Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Czas....

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Revel

avatar

Dołączył/a : 10/06/2008
Liczba postów : 300


PisanieTemat: Re: Czas....   Sob Paź 11, 2008 10:56 pm

- Ale kierowniku ratowniku - zaczął Revel, lecz policjanci nagle powłazili do swoich samochodów i odjechali.
" To są jaja po prostu " - pomyślał kładąc rękę na skroni
- Dostarczysz nam Ashera sobie powie.. masz tu mój numer.. wszyscy będziemy szczęśliwy powiedział.. - mruczał Ignus, gdy nagle coś zawibrowało w jego kieszeni. Szybkim ruchem wyjął telefon.. otworzył klapkę, na jego wyświetlaczu pojawił się napis
" Shaka - Wiadomość tekstowa "
- No patrzcie państwo - zasyczał jak wąż, otwierając esemesa.
"Jesteśmy dalej w Tokio.Znaleźliśmy bombę lecz broń wagi...straciła swoje magiczne zdolności..stała się ciemna niczym śmierć.Jerome jest ciężko ranny...możemy...możemy..."
- "Hmm, Jerome, który to ogólnie koleś bo nie kojarzę ?"- zapytał samego siebie, drapiąc się po głowie.
- Nie ważne, ważne ze jest ranny - rzekł z obojętnością w głosie, wpisując zdrową ręką następujące słowa
- " Cze Złociutki:) Dawaj mi w tym momencie nr Ashara lub namiary na niego, nie pytaj dlaczego, gdyż jest to mało ważne. W Londynie misja zakończona, tylko muszę jeszcze wydać gliniarzom Lewą rękę Wielkiego Mistrza, który wszystkie te wybuchy wymyślił. Nie wiem po jakiego grzyba, ale wymyślił. Dlatego potrzebuje jakieś formy kontaktu z tym palantem.
Ps. Odpisz szybko.
PS2. Pozdrów Rannego i życz mu szybkiego przybycia do Podziemia...Eee znaczy się szybkiego powrotu do zdrowia
."
- Poszło - mruknął, uradowany pretendent do zbroi Motyla, po czym poprzeklinał chwile pod nosem, gdy tylko sprawdził stan swojego już bardzo ubogiego konta na telefonie.
Ignus Revel rozejrzał się, nie miał pojęcia gdzie jest, jakoś nie mógł sobie przypomnieć tego miejsca, więc nie zostało mu nic więcej jak tylko iść przed siebie i liczyć na szczęście ze pozna coś co pozwoli mu namierzyć swoje położenie.
Ignus idąc przed siebie nagle znów chwycił za telefon po czym napisał kolejną wiadomość
- " Czy na odwrocie zdjęcia nie ma jakieś notatki, bo zdaje mi się ze coś tam widziałem, a teraz już tego nie sprawdzę. Namierzam Naszego Bombowego chłopca, jeśli trafie na coś napisze.
Pzdr Revel
"
- A spróbuj wolno odpowiadać to zabije Cię przez ten telefon - zagrzmiał, idąc przed siebie. Po chwili marszu ujrzał ławkę na której będzie mógł spokojnie poczekać na odpowiedzi od swoich kompanów.
Owadzia Zjawa wolnym ruchem wyciągnęła resztę "Brendy" i
"na raz" opróżniła zawartość szklanego pojemnika.
- Na zdrowie - mruknął Revel po czym sam do siebie odpowiedział - Dziękuje..
Powrót do góry Go down
Thanatos

avatar

Dołączył/a : 17/08/2008
Liczba postów : 106


PisanieTemat: Re: Czas....   Pon Paź 13, 2008 9:40 pm

Jerome nie wiedział co ma teraz robić, broń wagi była nieużyteczna a zegar powoli kończył swoje odliczanie.
Chłopak zaczął przeszukiwać Xiao-Chana lecz nic nie znalazł.
Zdecydował się na desperacki ruch, wiedział że mogą przez to zginąć ale jeżeli by nie zaryzykował to i tak za 5min by zmarli.
Skoncentrował swój kosmos do maksimum po czym uderzył z wielkim impetem w bombę jednak zatrzymał rękę centymetr przed bombą.
Przypomniało mu się że usłyszał jak coś upadało przy sumoce.
Podszedł do niego i ujrzał obok niego mały kluczyk. Ucieszony złapał go i podbiegł do bomby szukając wejścia.
Gdy znalazł włożył w nie kluczyk i przekręcił mając nadzieję że bomba zostanie wyłączona.
Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Czas....   Wto Paź 14, 2008 9:02 pm

W chwili gdy Jerome wkładał kluczyk do wyłącznika bomby Shaka napisał wiadomość do Revela z numerem komórkowym Ashera.W następnym momencie nastąpiło ogromne światło..rażące po oczach...wielki blask.Po chwili obydwaj panowie mogli wyczuć że są teleportowani..przenoszeni...lecz gdzie??.
Shaka jak i Jerome stracili poczucie czasu...jednak chwilkę później znaleźli się w dziwnym pomieszczeniu...
Bardzo charakterystycznym bo bez okien ani drzwi...tylko mała żarówka zwisająca od sufitu dawała jakieś małe światło.
Shaka powoli wstał lekko ocierając się o głowę.
-Jerome przyjacielu...co się stało??.Gdzie my jesteśmy??.
W tym samym momencie wyjął telefon lecz nic...nie było zasięgu...
tak samo jego zmysły...w tym miejscu nie mogły działać 100%.Musiała tu działać jakaś tajemnicza siła.
***************************
W chwili przecinania czarnego kabelka Gerard miał spore wątpliwości ale chyba każdy by je miał.Wreszcie nastąpił moment prawdy...kabel został przecięty a ogromna fala światła przykryła całe to pomieszczenie...wielki huk...dziwny głos...Gerard poczuł że traci chwilowo niektóre zmysły a jego ciało zostało teleportowane.
Minęło dość sporo czasu kiedy wszystko już było u niego w porządku.
Młody uczeń Świątyni pierwsze co zobaczył to radosną twarz Shaki...
********************
Metzil wymyślił sprytny plan dostania się do środka pomieszczenia z bombą i co najważniejsze udało mu się.Mimo tego iż Asher doskonale wyczuł iluzję chłopaka jakby pozwolił na to aby wkroczył do środka.W żaden sposób nie próbował zaszkodzić mu w tym.
Jego cosmos zaczął rosnąć i jeszcze bardziej ogarniać już cały korytarz tego skrzydła szpitala.Jakby się do czegoś szykował...
Wracając do Metzila...chłopak zamiast pokoju ujrzał totalną ruinę...
Łóżka poprzewracane ściany skruszone...w całym pomieszczeniu panował totalny chaos oraz brzydki zapach.
Lecz po bombie ani śladu...a na dodatek drugi koniec pokoju jakby zaczął się kruszyć...zapadać...pogrążać w ciemności...z każdą sekundę przesuwał się coraz dalej...a zaraz coraz bliżej Metzila.
********************
Revel wypijając ostatni łyczek trunku nie spodziewał się że tak szybko do niego Shaka może napisać.Jednocześnie w tym samym momencie pod ławkę na której przycupnął podjechała taksówka ze starym otyłym kierowcom.Jednym ruchem dłoni otworzył przednie drzwi.Radosnym machnięciem kazał mu wsiąść.
-Choć chłopie..nie będziesz tutaj sam siedział jak zbity pies.
Znam jedno dobre miejsce gdzie można się schlać do nieprzytomności...a zaraz kończę robotę...choć...-machał cały czas mężczyzna patrząc na Revela jak na łódko z kurczaka...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czas....   Wto Paź 14, 2008 10:04 pm

- Shaka? Co... Gdzie.... Gdzie ja jestem? Jak się tu znalazłem? Wiesz co to za miejsce?
Wstał ocierając sobie potylicę. Zauważył też Jerome'a.
- Gdzie reszta? - wstrzymał oddech po czym mówił dalej - Masz jakieś wieści od innych? Rozbrajałem właśnie bombę, kiedy mnie tu teleportowało... Miałem wysłać do ciebie wiadomość, ale skoncentrowałem się na rozbrajaniu bomby... Długo tu jesteście?
Rozejrzał się po pokoju, ale nie doznał jakiegoś olśnienia. Bez okien ani drzwi trudno będzie się im wydostać.
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Czas....   Pią Paź 17, 2008 7:51 pm

Metztli uderzył z całej siły pięścią w ścianę. Spojrzał na drzwi i dochodzącą zza nich energię. Powoli domyślał się, że tą bombą nie był ładunek wybuchowy tylko wymykająca się spod kontroli energia pacholika chcącego coś zdziałać. Jego wzrok powędrował na drzwi. Chwila zamyślenia i powrót do przeszłości. Przed oczami całe życie mu przepłynęło. Poczuł uderzenie zimna. Wzmógł resztki swojej energii kosmicznej podchodząc do drzwi dotknął ich powierzchni. Drzwi uległy zmrożeniu do najmniejszego atomu. Odsunął się pod tylną popękaną ścianę. Wziął rozbieg i zaczął biec jak szalony skacząc prosto w drzwi za którymi stał fałszywy sługus Wielkiego Mistrza. Pokonując drzwi złapał go za kark i lecąc dalej uderzył jego głową o podłogę. Leżał dalej jednak nie wiedział co się może jeszcze wydarzyć. Dyszał ze zmęczenia,a jego ciało opływało potem. Zimnym potem strachu.

_________________
Wygląd: wysoki blondyn 198 cm wzrostu luźne długie włosy, bardzo jasna cera, krwiscie czerwone usta, błękitne ocz, potargane zniszczone czarne szaty i koszula, podniszczone wojskowe wysokie buty, roslinne ornamenty na plecach
charakter: Młody Rose jest spokojnym, uprzejmym i poukładanym mężczyzna posiadającym swoje marzenia i ambicje, które chce realizować nawet ceną jaką jest życie innych.
Miłośnik przyrody szczególnie umiłował sobie różę z powodu iż mieszkał w miejscu gdzie otaczały go dzikie krzewy róż. Uwielbia przebywać w samotności i rozmawiać sam ze sobą gdy ma jakieś wątpliwości odnośnie swojego zachowania. Wydaje się to dziwne aczkolwiek wychodzi z założenia, że tylko on wie tak naprawdę co dla niego najlepsze. Nie jest łatwo zdobyć jego zachowania z prostego powodu od dziecka mieszkający jedynie z ojcem, który zastępował mu praktycznie wszystko.
Powrót do góry Go down
Revel

avatar

Dołączył/a : 10/06/2008
Liczba postów : 300


PisanieTemat: Re: Czas....   Pią Paź 17, 2008 11:10 pm

- Thanatos Ci zapłać dobre dziecko - mruknął Revel, spoglądając na numer Ashara, który mógł być również telefonem na łatwe panienki, ale to już nie jego sprawa..
Szybkimi ruchami wbił odpowiednie numery na swoim telefonie wysyłając numer tajemniczemu policjantowi, gdy nagle po chwili zjawił się taksówkarz.
- Co podobam Ci się? - zapytał wstając i odgarniając ciemne włosy z owadzich oczu.
- Masz racje, zabierzesz mnie do tej speluny i to najszybciej jak tylko potrafisz - oznajmił robiąc kilka kroków naprzód, wymachując zwitkiem pieniędzy
- Ale najpierw - mówiąc te słowa Ignus rozbił butelkę po Brendy o stojącą obok niego lampę, ostre końce szkła zatańczyły w blasku półmroku.
Ignus Revel podszedł do samochodu, otwierając przednie drzwi.
- No to wybieraj pan, życie albo śmierć.. - zacharczał i po kilku sekundach dodał
- Wiesz coś może o zamachu na Londyn, a dokładniej może słyszałeś coś o bombie, która rozpieprzy całe miasto? Nie? - zapytał, wcale nie czekając na odpowiedź
- To teraz ruszaj.. Bo i tak długo nie pożyjesz,.. bo tej bomby nikt nie znalazł - powiedział, patrząc prosto w oczy tego dziwnego kierowcy. Po paru chwilach drzwi po stronie pretendenta do zbroi Motyla zamknęły się. Lubiał blefować oj lubiał...
Powrót do góry Go down
Thanatos

avatar

Dołączył/a : 17/08/2008
Liczba postów : 106


PisanieTemat: Re: Czas....   Nie Paź 19, 2008 10:42 pm

Jerome obudził się w dziwnym pomieszczeniu nie mniej zdziwiony niż Shaka. Nie znał odpowiedzi na jego pytanie więc po prostu nic nie odpowiedział. Czuł ból głowy lecz nie wiedział czy to przez jakąś moc czy z wysiłku. Chłopak padł na kolana i spojrzał na Shakę.
-nie wiem... nie mam już na nic sił... chcę aby to skończyło się jak najszybciej.
Mruknął niewyraźnie rycerz.
Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Czas....   Pon Paź 20, 2008 7:42 pm

Cała ta sekwencja ruchów wykonana przez Metzila nie zrobiła na Asherze żadnego wrażenia.Z szyderczym i złośliwym uśmieszkiem błyskawicznie podniósł się z ziemi.Po chwili rozłożył ręce...
Ciemność która wcześniej znajdowała się w pokoju ogarnęła teraz jego oraz cały korytarz..łącznie z Metzilem.Nic...absolutnie nic nie było przez nią widać.Nie było sposobu aby wyczuć skąd padnie następny cios...
Jeszcze kilka sekund później przerażony tym co się dzieje chłopak usłyszał słowa...
-Pozdrów kolegów...
W tej samej chwili ciemność zastąpiła wielka fala oślepiającego światła...Metzil stracił tymczasowo przytomność...
Po dłuższej chwili z mroku wyłonił się uczeń świątyni...uderzając głową o zimny beton odzyskał lecz nie w pełni świadomość...
Shaka stojący dosłownie kilka kroków od niego już miał odpowiedzieć Gerardowi który także znalazł się nie wiadomo skąd...
Szybkim ruchem ręki kazał pretendentowi do złotej zbroi wagi aby zajął się Jeromem a on szybko podleciał do Metzila.
-Spokojnie kolego...jesteś już bezpieczny...nasza drużyna w jakiś cudowny sposób znów jest razem...
Po chwili jedna ze ścian betonowych jakby "rozpłynęła" się.Dziwne prawda??.Tym samym ukazując długi rozciągający się na kilka set metrów korytarzy oświetlony pochodniami...
Z jego końca było słychać wyraźny tupot...ktoś szedł bardzo powoli w ich kierunku...
**********************
Przerażony mężczyzna długo się nie zastanawiając ruszył pełnym gazem.Jednak tak się zaczął bać Revela i jego "morderczej" broni że przez przypadek nie zauważył zakrętu i.... pisk opon spowodowany gwałtownym hamowaniem...zjawa Hadesa nie miała jak uciec...ostatnie co pamiętał to uderzenie z ogromną prędkością w ganek czyjegoś domu...

Po jakimś nieokreślonym czasie Revel wstał...a raczej ocknął się..co najdziwniejsze nie było widać po nim żadnych ran ani nawet małego zadrapania po wypadku samochodowym.Lecz miał on teraz inny problem...
miejsce jego pobytu...dziwne...nie można nawet było tego nazwać pomieszczeniem.
Zjawa Hadesa znalazła się jakby w pustce...wszędzie ciemność...a on pośrodku jej...niekończącej się przestrzeni...
Po dłuższej chwili z daleka wyłoniła mu się dobrze znana postać odziana w zbroję wagi...chłodną niczym księżycowy blask...
-Witaj w moim świecie...Revel...dawno się nie widzieliśmy...
powiedz mi...co u ciebie słychać??.-powiedział z szyderczym uśmiechem na ustach Asher...
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Czas....   Pon Paź 20, 2008 8:11 pm

-Krrr co się stało?? Co ze Scarlet? Co ze szpitalem i z pacjentami jakich kazałem wyprowadzić?? Co siię dziejee? Gdzie bomba dajcie mi wstać!! Dlaczego Wy tu jesteście ?? Kim jesteście bo twarze kojarzę ale nie imiona. AAA co to za korytarz przede mną?? Metztli zadawał szybko pytania szamocząc się na ziemi dziko spoglądając swoimi czarnymi oczami na otaczający go świat widział to jak przez mgłę. Nie pamiętał co się stało. Czuł ogromny ból. Widział jak jego rana zaczyna znowu krwawić. Widział zerwane i porozrzucane ubrania szpitalne pośród nich leżała jego bluza w strzępkach patrzył na nią a jego oczy zalewały łzy. Plama krwi jaka z początku wydawała się mała i nie groźna powiększała się a Metztli słabł. Jego krzyki cichły z powodu bólu szeptał gdyż jego klatka piersiowa była poraniona i obolała z całą resztą nie było lepiej... Leżał i czekał na zbliżającą się znajomą mu postać.

_________________
Wygląd: wysoki blondyn 198 cm wzrostu luźne długie włosy, bardzo jasna cera, krwiscie czerwone usta, błękitne ocz, potargane zniszczone czarne szaty i koszula, podniszczone wojskowe wysokie buty, roslinne ornamenty na plecach
charakter: Młody Rose jest spokojnym, uprzejmym i poukładanym mężczyzna posiadającym swoje marzenia i ambicje, które chce realizować nawet ceną jaką jest życie innych.
Miłośnik przyrody szczególnie umiłował sobie różę z powodu iż mieszkał w miejscu gdzie otaczały go dzikie krzewy róż. Uwielbia przebywać w samotności i rozmawiać sam ze sobą gdy ma jakieś wątpliwości odnośnie swojego zachowania. Wydaje się to dziwne aczkolwiek wychodzi z założenia, że tylko on wie tak naprawdę co dla niego najlepsze. Nie jest łatwo zdobyć jego zachowania z prostego powodu od dziecka mieszkający jedynie z ojcem, który zastępował mu praktycznie wszystko.
Powrót do góry Go down
Revel

avatar

Dołączył/a : 10/06/2008
Liczba postów : 300


PisanieTemat: Re: Czas....   Wto Paź 21, 2008 8:38 pm

- O wódko ma.. - syknął, Revel rozcierając czoło dłońmi - Ja
nie mogę ,co to miało być.. - mruknął, rozglądając się po dziwnym pokrytym
ciemnością obszarze w jakim się pojawił,
po chwili ujrzał wyłaniającą się z mroku postać nie kogo innego jak Ashara,
jednego z doradców Wielkiego Mistrza, który wysłał ich w tą wędrówkę. Na samym
jej początku Revel ochrzcił go Protezą Złotego Mistrza, nie mylił się ani o
cen, ten człowiek rzeczywiście nią był...
- Witaj protezo - odparł, z poważną miną przyklejoną do
twarzy - Nareszcie się spotykamy - Widzę ze masz na sobie czarną Surplice Wagi,
Niebywałe ze Lord Hades, podarował tą zbroje takiemu nieudacznikowi - zaśmiał
się Ignus.
- A wracając do twojego pytania - ciągnął dalej pretendent
do zbroi Motyla - Wręcz wyśmienicie myślałem ze te bomby to będzie bardziej
niebywale niebywała misja, a tu kicha.. może jak ty byś tego nie wymyślił.. to
sprawiło by to nam większych problemów - po tych słowach uśmiechnął się, nie
wiedział dlaczego, aż tak bardzo bez żadnego przygotowania do walki, próbuje
zdenerwować Ashara, ale miał to w tyłku swoje zadanie wykonał.
'' Bomby rozbrojone " - pomyślał, mężczyzna spoglądając
na twarz Ashara
- A jak tam u Ciebie zdrajco? - zapytał twardo.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Czas....   Wto Paź 21, 2008 9:20 pm

Podszedł do Jerome'a i zajął się nim , tak jak mu przykazał Shaka. Chłopak nie był jednak w zbyt ciężkim stanie, więc jedyne co mógł zrobić to czekać aż sam wstanie. I czekać, aż ruszą dalej.
Powrót do góry Go down
Thanatos

avatar

Dołączył/a : 17/08/2008
Liczba postów : 106


PisanieTemat: Re: Czas....   Czw Paź 23, 2008 6:34 am

Jerome złapał jedną ręką za bark Gerarda podnosząc się do góry.
Był bardzo poobijany. Walka z Xiao-Chanem nie należała do przyjemnych. Miał zamiar ruszać do przodu gdy usłyszał że ktoś idzie korytarzem. Wtedy stanął i spoglądał przed siebie czekając na tego osobnika.
Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Czas....   Czw Paź 23, 2008 2:24 pm

Na twarzy Ashera pojawił się lekki uśmieszek.Przez krótką chwilę miał zamknięte oczy...następnie wyciągnął prawą dłoń przed siebie i wykonał dziwne lecz płynne ruchy w kierunku jakiegoś obranego punktu...
w owym miejscu ciemność zaczęła ustępować.Przed oczyma Revela kształtował się obraz jego przyjaciół...członków grupy...przykutych do ściany łańcuchami oraz całych pokrwawionych...jedynie Shaka błagalnym wzrokiem spojrzał się w ich kierunku...ten wyraz twarzy mówił sam za siebie...
-Twoimi znajomymi się już zajęliśmy...właśnie kończyć będzie dzieło nasz wspólny przyjaciel..walczyłeś z nim już i fuksem wyszedłeś z tego cało...pamiętasz go...
W tej samej chwili na obrazie pojawił się czarny rycerz.Wyciągnął tylko obie dłonie w stronę Shaki oraz pozostałych a po chwili...bummmmmmmmm....obraz powoli zaczernił się lecz momentami było widać wszędzie krew oraz wnętrzności uczniów Świątyni...
-No...i Revel...co Ty na to??.
Widać tylko już ty mi stoisz na przeszkodzie...ale to da się załatwić...
Asher stojąc tak przed nim zaczął kumulować cosmos...wokół niego pojawiła się zielonkawa aura przepełnioną niszczycielską siłą...
***************************
Gdy cała grupa powoli dochodziła do siebie po ostatnich nagłych i niespodziewanych przeżyciach.Jednak nie mogli teraz w żaden sposób odpocząć gdyż do ich pomieszczenia zbliżał się jakiś osobnik...Shaka mając specjalną umiejętność bardzo prosto wyczuł cosmos owej osoby...
-Tak jak się spodziewałem...musimy się mieć na baczności przyjaciele...ta osoba posiada dość potężny cosmos...-powiedział Shaka a po jego policzku spłynęła kropla potu...
Jeżeli tylko będziemy trzymać się razem i współpracować...każdy przeciwnik nie będzie w stanie nas pokonać..-powiedział pocieszające słowa uczeń świątyni...
Po chwili dana osoba przyspieszyła kroku...ziemia lekko zatrząsnęła..cząsteczki cosmosu wirowały w powietrzu jak szalone.Po chwili z dużym impetem dana postać wleciała do ich pomieszczenia...jeszcze swoimi skrzydłami tworząc podmuchy powietrza...
-Jam jest ten który położy kres waszego marnego żywota...
przygotujcie się do ostatecznej walki rycerze Ateny!!-jego ciemne niczym noc oczy zabłysły zielonkawym blaskiem...
właśnie przygotowywał się do zadania ciosu...

OCC;1)proszę podawać na bieżąco swoje Hp i Mp
2) Statystyki czarnego rycerza:

Lvl:55
Siła:60
Zręczność:22.
Budowa:45
Cosmos:45
HP:640
MP:590.
Specjalne umiejętności:
-Telekineza(1)
-Powietrze(2)
-Iluzja(1)

Ataki:
Big Tornado...- atak polegający na stworzeniu dużego wiatru który przewraca a następnie paraliżuje swoje ofiary:
2 tury paraliżu:
100Mp paraliżu od powietrza 50obr co rundę.
lvl 38.

Double punch...-technika trwająca 2 rundy.Ze względu na duże użycie w niej siły oraz cosmosu...
3*siła 3*cosmos.

150koszt cosmosu 90MP koszt siły
240cosmosu-30Mp strata tury po ataku
lvl:52.
Powrót do góry Go down
Revel

avatar

Dołączył/a : 10/06/2008
Liczba postów : 300


PisanieTemat: Re: Czas....   Czw Paź 23, 2008 8:10 pm

- Co ja na to? - zapytał Ignus, a jego uśmiech poszerzył sie do wielkości kawałka arbuza.
- "Revel'acyjnie" - odparł, spoglądając na Protezę Wielkiego Mistrza
- Wreszcie uczniowie Sanktuarium zostaną pochłonięci przez Potężną moc Tartaru
- dodał, drapiąc się zdrową ręką po nosie. Gdy nagle Lewa ręka przypomniała mu o spotkaniu z nim.. czarny rycerz, ten sam który przywitał go w bunkrze terrorystów.
- Jak tam kupiłeś sobie już te okulary? - zapytał Ignus, zaciskając pięści tak mocno ze paznokcie wbiły mu się w skórę. Po chwili zaciekawiła go popisowa sztuczka Ashara.
- No stary.. - zaczął pretendent do zbroi Motyla
- Wdepnąłeś w wielkie gówno - dokończył, ruszając do przodu w jego kierunku.
" Pamiętaj Ignusie, dziadu jeden czujny musisz być, czujny do jasnej anielki.. czujny... " - rzekł w duchu, cały czas nie spuszczając wzroku z przeciwnika.
Revel dokładnie nie wiedział co się dzieje, myśli o śmierci dzieciarni z Sanktuarium nie ruszyła nim, ani trochę, sam sobą nie bardzo się przejmował..
OCC
Zycie takie jak widać obok, więc
hp - 360/360
mp - 570/570





Ostatnio zmieniony przez Revel dnia Czw Paź 23, 2008 11:37 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Czas....   Czw Paź 23, 2008 11:17 pm

-Odsuńcie się. Jeśli tak wygląda nasza grupa to ja dziękuję. Mówicie o trzymaniu sie razem. mówiąc to Metztli podnosił się powoli z zakrwawionej ziemi. Jego głowa była spuszczona, a ciało prawie nagie opływało sączącą się obficie z ran krwią. -Zatrzymam go tu na chwilę, a wy wynoście się z tego miejsca jak najprędzej. Wyjdźcie! krzyknął młody Mictlan. Na ziemię spłynęła łza zmieszana z krwią. Upadła i zamarzła. Młodzieniec znowu wzniecał swój kosmos do granic wytrzymałości jego ciała. Wiedział, że nie ma już nic do stracenia. Liczył na pomoc Ateny i wsparcie swego zmarłego mistrza. Rozumiecie. -Ja się wykrwawiam i to praktycznie koniec. Może wam się wydawać to głupie, ale lepiej zginąć samemu niż ginąć w grupie. Uratujcie ten cholerny świat. Odejdźcie i do zobaczenia niebawem.


Po chwili zastanowienia nad głupotami jakie wydawało by się plótł. Postanowił ruszyć na przeciwnika. Jego żyły przestały krwawić, a krew zamarzała wypływając z ran co doprowadziło do osłabienia krwotoku. Zacisnął pięść po czym kontynuował swój bieg w stronę rycerza. -Niech śmierć mi będzie przewodnikiem. Niech Atena da mi siłę. A ciało me poprowadzi mnie do zwycięstwa. A TY GIń!!! kontynuował bieg aż uderzył przeciwnika całymi swoimi siłami jakie posiadał. Miejsce w jakim starł się z potężnym rycerzem nieznanym mu dotychczas pokryło się kurzem, nikt nie wiedział co jest grane co stało się z Metztlim. Pozostało czekać i mieć nadzieję, że jeśli kompani cenią siłę przyjaźni zostaną i pomogą w boju. Mlody Atlantic wiedział, że chwyt za psychikę powinien ich bardziej zmotywować do walki. Dał przykład i nie bał się o życie, które powierzył w każdym calu Atenie.


OCC:
230/ 290 Hp
220/ 370 Mp

_________________
Wygląd: wysoki blondyn 198 cm wzrostu luźne długie włosy, bardzo jasna cera, krwiscie czerwone usta, błękitne ocz, potargane zniszczone czarne szaty i koszula, podniszczone wojskowe wysokie buty, roslinne ornamenty na plecach
charakter: Młody Rose jest spokojnym, uprzejmym i poukładanym mężczyzna posiadającym swoje marzenia i ambicje, które chce realizować nawet ceną jaką jest życie innych.
Miłośnik przyrody szczególnie umiłował sobie różę z powodu iż mieszkał w miejscu gdzie otaczały go dzikie krzewy róż. Uwielbia przebywać w samotności i rozmawiać sam ze sobą gdy ma jakieś wątpliwości odnośnie swojego zachowania. Wydaje się to dziwne aczkolwiek wychodzi z założenia, że tylko on wie tak naprawdę co dla niego najlepsze. Nie jest łatwo zdobyć jego zachowania z prostego powodu od dziecka mieszkający jedynie z ojcem, który zastępował mu praktycznie wszystko.
Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Czas....   Sro Paź 29, 2008 10:36 pm

OCC;Widzę że pomimo moich próśb odpisywania itp Kubas olał sprawę.Więc nie mam zamiaru dłużej na niego czekać.Napiszę teraz swojego posta a jeżeli później ponownie o nie odpowie będę zmuszony go wycofać z gry.
Zielin napisał w temacie że może go nie być więc jego to nie dotyczy.
*******************

Gdy kurz opadł Jerome oraz Gerard stali jakby zamurowani na wydarzenie jakie miały miejsce kilka minut temu.Jedynie Shaka trzymał się na nogach.Wyraz twarzy mówił sam za siebie...nie opuści przyjaciela w potrzebie choćby miał oddać życie nawet za niego..
-Przyjacielu..razem ty i ja do końca...-wyszeptał..
Następnie mocno skoncetrował swoją aurę z której po chwili wyleciały pociski energi...przeciwnik niektóre z nich zaczął odbijać lecz każdy następny przybierał potężniejszą postać i trafiał do celu(atak cosmos 65*3=195obr).Następnie nastąpiła krótka cisza...przed burzą jak się wkrótce okazało.
Otóż rycerz śmierci wykorzystując swe potężne skrzydła sparaliżował Shakę który niczego się nie spodziewał.W pomieszczeniu nastąpiło wielkie tornado...
Na jakiś czas młody wojownik musiał zmierzyć się sam z przeciwnikiem..jednak miał odrobinę więcej szansy..otóż atak Shaki sprawił iż jego prawe ramię zaczęło intensywnie krwawić..
może to coś pomoże??.
OCC;
Jego życie:440
MP: 490.
*********************
Po chwili dłuższego skupienia Asher był już gotowy do wypuszczenia ze swych dłoni śmiercionośnego pocisku który zostawiłby tylko garstkę pyłu po Revelu.I oczywiście długo się nie wahał z decyzją...pocisk poleciał w błyskawicznym tempie do niego i gdy wydawało się że jest już wszystko stracone...przed zjawą hadesa pojawiła się czarna zbroja...ale za to jaka!.Piękna zbroja Motyla Śmierci obroniła potężny atak Ashera...
-"Z pozdrowienia od pana podziemi Revelu.."-odezwał się w jego głowie czuły kobiecy głos...prawdopodobnie Pandory...
W jednej chwili zbroja rozbiła się na elementy które po chwili przypasowały się do ciała mężczyzny...
Teraz mają równe szansę...
OCC;Jeżeli ładnie to napiszesz długim postem wykorzystując max.2 ataki ze swojej zbroi możesz zakończyć tą walkę...
Powrót do góry Go down
Revel

avatar

Dołączył/a : 10/06/2008
Liczba postów : 300


PisanieTemat: Re: Czas....   Czw Paź 30, 2008 9:02 pm

- Amen.. - szepnął Ignus, nie wierząc własnym oczom. Jego ciało odtoczyła dziwna poświata przypominając kokon, lecz było w nim o wiele za ciasno..
Kokon pękł a z jego wnętrza wyleciało tęczowe światło, które oświetliło wszystko w zasięgu kilkunastu metrów. Nagle na powierzchni pojawiły się piękne, lekkie i zwiewne skrzydła, które po chwili nabrały swoich prawdziwych kształtów i z wielkim wdziękiem wyprostowały się unosząc Owadzio Okiego w powietrze. Zbroja Motyla Śmierci emanowała fenomenalną mocą, potęga jaką w sobie skrywała mogła góry przenosić.
Ignus rozłożył szeroko ręce, z których posypał się tęczowy pył..


- Protezo Pana... Twój koniec właśnie przybył.. - powiedział dziwnym głosem.
Revel zmienił się, jego włosy niegdyś czarne stały się czerwone, można powiedzieć ze krwiste, oczy zdawały się błyszczeć agresywniej niż zwykle. Nagle powoli bardzo powoli, wolnymi ruchami potężne skrzydła sprowadziły Ignus'a na ziemie.
Na jego ramieniu nagle usiadł..

Tak jeden z motyli świata podziemnego, dzięki którym Pan Podziemi mógł bez problemu obserwować ludzi i wybierać swoich nowych rycerzy. Lecz ich pojawienie, wskazywały na coś jeszcze...
Ignus Revel spojrzał na swoje ręce, wiedział ze Motyle z Tartaru pomogą mu w walce, lecz dziwne pieczenie na ciele nie dawało mu spokoju. Oczy Owadziej Zjawy rozszerzyły się, gdy odkrył ze jego ciało się rusza, dziwne otwory wytwarzały jakąś dziwną klejącą wydzielinę..
Revel uśmiechnął się, wolnym krokiem przybliżał się do Ashera.
- Dlaczego nie atakujesz? - zapytał, po czym zaśmiał się przeraźliwie. Jego wzrok znów spoczął na protezie Wielkiego Mistrza.
Owadzio Oki bez zastanowienia rozłożył ręce, nie wiedział czy to napewno tak się robi, ale raz się żyje..
- Ugly.. - zaszeptał, a w jego organizmie popłynęła jakby szybciej krew, o ile była to krew.. Eruption! - Dziwne otwory rozszerzyły się jak tylko najbardziej mogły, a z całego ciała Ignusa wyleciała na Ashera dziwna, żrąca maź, która wypalała ogromne dziury na wszystkim na co spadła.
Bez zastanowienia prawa ręka Ignusa powędrowała ku górze, a po chwili z wielkim impetem powędrowała w dół. Z końców palców, wyleciała tęcza, Motyle Świata Podziemnego tańczyły swój dziki taniec wokół, wspaniałej tęczy zwiastującej śmierć.

- Fairy Thronging! - Tęcza powiększyła swój rozmiar, uderzając w "Lewą Rękę" Wielkiego Mistrza, wszędzie pył, kurz, owady i krew.. Wspaniały widok.
- Dla takich widoków się żyję - powiedział Revel robiąc krok do przodu
" Panie Mój, dziękuje za twój piękny podarunek, który uratował mi życie. Daj mi jeszcze chwile a doprowadzę do Podziemi, nowy eksponat do kolekcji " - powiedział w myślach, miał nadzieje ze jego pan go usłyszy..
OCC :
Hp 380/380
Mp 400/600
Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Czas....   Wto Lis 04, 2008 4:44 pm

Widzę że nikt już oprucz Revela nie zainteresował się tą przygodą.Ostatni post był napisany tydzień temu z mojej strony.Więc jeżeli dzisiaj nikt już tutaj nie odp zamykam przygodę i rozdam lvl.
Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Czas....   Sro Lis 05, 2008 5:27 pm

Okej widzę żę nikt nie odpisał.

Oto moje poziomy:


Kubas: dobra gra czasami troszkę malo pisałeś ale myślę że 3 lvl powinny wystarczyć.Dałbym więcej ale odszedłeś.

Zielin:Tutaj 4 lvl.Czemu??.Lepsza gra momentami ale także odszedłeś więc lvl poleciał.

Mentor:5 lvl.Przez cały czas dobra gra.Oby tak dalej.

Revel.Tutaj bym dał nawet z 30lvl:P bardzo dobra gra zawsze długie posty.Myślę że 6-7lvl to minimum.

Proszę także o ocenę mnie i zamknięcie przygody.
Powrót do góry Go down
Revel

avatar

Dołączył/a : 10/06/2008
Liczba postów : 300


PisanieTemat: Re: Czas....   Czw Lis 06, 2008 12:49 pm

Zaczne od teo co mi się nie podobalo.
Minus za nadmierne moim zdaniem pisanie co nasze postaci pomyślały, jakie miały odczucia. Przykładem bylo chocby to ze na sile chciales wmowic mojej postaci to ze leci na tą lalunię, mimo że sposob opsiywania czynów mojej postaci na to nie wskazywał. Na szczescie byl to ten jeden motyw ingerencji w dzialania graczy, ktory ulegl, przynajmniej odnosnie mojej osobę zanikowi. Postow innych graczy staralem sie nie czytać, by nie zepsuc sobie niespodzianki i realnie odgrywać postać. Dlatego tak bardzo zabrakło mi zakończenia fabularnego tej przygody, za co drugi minus.

Plus za uczenie się zwracania uwagi na to co piszą gracze.
Ogólnie przygoda prowadzona dobrze, choć to że Asher będzie głównym złym wiedziałem po pierwszym poście.

Moja ocena dla Ciebie to 4lvl łacznie. jak czwóreczka w szkole:D
Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Czas....   Czw Lis 06, 2008 1:37 pm

Jeżeli już ingerowałem wam w postaci to zrobiłem to w "lekki" sposób tak aby przygoda nie trwała tak jak u niektróych po 300postów i w górę i trwała nie wiadomo ile.
A pozatym każdy Mg czasem musi tak.Spróbuj mi wymienić chociaż jednego mistrza gry który tak nie zrobił.

To była moja pierwsza przygoda więc mogłem się pomylić.
Więc nie zgadzam się z twoją oceną za bardzo:)

a odnośnie tej panny jeszcze to ona Cię podrywała cały czas:)a widząc twoją nie chęć to robiła różne sposoby żeby Cię zdobyć:P:P
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Czas....   Sob Lis 08, 2008 11:01 am

occ: sorka że nie odpisałem, ale czasu brakło mi nałożyło się masę obowiązków. Na kompie nie siedziałem praktycznie wogle. Jeśli przygoda dobiega końca to zgadzam się z ocena Dark-a ale chętnie bym popisał jeszcze.

_________________
Wygląd: wysoki blondyn 198 cm wzrostu luźne długie włosy, bardzo jasna cera, krwiscie czerwone usta, błękitne ocz, potargane zniszczone czarne szaty i koszula, podniszczone wojskowe wysokie buty, roslinne ornamenty na plecach
charakter: Młody Rose jest spokojnym, uprzejmym i poukładanym mężczyzna posiadającym swoje marzenia i ambicje, które chce realizować nawet ceną jaką jest życie innych.
Miłośnik przyrody szczególnie umiłował sobie różę z powodu iż mieszkał w miejscu gdzie otaczały go dzikie krzewy róż. Uwielbia przebywać w samotności i rozmawiać sam ze sobą gdy ma jakieś wątpliwości odnośnie swojego zachowania. Wydaje się to dziwne aczkolwiek wychodzi z założenia, że tylko on wie tak naprawdę co dla niego najlepsze. Nie jest łatwo zdobyć jego zachowania z prostego powodu od dziecka mieszkający jedynie z ojcem, który zastępował mu praktycznie wszystko.
Powrót do góry Go down
Dark Epsilon

avatar

Dołączył/a : 19/06/2008
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Czas....   Sob Lis 08, 2008 2:42 pm

OCC:Będzie jeszcze wiele okazji do popisania.Z mojej strony na pewno.

Więc czekam na opinię admina jeszcze.
Powrót do góry Go down
Nadira
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 07/02/2008
Liczba postów : 713

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Czas....   Nie Lis 09, 2008 1:46 am

No więc. Propozycja poziomów wygląda tak:
Kubas: 3 lvl
Zielin: 4 lvl
Mentor: 5 lvl
Revel: 6 lvl
Dark: Jak zauważyłam był tam minusik o jakim wspomniał Revel. Bez zgody osoby uczestniczącej w przygodzie nie możesz nią kierować. Tak więc myślę, że następnym razem będziesz pamiętał. Dla Ciebie bym dała 5 lvl.

Tak więc jeśli wszyscy się zgadzają, poziomy zostaną rozdane wieczorem.
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Czas....   Nie Lis 09, 2008 9:26 am

może być

_________________
Wygląd: wysoki blondyn 198 cm wzrostu luźne długie włosy, bardzo jasna cera, krwiscie czerwone usta, błękitne ocz, potargane zniszczone czarne szaty i koszula, podniszczone wojskowe wysokie buty, roslinne ornamenty na plecach
charakter: Młody Rose jest spokojnym, uprzejmym i poukładanym mężczyzna posiadającym swoje marzenia i ambicje, które chce realizować nawet ceną jaką jest życie innych.
Miłośnik przyrody szczególnie umiłował sobie różę z powodu iż mieszkał w miejscu gdzie otaczały go dzikie krzewy róż. Uwielbia przebywać w samotności i rozmawiać sam ze sobą gdy ma jakieś wątpliwości odnośnie swojego zachowania. Wydaje się to dziwne aczkolwiek wychodzi z założenia, że tylko on wie tak naprawdę co dla niego najlepsze. Nie jest łatwo zdobyć jego zachowania z prostego powodu od dziecka mieszkający jedynie z ojcem, który zastępował mu praktycznie wszystko.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Czas....   

Powrót do góry Go down
 
Czas....
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Igrzyska czas zacząć!
» Lista Zaklęć

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: III ERA-
Skocz do: