Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Czas....

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Czas....   Sob Wrz 06, 2008 3:28 pm

Plac przed domami zodiaku...właśnie w tym miejscu czterech pretendentów do zbroi ma się spotkać ze swoim liderem grupy.Na tą osobę jednak nie musieli zbyt długo czekać lecz pojawiła się ona w towarzystwie jeszcze jednej osoby.Odziana w bogato zdobioną szatę oraz różnego rodzaju kosztowne dodatki, szlachetne rysy twarzy.Na pierwsze rzut oka z całą pewnością można powiedzieć że nie jest on uczniem Sanktuarium a tym bardziej rycerzem.Jednak lider grupy Shaka oddał mu szacunek lekko kłaniając się a następnie zszedł do swoich towarzyszy.Jego włosy powiewają na wietrze a uśmiech z twarzy dalej nie schodził.
-Witajcie.Cieszę się że już jesteśmy wszyscy w komplecie.Zapewne już zauważyliście postać z którą przybyłem.Otóż jest to zaufana osoba samego Wielkiego Mistrza!.Proszę traktujcie ją z należytym szacunkiem.Ta sprawa jest niezwykle ważna!.-zakończył Shaka a następnie kiwnął głową w stronę nieznajomego iż może spokojnie zacząć.

Postać lekko zakasłała a po chwili zaczerpnęła świeżego powietrza.Następnie głębokim przenikliwym spojrzeniem przeleciał wszystkich tutaj zgromadzonych.
-Widzę tutaj samych nowicjuszy Shako...czyżby Świątynia jednak miała aż tak mało rycerzy jak powiadają??.Sam się rekrutacją nie zajmuje lecz...-zaczął bardzo dziwnie wysłannik WM.
Ale gdzie są moje maniery...przepraszam.Nazywam się Ashar i jestem jednym z najbardziej zaufanych przedstawicieli Wielkiego Mistrza.Pewnie już słyszeliście że dokładnie siedmiu największym metropolii na świecie grozi totalna destrukcja?.I to nie jest wina Hadesa czy Posejdona...upss przepraszam młodzieńcze(tutaj spojrzał się na zjawę Hadesa).Jest to wina pewnej organizacji.Nie wiemy do końca jakiej lecz udało nam się pojmać jednego z jej członków.Przetrzymujemy go dokładnie w lochach tutaj w Świątyni.Waszym pierwszym zadaniem będzie sprawienie aby zaczął "śpiewać" na każde pytanie jakie mu zadacie.A co do metod...dowolne.Możecie go torturować nawet lecz niech któremu z was nie wpadnie do łba aby go zabijać!!.Może on okazać się niezwykle ważny dla nas i dla całej tej misji!!.Ehh...powiem w skrócie.Nie jestem zadowolony z decyzji Wielkiego Mistrza że was wysyła.Powinno się wysłać jednego ze złotych rycerzy i byłoby po sprawie.Ale to moje prywatne zdanie-powiedział z lekkim grymasem na twarzy Ashar.
-Na pewno nie zawiedziemy Ciebie ani tym bardziej Wielkiego Mistrza.-odparł spokojnie Shaka.
-Mam taką nadzieje.Aaaa zapomniałem powiedzieć...macie na to jedynie 6 dni licząc od dzisiaj.Więc postarajcie się...inaczej do "gry" wejdą już lepsi od was jeżeli do końca 5 dnia nie dacie sygnału że jest po zagrożeniu.
-Będzie ciężko lecz z całą pewnością damy sobie radę.-uśmiech z młodej twarzy Shaki dalej nie miał zamiaru zniknąć.
-Dobrze.My tu gadu gadu a więzień czeka.Zaprowadzę was tam a każdy z was spokojnie będzie go przesłuchiwać.

Następnie mężczyzna machnął energicznie ręką aby "młodziki" się ruszyły.Minęło dokładnie 15 minut a znaleźli się w lochach świątyni...miejscu gdzie przetrzymywani są najgorsi z najgorszych.W specjalnej sali siedział już na wyjątkowo dziwnym krześle pojmany członek organizacji.Cały mocno związany grubymi pasami.Jedynie ma odsłoniętą twarz aby mógł swobodnie mówić o ile ktoś go zmusi...
-Więc panowie...czas zacząć.Kto pierwszy ma ochotę go przesłuchać???-zapytał z lekką nutą ciekawości Ashar...


OCC:To tak:D Witam w przygodzie.Już macie na starcie okazje się wykazać przesłuchując świadka:D.Metody dowolne.Będzie to robione na zasadzie że wy zadajecie pytania a ja później odpisuje.Miłej zabawy:D
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czas....   Sob Wrz 06, 2008 3:53 pm

Gerard dopiero po dojściu do lochu poukładał sobie informacje, jakimi w ciągu ostatnich minut został "zbombardowany" jego umysł.

- Z tego co zrozumiałem, to bez względu na środki mamy wydusić z niego potrzebne nam informacje? - zapytał ściszonym tonem tak, aby więzień nie był w stanie go usłyszeć. - Oczywiście poza zabijaniem go. Bo wtedy na pewno na nic by się nam nie przydał.

Nie czekając na żadne potwierdzenie ze strony lidera grupy czy wysłannika WM ruszył spokojnym krokiem w stronę więźnia i najdziwniejszego krzesła, jakie kiedykolwiek widziały jego oczy.

-Wybacz stary. Nie lubię znęcać się nad innymi, ale w obecnej sytuacji nie pozostawiono nam wyboru.

Bez wyraźnego przejawu agresji niespodziewanie kopnął więźnia z kolana w twarz.

- Powiedz, PROSZĘ... - Słychać było naleganie w głosie chłopaka. -Wszystko co wiesz o tej tajnej organizacji i jej planach.
Gerard podniósł pięść gotową do wymierzenia kolejnego ciosu...


Ostatnio zmieniony przez Zielin dnia Nie Wrz 21, 2008 9:13 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Czas....   Sob Wrz 06, 2008 4:35 pm

W lochach pojawił się Typhon. Podszedł do miejsca gdzie jeden z kompanów już przesłuchiwał więźnia. Mictlan miał na sobie czarne szaty. Jego biała jak śnieg twarz idealnie kontrastowała z jego ubraniem. W mroku więzienia jego blond grzywka wydawała się jakby lśniła. Młody dziedzic rodu Atlantic spojrzał na bitego osobnika. Był nim złapany wcześniej działacz nieznanej mu organizacji. Podszedł do swojego kompana mówiąc

-Siłą nic nie zdziałasz pogorszysz sytuację. Spójrz na niego wystraszony już jest, a Ty go jeszcze katujesz. Opuść pięść.


Typhon przykucnął i spojrzał w spuszczony wzrok więźnia.

- Jestem Typhon Mictlan Atlantic pretendent do złotej Zbroi Ryb i jestem tu by Cię przesłuchać.To może powiesz mi bez bicia nalegania tak od siebie co jest grane z tą organizacją i z upadkiem siedmiu metropolii świata? Współpracując ze mną na pewno szybciej wrócisz do swoich niż byś miał się opierać. Mówił spokojnym tonem nie spuszczając swoich czarnych jak węgliki oczu z twarzy i oczu więzionego działacza.

_________________
Wygląd: wysoki blondyn 198 cm wzrostu luźne długie włosy, bardzo jasna cera, krwiscie czerwone usta, błękitne ocz, potargane zniszczone czarne szaty i koszula, podniszczone wojskowe wysokie buty, roslinne ornamenty na plecach
charakter: Młody Rose jest spokojnym, uprzejmym i poukładanym mężczyzna posiadającym swoje marzenia i ambicje, które chce realizować nawet ceną jaką jest życie innych.
Miłośnik przyrody szczególnie umiłował sobie różę z powodu iż mieszkał w miejscu gdzie otaczały go dzikie krzewy róż. Uwielbia przebywać w samotności i rozmawiać sam ze sobą gdy ma jakieś wątpliwości odnośnie swojego zachowania. Wydaje się to dziwne aczkolwiek wychodzi z założenia, że tylko on wie tak naprawdę co dla niego najlepsze. Nie jest łatwo zdobyć jego zachowania z prostego powodu od dziecka mieszkający jedynie z ojcem, który zastępował mu praktycznie wszystko.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czas....   Sob Wrz 06, 2008 4:46 pm

Zgodnie z życzeniem Typhon'a opuścił pięść do swego boku.

"Zaprawdę, zabawa w 'zły glina - dobry glina' powinna przynieść oczekiwane rezultaty. " - Pomyślał Gerard -" Trzeba jednak dalej grać swoją rolę tego złego."

- Wiesz o tym, że jeśli on nie uzyska od ciebie odpowiedzi wtedy ja ponowię swój sposób. A moje metody przesłuchania nie są tak delikatne jak Jego. - Uśmiechnął się starając się jednocześnie swoim wyglądem przypomnieć osobę, która nie cofnie się przed niczym aby dopiąć swego celu i odsunął się pod ścianę opierając się o nią i krzyżując ręce.


Ostatnio zmieniony przez Zielin dnia Nie Wrz 21, 2008 9:14 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Thanatos

avatar

Dołączył/a : 17/08/2008
Liczba postów : 106


PisanieTemat: Re: Czas....   Sob Wrz 06, 2008 5:07 pm

Jerome wszedł powolnym krokiem za swoimi kompanami, spojrzał na więźnia i widząc że inni już z nim rozmawiają nie miał zamiaru im przeszkadzać i stanął pod ścianą opierając się o nią.
-panowie uwińcie się szybciej... nie mamy czasu...
Powiedział ściszonym głosem chłopak i przeczesał swoją jasną grzywkę ręką.
Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Czas....   Sob Wrz 06, 2008 6:12 pm

Więzień spojrzał na trzech "katów" stojących przed nim.Na jego twarzy zagościł szyderczy uśmiech.W tej samej chwili plunął krwią wprost pod nogi Gerrarda.Następnie spokojnie jakby nic się nie stało zwrócił się do uczniów Świątyni.
-Eh...jesteście naprawdę żałośni jeżeli myślicie że takie metody mnie przekonają.Ty tam..możesz mnie bić ile chcesz.Na nic się to nie zda gdyż dostawałem o wiele gorsze wpierdole.Więc szczurki odpierdolcie się ode mnie a Ty..poruczniku!!.Nie kryj się tymi słabeuszami tylko przyślij tutaj prawdziwego rycerza.-zaśmiał się więzień.
-Jesteś głupcem!.Wiesz przecież doskonale że jakby tutaj był złoty rycerz lub nawet brązowy dawno byś już nie żył.Tak to Ci chłopcy postarają się abyś mile spędzał czas w swoim nowym domku-odwzajemnił szyderczy uśmiech.
-Wal się!!!.Nic ode mnie nie wyciągniecie!.Nie macie mi nic do zaoferowanie chyba że...
-Że co!?-krzyknął lekko Shaka.
-Hej hej...spokojnie kowboju.Powiedzmy że tak...powiem wam gdzie są rozstawione ładunki jądrowe tak...właśnie ładunki jądrowe nie przesłyszeliście się jeżeli wypuścicie mnie.-powiedział wyjątkowo spokojnie więzień.
-CO??.To są twoje żądania??!.Nie...na pewno na to nie pozwolimy.Jesteś zbyt cenny.A teraz koniec rozmów!!.-krzyknął Ashar.
Szybko wyciągnijcie od niego jakieś informacje inaczej szlak mnie zaraz trafi!!.

W tym samym momencie Shaka zamknął oczy a wokół niego zebrała się złota poświata.W powietrzu można było wyczuć lekki mróz.Posadzka zaczęła powoli być biała od kryształków lodu.Bez najmniejszego wahania lider grupy podszedł do więźnia który nic sobie z tego nie robił.Pretendent do złotej zbroi panny wyciągnął swoją dłoń w stronę jego prawej stopy.Po chwili lekko ją położył na niej a ta błyskawicznie zaczęła zamarzać!!.
-Teraz masz ty jakieś..hmm kilka minut aby odpowiadać inaczej...twoje ciało zam raźnie!
-TY kutasie!!!.AAAAAAAAAAAAAAAA!!!!-krzyczał z bólu więzień.
Shaka o tyle wiedział co robi że robił przerwy kilkudziesięciu sekundowe między kolejnym zamarzaniem jego części ciała.Jednak bandzior dalej pozostaje niewzruszony oraz twardy.
-HAhaha...nigdy mnie nie złamiecie!.Ten twój lód możesz sobie wsadzić głęboko w dupę!.A wy na co się gapicie gamonie!!!.Może nie stać was na coś lepszego?!!!!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czas....   Sob Wrz 06, 2008 6:30 pm

Odprowadził Shakę na stronę i rozpoczął ściszonym głosem:
- Jest szansa, że w tym momencie nie uda nam się wrócić do poprzedniego stanu "rozmowy"z nim - głową wskazał na więźnia - Ale może jednak wypuścilibyśmy go w zamian za potrzebne informacje? Przecież dzięki swoim lodowym technikom z łatwością mógłbyś zamrozić mu nogi gdyby próbował uciec.


Ostatnio zmieniony przez Zielin dnia Nie Wrz 21, 2008 9:14 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Czas....   Sob Wrz 06, 2008 6:48 pm

Typhon stracił cierpliwość złapał jego dłoń i po kolei zaczął łamać mu palce zaczynając od najmniejszego. Nie odrywał wzroku od jego oczu. -Może to Cię skłoni do powiedzenia prawdy.

Spojrzał on na resztę i doszedł do wniosku że to niewarte tego trudu. -Nie lepiej go powiesić za nogi do góry nogami i ponacinać??Potem przyprawić przyprawami by bolało bardziej i podpiekać ogniem??

_________________
Wygląd: wysoki blondyn 198 cm wzrostu luźne długie włosy, bardzo jasna cera, krwiscie czerwone usta, błękitne ocz, potargane zniszczone czarne szaty i koszula, podniszczone wojskowe wysokie buty, roslinne ornamenty na plecach
charakter: Młody Rose jest spokojnym, uprzejmym i poukładanym mężczyzna posiadającym swoje marzenia i ambicje, które chce realizować nawet ceną jaką jest życie innych.
Miłośnik przyrody szczególnie umiłował sobie różę z powodu iż mieszkał w miejscu gdzie otaczały go dzikie krzewy róż. Uwielbia przebywać w samotności i rozmawiać sam ze sobą gdy ma jakieś wątpliwości odnośnie swojego zachowania. Wydaje się to dziwne aczkolwiek wychodzi z założenia, że tylko on wie tak naprawdę co dla niego najlepsze. Nie jest łatwo zdobyć jego zachowania z prostego powodu od dziecka mieszkający jedynie z ojcem, który zastępował mu praktycznie wszystko.
Powrót do góry Go down
Revel

avatar

Dołączył/a : 10/06/2008
Liczba postów : 300


PisanieTemat: Re: Czas....   Sob Wrz 06, 2008 7:17 pm

- Mój Pan nie uczestniczy w byle gównie.. My Spectranie nie mamy czasu na pierdoły o jaśnie oświecony - Revel mówiąc, to pokłonił się szyderczo Ashar'owi.
Gdy już wysłannik Wielkiego Mistrza skończył mówić Ignus uśmiechnął się, o bombach wiedział, ale sama myśl o więźniu spodobała mu się, lecz po chwili spoważniał..
- Nie wiedziałem ze Sanktu ma lochy, chorobcia aniołki pokazują różki..- pomyślał śmiejąc się w duchu.
Szedł na samym końcu " konwoju ", lubił lochy... ciemno, zimno.. do domu daleko prawie jak w Podziemiu, oby tak dalej oby tak dalej..
Gdy już dotarli do celi, pretendent do zbroi Motyla Śmierci, rozejrzał się po niej chwil przysłuchiwał się jak przydupasy z Sanktu robią to czego nie potrafią. Zdziwił się lekko, gdy Ci chcieli go bić..
- Przyszli złoci rycerze którzy nie używają głowy tylko pięści.. no pięknie Zeusie widzisz i nie grzmisz - powiedział na głos, spoglądając w sufit..
Cała ta sielanka trochę go nudziła, nawet spokojnemu Shace puściły nerwy jemu ich przewodnikowi i " dowódcy ".
- A ten cały Ashar ciele jakich mało, nawet nie chce go wypuścić.. jak on może być prawą czy tam lewą ręką Wielkiego Mistrza? - zapytał samego siebie
- Dzieci na obiad macie przerwę.. - zaczął zbliżając sie do więźnia, spojrzał na jednego z nich jak na robaka, po czym uderzył go w tył głowy
- Idioto a może się zamienicie? neandertalczyku popieprzony.. gdzie ty masz mózg do cholery...
- Hej ty nie patrz na nich to jacyś nie kapujący ludzie, chyba ich matka nie kochała.. Coś za coś to mi pasuje.. - mówiąc to patrzył mu cały czas w oczy, odgarniając włosy z oczu ukazując dziwnie owadzią twarz
- Wolność za informacje dla " większego dobra " zgoda, bo wy napewno nie robicie tego dla jaj przy najmniej ty na takiego nie wyglądasz, a teraz czekaj idę do tego największego pędraka po klucze i inne macyfiję, tylko nigdzie nie uciekaj - mruknął
- Wypuszczamy go - powiedział poważnym tonem, raz raz układ to układ, w tym momencie spojrzał na Shake
- No dalej! - ryknął
- To jak zgadzasz się ? - zapytał spokojnie więźnia, tylko niczego nie pomijaj, a oni nawet dadzą Ci najlepszą łaźnie, żebyś się ogarnął.. - mówiąc to znów przykucnął patrząc na więźnia i czekając na reakcję

OCC: Dark misiu kolorowy, nie każdy siedzi 24 h na dobę przy kompie a napewno nie w soboty.. więc z łaski twojej nie szalej bo ponaglanie najczęściej nie działa dobrze na ekipę przesłuchującą..
Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Czas....   Sob Wrz 06, 2008 8:17 pm

Ashar spojrzał kątem oka na to co wyczyniała Zjawa Hadesa i szczerze powiedziawszy nie podobało jej się to zbytnio.Pokiwał lekko głową na boki a następnie oddał mu klucze do zamków aby rozwiązał więźnia.
-Mam nadzieje że wiesz co robisz.Wy dwaj(wskazał palcem na Gerrarda i Jerôme) rozwiążcie go powoli i przytrzymajcie.Nie wypuszczę go dopóki nie zacznie mówić.A teraz...zadawajcie powoli swoje pytania.
W tym samym momencie Ashar odsunął się na bok a po drodze machnął ręką do Shaki aby poszedł z nim.Na jego twarzy tym razem zagościł ponury wyraz jakby czymś zaniepokojony.
-Shaka...mam swoje przypuszczenia co do tej całej sprawy.Otóż ten cały więzień to jakiś może średnio ważny przydupas tej organizacji.Tam musi kierować ktoś ważniejszy...bardziej wpływowy.I nie ufam temu...tej całej zjawie.On też może maczać w tym palce.-zbadał przenikliwym spojrzeniem Revela.
-On??.Niemożliwe.Ręczę za niego.Przecież sam wybrałem go do drużyny.
-Może on ma jakąś podwójną osobowość?.Przez tyle lat służby widziałem nie jedno.Więc uważaj chłopcze.Jak pomyślnie wypełnisz tą misję...może wtedy pomyślimy o złotej zbroi.
-Dziękuje..na pewno nie zawiodę.
-Ja myślę...hehh inaczej zginął miliony ludzi.

Następnie bez żadnego słowa pożegnania Ashar zrobił w tył zwrot i udał się do wyjścia.Najwyraźniej nie pasowało mu przebywanie w tym miejscu.W specjalnej wilgotnej sali zostali już tylko wojownicy oraz tajemniczy członek niebezpiecznej organizacji który najwyraźniej...cieszył się.Z resztą nie dziwnie.Nie co dzień wychodzi się z lochów Świątyni od tak po prostu tylko za udzielenie kilku odpowiedzi...
-No dobrze.Umowa to umowa jednak...-ponownie szyderczy uśmiech.Możecie mi zadać tylko...tylko 4 pytania.Dla każdego po jednym.
-No nie to już przesada-odparł z ironią Shaka.
Lecz dobrze.Oby te informacje były prawdziwe inaczej...nasza umowa zostaje zerwana.-powiedział poważnym tonem niczym sędzia chłopak.
-Spokojnie spokojnie...jestem tu po to w końcu aby wam pomóc buahahah.

OCC:
1)Zadawajcie swoje pytania poprawnie i z sensem:D bo nie będzie drugiej szansy.
2)Revel okej:)spokojnie jak narazie wszystko jest okej.Zobaczymy jak bd z odpisywaniem podczas tygodnia.

Powrót do góry Go down
Thanatos

avatar

Dołączył/a : 17/08/2008
Liczba postów : 106


PisanieTemat: Re: Czas....   Sob Wrz 06, 2008 9:32 pm

Jerome po wykonaniu rozkazu Shaki w postaci rozwiązania więźnia znów odsunął się pod ścianę spoglądając po kolei na wszystkich. Utkwił wzrok w więźniu myśląc jakie pytanie będzie odpowiednie i odpowiedź na nie udzieli im wielu informacji.
Mimo wysiłku swojego umysłu nie mógł zdiagnozować które o co pytanie będzie najlepsze. Chłopak zsunął się po ścianie siadając w pozycji lotosa zamykając przy tym oczy.
-muszę pomyśleć...
Powiedział ściszonym głosem jakby do siebie Jerome. Przez głowę przepływało mu wiele myśli. Po dłuższej chwili jego umysł został oczyszczony ze zbędnych myśli i informacji. Jerome podniósł się i spojrzał na swoich przybyszy.
-proponuje aby to nasz przywódca zadał te cztery pytania, myślę że to najbardziej rozsądne wyjście. Uważam że to właśnie on dowie się najbardziej wartościowych rzeczy od więźnia.
Zaproponował Jerome spoglądając na swoich towarzyszy. Po cichu powędrował za przesłuchiwanego i obserwował uważnie jego plecy próbując przejrzeć w jakiś sposób jego zamiary.
Powrót do góry Go down
Revel

avatar

Dołączył/a : 10/06/2008
Liczba postów : 300


PisanieTemat: Re: Czas....   Sob Wrz 06, 2008 9:47 pm

- Ciołku... tu liczy się gra aktorska.. - syknął najciszej jak tylko mógł
- Dawaj te klucze - warknął, wyrywając je z rąk Ashar'a.
- Cztery pytania? a może przyniosę kawę i ciastka? - zapytał, takim tonem jak babcia troszczy się o wnuka na wakacjach - Niech i będzie, lecz ty za to opowiesz nam Wszystko ze szczegółami, jak Czubówna w polskim filmie dokumentalnym.
Revel uśmiechnął się dostał kiedyś parę płytek od dziadków z niezłymi filmami przyrodniczymi.
- Muszę odwiedzić Polskę o ile bomba tam nie pierdyknie - pomyślał odrazu, drapiąc się po brodzie..
- A teraz gadaj - jego głos nagle spoważniał zmienił, mówił teraz bardzo wyraźnie i wolno
- Lecz pamiętaj ja zadam swoje pytanie na końcu, aa i nie radze opowiadać bajek towarzyszu , bo własnoręcznie przywiąże twój tyłek do zapalnika. A teraz panowie zapytajcie naszego nowego przyjaciela o co tam chcecie, tylko pamiętajcie umowa to umowa.
Mówiąc to usiadł pod ścianą wyciągając ze swojej torby jabłko, po chwili polerowania, ugryzł kawałek, było słodkie.. równie słodkie jak to co stanie się niedługo z tym mężczyzną jeśli wpuści ich w kanał.
Nagle usłyszał propozycje jednego z uczniów, nie spodobała mu się.. on już wiedział o co pytać, a do tego Shaka prędzej zanudził by więźnia opowieściami o powstaniu świata czy innych takich tam..
- Dupa blada, cztery pytania to cztery pytania.. Chyba nie rozumiesz słowa układ.. jeśli tak to szoruj do księgarni i się dokształć.. - mówiąc to żuł kolejny kawałek owocu..
- W biciu są nieźli, ale reszta.. ech... - mruknął pod nosem Revel.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czas....   Sob Wrz 06, 2008 10:08 pm

- Nie mam zamiaru zrywać umowy, Zjawo. - odparł sarkastycznie Gerard. - I myślę że nikt z tu obecnych też nie ma.

- Twoje nastawienie do drużyny jest o dziwo gorsze niż do obecnego tu więźnia - wyszeptał do Revela - Czuje, że chyba się nie zaprzyjaźnimy, a nasza współpraca będzie bardzo napięta.

Wyprostował się i ponownie oparł się plecami o mur.

- Shaka, oddaje Ci swoje pytanie. Patrząc na tego bandziora sądzę, że nie powie nam nic więcej niż to co sami wiemy. Prawdopodobnie naopowiada bredni z myślą o ratowaniu własnej skóry. Prawda? - ostatnim słowem zwrócił się do bandziora.

"Ma szczęście że rycerze nie łamią raz danego słowa" - pomyślał w duchu Gerard.

OCC: Revel, myśli zawieraj w cytacie (i bez myślnika! xD) bo przez chwile chciałem już odpowiadać na twoją chęć wyprawy do Polski


Ostatnio zmieniony przez Zielin dnia Nie Wrz 21, 2008 9:15 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Czas....   Sob Wrz 06, 2008 10:59 pm

-Hmmm co tu się wyprawia. Dlaczego go wypuszczacie. Powiedział do wszystkich tu obecnych. Zjawo jakim prawem tak się do nas zwracasz. Mamy być zespołem a nie idndywidułum. Powinieneś się opanować bo będzie nam potrzeba siły każdego z nas. spojrzał czarnymi oczyma na zjawę.

A teraz ja zadam pytanie. -Powiedz mi dlaczego to robicie?? spytał z lekkim zaciekawieniem. Nie bał się bandziora jednak też nie był w 100% ufny.

_________________
Wygląd: wysoki blondyn 198 cm wzrostu luźne długie włosy, bardzo jasna cera, krwiscie czerwone usta, błękitne ocz, potargane zniszczone czarne szaty i koszula, podniszczone wojskowe wysokie buty, roslinne ornamenty na plecach
charakter: Młody Rose jest spokojnym, uprzejmym i poukładanym mężczyzna posiadającym swoje marzenia i ambicje, które chce realizować nawet ceną jaką jest życie innych.
Miłośnik przyrody szczególnie umiłował sobie różę z powodu iż mieszkał w miejscu gdzie otaczały go dzikie krzewy róż. Uwielbia przebywać w samotności i rozmawiać sam ze sobą gdy ma jakieś wątpliwości odnośnie swojego zachowania. Wydaje się to dziwne aczkolwiek wychodzi z założenia, że tylko on wie tak naprawdę co dla niego najlepsze. Nie jest łatwo zdobyć jego zachowania z prostego powodu od dziecka mieszkający jedynie z ojcem, który zastępował mu praktycznie wszystko.
Powrót do góry Go down
Thanatos

avatar

Dołączył/a : 17/08/2008
Liczba postów : 106


PisanieTemat: Re: Czas....   Sob Wrz 06, 2008 11:01 pm

Chłopakowi nie spodobały się słowa Revela więc spojrzał na niego swoimi prawie że białymi oczyma. W tym momencie wzrok Jerome'a przeszywał Revela. Gdyby ten znał jakiś czas Jerome'a wiedział by że ten wzrok oznacza kres wytrzymałości nerwowej rycerza.
-słuchaj, mimo to że jesteś sługą Hadesa i wiem że zaprzyjaźnienie z tobą jest rzeczą niemożliwą. Mimo to proszę cię spróbuj zachować zbędne uwagi dla siebie to na pewno pomorze grupie. Bo jeżeli tak dalej pójdzie nasza misja zakończy się wielką bójką między sobą.
Powiedział dosadnym jak na Jerome'a tonem który brzmiał zupełnie jak zwykłe słowa z ust innej osoby. Lecz z takiego powodu ze Jerome był zawsze spokojny i cichy ten ton jak i wzrok którym nadal przeszywał Revela były zwiastunami wybuchu złości w chłopaku co rzadko się zdarzało. Po chwili rycerz odwrócił się od Revela zarzucając przy tym swoimi włosami i znów pokierował się pod ścianę.
Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Czas....   Nie Wrz 07, 2008 11:23 am

-Ehhh co za dzieciaki...-odezwał się więzień rozciągając swoje nadgarstki.
Ale dobrze kłóćcie się dalej.Więcej czasu stracicie a przed wami jeszcze długa droga...pierwsze pytanie już padło.
Chłopcze...czemu to robimy??.A powiedz mi...czemu wy pieprzone białasy
z brudnymi rękami wpieprzacie się na naszą ziemię...kradniecie jej
bogactwa...zabijacie naszych ojców...nasze żony!!.Czemu wy to
robicie!!-czuć było w jego głosie wyraźny gniew oraz wielkie emocję.
Ale teraz to już koniec!!.Słyszysz mnie koniec!.Świat pozna co to
znaczy cierpienie i ból po stracie czegoś cennego.Już niedługo...już
niedługo...

Shaka tą odpowiedzią najwyraźniej się zasmucił.Wyobraził sobie to
co właśnie powiedział.Śmierć i ból są niezwykle rozpowszechnionym
"towarem" na tym świecie.Nawet w jego rodzinnym kraju Indiach jest
niespokojnie a ludzie mogą liczyć tylko i wyłącznie na siebie.Następnie
jego wzrok utkwił na swoich towarzyszach.Atmosfera w drużynie
najwyraźniej pod upadała.Trzeba było jakoś temu zaradzić a że w końcu
Shaka jest liderem...ten obowiązek spoczywał właśnie na jego barkach.
-Posłuchajcie mnie wszyscy.Revel ma rację.Umowa to umowa.Każdy z was
musi zadać pytanie.Nie może polegać tylko i wyłącznie na mnie.I nie usprawiedliwiajcie się tym iż jestem tutaj przywódcą.Nie w tym rzecz.Każdy z was wnosi odpowiedni wkład w tę oto misję.Pamiętajcie o tym.A teraz proszę...zadawajcie swoje pytania.Czas nie jest na naszą korzyść...
-Masz rację blondasie-zaśmiał się więzień.Tego towaru akurat macie mało...za mało aby nas powstrzymać.
-Dobrze...nie jedno zadanie rycerze zodiaku wykonali i teraz też nie będzie wyjątku.Moje pytanie brzmi....-lekko zamyślił się Shaka.
Gdzie są rozstawione te bomby!!.
-Dobre pytanie dobre pytanie.Z tego co wiem jest ich siedem.Są one już uzbrojone w głowice jądrowe a bardzo potężnej mocy.Jeżeli chcesz nas powstrzymać szukaj ich w...Nowym Yorku,Los Angeles,Tokio,Pekinie,Londynie,Sydnej i Paryżu.Trochę tego dużo i jest to daleko lecz wy potraficie czynić cuda.Ale tego nie wykonacie!!-zaśmiał się więzień.
Drugie pytanie zostało wypowiedziane.Czekam na dwa ostatnie.Pośpieszcie się rycerze póki mam jeszcze ochotę z wami przebywać!!!.

Shaka w tym momencie pogrążył się w swoich przemyśleniach.Znalezienie bomb w tych miejscach będzie niezwykle trudną sprawą.Są to w końcu największe metropolie świata w których żyją miliony ludzi.
"Ciekaw jestem ile czasu będziemy potrzebować na samą drogę...to jest teraz główny problem..."-pomyślał i posmutniał Shaka.
Po chwili spojrzał na Revela który jak gdyby nic się nie stało smacznie zajada się owocem.Podszedł do niego wolnym lecz stanowczym krokiem.Zaczął równie spokojnie lecz o odrobinę cichszym tonem.
-Revel..mam prośbę.Nie kłóćcie się.Nie warto i nie teraz.A jeżeli macie już naprawdę jakiś poważny powód to rozwiążcie go na zewnątrz...nie koniecznie walką.Nie muszę Ci przecież przypominać iż czasem rozmową można załatwić wiele rzeczy prawda??-jego wzrok utkwił na zjawie Hadesa jednak w głębi duszy nie był pewien czy to co mu powiedział trafi do jego rozumu...
Powrót do góry Go down
Thanatos

avatar

Dołączył/a : 17/08/2008
Liczba postów : 106


PisanieTemat: Re: Czas....   Nie Wrz 07, 2008 11:56 am

Po słowach Shaki wojownik nie chcąc zwlekać podszedł bardzo powolnym krokiem do więźnia. Zaczesał swoje włosy za ucho i odgarnął grzywkę na bok po czym utkwił swój wzrok w ziemi.
-jak chronione są te bomby?
Zapytał Jerome zmieniając obiekt swojej obserwacji na więźnia. Wiedział że ta informacja przyda się drużynie, musieli przecież przygotować się na niespodzianki które może sprawić im organizacja. Czekając na odpowiedź więźnia Jerome przekręcił parę razy karkiem nie spuszczając wzroku z obiektu jego obserwacji.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czas....   Nie Wrz 07, 2008 1:28 pm

- Ostatnie pytanie należy więc do Ciebie, Zjawo. -powiedział Gerard do Revela. - Zadaj je należycie, bo jak narazie dowiedzieliśmy się tylko kilku faktów, w tym części mało istotnych - z zażenowaniem spojrzał na Typhona.


Ostatnio zmieniony przez Zielin dnia Nie Wrz 21, 2008 9:16 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Czas....   Nie Wrz 07, 2008 4:04 pm

-Zabijamy i tępimy gnidy. Zło w najgorszej postaci. Uwalniamy świat od szubrawców twojego pokroju. Dlatego. Nie jest łatwo zabijać. Sam coś o tym wiem. Jednak powinieneś z nami współpracować. Poznał byś naszą społeczność jaką tworzymy. Dowiedział byś się co to znaczy życie. Większość z nas to sieroty. Straciliśmy rodziny w przypadkowych wypadkach bądź za sprawą takich ludzi o jakich mówisz. Dołącz do nas i pomóż ocalić ten zapyziały świat. Przedłuż tlący się płomień życia i śmierci na tej planecie. Podszedł do więźnia i stanął przed nim patrząc prosto w oczy, które widocznie były zaniepokojone a zarazem zdenerwowane.

_________________
Wygląd: wysoki blondyn 198 cm wzrostu luźne długie włosy, bardzo jasna cera, krwiscie czerwone usta, błękitne ocz, potargane zniszczone czarne szaty i koszula, podniszczone wojskowe wysokie buty, roslinne ornamenty na plecach
charakter: Młody Rose jest spokojnym, uprzejmym i poukładanym mężczyzna posiadającym swoje marzenia i ambicje, które chce realizować nawet ceną jaką jest życie innych.
Miłośnik przyrody szczególnie umiłował sobie różę z powodu iż mieszkał w miejscu gdzie otaczały go dzikie krzewy róż. Uwielbia przebywać w samotności i rozmawiać sam ze sobą gdy ma jakieś wątpliwości odnośnie swojego zachowania. Wydaje się to dziwne aczkolwiek wychodzi z założenia, że tylko on wie tak naprawdę co dla niego najlepsze. Nie jest łatwo zdobyć jego zachowania z prostego powodu od dziecka mieszkający jedynie z ojcem, który zastępował mu praktycznie wszystko.
Powrót do góry Go down
Revel

avatar

Dołączył/a : 10/06/2008
Liczba postów : 300


PisanieTemat: Re: Czas....   Nie Wrz 07, 2008 8:50 pm

Pretendent do zbroi Motyla Śmierci wybuch głośnym śmiechem, przez chwile nie mógł nad sobą zapanować, lecz po chwili ból brzucha go do tego zmusił
- Czy wy w ogóle się słyszycie ? - zapytał, przez łzy chichocąc jeszcze chwile jak opętany
Revel wstał, przegryzając następny kęs owocu
- Po pierwsze nie wiedziałem ze Rycerze Ateny - Bogini Słusznej Wojny i mądrości są bezlitosnymi skurczybykami, którzy łamią kości, chcą kaleczyć więźniów wieszając ich za kończyny, wy tu wszyscy zebrani zachowujecie się jakbyście służyli Tanatosowi, a nie Partenos
czy ja wam muszę o tym przypominać, jak ja bym był waszą Boginią to nie wiem co bym z wami zrobił, ale na płaczu by się to nie skończyło..

Po tych słowach spojrzał na ucznia który próbował " zabić " go wzrokiem, próbował to dobre słowo... stroił tak durne miny ze Revel'owi przypomniała się mała małpka którą kiedyś widział w zoo tylko ze tej nie karmili i dlatego robiła takie fochy. Ignus puścił mu oko najbardziej zalotnie jak tylko umiał po czym znów zaśmiał się głośno.
- Mimo ze jesteś uczniem Świątyni i wiem ze zaprzyjaźnienie ze mną to twoje marzenie. To proszę Cię zamknij się. Mamy ważniejsze sprawy.. Daj ludziom pracować, a nie obrażasz się jak panna, o ile mi wiadomo to nie twój znak zodiaku.. - wkurzało go to już, jak zawsze w jakimś wyjściu na ląd musiał napatoczyć się na zgraję idiotów..
- Bogini Fortuno za co ? - pomyślał, drapiąc się wolną ręką po głowie. Nagle podszedł do niego Shaka, który jak zwykle nie skumał o co biega..
- Spoko miszczu.. - powiedział cicho, podnosząc się - Już nie będę nawet słówkiem się do wasz nie odezwę - dodał z uśmiechem, idąc w stronę więźnia.
- A teraz słuchaj mnie - zaczął bardzo powoli, akcentując każde słowo - Nie mówisz nam wszystkiego czego chcemy.. ty dobrze o tym wiesz..Dlatego ja również lekko się wyłamie tak jak ty..
A wracając do głównego wątku, zapewne masz rodzinę, mafiozi, samobójcy, terroryści i tym podobni zawsze mają rodziny, teraz moje pytanie składające się z dwóch członów.. Jego wzrok zrównał się z oczami więźnia
- Gdzie mieszkasz wraz ze swoją rodziną i bliskimi ? a drugie jest jeszcze prostsze. Jak myślisz kto pierwszy trafi do twojego rodzinnego miasteczka ty? czy żądni krwi jak sam już zauważyłeś popieprzeni Rycerze z Sanktuarium. Widziałeś na co ich stać.. wiem ze widziałeś , a wiesz może dlaczego ten jeden nas opuścił ? hehe nie musisz odpowiadać wojska Sanktu już czekają na zewnątrz.. A teraz gadaj, gadaj co wiesz.. - powiedział Ignus, uśmiechając się lekko w jego stronę.
- A jak już wrócę do Tartaru to wszystkich pozdrowię - Revel zakończył swój monolog dalej wpatrując się w mężczyznę.
Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Czas....   Nie Wrz 07, 2008 10:00 pm

Więzień spojrzał się na Revela bystrym wzrokiem.Lekko się uśmiechnął w jego stronę a następnie spokojnie powiedział powoli klaszcząc.
-Niezłe rozumowanie zjawko jednak...złapaliście nie tego kolesia co trzeba najwyraźniej.Moja rodzina zginęła w ataku bombowym na moją wioskę w południowym Iraku.Wszyscy...żona...ojciec...brat...a nawet najmłodsza córeczka Zet...-w tym momencie spłynęła mu łezka po policzku.
I widzisz co narobiłeś??.Te wspomnienia są dla mnie najgorsze...nikt nie wie jak to jest zobaczyć jak własna rodzina ginie w płomieniach waszych rakiet...i nic nie mogłem zrobić...nic absolutne nic!!!.-w tym momencie puściły mu totalnie nerwy i wybuchnął płaczem.
-Spokojnie...spokojnie...-powiedział Shaka który właśnie odchodził od Revela.
-Pytałeś się mnie chłopcze czy są chronione te bomby...pytanie proste i jeszcze prostsza odpowiedź.NIE!.A dlaczego??.Bo zapewne nigdy nie dowiecie się gdzie dokładnie są rozmieszczone.Więc po co tam ustawić kilkunastu ludzi aby chroniły czegoś co nie da się ukraść??.Może jest tam nas dwóch max. trzech.Jednak jednak jednak....nie myślcie sobie że od tak po prostu je wyłączycie!.O nie..są tak zaprogramowane że tylko najlepsi saperzy na świecie mogą je rozbroić.

W tym samym momencie Shaka lekko zmarszczył czoło.Złapał kilka krótkich oddechów i dalej przysłuchiwał się wypowiedz więźnia.Wygląda na to że jest jeszcze gorzej niż każdy tutaj zgromadzony przypuszczał.Nie będzie to misja typu:"Znajdź zabij i wróć w chwale".Tutaj trzeba będzie rozumować...i to sporo.Następnie więzień przyjrzał się zjawie Hadesa.Z całą pewnością jego zachowaniu mu się podobało.
-Ty...ty to jednak jesteś dobry.Nie wiem co robisz z tą bandą frajerów.Ale dobrze powiem Ci jeszcze jedną bonusową informację po czym odejdę.-lekko zamyślił się mężczyzna.
Żeby nas powstrzymać musisz odnaleźć prawdziwy cel...prawdziwy powód powstania naszej organizacji.Nie kieruj się tym iż za kilka dni mamy zamiar wysłać na tamten świat kilkanaście milinów ludzi.Znajdź głębszy sens tego wszystkiego.
A teraz...jeżeli nie macie nic przeciwko i zgodnie z umową odchodzę.Było miło lecz niestety się skończyło-rzucił głupi żart w stronę wojowników więzień.
Aaaa i jeszcze jedno...mam nadzieję że już się więcej nie zobaczymy...
-Ja też mam taką nadzieję...a teraz spieprzaj!-krzyknął Shaka.
Następnie chłopak odwrócił się do swoich towarzyszy.Jego wyraz twarzy mówił sam za siebie.Jest po prostu nie dobrze.Jednak pomimo tego zaczął spokojnie.
-Słuchajcie.Teraz musimy się skupić na tym w jaki sposób możemy rozbroić te bomby a co najważniejsze dokładne ich lokalizację.A po drugie..jest na jedynie pięcioro a bomb ponoć siedem i to w dużych odległościach od siebie.Musimy się podzielić aby je odnaleźć.I tu nasuwa się kolejne pytanie...jak się tam dostaniemy oraz w jaki sposób bd się komunikować??-spytał jednym tchem Shaka.

OCC:Kolejna sprawa aby się wykazać:D
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czas....   Nie Wrz 07, 2008 10:30 pm

- Bomby zapewne są w jakichś strategicznych punktach każdego z miast. Przeszukanie ich to jednak strata czasu. Rozdzielając się obejmiemy znacznie większy obszar, ale jednocześnie utrudnimy sobie poszukiwania bo trudno będzie się nawzajem konsultować. - Gerard zamyślił się na chwilę.
- Rozbrojenie tych bomb to także nie będzie taka łatwa sprawa. Zakładając nawet, że wszystkie są wielkości piłek baseball'owych siła wybuchu może objąć kilka km kw.. A nawet jeśli ktoś zlokalizuje już bombę, to system uzbrajania/rozbrajania NA PEWNO będzie dla nas zbyt skomplikowany.
- Trzeba zebrać do kupy wszystkie fakty i jakoś je uporządkować. Należy jednak pamiętać o tym, że zostało nam niewiele czasu. A może któryś ze zgromadzonych ma jakiś pomysł odnośnie tej jakże nieciekawej sytuacji?


Ostatnio zmieniony przez Zielin dnia Nie Wrz 21, 2008 9:18 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Thanatos

avatar

Dołączył/a : 17/08/2008
Liczba postów : 106


PisanieTemat: Re: Czas....   Nie Wrz 07, 2008 10:34 pm

Jerome spojrzał jedynie za wychodzącym i zwrócił wzrok ku grupie analizując słowa towarzyszy jak i byłego więźnia. Zaczesał sobie grzywkę na oczy które za chwilę zamknął, oznaczało to że wpadł na jakiś pomysł lecz musiał go przemyśleć. Po około dwóch minutach spojrzał na Shakę z uśmiechem na twarzy.
-Mam idealny pomysł. O ile wiemy bomby są w 7 miastach. NY, LA, Tokio, Pekin, Londyn, Sydney i w Paryżu.
NY i LA znajdują się w USA - tam wyślemy jedną osobę.
Tokio i Pekin znajdują się w Azji - tam wyślemy dwie osoby z powodu takiego że Azja to ogromny kontynent a Chiny i Japonia w których znajdują się te miejscowości są największymi państwami.
Londyn znajduję się w Angli czyli w Europie tak jak Paryż we Francji, do europy wyślemy również jedną osobę.
Tak jak i do Sydney leżącego w Australii.

Powiedział prawie że jednym tchem Jerome, jego głos był jak zawsze spokojny lecz w środku był podekscytowany.
-jeżeli ktoś skończy szybciej dołączy do innej osoby.
Dodał po chwili zaczesując na bok grzywkę i wzdychając po cichu.
-ja osobiście chętnie wybrał bym się z Revelem do Azji, ja sam jestem zbyt spokojny on zaś zbyt brawurowy myślę że nasze osobowości się zrównoważą
Dokończył swoją wypowiedź wojownik i z delikatnym uśmiechem na ustach spojrzał po swoich towarzyszach zatrzymując wzrok na Revelu a po chwili na Shace.

OCC: sory nie zauważyłem posta Zielina a nie chce mi się już edytować ;/
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Czas....   Nie Wrz 07, 2008 10:52 pm

-Dobrze myślisz uczniu. Jednak pomyśl że możemy w pojedynkę nie dać rady. Pomyśl co się stanie jeśli jeden z nas zawiedzie, który z nas może być pewny wygranej chyba tylko Shaka. Jestem za tym by podzielić świat na dwie części wschodnią i zachodnią. Ponieważ to zwiększy optycznie szanse na powodzenie naszej akcji. Co wy na to?? spytał Metztli.


Ostatnio zmieniony przez Mentor dnia Sro Paź 08, 2008 10:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Revel

avatar

Dołączył/a : 10/06/2008
Liczba postów : 300


PisanieTemat: Re: Czas....   Pon Wrz 08, 2008 2:46 pm

Revel spojrzał na wychodzącego więźnia na samym początku jego zamiarem było złamanie danego mu słowa, lecz...
Pretendent do zbroi Motyla Śmierci stał kilka minut w bez ruchu, po chwili jednak poprawił podróżną torbę, którą trzymał na ramieniu, po czym spojrzał z dziwnym wyrzutem na jedengo z uczniów, który mówił o bombach..
- Bomby nie muszą być w strategicznym miejscu, to trochę za logiczne przecież takie miejsca są brane pod uwagę odrazu.. A co do rozbrajania to tak jak mówił ten mężczyzna potrzebni będą najlepsi saperzy, tylko skąd ich wytrzasnąć ? - zapytał na głos, drapiąc się po nosie
- Nie wiem jak to wszystko pójdzie, najwyżej okaże się w praniu - dodał, a następnie obrócił się w stronę następnego wysłannika Świątyni, który zaproponował mu podróż
- Azja..nie ma mowy.. - syknął - Lepiej jak wyruszymy do miejsc które znamy, dlatego ja zaklepuje sobie bilet do Londynu, tam się wychowałem i właśnie tam umrę jeśli zajdzie taka pora, mogę zabrać kogoś jeszcze, chociaż nie jest to wskazane - powiedział wyraźnie, wolnym krokiem zmierzając w kierunku wyjścia z celi.
- Shako, a lewa ręka Wielkiego Mistrza nie dała bym nam jakiegoś wsparcia? - zapytał, lekko się uśmiechając
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Czas....   

Powrót do góry Go down
 
Czas....
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 7Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Igrzyska czas zacząć!
» Lista Zaklęć

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: III ERA-
Skocz do: