Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Treningi Shaki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Wrz 12, 2008 5:06 pm

Klęczał zakneblowany w jakimś
pomieszczeniu. Wszystko jak gdyby wykopane w ziemi. Możliwe że właśnie
tam mieściły się ich kwatery. Czuł jeszcze na sobie ich ciosy... Jedyne
co pamiętał to to jak go bili, a ich przywódca coś do nich mówił. Miał
spuszczoną głowę jak pokorny sługus, lub oswojone zwierzę...
Siedział po ciemku, nie myśląc o tej lecz poprzedniej porażce, która z
pewnością miała swój udział i w tej. Ściekająca krew lekko go
łaskotała, a oczy wpatrzone były w lekką szczelinę, rzucającą trochę
światła na piach w pomieszczeniu. Nie potrafił się ruszyć, nie wiedział
czemu się tu znalazł. W tej chwili czuł się bez siły, mimo tego ze
niegdyś dokonywał rzeczy nad ludzkich...
"Płomień, piękny... Ateno?
Jesteś tu?" do jego głowy powoli wkradało się szaleństwo. Żadna myśl
nie była spójna... Żadna wiele nie znaczyła... Może było to wywołane
wszechogarniającą ciemnością, a może wieloma krwawiącymi ranami, które
bezustannie pulsowały, zadając dodatkowy ból...
Mijały godziny,
może już nawet dni. W takim miejscu jak to, traci się poczucie czasu.
Gdy w końcu przestał wpatrywać się w mały przesmyk. Zaczął się
rozglądać po pomieszczeniu. Nadal dezorientacja dawała o sobie znać. w
pewnym momencie dostrzegł sylwetkę, najwidoczniej nie on sam tam leżał.
Osoba ta nie ruszała się. Shaka wierzył ze być może jest nie przytomna...
Czołgał się powoli(będąc związanym jak bydlęcie nie jest to takie
łatwe). Kilka razy przystawał ze zmęczenia, stracił wiele krwi i było
to całkiem normalne w jego stanie.
Dotarł do ciała, chwile nasłuchiwał jej lub jego oddechu.
"Nic..."-myślał. Szturchnął lekko ciało, nie doczekał się żadnej
reakcji. Postanowił więc uwolnić swe ręce by móc przewrócić, zajrzeć
tej osobie w twarz. Trwało to z pewnością całe wieki... Zakrwawiona od
przetarć dłoń wydostawała się bardzo długo, sprawiając jej
właścicielowi wiele bólu...
Rozwiązał swe nogi i uklęknął przy
niej, przy nim. wpatrywał się jeszcze chwile, mimo ciemności teraz
widział wszystko, niczym nietoperz... Położył dłoń na ramię osoby. Czuł
delikatny materiał i widział długie włosy, to musiała być kobieta...
Głęboko odetchnął i odwrócił ciało. Zobaczył twarz kobiety, znał ją...
"To.. To ona..." powiedział po cichu do siebie... Była to TA, której nie pomógł w wiosce.
Maltretowana i rzucana jak zabawka między NIMI. On jedynie stał i się patrzył, niczym bezbronne dziecko...
Wpatrywał się w nią dobry moment, dopóki coś w nim nie "pękło".
Momentalnie odsunął się od niej ze strachem wymalowanym na twarzy.
Dobił do ściany i siedział tam skulony jak słaby chłopczyk...
"To
moja wina..." -szeptał do siebie- "Moja, czy aby na pewno?... Przecież
ja nie jestem im nic winny!". Wszystko wyglądało jakby to szaleństwo
brało górę, jakby nie był sam w swoim ciele...
"Oczywiście ze TWOJA jesteś słaby nie jesteś godzien rycerskiej zbroi! Będąc częścią CIEBIE czuje się gorzej niż ulicznica..."
Każde "Ja" SHaki miało coś do powiedzenia... Wyglądało to na załamanie
nerwowe, lecz może było czymś więcej? Możę właśnie to było mu
potrzebne, walka z samym sobą...
Bój, który toczył się w jego głowie
przeplatał się ze wspomnieniami o tej kobiecie i z wyobrażeniami, które
dotyczyły jej i Tych, którzy zaatakowali wioskę.
Obie jego dłonie znajdowały się na kościach skroniowych czaszki, tak jakby chciały się wedrzeć do głowy i zrobić tam porządek.
Rzucał się po pomieszczeniu i wydawał dziwne odgłosy i nie spójne
słowa, które nie kiedy tworzyły dialog, lub jak kto woli monolog.
Jednak w pewnym momencie przestał się szamotać...
Zdjął przepoconą i
przekrwawioną koszulkę wstał i był całkowicie spokojny. Wyraz jego
twarzy mówił jednak co innego... Złość i chęć zemsty była jak gdyby na
niej wymalowana...
Kosmos chłopaka znów zaczął rosnąć, tym razem było w nim coś więcej niż sprawiedliwość...
Powrót do góry Go down
Saga
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 10/03/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Sob Wrz 13, 2008 3:07 pm

2 lvl

_________________
I don't wanna lose control, but I'm falling
Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Wrz 19, 2008 4:43 pm

Krew i kawałki czaszki wraz z mózgiem,
powoli spływały po wydzierzonym w ziemi tunelu, mieszczącego się w
jamie oprawców. W ciemnościach było słychać jedynie jego przyspieszony,
agresywny oddech...

To nie była zemsta za krzywdy jakie mu wyrządzili, to była sprawiedliwość...

Mimo
że zabił właściwie wszystkich złość i emanująca nienawiść nie zniknęły.
"Pozostał jeszcze jeden, ten który uciekł",myślał Shaka "Tchórzliwa
szmato, twój koniec i tak nastąpi...". Nim podążył za nim, wszedł to
"więzienia" w jakim trzymali go i tą kobietę. Przeszedł przez drzwi, z
bliżej nieokreślonej rudy, które wyłamał jakby były ze zwykłego drewna.
Ona leżała tak jak ją pozostawił, na chwile zapomniał o bożym świecie,
znów przy niej klęknął, znów jednak teraz wiedział iż ona nie
żyję...

Doklepywał ziemię na jej grobie, czuł się za to odpowiedzialny. Nie znał imienia więc, nie postawił jej krzyża.
Stał chwilę nad nim, wpatrując się w niego, mażąc by wyrosły na nim kwiaty tak piękne, jak ona sama...
"To
już najwyższa pora Shaka.."-szeptał sam do siebie, a raczej jedno z
jego oblicz, które ujawniło się w tych ciężkich dla niego chwilach.
Szaleństwo w jego oczach, mogło jedynie świadczyć o tym iż to już nie
jest ten sam chłopak. Nagle ruszył, biegnąc ile miał siły w nogach.

Wiedział
w którym kierunku udał się jego ostatni "cel", w pośpiechu pozostawił
wiele śladów. Uciekał na koniu więc musiał być już dość daleko...

Shaka
jako wyśmienity uczeń i pretendent do złotej zbroi, bacznie i cierpliwie podążał za swoim
przeciwnikiem. Mimo że rozpatrywał każdy napotkany ślad, robił to
bardzo szybko. Biegł tak prędko, jak nigdy przedtem. Jego wciąż nie
spokojny kosmos zaczął budzić w nim instynkty dotąd nieznane. Wszystko
było niesamowicie klarowne, jego szybkość i siła znacznie urosły. Ciosy
już wykraczały poza prędkość kilku machów... To wszystko wzbudził w nim
jego gniew, jego złość nie tylko na oprawców, lecz na samego siebie...
Uzyskał nową moc i powoli zaczął rozumieć czym ona jest.
Energia kosmiczna Shaki urosła do rozmiarów, jakich nie osiągnęła jeszcze nigdy dotąd.

"Czy wreszcie mi się udało... Czy to wreszcie TO??"-zastanawiał się w biegu.

Nastała
noc, wróg był już na wyciągnięcie dłoni. Księżyc bił swym pięknym
światłem. Przedzierając się przez gąszcz lasów, rycerz usłyszał rżenie
konia. Nie dostrzegał ogniska, lecz był pewny że on tam jest.
Strachliwy głupiec nawet bał się rozpalić ognia. Wręcz nie słyszalnym
krokiem zaszedł blisko swojej "ofiary", jednak jako ceniący swoje
umiejętności walki chciał się zabawić strachem swej ofiary, w końcu
widział jak on miażdży czaszkę po kolei każdemu z nich.

Pochwycił
lezący w obok kamień i cisnął nim w pobliże mężczyzny, wywołując tym u
niego wręcz palpitacje serca. Dezerter momentalnie podniósł się z ziemi
i obracał po omacku z mieczem w dłoni, szukając tego, który to zrobił.

-Wy... Wyjdź tchórzu! ROZKAZUJE CI! SŁYSZYSZ??!!-darł się ile miał siły w płucach.
-Tak
słyszę cię... Jednak to nie ja jestem tchórzem.
..-głos dobiegał nie
wiadomo skąd, dezorientacja byłego oprawcy była coraz większa.

Kolejny kamień został rzucony,
tym razem w niego. Trafił idealnie w łuk brwiowy, tryskająca z niego
krew praktycznie wyłączyła wzrok z "gry". Shaka zataczał koła coraz
bliżej mężczyzny. Gdy był już na wyciągnięcie dłoni skupił swoje
cosmo. Energia tętniła tak jak nigdy. Mógł go zabić jednym szybkim
ciosem, jednak co to za satysfakcja?.
Shaka chciał jego całkowitej
destrukcji... Wysunął lekko do przodu swoją dłoń, w okół niego zaczęła
pojawiać się szczerozłota aura... Wręcz płonęła, wyglądała tak jakby
można by ją dotknąć...

-Hyh?-przeciwnik zorientował ze koło niego jest rycerz, lecz było już za późno...
-Capitulation of the Demon!!!-Wykrzyczał młodzieniec, po czym użył swego ataku na przeciwnika.Ogromne ilości dusz zmarłych wojowników pognało w jego kierunku i....

Tym
atakiem nie tylko, praktycznie zdematerializował rywala, ale utworzył
ogromną dziurę w ziemi. Nigdy nie zdawał sobie sprawy ze jego atak może
być tak potężny... Popatrzył na swoje ręce i zadał sam sobie pytanie:
"Siódmy
zmysł?", to naprawdę było to??- Shaka-chłopak wreszcie osiągnął najwyższy cosmos
W końcu dotarł do wioski, z której
go porwano. Wszyscy przywitali go bardo ciepło, wiedzieli już ze zabił
wszystkich tych, którzy najeżdżali na ich wioskę. Nie tylko nastroje
zmieniły się we wsi, stał już praktycznie zrobiony most. Mieszkańcy
powiedzieli ze zrobili go dla przybysza z Grecji, co wzruszyło
chłopaka.

Spędził we wiosce jeszcze kilka dni, jednak nadszedł
jego czas. Pożegnanie było bardzo ciepłe a zarazem smutne.. Wszyscy życzyli mu dobrej,pomyślnej
drogi i prosili by jeszcze kiedyś powrócił do tego miejsca.
Otrzymał od nich jedzenie oraz bardzo ciepłą odzież, były mu bardzo potrzebne. Przed nim jeszcze długa droga...
Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Wrz 26, 2008 4:48 pm

"7 zmysł...co to tak na prawdę jest??"-pomyślał w głębi duszy Shaka podczas jednych z lekcji u złotego rycerza Neo.
Obydwaj panowie właśnie odbywali coś w rodzaju lekcji w czwartym domu zodiaku.Można powiedzieć iż jest to nowość dla pretendenta do złotej zbroi panny gdyż wcześniejsze ich spotkania odbywały się na zasadzie treningów fizycznych lub mentalnych.W tym samym momencie Neo widząc dezorientację Shaki postanowił pacnąć go drewnianą pałką.
-Shaka skup się nie uważasz!!.Wiem że to może być nudne lecz każdy musi przejść przez to.Posłuchaj...-lekko zaczerpnął świeżego powietrza mistrz.
Już tak niedawno odkryłeś w sobie cosmos.Potem nauczyłeś się nad nim panować...jeszcze później opanowałeś różne techniki oraz umiejętności z nim związane.Po co Ci to mówię i dlaczego Cię tutaj zaprosiłem??.Myślę że już czas...
-Czas na co mistrzu??-odpowiedział zaciekawiony Shaka.
-Heh...zawsze twierdziłem że masz potencjał mój uczniu.Czas go w pełni wykorzystać osiągając najwyższy cosmos...chodzi mi tutaj o 7 zmysł!!.
-Co?.Chyba sobie żartujesz mistrzu.Tylko złoci rycerze potrafią go wykorzystywać.Ja jeszcze..
-Jeszcze nim nie jesteś to prawda-przerwał mu Neo.
Jednak coś przeczuwam w głębi duszy że potrafisz...opanujesz to właśnie dzisiaj...właśnie teraz.
Lecz nic z tego nie będzie jeżeli w siebie nie uwierzysz tak jak ja w ciebie uwierzyłem.-powiedział z troską mistrz.
-No dobrze...postaram się...
Następnie obaj wstali z krzeseł.Neo kazał chłopakowi odsunąć się na bezpieczną odległość oraz poprosił aby uważnie się przyglądał.Wokół złotego rycerza wznieciła się złota aura o pięknym oślepiającym blasku.Cosmos w nim zaczął rosnąć z sekundy na sekundę po czym...wielka fala światła ogarnęła czwarty dom zodiaku a po jednej z kolumn tego budynku został marny piasek.
-Dostrzegłeś coś Shako??
-Hmmm przez krótką chwilkę gromadziłeś w sobie mistrzu dość duży ładunek cosmosu.Następnie nastąpiła wielka smuga światła która mnie przez chwilę oślepiła.A potem...kolumna zniknęła.
-Tak masz rację.Poprzez w pełni wykorzystany 7 zmysł który łączy wszystkie pozostałe mogę zrobić bardzo wiele.Moja siła rośnie do ogromnych rozmiarów jednak tutaj mała przestroga.Tej "broni" można użyć tylko i wyłącznie w słusznej sprawie gdyż jest bardzo niebezpieczna.No...to chyba koniec wykładu.Czas na zajęcia praktyczne.Wierzę w ciebie więc sobie poradzisz.
-Obyś miał rację mistrzu..-odpowiedział bez przekonania Shaka.
Po chwili stanął w tym samym miejscu co przed chwilą Neo.W tej samej chwili wskrzesił dużą ilość cosmosu przez co wokół niego pojawiła się równie lśniąca złota aura.
-Dobrze!!.Teraz wyzwól go...teraz!!-dopingował Neo.
Nagle cały dom zodiaku pokryła jeszcze większa fala światła która trwała nieco dłużej od poprzedniej.Jakie jest zakończenie tego treningu??.
Otóż wszystkie pozostałe kolumny w domu raka pozostały nietknięte oprócz...no właśnie...sufit budynku jest teraz do naprawy.Shaka wykorzystując całą swą energię sprawił iż budynek teraz jest w fatalnym stanie.Chłopak tylko zdołał jeszcze kiwnąć głową do mistrza że miał rację...iż się udało a później wykończony padł na ziemię....

OCC:Prosze o ocenę treningu:D:D
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Wrz 26, 2008 4:50 pm

Skoro prosisz, to ocenię :D.
2 poziomy + 2 poziomy za nieoceniony trening sprzed kłopotów z serwerem.

_________________


Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Paź 03, 2008 5:53 pm

Życie Shaki nie było takie puste czy nudne odkąd znalazł się w Świątyni.Wszystko by wskazywało na to iż chłopak większość swego czasu spędza na samodoskonaleniu się.Jednak...prawda jest odrobinę inna.Otóż Shaka jest miłośnikiem nauki oraz wszystko to co z nią związane.Gdy ma chwilkę wolnego czasu często czyta różnego rodzaju książki.Ostatnio bardzo go zainspirowały powieści Homera które "pobudzały" jego twórczą duszę.Najbardziej zaskoczony był czytając Iliadę..czyli wielką wojnę trojańską.
-Jeju...tylu dzielnych i potężnych wojowników oddało tam życie...to musiała być z całą pewnością honorowa śmierć.-doszedł do takiego wniosku Shaka.
Można powiedzieć i chłopak miał styczność kiedyś spotkać jednego z wielkich bohaterów trojańskich...niemożliwe?.A jednak...otóż sam potężny Achilles wybrał jego ciało aby przetestować uczniów świątyni jaki i zjawy Hadesa.Sprawiło im to oczywiście wiele trudności.Wówczas Shaka był mało znany...wielki wojownik wiedział kogo wybierał.Jednak jak to zwykle wszystko dobrze się skończyło.Ostatecznie Achilles został pokonany jego słudzy także i tak dalej i tak dalej...
Jednak od tego czasu Shaka ma dziwną pamiątkę na plecach...jest ona nie zauważalna lecz gdy jego cosmo przybiera ogromny kształt wówczas się pojawia.
-Ten mój ślad...owiany jest tajemnicą...jedynie sam wielki wszech mądry Budda mi to powie...gdy będę godzien...
W tej samej chwili chłopak przypomniał sobie swoje początku w Sanktuarium.Szczerze powiedziawszy zamurowało go gdy zobaczył po raz pierwszy domy zodiaku.Szczególną jednak uwagę poświęcił szóstej świątyni...panny.Nie wiedział początkowo dlaczego lecz w miarę pozostawania w Świątyni...rozmów z samym Wielkim Mistrzem wszystko okazało się jasne i zrozumiałe.
-Więc mój los...mój pobyt w Świątyni jest oznaczony losem?.Wszystko co tutaj mi się przytrafiło zawsze pozostanie częścią mnie...niezapomnianą cząstką...
Shaka żałował iż nie może widywać się z rodziną gdyż opuszczanie terenów Świątyni jest surowo zakazane.Chłopak jednak żyje nadzieją iż jak zdobędzie zbroje zodiaku wtedy będzie mógł opuścić na kilka dni swój dom i udać się do Indii...do rodziny...
-Ciekaw jestem dalej czy ojciec...czy on dalej mnie pamięta?.A moja siostra?.Pewnie wszyscy się zmienili nie do poznania...już nie dostaje listów nic...taka cisza jest najgorsza!!-krzyknął Shaka...
Wówczas w pomieszczeniu jakim się znajduje objawił się duży cosmos niewiadomego pochodzenia.Lekka niebieska aura towarzyszyła temu wydarzeniu.Po chwili odezwał się spokojny lecz stanowczy głos.
-Shaka...Shaka...twój dom jest bezpieczny...twoja rodzina również.Ty musisz się teraz skoncentrować na zdobyciu zbroi...jesteś blisko moje dziecko.Czuje to...przed tobą ostatnia prosta...ostatnie sprawdziany i treningi.Jeżeli dalej tak pójdzie już wkrótce otrzymasz złotą zbroje panny.Pamiętaj...ufaj 7 zmysłowi...dalej kształtuj swój cosmos a najważniejsze jest to żebyś nie zapominał o osobach które tak naprawdę Cię kochają...mówię tu także o twoim ojcu.Mimo iż nie zgadza się z twoim czynami jest dumny iż ma syna który potrafi sam kierować swoim losem...już niedługo się zobaczycie...-po tych słowach głos się rozmył wraz z cosmosem...
-Zawsze kiedy trzeba mnie pocieszyć...dziękuje...po stokroć dziękuje...nie zawiodę...będę Wielki!!!
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Paź 03, 2008 6:00 pm

2 poziomy

_________________


Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Paź 10, 2008 4:42 pm

„Buddyzm … co to tak
naprawdę jest??... czy to tylko Religa?. A może coś o głębszym sensie nie
wiem…”- pomyślał Shaka.

Przemierzając kolejne ścieżki w lesie niedaleko Sanktuarium,
chłopak zaczął rozmyślać o, tym, co się wokół niego dzieje oraz jaki to ma wpływ
na otoczenie...
Wszystko to będzie niezwykle istotne, ale dopiero później,
gdy nadejdzie ta chwila ten odpowiedni moment. Tak przechadzając się Shaka
obserwował przyrodę, która tak bujnie go otaczała.
-Budda stworzył dla
nas to wszystko… ten cały piękny świat, lecz czy my tak naprawdę potrafimy z
niego korzystać??- powiedział cicho bardziej do siebie chłopak.

Następnie uczeń świątyni w jednej chwili zobaczył ranne
zwierzątko … ale za to jakie!!.
Ha… otóż okazał to się bardzo rzadki gatunek ptaka. Jednak pomimo
tego, iż Shaka poświęcił mu dobre pół godziny oraz cząstkę swojego gorącego
kosmosu nie potrafił go ocalić.. było już za późno.
Shaka otarł łzy wzruszenia.
-A gdyby to na
przykład byłby mój przyjaciel??. Nie zdołałbym mu pomóc.. jak wtedy miałbym z takim
ciężarem żyć??.

Wiem doskonale, iż kiedyś usłyszałem słowa
bardzo starego, lecz jakże mądrego starca… śmierć nie jest koniec… jest dopiero
początkiem…

Z tymi słowami na ustach chłopak ruszył dalej. Wcześniej
jednak zrobił jeszcze mały „pochówek” dla biednego zwierzęcia.
„Ten, kto nie szanuje
przyrody oraz zwierząt powinien cierpieć dwukrotne ilości ich bólu..”- pomyślał
znów Shaka trzymając się za głowę.

Następny przystanek był to stary jesion… chłopak lekko
położył na nim dłonie a następnie swoją twarz.
-To niezwykłe ile w
takim drzewie jeszcze pozostało życia i energii…- nie wychodził ze zdumienia
chłopak.

Po chwili pretendent do złotej zbroi zapadł w krótką
drzemkę. Może to jego podświadomość sprawiła lub moc tego drzewa, że Shace
przyśniła się jego ukochana siostra… była jak prawdziwa…
Jednak, co ciekawe a zarazem dziwne, powiedziała, aby
chłopak za żadne skarby nie wracał do ojczystego miasta. Czemu??. Nie
dokończyła. Sen urwał się z tą samą chwilą, gdy krople zimnego deszczu spłynęły
po gałązkach drzewa wprost na twarz Shaki.
-Piękny sen a zarazem
smutny. Czyżby Budda za pośrednictwem mej siostry chciał mi coś przekazać??.

Nie mniej jednak muszę
pojechać… muszę wrócić… komuś to obiecałem. Zdobędę zbroję i wrócę w pełni
chwały!!!.

Krzyknął Shaka a następnie udał się z powrotem do domu, aby
bardziej nie zmóc. Jedyne, co go jeszcze zdziwiło to fakt, iż deszcz stopniowo
przeradzał się w śnieg!!.
„Śnieg… o tej porze
roku??. I jeszcze tutaj… w Grecji??.
Naprawdę dziwne…”
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Paź 10, 2008 4:53 pm

2 poziomy mimo paru ortów i czasem nieco połamanej stylistyki.

_________________


Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Paź 17, 2008 10:32 pm

"Już czas moje dziecko...czas abyś powrócił..."-te słowa usłyszał Shaka w pośrodku nocy...
Lekko przerażony wstał ciężko dysząc.Pot spływał pu po policzkach oraz czole.Chłopak przełożył swoje długie blond włosy na drugą stronę i ponownie położył się.
"Jeżeli już ten czas nadszedł...Buddo...wiedz że jestem na to gotów..."-pomyślał Shaka patrząc w sufit.
Uczeń Świątyni do końca nie wiedział o jaki czasu chodziło.Tylko się można było domyślać co tak na prawdę chodziło mu po głowie.
Ponoć ostatnimi czasy w szóstym domu zodiaku pod znaku panny złota zbroja zaczęła promieniować ogromnym cosmosem oraz wręcz oślepiającym światłem.Wszystkie te czynniki wskazywały iż na terenie Świątyni pojawił się...a może dojrzał osobnik który byłby jej godzien.Shaka jako jedyny pretendent do tego zaszczytu jest chyba najodpowiedniejszą osobą aby przywdziać złotą zbroję.Jednak wiążę się z tym ogromna odpowiedzialność.Bycie jednym ze strażników Świątyni to nie tylko wysoka pozycja czy przywileje...to służba Atenie oraz prawd jakie się wyznaje.
Następnego poranka chłopaka obudziło pojawienie się w pobliżu jego domostwa dość potężnego cosmosu.Był to oczywiście jego mistrz...
-Shaka stawaj...nie ma czasu do stracenia no już....
-Co się stało...nie może do poczekać aż do rana??-powiedział ziewając.
-Ehh do rana??.Obudź się...jest godzina 11!!!.-krzyknął rycerz.
-No to jeszcze rano...źle spałem w nocy...praktycznie nie spałem...daj mi spać...-odwrócił się na bok Shaka i zamknął oczy.
-No to jest po prostu nie możliwe...-kiwając głową Neo skoncentrował odrobinę swojego cosmo.
Po chwili z jego prawej dłoni wystrzelił mały promień świetlny pędzący z prędkością światła w stronę "śpiocha".
Cel oczywiście został osiągnięty...Shaka łapiąc się za głowę powoli zerwał się z łóżka jeszcze mówiąc coś pod nosem.
Po jakiś 30 minutach młody uczeń był już gotów...lecz do czego??.Lekko zasłaniając się ręką przed słońcem próbował dostrzec Neo lecz dalej miał "mgłę przed oczyma" spowodowaną niewyspaniem.
-Pewnie się Shaka zastanawiasz co od ciebie chce przy tak rannych godzinach heh...-zaśmiał się rycerz.
-No pewnie...przecież to nie dzień treningowy chyba że się mylę...
-Masz rację nie jest...ale popatrz tylko na to...
Neo rzucił w jego kierunku jakiś dokument zapieczętowany specjalną pieczęcią...
-Co to...
Chłopak ostrożnie otworzył pismo i zaczął czytać po cichu do siebie...
Z tekstu wynikało iż mają obydwaj pozwolenie na wyjazd...do Indii??.
-Ale to jest nie możliwe...-powiedział Shaka nie dowierzając...
Nie możliwe!!!.
JA Wracam do DOMU!!!-krzyczał Shaka wręcz tańcząc w miejscu.
-Spokojnie...spokojnie...czytał dalej...-odparł Neo zakładając rękę na rękę.
A właśnie...aby tam dotrzeć Shaka musiał spełnić jeden mały "drobiazg"...taki szczegół...przejść test na zbroję rycerską...
-Ja...czy już jestem gotów??.
-Myślę że każdy już tak twierdzi przyjacielu.Wszystko się zaczęło parę dni temu...zbroja panny zaczęło dziwnie się zachowywać.Jakby przeczuwała ten moment że ktoś już powoli zbliża się do zaszczytu jej przywdziania.Myślę że to ty...masz do tego najlepsze predyspozycję...-powiedział Mistrz kładąc mu rękę na ramieniu.
-Ale gdzie mam się stawić...i jak to ma wyglądać??-zapytał zniecierpliwiony uczeń.
-Test na zbroje to można powiedzieć punkt kulminacyjny twojego życia rycerza.To chwila gdy będzie wiadomo czy jesteś wstanie podołać jako obrońca Ateny czy też nie.Wszystko będzie wiadome...musisz jedynie przystąpić do niego z odwagą w sercu.Ja w ciebie wierze Shaka...twoi przyjaciele w ciebie wierzą...a co najważniejsze Budda tobie zaufał.
-Dziękuje..wiele to dla mnie znaczy...-odwzajemnił uśmiech mistrzowi Shaka.
-Jeżeli tylko przejdziesz test na zbroję...zaraz później jako świeżo co wybrany złoty rycerz pojedziesz do rodzinnego domu...tak jak niegdyś obiecał Wielki Mistrz oraz ja...
-No dobrze ale co mam dalej robić...
-Czekaj na znaki...będą dla ciebie z całą pewnością czytelne Shaka...powodzenia mój uczniu...trzymam kciuki za ciebie...-powiedział Neo w jednej chwili znikając za pomocą prędkości światła...

OCC;Jezeli za ten trening otrzymam 2 lvl wówczas bd miec 60lvl czyli wtedy będe mógł się zabiegać o test na zbroję tak?.
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Sob Paź 18, 2008 10:42 am

2 poziomy, czyli wkrótce pewnie rozpocznie się twój test.

_________________


Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Paź 24, 2008 4:43 pm

"Znaki..znaki...o co mogło mu chodzić??"-drapiąc się po głowie pomyślał Shaka.
Następnie nawet się nie odwracając do żegnającego go mistrza ruszył przed siebie.W ten sposób chciał pokazać iż jest pewnego rodzaju twardzielem.Idąc tak przed siebie rozglądał się bacznie na boki gdy nagle nie spodziewanie ujrzał medytującego mężczyznę...
Shaka doskonale wiedział iż w tym stanie nie należy ani nie wypada przeszkadzać więc powolnym oraz ostrożnym krokiem ominął tajemniczego osobnika...gdy nagle...
-Czekałem na ciebie młodzieńcze...-odezwał się spokojny głos..
-Na mnie??.-zrobił głupią minę chłopak.
To jest raczej nie możliwe...my się nie znamy a poza tym mam ważne zadanie do spełnienia.
Na jego twarzy pojawił się mały uśmiech.Po chwili przestał medytować co było równoznaczne z zniknięciem jego aury.
-Shaka shaka...czy ktoś Ci nie wspominał przypadkiem o wypatrywaniu znaków??.-zapytał dziwnym tonem.
-Ale skąd ty znasz moje imię...
-Nie tylko znam twoje imię lecz prawie cale twoje życie...twoje dotychczasowe dokonania oraz całą twoją przeszłość.Wiem także o twoim znaku na barkach który pojawiła się w momentach gdy emocje biorą nad tobą górę.-powiedział spokojnym głosem jakby miał to już wszystko zaplanowane.
-Nie możliwe...ale dobra dobra już nie kończ...wiem już dostatecznie dużo...pewnie Ty jesteś osobą która podda mnie testowi na zbroję??.
-Hmmmm może tak a może nie...sam sobie musisz na to pytanie odpowiedzieć.
-No dzięki dzięki naprawdę jesteś pomocny...
Rozczarowany mężczyzna pokiwał lekko głową.W tej samej chwili wstał z miejsca na którym siedział...zostawiając po sobie lekki zarys aury kwiatu lotosu.
Następnie odwrócił się i zaczął podążać w jakimś nieznanym kierunku.
-Czekaj...porozmawiajmy....-krzyknął w jego stronę Shaka.
Lecz mężczyzna nic nie odpowiedział.Dalej podążał...
Bezradny chłopak zastanawiał się co robić...z jednej strony ma dziwnego osobnika który uważa że pozjadał wszystkie mózgi a z drugiej...drogę która nie wiadomo gdzie go zaprowadzi...
"No świetnie...i co teraz??"-pomyślał Shaka.
Następnie spojrzał na znikającą sylwetkę mężczyzny...
"A co mi szkodzi...to na razie jedyny znak..."
Shaka w jednej chwili skupił swój cały cosmos wyzwalając niezbadaną i bezkresną moc 7 zmysłu.Skupił się na celu a następnie za pomocą prędkości światła miał zamiar dogonić mężczyznę lecz...
W miarę zbliżania się do niego z błyskawiczną prędkością cel dalej pozostawał nieuchwytny...tylko w zasięgu wzroku.Jednak Shaka nie zamierzał na tym poprzestać.Dalej z ogromnym uporem dąrzył do niego aby chociaż przez minutkę z nim porozmawiać.Lecz wszystko to było na nic...próżny trud...
Po dłuższej chwili chłopak przestał...może to wynikało z wyczerpania cosmosu bądź braku nadziei na dogonienie go...
Ciężko oddychając spojrzał na niego...
"A niech cię...właśnie udowodniłeś swoją wyższość..."-pomyślał Shaka spuszczając głowę.
-[i]Czy w ten sposób udowodniłem że jestem od ciebie potężniejszy?-odezwał się głos...
Nie...chciałem tylko zobaczyć z jakim uporem będziesz dążył do celu i muszę powiedzieć iż twoi poprzednicy tak dobrze sobie nie radzili.Shako pozwól że się przedstawię...
Jestem pierwszym rycerzem który miał zaszczyt przywdziać złotą zbroje panny...a raczej duchem tej osoby...ale to taki szczegół hehe...
-Szczegół??.Ale w jaki sposób ja cię widzę i do ciebie przemawiam?.-zapytał najwyraźniej lekko przestraszony chłopak.
-Jest jeszcze wiele rzeczy o których nie masz pojęcia Shako...a teraz ruszaj za mną...jeżeli będziesz tego godzien poddam Cię kilku próbom po których zdobędziesz upragnioną zbroję i szacunek wśród społeczności Świątyni...-szepnął duch a następnie oby dwoje rozpłynęli się od tak po prostu w powietrzu...
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Paź 24, 2008 9:22 pm

2 poziomy, tylko po co te dwie ikonki obok siebie? xD

_________________


Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Paź 31, 2008 3:10 pm

-Można powiedzieć że przedsmak tego co na ciebie czeka już poznałeś Shaka.-odezwał się spokojny głos ducha strażnika szóstego domu zodiaku.
Wraz z chłopcem pojawili się... no właśnie...gdzie??.Wszędzie pustka i ciemność.Prawdopodobnie był to jakiś wymiar stworzony przez ducha.
-Gdzie się znajdujemy??-zapytał Shaka uważnie rozglądając się.
-Jak to??.Jesteśmy w twoim świecie chłopcze...to twój świat...-odpowiedział mu na prawdę dziwnymi słowami.
-Ta jasne...
-Czy ja bym Cię okłamał??.Jeżeli mi nie wierzysz to proszę..spróbuj sobie coś wymyślić..byle co nawet.A następnie za pomocą twego cosmosu przenieś to tutaj...
-Świetnie...
Shaka dokładnie wykonał polecenie mężczyzny.Pierwsza rzecz jaka przyszła mu do głowy to... butelka z wodą mineralną??.
Jednak stała się rzecz która z całą pewnością ucieszyła a zarazem zaciekawiła chłopaka.
Owa myśl stała się rzeczywistością...jakimś cudem jest tutaj..leży naprzeciw niego.
-Ło cholera...-powiedział nie dowierzając.
-A nie mówiłem?.Jest to twój świat chłopcze więc działaj...
-Co mam działać??.
-Zrób swój świat..to jest pierwsze twe zadanie.Jaki on będzie to już zależy tylko i wyłącznie od ciebie Shaka.
Następnie postać ducha rozpłynęła się w powietrzu a chłopak został sam w nie znanym mu dotąd miejscu...on i jego myśli...
-No dobrze...od czego by tu zacząć...-zastanowił się Shaka.
Nagle do głowy wpadł mu bardzo dobry pomysł.Otóż wymyślił sobie takie małe lecz sprytne stworzonko które pełniło by funkcję "pomocnika".
-Witaj maluchu...-odezwał się serdecznie Shaka.
-Cześć cześć.Jak masz na imię??.
-Ja Shaka a ty??.
-Ja??.nie wiem...chyba nie mam imienia-posmutniało stworzonko.
-Hmmm no to teraz masz...Obi-rzucił pierwszą myśl w stronę chowańca.
-Ślicznie ślicznie dziękuje panie.
Razem z Obim(co za głupie imię) Shaka zaczął wymyślać swój własny świat...swoją "utopię".Każdy szczegół dopracowywali z największą troską.Nie mogli sobie pozwolić na błędy a że czas tutaj płynął wolno całkiem szybko wywinęli się z robotą.Shaka wpadał na różnego rodzaju pomysły.Oczywiście nie zapomniał dodać do swojego świta dwunastu domów zodiaku wraz z główną świątynią.Czyli wychodziło by na to że tym sposobem został automatycznie Wielkim Mistrzem.
Wkrótce potem chłopak wypełnił całe te pustkowie w piękne krajobrazy...utopia Shaki wreszcie powstała...
-Piękny widok...-powiedział ze wzruszeniem Shaka.
-Masz rację spisałeś się...-powiedział znajomy głos ducha...
-Zrobiłem co mi kazałeś.Co teraz??.
Shaka mój drogi...zapomniałeś dodać jednego w swoim pięknym świecie.Czegoś co pragniesz najbardziej...
-Aaaa masz rację...to oczywiste mój błąd...złota zbroja panny powinna być na mnie...
W jednej chwili złota zbroja znalazła się na ciele Shaki.Jego cosmos wzrósł do ogromnych rozmiarów.
-Nie o to mi chodziło...-powiedział z posmutniałym głosem.
-Jak to??.
-Shako pomyśl co w głębi serca pragniesz najbardziej..
-Dom...
Po tych słowach cały ten krajobraz utopijny się rozmył przekształcając się w jedną małą chatkę.Shaka od razu rozpoznał w niej swój rodzinny dom w Indiach.Powolnym krokiem zbliżał się do drzwi wejściowych z których nagle i niespodziewanie wybiegła jego siostra..
-Braciszku gdzie jesteś gdy tak bardzo Cię potrzebujemy...-powiedziała zapłakana.
-Tutaj siostro!.Stoję obok Ciebie...
-Gdzie jesteś gdy twój własny ojciec umiera...gdzie jesteś??.
-Umiera?!!.Stoję obok ciebie ...ciebie...-krzyczał Shaka lecz ona go nie słyszała.
Nastąpiła chwila ciszy...nie zręcznej ciszy.Chwilę później chłopak wszedł do domostwa.Ujrzał przerażający widok..jego własny ojciec zapadł w ciężką chorobą która od wieków nie dawała o sobie zapomnieć w rodzinie młodego Shaki.
Następnie ojciec chłopaka wyciągnął dłoń..jakby chciał przekazać swoją ostatnią wolę..dziwnym trafem dokładnie skierował ją na stojącego nie opodal Shakę!.Na jego twarzy zagościł mały uśmiecha a po chwili...jego dusza należała już do Hadesu...
-Przykro mi...-powiedział duch czułym tonem.
-Nie mogę w to uwierzyć...powinienem być tutaj...czego mi to pokazałeś??.
-To część twojego testu...złoty rycerz musi podejmować trudne decyzję i brać za nie odpowiedzialność...
Powiedział mężczyzna a następnie upuścił Shakę zostawiając go zapłakanego nad "grobem" ojca...
Powrót do góry Go down
Nadira
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 07/02/2008
Liczba postów : 713

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Sob Lis 01, 2008 12:47 pm

No więc moje uwagi takie ze strony gramatyki. Brakuje przecinków oraz "nie" z przymiotnikami piszemy razem.
A tak to otrzymujesz 2 poziomy.
Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pon Lis 10, 2008 5:42 pm

Klęczał tak jeszcze przez jakiś czas..sam pośród rozpadającego się jeszcze swojego świata.Dogłębnie myślał nad tym co się wydarzyło.Widok umierającego ojca z całą pewnością musiało to być coś strasznego dla młodego chłopaka.Z jednej strony jako kochający syn powinien być przy nim lecz z drugiej...uczniom Świątyni nie można opuszczać terenów Sanktuarium bez zezwolenie tzw. "góry" czyli złotych rycerzy lub samego Wielkiego Mistrza.
"Czy to może być moja wina?.Gdybym był przy nim wówczas...nie doszło by do tego..."-pomyślał Shaka ocierając oczy z łez.
W tej samej chwili tuż obok niego pojawiła się znana mu postać ducha rycerza panny.Spojrzał na niego markotnie i lekko pokiwał głową.
-Uczniu...jeżeli nie będziesz mieć na tyle siły aby wyjść z tego "dołka" smutku i goryczy to nigdy go nie opuścisz.
Shaka popatrzył się na niego lekko wkurzony tą całą sytuacją.Podchodząc do tego testu nie miał zielonego pojęcia że właśnie na taką próbę może zostać wystawiony.
-A idź do piekła...nic mnie już tutaj nie trzyma...-powiedział zrezygnowanym głosem.
Wiesz czemu chciałem zdobyć zbroję??.
Duch słuchał go w milczeniu, zastanawiając się nad każdym jego słowem.
-No wiesz czemu??.
-Nie....
-Po to aby w przyszłości ocalić mą rodzinę od nędzy jaka się szerzy w Indiach...po to aby ich ocalić...sprowadzić.Pokazać innym że nie każdego może spotkać okrutny los jakim jest życie w ubóstwie...chciałem zostać inny...lepszy...spełniać swoje marzenia...ale dla kogo mam to robić skoro mój ojciec nie żyję!?-wykrzyknął jednocześnie płacząc Shaka.
Duch spojrzał na niego a po policzku spłynęła mu łza.
-Doskonale Cię rozumiem Shako.Znajdujesz się w tej samej sytuacji co ja kiedyś...byłem poddany próbie...próbie którą Ty teraz musisz przejść.Pomyśl.Jeżeli teraz zrezygnujesz wówczas zawiedziesz nie tylko siebie czy swojego mistrza lecz także twojego ojca...
Chłopak w absolutnej ciszy wysłuchał jego słów.Duch miał rację...nie może się teraz poddać.Czemu?.Za daleko zaszedł oraz sprawił by wielki zawód tym osobom które tak mocno w niego wierzyły.
-Dobrze...poddaj mnie tej próbie...-powiedział po chwili milczenia donośnym głosem chłopak.
-Niech tak się stanie...
W niej najważniejsza będzie umiejętność podejmowania trudnej decyzji...
Ostatnie słowa ducha jakby się rozmyły i oboje znaleźli się znów w jakimś dziwnym miejscu otoczonymi kolumnami oraz posągami Buddy.
W następnej chwili ku jego oczom ukazała się postać ojca...ojca zsuwającego się nad przepaścią do świata podziemnego.Z drugiej strony pojawiła się jego siostra lecz w mniej dramatycznym położeniu.
-Dokonaj wyboru...wybierasz albo życie albo śmierć tych osób...
Shaka zaczął błyskawicznie się rozglądać raz w lewo raz prawo.W bardzo szybkim tempie jego twarz była spocona nie wspominając już o koszuli i innych partiach ciała.Strach oraz nerwy potęgowały się z każdą sekundą.Nagle głęboko westchnął i spojrzał na ojca.
-Przepraszam Cię...jednak twojego życia nie mogę uratować.Wiem że to trudny wybór ojcze ale...wierz mi...przysięgam że znajdę sposób aby z potworem Cię przywrócić do świata żywych!!!.
Krzyknął głośno a po chwili nastąpiła wielka fala światła która w ułamku sekundy pokryła całe to pomieszczenie.
Duch musiał ponownie wykorzystać jedną ze swoich licznych zdolności.
Shaka z trudem otworzył błękitne oczy...zaczął spokojnie się rozglądać...
-Czemu wybrałeś jego??.-usłyszał głos w jego głowie.
-Czemu??.Jego czas już nastał...bogowie tak chcieli a ja jako człowiek nie mogę ingerować w ich postępowania.
-Masz rację...
dobrze...przeszedłeś próbę decyzji...
muszę Ci pogratulować...twoi poprzednicy mieli mniej wytrwałości i odwagi niż ty.Oby tak dalej...oby tak dalej...

Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pon Lis 10, 2008 7:16 pm

2 lvl za trening

powiem ci jedno - jakbym ja była duchem rycerza panny - oblałabym cię XD
nie powiem jednak dlaczego - powiem jednak, iż powinieneś zapoznać się trochę z filozofią buddyzmu, co pomoże ci w odgrywaniu twojej postaci, bo póki co popełniasz sporo błędów

i jeszcze jedno - pamiętasz karę za zmiany w cechach i wadach (-2lvl), uwzględnie ję w tym treningu
nie mogę być gołosłowna - sprawiedliwość musi dosięgnąć każdego aby ci którzy zostali ukarani wcześniej nie czuli się teraz pokrzywdzeni

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pon Lis 17, 2008 8:03 pm

-Shako... Shako... chyba nie muszę Ci przypominać o czterech szlachetnych prawdach...-powiedział głos ducha rycerza panny.
W tym samym momencie obydwoje znaleźli się już po raz kolejny w nowym, innym wymiarze.Ten jednak przedstawiał coś innego.Jakby ogromne płyty unoszące się w powietrzu z wizerunkiem medytującego Buddy.
"Co jest..."-pomyślał tylko Shaka który także lewitował w tym wymiarze.
Wszystko...to co go otaczało wydawało mu się ogromną pustką.Po chwili jednak przypomniał sobie o pytaniu który duch zadał.Pod wpływem tego miejsca kompletnie o nim zapomniał.
-Nie musisz mi ich przypominać bo dokładnie wiem o co w nich chodzi...-powiedział chłopak lekko zamykając oczy.
-Jesteś tego pewien??-oznajmił duch z lekką nutą ciekawości w głosie.
-hah....
Pierwsza Szlachetna Prawda o cierpieniu...
Druga Szlachetna Prawda o przyczynie cierpienia...
Trzecia Szlachetna Prawda o ustaniu cierpienia...
I wreszcie ostatnia czwarta szlachetna prawda o ścieżce prowadzącej do ustania cierpienia...
Powiedział jednych tchem Shaka odwracając się tyłem do ducha który najwyraźniej w ten sposób obraził go.
-Ahhh..dobrze wypowiedziałeś mi regułkę na pamięć.A teraz znasz głębszy sens tych szlachetnych prawd??-zapytał duch twardym głosem.
Shaka jednak na jego słowa dalej stał nie wzruszony.Prychnął mu tylko lekko śmiechem.
-Pytasz mnie o rzeczy które wpajano mi za młodu...doskonale je także rozumiem.Więc powiedz mi...jaki to ma cel??-zapytał z lekkim podirytowaniem.
-A jak myślisz...widok śmierci twojego ojca było dla ciebie cierpieniem.Lecz nie zrozumiałeś sensu tego cierpienia.
Powiedział duch z żalem.Najwyraźniej jego nauki były hmmm "ciężko strawne" dla chłopaka który dalej był pogrążony w myślach.
-Nie jesteś jeszcze gotowy aby opanować skarbu niebios mój drogi...-powiedział zagadkowe słowa.
-Czego??
-Skarb niebios...technika która łączy w sobie elementy ofensywne jak i defensywne.Jednym słowem jest idealna...tylko wybrańcy mogą ją posiąść.
-Rozumiem...i pewnie myślisz że ja się do nich kwalifikuje lecz nie mogę czegoś osiągnąć??-zapytał ponownie z zażenowaniem chłopak.
-Niekiedy zżera Cię pycha i pewność siebie.Jako przyszły rycerz panny musisz się tego wyzbyć.Musisz wejść w stan Nirwany...-powiedział duch już odrobinę czulszym głosem z naciskiem na ostatnie słowo.
Shaka jednak tym razem nic nie odpowiedział.Zastanawiał się nad sensem tych słów."Nirwana...przecież jest to najwyższa buddyjską doskonałością...to jest klucz do odkrycia w sobie siły na naukę skarbu niebios i przywdziania złotej zbroi"-pomyślał i momentalnie odwrócił się w stronę ducha którego....
No właśnie...Shaka chciał mu już powiedzieć że pojął jego słowa lecz gdzieś rozpłynął się w powietrzu nie zostawiając żadnego śladu.Chłopak został sam...sam w środku innego wymiaru.
"Zaprzepaściłem szansę....zrozumiałem sens słów za późno...słów których powinienem znać na pamięć"-pomyślał padając na kolana.
-Tato...wybacz...-powiedział cicho raczej do siebie a po jego policzku spłynęła kropla łzy.

Jeszcze musi się wiele nauczyć...długa droga przed Shaką....-odezwał się niczym echo dziwny głos....
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pon Lis 17, 2008 9:48 pm

No myślę, że trochę lepiej niż ostatnim razem. 2 poziomy.

_________________


Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Czw Lis 27, 2008 7:01 pm

Nagle przed obliczę Shaki pojawiła się dziwna osoba o krótki brąz włosach oraz ze szlachetnymi rysami na twarzy.Przez moment tak wpatrywali się w siebie...jakby znali się od dłuższego czasu.W końcu tajemniczy przybysz powstając z klęczek zaczął mówić.
-Widzę że nic się nie zmieniłeś od naszego ostatniego spotkania.Dalej zadziorny a zarazem taki niezdecydowany...-powiedział ironicznym tonem.
Ten duch miał rację.Jesteś beznadziejnym rycerzem.Zauważ że wszyscy się na ciebie skarzą.Twój słaby mistrz nawet Cię nie chciał szkolić więc wysłał w nieznane.Twoi znajomi...także uważają iż jesteś słaby i niegodny miana ich przyjaciela.
Czy dalej chcesz abym Ci wymieniał że poszedłeś nie tą ścieżką co trzeba Shako?-powiedział a w jego białych niczym pustkach oczach coś zabłysło.
Jednak pomimo tych słów pretendent do złotej zbroi nic nie odpowiedział.Analizował każde jego słowo.W głębi serca zastanawiał się czy to jest prawda.
"Może i faktycznie jestem taki beznadziejny...chyba nic innego nie pozostaje mi oprócz śmierci której jestem pewien..."-pomyślał a po jego policzku spłynęła łza.
Dziwna osoba ponownie wykonała kilka ruchów jednocześnie podchodząc bliżej chłopca.Ironiczny uśmieszek nie schodził mu z ust.Wydawał się być taki tajemniczy a jednocześnie przewidywalny.
-Zdajesz sobie z tego sprawę że śmierć to nie koniec.Jest to kolejny etap twojego życia...przejście..
Jeżeli faktycznie będzie kiedyś godny to zrozumieć wówczas spełnisz swe marzenia.I nie mówię tutaj o zdobyciu zbroi która jest jakby twoją przepustką do powrotu do Indii.
Więc jak na prawdę tego pragniesz poddasz mojej próbie.
Po chwili oddalił się od niego na parę kroków i wyciągnął w stronę Shaki prawą dłoń.W niej zaczęła się kłębić błękitna energia o dość potężnym cosmosie.
-Przyjmij na siebie całą moc skarbu niebios a będziesz wolny...
Po chwili to dziwne światło przerodziło się w całą falę która ogarnęła Shakę zadając liczne obrażenia.
Po tym dość dziwnym ataku Shaka z trudem wstając chciał się odezwać lecz...nie mógł...
-Usunął Ci pierwszy z pięciu zmysłów.Przyjmij całą moc skarbu niebios a wówczas poznasz prawdę...
Shaka tylko zdążył zamknąć oczy ze strachu gdy nagle ponownie fala światła przykryła cały ten wymiar...chłopak próbując ponownie je otworzyć zobaczył ciemność.Drugi zmysł odebrany.Shaka z impetem runął na kolana.W jego głowie kłębiło się tysiące myśli.Nie wiedział co ma począć w tej chwili.
-Usunięcie trzeciego zmysłu...droga do sukcesu prowadzi przez liczne pasma cierpienia i bólu...-odezwała się postać chłodnym głosem.
Chwilkę później Shaka nawet nie próbował powstać.Nie mógł...odebranie zmysłu czucia spowodowało jego wieczny paraliż...
-Już niedługo...już niedaleko...
Przez dosłownie kwadrans młody uczeń Sanktuarium stracił wszystkie cztery zmysły.Został jeszcze tylko jeden który łączył go z tym światem...słuch...
Postać błyskawicznie znalazła się przy nim.Lekko kucając skierowała te o to słowa.
-Będąc rycerze Ateny nie możesz tylko spodziewać się licznych pochwał i przywilejów.Bycie saintem to sposób życia.To ścieżką którą każdy wybraniec musi podążać.Masz to w sobie??.Myślę że masz...ale przetrwaj ostatni cios...
Gdy w jego dłoni kumulowała się energia do zadanie ostatecznego ciosu Shace temu nagle coś zaczęło się dziać.Jego cosmos jakby eksplodował od środka...stawał się większy większy i jeszcze raz większy!!!.W dosłownie ułamku sekundy osiągnął ogromne rozmiary niczym prawdziwy złoty rycerz.
-Nie poddam się...nie teraz....za daleko zaszedłem!!!-krzyknął jednocześnie wstając!!.
Barwa jego oczu znów stała się niebieska.Aura połyskiwała czystym złotem...cosmos w nim się aż "gotował".
-Nie pozwolę Ci na to... jak mam już walczyć to do końca!!.
-Dobrze...przyjmij więc to....usunięcie piątego zmysłu...prawdzie cierpienie osiągnięte...
Ostatnie jego słowa stały się rozmazane i niewyraźnie.Fala światła ponownie przykryła całe to miejsce kompletnie oślepiając Shakę gdy nagle...
Chłopak znalazł się w miejscu dobrze mu znanym.Kolumny domów zodiaku znał na pamięć lecz te szczególnie...
Po chwili jakby z ziemi zaczęła wyłaniać się złota zbroja panny czekająca wiernie na swojego strażnika.
-"Jesteś jej godzien mój drogi.Pokazałeś mi że masz to w sobie.Pomimo takiego cierpienia zdołałeś się podnieść z klęczek lecz zachowałeś roztropność i nie zadałeś ciosu choć miałeś do tego dobra okazję.Niczego więcej Cię już nie nauczę...żegnaj Shaka no Virgo..."-odezwał się głos w głowię Shaki a następnie zniknął tak szybko jak się pojawił...
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Czw Lis 27, 2008 8:01 pm

Literówki + chyba w jednym miejscu za późno wyłączyłęś kursywę. 2 poziomy.

_________________


Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Gru 05, 2008 10:06 pm

"Tak tak...udało się w końcu!!"-pomyślał jednocześnie skacząc do góry niczym małe dziecko które właśnie dostało zabawkę.
Jeszcze przez chwilkę patrzył na siebie z małym podziwem jakby nie dowierzał że ma na sobie przedmiot który pożądał...jednak..w każdym szczęściu musi być takie małe "ale".
Odkąd ujrzał te obrazy z głębi duszy swojego mistrza Shaka coraz częściej właśnie o tym rozmyślał.Najbardziej dziwiło go że z jego ręki zginęła niewinna osoba a później sprawa z Hadesem...
"Po powrocie mistrza będę musiał odbyć z nim poważną rozmowę...o ile wróci..."-pomyślał jednak zaraz po tym wygonił tę myśl z głowy.
Bądź co bądź nie od dziś Neo jest złotym rycerzem.Potrafił radzić sobie z niejednymi przeciwnościami losu i tym razem także mu się "upiecze".
Po dłuższej chwili takiego rozmyślania Virgo no Shaka udał się z zamiarem pójścia do swojego domu na długą medytację.Szedł sobie spokojnie gdy nagle przeszył go impuls dość silnego cosmosu...
Automatycznie już złoty rycerz się odwrócił spoglądając dokładnie w punkt z którego wyczuł tą aurę.
-Wychodź kimkolwiek jesteś...nie mam dzisiaj ochoty na takie żarty...-powiedział poważnym tonem tak jak miałby już złotą zbroję nie od dziś.
-Spokojnie...to tylko ja...-odezwał się znany mu głos.

W tym samym momencie kilka metrów od Shaki pojawiła się postać ducha...pierwszego strażnika domu panny...
Chłopak zbyt radośnie na jego postać nie zareagował gdyż miał do niego pewne pretensję o jego metody lecz postanowił zachować je na razie dla siebie.
-Myślałem że już odszedłeś z tego świata duchu..czego jeszcze ode mnie oczekujesz??.
-Ja??.Niczego...w tym stanie jakim się znalazłem nie potrzeba mi niczego.Chciałem się tylko pożegnać..-powiedział spokojnym tonem.
-Jak to pożegnać?.Już odchodzisz z tego świata?.
-Tak...postanowiono mi tutaj tylko jeden warunek.Miałem znaleźć odpowiedniego kandydata do złotej zbroi i tak też się stało.Nic mnie tutaj już nie trzyma więc mogę wreszcie przejść cykl Sansary...
-Rozumiem...czekałeś tak długo na to...ale czemu akurat ja?-zapytał lekko unosząc brwi.
-Czemu??.Nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć.Zajrzyj w głąb swojej duszy a na pewno znajdziesz odpowiedzi na nurtujące Cię pytania..
Powiedział a raczej już wyszeptał gdyż jego postać rozpłynęła się niczym wiatr w powietrzu.Shaka lekko się uśmiechnął...następnie na krótką chwilę przykucnął na jedno kolano tym samym oddać mu część i należyty szacunek...
" Kim jestem?
Jestem Życiem nieskończonym co przenika wszystko.
Jestem Wszystkim.
Jestem Tamtym.
Jestem Pięknością.
Jestem Czystą Świadomością."
Następnie wstał i udał się w zamierzone na początku miejsce...

Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Pią Gru 05, 2008 11:28 pm

2 poziomy

_________________


Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Sob Gru 13, 2008 5:30 pm

Przemierzając oczyma czyjąś duszę nawet nie ma się pojęcia co można zobaczyć.Tajemnice skrywane przez lata, sekrety które nie mogą ujrzeć dnia dziennego.Skrótem mówiąc wszystko to czego niepostronna osoba nie powinna doświadczyć.
Tym właśnie zadręczał się Shaka pakując swoje rzeczy do torby podróżnej z którą nigdy się nie rozstawał.Ale tak właściwe po co to robi?.Otóż nowo co wybrany strażnik domu panny uzyskał długo oczekiwane pozwolenie na wyjazd do Indii.Wielki Mistrz sam przyznał że Shace przyda się krótki wypoczynek...coś w rodzaju odpoczynku od codzienności życia w Sanktuarium.
Dość szybko się uparł z przyszykowaniem się i już miał otwartą drogę do Aten...
Jeszcze przed wyjściem ze swojego domu zodiaku zostawił na odpowiednim miejscu złotą zbroję panny oraz kilka...kilkadziesiąt iluzji na tyle potężnych aby zatrzymać nieproszonych gości.
Z wielkim impetem pobiegł dalej w stronę pierwszych pałaców zodiaku gdy nagle natknął się na pewną grupę strażników.
Od razu widząc chłopaka lekko się ukłonili oddając mu szacunek należyty złotemu rycerzowi.Jednak Shaka tego nie potrzebował...szybko poprosił ich aby powstali.
-Zapewne już wiecie że na jakiś czas muszę opuścić Świątynię.Więc nie musicie się obawiać stratą kolejnego złotego rycerza heh...-zaśmiał lekko Shaka.
A...prawie bym zapomniał.Nie zbliżajcie się do szóstego domu zodiaku.Pod moją nieobecność zostawiłem tam dość potężne iluzje...tak dla pewności.Dodatkowo złota zbroja panny będzie strzegła tego miejsce najlepiej jak potrafi.
Powiedział rycerz do strażnik i nie czekając na ich dalszą reakcję ruszył dalej przed siebie.Po kilku godzinach ciągłego marszu dotarł w końcu do Aten...miasta położonego na Półwyspie Bałkańskim wszechstronnie otoczonego morzami...
Z całą pewnością droga do Indii będzie długa i wyczerpująca ale Shaka się tym nie zrażał.Chciał jak najszybciej odwiedzić swój dom...swoich bliskich których najbardziej na świecie miłował.
"Ile czasu ja już ich nie widziałem...rok...dwa...trzy lata...nie jestem w stanie tego sobie przypomnieć.Tyle wydarzeń przeżyłem i tyle mnie jeszcze czeka.."-pomyślał rycerz panny wchodząc jednocześnie na teren lotniska.
Shaka mógł po raz pierwszy w życiu ujrzeć tyle ludzi w jednym miejscu.Przez chwilkę zachowywał się jak totalny "odludek" czyli, rozglądał się we wszystkie strony jakby widział to po raz pierwszy w swoim życiu.
"Za prawdę piękny jest ludzki umysł...wymyślać coś takiego..."-pomyślał z uśmiechem na twarzy.
Jednak ta jego "euforia" nie trwała za długo.Czemu??.Ponieważ tak w delikatny sposób mówiąc dziwnie zachowujący się Shaka przyciągnął uwagę dwóch strażników którzy najwyraźniej mieli obecnie patrol na lotnisku.
Jeden z nich dla pokazu wyjął gumową pałkę i zaczął się delikatnie bić po ręce.
-Dokumenciki proszę...-powiedział twardo drugi z nich.
-Dokumenciki??-powtórzył głupio Shaka.
-Oooo chyba mamy tutaj żartownisia Frank...popatrz Ty się nawet jak on jest ubrany...jakaś piżama i szaliki czy korale...
-Masz rację.Ty a może jest on terrorystą??-powiedział dziwną hipotezę strażnik.
Shaka mocno połknął ślinę a serce aż podeszło mu do przełyku.Nie chciał mieć żadnych kłopotów...w szczególności tutaj na lotnisku gdzie nie mógł używać swojej mocy.
-Ależ panowie...chyba możemy się jakoś dogadać.-powiedział czułym na przemian radosnym tonem.
-Czy ty chłopcze próbujesz nam...strażnikom,osobom którzy bronią porządku w tym miejscu dać łapówkę??.
-Co??!!!.Ja nie..ja nie miałem...-zacinał się chłopak.
-Nie mam dosyć tego...
W następnej chwili jego pałka błyskawicznie powędrowała przed twarzy Shaki gdy nagle...po prostu się zatrzymała!.Jakaś dziwna siła przytrzymują ją jednocześnie nie pozwalając wykonać choćby najdrobniejszego ruchu ręką strażnikowi.Zaprawdę wielka jest moc rycerza panny..
-Nawet nie próbuj mnie czymś takim uderzyć...-zagrzmiał jego głos...
W tym samym momencie cosmos Shaki spowodował że pałka wyrwała się mocno z dłoni strażnika i poleciała kilkadziesiąt metrów do góry.Złoty rycerz spojrzał na dwóch przestraszonych i zdziwionych strażników.
-Proszę...moje dokumenty się znalazły.Było tak od razu ale musiałem je najpierw poszukać.Jeżeli wszystko zostało wyjaśnione muszę was opuścić...samolot nie będzie czekać nie wiadomo ile...-powiedział tym samym idąc dalej.
Strażnicy dalej stali jeszcze jak dwa słupy soli wpatrując się w "fałszywe" dokumenty a raczej iluzję stworzoną przez młodego wojownika.
Radosny chłopak ruszył dalej...odprawa i sprawdzenie paszportu nie trwało za długo i jakąś godzinkę później Shaka już siedział spokojnie w samolocie...w klasie biznes...
Powrót do góry Go down
Nadira
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 07/02/2008
Liczba postów : 713

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   Sob Gru 13, 2008 9:43 pm

Opowiadanko... Nie doszukałam się elementów treningu...
Ale niech będą już te 2 lvl.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Treningi Shaki   

Powrót do góry Go down
 
Treningi Shaki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Shura - Treningi
» Treningi i mecze Quidditcha

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: III ERA :: KARTY POSTACI-
Skocz do: