Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Z dawna zapomniana wyspa...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Czw Maj 29, 2008 7:12 pm

Songo patrzył na Lolyda i na przewodnika. Twarz mu zbladła.
Wyglądał jakby zobaczył ducha. Gdy Songo podszedł Lolyda powiedział mu coś.
-Abdelaziz poszedł za tobą, aby cię zgładzić wrazie czego. Ja jednak nie pójdę za tobą lecz za Bayushi Rushifua, ponieważ to on jest naszym przewodnikiem.-Powiedział Songo
Podbiegł do Abdelaziz
Powrót do góry Go down
Silver
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 08/03/2007
Liczba postów : 658

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Pią Maj 30, 2008 10:30 am

Cała sytuacja napawała go obrzydzeniem słysząc raz po raz jak jeden na drugiego miał jakiś haczyk. Ciągle słyszał tylko " Ty chcesz to, a ty zniszczysz tamto" miał powoli już dosyć tej wyprawy, a dokładnie nie wiedział sam po co tu przybył. Wziął Remusa za szaty szeptając mu do ucha.
- Pójdź za Rushifua, a ja udam, że mam dość całej wyprawy i będę śledził tego nowego by zobaczyć czy czasem czegoś nie knuje tak najlepiej się dowiemy kto ma rację.. - od razu odepchnął młodzieńca ruszając w drugą stronę udawał, że odchodzi bez żadnego słowa.
W jego głowie układał się już plan, ale sam miał wielkie wątpliwości czy pomoc komukolwiek z nich jest tak naprawdę dobrym rozwiązaniem dlatego musiał się upewnić.

_________________

Powrót do góry Go down
Remus
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 22/01/2008
Liczba postów : 416

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Pią Maj 30, 2008 10:41 am

Remus kolejny raz byś świadkiem zabicia niewinnego zwierzęcia. Lecz tym razem oczom chłopaka ukazał się niesamowity widok. "Głowa kota zmieniła się w ludzką, jak to możliwe" - przemknęło mu przez głowę. Spostrzegł łzy płynące po twarzy przewodnika. Nagle Remus dosłyszał okropny dźwięk, a gdy zobaczył co go wywołało wzdrygnął się przeraźliwie. Pierwszy raz widział takiego upiora, który po chwili rozpłynął się w powietrzu. Potem jego wzrok padł na klaskającego młodzieńca. Przysłuchiwał się uważnie rozmowie. Dokładnie analizował każde wypowiedziane słowo. Więc wszystko wynikało na to że mamy sobie wybrać przewodnika. Paolo i Mystery udają się za pierwszym przewodnikiem. Remus nabrał jednak niemałych wątpliwości. "Władza nad widmami - to straszne. Trzeba to jak najszybciej zakończyć" - pomyślał. Obrzucił Lolylda badawczym spojrzeniem. Wtem podszedł do niego generał. Nie podobało mu się kilka spraw, ale nie miał czas aby na tym myśleć.
- Idę razem z naszym pierwszym przewodnikiem
Po czym zamknął na momencik oczy.
Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Pią Maj 30, 2008 12:01 pm

OCC: To, co jest pisane białą czconką jest przeznaczone dla obu grup. Tak, są zapisane rzeczy tylko dla grupy idącej za Bayushi Rushifua, a, tak idącej za Lolydem.
***
Lolyd spojrzał za odchodzącym rycerzem i uśmiechnął się ponuro. Spojrzał po twarzach rycerzy i zrobił smutną minę.
-Chciałem wam pomóc, wiedzcie że chciałem wam tylko pomóc.- Lolyd optoczył Abdelazizza i prowadził go w górę ścieżki.
Bayushi siedział dalej patrząc w ggwiazdy i głęboko odychając.
***

-Przyjacielu musimy na razie wspiąść się na zamek i ostrzec innych, o tym, że Bayushi Rushifua powrócił na wyspę.- Lolyd przyspieszył kroku, uśmiechał się ponurze.- Po drugie musimy wiedzieć co konbinuje nasz prayjaciel.
Ścieżka pieła się coraz wyżej i wyżej. Aż dotarła pod kamienną bramę zamku. Kute drewniane drzwi były na oścież otwarte do środka. Lolyd spojrzał w ciemnośc.
-Twój przyjaciel dotrzymał słowa i nie odszedł z wyspy.- Warknął Lolyd.- Przyłącz się do nas.

***

Bayushi spojrzał po twarzach rycerzy, westchnął głęboko i wlepił wzrok w ciemność. Przemówił a jego głos był czysty i delikatny.
-Dziękuje, że przymnie wytrwaliście.- Bayushi skinął każdemu głową.- każdemu z was, należą się wyjaśnienia. Czemu? Po co? Dla kogo?- Rushifua z każdym pytaniem spoglądał w inną twarz rycerza.- 1000 lat temu, pewien hiszpan nazwiskiem Cortez podbił Ameryke Południową. W darze dla swego króla przywiózł jaguara. Na zamku zaczęły się dziać dziwne rzeczy, ludzie gineli, zaczęło się pojawiać coraz więcej jaguarów i upiorów, takich jak ta dziewczyna.- Rushifua westchnął.- To był Pan Dymiącego Zwierciadła, Tezcatlipoca. Pewnego dnia wcielenie Ateny uwolniło zamek od nieproszonego boga, zamknęła go tu w ruinach twierdzy Midian.- Bayushi przekręcił sygnet na palcu.- Powierzając opieke na wyspie mistrzom tajemnic, Klanowi Skorpiona. I ja wywodze się z tego klanu.- Bayushi na ziemi narysował skorpiona.- Lolyd nazwał nas mordercami, bylibyśmy nimi, gdyby nie to, że zawsze uderzamy tylko tam gdzie powiniśmy. Niecechuje nas miłosierdzie, ani litość. Staramy się przeciwnika zabić, nim on zabije nas. Chyba, że przeciwnik poddaje się, wtedy dajemy mu okazje do popełnienia seppuku.- Bayushi spod kaptura spojrzał na twarze rycerzy.- Pierścień, właśnie. Bogini Frey, jest patronką tych ziemie. Do jej pałacu Sessminanur, przybywają ci wojownicy, którzy walczą zwinnie szybko i nie lękają się zabijać. Pierścień Sessminanur, to złota obręcz wykuta przed wiekami, przez Frey, ten kto zna zaklęcie i nosi pierścień, może przyzwać zastępy Pani Frey.- Bayushi spojrzał na złote łzy.- Pytanie skąd ten pierścień tutaj, powiem wam Pierścień Frey dała w podarku mojemu klanowi, aby urzyć go 2wtedy gdy Tezcatlipoca przebudzi się a wraz z nim jeszcze jeden wróg, którego nazywała "Nic i wszystko".- Bayushi westchnął.- Poprosiłem was na tą wyprawę, dlatego, że Tezcatlipoca się przebudził, ale w pełni nie może opuścić tej wyspy, wiąże go magia Frey. Leczy gdy pierścień Sessminanur zostanie odnaleźiony jego moc może posłużyć do złamania zaklęcia. Nasze zadanie odnaleźć pierścień i zniszczenie go w kuźni pod zamkiem gdzie został ukuty. Czy macie jakieś pytania.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Pią Maj 30, 2008 3:03 pm

-Dlaczego, dlaczego ta wyspa jest taka straszna? Ludzie zamieniają się w jaguary. A klan skorpiona? Co się z nim stało-Spytał Songo
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Pią Maj 30, 2008 3:48 pm

-Nie warcz na mnie chłopcze, bo jeszcze się potkniesz i sturlasz z tej małej górki. - odpowiedział Abdelaziz - Po coś z tobą poszedłem i twoje gadanie nie jest potrzebne.

Abdel spojrzał na wrota. Były istotnie ogromne. Dalej widział tylko ciemność. Póki co musiał trzymać się Lolyda, sam z pewnością nie dał by sobie rady.

-Póki co będę się trzymał blisko - pomyślał - Zobaczę co zamierza i w razie czego będę interweniować.

Podszedł nieco bliżej wrót, chcąc sprawdzić, czy nic nie czai się w ich pobliżu lub nie da się z nich odczytać jakiś przydatnych informacji. Wszak drzwi bardzo wiele mówią o domostwie.

-Będziemy tak stać, czy wkońcu powiesz, co mamy robić? - zapytał.

_________________


Powrót do góry Go down
Remus
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 22/01/2008
Liczba postów : 416

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Pią Maj 30, 2008 6:25 pm

Remus słuchał uważnie tego co miał do powiedzenia Bayushi. Chłopak zastanawiał się czy przewodnik ma zamiar w ogóle się odezwać. Przechylił głowę na bok. Opowieść była bardzo interesująca. Mimo, że Remus wolał iść za Lolydem teraz wiedział, że Bayushi Rushifua wybrał dobry cel. "Przede wszystkim mają zniszczyć pierścień. " - myślał intensywnie Remus. Spojrzał na kompanów. Nie miał żadnych konkretnych pytań dotyczących wyprawy. Spojrzał jeszcze w stronę, którą się udali Lolyd i Abdelaziz.
Powrót do góry Go down
Silver
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 08/03/2007
Liczba postów : 658

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Pią Maj 30, 2008 6:47 pm

Będąc dostatecznie daleko wyjątkowo cicho i powoli podążał za Lolydem, który niby miał dobre chęci wymagające sprawdzenia. Poruszał się wyjątkowo zwinnie jak należało na członka klanu, który specjalizował się w szybkości. Przypominało mu to dzieciństwo, które spędził w Japonii. Wytężał wzrok z całej siły by dokładnie się przyjrzeć Lolydowi może znaleźć jakieś informacje lub dowiedzieć się czegoś o nim. Obserwował każdy szczegół podczas wędrówki za dwoma postaciami, ale niektóre rzeczy cały czas zostawały dla niego nie wyjaśnione. Takie szpiegostwo na łonie natury było dla niego wielką przyjemnością po rutynie Rycerza, który ma mało okazji do takich misji. Wciąż podążał za nimi z uśmiechem rozświetlającym drogę, a peleryna wydawała lekki trzepot wprowadzając go w naprawdę dobry humor.

_________________

Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Pią Maj 30, 2008 8:15 pm

Wyjaśnienia ich przewodnika dały mu wystarczającą wiedze i pojęcie o wyspie. Oraz o uczynkach, które chłopak popełniał.
Rozglądał się w poszukiwaniu wzorkiem Izzaka, jednak nigdzie go nie znalazł. Zaniechał. Popatrzył na przewodnika. Szkoda mu było Abdela, który wyruszył w określonym celu z przybyszem.
- Nie pozostaje nam nic innego jak ruszać. Z tego co mówisz wnioskuje, że nie było by miło gdyby te upiory i inne atrybuty tej wyspy dostaly sie w złe ręce. - Jego aura lekko promieniała złotem.

_________________
Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Pią Maj 30, 2008 8:31 pm


Lolyd spojrzał na Abdealiz, który upadł na ziemie i prawie omdlał. Za bramy wyskoczyły trzy jaguary, które zmieniły się w postacie męzczyzn.
-Lolyd Ki, Tezcatlipoca cię wzywa.- Powiedział jeden z mężczyzn zarzucając półprzytomnego i niemogącegho się bronić rycerza, na bark.- Nasz, Pan ma plany.
-Jeden z tamtych tu jest.- Warknął Lolyd.- Nasz przyjaciel potrzebuje pomocy, został zaatakowany przez wyganą. Jeżeli czegoś nie zrobimy, zginie.
Lolyd wraz z mężczyznami przeszli przez wrota, muzyka wybuchła na nowo. Zamek ożywił się młodzi goci tanczyli na dziedzińcu. NMiektórzy po kątach pili alkochol.
Abdealiz, poczuł, że powoli wracały mu siły. Patrzał smętnie na ludzi, aż nagle wszystko wróciło do normy. świat przestawał wirować. Czuł, że siły do niego wróciły, w pełni.


-Songo.- Bayushi spojrzał w niebo.- Jaguary to uczniowie Tezcatlipoca, zamienieni przez niego w jaguary to mężczyźni upiur to kobiety mu służące. Tezcatlipoca o potęzny i złowrogi bóg.- Bayushi westchnął.- Klan skorpiona. Oni nie żyją, mój ojciec i brat byli ostatnimi, którzy strzegli tej wyspy. Mój Ojciec zmarł, a brat został zabity przez Lolyda Ki.
Bayushi spojrzał w księżyc, który chylił się ku upadkowi. Ruszył pewnym krokiem w lewą sieżkę. Patrząc w gwiazdy, które migotały na niebie. W jego ręku błyszczał naszyjnik zrobiony z kamieni. Bayushi przewracał kamyczki szepcząc coś po cichu i co jakiś czas zmieniał kierunek. Spadł, ale zążył się złapać krawędzi. Wspiąl się popatrzał po rycerzach z przeażeniem i policzył kamyszki.
-Musimy jeszcze zrobić 45 kroków, do bram Sesminanur. Widać droga nam się urwała.- Bayushi usiadł na kamieniu i spojrzał w niebo. Wszyscy usłyszeli głośny ryk jaguara. Gdy obrucili się w stronę przewodnika, ten siedział, a przy jego gardle błyszczała widmowa ręką z długimi szponami. Widmowa kobieta upiór wznosiła się tuż za plecami Rushifua unosząc się na skrzydłach.- Nic nie róbcie, dam sobie radę.- Szpenął cicho Rushifua, za drzewo wyskoczyło 5 jaguarów, które wściekle warczały. Kobieta upiór wydała z siebie dziki gwiazd, jaguary, zaczęła optaczać rycerzy. Rushifua na długość kciuka wydobył katane4 z saya.- Pamiętajcie, tylko obcinając im głowy, możemy ich zabić.


Ostatnio zmieniony przez Rushifua dnia Pią Maj 30, 2008 9:57 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Pią Maj 30, 2008 8:48 pm

"Jaguary..kobiety upiory.. czuje sie jak w tanim horrorze..." spojrzał na upiora a potem na jaguary. Wzdrygnął lekko ramionami. "Jak muss to muss..." . Poziom jego energi zaczął rosnąć. Na twarzy, którą zakrywał hełm można było dostrzec uśmiech. Sarkastyczny do granic możliwości. Zniknął została po nim tylko złota poświata. Nie było go.
Po chwili pojawił się obok jednego z Jaguarów, nie miał zamiaru się obchodzić z nimi delikatnie ani prosić ich o łaskę. Kula energi wpakowana w wielkie cielsko kota oszołomiła go. Chwilę myślał w jaki sposób ma odciąć głowę stowrzeniu kiedy nie posiadał nic ostrego przy sobie. Po chwili wpadł na okrutny aczkolwiek jedyny sposób.
Gdy Jaguar już po chwili dochodził do siebie objął wielkiego kota za głowę siadając na nim. Zacząl skupiać swój kosmos. Nie potrzebował dużo energii do takiego zabiego. Nastąpił błysk. Coś chrupneło, jakby odgłos łamanego kręgosłupa. Gdy wszystko wróciło do normy stał obok bezgłowego tułowia człowieka, któremu brutalnie coś lub ktoś oderwał głowę wraz z częscią kregów. Glowa leżała obok ciała. Mystery zaczynał czyścic sobie zbroje z krwi.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Sob Maj 31, 2008 1:57 pm

-Nie jestem zbyt silny. Lecz z jaguarem sobie poradzę-mówił Songo
Songo podszedł do jaguara skoczył.
Był kłośny Huk. I dym. Z dymu wyszedł Songo z głową człówieka.
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Sob Maj 31, 2008 3:48 pm

Abdelaziz pzez chwilę był naprawdę skołowany. Zakręciło mu się w głowie, kiedy upadał. Głośna muzyka dudniła mu nad uchem.
Nagle wszystko wróciło do normy. Czuł się niemal jak nowo narodzony.

-Puście mnie. - powiedział - Mogę iść sam.

Stanął na nogi i odetchnął głęboko. Nie bardzo wiedział co się z nim stało, nigdy wcześniej nie zdarzały mu się takie omdlenia. Miał tylko nadzieję, że nie był to jakiś skutek uboczny ciosu, który zadał mu upiór.

-Zdaje się, że nie powinniśmy tracić więcej czasu. - powiedział do Lolyda - Bogowie mają to do siebie, że nie lubią czekać... Pewnie twój pan też nie należy do zbyt pobłazliwych?

Szedł obok mężczyzny, ciekaw, dokąd go poprowadzi.

_________________


Powrót do góry Go down
Silver
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 08/03/2007
Liczba postów : 658

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Sob Maj 31, 2008 5:29 pm

Miał ciężki orzech do zgryzienia w momencie, kiedy stracił ze swoich oczu dwie osoby, które tak wytrwale śledził. Nagle jego oczom ukazał się Zamek, a także wrota, które uniemożliwiały mu wejście bez powiadamiania nikogo. Postanowił obejść trochę mur by znaleźć jakieś bezpieczne przejście. Przyglądał się wszystkiemu wokół muru by znaleźć jakąś lukę. Cały czas przechodziło mu przez myśl, że to nie będzie takie łatwe jak mu się wydawało. Wciąż szukał wędrując wzrokiem bez określonego zamiaru drapał się po głowie mając po woli dość całej tej akcji.

_________________

Powrót do góry Go down
Remus
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 22/01/2008
Liczba postów : 416

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Sob Maj 31, 2008 8:22 pm

Remus został naprawdę poruszony gdy Bayushi Rushifua tłumaczył Asgardczykowi o klanie skorpiona. Podążył już o wile pewniej za przewodnikiem. Nagle usłyszał głośny ryk kota. Automatycznie odwrócił się w stronę przywódcy i w porę powstrzymał się od krzyku. I wtem otoczyło ich kilka jaguarów. Rycerz bliźniąt w dość dziwny sposób pokonał swojego przeciwnika. Widział również jak młody chłopka poradził sobie z kotem. Wyciągnął solidnie wykonany flet. Skoncentrował kosmos w ręce w której trzymał instrument. Cały flet zabłysł i Remus uderzył nim w kark kota. Atak powiódł się dostatecznie dobrze. Chłopak rozejrzał się niespokojnie.
Powrót do góry Go down
Paolo Miraż

avatar

Dołączył/a : 04/01/2008
Liczba postów : 501

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Nie Cze 01, 2008 12:47 am

Historia przytoczona przez przewodnika sprawiała że Paolowi coraz bardziej podobała się wyspa i jej historia. Nagle z lasu wyszły jaguary otaczając ich. Paolo uśmiechnął się i ruszył na przód. Skoczył do przodu, odwrócił się w powietrzu i gładko wylądował na grzbiecie zwierzaka. Chwycił go mocno oplatając ręce wokół szyi i pociągną w górę. Pierw zatrzeszczało, potem Paolo trzymał w rękach głowę zwierzaka. Oddychał głęboko "muszę znaleźć inny sposób na te jaguary, może pazury tygrysa będą skuteczniejsze"
Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Nie Cze 01, 2008 11:28 am

Lolyd poprowadził Abdealiz przez zamek i zaczęli schodzić po marmurowych schodach w głąb zamku staneli w ogromnej komnacie. Lolyd ruszył przez nią, z każdym jego krokiem zapalały się pochodnie na ścianach. Abdealizowi ukazała się katowania. Ludzkie zwłoki wisiały na grubych łańcuchach. W ich oczach zastygły ból cierpienie. Wszędzie unosił się zapach rozkładu.
-Oto dzieło rodu Bayushi, Yogo i Shiro.- Warknął Lolyd.- Oto dzieło klanu Skorpiona.
Weszli do ogromnej krypty. Marmurowe trumny zostały zniszczone. Po ziemi walały się zwłoki, ubrane w identyczny płaszcz, jaki miał pierwodny przewodnik. Na zwłokach lśniły srebrne ozdoby z z nakiem skorpiona.
Weszli przez ogromne kute drzwi, na środku stał ogromny jaguar. Czarna sierść i mleczno białe oczy, jego ciało płonęło potężnym czerwonym kosmosem.
-Panie Dymiącego Zwierciadła.- Lolyd uklęknął przed jaguarem.- Ostatni z rodu Bayushi powrócił na te ziemie. Ostatni członek klanu skorpiona.


Izzak, szedł drpaiąc się po głowie, aż nie zauważył rozpadliny. Zleciał kilka pięter w duł i upadł na skalną półkę. Nagle usłyszał głosy i zobaczył w skale okienko, przez które mógł się przecisnąć. Za okienkiem lśniła sala pełna splądrowanych grobów. Ciała i kości walały się po podłodze. W świetle ognia lśniły srebrne ozdoby ze znakiem skorpiona.

Rushifua obrucił się szybko. Zjawa upadła na ziemie bez głowy.
-Nie pamiętasz.- Warknął głos w jego głowie.- Nie pamiętasz.
Wszyscy patrzeli jak Bayushi staje na krawędzi przepaści. Morze na dole chuczało rozbijając się o skały wyspy. Bayushi zalśnił czerwono złotą aurą. Rozpoztarł ręce.
-Frey, Pani Sesminanur, Prawdziwa Pani Midian.- Jeknął Bayushi.- Ateno, dla której poświęcli się moi bliscy.- Bayushi spojrzał w niebo.- Wam powierzam siebie.
Bayushi wyskoczył i zaczął spadać w dół.
Powrót do góry Go down
Remus
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 22/01/2008
Liczba postów : 416

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Nie Cze 01, 2008 12:07 pm

Remus patrzył z podziwem na przewodnika. W jego zachowaniu było coś niezwykłego. Słyszał jego jęk, który obudził w chłopaku dziwny niepokój. Zaczął się zastanawiać co teraz może robić Abdelaziz i Lolyd. Pomyślał też o generale Izaaku. Co teraz się z nimi dzieje? Ocknął się i ku swojemu przerażeniu ujrzał przewodnika skaczącego w morskie fale. Krzyknął i zaczął biec nad krawędź przepaści. Patrzył jeszcze nad wzburzone fale, a potem spojrzał na twarze towarzyszy. "Chyba musimy tam wskoczyć "- pomyślał.


Ostatnio zmieniony przez Remus dnia Sro Cze 04, 2008 9:08 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Nie Cze 01, 2008 1:46 pm

Songo patrząc na przewodnika który wkosczył do przepaści.
-Musimy iść za nim.-Powiedział Songo
Songo pobiegł na krawędź i wskoczył za przewodnikiem.
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Pon Cze 02, 2008 4:06 pm

Abdelaziz również przykląkł. Wiedział, że w obliczu takich istot trzeba zachować pokorę. Nie chciał też wzbudzać żadnych podejrzeń. Należało się narazie zorientować w sytuacji i przemyśleć możliwe działania.
Jaguar był istotnie ogrmony i wywierał niesamowite wrażenie. Czy naprawdę było to bóstwo, które miało być przyczyną wszystkich ostatnich zdarzeń? Nie potrafił tego ocenić. Miał tylko nadzieję, że postać jaguara jest obecnie jego jedyną formą.
W milczeniu czekał na rozwój sytuacji. Nie było sensu podejmować jeszcze jakichś działań.

_________________


Powrót do góry Go down
Paolo Miraż

avatar

Dołączył/a : 04/01/2008
Liczba postów : 501

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Pon Cze 02, 2008 7:39 pm

Patrząc jak przewodnik skacze można było żałować że nie poszło się z tajemniczym przybyszem. Podszedł do urwiska patrząc jak Sogno skacze w dół. Widząc jak leci Paolo cofnął się o kilka kroków i popatrzył na pozostałych.
- Chyba nie mamy wyboru.
Stanął w miejscu skąd skakał przewodnik i runął w dół za nim.
Powrót do góry Go down
Silver
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 08/03/2007
Liczba postów : 658

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Sro Cze 04, 2008 7:16 pm

Nagła zmiana sytuacji wywarła na nim nie małe wrażenie, ale zręcznie wylądował na półce skalnej. W momencie, kiedy zobaczył jakieś wejście ruszył tam gdzie zauważył wiele skarbów i drogocennych przedmiotów. Wyglądało mu to na grobowiec choć nie był do końca pewny. Największą uwagę zrobił na nim znak ze skorpionem do którego podszedł bliżej i zaczął próbować dowiedzieć się coś z niego o tym pomieszczeniu. Wiele hałasów przychodzących z zewnątrz wciąż nie dawały mu spokoju. Pogrążył się w myślach nachodzących go z chwili na chwile.

_________________

Powrót do góry Go down
Rushifua
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/03/2007
Liczba postów : 740

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Sro Cze 04, 2008 8:10 pm

Jaguar zaryczał dziko, jego ciało zaczęło się zmniejszać. Zamiast Jaguara, stał młody nagi mężczyzna, miał przenikliwe oczy, które badły klęczącego rycerza, który wzniusł głowę i spojrzał w jego oczy. Abdealiz znów poczuł, że jego ciało omdlewa, powoli czuł jak pochłaniają go oczy boga, który uśmiechał się ponuro, tak samo jak Bayushi Rushifua. Jego oczy śmiały się rycerzowi w twarz, ale on nic nie mógł począć. Czuł powoli jak w jego sercu narasta zwierzę, budzący się do ataku kot, gotowy łasić się u stup Boga.
-Witaj przyjacielu.- Tezcatlipoca pogłodził twarz Rycerza.- Witaj bracie.- Tezcatlipoca zaryczał, na co rycerz odpowiedział rykiem zbliżonym do kota. Nagle wszystko ustąpiło rycerz leżał na ziemi z przerażeniem odsuwał się od postaci.- Spladrowaliście grobowce Bayushi, Yogo, Shiro?
-Tak Panie.- Lolyd Ki schylił się niżej w ukłonie.- Nic nie znaleźliśmy.
-Co takiego.- Ryknął Tezcatlipoca rozwścieczonym głosem, ryknięciem.- Musicie odnaleźć Pierścień Sesminanurów.


Izzaka z zamyślenia wytrącił ostry koci ryk, dochodzący za drzwi komnaty. Ukryty w cieniu spojrzał na oświetloną komnatę i ujrzał go. Tezcatlipoce w ludzkiej postaci i łaszącego się do niego Abdealiza, który jjak mały kot dawał się drapać za uchem, po chw3ili rycerz upadł i zaczął się czołgać, jak najdalej od boga nocy. Izzak spojrzał raz jeszcze na boga, na palcu ujrzał srebny sygnet z herbem skorpiona. Izzak spojrzał w twarz i zamarł, to był ich przewodnik, ale inny, lepiej zbudowany. Gdy się zastanwiał ujrzał czarny telson, który lśnił na palcu wskazującego palca. To był on, rycerz, z którym utożsamiał przewodnika.


Paolo i Songo lecieli za Bayushim, który obrucił się w locie i spojrzał na nich. Za ich plecami zobaczył kobiete, o nietoperzych skrzydłach.
-Żegnajcie.- Warknął Rushifua i połorzył rękę na Katanie.- Tchnienie Wiatru.
Paolo i Songo czuli, jak zerwała się ogromna wichura pomiędzy nimi, ich ciała zaczęły lecieć w górę, upadli na ziemie. Koło nich upadła młoda kobieta. Paolo zobaczył młodego mężczyznę w czarnej zbroi, z głową jaguara zamiast hełmu. Rycerz zaatakował go, jego pazury przebiły się przez zbroję. Rycerz zamianił się w ogromnego jaguara, pod jego kłami pękła część zbroi. Lewa ręka Paola zwisała bezradnie. Kobieta identyczna jak upiory stała za Mystery.
Jej pazury wbiły się w ramię Remusa, wszyscy widzieli ogromne lustro pokrązone w dymie. Lustro pękło a ich pochłonęła ciemność. Ciała upadły. Paolo patrzył jak ślepi towarysze rękami macają ziemie. Kobieta i Mystery gdzieś znikneli. Rycerz stał obok uśmiechając się szelmowsko.
-Kocurek.- Zaśmiał się przeciwnik.- Mały kocuerek, żegnaj.
Paolo, leżał gdy wszystko rozświetło się. Światło pochodziło od Sokoła, który zamienił się w piękną kobietę, która połorzyła rękę na mieczu.
-Rycerzu.- Kobieta ukleknęła obok mężczyzny.- Rycerzu.- Gdy połorzyła rękę na ramieniu Paola, zniknął ból i niemoc w ręce. Rany jak i zniszczona zbroja, zostały w cudowny spoób odtworzone.- Rycerzu, musicie obronić swoich towarzyszy. Niemartwcie się Bayushim Rushifua, powierzył się mojej opiece i nie stanie mu się żadna krzywda. Już czas.- Paolo patrzał jak postać zmienia się w sokoła i niknie, na niebie. Towarzysze Paoloa stali, już zdrowi i widzący.-Udaj się na zamek, puki nie jest dla nich zapóźno.
Powrót do góry Go down
Remus
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 22/01/2008
Liczba postów : 416

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Sro Cze 04, 2008 9:20 pm

Widział z przerażeniem jak jakaś nieznana siła wyrzuciła Asgardczyków na brzeg. Potem ku jego największemu zdziwieniu ujrzał jak nieznajomy typ atakuje Paolo. Podbiegł tam, lecz poczuł ostry ból w lewym ramieniu. Zobaczył jakieś pękające lustro, a potem już niczego konkretnego nie mógł dostrzec. Usłyszał tylko czyjś śmiech. Potem ogarnęło go światło. Zobaczył piękną kobietę przy boku Paolo. Wstał w pośpiechu. Był bardzo zdezorientowany. Obciągnął fioletową pelerynę i przegarnął jasne, bujne włosy. Kobieta nie podała żadnych szczegółowych informacji, co bardzo zdenerwowało chłopaka. "Udać się na zamek?... Nie jest za późno dla kogo?" - w głowie Remusa kłębiło się od wielu pytań.
Powrót do góry Go down
Paolo Miraż

avatar

Dołączył/a : 04/01/2008
Liczba postów : 501

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   Sro Cze 04, 2008 9:31 pm

Wszystko jak zwykle działo się szybko, za szybko. Leciał w dół, potem czuł ogromny ból lądowania i ataku. Następnie ujrzał kobietę która go wyleczyła i naprawiła mu zbroję. Popatrzył na nią i wysłuchał słów. Wstał i spojrzał na pozostałych.
- Nie mamy czasu do stracenia, biegiem na zamek.
Po czym rzucił się biegiem w kierunku zamku. Przed oczami miał obraz kobiety która go wyleczyła. Nie zrozumiał wszystkiego co powiedziała ale zrozumiał wystarczająco wiele by przyśpieszyć.

OCC: -Bayushi poświęcił się.- W głowie Paola brzmiał głos kobiety.- Lecz nie martw się o niego, prybedzie wtedy gdy będzie potrzebny. Jest na granicy śmierci, przeszedł przez zamkniete wrota Sesminanur. Lecz powruci, żywy z mojego królestwa. Ratujcie towarzyszy, za nim nie jest za późno.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Z dawna zapomniana wyspa...   

Powrót do góry Go down
 
Z dawna zapomniana wyspa...
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Zapomniana posiadłość
» Wyspa Twarzy
» Stara latarnia morska
» Zapomniana komnata
» Wyspa Endor

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: III ERA-
Skocz do: