Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ad Fontes

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
dante4444

avatar

Dołączył/a : 25/03/2008
Liczba postów : 491

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Ad Fontes   Wto Wrz 16, 2008 4:56 pm

Zobaczyl zlota smugę od rycerza raka, ktory sie wkurzyl i zaatakowal pierwszy. Poczul dziwny strach. Nie wiedzial dlaczego ale on go paralizuje. Nie byl w stanie nic zrobic zupelnie. Trwalo to bardzo dlugo.. Cala wiecznosc, az sie ocknal myslal ze stal tak bez ruchu wiele wiekow a nawet tysiacleci.... Probowal sie ruszyc ale jedyne co zrobil ruszyl tylko dlonia. nie byl w stanie nic wiecej zrobic.... Ten strach byl nie do zniesienia. Walczyl juz z silniejszymi wojownikami przeciez, raz nawet stawil czola wielkiemu Achillesowi......
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ad Fontes   Wto Wrz 16, 2008 5:22 pm

Neo ruszył błyskawicznie. Doslownie wtedy kiedy tamci zaczęli się zbliżać. Daimon nie zdążył w tym czasie nawet palcem kiwnąć. Trzeba było działać. Szczerze zwątpił że dadzą radę pokonać conajmniej setkę skazańców.. Łabędzia coś sparaliżowało..
- Stój! - Warknął Frey do najbliżej stojącego, dbając o to by jego głos rozniósł się po całej komnacie i był słyszalny dla wszystkich.
- Naprawdę myślicie, że przyszliśmy tu żeby was osadzić? Hah! - Zaśmiał się z trudem unikając ciosu. - Nie wiemy, ani kim jesteście, ani co tu robicie. Gówno nas to obchodzi szczerze mówiąc. Pozwólcie nam przejść a zapomnimy o sobie wzajemnie. Nikt z nas nie chce was kaleczyć. O ile nie będzie musiał.. - Ostatnie zdanie dodał już w myślach. Był gotowy do walki, lecz jeszcze nie atakował. Jeszcze nie.. Wiedział że to ryzykowne, ale gdyby ta horda rzuciła się na nich, nic by nie zdziałali.
Powrót do góry Go down
Rumcii

avatar

Dołączył/a : 05/07/2008
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Ad Fontes   Czw Wrz 18, 2008 9:42 pm

Pierwsza spojrzała w górę, a widząc lawinę kamieni krzyknęła do towarzyszy:
- Uważajcie !
Sama przywarła do ściany, poczuła ból w prawym ramieniu kiedy to pierwszy na szczeście niewielki odłamek ugodził ją.

_________________
Powrót do góry Go down
Xellos

avatar

Dołączył/a : 15/11/2007
Liczba postów : 392

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Ad Fontes   Wto Wrz 23, 2008 4:43 pm

Ray postąpił podobnie jak Presea jednak w całym tym zamieszaniu nie był w stanie wyczuc ile razy i czy wogóle uderzył w niego jakiś kamień.

-Musimy jak najszybciej dojść do końca ścieżki albo znależć jakieś schronienie przed głazami!!!!-krzyknął chłopak rozglądając sie za jakąś wiekszą szczeliną w której przez jakiś czas mogliby wszyscy sie schronić.
Powrót do góry Go down
Remus
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 22/01/2008
Liczba postów : 416

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Ad Fontes   Pią Wrz 26, 2008 9:05 pm

Remus westchnął tylko i żałował, że nie poszedł grotą. Wędrówka po tak wąskiej drodze wcale go nie satysfakcjonowała. A poza tym mogła nastąpić tu jakaś lawina.
Gdy tak szli w milczeniu, sprawdziły się najgorsze obawy chłopaka. Gdy dziewczyna krzyknęła, Remus poderwał głowę do góry i ujrzał istną lawinę głazów. Nie miał lepszego pomysłu, głowa ciążyła mu dziwnie, więc nie pozostało mu nic innego jak zaakceptować propozycję przedmówcy. Złapał dziewczynę za rękę i przeciągnął ją przed siebie po czym zaczął biec mając przed sobą dwójkę kompanów.
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Ad Fontes   Sob Wrz 27, 2008 9:48 pm

OOC: Dwie sprawy. 1: Seiya zniknął i nie daje znaku życia od dwóch tygodni, a jako, że nie widzi mi się dalsze przeciąganie gry to jedziemy dalej. 2: Zajrzałem do założeń Sakry na temat poziomów ludzi i przegiołem z hp bandytów :D, ich hp spada do poziomu 270.

Atak Złotego Rycerza dosłownie zmiótł dwóch nacierających mężczyzn. Nie zniechęciło to jednak pozostałej trójki. Nacierali dalej, nie zważając na słowa Zjawy i reakcje reszty grupy. Jeden z nich dopadł do Daimona uderzajac go pięścią w brzuch (21 dmg). Pozostała dwójka skierowała się w stronę Rycerza Łabędzia uderzając krótkimi i szybkimi seriami ciosów (48 dmg).

-Nie stójcie tak! - krzyknął Abdel chwytając jednego z bandytów, który zaatakował Dantego - Nie przestraszą sie gadania, tylko siły.

Po tych słowach zdzielił napastnika potężnym ciosem w głowę (498 dmg), tak, że ten padł bez czucia.

**************************************

Persea oberwała jako pierwsza. Nie stało się nic poważnego, jednak poczóła pewien ból (25 dmg). To samo stało się z Ray'em. Spadający kamień trącił go w bark, wytrącając z równowagi, nie czyniąc jednak większej krzywdy (30 dmg). Co do Remusa, ten miał najwięcej szczęścia, gdyż jego ciało chroniła zbroja. Mimo że i jego trafił kamień, nie odczół on żadnego bólu. Droga przed nimi nieco się poszeżyła i dojżeli półkę skalną, w której mogli znaleśc schronienie.
sytuacja zdawała się poprawiać, jednak ich uwagę przykuł powiększający się cień niewiadomego pochodzenia. Kiedy spojrzeli w górę, zobaczyli ogromny głaz, sunący wprost na nich.

_________________


Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Ad Fontes   Sob Wrz 27, 2008 10:06 pm

Złoty rycerz nie był zadowolny w głębi duszy z takiego postępowania lecz nie dali mu innego wyboru.Poprzedni atak okazał potężniejszy niż myślał gdyż zmiutł na ziemie aż dwóch oprychów jednocześnie.Abdel także się dołączył do tej "zabawy".
Zostało dwóch ostatnich.Neo widząc iż dorwali się do jego znajomych a mianowicie rycerza łabędzia ostro się wnerwił...zaczął nie panować chwilowo nad nerwami jakby coś wewnątrz niego chciało się wyzwolić...
Wokół niego złota aura zaczęła jeszcze bardziej lśnić oślepiającym blaskiem aż wktrótce fala światła przykryła całe to pomieszczenie.W dłoniach rycerza pojawiły się ponownie dwie złote kule energii które w jednej chwili połączyła się w jedność.Kolejny atak 7 zmysł powinien rozwiązać tą sytuację...
Dwa promienie o niezwykle dużym ładunku cosmosu pognały z prędkością światła w stronę dwóch ostatnich przeciwników...lecz to jest akurat pestka...gniew Neo na tym nie ustąpi...

OCC:Ponowny atak 7 zmysłem:D

HP;1350
MP:3120
Powrót do góry Go down
dante4444

avatar

Dołączył/a : 25/03/2008
Liczba postów : 491

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Ad Fontes   Sob Wrz 27, 2008 10:42 pm

Poczul ten cios ale bardziej go rozwcieczyl niz zabolal. jego kosmos znow zamrozil sie jak dawniej. paraliz ustal. zaatakowal otwartymi dlonmi wyrzucajac swoj kosmos przez nie chcac odrzucic przeciwnika w dal. [204 dmg - 80 mp= 1370mp] Czul w kazdymm ruchu ze to co sie przed chwila stalo juz sie nie stanie na nowo. o nie. co jak co ale nie pzowoli sobie w kasze dmuchac i w dodatku tak arogandzko sie zachowywac w stosunku do rycerzy Ateny.

OCC
hp-832
mp-1370


Ostatnio zmieniony przez dante4444 dnia Nie Wrz 28, 2008 12:44 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ad Fontes   Sob Wrz 27, 2008 11:16 pm

Uderzenie nie było tak silne jak przypuszczał Daimon. Dostał w brzuch lecz.. ugiął się pod ciosem celowo. Jego ciało zareagowało jak dźwignia. Rękoma dotknął podłoża a prawa noga na której do tej pory oparty był ciężar ciała, błyskawicznie powędrowała do tyłu by zgiąć się w kolanie i stopą opancerzoną w solidne wojskowe obuwie, uderzyć przeciwnika w ciemię. Wyglądać to moglo jak uderzenie żądła scorpiona.. Nie czekając na nic, Frey odciągnął tą samą nogę wykonując wykop w same jelita, po czym ponownie zminił środek ciężkości. Wykop z pół obrotu drugą nogą był tym razem wymierzony w szczękę. Płaszcz jaki nosił miał za zadanie utrudnić jego przeciwnikowi zorientowanie się co się wogóle stało... ( szybki atak - zr*3 czyli trzy ciosy po 39obr = 117)
- Jak chcecie panowie.. Zatańczmy. - Wyharczał w stronę kolejnych oprychów zmierzających w jego stronę. Był gotowy do walki.

Abbadon
HP - 423/450
MP - 870/870
Powrót do góry Go down
Apollon
Bóg
Bóg
avatar

Dołączył/a : 13/04/2008
Liczba postów : 226

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Ad Fontes   Czw Paź 02, 2008 7:42 pm

Nie mógł stac bezczynnie, gdy Abdel krzyknal wział sie do roboty, gwaltownym ruchem ruszył w strona bandyty, wyskoczył z całej sily jaka mogł miec uderzył z kolana prosto w twarz...

_________________
Seiya
Powrót do góry Go down
Remus
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 22/01/2008
Liczba postów : 416

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Ad Fontes   Czw Paź 09, 2008 9:03 pm

Remus odpoczywając w szerokiej szczelinie zapytał:
- Jesteście cali? Nic wam się nie stało? - chłopak przegarnął jasne, bujne włosy i dostrzegł ogromny cień, powiększający się z każdą minutę i sekundą. Przez chwilę stał zdezorientowany, lecz po chwili wiedział co to może tylko oznaczać - kłopoty. Popchnął przed siebie dwójkę towarzyszy i wrzasnął:
- Szybko!
Biegł jeszcze przez kilka metrów i obejrzał się nerwowo. Chyba po raz kolejny udało im się wyjść z kłopotów. Młodzieniec pomyślał, że powinni jak najszybciej stąd wyjść, gdyż nie jest tu bezpiecznie, a jeszcze jakaś lawina, a chłopak uznałby, że mają "regularnego" pecha.

OOC: Przepraszam Domon, ale teraz mam bardziej ograniczony czas. I to nie z mojej winy. Ale postaram się nadrabiać braki.
Powrót do góry Go down
Rumcii

avatar

Dołączył/a : 05/07/2008
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Ad Fontes   Czw Paź 09, 2008 11:16 pm

Presea spojrzała na towarzyszy, a następnie zerknęła na spadający w dół głaz
To troche podejrzane, najpierw lawina a teraz ten głaz. Chyba komus przeszkadza nasza wizyta, jak mniemam tamci w jaskini tez mają takie powitanie - pomyślała.
Natomiast na głos,kierując słowa do Remusa powiedziała:
- Jak widze gdyby nie twój refleks i ten uskok bylibyśmy już martwi.


OOC: Ja równiez muszę przeprosić, gdyż Rumcii obecnie nie moze zbyt tu sie udzielać - jednak teraz przez jakis czas ja postaram sie ją zastąpić. Amra - sama

_________________
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Ad Fontes   Pią Paź 17, 2008 1:05 pm

OOC: Xellos wypada z przygody, moja cierpliwość się skończyła.

Bandyci rozstąpili się. Ten, który wyglądał na ich lidera, ze strachem w oczach, opadł na kolana.

-Wszystko, tylko nie spowrotem do więzienia... - mamrotał.

-Milczeć! - krzyknął Abdel - Nie jesteśmy tu, aby was aresztować czy wykonać wyrok, nasza misja ma wyższy cel. Gdybyście od razu zeszli z drogi, żaden z waszych towarzyszy nie musiałby ginąć. Teraz usuńcię się...

Przeszli spokojnie, zostawiając za sobą przerażonych łotrów. Szli dalej, przedzierając sie przez wąskie korytarze, aż w końcu zdołali zobaczyć niewielki jany punkcik.

***********************************

Remus i Persea dopadli do skalnego występu. Byli bezpieczni. W pewnej chwili usłyszeli krzyk. Kiedy się obrócili, zobaczyli jak Ray spada w dół przepaści. Nie mogli już nic zrobić. Ich towarzysz był stracony. Ruszyli dalej.

***********************************

Dwie grupy spotkały się u wejścia do jaskini.

-Szlag... - mruknął Abdel kiedy zobaczył, że nie ma z nimi Ray'a - Trudno, nie ma czasu do stracenia. Idziemy dalej.

Po kolejnej, długiej wspinaczce dotarli na szczyt. Nie byłoby w tym nic dzinego, gdyby nie mały domek, ledwo trzymający się na stromym zboczu. Jak sie na nim utrzymywał, nikt nie wiedział. Jeszcze dziwniejsze było to, że pośród śniegów i porwistego wiatru, stał mały, przygarbiony staruszek.

-Dotarliście. - powiedział uśmiechając się - Miło mi was gościć, dawno nie spotkałem żadnego śmiertelnika... - jego wzrok przeniósł się na Daimona - Tańczący na Zgliszczach... ciebie akurat się niespodziewałem.. sądziłem, że wciąż jesteś uwięziony w Damaszku... No ale skoro już tu jesteście, to znaczy, że chcecie wiedzieć jak dostać się do Źródła, prawda przewodniku?

-Istotnie. - powiedział Abdel - Chciałbym, żebyśmy załatwili to jak najszybciej.

-Pośpiech jest złym doradcą Rycerzu Jednorożca. Wejdźcie do mojego domu.

Staruszek zniknąłw swojej chacie, a oni podążyli za nim. Kiedy przestąpili próg, stało się coś dziwnego. Każdy z nich znalazł się zawieszony w ciemnej przestrzeni, każdy był sam, nie mógł dostrzec, ani usłyszeć innych. Wszyscy za to ujrzeli staruszka.

-Ja jestem Świat. - powiedział - Oglądałem stworzenie tej planety, życia i bogów. Mówcie, lecz zwarzajcie na swoje słowa.

OOC: Każdy z was musi teraz przekonać staruszka, żeby zdradził wam dalszą drogę. Jak to zrobicie, zależy od was, jednak w zależności od metody usłyszycie różne odpowiedzi.

_________________


Powrót do góry Go down
Remus
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 22/01/2008
Liczba postów : 416

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Ad Fontes   Pią Paź 17, 2008 3:51 pm

Remus szedł tym razem pierwszy. Aż tu nagle usłyszał rozpaczliwy krzyk. I nie wierząc własnym oczom ujrzał spadającego towarzysza. "Jak mogłem do tego dopuścić" - pomyślał chłopak. Spojrzał na dziewczynę i tylko kiwnął ponuro głową. W końcu ujrzał pierwszą grupę. Można powiedzieć, że młodzieniec cieszyłby się, że znowu jesteśmy razem, gdyby nie to, że nieobecny jest Ray.
Pierwsze co zobaczył chłopak, gdy wdarli się szczyt to mały domek, a po kilku krokach - starego człowieka. Przeszedł przez próg chaty i ujrzał rzecz niesamowitą. A potem jeszcze ta wypowiedź starca...
- Otóż jesteśmy tutaj by dostać się do pewnego miejsca. A pozwolę sobie założyć, że skoro ty jesteś światem to znasz właściwą drogę. Nie będziesz miał przez to kłopotów, więc co ci szkodzi?- zadał na koniec pytane. 'Jak na tak stary świat to nieźle się trzyma" - pomyślał chłopak spodziewając się, że starzec może posiadać umiejętność czytania w myślach.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ad Fontes   Pią Paź 17, 2008 6:58 pm

"Ludzie nie lubią czegoś jeśli tego nie rozumieją... Nienawidzą tego, czego nie mogą mieć. Ludzie się boją wszystkiego, czego nie mogą pojąc i nienawidzą tego co musieliby chcieć..Anioły też.. " Zdanie zadudniło w umyśle Frey'a jakby w odpowiedzi na widok bandytów rozstępujących się jak Morze Czerwone za czasów Mojżesza. W milczeniu spoglądał na ich przerażone, naznaczone doczesnym, ciężkim życiem, twarze. Częściowo rozumiał ich uczucia.. a z drugiej strony wiedział, że gdyby tylko ich zlekceważył, skorzystali by z wypatroszenia resztek jego ożywionego ciała.
Kiedy ruszyli dalej, w pewnym momencie Daimon przystanął. Jego cialo przeszedł dreszcz. "Ktoś zginął.." Załopotała żywo kolejna myśl, niczym nietoperz w jaskini jego umysłu. Instynktownie to wiedział. A raczej.. wiedziało jego ciało. Krew jakby na powrót przyśpieszyła biegu, by na chwile diametralnie zwolnić. Podobnie serce. Jakby nie było pewne co ma robić.. Trwało to jedynie chwilę, lecz wystarczyło. Odetchnął kilka razy, starając się przypomnieć reszcie ciała do czego służy i ruszył w głab tunelu..

Po jakimś czasie dotarli do wyjścia. Frey myslał jednak o czym innym. Ta wyprawa wyraźnie zaczyna nabierać głębszego znaczenia. Najpierw wezwanie Abdelaziza, później moja wizja, teraz bandyci i to dziwne przeczucie.. "I coraz częściej mam wrażenie że to już niedługo... " - Ostatnie zdanie wypowiedziane w myslach przeraziło Go. Przyjdzie mu zakończyć istnienie kolejnego świata. Klucz do czeluści sam pcha si w jego łapy. "Czyżby to nastąpiło podczas tej wyprawy.. ?" - Pytał samego siebie nie znajdując odpowiedzi.. Kiedy dotarli do wyjścia spotkali troje towarzyszy.. Jednego brakowało..
- Kurwa. - Wycharczał Frey widząc brak jednego z nich potwierdzający jego obawy. - Zaczyna się - Jego głuchy bas zadudnił ponownie. Po czym ruszył przed siebie znacznie szybszym krokiem. Droga zamieniała się w wspinaczkę, jednak nie dbał o to. Podobnie jak o poranione palce. "Najwyzej.. I tak jestem jedynie maszyną do egzekucji.. "

Dotarli do Domku. Daimona może by taki widok zdziwił, tym bardziej że chałupka zdawała sie w nienaturalny sposób trzymać zbocza na ktorym została postawiona. Zdziwiłby. Ale nie zdziwił. Z dwóch powodów. Anioł Zaglady, który oglądał już gorsze rzeczy dzielił z nim ciało, kto wie, czy nie duszę. A sam Daimon widział już zbyt wiele, choćby na blotach, by dać się zaskoczyć. Sam fakt istnienia takiego miejsca jak to, sprawiał jedynie że Rycerz Miecza bardziej docenił Właściciela chatki. Miał tylko nadzieję że nie okaże się Dupkiem pokroju Jaldaboata, czy Sławetnej Pani Mądrości.. " stare Dzieje" - Ponownie przeszło mu przez myśl, kiedy w śnieżnej zawierusze dostrzegł starczą sylwetkę.

I wtedy dziadek przywitał się ze wszystkimi, a potem z szerokim uśmiechem zwrócił się do Niego.. Wymawiając jedno ze znaczeń jego właściwego Imienia. Ni było wątpliwości. Znał go.
W tym momencie ta część duszy Daimona, która wprowadziła się do jego ciała po pierwszej śmierci zawyła z radości zmieszanej z bezsilnością. Przez moment wydawało się jakby pojawił się przed nimi nikomu nie znany Daimon Frey. O jasnej, aksamitnej cerze, ciemnych oczach i kruczoczarnych włosach. Przystojny, wysportowany, dwudziestoletni chłopak. Lecz to złudzenie, choć niesamowicie wiarygodne trwało jedynie chwile. Jego Twarz jak i cała sylwetka, błyskawicznie wychudła, wlosy, zamiast swobodnei leżeć obwisły na trupiobladej cerze, z pustych oczodołów wytoczyła się krew. W prawej ręce dzierżył miecz, a w lewej dloni.. klucz. Klucz do czeluści. Z barków natychmiastowo wyrosły czarne skrzydła, pokryte mrocznymi, hipnotyzującymi oczyma..
- Jestem. Przybyłem wezwany. Jak zawsze. W każdej rzeczywistości.. Tutaj także. Zawsze byłem więźniem, tak i teraz nim jestem. Tak jak i żołnierzem.. - Głos jego ulegał coraz to nowym wynaturzeniom, zwielokrotnieniu, ogromnej chrypie, z każdym dźwiękiem, choć zupełnie zrozumiały, był również tak obcy i niepodobny do żadnego z ludzkich głosów. Wraz z ucichnięciem ostatniego dźwięku, jego energia jakby uspokoiła się. Skrzydła znikneły, jego ciało przybrało "zwyczajny" trupi wygląd.. Wysłuchawszy Abdelaziza i Starca ruszył za nimi..


- Witaj Niebycie.- Rzekł w ciemność, ponownie wskrzeszając nienaturalny glos.. - Prowadź mnie tam, gdzie winienem się znaleźć. Przyjmę to co mi dane. Już zbyt wiele czasu minęło, bym teraz się buntował.. Wiesz Kim jestem. Ja Wiem Kim Ty jesteś. Wiesz jak jest moja misja niezależna od wszystkiego. Zawsze zwiastuje Koniec. Koniec i Początek. Ta Wyprawa Jest Końcem. I początkiem. Prowadź więc.. - Odpowiedział na wezwanie Świata.

Abbadon
HP - 423/450
MP - 870/870
occ: Żeby bylo fair, zostawilem maksymalne hp i mp takie z jakim zaczynalem przygode.
Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Ad Fontes   Pią Paź 17, 2008 9:50 pm

Jako złoty rycerz nie powinien tak często odbierać życia innym ludziom...a co najważniejsze słabszym od siebie.Prychnął tylko lekko na słowa ich przywódcy...Następnie przechodząc obok niego i poprawiając ramionczko od zbroi powiedział stanowczym głosem.
-Nie myśl sobie że wam się upiekło...sprawiedliwość oraz kara wcześniej czy później was dosięgnął...-powiedział Neo mocno poklepując go po plecach.
Następnie wszyscy łącznie z drugą grupą znaleźli się u celu tej podróży.Złoty rycerz specjalnie się nie przejął powrotem kilku młodzików oraz generała Posejdona.Myślał...myślał o co tutaj w tym wszystkim może chodzić.
"Jeszcze nigdy nie wiedziałem aby Abdel był tak poważny...prawdziwy wilk chował się pod skórą owieczki..."-pomyślał rycerz idąc za nimi.Po chwili wszyscy znaleźli się przed mała chatką oraz pewnym starcem.Neo próbował wychwycić jego cosmos...aurę...lecz była ona jakaś dziwna...niespotykana do tej pory.
"Trzeba się mieć na baczności.."-pomyślał Neo lecz za późno...
Zaraz potem wkroczył do jego domostwa i znalazł się w innym miejscu...innym wymiarze.Pustka oraz ciemność rozciągała się wokół niego...przerażające...
Po chwili mężczyzna zauważył tego o to staruszka...
Złoty rycerz z uwagą przysłuchał mu się.
-Witaj...jeszcze chyba nie mieliśmy się okazji poznać lecz pewnie wiesz już kim jestem...-zaczął tak w sposób oficjalny.
Złoty rycerz raka Neo kłania się...
Jednak nie pokazałeś mi tutaj tego abyśmy się tylko zapoznali.
To wszystko ma głęboki sens.
Zapewne znasz także cel mojej podróży...więc proszę Cię nie jako złoty rycerz lecz jako zwykły człowiek wskaż mi odpowiednią drogę ku której mam kroczyć...-zakończył Neo tymi słowami a następnie przyglądał się z uwagą co zrobi starzec...

Powrót do góry Go down
Rumcii

avatar

Dołączył/a : 05/07/2008
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Ad Fontes   Pon Paź 20, 2008 3:20 pm

Śmierć Ray'a zasmuciła ją, ale wiedziała iż musi isc dalej. Kiedy zobaczyła mały domek na szczycie i stojacego przy nim staruszka pomyslała, że ma zwidy. Jednak jak tylko weszła do domku i otoczyła ją pustka to zrozumiała, że to mistyczne doznanie... a kiedy staruszek przemówił, skłoniła głowę i uklekła na jedno kolano, następnie przemówiła spokojnym głosem:
- Witaj
Ty który byłeś, jesteś i będziesz...
Ty któryś jest Początkiem i Końcem bytu...
Oto stoję przed Tobą, ja służebnica Sachmet i adeptka Świątyni
Pokornie proszę o wskazanie mi dalszej drogi,
Ty wiesz wszystko i znasz więc również cel naszej wyprawy,
Wskaz mi własciwą ścieżkę bym mogła nia podążyć...

_________________
Powrót do góry Go down
dante4444

avatar

Dołączył/a : 25/03/2008
Liczba postów : 491

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Ad Fontes   Sro Paź 22, 2008 5:11 pm

Myslal dlugo nad wypowiedzia, nie chcial powiedziec czegos zle... W koncu wzial oddech glebszy i zaczal mowic.
- Witaj, Jestem Dante z Syberii, rycerz Labedzia i przybylem tu razem z towarzyszami w pewnym celu. Ty go zapewne znasz o wielki. Jednak nie wiemy gdzie isc dalej. Uzycz nam swojej wszechwiedzy i wskarz nam kierunek w ktory powinnismy sie udac. By wykonac nasze zadanie do konca jest nam potrzebna Twoja madrosc bez watpienia bez niej polegniemy. Czuje ze mozemy na kazdym kroku zginac. A gdy nam dasz chocby niewielkie wskazowki to bede wiedzial jak isc razem z przyjaciolmi. Pomoz nam a Atena bedzie z Toba po wsze czasy. Co wiecej bedziemy twoimi dozgonnymi dluznikami. Popatrzyl na tego starego czlowieka. Widac bylo w nim tyle energii co w Wielkim Mistrzu i calj swiatyni zebranej razem... naprawde musial byc wspaniala istota... ciekawilo go skad zna kazda odpowiedz na kazde pytanie... nie miescilo sie to w glowie.
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Ad Fontes   Czw Lis 27, 2008 10:43 am

Staruszek uśmiechnął się tylko na słowa Remusa. Patrzył na niego przez chwilę dobrotliwym wzrokiem, po czym zwyczajnie rozpłynął się w powietrzu. Wokół Generała Posejdona zapadła ciemność.

*************************************

Staruszek uśmiechał się do Daimona. Nie mówił nic, słuchał tylko jego słów. Kiedy ten skończył, westchnął lekko i pokręcił głową.
-Nie powinieneś tak łatwo zdawać się na innych. Zawsze ubierałeś swoje słabości w piękne słowa... - powiedział - Ale co mi tam, może to cię czegoś nauczy.
Jakaś dziwna siła, jakby porwisty wiatr, porwała Daimona, wyrzucając z domku i posyłając w niezmierzoną przestrzeń.

*************************************

Neo czekał na odpowiedź staruszka. Wydawało mu się, że starzec głęboko się nad czymś zastanawia. W końcu Świat odezwał się.
-Doprawdy... nie wiem co z tobą zrobić. Nie obraź się, ale nie mam zaufania do takich ja ty. Żyję zbyt długo i widziałem zbyt wiele idiotycznych czynów Złotych Rycerzy... Zobaczymy, czy dasz mi podstawy, abym zmienił o tobie zdanie.
Neo poczół to samo, co chwilę temu stało się udziałem Daimona. Silny wiatr porwał go ku nieznanemu.

************************************

Staruszek przyglądał się uważnie Persei. Dziewczynie zdało się, że w jednej chwili poznał wszystkie jej myśli.
-Jesteś szczera... Nieskażona fałszywymi ideami. - powiedział - Będziesz więc jedną z tych, którzy odnajdą drogę.
Kolejna osoba została porwana na skrzydłach wiatru.

***********************************

Starzec zaśmiał się donośnie na słowa Dantego.
-Atena, będzie ze mną? Dobre sobie. Nie potrzebuje opieki kogoś młodszego, słabszego i mniej doświadczonego ode mnie. Zejdź mi z oczu.
Zanosząc się śmiechem Świat machnął ręką, a porwisty wiatr zdmuchnął Dantego w niebyt.

***********************************

Abdelaziz stał na przeciw starca.
-Po co to wszystko? - zapytał - Wiesz tak samo jak ja, że nie mamy czasu... Jeśli ktoś nas uprzedzi, to nadejdzie koniec... dla nas i dla ciebie...
-Brak ci pokory chłopcze. - zganił go staruszek - A może to sytuacja tak na ciebie zadziałała? Tak czy inaczej, do celu prowadzi więcej niż jedna droga...
Ciemność rozwiała się, a Abdelaziz stał przed domkiem na szczycie góry. Obok siebie zobaczył Remusa, który w tym samym momencie odzyskał widzenie. Gdzieś z góry dobiegł ich głos.
-Macie ostatnią szansę. - głos świata przetoczył się po dolinie - Zobacymy, czy dacie sobie radę.
Śnieg pod ich stopami zatrząsł się, by po chwili wynurzyła się spod niego, ponad dwumetrowa, lodowa, istota. Zaryczała głosno i rzuciła się w ich stronę.

OOC: Atronach Lodu - 2000 hp

************************************

Kiedy Neo i Dante otworzyli oczy ujrzeli, że znajdują się w ogromnej, oświetlonej pochodniami, komnacie. Miała owalny kształt, ze ścianami pokrytymi przedziwnymi malowidłami. Przedstawiały one całą historię ludzkości, od jej stworzenia do chwili obecnej. W pewnym momencie malowidła urywały się. Ostatnie z nich przedstawiało dwójkę rycerzy, jednego w Zbroi ze Złota, drugiego w Zbroi z Brązu, wpatrujących się w wielką ścianę.

************************************

Persea i Daimon obudzili się. W pierwszej chwili mogło im się wydać, że wciąż są w okolicach domu starca, jednak wystarczyło spojrzeć w dół, że miejsce, w którym się znaleźli nie ma wiele wspólnego z Alpami. Góra wyrastała jakby w środku idealnie płaskiego pustkowia. Gdzie nie gdzie porośnięty drzewami i dziwną trawą, okolica przypominała Afrykański step. Gdzieś z oddali usłyszeli dudniący dźwięk, jakby bicie w bębny.

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ad Fontes   Czw Lis 27, 2008 12:27 pm

Zostało wypowiedziane. I stało się ciałem. Mistyczny wiatr okrył ciało Daimona pochwycając go ze sobą. Ten, póki nie stracił przytomności, zstanawiał się nad tym co przekazał mu świat.
" Moje słabości.. piękne słowa..Oni wszyscy zdają się wiedzieć o mnie więcej niż ja sam. Kurewsko głupie uczucie." Zapadł w niebyt.

W oddali majaczyło się jasne światlo. Po chwili zorientował się że jego pusty wzrok sierowany jest w stronę słońca a on sam leży na plecach. piach miotany wiatrem wpadał mu we wlosy, oczodoły, pokrywał twarz i włosy. Monotonny pomruk jaki dobiegał nie wiadomo skąd w połaczeniu z piachem i jaskrawością slońca, przywróciło go do rzeczywistości.
Wstał, ciężko poddźwigając martwe ciało. Aura siły Abbadona lekko zelżała. Nie była już tak pobudzona jak w siedzibie Starszego. Ujrzał młodą uczennicę Sanktuarium. Rozejrzał się po okolicy.
"Sawanna, step?" - Przeszło mu przez myśl kiedy zorientował się że znajdują się na szczycie góry wyrastającej z czegoś przypominającego wielką równinę...
- To chyba Kilimandżaro.. - Zachrypiał cicho, całkowicie do siebie. W tym samym momencie odglosy niby bębnów dotarły do niego ze zdwojoną siłą..
- Czyżbyśmy już obudzili domowników?- Usta zamieniły się w szczelinę półksiężyca. Podszedł do dziewczyny. miała chyba na imię Presea.
- Wstawaj złotko. Jesteśmy na obczyźnie i chyba gospodarze tych ziem się zbliżają. - Zachrypiał nad jej uchem, zawiązując włosy w kucyk.
Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Ad Fontes   Czw Lis 27, 2008 1:21 pm

"No pięknie...staruszek się nie dał przekonać..."-taka była ostatnia myśl Neo gdy porwał go tajemniczy wiatr odsyłając do nieznanego mu miejsca.
Następnie ciało jak i umysł rycerza ogarnęła ciemność.Nie wiadomo ile czasu pozostał w takim stanie.Jednak nagle coś się odemniło.Z trudem wstał z zimnej niczym lód podłogi.Pudło ze złotą zbroją raka stało nieopodal jego.Ponadto znalazł się tutaj z rycerzem łabędzia Dantem.
-Heh...widzę że tobie także się zabardzo nie powiodlo...-szepnął w jego stronę a następnie powoli wstał.
Następnie zaczął się powoli rozglądać po pomieszczeniu w jakim się znajdują.Sala cała oświetlona...owalny kształt...oraz jakiś malowidła...to z całą pewnością skupiło najwięcej uwagi Neo.
-Hmm wojny greków z persami... imperium rzymskie...narodziny i śmierć Chrystusa...-powiedział trzymając się za podbródek Neo.
-To chyba jest cała historia ludzkości począwszy od jej powstania...każdy szczegół został tutaj uwzgędniony...każdy.
-Co to za miejsce...nie jedno muzeum chciałoby mieć coś takiego....
Po chwili jednak stracił poczucie czasu i zaczął krążyć do okoła tej sali.Gdy nagle...ostatnie malowidłą zaczęły się odrywać od ściany...
"Hmmm dziwne..."-pomyślał podchodząc jednak spokojnie do skrzyni ze zbroją.
Nie chciał robić nic pochopnego.Malowidła przedstawiające osobę w złotej i brąz zbroi zaczęły ożywać prawdopodobnie będą czegoś chcieli.Tylko czego??.
Swoje błękitne oczy Neo skierował w stronę podnoszącego się Dantego...
-Spokojnie przyjacielu bez żadnych gwałtownych ruchów.Zobaczymy co się stanie niedługo...jednak miej na wszelki wypadek coś w "rękawie"....-powiedział lekko ściszonym tonem.
Powrót do góry Go down
dante4444

avatar

Dołączył/a : 25/03/2008
Liczba postów : 491

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Ad Fontes   Czw Lis 27, 2008 1:54 pm

- W rekawie? ja nie mam rekawow. zazartowal chlopak. moze ten staruszek to wszystko napisal ? chya wszyscy oblali ten test i wszystkich gdzies wybral. ale ciesze sie ze we dwojke ejstesmy. licze ze pozostali takze. Podszedl do Neo i zaczal sie rozgladac po scianach i okolicy. Historia calej ludzkosci ? kto to wszystko zrobil ? zastanawiajace to jest naprawde. ta przygoda zaczyna mnie coraz bardziej intrygowac. czuje ze latwo bedzie nam zginac na tej misji. musimy byc ostrozni. Zaczal wpatrywac sie na sciany i zamyslil sie.
Powrót do góry Go down
Rumcii

avatar

Dołączył/a : 05/07/2008
Liczba postów : 270


PisanieTemat: Re: Ad Fontes   Czw Lis 27, 2008 11:21 pm

Presea otworzyła oczy słysząc słowa Daimona, usiadła i szybko rozejrzała się. Cieszyło ją afrykańskie słońce, jednak niepokoił dźwięk tam-tamów. Wstała i podeszła do urwistej krawędzi następnie spojrzała w dół, nieopodal góry unosił sie dym z ognisk.
- Pewnie to z tamtąd słychać to bębnienie - powiedziała wskazując dłonią - a co my tu własciwie robimy? I gdzie jest reszta naszych towarzyszy?

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ad Fontes   Pią Lis 28, 2008 6:29 pm

- Nie wiem. - Padła chrapliwa odpowiedź na pytanie Presei.
- Nie wiemy czy jestesmy w Afryce.. Choć..to jest możliwe. według niektórych waszych mędrców to kolebka życia w niektórych światach.. - Przykucnął, glośno zastanawiając się nad własnymi Słowami. Nie był pewien czy pasują one do tej rzeczywistości. Tutaj jest wielu Bogów, wielu ludów. A każdy z nich miał swoją genezę zaleznie od tego w co wierzył. I wierzy.
Wstał. Rozejrzał się po okolicy szukając czegoś co może mu pomóc w kontakcie z bębniarzami. Oglądał każdą skałę, badał górę.. Powoli, bez pośpiechu..

Occ: Czy coś znajdę zostawiam Mg.
Powrót do góry Go down
Remus
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 22/01/2008
Liczba postów : 416

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Ad Fontes   Pią Lis 28, 2008 7:00 pm

Remus zmarszczył lekko czoło na słowa Abdelaziza. A po chwili, gdy starzec odpowiedział, Remusa ogarnęła ciemność. Gdy chłopak się ocknął zdał sobie sprawę, że znajduje się przed domkiem. Usłyszał tylko głos, a potem przed oczami pojawiła mu się wielka, śnieżna istota. Ryk bestii doprowadził Remusa do chwilowego osłupienia. A gdy zwierzyna zaczęła się w bardzo szybkim tempie zbliżać, Remus cofnął się kilka kroków, ale wiedział, że nie może uciec z pola walki. Miał także przy boku Rycerza Jednorożca co znacznie poprawiało "komfort" owego incydentu. Przez moment zaczął się zastanawiać jak się wiedzie innym członkom grupy, ale szybko wyrzucił tę myśl z głowy, przybierając bojową pozycję. Uniósł na wysokości twarzy swój instrument muzyczny, ale nie uznał to za właściwe posunięcie także wypróbował inną sztuczkę. Wysłał tylko Abdelazizowi telepatyczną wiadomość:
-" Trzymaj się"
I teleportował się. Wylądował gładko za bestią. Chcąc wykorzystać moment zaskoczenia, Remus z całej siły cisnął fletem w plecy wielkoluda.

Średni atak siłowy 3*40=120 obrażeń
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ad Fontes   

Powrót do góry Go down
 
Ad Fontes
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: III ERA :: PRZYGODY-
Skocz do: