Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mroczny Wędrowiec...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Bodzian

avatar

Dołączył/a : 18/10/2007
Liczba postów : 613

Płeć : Male

PisanieTemat: Mroczny Wędrowiec...   Pon Wrz 22, 2008 7:39 pm

Sharaku czekał na umówionym miejscu spotkania.Od czasu do czasu krople z fontanny spadały na jego rozgrzane czoło.Stado wron ciągle krążyło nad miastem i nie dawało spokoju młodemu wojownikowi.Ciągle pogrążony był w zadumie rozmyślając nad tym co powiedział i zrobił starzec.Delikatne promienie słońca ogrzewały jego twarz.Tego dnia słońce wyraźnie działało mu na nerwy...

_________________

Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Mroczny Wędrowiec...   Pon Wrz 22, 2008 7:53 pm

Neo spokojnym krokiem wyszedł z czwartego domu zodiaku.Ubrał na siebie swoją delikatną jedwabną koszulę oraz ...jak to złoty rycerz zbroją raka.Wszystko to przykrył białym zdobionym płaszczem.Stanowczym krokiem przemierzał kolejne metry a minuty wciąż płyneły nieubłaganie.Przez ten czas przypominały mu się różnce sceny z jego życia.Najwięcej jednak poświęcił wydarzeniom związanym ze spotkaniem w świecie umarłych z Hadasem...oraz przysięgą jaką mu złorzył.Ciekaw był tylko kiedy władca umarłych zgłosi się po jego duszę...
"Ehhh mój los był już z góry przesądzony gdy załorzyłem zbroję..."-pomyślał chłopak.
Następnie przez moment pomyślał o Sharaku.Wiele razem przeszli jak młodzi chłopcy...a teraz??.Neo nie miał zbyt wiele wiadomości co u niego słychać.Bardzo żadko się widywali i to...zdaniem rycerza jest wielkim błędem gdyż co jest większym skarbem niż przyjaciel?.
-Mam nadzieje że go poznam he...-powiedział cicho do siebie Neo.
Godzinkę później złoty rycerz był już na miejscu spotkania.Swój płaszcz zawinął na swoją zbroję żeby tylko było widać koniuszki butów.Jego cosmos powoli zaczął wzbierać.Miał nadzieje że rycerz andromedy spokojnie wyczuje jego obecność...jednak pomimo tego powolnym krokiem zbliżał się do niego a wraz z każdym metrem jego cosmos jeszcze bardziej błyszczał złotym blaskiem...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mroczny Wędrowiec...   Pon Wrz 22, 2008 8:04 pm

Wstał jak zwykle to robił bardzo wcześnie rano. Założył na siebie białą bawełnianią koszulkę , cienkie spodnie i szeroki słomkowy kapelusz. Wziął prysznic i zjadł pożywne śniadanie. Spakował wszystkie potrzebne rzeczy do plecaka. Wyszedł z domu i zaczął powolnym i leniwym krokiem iść w stronę wyznaczonego miejsca. Wiele tego dnia się nie działo. Większość ludzi pozostało w swoich domach. Od czasu do czasu ktoś wyszedł do sklepu lub jakieś zwierzę zakłociło spokój charakterystycznym dla siebie dzwiękiem. Invis im bliżej był celu tym mniejsze były jego chęci. Na przygodę zdecydował sie sam. Mimo napominań Sharaku , który mu o niej powiedział i przestrzegał , że będzie to poruwnywalne do morderstwa chłopak zdecydował się na nią. Dowiedział się również o tym , że będzie w niej brało udział wielu znakomitych rycerzy. Kilka osób z tego grona już znał.

-Napewno czeka mnie wiele niespodzianek. Poznam też wiele nowych ludzi. - Uśmiechnął się lekko.

Szedł jeszcze kilka minut. Wyszedł zza rogu i wstąpił jeszcze do sklepu z owocami. Kupił dwa jabłka , które schował do kieszeni. Wyszedł zza rogu i zauważył , że nie jest pierwszy. Na miejscu były już dwie osoby. Podszedł do nich i przywitał się.

-Witam was. Mieliśmy się już przyjemność poznać. Czy to podczas innych przygód czy w innym miejscu. gdy byście zapomnieli. Nazywam się Invis i jestem pretendentem do Srebrnej Zbroji.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mroczny Wędrowiec...   Pon Wrz 22, 2008 10:21 pm

Jak zwykle jego budzik nie zadzwonił. Na szczęście dobre wyczucie czasu i tym razem go nie zawiodło. Bez pośpiechu ubrał się w spodnie khaki, biały podkoszulek i białe tenisówki. Do plecaka zabrał kilka rzeczy, które - jego zdaniem - mogły okazać się przydatne w nadciągającej wyprawie.

Obejrzał jeszcze raz pokój, z wieszaka zdjął sombrero przywiezione z jednej z wypraw, zamknął drzwi i ruszył na miejsce spotkania.
W międzyczasie zaszedł do sklepu i zakupił prowiant i chłodną wodę.

Kiedy dotarł na wyznaczone miejsce uznał że trzej mężczyźni stojący obok siebie to jego towarzysze. Mruknął coś niezrozumiale w ich kierunku po czym podniósł rękę w geście pozdrowienia i skierował się do cienia. Pot spływał mu po czole.

Nie znosił upału.
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Mroczny Wędrowiec...   Pon Wrz 22, 2008 11:10 pm

Wstał wcześnie rano. Przeciągał się chwilę na łóżku po czym wstał powoli. Chwilę później miał na sobie wszystkie ubrania. Był to strój wyróżniający się spośród reszty ludzi. Miał na sobie czarny długi płaszcz z materiału jakiego nie można było spotkać w Grecji. Czysta islandzka tkanina. Pod spodem założoną miał czarną koszulę bez rękawów. Spodnie były czarne również z materiału obcego Grekom i innym ludziom u spodni zwisał srebrny łańcuch zakończony kulą. Założył plecak nie zabierając nic poza nożem, butelką spirytusu, nicią i opatrunkami oraz igłą.

-To wyruszam na spotkanie. Mam nadzieję, że trafię tam bez problemu.

Szedł godzinami słońce wskazywało zenit. Gdy do jego oczu dotarł zamazany widok garstki ludzi. Nie było ich wielu tak więc podbiegł ciesząc się strasznie, że będzie mógł pokazać na co go stać i że dorównuje potencjałem Złotym Patronom.

-EEE dotarłem. Jestem wreszcie na miejscu nie wiedziałem, że zajmie mi tyle dojście do tego miejsca. Ale się ciesze, że tu jestem.


Po czym usiadł na ziemi wyciągając suszone oliwki z plecaka i zaczął je połykać po kolei. Po chwili zaczął mówić już nasycony.

-Jestem Metztli Mictlan Atlantic ostatni dziedzic zapomnianego islandzkiego rodu. Jestem młodym chyba najmłodszym z tego grona. Jestem tu po to by udać się z wami w przygodę o jakiej była mowa. Mimo iż jestem tu najmłodszy pragnę wam udowodnić swoją wartość nie tylko jako ucznia, ale i jako kompana i być może przyszłego Złotego Rycerza Ryb. Tak więc może się przedstawicie muszę wiedzieć z kim będę walczył u boku.
Powrót do góry Go down
LoRo1987

avatar

Dołączył/a : 28/01/2008
Liczba postów : 660

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Mroczny Wędrowiec...   Wto Wrz 23, 2008 7:38 am

Przebywał akurat w Asgardzie, gdyż pare dni wcześniej przybył tam na poselstwo i się sadziedział u przyjaciół, tak więc informacja o wyruszeniu dotarła praktycznie w ostatniej chwili. Nie mając innego wyjścia, skrócił sobie swoje pierwsze wakacje, ostatni raz odwiedził kapłankę a później ruszył.Nie minęło nawet pół godziny i pare skoków w czasoprzestrzeni z pomocą teleportacji i zbliżał się na miejsce. Ukrył nieznacznie swój kosmos. Wkońcu nie wszyscy muszą wiedzieć na co go stać poza tym wielu z nich pierwszy raz zobaczy go w zbroi. Dlatego gdy już był na tyle blisko żeby ktoś mógł go wyczuć po prostu teleportował się w środek zbiegowiska tak że narobił sporo zamieszania i rzucił tylko:
-No cześć wszystkim. Ruszamy?
Powrót do góry Go down
Thanatos

avatar

Dołączył/a : 17/08/2008
Liczba postów : 106


PisanieTemat: Re: Mroczny Wędrowiec...   Wto Wrz 23, 2008 3:02 pm

Jerome wstał dzisiaj wyjątkowo wypoczęty, przeciągnął się parę razy po czym ruszył do łazienki w celu odświeżenia. Po prysznicu wszedł do swojej małej kuchni szykując sobie szybkie śniadanie w postaci płatek z mlekiem. Śniadanie znikło z talerza rycerza już po krótkiej chwili. Chłopak ubrał się w białą koszulkę oraz krótkie czarne spodenki oraz czarne halówki. Wyciągnął z szafki kremowy plecak z czarnymi wstawkami i załadował do niego przydatne rzeczy:
apteczkę, prowiant, kompas, latarkę itp...

Wyruszył z domu w ten jakże słoneczny dzień. Upał był nie do zniesienia, chłopak w pewnych momentach nawet czuł zawroty głowy z tego powodu. Nawet nie wiedząc kiedy znalazł się w małym miasteczku o pustych uliczkach. Lecz gdy wszedł bardziej w głąb tej mieściny zobaczył dwójkę chłopców którzy mieli po około trzynaście-czternaście lat. Miał zamiar zainterweniować ale doszedł do wniosku że to może przynieść niechciane kłopoty.
Po niedługim czasie znalazł się w umówionym miejscu. Zauważył tam paru rycerzy więc podszedł do nich i ukłonił się.
-Witam. Jestem Jerome pretendent do Srebrnej Zbroi Liry.
Po tych słowach spojrzał kolejno po rycerzach z delikatnym uśmiechem na twarzy. Przez głowę przelatywało mu wiele myśli i wątpliwości jak to zawsze miało miejsce przed jakąkolwiek misją.

OCC: posta mi usunęli ;/
Powrót do góry Go down
Saga
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 10/03/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Mroczny Wędrowiec...   Wto Wrz 23, 2008 5:40 pm

Jego udział w kolejnej misji był przede wszystkim oparty na tym aby Asgard nie ominęła żadna ważna sprawa.Zwłaszcza ,że podobno zadanie miało być bardzo trudne.Żałował ,że będzie jedynym Świętym Rycerzem podczas wyprawy.Żaden rycerz z innej frakcji tak naprawdę nigdy nie zrozumię Rycerzy z północy tak jak oni siebie na wzajem.Peleryna przyczepiona Świętej Zbroi Beta poruszała się tylko w rytm jego kroków.Mimo słonecznej pogody wogóle nie odczuwał na sobie panującej aury.Towarzyszył mu miły chłód.Jego kosmos był tak samo zimny jak warunki w krainie ,której służył.Wśród tutejszej ludności wzbudzał duże zainteresowanie jak również strach.W końcu nie często mogli widzieć Świętego Wojownika jeśli wogóle kiedyś dane było im ujrzeć rycerza Asgardu.Gdy dotarł na miejsce poczuł się oszukany.W końcu misja miała być poważna dlatego nie rozumiał obecności niektórych osób.Nie omieszkał o tym wspomnieć.Gdy tylko znalazł się wśród pozostałych rzekł:
- Czyżby Wielki Mistrz chciał pozbyć się paru uczniów ? Słyszałem ,że misja jest bardzo ważna a wysyłane są na nią "dzieci" ,które nie mogą nawet sobie poradzić z samymi sobą.Chyba ,że trudność tej misji polega na pilnowaniu uczniów Sanktuarium.Na szczęście tym pewnie zajmię się złoty rycerz - w tym momencie jego wzrok powędrował w kierunku Nea.Nastepnie spojrzał w dal w sobie tylko wiadomy punkt.Po czym znów rzekł tym razem do Radamantisa:
- Tobie pewnie za to zostało powierzone zadanie pilnowanie złotego rycerza.
Jego ton był przyjacielski.Pamiętał doskonale zainteresowanie Hadesa zdrowiem rycerza Raka.

_________________
I don't wanna lose control, but I'm falling
Powrót do góry Go down
Bodzian

avatar

Dołączył/a : 18/10/2007
Liczba postów : 613

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Mroczny Wędrowiec...   Wto Wrz 23, 2008 6:16 pm

Przywitał tylko wszystkich słowem "Cześć". Nie miał zamiaru rozmawiać.Zbroja Andromedy migotała w świetle wschodzącego słońca...Nie był zbyt rozmowny.
******************************************************
Wszyscy dotarli na miejsce.
- Tak więc możemy ruszać - powiedział - Pewnie macie wiele pytań, jednak mogę wam powiedzieć tylko jaki jest cel wyprawy.Im mniej wiecie, tym lepiej.Mogę wam powiedzieć tylko jaki jest cel wyprwawy.Musimy odnaleźć Piekielnego Wędrowca, sprawce mordów na wschodzie.Tak więc ruszajmy.Na więcej pytań nie odpowiem. - Po slowach ruszył w stronę łajby którą mieli płynąć.Szczerym uscieskiem dłoni przywitał kapitana Gravsa.
- Włazcić na pokład dziewczynki ! - zakrzyczał kapitan - Zaraz odbijamy !'
*****************************************************
Sharaku stał przy burcie jak zwykle.Wgapiał swój wzrok w wodę.Byl wieczór i lekkie promienie księżyca oświetlały jego twarz.Miał troche lepszy humor niż rano, i teraz prędzej by z kimś porozmawiał...

OOC : Teraz macie szanse na interakcje między postaciami (patrz : rozmowe -,-)

_________________

Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Mroczny Wędrowiec...   Wto Wrz 23, 2008 6:23 pm

Złoty rycerz kątem oka najpierw spojrzał na przybyłego Radisa który
dzierzył już na sobie zbroję rycerską.Już miał podejść i mu
pogratulować gdy wyczuł znajomą aure...cosmos którego nigdy nie
zapomni.Gdy na miejsce spotkania pojawił się rycerz z Asgardu Neo
odrazu w jednej chwili spowarzniał.Jego złota aura jeszcze bardziej się
wzmogła.Następnie spokojnym głosem odpowiedział świerzo co przybyłemy
rycerzowi.

-Hmm te "dzieci" o których mówisz są w stanie nie jedną misję sprostać.Dam sobie nawet uciąć rękę iż są oni lepsi od waszych dzieciaków w Asgardzie...ale nie będę dalej drążyć tego tematu.Sam się przekonasz rycerzu co oni potrafią podczas tej wyprawy...o ile przeżyjesz...-powiedział z lekkim sarkazmem Neo a następnie kiwnął głową na to co powiedział im Sharaku.
Spokojnym krokiem udał się na statek.Początkowo nie miało ochoty z nikim rozmawiać.Jego dobry nastrój popsuło "wystąpienie" asgardczyka.Jednak godzinkę później zdecydował porozmawiać z jego przyjacielem Sharaku...
-Hmm coś nie jesteś wygadany ostatnio przyjacielu...coś Cię trapi??.-powiedział z lekkim uśmiechem na twarzy złoty rycerz.
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Mroczny Wędrowiec...   Wto Wrz 23, 2008 6:30 pm

Metztli wszedł na statek spoglądając czarnymi oczami na nieznanego mu osobnika. Odburknął -Kim jesteś by tak do nas mówić?? po czym skierował wzrok na osobie stojącej na burcie. -Tak więc dotarłem. Gdzie moja kajuta?? spytał. Po czym usiadł koło wejścia. Czekał na reakcję reszty uczniów na zachowanie dziwnego przybysza. Oczekiwał wyjaśnień i usprawiedliwienia swoich słów.
Wyciągnął swój nożyk chwycił kawałek drewna leżący na pokładzie i zaczął coś strugać gwiżdżąc sobie pod nosem. Trwało to dłuższą chwilę póki poczuł lekki niepokój.

_________________
Wygląd: wysoki blondyn 198 cm wzrostu luźne długie włosy, bardzo jasna cera, krwiscie czerwone usta, błękitne ocz, potargane zniszczone czarne szaty i koszula, podniszczone wojskowe wysokie buty, roslinne ornamenty na plecach
charakter: Młody Rose jest spokojnym, uprzejmym i poukładanym mężczyzna posiadającym swoje marzenia i ambicje, które chce realizować nawet ceną jaką jest życie innych.
Miłośnik przyrody szczególnie umiłował sobie różę z powodu iż mieszkał w miejscu gdzie otaczały go dzikie krzewy róż. Uwielbia przebywać w samotności i rozmawiać sam ze sobą gdy ma jakieś wątpliwości odnośnie swojego zachowania. Wydaje się to dziwne aczkolwiek wychodzi z założenia, że tylko on wie tak naprawdę co dla niego najlepsze. Nie jest łatwo zdobyć jego zachowania z prostego powodu od dziecka mieszkający jedynie z ojcem, który zastępował mu praktycznie wszystko.
Powrót do góry Go down
Bodzian

avatar

Dołączył/a : 18/10/2007
Liczba postów : 613

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Mroczny Wędrowiec...   Wto Wrz 23, 2008 6:31 pm

Nadal wlepiał blady wzrok w wodę.Jego głowa była totalnie pusta.Włosy były do połowy czerwone.nawet nie spojrzał na Nea który podszedł do niego.Po chwili tylko powiedział
- Zastanawiam się nad sensem życia...Po tym co się stało z moim bratem zwątpiłem...
Potem dodał do ucznia
- Zapytaj kapitana.Ale chyba pod pokładem.

_________________

Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Mroczny Wędrowiec...   Wto Wrz 23, 2008 6:37 pm

Słyszał słowa innych o go bardzo zezłościło wstał i krzyknął.

-A TY za kogo się uważasz. Twoja gadka świadczy jedynie o lekkomyślności i lekceważeniu każdego niższego rangą. Wiedz, że podołam każdemu zadaniu. Nie bez przyczyny tu jestem chcę sie wykazać i pokazać takim jak Ty dowcipnisiom, że nie wokół was się kręci świat. Może wiekiem jestem młodszy i siłą też jednak Twoje zachowanie jest jeszcze bardziej dziecinne. Pamiętaj za te słowa odpłacę się w przyszłości z nawiązką. słowa te kierował do dziwnego przybysza spoza granic Sanktuarium.

-A Tobie dzięki za poparcie. Postaram się nie zawieść Ciebie i reszty. A jak Cię zwą?? wzrok skierował się na rycerza raka.

-Kapitan a gdzie on jest?
spytał schodzącego kompana.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mroczny Wędrowiec...   Wto Wrz 23, 2008 6:39 pm

Cieszył się , ze będzie uczestniczył w wyprawie. Chciał również poznać wszystkich , z którymi będzie musiał spędzić dużo czasu. Jedynie aroganckje zachowanie Asgardczyka zdjęło uśmiech z jego twarzy.

-Możesz nas brać za ,,dzieci''. Możesz nami pomiatać. Ale przekonasz się , że nasz wysiłek nie pójdzie na marne. Każdy z nas jest zdolny do oddania życia dla dobra sprawy. Kiedy ty odpoczywasz bo sądzisz , że jesteś już najpotężniejszy na świecie my ciężko trenujemy. Prawda jest jednak taka jak to przedstawiłeś. Każdy kto na nas spojży sądzi , że jesteśmy słabi i z niczym sobie nie poradzimy. Prawda jest jednak inna. - Przemówił w stronę Rycerza Asgardu lekko podniesionym tonem.

Nie czekał jednak na odpowiedź. Poszedł za Sharaku i wsiadł na statek.

''Ciekawe czy moja mowa coś da'' - Pomyślał

Mimo wszystko najbardziej zaciekawił go sługa Hadesa. Invis jeszcze nigdy nie miał okazji widzieć na własne oczy świata zmarłych lub Pana Podziemi. Podszedł do Radamantisa.

-Witaj. Mam na imię Invis i Pretenduję do Srebrnej zbroji Perseusza. Chciałbym poznać twoje imię i dowiedzieć się czegoś na temat świata podziemnego i Pana tamtejszych terenów. Jeszcze nigdy nie miałem okazji tam być , a inne światy bardzo mnie fascynują. - Zakończył i lekko się uśmiechnął.
Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Mroczny Wędrowiec...   Wto Wrz 23, 2008 6:43 pm

Neo spojrzał na rycerza andromedy z zmieszanymi uczuciami.Poniekąd wiedział o co mu chodziło.Był wtedy...misja w Egipcie..jego brat były rycerz feniksa zwątpił w ścieżkę obrońcy Ateny i uciekł.Nikt sobie wtedy nie zdawał sprawy jaki to musiał być cios dla Sharaku.Jednak pomimo jego słów złoty rak postanowił dalej drążyć ten temat.
-Hmm rozumiem.Każdy z nas ma chwile słabości..możesz mi wierzyć także takie posiadałem a nie które dalej się zamną wleczą.Nie jestem po prostu w stanie ich się pozbyć lecz walczę z nimi w miarę mych możliwości...-ostatnie zdanie zabrzmiało jakby był już starym mistrzem mówiącym coś do swego ucznia.
A powiedz mi przyjacielu czy masz jakieś wieści od swego brata?.Starał się w jakiś sposób odezwać do ciebie...skontaktować?-spytał się Neo jednocześnie kierując wzrok na Anakina...rycerza Beta.

Powrót do góry Go down
Bodzian

avatar

Dołączył/a : 18/10/2007
Liczba postów : 613

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Mroczny Wędrowiec...   Wto Wrz 23, 2008 7:03 pm

Przemyślał wszystkie słowa przyjaciela.
- Wiem...Nigdy nie można pozbyć się wątpliwości.Jednak te naprawdę mnie gnębią...Myśle że nigdy nie byłem stworzony do stania się Rycerzem Ateny.Mój brat...Zagubił się w czasie i przestrzeni.Nie można powiedzieć że nie żyje.Sam wiesz o co chodzi...

_________________

Powrót do góry Go down
Thanatos

avatar

Dołączył/a : 17/08/2008
Liczba postów : 106


PisanieTemat: Re: Mroczny Wędrowiec...   Wto Wrz 23, 2008 7:05 pm

Nieśmiały Jerome bez słowa przyglądał się rycerzom. Gdy wszyscy ruszyli na statek nie zostawał w tyle i ruszył za nimi.
Dopiero teraz dostrzegł złotą zbroję raka spoczywającą na Neo, ukłonił mu się w geście szacunku i ruszył dalej, jak najdalej od grupy.
Stanął na drugim końcu statku wpatrując się w taflę wody.
Jego wzrok był bez wyrazu, widać było że nad czymś intensywnie myśli.
Od dłuższego czasu nie mógł uporządkować swoich myśli, co chwilę jego kosmos się uaktywniał nie potrafił jeszcze nad nim w pełni zapanować.

Po dłuższej chwili siedzenia w samotności zdecydował się ruszyć do swojego lokum, rozpakować się i odpocząć.
Jak pomyślał tak zrobił, wstał i ruszył pod pokład nie zwracając uwagi na towarzyszy.
Wszedł do pierwszego lepszego pokoju zamykając za sobą drzwi. Rzucił plecak na małe łóżko po czym sam usiadł obok.
Był zmęczony choć sam nie wiedział czym. Po chwili zrzucił plecak na ziemię kładąc się na łóżku i wpatrując się bez sensu w sufit.
Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Mroczny Wędrowiec...   Wto Wrz 23, 2008 7:19 pm

Już miał odpowiedzieć Sharaku gdy nagle zobaczył ukłon jednego z uczniów Świątyni.Neo uśmiechnął się lekko zakłopotany na ten widok gdyż uważał że wszyscy w Sanktuarium są wobec siebie równi i równie dobrze to goldzi powinni kłaniać się uczniom.Kiwnął mu głową na znak wdzięczności a następnie skierował te o to słowa do Sharaku.
-Hmmm myślę przyjacielu że nie możesz tak mówić.Otóż jeżeli nie byłaby Ci pisana ścieżka rycerza Ateny zbroja jaką posiadasz odrzuciłaby Cię.To chyba logiczne prawda??.Pamiętaj że zawsze możesz polegać na mnie i na swoich przyjaciołach.Wiec że nad światem zaczynają się kłębić czarne chmury.Nic w dzisiejszych czasach nie jest pewne.Musimy się w taki razie wszyscy trzymać razem...
W tym momencie połorzył dloń na jego ramieniu.
-Pamiętaj..jestem tuż obok.Lepież byś się komuś wyżalił niż borykał się sam z problemami...a teraz przepraszam...chyba jako złoty rycerz i "niańka" jak to pewien pan ładnie określił sprawdzę jak się czujesz młodzież...
Następnie swe kroki skierował do młodzieńca który jeszcze nie tak dawno kłaniał mu się...
Powrót do góry Go down
Thanatos

avatar

Dołączył/a : 17/08/2008
Liczba postów : 106


PisanieTemat: Re: Mroczny Wędrowiec...   Wto Wrz 23, 2008 7:28 pm

Rycerzowi nie pasowało leniuchowanie więc postanowił udoskonalić swoje ciało.
Nie chciał marnować czasu na zbędne leżenie które i tak nic by mu nie dało. Jerome wiele się zmienił odkąd zaczął trenować w sanktuarium.
Nie był już taki delikatny choć krzywda człowieka i tak mu nie pasowała.
Chłopak podniósł swoje szanowne ciało z łóżka i otworzył drzwi od kajuty. Wyszedł z niej w celu posiedzenia i potrenowania na powietrzu, nie lubił również zamkniętych powierzchni.
Gdy wyszedł z ruszył ku schodom na pokład.
Tuż przy nich wpadł na schodzącego Neo. Jerome od razu zakłopotał się i znów ukłonił.
-Przepraszam rycerzu.
Powiedział do Neo. Darzył szacunkiem wszystkich rycerzy a szczególnie Złotych których uważał za najsilniejszych rycerzy w świecie żywych jak i umarłych.
Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Mroczny Wędrowiec...   Wto Wrz 23, 2008 8:15 pm

Zamyślony ostatnimi wydarzeniami oraz słowami Sharaku Neo schodził powoli z zamkniętymi oczami po schodach.Szybko jednak okazało się iż to był zly pomysł.Otóż rozpędzony uczeń Świątyni wpadł w niego jak kamień w wodę lecz nic poważniejszego się nie stało oprucz parę siniaków.Neo kątem oka dostrzegł iż jest to ten sam uczeń co wcześniej mu się pokłonił i do którego zmierzał.
-Co za dziwny zbiek okoliczności...-ocierając się o stłuczoną głowę powiedział rycerz.
Właśnie ciebie szukałem uczniu.Pozwól że się przedstawie...jestem złotym rycerz czwartego domu zodiaku raka Neo.Miło mi Cię poznać.Przyszedłem spytać czy wszystko jest wporządku...
Powrót do góry Go down
Thanatos

avatar

Dołączył/a : 17/08/2008
Liczba postów : 106


PisanieTemat: Re: Mroczny Wędrowiec...   Wto Wrz 23, 2008 8:21 pm

Zakłopotany Jerome podniósł się do normalnej pozycji spoglądając na rycerza. Złota zbroja lśniła pomimo małej ilości światła w tym pomieszczeniu. Chłopak był pełen podziwu mocy rycerza jak i zbroi. Zdziwiło go trochę że taka osoba jak Neo interesuje się pretendentami.
-Bardzo mi miło Neo. Ja jestem Jerome z Francji, pretendent do Srebrnej Zbroi Liry
Powiedział chłopak uśmiechając się delikatnie.
-U mnie jak najbardziej w porządku.
Dopowiedział po chwili, prostując się Jerome.
Powrót do góry Go down
Mentor

avatar

Dołączył/a : 31/07/2008
Liczba postów : 160

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Mroczny Wędrowiec...   Wto Wrz 23, 2008 8:41 pm

-Esh te czułości. Wracam dalej do strugania. powiedział pod nosem i usiadł pogrążając się w zajęciu jakie sprawiało, że mógł zapomnieć o dotychczasowym życiu.

_________________
Wygląd: wysoki blondyn 198 cm wzrostu luźne długie włosy, bardzo jasna cera, krwiscie czerwone usta, błękitne ocz, potargane zniszczone czarne szaty i koszula, podniszczone wojskowe wysokie buty, roslinne ornamenty na plecach
charakter: Młody Rose jest spokojnym, uprzejmym i poukładanym mężczyzna posiadającym swoje marzenia i ambicje, które chce realizować nawet ceną jaką jest życie innych.
Miłośnik przyrody szczególnie umiłował sobie różę z powodu iż mieszkał w miejscu gdzie otaczały go dzikie krzewy róż. Uwielbia przebywać w samotności i rozmawiać sam ze sobą gdy ma jakieś wątpliwości odnośnie swojego zachowania. Wydaje się to dziwne aczkolwiek wychodzi z założenia, że tylko on wie tak naprawdę co dla niego najlepsze. Nie jest łatwo zdobyć jego zachowania z prostego powodu od dziecka mieszkający jedynie z ojcem, który zastępował mu praktycznie wszystko.
Powrót do góry Go down
Neo
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 31/12/2007
Liczba postów : 1233


PisanieTemat: Re: Mroczny Wędrowiec...   Wto Wrz 23, 2008 9:11 pm

-Miło mi Cię poznać Jerome.Miałem zamiar przejść się po wszystkich uczniach lecz chyba tutaj zostanę i chwilkę z tobą pogawędzę jeżeli nie masz nic przeciwko.
Hmmm odnoszę wrażenie przyjacielu że niedawno odkryłeś w sobie cudowną moc zwaną cosmosem.Czuje to po twojej aurze.Jest jeszcze taka mloda...lecz z czasem wzrośnie do ogromnych rozmiarów.
Jeżeli miałbyś jakieś pytania lub wątpliwości jak z niego korzystać chętnie Ci to pokażę albo wytlumaczę.A...i nie martw się wypowiedzią tego asgardczyka...jest niezwykle zadufany w sobie.Poprostu dajmy mu spokój to i on da nam spokój.Nie ma się co nie potrzebnie znim kłócić...
Powrót do góry Go down
Thanatos

avatar

Dołączył/a : 17/08/2008
Liczba postów : 106


PisanieTemat: Re: Mroczny Wędrowiec...   Wto Wrz 23, 2008 9:15 pm

-Rozmowa z tobą będzie dla mnie zaszczytem.
Powiedział dumnie Jerome uśmiechając się. Widać było po Neo że jest bardzo potężnym rycerzem. Dla Jerome'a wykrycie czyjegoś kosmosu było niemożliwe a on robił to bez problemu. To po raz kolejny potwierdzało że przed nim długa droga.
-Tak, odkryłem w sobie tą moc lecz nie potrafię nad nią zapanować
Odpowiedział lekko zawstydzony tym faktem rycerz.
-Mówiąc szczerze nawet go nie słuchałem.
Dodał po chwili uśmiechnięty chłopak w temacie Asgardczyka. Zawsze sobie olewał tego typu obelgi więc zrobił to i tym razem.
Powrót do góry Go down
Bodzian

avatar

Dołączył/a : 18/10/2007
Liczba postów : 613

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Mroczny Wędrowiec...   Wto Wrz 23, 2008 9:30 pm

Podszedł do strugającego coś w drewnie Metlziego.
- Ciekawe zajęcie.Nie irytuj się hasełkami tego dziecinnego Asgardczyka.Jeśli miałbyś jakiś problem to wal. - wlepił swój ślepy wzrok w jego oczy a następnie usiadł obok niego i zaczął gapić się w niebo...

_________________

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mroczny Wędrowiec...   

Powrót do góry Go down
 
Mroczny Wędrowiec...
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: III ERA-
Skocz do: