedna osoba dobra pośród 100 złych wybiłbyś wszystkich. Jesteś taki sam jak Pan Midian.
Rushifua upadł na kolana i wsparty na mieczu patrzył w stronę dziewczyny. Kiwnął tylko głową, aby potwierdzić rycerzowi, co ma zrobić. Skinienie brzmiało jak "Zabij ją".
Powrót do góry Go down
Paolo Miraż

avatar

Dołączył/a : 04/01/2008
Liczba postów : 501

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Sro Maj 28, 2008 1:29 pm

- Cholera
Tylko tyle Paolo powiedział gdy ogromna bestia przygwoździła go do ziemi. Wiedział że to tylko kwestia czasu gdy monstrum znajdzie szczelinę w zbroi. Nie chciał zabijać zwierzaka, był to bowiem koci łowca bliski jego patronowi. Chwycił zwierzaka za uszy i obrócił jego głowę na bok. Za głową poszła reszta ciała uwalniając Paolowi nogę. Ten kopnął zwierzaka który odleciał na bok uwalniając rycerza. Wszystko to stało się w ciągu krótkiej chwili. (345obr.)
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Sro Maj 28, 2008 2:33 pm

Abdelaziz nie wiedział co robić. Najpierw przerażona dziewczyna wpadająca mu w ramiona i oczywiście ich przewodnik. Jego aparycja zmieniła się nie do poznania.
Ujrzał krwawo złotą aurę, taką, którą widział tylko przez moment, kiedy przewodnik pozbawił życia poprzednie zwierzę. Teraz była wyraźna i mocna, rozwścieczona niczym dzika bestia. I w dodatku ten głos, tak władczy i wściekły.
Abdel nie mógł dostrzec nic innego. Był tylko on, dziewczyna i przewodnik. Reszta świata jakby utonęła w bezkresnej ciemności. Głos, każący mu zabić nieznajomą zdawał sięcoraz bardziej naciskać. Ręka powędrowała w kierunku katany. W odpowiedzi kosmos Rycerza Jednorożca zaczął rosnąć. Spowiła go purpurowa aura.

-Masz zamiar zabić wszystko, co znajduje się na tej wyspie? - głos Abdela był spokojny aczkolwiek stanowczy - Myślisz, że zabiję nieznajomą osobę, w dodatku dziewczynę, tylko dla tego, że tak mi mówisz?

Kosmos zaczął zbierać się w rogu na hełmie zbroi, tak jak zawsze, gdy przygotowywał atak Thunder Roll. Wiedział, że jeśli przewodnik zaatakuje, to on zdąrzy odepchnąć dziewczynę, zanim przedwcześnie uwolniona energia porazi ich obu.

-Tknij ją bez dobrego uzasadnienia, a klnę się na Allaha, że skończysz jak jaguar na wybrzeżu...

OOC: Wg tego co napisał Ru, to nie widzę tego co dzieje się dokoła, a forma w jakiej widzę jego postać nie zachęca do współpracy xD. Nie bardzo wiedziałem co mam zrobić, więc post taki nieco na siłę pisany.

_________________


Powrót do góry Go down
Remus
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 22/01/2008
Liczba postów : 416

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Sro Maj 28, 2008 4:14 pm

Zatrzymał się raptownie i patrzył na przewodnika, który z nieznanego Remusowi powodu dotknął ręką ziemi. Nagle coś zaszeleściło i chłopak ujrzał wybiegającą zza drzewa dziewczynę rzucającą się w objęcia Abdelaziza. Potem spostrzegł, że przywódca cofa się o kilka kroków i rozkazuje zabić tą dziewczynę. Wtem Remus upadł ciężko na ziemię, nie wiedząc co było tego przyczyną. Słyszał tylko jak ktoś głośno przeklinał. Gdy już podniósł głowę i rozejrzał się krótko zobaczył czarnego, wielkiego kota na ciele Paolo. Po chwili Asgardczyk zrzucił jaguara z siebie. Rzucił jeszcze krótkie spojrzenie na przewodnika, który upadł na kolana. Chłopak poczuł wątpliwości co do nowego przywódcy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Sro Maj 28, 2008 6:30 pm

-On coś ukrywa.-myślał Songo
Podbiegł szybko do Mysteriego i szepnął mu na ucho.
-Słuchaj, to nie on, on coś ukrywa. Widziałeś jak uciekał, a po chwili zabił jaguara? To nie on. Jeżeli mi nie wierzysz przyjrzyj mu się. -Mówił do Mysterego
Songo odszedł do niego i podszedł do Remusa, Abdelaziza, Paolo Miraż i do Izzaka. Powiedział im to samo.
Gdy Bayushi Rushifua pokazał znak aby Abdelizaz zabił dziewczynę wiedział że coś mu kazało mu to zrobić.


OOC: Jeżeli mnie nie ma to poczekajcie bo może mnie wtedy nie być
Powrót do góry Go down
Silver
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 08/03/2007
Liczba postów : 658

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Sro Maj 28, 2008 9:27 pm

Cała sytuacja zaczynała go denerwować tym bardziej, że wszyscy odstawiają tu szopki. Jakiś chłopak podbiega do niego wygadując dziwne rzeczy nie wiedząc nawet tego pewnie. Jego wyraz twarzy był bardzo agresywny ze względu, że wezwano go by robić przedstawiania z bycia rycerzem czego niezwykle nie lubił. Miał głęboko w poważaniu, że ta dziewczyna może umrzeć, bo wiele osób według niego zasługuje na taki los. Co chwile zaglądał jednym okiem do Asgardczyka czy jest wszystko w porządku, bo wiedział, że w przyszłości może być jego oparciem. Rzucił spojrzenie do Remusa wiedząc, że trochę nie pokoi się tą sytuacją odczytał to po jego emocjach. Widział coś podobnego w tym jaguarze, a wręcz można powiedzieć, że dziwił się skąd jest ich tyle, więc podszedł bliżej próbując się mu przyjrzeć.
***
Izzak zauważył drobne skaleczenia pokryte lodem. Pysk zwierzecia był ten sam co na plaży, tak samo jak wtedy oczy śmiały się chytrze.

_________________

Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Sro Maj 28, 2008 10:15 pm

Sytuacja zaczynała go irytować ale jeszcze bardziej drażnić i zadziwiać. Jaguar, który wyskoczył na nich z krzaków był zupełnie dla niego taki sam jak ten zabity niedawno. Nie wiedział nie znał się na rasach kotów. Bardziej od kota interesowała go sytuacja Abdela i przewodnika. Cały czas wyczówał coś co go niepokoiło. Obawy młodego Asgardczyka nie były bezpodstawne. Spojrzał na ich lidera, który widać było walczył ze sobą. Popatrzył na Izzaka i jego mina wyrażała raczej wszystko. Podszedł do niego.
- Ty też to czujesz? Coś dziwnego tu sie dzieje, a nasz przewodnik widać ma problemy ze swoja psychiką.

_________________
Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Sro Maj 28, 2008 11:08 pm

-"Zabije go.- Warknął w myślach Bayushi Rushifua, jego mina zchardziała, ręką pewniej dobyła miecza.- Nie mam wyboru, a wolałbym go mieć."
-"Nikt z nas nie ma wyboru braciszku.- Odparł głos w jego głowie.- Oni sami wybrali swój los, Jaguary i Civatateo. Nie możemy się bawić, pierścień, jest najwazniejszy."
Rushifua przebiegł koło rycerz, jednym dobyciem broni odciął głowę jaguarowi. Głowa w powietrzu zmieniła się w ludzką. Ciało jaguara padło, w konwulsjach zaczęło drgać. Zmieniało się w nagie ciało człowieka, młodego chłopaka. Podczas ataku kaptur spadł z twarzy Bayushi, jego oczy zalśniły od łez. Strzepnął krew z miecza i schował do pochy. Rozległ się przeraźliwy jęk, który zmorożył krew. Za Abadali nie stała już dziewczyna ale upiór, o długich włosach, wznosił się na widmowych skrzydłach nietoperza ogromne pazury zagłębiły się w ramieniu rycerz. Upiór rozwiał się z wiatrem.
-"Mogłeś to przywidzieć.- Warknął głos w głowie Rushifua.- Teraz mamy rannego, oby się nie przemienił."
Rozległy się oklaski, pod drzewem stał młody blondyn. Miał krótkie włosy. Twarz bladą a oczy zaznaczone czarną kretką. Na szyi miał obrożę, ubrany był w czarne skórzane spodnie, glany i białą koszule. Kalskał z noszalancją godną wysoko urodzonego.
-Brawo, bis.- Powiedział nieznajomy.- Nazywam się Loyd. Co Bayushi Rushifua, piękna sprawa.- Nieznajomy podszedł do rycerza, któr macał ramię.- Nie ma nawet rany, ale źle mogło się to skończyć co nie?- Rushifua zacisnął rękę na katanie ale nic nie odpowiedział.- I po co to wszystko? Pewnie nawet nie wiedzą?- Lolyd spojrzał po wszystkich, i zauważył w ich oczach nie zrozumienie.- Powiem wam, za nim skończy się to gorzej niż może.- Lolyd roześmiał się cicho.- Zanim nasz niezrównoważony przyjaciel, pozabija was, jak tego tu.
-Zamknij się.- Warknął Bayushi. Abdealiz, słyszał już ten głos.- Myślicie że to zabawne, bawić się na ruinach, nawet nie wiecie coście zrobili.
-Przestań.- Odparł Lolyld po przyjacielsku, wyglądał jak przyjaciel pouczający przyjaciela, przed strzeleniem kolejnej gafy.- Dordzy przyjaciele, przedstawiam wam Bayushi Rushifua z kalnu Skorpiona, tak mordercy milionów. Zakon czarnego żądła, który od zawsze zabijał dla zabawy. Niegdyś ta wyspa, była ich siedzibą.
-Nie jesteśmy mordercami.- Rushifua dobył miecza i przystawił go do gardła Lolyda.- Broniliśmy tej wyspy, przed takimi jak ty.
-Piękny pokaz, nawet nie panujesz nad sobą.- Warknął Lolyd, połorzył rękę na ostrzu, krew spłynęła po ostrzu.- Masz ich prowadzić.- Lolyd roześmiał się jakby to był dobry dowcip.- Wróciłeś po pierścień Sesminanur. Pierścień dający władze nad widmami. Chcesz go dla siebie, wasza rodzina od pokoleń, go sobie przekazywała, niszcząc, grabiąc mordując
Rushifua wściekle przystawił ostrze bliżej gardła Lolyda, kttóre przecieło gardło przybysza. Łzy, po chłopaku mineły, na twarzy Bayushi panował gniew i chęć mordu.
-Zobaczcie, aż się pali do zabijania.- Rzucił Lolyd do rycerzy.- Co dopiero z pierścieniem, zyska armię Einhajr na rozkazy, którzy zginąć nie moga, co kroczą bez odpoczynku. Tacy jak ich władca, pełni nienawiści, i przepełnieni chęcią krwi.
-Zamknij się.- Warknął Rushifua.- Albo...
-Mnie zabijesz.- Roześmiał się Lolyd.- Przyjaciele chyba nie pozwolicie więcej przelewać krwi?
Rushifua spojrzał po rycerzach. Przymknął oczy, szmatką wytarł krew dokładnie z ostrza i schował miecz. Zacisnął kaptur na twarz i usiadł na skraju na kamieniu.
-To szaleństwo.- Westchnął Rushifua, Nikt nie mógł widzieć jego twarzy, ale on obserwował wszystkich.- Czego chcesz Lolyd?
-Chce tego samego co ty.- Warknął Lolyd mierząc palcem w zakapturzoną postac.- Jako rycerze powiniście mi pomóc, znaleźc pierścień i go zniszczyć.
-"Zniszczy go.- Prchnął głos w głowie Rushifua.- Odda, go Panu Dymiącego Zwierciadła."
-Pan Dymiącego Zwierciadła, pragnie unicestwić pierścień.- Powiedział Lolyd.- Pomóżcie mi, zatrzymać tą rzekę krwi, jaką toczą Bayushi. Albo, idzcie wraz z nim na rzeź niewiennych.
-Nie.- Odparł Rushifua.- Chodźcie, ze mną aby pokonać Pana Dymiącego Zwierciedła.
***
Do was należy wybór, którą sieżkę obierzecie, czy pójdziecie z Lolydem do ruin, czy z Bayushim w głąb wyspy.
Powrót do góry Go down
Paolo Miraż

avatar

Dołączył/a : 04/01/2008
Liczba postów : 501

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Sro Maj 28, 2008 11:24 pm

Patrzył to na jednego to na drugiego. Ich zachowanie było co najmniej dziwne, ich słowa ledwo zrozumiałe. W głowie Paolo miał wiele pytań i niejasności. Ich przewodnik wyglądał na niezrównoważonego psychicznie i pogrążonego w szale zabijania. Jednak Paolo nie był człowiekiem którego można przekonać czynami czy wyprowadzeniem kogoś innego z równowagi obrażając jego rodzinę. Stanął przed nieznajomym i powiedział.
- Słaby wiatr wznieciłeś przyjacielu, za słaby bym jak chorągiewka zmienił kierunek.
Po czym zrobił kilka kroków i stanął za pierwotnym przewodnikiem.
Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Czw Maj 29, 2008 4:39 pm

Usiadł. Zmęczyło go to stanie i przyglądanie się akcji z boku. Słuchał wszystkiego i zdawało mu się, że to się nie dzieje na prawdę. Chęć zabijania przez ich przewodnika była rzeczywiście duża, aczkolwiek widział osoby o wiekszym popędzie do tego typu rzeczy. Natomiast przybysz nie podobał mu sie. Nie wiedział nic o nim. Mało go obchodziła rodzina przewodnika, ponieważ nikt nie ma wpływu na to z jakiej rodziny jest raz jak ta rodzina sie zachowuje. Domyślał sie, że ich przewodnik za młodu nie miał lekko, a rodzice lub opiekunowie nie dawali mu taryfy ulgowej. Tak się nauczył żyć i tak żyje. Nabrał szacunku do ich uwczesnego przewodnika.
Wstał. Podszedł do nowo przybyłego, obejrzał go sobie z bardzo bliska.
- Rzucasz swe słowa tak lekko... Myślisz, że jesteś dobrym mówcą, że wszyscy ruszymy wnet za tobą Ci pomóc. Mylisz się na mnie nie licz. I lepiej odejdź bo zrobie to czego Bayusi nie zrobił. - Podszedł do najbliższego drzewa i oparł sie ostentacyjnie.

_________________
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Czw Maj 29, 2008 6:06 pm

Moc Abdelaziza opadłą do normalnego poziomu. Świat wokół niego znów sie zmaterializował. Dziewczyna przybrała postać upiora, którego widok zmroził chłopakowi krew w żyłach. Pazury istoty zagłębiły się w jego ramieniu. Chciał błyskawicznie odpowiedzieć atakiem, jednak upiora już nie było.

-Szlag... - pomyślał - Dałem się złapać w głupią iluzję...

Jaguar leżał martwy, by po chwili przybrać postać człowieka. Kolejny zaskakujący widok na tej niezwykłej ziemi. W końcu zaszła sytuacja z nieznajomym, który wyłonił się spośród drzew. Po krótkiej wymianie zdań pomiędzy Loydem a ich przewodnikiem, ciąg ostatnich zdarzeń zaczął układać się w logiczną całość.
Na jego szczęście był zapalonym miłośnikiem literatury. Nie poświęcał całych dni na treningi, jak inni Rycerze. Przypomniała mu się książka, poświęcona mitom świata, którą przeczytał jeszcze kiedy żył w Algierii.

-Jaguary... Pan Dymiącego Zwierciadła... - w myślach układał fakty - Czy to możliwe, żeby źródłem tych zajść był... Tezcatlipoca...?!

Wiedział już, co musi zrobić. Przyłożył dłoń do ramienia, podchodząc do Loyda. Jego leczniczy kosmos złagodził ból, jaki wywołał atak upiora (Leczenie 1 - 30 mp).

-Wybaczcie, ale nasz przewodnik nie wzbudza we mnie dostatecznego zaufania. Udam się z tym człowiekiem. - powiedział.

Spojrzał jeszcze na Mysterego, jakby chciał w myślach przekazać mu swoje intencje.

-Mam nadzieję, że nie poczytacie tego zazdradę... - pomyślał - Jeśli ten człowiek zamierza uwolnić tą istotę, to musi być ktoś, kto wrazie czego stanie mu na drodze... Tak będzie lepiej...

_________________


Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Czw Maj 29, 2008 6:17 pm

-"Uwolnić i zabijałby jego sługi.- Warknął głos w głowie Bayushi.- Marny robak, etyk i dekandysta. Może przeciwnikowi nadstawić karku."
Bayushi złorzył nogi na kwiat lotosu. W kapturze pojawiły się złote kreski, które żażyły się jak słońce za dnia. Coś upadło z brzekiem na kamien, na którym siedział. W świetle księżyca błyszczały złote łzy, które wypadały spod kaptura. Pięć złotych łez opadło na ziemie.
-Pani nie płacz nad nami,Zostaw złote łzy dla Oda,- Westchnął Bayushi a przerwa w kapturze spojrzała w niebo.-Przybędziemy gdy wieczna wojna,Przerwana przez śmierć, Zapukamy w bramy Sessminuru.
***
To nie koniec tury ale wypowiedź mojej postaci.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   

Powrót do góry Go down
 
Z dawna zapomniana wyspa...
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Zapomniana posiadłość
» Wyspa Twarzy
» Stara latarnia morska
» Zapomniana komnata
» Wyspa Endor

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: III ERA-
Skocz do: