Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Treningi Shaki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Treningi Shaki   Pią Cze 20, 2008 3:17 pm

"Kolejny dzień bez owocnej wędrówki..." ta myśl,
była jego ostatnią tego dnia. Okrył się płachtą i wpatrywał w
dogasający żar ogniska. Minął już blisko tydzień odkąd rozstał się ze
starcem, który ocalił mu życie i powiedział jak pokonać bestię. Szlak,
który pokazał mu starzec był całkowicie pusty i Shaka powoli zaczął
powątpiewać w jego wiarygodność.
Samotność i głód, które doświadczył będąc młodym teraz zaczynały go irytować. Jednak sen przyszedł szybko...
Wstał o świcie, gdyż zeszłej nocy nie wędrował zbyt długo. Zebrał się i znów podążył kierunkiem jaki pokazał mu pustelnik.
Przemierzając
kolejne kilometry wreszcie natrafił na ślad ludzkiej ręki. Co prawda
była to zniszczona, stara tabliczka napisana za pomocą nie zrozumiałych
znaków, lecz niewiele zwierząt, a właściwie żadne nie umiało by czegoś
takiego wykonać. Chłopak przyspieszył, wreszcie pojawiła się nadzieja
na spotkanie z jakimś człowiekiem, może nawet kogoś z Sanktuarium.
Im dalej od tabliczki tym więcej śladów działalności człowieka, jednak wszystko zniszczone.
Shaka mimo wszystko liczył na to iz ujrzy ludzką twarz. Gdy ukazały się przed
jego oczyma zabudowania, momentalnie pobiegł w ich stronę. Ujrzał
popękane domostwa, przy których siedzieli ludzie. Byli żywi lecz
wyglądali jak gdyby nie mieli najmniejszej chęci do życia.
-Witajcie!-wykrzyczał z radością na twarzy.
Na
ich twarzach nie zagościła radość, był to strach. Wpatrywali się w
niego z obawą, był dla nich niczym oprawca, on zaś nie wiedział o co
chodzi. Czuł się nieswojo, nie wiedział co zrobić. w końcu zaczął:
-Nie
bójcie się mnie! Nie mam zamiaru was skrzywdzić! Pochodzę z Indii
i zmierzam do Sanktuarium...-położył rękę na piersi jak gdyby składał jakąś
obietnicę.

-W takim razie wybacz nam wędrowcze... -powiedział starzec i opierając się o swoją laskę powoli szedł w kierunku Shaki.
-Ojcze poczekaj! Nie podchodź to niego!-wykrzyczał ktoś z gromadzącego się tłumku.
-Nie
obawiajcie się, Oni zawszę atakują gromadą... Wybacz wędrowcze,
wzięliśmy cię za napastników, którzy nachodzą nas już od dość długiego
czasu...

Shaka przez chwile spoglądał na starca, nie wiedział co mu
odpowiedzieć. Miał już dla siebie zadanie "dotrzeć do Świątyni", jednak
nie mógł zostawić bez bronnych na pastwę jakichś oprawców.
-...jak
już mówiłem zmierzam w kierunku Świątyni..-nie wiedział sam czemu to
powiedział, najwidoczniej jego bezinteresowność i młodzieńcza głupota
wzięły górę.

-Niestety nie będziesz mógł dotrzeć do Świątyni tą
drogą. Most, który był jedyną przeprawą przez górski potok został
spalony
.-starzec nie przejął się postawą chłopaka, jak gdyby był do tego
przyzwyczajony i to wzruszyło Shakę...-Aby przejść przez na drugą
stronę musisz podążyć
na wschód korytem rzeki, niestety to dość
spora odległość... Będziesz musiał iść przynajmniej dwa tygodnie...
Przykro mi wędrowcze...


Shaka był na siebie zły, był zły na to ze
nie mieli do niego pretensji, ze nie prosili go o pomoc, ze pogodzili
się ze swym losem... Nie mógł tego kontynuować.

-Opowiedz mi o Oprawcach starcze...
-
to dezerterzy Świątyni.Byli uczniowie którzy nie wytrzymali żywota rycerza. Jest ich przynajmniej ośmiu, jeden
gorszy od drugiego. Okradają nas z zapasów, polują na naszą zwierzynę i
gwałcą nasze kobiety... Zabili wszystkich pierworodnych, jedynie mój
syn się ostał... My już nie mamy na to siły
-starszy człowiek spuścił
głowę w dół, a w jego oczach pojawiły się łzy, które upadały powoli na
ziemię...
-A pomoc z Świątyni?...-"Ah tak, most..."-pomyślał i szybko zadał inne pytanie-Czemu nie odbudowaliście mostu?
-Nikt nie jest wstanie przedostać się na drugą stronę rzeki, zbyt silny prąd...

Nie
zastanawiając się dłużej zaoferował im swoją pomoc. Zaproponował ze
odbuduje most i przyśle pomoc z Sanktuarium o ile ktoś go wysłucha. Nie miał zamiaru
walczyć z oprawcami, jego pewność siebie znacznie ucierpiała po
ostatnim starciu z wrogiem... [...]

[...]Mijał już trzeci
tydzień pobytu w wiosce Shaki.Pogoda robiła się coraz to bardziej ładniejsza a słońce powoli dogrzewało. Most powoli nabierał "kształtów". Chłopak
kilka razy przebył drogę na drugą stronę rzeki, poświęcając przy tym
zdrowie, gdyż mocno się zaziębił.
Przebywając w wiosce bardzo zżył się z jej mieszkańcami. Byli to ludzie ciepli i mili, potrafiliby nawet oddać ostatnią cenną rzecz aby komuś pomóc w potrzebie.

Mijał kolejny dzień pracy i słońce powoli chowało się za wzniesieniami greckich szczytów. Domownicy palili w swoich paleniskach i
zapalali świece. Shaka otarł szmatą, ręce które miał wysmarowane kleistą
substancją. Robił to dość skrupulatnie, gdyż niezbyt ładnie pachniała.

-Dalej przyjacielu! Jadło już na stole!-wołał starzec, u którego mieszkał rycerz.
-Już,
tylko przetnę jeszcze jeden kawałek...-
podniósł dość gruby konar drzewa
i przeciął go jednym, szybkim ruchem ręki. Następnie powoli wspinał się
na pagórek, na szczycie którego widniała chatka starca.

"KRYK..."-dobiegł dziwny dźwięk, Shaka stanął i szybko zarzucił głową w stronę lasu.
-Choć chłopcze nim jedzenie wystygnie!-zawołał ponownie.

Shaka chwile stał bez ruchu, czuł czyjąś obecność... Mimo wszystko ruszył
dalej. Zasiadł przy stole i nie minął długi odstęp czasu, jak wszystko
z niego zniknęło. Na zewnątrz nie było zbyt ciemno, księżyc świecił
jasnym blaskiem. Kilka razy przez myśli chłopaka przewinęła się ten
odgłos, który słyszał nim zasiadł do stołu. W pewnym momencie ktoś
zaczął dobijać się do drzwi, był to syn wiekowego człowieka.
-Ojcze to znów Oni!-powiedział lekko zdyszany.

Wszyscy się zebrali do wyjścia, jednak Shaka był lekko zaniepokojony.
Bał się konfrontacji, nie wierzył w siebie tak jak kiedyś. Kolejna
porażka mogłaby go załamać, dlatego wolał nie wdawać się w żadną
konfrontacje i wiedział ze oni tego od niego nie oczekują...

Z
daleka było widać paleniska i zamieszanie. Całość wywołało kilka,
ubranych w takie same zbroje mężczyzn. Głupkowato się chichrali i
popychali dla zabawy jedną z kobiet.
-Dziś TY mała...-powiedział jeden z nich, gdy ta była akurat w jego ramionach.
Tylko jeden z nich głupkowato się nie chichrał i nie dokazywał
mieszkańcom. Zasępiony, siedział na lekko wychudzonym zarośniętym
wierzchowcu. Był dość mocno umięśniony, na jego plecach powiewała
peleryna. Wyglądał ewidentnie jak ich przywódca.
Shaka stał z tyłu nie chciał się mieszać, strach wziął górę... [...]


Ostatnio zmieniony przez Dark Epsilon dnia Nie Cze 22, 2008 1:16 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Sob Cze 21, 2008 9:40 pm

OCC;Sprawdzi ktoś??.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Sob Cze 21, 2008 10:08 pm

Wpis 1: Ja powiem tylko tak. Gram także na innym forum i widzę że ktoś tutaj podprowadza moją pracę na własny uzytek. Dla mnie to jest jawny plagiat i wykorzystywanie cudzej pracy dla wlasnych korzysci. Tutaj podaje link do MOJEJ pracy jaka jest ten trening. I czlowieku wara mi od niego.


Wpis 2:
Widze że kolega zedytował trening. I co, tak trudno było dać tu SWÓJ trening? Jak widać nie. Choć mam nadzieję że nie zabrałes go komuś innemu. Linka do mojego treningu skasowałem, bo to nikomu nic nie da teraz. Ale wiedz ,że jeszcze raz przyłapię Cie na zabieraniu komukolwiek jego pracy... Nie odpuszcze. I mam nadzieję że administracja widziała całe zajście i będzie miała na Ciebie oko.
Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pon Cze 23, 2008 10:07 pm

1. Ostrzeżenie za Plagiat.
2. 2 lvl za trening.
3. Jeszcze jeden taki numer to się pożegnamy.

Pozdrawiam

_________________
Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Cze 27, 2008 9:34 pm

Shaka cały czas spoglądał na umięśnionego mężczyznę który prawdopodobnie jest przywódcą całej tej szajki oprychów.Początkowo młody wojownik nie chciał wyjść na przeciw nim lub stawić czoło.Nie...jest to na razie głupi i bezsensowny pomysł gdyż nie posiada wielkich umiejętności a nawet-nie rozbudził w sobie cosmo.Jednak chwilkę później opryszki zaczęli siać "zniszczenie" oraz bić nie winne osoby choćby i kobiety czy dzieci.Na ten widok Shaka nie mógł wytrzymać.Powoli na jego plecach pojawia się dziwny znak przedstawiający jakaś niebieską istotę.Jednak tak szybko zniknął jak się pojawił."To nie jest dobre rozwiązanie...siłą tutaj nic wskóramy"-pomyślał chłopak.
Wtedy starszy wioski upadł na kolana i wręcz błagalnym tonem przemówił do przywódcy.
-Panie błagamy...jesteśmy tylko zwykłymi wieśniakami...nic nie mamy cennego po za marnymi drobiazgami czy pamiątkami.Błagam...jako starszy tej wioski zapomnianych przez bogów.Proszę tylko o jedno...zaniechaj tego procederu..oszczędź te dzieci i kobiety.
-A co dostanę w zamian??-powiedział chytrym głosem.
-Panie nic nie mamy przysięgam...
-Moi ludzi są spragnieni oraz dawno nie widzieli kobiety...nagiej kobiety...
-Panie błagam...
-Mnie!-odezwał się młody głos za tłumu.
-Kto to powiedział!!!.
-Ja.(W tym momencie dumnie wychodzi przed szereg Shaka...).
-Kim jesteś młodzieńcze...odważny jesteś cenię takich.
-Zwą mnie Shaka.Uczeń Sanktuarium pretendent do złotej zbroi z pod znaku panny.
-Ooo a skąd się tutaj wziąłeś co??.
-Cel mej wizyty tutaj jest nie znany i nie będę Cię nie potrzebnie zanudzać.Proponuje Ci układ...pokojowy.
-Słucham więc.
-Zawrzyjmy pakt.Jeżeli wykonam dla ciebie jedno życzę przypominam dowolne wszystko to co Ci przyjdzie do głowy wtedy Ty wycofasz się z wioski i nigdy nie wrócisz.A jeżeli przegram...wskaże Ci drogę do jaskini pełnej skarbów..masz tutaj jest namiastka jego i dowód że nie kłamie(w tym momencie Shaka rzucił mu do ręki mieszek ze złotem).
-Imponujące chłopcze imponujące.Dość że odważny to i mocno wygadany!.Podobasz mi się!.Więc dlatego dam Ci szanse żebyś się wykazał!.Jednym zdanie umowa stoi.
Jednak jest pewien warunek.
-Jaki??.
-Czas...jestem typem człowieka który nie lubi zbytnio czekać.Także daje Ci 72 godziny abyś mi kogoś sprowadził z Sanktuarium.Kilka lat temu srebrni rycerze przyłapali na kradzieży mego syna Ingwira.Zamknęli go w więzieniu na 15 lat.Do tej pory minęło 7.Chyba zgodzisz się zemną że najwyższy czas go wypuścić nie??.
-Dobrze..spełnię twe żądanie.Za dokładnie 3 dni zobaczysz mnie tutaj z twym pierworodnym.Jednak pamiętaj o jednym.Jeżeli choć jednej tutaj osobie spadnie włos z głowy...nasza umowa przestaje istnieć.
-Oczywiście.Panowie!!!.Wynosimy się stąd!!.
Znudzona zgraja opryszków powoli i niechętnie opuszczała domostwa tej wioski.Cały spocony starszy podszedł na kolanach do Shaki który wpatrywał się na twarze odchodzących mężczyzn.
-Dziecko na bogów!!.Coś Ty zrobił!!.Chcesz żeby Świątynia i Ciebie pojmała??.
-Nie ma takiej opcji przyjacielu.-odrzekł bardzo spokojnie chłopak.
-Ale jak to??
-Mój mistrz Złoty rycerz raka Neo z pewnością mi pomoże.Mam zaszczyt być jego uczniem.Jeżeli wszystko się powiedzie po mojej myśli dokładnie pojutrze będę miał tego szczeniaka.
-Czemu chcesz to zrobić chłopcze??.
-Taka sama sytuacja zaistniała w mojej rodzinnej wiosce.Także grupa bandziorów ją terroryzowała aż pewnego dnia przybył jeden "zbawiciel" i ich wykurzył choć jego metody były dość radykalne.
-Rozumiem...
-Chcę mu jakoś podziękować robiąc to samo tutaj.Oczekujcie mnie przyjaciele...wybawienie nadejdzie wraz ze wschodem słońca....
Tymi słowami zakończył tą rozmowę młody Shaka a następnie udał się do miasta w Sanktuarium..
Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pon Cze 30, 2008 4:07 pm

2 lvl

_________________
Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Lip 04, 2008 3:13 pm

Jak Shaka obiecał tak też wykonał.Droga do Świątyni zajęła mu jakieś dwie pełne doby bez przerw na odpoczynek czy dłuższy posiłek.Pogoda także mu sprzyjała więc nazajutrz przekroczył bramy Sanktuarium i od razu pobiegł do więzienia.Nie tracąc czasu wpadł tam jak błyskawica.Ciężko dysząc nie mógł wydobyć z siebie żadnego słowa.Jednak po chwili powoli zaczął mówić.
-Witaj strażniku!.Przychodzę do Ciebie w dość nietypowej sprawie.Otóż...(w tym momencie Shaka opowiedział całą historię o wiosce oraz bandziorach a najwięcej czasu poświęcił umowie z ich przywódcą).
-A masz na to synku jakieś dowody??-odparł mężczyzna.
-Niestety nie.Jednak na logiczne myślenie.Nie wpadł bym tutaj jak jakiś skończony kretyn bez żadnego powodu.A poza tym czy pretendent do złotej zbroi panny mógłby kiedyś skłamać?.
-Więc czego ode mnie oczekujesz wojowniku!.
Po chwili do pomieszczenie w którym się znajdowali wkroczył rycerz odziany z srebrną zbroje...
-Chcę żebyś uwolnił Ingwira więźnia który przebywa wyrok 15 lat!
-Przepraszam chłopcze jednak nie będzie to możliwe.
-Cze...-spojrzał z podziwem Shaka na rycerza.
-Jest on więźniem gdyż popełnił wiele strasznych zbrodni o których lepiej nie wspominać.Za przyzwoleniem Wielkiego Mistrza ma on odsiedzieć karę dożywocia.A po co Ci właściwe on??.
-Bez niego...wioska oddalona kilkadziesiąt kilometrów od Świątyni może już przestać istnieć!.
-Jakże to?.
-Ojciec tego chłopaka przywódca jakiejś bandy chce zetrzeć ją w pył więc obiecałem mu że przyprowadzę do niego Ingwira!.
-Hmmm to straszne.Ile czasu Ci pozostało chłopcze??.
-Nie wiem..lecz myślę że niewiele.
-Rozumiem.A co byś powiedział na mały podstęp??.Powiedzmy że zaprowadziłbyś więźnia do tego bandziora.Następnie wraz z moim srebrnym bratem byśmy wkroczyli i zrobili z nimi porządek.Pojmanie tej grupy będzie dla nas od teraz wysokim priorytetem.Z całą pewnością Wielki Mistrz i ciebie wynagrodzi za taką odwagę.Możesz być dumny z siebie chłopcze.
-Dobrze ruszajmy!.Szkoda czasu na zbędne rozmowy.Srebrny rycerzu spotkamy się tutaj za 30min.I powiedz mi jak Cię zwą??.
-Mnie??.Możesz mnie nazywać Centaur no Gordon.
-A mnie Shaka no Virgo heh.Jeszcze nie zupełnie ale mów do mnie Shaka.
-Miło mi Cię poznać.Zaprawdę serce me się raduje gdy poznaje prawego człeka.
Wreszcie minęło te upragnione pół godziny i nad horyzontem zaczęły zbliżać się trzy postacie.W końcu Shaka mógł ujrzeć ich twarze.Jedną z nich rozpoznał.Był to srebrny rycerz Gordon...druga to pewnie jego brat a trzecia to z całą pewnością ten wiezień.Okropnie od niego cuchnęło...widać długo nie wychodził na zewnątrz.Wokół dwóch rycerzy pojawiła się biała aura.Piękny widok...młody chłopak po raz pierwszy coś takiego mógł oglądać.Wtedy właśnie przysiągł sobie że kiedyś też będzie tak potężny...
-Więc Shaka..możemy ruszać??.
-Tak szkoda czasu.
-Masz rację.A przy okazji poznaj mego brata srebrnego Koj ego.
-Wnioskuje że to wy dwaj schwytaliście tego bydlaka niegdyś??.
-Heh mieliśmy to szczęście.A tak na prawdę to od dawno polowaliśmy na niego i tak sie jakoś złożyło ze mamy go!.Jednak po walce z nimi jeszcze dzisiaj czuje bóle w kościach hehe..
-Jeszcze was zajebie wy srebrne skurwiele!!!-odezwał się więzień.
-Och zamilcz bydlaku!.Shako będziesz musiał się przyzwyczaić do takich odzywek.U wież mi...wystarczy pomyśleć wtedy o czymś miłym...
Miłym...a co może być przyjemne dla Shaki??.Myśl o złotej zbroi??.Nie...dom.To są jego jedyne przemyślenia...
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Lip 04, 2008 9:33 pm

Było kilka niedociągnięć stylistycznych, ale generalnie ładny tekst - 2 poziomy.

_________________


Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Lip 11, 2008 2:30 pm

Droga ze srebrnym rycerzami wydawała się początkowo dla Shaki niezwykle prosta i bez żadnych większych problemów.Okazało się jednak że jest absolutnie inaczej.Elitarni wojownicy z Świątyni nie mieli czasu ani pewnie ochoty czekać na powolnego Shake bez formy.Co jakiś czas musieli specjalnie robić dla niego kilkuminutowe odpoczynki tracąc przy tym jakże cenny czas.Lecz w tym czasie Shaka opowiadał im o swoim pięknym rodzinnym domie, o wspaniałych naukach wielkiego Buddy i jeszcze pełno innych ciekawostek.
W końcu jednak cel podróży przez nich został osiągnięty.Dwaj srebrni rycerze wyciszyli swój cosmos do minimum aby nie zostać przyłapanym i mieć jakiś "efekt zaskoczenia".W tym samym momencie jeden z nich kazał wyjść Shace do nich.
-Posłuchaj.My zostaniemy tutaj w ukryciu.Będziemy mieli wtedy jakieś szanse aby użyć naszej specjalnej techniki paraliżującej.Oznajm im że Ci się nie udało pozyskać od nas syna przywódcy tej bandy i jest ci niezwykle przykro.Do tego czasu powinniśmy już spokojnie skupić wystarczająco dużo cosmos.
-Pewnie rozumiem...no to..powodzenia??.
Shaka rzucił lekki sarkazm do srebrnych rycerzy.Następnie po paru sekundach szybko znalazł się przed chatą starszego wioski.Od razu starzec rozpoznał znajomą twarz wojownika.
-I jak synku!??.Udało Ci się??.Uratowałeś nas??.
-Właśnie mały.Masz to co chciałem??.
-Muszę przyznać z wielkim żalem że jednak nie.Srebrni rycerze nawet nie chcieli zemną o tym porozmawiać.Wczoraj skazali twego syna na śmierć.
-Co kurwa!!!.To niemożliwe...to nie możliwe...
-Przykro mi.Przykro mi... zawiodłem..
-Niech cię szlak młody!!!.Ale śmierć za śmierć!!.Zginiesz teraz z mojej ręki!!!.
W jego ręku pojawił się błyskawicznie samurajski miecz katana.Jednym szybkim ciosem by przeciął ciało Shaki na pół gdyby nie szybko interwencja srebrnych obrońców Ateny.Obydwaj wyskoczyli jak z rakiety a w dłoniach skumulowali połączone energie wody i ognia.Najpierw przywódca został zamrożony chłodną cieczą wprost z najgłębszych powierzchni oceanu.Po chwili ogień wydobyty z dłoni Gordona otoczył go wręcz piekielnymi ogniami.
-Jesteś aresztowany w imię Wielkiego Mistrza Sanktuarium!.
-Nigdy już wolę zginąć!!!.
-Twe życzenie jest dla mnie rozkazem!!.
-Ja już nie mam dla kogo żyć!!Mój jedyny syn...już go nie ma.Chcę do niego dołączyć w jednym z piekieł Tartaru...
-NIE!!!!!!!!-krzyknął głośno Shaka.
Nie możemy pozbawić go życia od tak sobie.W końcu to człowiek.Powinien zostać osądzony sprawiedliwe.I tego będę żądać.
-Ty nie masz czego żądać.Jesteś tylko marnym robakiem Świątyni!.A teraz odsuń się!!-krzyknął 2 srebrny rycerz.
W tym momencie Shaka poczuł przerażający ból z tyłu pleców.Okazało się że Gordon użył niedawno wspomnianej techniki paraliżującej ale na...swoim bracie z Świątyni!!.
Czyżby także srebrni rycerze mogli być skorumpowani??.
Tego młody pretendent do złotej zbroi się nie dowie gdyż pod wpływem bólu stracił przytomność...
Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Lip 11, 2008 2:56 pm

2lvl

_________________
Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Lip 18, 2008 1:43 pm

-Shaka...Shaka obudź się...-odezwał się czuły głos lecz zarazem poważny.
-Co...co się stało??.Kim jesteś...gdzie ja jestem??.
Wokół chłopaka nastąpiła ciemność która wydaje się że nie ma końca.Co dziwne Shaka ma na sobie jakieś dziwne odzienie..różniące się od tego jakie kiedykolwiek widział czy w Świątyni czy w rodzinnym mieście oraz ten naszyjnik..wykonany z pięknej kości słoniowej oraz czystego złota.
-Shaka...Shaka zbudź się...-ponownie odezwał się czuły głos.
-Przecież już nie śpię!!!.
-Shaka...zbudź ale nie twe ciało...lecz duszę.Gdy to odkryjesz wszystko będzie stało przed tobą otworem.Każda zawiła zagadka czy walka z najtwardszym zawodnikiem będzie niczym.Więc Shako zbudź się...
-Ale jak mam to zrobić??.Dopiero co odkryłem w sobie cosmo...nie wiem czy jestem w stanie to zrobić..jestem tylko..
-Człowiekiem...tak.-przerwał głos.
Nastąpi kiedyś ten czas wtem zrozumiesz co posiadasz w sobie.Teraz ta tajemnica musi jednak pozostać w ukryciu.
-No to teraz mnie jeszcze bardziej zaciekawiłeś...powiedz mi chociaż kim jesteś??.
Nagle ogarniająca go ciemność powoli zaczęła odchodzić w niepamięć.Shaka znalazł się przed wejściem do świątyni.Otaczają ją ogromne posągi Buddy oraz marmurowa jakby niekończąca się ścieżka.Shaka zaczął się rozglądać we wszystkie strony próbując wychwycić nawet najmniejszy szczegół.
-No i jak Ci się podoba Shaka??-ponownie chłopak usłyszał głos który odbija się po całym budynku echem.
-To miejsce...przypomina mi coś...z dzieciństwa..chodziłem tutaj z siostrą i braćmi pobawić się...
-Właśnie...mów dalej...
-Pamiętam..że raz tutaj się zgubiłem i przemierzałem tą świątynie sam podziwiając te posągi.Wówczas usłyszałem..chyba ten sam głos..albo podobny oraz jasno-błękitne światło...
-Pamiętasz może co do Ciebie przemówiło??.
-Tak..."staniesz się niegdyś jednością ze Mną i...."
-"I wszystko stanie się dla nas możliwe??"-przerwał głos.
-Tak...masz rację...ale skąd??.
-Shaka.Spośród tylu wojowników dorosłych czy jeszcze dzieci wybrałem Ciebie Shaka.Masz w sobie dar.Jesteś reinkarnacją mnie...Buddy.Staniesz się człowiekiem najbliższym bogom.Jednak jeszcze przed tobą daleka droga.
-Nie..nie...niemożliwe...nie mogę być reinkarnacją Buddy...patrz-tutaj Shaka zdjął dziwne szatę i pokazał symbol.
-Patrz!!!.To jest ma ciemna strona!.Nie mogę być tobą...idealnym spokojem...
ogarnia mnie ciemność i złość w sercu...co najgorsze nie panuje nad tym.
-Wiem o tym Shaka...to ja zesłałem CI to.Chcę sprawdzić czy jesteś godzien...gdy nauczysz się posługiwać całą swą mocą staniesz do walki ze swoją "ciemną stroną".Jaki będzie wynik tej walki będą zależeć dalsze losy twoich bliskich oraz...Mój.
Jednak staraj się o tym teraz nie myśleć.Wiem że objawiłem Ci tą prawdę troszkę za wcześnie i wiem także iż będziesz mieć pewne obawy co do tego.Jednak nie bój się Shaka...jestem zawsze przy tobie jak i twa siostra.Razem będziemy się opiekować tobą ile tylko sił nam starczy.
-Dobrze..będę pamiętać...
-Cieszę się Shaka...a teraz wstań dziecko i wykorzystaj swój prawdziwy dar!!!!!.
Po chwili miejsce w którym jeszcze chwilkę temu stał Shaka rozmyło się.Znów nastąpiła wszechogarniająca ciemność a następnie...
Chłopak zbudził się w jakiejś chacie...nad nim stali jacyś ludzi..znajomi ludzie..
-Shaka...Shaka czy wszystko w porządku??-odezwał się jeden z nich....
Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Lip 18, 2008 4:39 pm

CZASY!!
zdecyduj się, czy dzieje się to w czasie przeszłym, czy teraźniejszym - w obu naraz raczej się nic nie dzieje, chyba że w twoim własnym umyśle w kilku miejscach naraz XD ale tu mamy doczynienia z krótką opowieścią i narracja powinna zdecydować się na jedno

całkiem nieźle
2 lvl

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Lip 25, 2008 10:01 pm

Młody pretendent do złotej zbroi panny spokojnie odpoczywał w łóżku nie mając najmniejszego pojęcia co się wokół niego dzieje.
Chłopak nie odzyskał przytomności przez dokładne 2 dni.Przez ten czas sporo się w małej wiosce wydarzyło.Prawie cały czas nad nim czuwali starszy wioski oraz jego najmłodsza córka Merry.
Jednak w końcu musiał nadejść ten moment w którym Shaka zbudził się z długiego snu.Chłopak powoli ocierając oczy nie mógł uwierzyć iż Ci ludzie się nim tak opiekowali.
-Co się stało???.Ile dni byłem nieprzytomny??.-spytał szybko chłopak.
-Odpoczywałeś bardzo długo...-odparł mędrzec.
-Srebrni rcerze!!!-krzyknął nagle Shaka.
-Ciszej chłopcze!!.Spokojnie spokojnie zdrajcy zostali ukarani a bandyci ponownie są w więzieniu.
-Ale jak to??.
-Gdy Ty byłeś w ciężkim stanie po zasadzce srebrnych rycerzy do wioski przybyła wtedy jakaś postać.Był to mężczyzna o krótkich niebieskich włosach oraz poważnym wyrazie twarzy.Nawet dla mnie to wydało się niezwykle dziwne.Jego cosmo promieniowało niczym słoneczko w dzień.Strasznie potężny wojownik...
-A dowiedziałeś się jak miał na imię???-przerwał Shaka.
-Tak..po krótkiej pogawędce przedstawił mi się jako obrońca czwartego domu zodiaku...Neo.
-Co?!?!?!?!-krzyknął chłopak.Złoty rycerz raka był tutaj!!?.Ja pier*** jakie ja mam szczęście...-powiedział przygnębiony Shaka.
-Spokojnie chłopcze spokojnie.Pozwól że Ci do kończę.Jako potężny wojownik szybko rozprawił się z przeciwnikami...ehhh co ja plece... wysłał ich nawet do Hadesu!!!.Jego moc była potężna..nikt nie był w stanie nawet do zadrapać.
-W końcu to złoty rycerz starcze.Więc jednak te wszystkie opowieści legendy o nich to prawda.Ich siła przewyższa każdego znanego mi rycerza...jeju...jak ja chciałbym już być jednym z nich...-powiedział z lekkim grymasem na twarzy Shaka.
-Z pewnością będziesz.Jednak teraz odpoczywaj.Złoty rycerz chciałby się z tobą spotkać...tak mi powiedział gdy odzyskasz wszystkie zmysły heh...
W tym momencie starzec wraz ze swoją córką opuścili mały pokoik.Shaka został kompletnie sam wraz ze swoimi przemyśleniami.Już miał ogromną ochotę wyrwać się z tego małego pomieszczenia i udać się na miejsce spotkania aby poznać jego "idola".I tak też właśnie się wydarzyło.Chłopak powoli i z problemami wstał z łóżka.Szybko założył na siebie swoje ubranie i opuścił to miejsce.Shaka musiał uważać aby nikt z mieszkańców tej wioski go nie przyłapał.Został tylko krótki list z wytłumaczeniami czemu go nie ma.Następnie udał się w daleką drogę aby odszukać złotego rycerza.Nie mógł go wyczuć po cosmosie gdyż nie posiadał jeszcze takiej umiejętności więc chłopak wymyślił ciekawy plan.Sam skupił swoją moc do granic wytrzymałości aby to właśnie Neo go pierwszy wyczuł.Wokół niego pojawiła się złoto-biała aura a ziemia powoli trzęsła się.Blask który od niego się wydobywał był widzialny na kilkadziesiąt metrów.Z takim "efektami" złoty rycerz spokojnie to wyczuje i tak też właśnie wkrótce się wydarzyło.Naprzeciw Shaki pojawił się wielki czarny portal z którego zaczęła wychodził postać owita złotą aurą.Młody wojownik nie miał żadnych wątpliwości.To musiał być Neo.
-Zloty rycerzu raka...to Ty??.
-Heh miło mi Ciebie poznać Shako.Wiele o tobie słyszałem i muszę przyznać że jestem pod wielkim wrażeniem.-odparł rycerz.
-Dziękuje ale nie wiem czy wszystkie są prawdziwe.Ponoć chciałeś się zemną spotkać.
-Tak...chciałem Ci podziękować za twą bohaterską oraz rycerską postawę wobec tych niewinnych osób.Niewielu by sobie poradziło wierz mi.Oraz mam Ci coś do powiedzenia jeszcze...widzę że masz potencjał...rozmawiałem już z Wielkim Mistrzem.Shaka chcesz zostać moim uczniem??-powiedział prosto z mostu Neo.
-Ja??.Jasne że chce!!!.Przy twoim boku stanę się złotym rycerzem!!!.
-Więc postanowione...
Neo machnął energiczne ręką a zaraz po tym powstał portal prowadzący nie wiadomo dokąd.Następnie ponownym ruchem dłoni wskazał aby go przekroczył...aby rozpoczął się jego prawdziwy trening na prawdziwego rycerza...
Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Sob Lip 26, 2008 2:52 pm

2 lvl

ale z tymi portalami to ci za takie cos nastepnym razem przytne lvl XD
portale nie portale - teleportowac sie moze tylko ktos z taka zdolnoscia
zloci rycerze nawet bedac zlotymi przemieszczaja sie ze swoja predkoscia bez portali XD

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Sie 01, 2008 11:32 pm

Mijały dni tygodnie na wspólnym treningu mistrza Neo oraz pretendenta do złotej zbroi Shaka.Wszystko odbywało się w dobrej atmosferze bez żadnych zbędnych emocji.Okazało się iż tak osławiony złoty rycerz jest całkiem przyzwoitym człowiekiem.I nie chodzi tylko tutaj o treningi czy inne nauki..nie...Neo starał się być jak starszy brat dla Shaki.Wspierać pocieszać gdy jest coś źle gdy coś nie wychodzi dobrze.W ten sposób tworzyła się pewnego rodzaju więź między uczniem a mistrzem.Może to wydawać się dziwne dla innych ale...Shace to bardzo pasowało.Nie chciał być traktowany lżej niż inni pretendenci.W końcu od pretendentów na złotą zbroję bardzo dużo się wymaga choćby maksymalna kontrola na swoim cosmosem albo opanowanie różnych technik do perfekcji.Neo widział w nim ogromny potencjał...nawet pewnego razu powiedział mu że jest jak "rozkwitający kwiat lotosu".Jednak podczas jednego z ciężkich treningów złoty rycerz przerwał jak gdyby nigdy nic i usiadł na trawie.Oczywiście to samo kazał zrobić swojemu protegowanemu.
-sądzę iż twoja moc osiągnęła już kolejny poziom.-oznajmił z lekkim uśmiechem Neo.
-Hmm naprawdę??.Szczerze mówiąc nie czuje żadnej różnicy.-odparł chłopak.
-Heh...dla mnie jest to wyczuwalne niczym piękne zapachy unoszące się w powietrzu.Potrafię wyczuć osobę która posiada ogromny cosmos nawet gdy jestem oddalony parę kilometrów stąd.
-To musiało być trudne do opanowania...
-Możliwe...jednak mając dobrego nauczyciela oraz warunki do treningów możesz nauczyć się dosłownie wszystkiego.Wierz mi...już niedługo pośle Cię na pewną misje podczas której odkryjesz w sobie wielki dar...dar który posiadają wszyscy złoci rycerze.
-Jaka to będzie misja mistrzu??-powiedział zaciekawiony Shaka.
-Heh cierpliwości mój młody uczniu.Wszystkiego się dowiesz w swoim czasie.A teraz...sprawdzimy twoją wytrzymałość na ciosy.Będę Ci zadawał z wzrastającą siłą ataki zwykłe czy oparte na cosmosie.Twoim zadaniem będzie je jak najlepiej odparować.Dobrze??.
Nagle wokół nich pojawiły się świetliste aury o złotym blasku.Ziemia powoli zatrzęsła a w dłoni Neo pojawiła się ognista kula.
-No to zaczynamy!!.
-Dobrze Mistrzu!!!.KAAN!!!!-krzyknął Shaka.
Nagle jego aura przybrała dziwny wymiar.Wokół niego pojawiło się coś w rodzaju tarczy...bariery.Także jego cosmo niewyobrażalnie się zwiększyło.Ognista kula złotego rycerza w starciu z tą techniką nie miało większych szans.
-Hmm...twoja technika robi wrażenie...jednak to była słaba kula.Może użyjmy czegoś mocniejszego...
-Nie oszczędzaj się...będzie dobrze!!.
-Przyzywam Widmo Białej śmierci!!!.
Nagle z ogromną prędkością biała czaszka uderzyła wprost w barierę Shaki.Jednak ta o dziwo dalej stała...w nienaruszonym stanie.
-Hmmm..moja pierwsza technika nie dała rady...dziwne...bariera jest o wiele silniejsza..
-Wiem..a teraz spójrz na to!!!.Płoń mój cosmosie płoń!!!
W tej samej chwili nastąpił zdwojony mocą Kaan wybuch cosmo.Fala uderzeniowa była tak mocna że aż zdmuchnęło niczym zapałkę rycerza raka.Po chwili gdy kurz opadł wszystko było już wiadome.
-Łojj..to było całkiem niezłe...-powiedział z podziwem Neo.
-Dziękuje Mistrzu...użyłem mojego najpotężniejszego ataku wraz...i tutaj mój pomysł z drobinkami lodu.Wówczas przeciwnik może być dodatkowo oszołomiony ale...moja specjalna technika nie jest jeszcze za dobra...
-Spokojnie..popracujemy nad tym popracujemy..na razie jest bardzo dobrze....
Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Sob Sie 02, 2008 2:11 pm

musisz być naprawdę głodny bo coś przecinki u ciebie wszystkie poznikały
Shaka – się odmienia, Shace, Shaki, z Shaką.. mamy tu język polski gdzie występują jednak te przypadki, także w imionach
zdecyduj się wreszcie – piszesz w czasie przeszłym czy teraźniejszym? w obu naraz się nie pisze..


Cytat :
a w dłoni Neo pojawiła się ognista kula
od kiedy to Neo potrafi rzucać fireball?

Ja tylko jeszcze pragnę zauważyć różnicę poziomów między wami – oraz fakt, że ty jesteś dopiero jego początkującym uczniem a on starym i doświadczonym rycerzem
a więc... CO TO ZA PRZEPAKOWANIE własnej postaci??

dobra
niech będą te 2 lvl

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Sie 15, 2008 4:33 pm

Po ciężkim dniu pełnego wyzwań oraz treningów Shaka oraz jego mistrz udali się na zasłużony wypoczynek.Obydwaj byli tak wykończeni że nawet nie zjedli kolacji tylko od razu położyli się spać.Noc początkowo wydawała się jak każda inna lecz nie tym razem...nie dla młodego pretendenta do złotej zbroi.
Zbliżała się północ a Shaka wciąż nie mógł spokojnie zasnąć.Miotał się na prawo i lewo jednocześnie bardzo się pocąc.Najwyraźniej coś złego bądź niepokojącego mu się śniło.W końcu po krótkiej chwili z głośnym wrzaskiem zleciał z łóżka budząc przy okazji Neo.
-Co się stało Shako??-odparł zaspany mistrz.
-Nic poważnego ja...miałem zły sen...
-Aha...chcesz o tym porozmawiać??-rzekł spokojnie złoty rycerz.
-To tylko sen...-odparł bez uczuć uczeń.
-Ahh Shaka Shaka...długo droga przed Tobą jeszcze.Czasami sny czy różne przeczucia mogą odgrywać bardzo istotną rolę w życiu każdego rycerza.Przychodzą one w najmniej nieodpowiednich momentach albo kiedy w ogóle się tego nie spodziewamy.Ale zaufaj mi... mają ogromne znaczenie czasami.
-No dobrze...śniło mi się że jestem na dnie ciemnej hmmm studni...tak..chyba tam.Słyszałem w niej dziwne odgłosy...odgłosy moich bliskich.Jednak były one przepełnione smutkiem i żalem.Możliwe nawet że to były ich osobiste odczucia w stosunku do mnie.Ale to nie najważniejsze.Otóż na końcu owej studni coś lśniło.Mówię Ci mistrzu...to był piękny blask.Lecz...z każdym kolejnym krokiem ono słabło.Jakby nie chciało mnie do siebie zbliżyć.Myślę że to była złota zbroja panny.
-Złota zbroja??-przerwał Neo.
-Tak...to był symbol...albo jakiś znak.Znak że nie jestem jeszcze godzien nawet na nią spojrzeć a co dopiero ją przywdziać i stać się jednym z dwunastu wspaniałych złotych rycerzy.
-Shaka spokojnie.Staniesz się nim.Miałem za młodu także takie wątpliwości czy zdołam wytrzymać.Tylko twoja wewnętrzna moc oraz wola walki sprawią iż osiągniesz swój cel...swoje marzenie.
-Dziękuje mistrzu za słowa otuchy.-odparł z uśmiechem Shaka.
-Proszę.Wiesz...przez cały ten czas pobytu w Świątyni widziałem wielu obiecujących uczniów wśród których byli także pretendenci do złotej zbroi panny.Jednak...nie wykazali się dostateczną siłą oraz determinacją aby dalej kontynuować nauki.Odchodzi albo nawet umierali.Myślę Shaka że TY jesteś stworzony do tego.Zbroja jest Ci pisana.Wytrzymałeś tak długo.Pokonałeś każdego przeciwnika która starał się ciebie skrzywdzić.Przeszedłeś próby o których tylko najlepsi wojownicy mogą usłyszeć.Wiem że czasami będziesz sam sobie zadawał pytanie " czy zdołam pokonać wszelkie przeciwności losu aby dotrzeć do celu".Nastanie kiedyś taka chwila lecz odpowiedź wtedy sama przyjdzie.Zadecyduje twoje serce Shaka...
-Będę pamiętać mistrzu...będę pamiętać...
Następnie obaj zmęczeni już tą rozmową udali się na wypoczynek.Nie minęło sporo czasu a już słońce zaczęło pojawiać się nad horyzontem.Wszystko powoli znów wracało do życia...a Shaka i Neo???.Jak co dzień ciężko trenują zmagając się ze sobą i dążąc do perfekcji...
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pon Sie 18, 2008 9:58 am

kolejne 2 poziomy

_________________


Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Sie 22, 2008 8:50 pm

Shaka obudził się bardzo wcześnie, można by powiedzieć, że wstał
w nocy. Leżąc na posłaniu,rozmyślał.
-To już dzisiaj... Kolejny trening. Co dzisiaj mnie czeka? Jakie wyzwania da mi człowiek którego imienia nawet nie znam?. Czy dam radę?

Chłopak podniósł się z łóżka i podążył w stronę kuchni. Zrobił sobie kanapki. Dwie zjadł na miejscu a jedną schował do kieszeni.
Na wszelki wypadek zabrał także bukłak z wodą. Nie wiedział co go czeka
więc zabrał same najpotrzebniejsze rzeczy.

W końcu ruszył w stronę miejsca treningu. Shaka czuł coś jakby chęć poznania kolejnego wyzwania, kolejnego zadania, który czekał na niego.Chłopak dotarł na miejsce. Czekał na nieznajomego -osobę którą polecił mu jego mistrz Neo. . Minął długi czas a nikt się nie pojawił. Shaka usiadł na kamieniu i rozmyślał...
"Czy tamten sen ze studnią to nie była przypadkiem wizja?
Czy tajemnicze głosy które nazwały go uczniem nie był przypadkiem tylko fikcją jego umysłu?
"
Jednak wolał poczekać. Czas mijał a nikt się nie pojawiał. SHaka zgłodniał więc wyjął i zjadł kanapkę którą zabrał ze sobą z domu.

Nagle coś zagrzmiało. Pioruny uderzały w ziemię niczym huragan.
Shaka zaczął biec, lecz nie wiedział dokąd. Zaczęło bardzo padać.
Na początku zwykły deszcz lecz potem gruby grad. Chłopak był bardzo przemarznięty i zmoczony. Grad coraz bardziej mu przeszkadzał i ranił.
W pewnej chwili wszystko się uciszyło niczym wymazane
przez kogoś z góry. Shaka ostatnimi siłami trzymał się na nogach.
Zdjął koszulkę aby się nie przeziębić ponieważ była bardzo przemoczona.

Kiedy chłopak powoli odpoczywał nadszedł kolejny atak ze strony natury, tym razem coś jakby trąba powietrzna ciągnęła za sobą smugi piachu i kamieni. Trąba w ciągnęła i odrzuciła Shakę na kilka metrów.
Leżał tam przysypany piachem i kamieniami. Był nie przytomny.
Nagle oprzytomniał a to za sprawą bukłaku który po odrzuceniu wylądował na gałęzi która się złamała i bukłak uderzył w głowę Shaki wylewając wodę na niego.

Pretendent do złotej zbroi z licznymi obrażeniami podniósł się z ziemi. Ubranie miał rozszarpane niczym pogryzione przez Cerbera. Nagle w końcu pojawił
się nieznajomy, który towarzyszył.Osoba dość potężna z licznymi bliznami na ciele oraz ciemną maską przez którą prawie że nie było nic widać.
Podszedł do młodzieńca:
- Czy już się domyśliłeś Shaka co to wszystko znaczy?
Chłopak nie mógł wymówić żadnego słowa, zaschło mu w gardle.
- Shaka aby zostać Rycerzem Zodiaku musisz być wytrwały, a nie tylko ludzie i potwory będą ci przeszkadzać. Głównym przeciwnikiem może
być Natura. Wytrwałeś kolejny trening jednak pamiętaj to nie koniec.Będę Cię obserwować...pamiętaj o tym...


Shaka chciał coś jeszcze powiedzieć lecz nieznajomy zniknął. Chłopak wrócił do domu by odpocząć ponieważ był bardzo zmęczony.
W tym treningu nauczył się tego, że Natura może być nawet trudniejszym
przeciwnikiem niż nie jeden wyszkolony Rycerz.
Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Sob Sie 23, 2008 12:49 pm

2lvl

_________________
Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Sie 29, 2008 1:45 pm

Po ostatnich treningach Shaka czuł się jakoś pewnie. Wszystko jak na razie
mu się udawało chodź czasami miał ochotę rzucić wszystko.
Jednak tego nie zrobił. Jego marzenia o byciu rycerzem wcale nie zmalały
lecz
przeciwnie zwiększyły się. Czuł, że przez treningi nabrał nowych
umiejętności. Potrafił przezwyciężyć strach przed największym jego
koszmarem-samotnością, potrafił opanować się w walce i skupić na uderzeniach.
Wytrwał
walkę z przyrodą, lecz wiedział jedno. To był dopiero początek zmagań
treningowych. Jeszcze wiele wiele przed nim. Nie zrażał się tym.
Pobiegł na kolejny trening, trening pełen wyzwań oraz nie niezapominanych przeżyć .

Na
miejscu był już po chwili. Drogę tu opanował już do perfekcji. Na
polach widział już swojego mistrza Neo. Podszedł do niego.
- Witam Ciebie. Myślę, że nadszedł czas abym sprawdził twoje umiejętności..
-[i]
Jeżeli
taka jest twoja wola...zgadzam się Mistrzu.Przebyliśmy razem dość długą
drogę.Czas żebym stanął na własne nogi i zaczął być odpowiedzialny.
-Tak masz rację..
Następnie Neo położył dłoń na jego ramieniu.
- Chłopcze
najważniejszy jest trening. Trening czyni mistrza. I nie jest to tylko
przysłowie... Jest to prawda. Dzisiaj nauczysz się jak wykorzystywać
szybkość w walce. Rozgrzej się bo trening będzie wyczerpujący, a nie chcę byś się nabawił urazu.

- Zrobię wszystko co sobie życzysz Mistrzu...
Odpowiedział Shaka po czym zaczął się rozgrzewać.

Po krótkiej rozgrzewce młodzieniec stanął przed złotym rycerzem..
Mistrz
w czasie kiedy chłopak się rozgrzewał ustawił na polu tor mający jak
najlepiej przygotować ucznia kondycyjnie, szybkościowo i skocznie.
Na toru były przeróżne skrzynie, pudła, pale, worki itp.
W
skrzyniach dla utrudnienia były pająki. Neo chciał sprawdzić czy
chłopak do końca pozbył się strachu, który tak ostatnio go trapił.
Mistrz wytłumaczył chłopakowi jak pokonać tor. Przewrócił klepsydrę...
RUSZAJ!!!! - wykrzyknął Neo.

Shaka
ruszył jak szalony w stronę pierwszej przeszkody. Była to drabinka, a
nad nią skrzynia z pająkami. Młodzieniec bez wahania zaczął pokonywać
drabinkę. Po chwili był na drugiej stronie. Leciał jak strzała za
kolejną przeszkodą.
Czołgał się po błocie, a nad nim był drut
kolczasty który spokojnie przy nieudolnym przechodzeniu mógł mu
rozharatać plecy. Coraz bardziej pretendent do złotej zbroi pokazywał jak bardzo chcę
zostać rycerzem. Koniec czołgania. Nagle młodzieniec za bardzo
pospieszył się z wychodzeniem z błota
i rozciął sobie plecy.
Krwawił, lecz nie miał zamiaru się poddać. Podarł koszulkę i owinął
równocześnie zaciskając ranę. Zatamował krwawienie i ruszył jak piorun
dalej.
Ostatnia przeszkoda. Shaka coraz bardziej tracił siły. Rana ponownie krwawiła, a on wyraźnie słabł.
"Jeszcze tylko jedna... Dasz rade, dasz rade"-
powtarzał do siebie Shaka. Wpadł do basenu. W wodzie coś się
świeciło. Było to coś podobnego do jaja. Płonącego jaja. Młodzieniec
szybko się zorientował
że to było celem ostatniego zadania. Płynął do celu. Nagle się zatrzymał.
Unosił się jak wryty na wodzie. Myślał, że to zadanie będzie takie łatwe, lecz mylił się. Jaja chroniły trzy piranie.
"Myśl chłopie, myśl" - powtarzał do siebie.
Nagle
wpadł na bardzo dobry pomysł obok niego pływały inne ryby. Wykorzystał
swój spryt i złapał jedną z nich. Rozdarł ją zębami i rzucił obok
piranii. Piranie rzuciły się na krwawiącą rybę. W mgnieniu oka rozdarły
ją na strzępy.

Sprytny Shaka wykorzystał chwilę nieuwagi i
zabrał jajo. Młodzieniec był bardzo przemęczony i zraniony. Jak
najszybciej wypłynął na powierzchnie i ruszył w stronę Nea. Padł
na ziemie u stóp mistrza. Ostatnie ziarenka spadały do klepsydry.
- Brawo!
Brawo! Jestem z ciebie dumny chłopcze! Będzie z ciebie dobry rycerz.
Ukończyłeś trening. Jesteś coraz lepszy mój uczniu.

Na twarzy SHaki pojawił się uśmiech. Popatrzył przez chwile na mistrza i po chwili usnął pod drzewem.
Młodzieniec zmieścił się w czasie. Zdążył zanim ostatnie ziarenko opadło.
Przetrwał chodź po chwili upadł przemęczony pod dębem. Zasnął...
Powrót do góry Go down
rutek_17
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 04/11/2007
Liczba postów : 536

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Sie 29, 2008 8:45 pm

Dziwnie sformatowny ten tekst. Zakłądam, ze pisałeś w Wordzie i go skopiowałeś. 2lvl

_________________
Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Wrz 05, 2008 5:19 pm

-Ateno... - jęczał po cichu, a jego szept odbijał się po
ścianach głębokiego wąwozu, do którego wysłał go jego mistrz Neo....po
co tylko???
Poranione ciało i postrzępione ubranie świadczyło o walce jaką toczył z przeciwnikiem potężniejszym niż jakikolwiek wcześniej.
"Czy
to pewność siebie mnie zgubiła?
" leżał na ziemi niczym pobite dziecko,
wpatrywał się przed siebie lecz nie zwracał na nic uwagi. Smak porażki
pobudzał łzy, które powoli spływały z jego oczu. Jego rywal spotkany
przypadkiem zabrał jego całą godność, całą pracę jaką włożył w
wzmocnienie samego siebie. W dalszym ciągu leżał na ziemi nie miał siły
się podnieść cudem było to iż przeżył upadek z takiej wysokości...
Mijały
kolejne minuty w ciemnym i wilgotnym wąwozie upokorzony Shaka starał się
podnieść lecz nim zdołał stanąć na nogi upadł z impetem... Był to dla
niego straszliwy wysiłek, na jego ciele natychmiast pojawił się pot.
Chłopak nie miał zwyczaju się poddawać, znów starał się wstać oparł się o
ścianę, przymknął oczy i starał się uspokoić oddech.
-Ate... Ateno...-pojękiwał trzymając się za serce.
Odwrócił
głowę ku górze, kiedyś musiał się stąd wydostać. Chwiejąc się z boku
na bok kierował się w stronę ściany, z której szczytu został zrzucony.
Położył rękę na wystającej skałce, drugą na podobnej trochę wyżej,
dźwignął się z trudem i chwycił kolejną skałę.
Mijały już nie
minuty lecz godziny gdy spojrzał ku wyjściu jakim był prześwit między
dwiema ścianami wąwozu, nie widział już Słońca. Niebo było całkowicie
czarne. On był dopiero w połowie drogi, nie czuł już niczego. Mroczki i
dwojenie się w oczach minęło, teraz był na skraju wytrzymałości. Upadek
to pewna śmierć, nie mógł już się cofnąć. Odwrócił głowę i spojrzał w
dół, po czym znów zaczął się wspinać.
-Już prawię..-wyszeptał, i
miał rację zostało mu już tylko kilkanaście minut wspinaczki.
Finiszował, sięgał już kolejnej wyszczerbionej skałki, ta rozkruszyła
się powodując że Shaka prawię poleciał razem z jej kawałkami na dno
wąwozu. Tylko jedna słaba ręka trzymała go przy życiu. Czuł jak nie
długo jak ostatki sił wyparowują z niego.
"więc to mój koniec...
Więc nawet nie dostąpię zaszczytu przywdziania zbroi.
.." -zamknął oczy,
nie chciał puścić, nie mógł się tak łatwo poddać.
-Ateno, dopomóż...- powiedział po cichu, jednak nie tracił złudzeń.
Nagle
koło niego pojawiła się ciepła aura, znów mógł kierować się na szczyt.
Ta siła z jakiej korzystał nie należała do niego, była jakby
wypożyczona...
Czuł że teraz nic mu nie może się stać, znów uciekł śmierci...
Następnie z wysiłku zemdlał.Ostatnie co zobaczył to widok pewnej postaci...starca...

Dokładnie tydzień później...

Sączył powoli ciepły wywar z ziół, okryty kocem. Spojrzał na starca, swymi zmęczonymi oczyma i zaczął:
-Powiadasz
więc ze wiesz kim jest mój oprawca
?-zadał to pytanie z wyraźną chęcią
uzyskania odpowiedzi, gdyż ton ten tej wypowiedzi był dość groźny.
-Heh...
Ty młody głupcze, znajdziesz go i co potem? Cudem uszedłeś z życiem po
ostatnim spotkaniu z nim...
-starzec poklepał Shakę po ramieniu i
podszedł do ognia grzebiąc w nim kijem, by wzmóc żar, następnie
powiesił nad nim rondel, w którym zapewne było coś do jedzenia.
-Posłuchaj
jestem ci wdzięczny za ratunek, gdyby nie ty pewnie wykrwawiłbym się

nad tą przepaścią. Jednak mimo wszystko muszę stoczyć bój, tak mi
nakazują moje przekonania!-mówiąc te słowa wpatrywał się w ścianę, a w
jego głowię przewijały się obrazki walki z przybyszem znikąd, który
zaatakował go bez wyraźnego powodu.
-Przegrasz... -zasiadł znów na
swym stołku i pocierał ochoczo ręce w celu ich ogrzania- Ten z którym
stoczyłeś walkę niegdyś był prawym i uczciwym człowiekiem.
z Asgardu, krainy wiecznych mrozów i Świętych Wojowników.
-Słyszałem o nich, jednak nigdy żadnego z nich nie widziałem!
-Ich
siła jest prawię tak wielka jak siła Złotych Rycerzy. Twój przeciwnik
miał zostać jednym z nich i w chwili gdy jego kraina stanęła by w
niebezpieczeństwie miał przywdziać zbroje, za wszelką cenę. broniąc
dobrobytu kapłanki i jej ludu. Mijały lata, a on pragnął jej coraz
bardziej, uważał że zbroja go wzywa. Jego metody stawały się coraz
bardziej krwawe. Lud Asgardu coraz bardziej się go obawiał, on zaś
odbierał to jako niewdzięczność, czym kilka niewinnych przypłaciło
życiem. Kapłanka zmusiła go do opuszczenia swoich ziem, zmusiła rzecz
jasna siłą, sądząc że został on opętany. Nie było to jednak opętanie
lecz szaleństwo, pogłębiające się z każdym rokiem. Dziś będzie ich z
przeszło 80... Pochodził on

-Skąd ty to wszystko wiesz?-zapytał z ciekawości chłopak, lekko chyląc się w stronę starca.
-Heh, gdy przybył to przeszło 80 lat temu razem z nim zawędrowałem tu ja i moja matka...
-Czyli jesteś kim dla niego....bratem???!
-Niestety
tak, mój brat zawiódł nas tutaj i zmusił byśmy tu pozostali. Sam zaś
zamieszkał w górach i trapi podróżników, przemierzających te

strony...-powiedział smutnym tonem, chwytając za nóż i kawałek sera.
-Więc po co mi to mówisz, przecież to twój brat!!
-Uwierz
mi że dla niego najlepszym wyjściem będzie śmierć. Jednak by tego

dokonać musisz poddać odpowiedniemu treningowi dzięki
któremu
poznasz tajniki Świętych Wojowników... Mam nadzieję że zdołasz tego
dokonać gdyż...oni są naprawdę niebezpieczni a mój brat...potrafi zabić
bez najmniejszego zawahania.Jeżeli zaś wykażesz się odpowiednią siłą
oraz wolą walki z całą pewnością pokonasz go.Dobrze jednak robisz młody
wojowniku.Stawiasz sobie wysokie cele.Nie każdy pretendent na rycerza
robi właśnie takie czyny.Jeżeli zaś tobie się to uda...postawisz
kolejny krok...krok do zdobycia zbroi...
Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Sob Wrz 06, 2008 11:07 am

oceni ktoś??
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Sob Wrz 06, 2008 1:26 pm

2 poziomy wędrują na twoje konto.

_________________


Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   

Powrót do góry Go down
 
Treningi Shaki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Shura - Treningi
» Treningi i mecze Quidditcha

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: III ERA :: KARTY POSTACI-
Skocz do: