Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Jubei

avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 334

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę   Sob Sty 10, 2009 9:41 am

Jubei dopiero teraz zdał sobie sprawę dlaczego Daimon trzyma Puchacza. To On zorganizował tą całą szopkę aby ich tu ściągnąć. To przez niego jeden z Cyklopów nie żyje. Jednooki niedowierzał całej sytuacji. On zwykły wędrowiec miał wykuć własną zbroję z precyzją jaka jest godna tylko mistrzów. Upadł na kolana i złapał się za głowę. Przez jego głowę przebijało się tysiące myśli. Nagle w jego głowie powstał obraz. Jego pierwszym mistrzem był Slade , który nauczył go wszystkiego co teraz potrafi. Miał z nim również lekcję o kowalstwie. Była to jedna z największych pasji mistrza. Dzięki niemu Kibagami nauczył formować metal jak i kilku innych podstawowych rzeczy. Nie było to jednak to samo. Nie był to zwykły szary metal , który schładza się wodą. Jak to ujął Cyklop była to Gwiezdna Stal. Określenie , którego użył było nie w smak Pretendentowi , ponieważ jeszcze mocniej dawało mu do zrozumienia , że tego nie potrafi. Aż wreszcie jego ramię dotknęła zimna i koścista dłoń , a po chwili odezwał się znajomy mu głos. Jego mistrz , ten sam , który dopiero niedawno tak naprawdę poznał Jubei’a… Uwierzył w Niego. W jego umyśle na zmianę przewijały się myśli.

-Potrafisz to zrobić. Jesteś urodzonym kowalem , a z drugiej strony to tak naprawdę nigdy tego nie robiłeś. – Mówił jakby sam do siebie w myślach. Przełamał się jednak i wstał z zimnego skalnego podłoża. Odwrócił się w stronę Revela.

-Jeśli jesteś w stanie uratuj dzieci. Ja mam coś do zrobienia. – Ostatnie zdanie wypowiedział z wielką pewnością i zapałem. Jakby był pewien tego , że uda mu się przywrócić zbroję do dawnej świetności. Podniósł Daimona i przeciął jego dłoń , z której zaczęło płynąć coś na wzór krwi. Trochę zostało dane Piołunowi , który odzyskał część blasku , a resztę Jubei poświęcił misie , w której nagromadziła się już jej pokaźna ilość. Postanowił spróbować na sucho aby nabrać pewności i sił w dłoniach , które wcześniej owinął kawałkami materiału. Złapał za potężny młot i zaczął uderzać w kowadło , które było już podniszczone od nieudanych prób Cyklopów. Pierwsze uderzenia były nieprecyzyjne i za słabe aby uformować metal. Wtedy przypomniał sobie co mówił jego mistrz.

-Uderzaj pod odpowiednim kątem i nie rób nic na siłę. To ty masz panować nad metalem , a nie metal nad tobą. – Skupił się poczym jego dłonie otoczyła poświata kosmosu. Wziął szczypce , którymi złapał hełm Zbroi Cyklopa leżący najbliżej jego osoby. Włożył go do pieca , a gdy ten rozgrzał się już do czerwoności wyjął go poczym drugą dłonią wziął młot. Zaczął niepewnie aby z czasem uderzać rytmicznie i z wielką pewnością. Robił to tak jakby miał się z tym urodził , a wszystkie ruchy miał zakodowane w kodzie genetycznym. W pewnym momencie wydawało mu się nawet , że jakaś siła kieruje jego poczynaniami. Co kilka chwil wymieniał narzędzia. To na mały młoteczek , a to na dłutko , którym podrównał krawędzie. Gdy według niego wszystko było już gotowe zatopił gorący jeszcze hełm we krwi , która zaczęła wnikać w jego głąb. Gdy Jubei wyciągnął go z czerwonego płynu jego oczom ukazał się piękny , szkarłatno-czerwony hełm. Nie czy ten efekt utrzyma się na dłuższą metę. Był jednak zadowolony z siebie. Uczynił to co należało i miał nadzieję , że tym czynem zasłuży na przywdzianie swojej wymarzonej Zbroi Cyklopa. Po chwili zamyślenia zrobił to samo z resztą części , aż skończył na Piołunie , który również odzyskał sobie należyty blask dzięki krwi swego Pana. Był bardzo zmęczony. Jednak od zmęczenia silniejsza była duma , która rozpierała go w tej chwili.

-Dokonałem tego. Zrobiłem to co do mnie należało. – Mówił sam do siebie poczym spojrzał na leżące obok niego błyszczące części Zbroi. Dotknął jednej z nich poczym zamknął oczy i wyobraził sobie jak wspaniale było by gdyby ona spoczęła na jego ciele. Nie przeszkadzały mu hałasy dobiegające zza pleców. Teraz liczyło się tylko to.
Powrót do góry Go down
Revel

avatar

Dołączył/a : 10/06/2008
Liczba postów : 300


PisanieTemat: Re: Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę   Nie Sty 11, 2009 10:02 pm

To wszytsko działo się zbyt szybko, całe to otoczenie dusiło młodego pretendenta, a na trzy dusze działało jakoś pobudzająco. Revel upadł na kolana, w jego ustach uzbierała się duża ilość, czegoś, lecz sam Ignus nie wiedział co to jest. Wypluł. Slina i krew.. po chwili piana.
- Cholera co tu się dzieje.. - zamruczał, próbując wstać, jego nogi odmówiły, lecz wstał
- Jak? - zapytał samego siebie, lecz otrzymał tylko odpowiedź w forimie kłótni trzech dusz..
- Ty i lojalność? Hehe - zapytał Herant, po czym roześmiał się głośno - a Ty jesteś może lepszy? - zagrzmiał, gniewnie Sarapsos - Panowie, obaj jesteście po jednych pieniądzach
- Stul pysk! - ryknęli obaj, a Revel wzruszył bezwładnie ramionami i obrócił swoją owadzią głowę w kierunku Pana Edenu.
- Jeśli tak by było, nie stalibyśmy w twoim dosłownie rozpadającym się Świecie, lecz w Zamku Mojego Pana. A dotego Mój Pan nie poświęcił by żadnego ze swoich stu ośmiu rycerzy, żeby jeden z nich zniszczył ten świat. Gdyż Zagładą Ludzkości zajmuję się on osobiście. Zejdź mi z drogi... bo nie ręcze za siebie.. - mruknął, próbując skupić swoją energie.. Lekka aura, zaiskrzyła przez chwile po czym zgasła.
- Jeśli Frey Ci nie pomógł to nie licz również na moją pomoc..
- Flaki wyprój - zaśmiał się Dragonet - I daj Krwi! Krwi daj !
- A ten jak zawsze o jednym.. - z irytował sie Anioł Cierpienia, po czym Revel zrobił jeszcze jeden krok w stronę dziwnego mężczyzny.

OCC: Wybaczcie, ale okropnie słaby dzień mam dziś na pisanie..
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę   Sro Sty 14, 2009 6:40 pm

Postać do jakiej przemówił Jubei z impetem uderzyła go w Twarz. Niby Revel, był piekielnie silny lecz.. Jubei nie zwrócił na niego uwagi. To że zajął się wykuciem Zbroi, zdawało się go uratować od walki z iluzją Andrasa. Revel - Fantom rozmył się i zniknął. Prawdziwy Pretendent do Zbroi Motyla Śmierci wciąż tkwił otoczony dziwną, zaschniętą już skorupą i pokryty tęczowymi Motylami, otoczony stalagmitami jaskini..

Faktycznie, tak jak czuł Jubei, każde kolejne uderzenie młota było bardziej precyzyjne, celne, harmonijne niż poprzednie. Kiedy Cyklop szóstego Pokolenia pracował, zdawało się wręcz, że przelewa w metal własną dusze. Blask Prometejskiego ognia w jakim znajdował się Jednooki zdawał się spajać tą harmonię. Tożsama aura otaczała zbroję, która z każdą chwilą zaczynała przypominać Cyklopa. Kiedy wydawało się że skończył, Olbrzymi Puchacz pomknął w jej kierunku. Jubei, nie zwracał na niego uwagi, więc nie zdążył go powstrzymać.. Niczym Kulisty piorun Andras otoczył zbroję, jego kosmos rósł.. Dwaj pozostali Cyklopi uderzyli ponownie. Ogromny huk wstrząsnął jaskinią..

Humanoid o sowich Oczach, z każdym, coraz bardziej stanowczym słowem Ignusa Revela, sam zdawał się rozpadać. Jego świat faktycznie popadał w ruinę, a On zdawał się zdradzać objawy paniki. Zaczął się ulatniać niczym dym, lecz wciąż miał sporo siły..
- Głupcze! Zdechniecie wszyscy! - Jego Kosmos zawirował dziko roztaczając ogromną potęgę, a wokół unosił się jedynie ptasi smród..
- To co Panowie, zostajemy? - Zapytał Sarapsos.
- Razem nieśmy śmierć.... ! - Zaryczał z dziko Dragonet
- I odkupienie w imię Hadesa. - Zamruczał podobnie Herant..

- Razem. Ramię w ramię! Nieśmy chwałę Pana Życia i Śmierci - Zakrzyknął dziki chór czterech głosów, jakie wydobyły się z gardła Ignusa Revela. Oślepiające światło, cięcia miecza, syk przypominający wysysanie krwi. Eden runął.

Obaj Cyklopi Leżeli w kałużach własnej krwi. Cała jaskinia przypominała teraz rzeźnię. Ślepy z cyklopów z trudem zdołał zwrócić się jeszcze w stronę młodego Kowala..
- Imię me Polifem Panie. Cyklop Czwartego pokolenia i Tytularny Cyklop Piątego Pokolenia. dotychczasowy Król boskich Kowali, teraz, w Twoje ręcę oddaję władzę.. Wiernemu Rycerzowi naszego prawdziwego Pana, Hadesa. Pomścij naszą zdradę, wybacz i zabij.. Zabijcie go. Zabijcie Sowiego Mistrza. Tylko tyle możemy zrobić. - Z tymi słowy chlusnął własną krwią na zbroję Cyklopa, która, jak gdyby czekała na znak rozjaśniała pełnym blaskiem., po czym otoczyła ciało Pierwszego Kowala Tartaru, Alchemika Krwi i Kosmosu, Rycerza Hadesa Cyklop No Jubei.. Mori usiadł na jego ramieniu.

Dziwna postać, cała w krwi, pokryta piórami i dziwnym futrem, przywodzącym na myśl ubranie dawnych szamanów celtyckich, podtrzymywała się jednej ze ścian groty. Wyraźnie zdążała ku miejscu skąd wcześniej dobiegało kwilenie dzieci porwanych na jego polecenie..

Zaschnięta maź rozsunęła się, jak gdyby ktoś po prostu odsunął tkaninę, która niczym jedwab delikatnie pobłyskiwała w półmroku groty. Z jej wnętrza wyłonił się człowiek o na swój sposób pięknej, owadziej głowie, czerwonych, tożsamych oczach i płomiennych włosach o barwie zakrzepłej krwi. Miał na sobie zbroję, która idealnie współgrała z jego sylwetką. Na Świat przyszedł Motyl Śmierci, prawdziwie wierny Rycerz Hadesa, Pierwszy Zwiadowca Pana Świata Podziemnego, Oddany Sługa Papillon No Revel. Jeden z motyli Śmierci usiadł na jego ramieniu.

Wydobył się z otchłani. Wstał. Zbroja, Piołun był na miejscu. Żywy i piekielnie silny. Sędzia wstał, omiótł wzrokiem swoich oddanych towarzyszy. Udało im się. A bez nich nie dałby rady. Tańczący na Zgliszczach, Rycerz z kluczem do Czeluści musiał to przyznać. sprawdzili się.
Basylisk No Abbadon był zadowolony. Teraz trzeba skończyć z Andrasem.

Occ: Gratuluje Panowie. Obaj zdobyliście swoje Zbroje mimo kilku potknięć. Możecie sobie wpisać je w karcie postaci i przydzielić odpowiednie statystyki. W razie pytań, skontaktujcie się ze mną bądź z Hadesem. Witajcie w szeregach Spectran.
Powrót do góry Go down
Revel

avatar

Dołączył/a : 10/06/2008
Liczba postów : 300


PisanieTemat: Re: Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę   Czw Sty 15, 2009 8:51 pm

Jego ciało zawało się nic nie ważyć, gdy trzy dusze jednogłośnie oznajmiły swoje pozostanie w jego ciele.
- Wspaniale... - wysapał bezbarwnym głosem.
Wtedy "cudowny Eden" rozsypał się w drobny mak, fikcyjna rzeczywistość zniknęła tak samo szybko jak tylko stanęła otworem przez Ignusem, lecz ten poczuł jakby utrate powietrza, zaczął wymachiwać rekoma, gdy nagle natrafił na opór.
Pociągnął, dziwna skorupa pękła, tlen wpadł do środka. On wysarpał rękę potem drugą, wstał z kucka, coś dziwnie ciążyło mu na plecach. Spojrzał przez ramię, a jego owadzie oczy rozszerzyły się, gdy ujrzały coś co przypominało zgniecione kolorowe pisemko. SZkarłatne oczy oplotły jego nogi, ręce a potem brzuch. Na których spoczywała brązowawo - krwawa zbroja Motyla.
- Jaja.. - mruknął, spoglądając jak skrzydła powoli się rozciągają.
- No nareszcie.. - wyszeptał Sarapsos
- Ja tam nie widze różnicy - wtrącił Dragonet
- Heh, ty to nawet byś nie zauważył jak byśmy zbroje słoni nosili.. - odparł z pogardą Herant
- Właśnie ze nie.. - syknął Miecznik
- Dobra chłopaki spokój.. - przerwał im Ignus, lekko się uśmiechając i robiąc kilka kroków w przód. Znów znajdował się w tej Cyklopiej grocie. Wtedy Revel go ujrzał.
- Jubei.. - szepnął, spoglądając na zbroje Cyklopa - W morde niech mnie strzelą, co tu się smerfuje..
- Hej! Jednooki! - ryknął Revel, zeskakując ze skalnej ściany i próbując podlecieć do Kibiego, lecz ta sztuka nie udała mu się zbyt, gdyż młode skrzydła nie słuchały bo zabardzo. Ignus z impetem runął na twardą ziemie
- Mój odwłok - syknął, rozcierając pośladki z uśmiechem spojrzał na Cyklopa..
- Hej Królu, dzieci trzeba by uratować - po tych słowach spojrzał na leżące w krwi ciała jego podwładnych i na sypiącą się grote - o Fortuno.. Jubei nie byłeś dobrym królem twoje królestwo się sypie..
Powrót do góry Go down
Jubei

avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 334

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę   Pią Sty 16, 2009 3:57 pm

Rozległ się ogromny huk gdy Cyklopi uderzyli w Ogromną Sowę. Jaskini zatrzęsła się jakby za chwile miała runąć na ich głowy. Jubei skończył zbroję jednak ona nie była jeszcze gotowa do otoczenia jego ciała. Brakowało jej czegoś. Jakby czekała na odpowiedni moment. Wtedy do Jednookiego odezwał się Polifem.

-Polifemie podobnie jak twoi pobratyńcy byłeś dobrym towarzyszem. Mimo , że krótko się znaliśmy udowodniliście , że jesteście warci swego miana. Wybaczam i spełnię twą wolę. Sowi mistrz nie ujdzie z tąd z życiem. – W tej chwili krew Cyklopa trysnęła na zbroję , która zajaśniała pełnym blaskiem. Po chwili otaczała już jego ciało. Wiedział , ze zbroja sama wybiera swojego właściciela. Był dumny jak nigdy w życiu. Mimo tego , że jego tors , ramiona i nogi otaczał twardy pancerz czuł się tak jak przed tą sytuacją. Tak jakby nosił na sobie pióra. Na kolcu zbroi usiadł Mori , który dotychczas ukrywał się gdzieś w cieniu jaskini.

-Revel. Widzę , że stałeś się prawdziwym Motylkiem. – Powiedział z lekkim uśmiechem aby napięcie nie było zbyt poważne. Po chwili dodał.

-Nie z mojej winy zginęli. Tylko z winy tego Sowiego Ścierwa. Jak obiecałem Polifemowi tak też uczynię. Zgładzę Ptaszka , a dziećmi zajmij się sam.

-Daimon’ie widzę , że się obudziłeś. Jeśli chcesz to możesz mi pomóc. – Powiedziawszy to zaczął gromadzić swój kosmos po chwili wymierzając atak w Sowiego Mistrza.

OCC: Wiem , że słabo ale nic lepszego nie napisze ;/ Mam strasznie kiepski dzień ;/ zresztą nie pierwszy w tym tygodniu ;/
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę   Pią Sty 16, 2009 7:50 pm

- Andras jest mój.. - Głuchy łoskot głosu Rycerza Basylisk No Abbadon odbijał się po każdej szczelinie sali.. Aura Sędziego przytłaczała. Podobnie jak kosmosy jego towarzyszy. Lecz i Andras nie powiedział ostatniego słowa, choć z wysiłkiem dotarł do dzieci..
- Dalej.. Chodźcie tu. Dajcie mi swą siłę.. - Otworzył klatkę bez wysiłku, tak jak by kłódka która ją blokowała nie stanowiła dla niego przeszkody..

W umysłach dwóch Żołnierzy Hadesa zagościł głos.. Głos Zagłady.
- "Andras to piekielnie silny Demon. Jest dowódcą 60 Legionu Piekła Celtyckiego i Panem Kłótni. Może być silniejszy od nas wszystkich mimo odniesionych ran. Ale udowodniliście że jesteście potężni. Zróbcie to raz jeszcze Szarańczo. Pokonajmy go razem i uratujmy dusze tych dzieci. Na chwałę Królestwa."

Occ: Akcja nastawiona na opisy, nie na dane statystyczne.
Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę   Pią Sty 16, 2009 10:39 pm

Przed wejściem do jaskini przystanęło dziecko. Nawet z twarzą skrytą pod ciemną maską dało się wyczuć iż spogląda do środka.
Drobna postać pewnym krokiem weszła do środka groty.

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Revel

avatar

Dołączył/a : 10/06/2008
Liczba postów : 300


PisanieTemat: Re: Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę   Sob Sty 17, 2009 9:38 pm

- O Burzyciel znów w formie! - oznajmił, lekko podniesionym głosem Sarapsos. Revel uśmiechnął się i spojrzał swoimi owadzimi oczami na Daimona.
- Nie ma czasu na głupoty.. - Anioł Cierpienia przerwał ich kontakt wzrokowy i ryknął - Trzeba ubić Andrasa !
Ignus obrócił głowę w kierunku Sowiego mistrza i rozmachem złoączył obie dłonie, jakby mocno klascząc. Klatka znów zamknęła się. Zagradzając Andrasowi dojście do dzieci.
- Każda chwila jest ważna.. - syknął, ruszając w kierunku dziwnego mężczyzny.
- Okey, tego man'a zostawiam for you - mruknął do Daimona i znów zaczał koncentrować swój kosmos..
- Spróbuje odciągnąć go na tyle ile tylko zdołam..
- Dalej, śmierć, śmierć, Śmierć ! - krzyczał Dragonet - Śmierć wrogą!

OCC :

1. Telekineza - 60mp
2. MP - 730/1360
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę   Nie Sty 18, 2009 10:57 am

- Jebać zemstę, ubijmy go razem. Zachrypiał Abbadon. - Zaryczał Rycerz Zagłady, w momencie kiedy klatka z impetem zatrzasnęła się z impetem.. na dłoni sowiego mistrza odcinając ją w nadgarstku. Ten widok wyraźnie sprawił mu przyjemność. Po sekundzie czarna maź trysnęła zarówno na okaleczonego jak i najbliższe dzieci.
Usta dziewczynki zamarły w bezruchu, podobnie jak szklane oczy. Nigdy nie widziała czegoś podobnego. Ochydny, chudy mężczyzna o wielkich pomarańczowych oczach, objuczony jakimiś futrami, śmierdzący ptasimi piórami, krzyczał z bólu trzymając się za kikut dawnej dłoni.. Dwaj kolejni, straszni... nie ludzie, potwory bili tamtego.. W głowach dzieci szalał strach, który zamieniał się w pogodzenie ze śmiercią.

Andras skierował swój wzrok na Revela, natychmiast przenosząc na Abbadona. Tak przynajmniej mogli pomyśleć obaj Rycerze Hadesu. W rzeczywistości, w jakiś niewytłumaczalny sposób, Sowi Mistrz oceniał sytuację w grocie, widząc każdy fragment skałym każdy refleks światła, który mógłby mu pozwolić zachować przy życiu to cialo i w takim stanie wrócić do siebie.. - Są ważniejsze cele niż pozbycie się was teraz, skoro nie chcecie się przyłączyć. Ale zrobicie to. Wszyscy. Myślicie że niby czemu Hades znalazł i przejął duszę Aniołów Cierpienia i Zagłady? Dlaczego Obecny Rycerz Cyklopa jest zapisany w przepowiedniach swojego ludu jako Kowal Losów Świata? Koniec jest bliski, Panowie. A teraz.. Żegnam. Ugh.. Kurwa.. - Ostatnie dwa jęki, były spowodowane bólem jaki spowodowała mała ziarenkopodobna emanacja kosmosu która dostała się do Ciała Emanacji Sowiej Nienawistnej Mądrości. Mimo bólu osiągnął jednak to co chciał. Powoli Andras zaczął się kurczyć, pióra okrywające jego dziwne futro nastroszyły się, on sam rozpostarł dłonie, by po chwili złożyć je niczym skrzydła i ponownie rozpostrzeć i niezgrabnie unieść w powietrze. Tuman ptasich, lepkich pokrytych krwią i nienawiścią piór pokrył wszystko wokół.. Sowi Pan Zniknął, lecz w głowach Trzech Spectran jeszcze długo huczał dziwny, świszczący głos przypominający pohukiwanie Puchacza..
- Niedługo narodzi się Atena. Jak myślicie czyjej mądrości jestem symbolem? A Świat śię skończy. Na dobre.. Hahahahaha!.....

Rycerz Basylisk opuścił dłoń. Kusiło go by spowodować, że ziarno jakie zaszczepił Andrasowi, dojrzeje natychmiast.. ale przyjdzie i czas na to. Teraz ważniejsze są dzieci.. Skupił się, jak tylko potrafił..

Szklanooka dziewczynka, spoglądała w przestrzeń nie rozumiejąc tego co widzi. Krzyki krew, potwory o których babcia mówiła że służą złemu Bogu Hadesowi i zaciągają niegrzeczne dzieci do piekła. Podobnie myślała pozostała piątka dzieci skulonych w samym końcu ciasnej klatki.. Po chwili jednak Strachy zniknęły, a dzieci usłyszały znajome głosy. Każde z nich ujrzało najbliższa mu osobę przychodzącą na pomoc. Niebieskooka sześciolatka tuliła się do swej mamy, która przyszła po nią by ją uratować, podobnie dwunastoletni chłopiec, czy malutka dwulatka..

Daimon milcząc trzymał w swoich ramionach dwoje dzieci, robiąc wszystko by podtrzymać i uwiarygodnić stan hipnotyczny. Trzecie ulokowało mu się między skrzydłami zbroi na plecach. Ignus wyjmował właśnie kolejną dwójkę, która wręcz garnęła się do niego widząc w jego osobie swoich bliskich. Również Kiba wziął na ramiona jedno z dzieci, najstarszego, na oko dwunastoletniego chłopca. Ruszyli drogą powrotną. Innego wyjścia nie było. Jednak teraz szlo znacznie gorzej. Mieli na sobie zbroje i każdy po dwójce dzieci, gdyż Daimon nie mógł narażać, tego które ulokowało mu się na plecach. Wąski tunel jakim wracali, wiszące stalaktyty i stalagmity wystające z ziemi boleśnie dawały im się we znaki, choć przed tym doskonale chroniły ich Zbroje. Jednak tym trudniej było im chronić przed tym dzieci. Dlatego szli bardzo powoli. Wokół krążył Mori, nietoperz Jubeia, stopniowo dołączały do niego kolejne, co oznaczało że byli coraz bliżej ich siedliska. Revelowi wciąż towarzyszył jeden z motyli śmierci, który usiadł na główce jednego z dzieci. W półmroku, w oddali coś zdawało się poruszać. Jakaś mała, nieznana im postać...

Occ: jako że Jubei'a nie będzie do czwartku, ze względu na ciągłość akcji i przyzwolenie jakie mi dał, przeskoczyłem jedną kolejkę. I tak:

Seeds of Destruction - 180mp
Hipnoza 1 - 20 mp
Iluzja 2 - 100 mp
Abbadon
HP - 730/730
MP - 1470/1770
Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę   Nie Sty 18, 2009 5:31 pm

Jaskinia była dość wąska. Drobnej postaci to jednak nie przeszkadzało.
Po krótkiej chwili marszu stanęła zagradzając drogę. Z przodu zbliżali się w jej stronę ci których szukała.

Ciemna maska skrywała młode oblicze.
- Majerit kazał mi was znaleźć.
Spectranie dosłyszeli czysty, dźwięczny, młody głos.
- Ma dla was zadanie.
Padło kolejne stwierdzenie.

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Revel

avatar

Dołączył/a : 10/06/2008
Liczba postów : 300


PisanieTemat: Re: Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę   Pon Sty 19, 2009 10:18 pm

Ignus, pokazał dwóm dzieciakom, małego tęczowego motylka. Widząc robaczka lekko uśmiechnęły się, a Revel pogłaskał po mokrej od potu głowie jedno z nich. Owadzio Oki wiedział ze nie ma się co cieszyć, ale wolał zeby dzieciaki go słuchały, a nie bały się go i uciekały. To nie było im potrzebne, a jeszcze dotego grota robiła się coraz węższa, tak że dzieci nie miały problemu z poruszaniem, lecz nie oni. Odziani w zbroję, które czasem ze zgrzytem ocierały kamienne ściany zapomnianej jaskini. Owadzia Zjawa miała już dość tego miejsca..
" Daleko jeszcze ? " - zapytał Sarapsos. Ignus mu nie odpowiedział, a właśnie w tym momencie na ich twarze padł lekki blask, a przed nimi stała drobna postać, okryta płaszczem. Twarz miała ukrytą pod maską. Revel pierwszy raz widział tą osobę, miał nadzieje ze nie jest to kolejny opętany przeciwnik z którym będą musieli się zmierzyć.
Gdy mała postać oznajmiła im dlaczego się tu znalazła i czego od nich chce, Ignus natychmiast zapytał
- Kim że jest Majerit o którym wspomniałeś przybyszu? - zapytał, poglądając na maske, małej postaci stojącej im na drodze.
- I co to za zadanie.. ? - dodał po chwili, drapiąc się po poliku.
- " Pewnie będziecie musieli kogoś ukatrupić !" - ryknął Dragonet , tak głośno ze Ignusowi prawie rozerwało bebenki.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę   Wto Sty 20, 2009 10:43 am

Im wyraźniejszy stawal się obraz napotkanej postaci, tym bardziej martwa glowa pustookiego zdawala się być bliska implozji.. Cialo stalo sie zbudowane jak gdyby z olowiu, odmawialo posluszeństwa.. Rycerz Basylisk patrzyl swymi nieistniejącymi oczyma na przybysza z dziwną nieufnością, być może lękiem. Mów więc istoto. - Zachrypial w końcu nienaturalnie niski glos otchlani. Daimon Abbadon Frey mial dziwne wrażenie ze juz kiedyś się spotkali.. On i ta mala, groteskowa dziewczynka w masce.. Daimon Frey nie pamiętal że to wlasnie on/ona jednoczesnie zabijajac go, ratując świat, uratowala razem z innymi śmialkami jego duszę, ale też razem z tymi samymi ludźmi wystawili go tym samym Hadesowi.

Poczochral po wlosach jedno z dzieci, a ono usmiechnelo sie szeroko widząc w nim swojego ojca..
- I ruszajmy. Wasze dzieci potrzebują się ogrzać. Rzucil twardo wciąż próbując zapelnić lukę w pamięci..

Occ: Przepraszam za brak polskich znaków ale mam problem ze sterownikami.

Occ2: Zedytowano.


Ostatnio zmieniony przez GrafNaStyk dnia Sob Sty 24, 2009 1:03 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Jubei

avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 334

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę   Sro Sty 21, 2009 1:05 pm

Wziął na ramiona chłopca , który zdawał się być bardzo przerażony tą całą sytuacją. Jubei skupił się i przekazał mu dużo pozytywnych myśli dając mu otuche i powodując uśmiech na jego twarzy. Sam wlókł się gdzieś z tyłu i szedł bardzo powoli aby nic nie stało się dzieciakowi. Podnosząc co kilka chwil głowę zauważył , że jego towarzysze zatrzymali się przy wejściu do jaskini. Przyśpieszył kroku i ujżał małą postać stojącą przed nimi. Czekał na rozwój sytuacji jednocześnie rozmyślając nad własnym losem. Ciekawiło go czy to , że zdobył zbroję sprawi , że będzie szanowany przez innych , a może na odwrót. Zastanawiał się również kiedy spotka swego brata Radamantisa i jak on odbierze to , że jego młodszy brat nareszcie stał się silny. Po chwili ''ocknął się'' i zapytał:

-O co chodzi ??
Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę   Sro Sty 21, 2009 9:52 pm

Dziecko uniosło dłoń ku górze i przemówiło dźwięcznym, melodyjnym głosem.
- Majerit to Majerit. - słowa, które brzmiały niczym oczywistość. - Nie pamiętacie go?
Pytanie w którym brzmiało dziecięce zdziwienie.
- Chciał by coś od niego przekazać. Macie mnie zaprowadzić do waszego pana.
Postać obróciła się w stronę Daimona.
- To było złe! Jak można nazywać ludzi istotami?!
W dźwięcznym głosie dało się słyszeć lekkie oburzenie.

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę   Czw Sty 22, 2009 3:59 pm

Spokojny, monotonny charkot odpowiedzial dziecięcej postaci.
-Nie jest nam znane imię Majerit. Mówisz jednak o rozkazach i zadaniach.. A to mi pasuje do Wielkiego Mistrza.. Czy to o nim mówisz? Jeśli tak,to zaprowadzimy Cię Do Hadesu.. A jesli zaś chodzi o twoje oburzenie.. To czyż nie wszyscy jesteśmy istotami? Bytami we wszechświecie? - Postawione pytanie, zdawalo sie nie czekac na odpowiedź. Daimon ruszyl dalej, w kierunku wyjścia zjaskini, wyraznie reagujac na ponaglenia dzieci, oraz zaciekawione wyrazy twarzy swoich towarzyszy..
- Doprowadzimy Cię do Podziemia po tym, jak będziemy pewni że te dziecięce dusze, nie opuszczą zbyt szybko swoich cial. Ich misja na tym świecie jeszcze nie dobiegla końca.. - dodal jeszcze nie odwracajac glowy ominawszywraz ze swoimi malymi podopiecznymi dziecko w masce.
Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę   Czw Sty 22, 2009 8:30 pm

Postać obróciła się za Daimonem.
- Nie wszyscy są istotami. - rzekła swym dziecięcym głosem, poczym dodała tonem pełnym zdziwienia - Co to jest Hades? Nie chcę tam iść, to nie tam mam iść!

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Revel

avatar

Dołączył/a : 10/06/2008
Liczba postów : 300


PisanieTemat: Re: Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę   Czw Sty 22, 2009 9:04 pm

Szkarłetane owadzie oczy przypatrywały się dziwnej postaci z lekkim zainteresowaniem
" Skrzeczy jak Goblin" - zaszeptał mu do ucha Dragonet
" Ty jesteś goblin... to człowiek.. " - odparł mu Herant
- Nie od Hadesu? - zapytał Revel, próbując przerwać huczną debate, która rozgorzała w jego głowie - Więc pewnie chodzi Ci o.. - lecz tu urwał, spoglądając kątem oka na małe dzieci, a potem znów na postać , którą przysłał ten cały Majerit..
- o miejsce w którym spotkasz się z Panem Podziemia.. dobrze, ale najpierw odprowadzmy dzieci w bezpieczne, znasz może takie? - zapytał dzwięczono głosego przybysza, po czym wolnym krokiem ruszył za Daimonem.
- Byle pogoda była lepsza niż ostatnio.. - mruknął pod nosem
" Pierdolić pogodę, czuje krew! " - ryknął Miecznik
- Ciesze się, niezmiernie - odparł, klepiąc się lekko otwartą dłonią po poliku..
Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę   Pią Sty 23, 2009 8:09 am

Postać spojrzała na Revela i odparła.
- Deszcz już nie pada, ale lodowce nadal topnieją. - następnie przechyliła nieznacznie głowę w geście pełnym rozterki - Dzieci? Tarturus, Pola Asfodelowe? Nie rozumiem, co dokładnie z nimi robicie?

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę   Pią Sty 23, 2009 2:14 pm

- Asfodelowe laki, ereb, Tartar... Wszystko to świat Hadesu, Podziemia-Sfery niebieskiej.. czy Piekla.. Nieba.. Zwal jak zwal.. Wszystko to laczy sie na Królestwo Zaświatów.. a Dzieci? Wizyta w tych krainach jeszcze nie jest im pisana. Na razie usilujemy zapewnić równowagę. - Cichy, mimo wszystko doskonale slyszalny bas odpowiedzial postaci w masce, tak jak sam rozumial pojęcie świata podziemia..
- Cichaj.. - Z tym slowami pogladzil po policzku mala dziewczynkę, ktora kroczyla obok niego. Na ten gest dziewczynka usmiechnęla się delikatnie przez lzy i zapytala:
- Daleko jeszcze Mamo? Gdzie tata?
- Cichaj.. już blisko - Czuly szept matki doszedl do uszu dziewczynki, kiedy Daimon, jako pierwszy dostal się do groty w której nocowali. Wyjście bylo juz wyraźnie widać.
Powrót do góry Go down
Jubei

avatar

Dołączył/a : 10/02/2008
Liczba postów : 334

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę   Pią Sty 23, 2009 2:34 pm

Szedł spokojnie za towarzyszami. Nie odzywał się ani nie okazywał żadnych uczuć. Wszedł zaraz za nimi do jaskini poprzedzającej wejście w głąb. Czekał na rozwój sytuacji. Chłopca , którego niósł na ramionach postawił na ziemi.

OCC: Narazie na nic dłuższego nie mam czasu ;/
Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę   Pią Sty 23, 2009 5:00 pm

Postać przeniosła spojrzenie skryte pod maską na Daimona.
- Nie ma przecież świata Hadesu. Jest kraina Hadesa. Nie ma łąk Asfodelowych, lecz są pola. Tartarus jest podzielony na trzy części z których jedną jest także Tartar. To przecież nie są podziemia! - głos był pełen zdziwienia, jakby dziecku ktoś powiedział, iż cukierek który właśnie je nie był pomarańczowy a tak naprawdę był miętową czekoladką.
Postać przez krótką chwilę spoglądała na to, jak Spectran rozmawiał z dziewczynką.
Abbadon nagle poczuł jak dziecko zostało wyrwane mu z ręki. Postać pociągnęła dziewczynkę w swoją stronę obracając ją jednocześnie ku sobie. W następnej chwili rozległ się cichy trzask.
Drobna dłoń była uniesiona jeszcze przez jakiś czas w powietrzu po tym jak spoliczkowała dziecko.
- Martwi powinni być z martwymi! - rzekła wzburzonym głosem.
Dziecięcy gniew wzbierał w postaci. Widać, iż zdenerwowała się mocno.
- Ci którzy nie są świadomi własnej śmierci będą cierpieć w świecie żywych. Żywa dusza cierpi w martwym ciele! To nie jest normalne!
Słowa dziwnego dziecka były głośniejsze, mocniejsze. Postać prawie krzyczała, pełna wzburzenia.

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę   Pią Sty 23, 2009 5:29 pm

Occ: Zgadza się, wcześniej ich nie bylo ale nie rozumiem dlaczego kasujesz ich fabulę.... Zle bylo to że je wprowadzilismy??

- Świat, kraina.. pola, laki.. Idź nauczać w szkole skoro tak bardzo zwracasz uwage na takie pierdoly. Różnice tożsamych pojęć.. Dla mnie to jedno gówno i akurat tego postrzegania świata nie zmienisz.

W tym momencie, korzystając z jego chwilowego roztargnienia "dziecko" w masce, przyciągnęlo dziewczynkę którą gladzil do siebie, po czym strzelila ją w twarz.. Iluzja Daimona w tym momencie zostala przerwana. Do niedawna uwięziona dziewczynka, wprowadzona w świat iluzji, teraz doznala ponownego szoku. Stalo przed nią inne, dziwne dziecko którego twarz zakryta byla przez straszną maskę.. Mala zaczęla przeraźliwie krzyczeć i rozglądać się po wszystkich, wyprowadzając z iluzji pozostale dzieci.. Po chwili wszystkie, potwornie przerażone pędzily już na oślep w stronę wyjścia..

Frey stal i patrzyl na caly ten spektakl zlości jaki zaoferowala im istota, która budziła w nim mieszane uczucia.. Po chwili ruszyl powoli w stronę wyjscia zostawiając dziecko i Towarzyszy nieco z tylu.
l


Ostatnio zmieniony przez GrafNaStyk dnia Sob Lut 07, 2009 2:20 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Revel

avatar

Dołączył/a : 10/06/2008
Liczba postów : 300


PisanieTemat: Re: Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę   Pią Sty 23, 2009 9:43 pm

Zamaskowana postać wybuchła piskliwym dla uszu Revela krzykiem, wrzeszczała coś o polach i łąkach..
- Co to zebranie kółek rolniczych? - zapytał cicho samego siebie, czując jak dzieci wyrywają mu się z objęć.
Potem jedno z dzieci dostało w twarz
- Hehe, no nareszcie ktoś normalny - syknął cicho Dragonet.
" Ty i ta twoja normalność ! Haha " - huczał w głowie Ignusa Sarapsos, zanosząc się ochrypłym śmiechem, który odbijał się echem po głowie Owadzio Okiego.
Po całej tej szopce, mała dziecinna postać wykrzyczała ze Żywe dusza cierpi w martwym ciele i nie jest to normalne, lecz im dłużej Motyl Śmierci się jej przyglądał tym bardziej dochodził do wniosku ze wszyscy tutaj zebrani nie są normalni..
- Zostaw, te dzieci... - warknął, ruszając szybkim, elastycznym krokiem przed siebie - I przestań pierdolić. Jeśli chcesz spotkać się z Lordem Hadesem, to ruszaj tyłek. Bicie bezbronnych nie pomoże Ci w szybszym spotkaniu z naszym Panem. - oznajmił, a jego skrzydła zatańczyły lekko na wietrze, który wpadł tu przez wejście do groty. Revel stanął przy wyjściu..
- Nareszcie.. kurwa.. nareszcie.. - wyszeptał, wychodząc na powierzchnie.
Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę   Pią Sty 30, 2009 11:13 pm

- Świat żywych to nie Żywy, świat umarłych to nie Zmarły. - rzekła postać w stronę obróconego tyłem Daimona - Jakby Zeus otrzymał zaświaty, czy zaświaty byłyby Zeus a niebo Hades? Czy morze jest Posejdon, czy jest Posejdona?
Postać uniosła dłoń i wskazała palcem na odchodzącego.
- Ignorancja prowadzi do cierpienia. Przez nią nie jest się świadomym krzywd jakie wyrządza się innym. Czysty egoizm w pomocy innym, który ma tak naprawdę za zadanie pomóc samemu sobie. Więcej krzywdy jest w bezmyślnym działaniu opartym na litości niż brutalnej szczerości!
Postać opuściła dłoń i ruszyła w stronę wyjścia.
- Wulgarni są ci, którzy próbują zasłonić swą własną głupotę.
Rzekła już spokojnym, dźwięcznym głosem.

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę   Sob Sty 31, 2009 9:52 pm

Szponiaste, blade knykcie twardych palców jeden po drugim zacisnęły się na krawędziach groty pewnie, choć powoli. Delikatne szarpnięcie pociągnęło za sobą smukłe, silne ramiona okolone naramiennikami barwy czystego nocnego nieba. W nastepnęj chwili z mroku jaskini wyłonił się kolczasty korpus, równie dobrze opancerzone nogi oraz zakrzywiony, owalny łeb z połyskliwymi diamentami smoczych oczu, drapieżnym dziobem i kryzą powykrzywianych, kolczastych wyrostków. Lecz prawdziwa groza czaiła się w ukrytej pod, jak można było się domyśleć, hełmem zbroi, twarzy istoty. Ziejące pustką oczodoły, surowy wyraz twarzy, ostry nos, wiele blizn i cera przywodząca na myśl żywego trupa. Wszystko skryte pod pasmami długich, kruczoczarnych włosów, które spotkawszy się ze światłem słonecznym rozjaśniały kontrastowym blaskiem..

Rycerz Zagłady wyszedł z jaskini rozglądając się za uciekającymi dziećmi odpowiadając jedynie sucho małej postaci..

- Pozwólmy innym być sobą i robić to co uznają za słuszne..


Occ: Wedle życzenia:)
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę   

Powrót do góry Go down
 
Jaskinia w skałach otaczajacych wioskę
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Lodowa jaskinia
» Legion Aion
» Jaskinia Urszuli
» Smoki
» Smocza Jaskinia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: III ERA :: GRECJA-
Skocz do: