Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Treningi na Jarvis

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Marqess

avatar

Dołączył/a : 09/11/2008
Liczba postów : 82

Płeć : Male

PisanieTemat: Treningi na Jarvis   Nie Lis 09, 2008 9:19 pm

Trening na Jarvis

-Ostatnie dni na Jarvis. Jeszcze tylko trochę popracuję nad swoją zręcznością i będę mógł wyruszyć dalej,w poszukiwaniu swego przeznaczenia. -Powiedział do siebie Besos,kończąc śniadanie i ruszając w głąb lasu,gdzie chciał dopracować swą szybkość i zręczność. Stając na środku łąki na której zawsze trenuje rozejrzał się wokół patrząc i sprzątając pnie obwiązane sznurami,zakopując doły i opatrując zwierzęta ,które mu pomagały,poczuł powiew wiatru i jeszcze raz rozglądając się podszedł do wysokiego świerku.
Delikatnie dotknął go nisko przy ziemi i złapał na swych wielkich ramionach,po kolei odłamując każdą z gałęzi. Gdy już skończył to robić (co zajęło mu parę sekund) położył drzewo na ziemi i szybo podzielił je na małe niczym do kominka drewienka,lecz ciężkie jak gdyby w całości. Chwycił je wszystkie w ręce i rzucił tak wysoko ,że zniknęły mu z oczy,przykucnął i skoczył do góry w chmury w ich kierunku,starannie wymijając spadające już drewienka. Robił to z taką precyzją,szybkością i zdecydowaniem ,że na około 40 drewien, 2 go dosyć boleśnie dźgnęły. Gdy zaczął opadać, ćwiczył pozycje i uderzenia rękoma i nogami. Będąc na tyle nisko, iż tzw. powietrzny trening nie był już możliwy,spadając z wysokości 369m spadł na ręce,odbijając się w tył z ogromną siłą zaczął kopać i uderzac w kłody z linami. Kontynuując to jeszcze przez chwilę,stanął i wygrzebał z ziemi sakiewkę wody. Wypijając ją schował do worka z którym przybył na łąkę. Po czym gwizdnął donośnie. Ptaki zmieniły swój pobyt ze względu na duży hałas,a z krzewów wyszły dwa wielka brązowe niedźwiedzie z czarną obwódką dookoła szyi.

-Mori,Antre myślałem ,że mnie już nie lubicie.Powiedział,po czym, zwierzęta jękneły jak gdyby potwierdziły Besosowi swoją wierności.
-To co zaczynamy?- Spytał przyjaciół,gdy Ci bez wahania ruszyli na niego,gdyby ktoś stał z boku zobaczył by nie trenujących znajomych, a prawdziwą walkę kolosa z dwoma wielkimi na drzewa ,monstrualnymi zwierzętami,niedźwiedzie starały się trafić Besosa,lecz bez skutku,machały z taką szybkością i siła ,że mało komu udało by się nie tyle uniknąć co przeżyć takie ataki,lecz go nawet nie dotknęły. Trenowali tak przez jakieś 30/40minut ,gdy wiatr przestał wiać,zwierzęta się zmęczyły,a on sam nie skalany raną,zarządził koniec na dziś. Dał zwierzętom mięso i miód.
-Dziękuje, to co, do jutra? - Podziękował,następnie pomachał i ruszył powtórzył trening ze świerkiem,trening wykonał jeszcze dwa razy,zebrał pozostałości z drzew,wrócił do swojego domu,i rozpalił ognisko,na którym przyrządził sobie ryby (złowione w drodze powrotnej).
-Jestem o wiele wiele szybszy i zręczniejszy. -Pomyślał po czym dokończył rybę i położył się spać
Powrót do góry Go down
Sakra
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 13/10/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Treningi na Jarvis   Pon Lis 10, 2008 7:42 pm

proponuję używać częściej mocy 'entera' w celu rozbicia tekstu na akapity
ułatwi to czytanie treningu, który będzie wtedy podzielony w pewien sposób a nie będzie ciągłym tekstem

powszechnie też przyjęte jest używanie jednego czasu gdy się pisze a nie kilku naraz - musisz stosować formę przeszłą wszystkich wyrazów, które są użyte w zdaniu opisującym coś z przeszłości
Marqess napisał:
Stając na środku łąki na której zawsze trenuje rozejrzał się wokół patrząc i sprzątając pnie obwiązane sznurami,(...)
nie wskarzę ci tu błędu - sam go znajdź, dzięki czemu potem łatwiej go unikniesz

budujesz także za długie zdania - za wiele tam przecinków, powinny częściej zamiast nich pojawiać się kropki, inaczej zdania wychodzą niezbyt logicznie

pamiętaj także, by unikać pisania cyfr, chyba że opisujesz jakiś adres, bądź kod - w sprecyzowaniu ilości czegoś wdzięczniej wygląda to jako wyraz w narracji
to samo tyczy się skrótów - to jest opis w opowiadaniu a nie sprawozdanie jakieś, czy raport
tym właśnie różnią się książki będące prozą od książek naukowych

zbyt mocne sprecyzowanie także działa na niekorzyść pisarza
czytelnik o wiele lepiej przyjmie formę "na kilkaset metrów" niż "369m"

twój błąd polega na analizowaniu wszystkiego na odstępy czasowe oraz inne wielkości (twoja postać nie wie ile dokładnie czasu jej coś zajmuje, nie działa z zegarkiem bo to nie są szkolne zajęcia)
nie możesz też od raz wyolbrzymiać jej zdolności (chodzi tu o setki metrów w chmury)
człowiek skaczący o tyczce osiąga spore wysokości, ale nie przekraczają tych 10m, twoja postać zaś dopiero 'zaczyna' przygodę i skacze o własnych siłach - bez pomocy kosmosu, a dzięki swej samej fizyczności
dodając nieco więcej realizmu w jej rozwoju będziesz miał potem lepszą zabawę w zdobywaniu nowych umiejętności i nie skończysz na próbie przepakowania jej ponad jej aktualny stan

to są moje rady i liczę na następny trening o wiele lepszy od tego w przyszłym tygodniu

oraz daję na początek 2 lvl

_________________


Największy zbiór polskich fików SS na sieci!
Czytaj, pisz i dziel się!
Powrót do góry Go down
Marqess

avatar

Dołączył/a : 09/11/2008
Liczba postów : 82

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Treningi na Jarvis   Pon Lis 10, 2008 7:59 pm

Oczywiście Przepraszam i dziękuje
Powrót do góry Go down
Marqess

avatar

Dołączył/a : 09/11/2008
Liczba postów : 82

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Treningi na Jarvis   Nie Lis 23, 2008 2:47 am

Spał już dość długo. Promienie górującego słońca budziły go, lecz ani drgnął.
Wygrzebywanie się z łóżka trwało chwile. Po jakiś kilku minutach Besos podniósł się i przebrał z białej koszuli, niebieskich dresowych spodni i szarych skarpetek w czarną jak smoła koszulkę na ramkach, spodnie równie ciemne i skarpetki.
Przerzucił ciemno zielony worek na plecy i wyszedł z chaty zamykając drzwi.

Wychodząc na zewnątrz zamyślił się. Chwilę potem skierował się w głąb lasu.
Maszerując spokojnym, wolny tempem, i zastanawiając się nad specyfiką otoczenia
doszedł do wysokiego dębu.
Wyciągnął scyzoryk i w korze drzewa wyrył napis „生きては、 それには生きることに”, co znaczy „żyje by istnieć, istnieje by żyć”. Dzisiaj był jakiś nie swój, jakiś rozkojarzony i zmartwiony.

-„Co by tu dziś zrobić”- pomyślał i zaczął wspinać się na drzewo, które przed chwilą okaleczył. Gdy dotarł do odpowiednio grubej gałęzi przesunął plecak na tors, i wyciągnął z niego sznur. Przewiązał sobie kostki przez ramię drzewa i opuścił się ku ziemi. Zaczynając robić brzuszki do góry, robił je coraz szybciej i szybciej licząc głośno:

-47,48,49,50. Starczy… –Krzyknął, wyraźnie bardzo zmęczony. Chwycił swoje nogi i zaprzestał podciągań.

Gdy zszedł na dół, przetarł ręką spocone czoło i podchodząc do drewnianych pali, zaznaczył kilka punktów po czym zaczął je okładać pięściami. Wyglądało to jak by się wyżywał, albo mścił za coś na palach. Tak mocno uderzał w zaznaczone wcześniej punkty , że skóra z nadgarstków mu popękała, a jego krew zabarwiła białe sznury. Podszedł do swojego worka wyciągnął jakieś liście i obłożył sobie ręce, następnie bandażami elastycznymi zawiązał je tak, że wyglądał jak by się szykował na pojedynek kickboxer’ów.

Wstał, wyraźnie pot wpłynął w rany na rękach, co było widać po jego minie. Odwrócił się w stronę zniszczonych od uderzeń pni, zaczął je okładać nogami, był tak skupiony że trafiał cały czas w te same miejsce.

Gdy już słońca nie było widać, usiadł w tzw. siad turecki i zaczął medytacje. Medytował, aż do chwili gdy zapadł zmroku. Gdy nocny wiatr zaczął rozwiewać mu włosy, otworzył oczy i wstał. Chwycił swój poszarpany worek, wyciągnął gumkę do włosów i związał je w luźny kitek. Przewiązał torbę przez klatkę piersiową, zebrał trochę gałązek na ognisko i skierował się przez gęsty lat w stronę swojej chaty.
Powrót do góry Go down
Domon Kasshu
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 20/04/2007
Liczba postów : 1123

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Treningi na Jarvis   Nie Lis 23, 2008 8:44 am

krótki, prosty, acz poprawny trening. 2 poziomy

_________________


Powrót do góry Go down
Marqess

avatar

Dołączył/a : 09/11/2008
Liczba postów : 82

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Treningi na Jarvis   Wto Gru 02, 2008 12:51 am

Słońce ledwo wstało. Besos choć obiecał sobie ,że dzisiejszy trening będzie wyjątkowy to postanowił jeszcze chwilę postać. Co się okazało , nie dane było mu pospać długo.
Po kilku minutach ktoś zapukał do jego drewnianych drzwi. Z początku chłopak był bardzo zdziwiony ,gdyż przekonywano go ,że tak wyspa jest bezludna. Starał się nie wstając przysłuchiwać ,czy aby na pewno się nie przesłyszał. Słuchał ,lecz pukanie się nie powtórzyło. Mężczyzna zamknął oczy i próbował znów zasnąć. Gdy je tylko zmrużył stukanie przerodziło się w dudnienie. Besos już w stu procentach był przekonany ,że się nie przesłyszał.

Wstał tak szybko jak tylko mógł, podszedł do drzwi i otworzył je

Ujrzał kobietę, dosyć wiekową kobietę, o pięknej zapinanej przy szyi ciągnącej się po kostki sukni typowo dla japońskich gejszy. Kobieta miała ciemne oczy ,i czarne noc włosy spięte do góry.

-Tak, słucham-Oznajmij strasznie oniemiały.

-Ty jesteś uczniem zielarzy z Sarottio, z półwyspu iberyjskiego? –Spytała nie pewnie.

-Tak, nazywam się Besos, pochodzę z Hiszpanii. Czym my się znamy?

-Nie, ja i mój lód, mieszkamy w głębi lasów. Słyszeliśmy ,że kilka tygodni temu osiadł tu pewien uczeń. Potrzebujemy Twojej pomocy. Podobno masz szeroką wiedzę medyczną i jesteś bardzo silny.

-Fakt, ale moja wiedza nie jest wiedzą medyczną ,a zielarską, to różnica. Sądzę również ,że jestem silny. Tak wiec w czym mogę pomóc?- Chłopak dociekał, bardzo oszołomiony

-Chcielibyśmy ,abyś w jakiś sposób pomógł naszemu przywódcy w wyjściu z ciężkiej choroby i naprawił nam pułapki na zwierzynę.

Besos trochę już całkowicie nie wiedząc o co chodzi, przebrał się w swój czarny uniform, ubrał płaszcz, i schowawszy do plecaka kilka ziół i nasion, przewiesił go przez ramię i oznajmił ,że jest gotów.

Kobieta szła przodem. Prowadziła go przez rzekę , w której łowił ryby, pole na którym trenował, i między drzewami ,z których korzystał do ogniska. Szli jakiś czas po czym kobieta poprosiła chłopaka by uważał ,aby nie wpaść w jakąś dziurę. Po chwili stanęła i zaczęła odsuwać liście z pod stóp. Przed oczami młodego zielarza pokazała się szczelina ,w którą wskoczyła staruszka i kazała iść za sobą.
Besos bez zastanowienia wskoczył za nią. Gdy doszli na „drugą stronę” ,jego oczom ukazała się piękna strona prawdziwej natury, ptaki śpiewały, zwierzęta biegały, pełno kwiatów i pól uprawnych.

-Jak się tak długo przede mną ukrywaliście? Dlaczego nikt o Was nie wie? Jak żyjecie?- Chłopak zauroczony tym co widzi zadawał masę pytań.

-Mało kto wie o tym ,że tu żyjemy, gdybyśmy ściągnęli tutaj ludzi, Ci wraz ze swoją technologią zniszczyli by nam wszystko. Żyjemy z tego co wyhodujemy, tutaj cały rok jest wysoka temperatura ,więc o role się nie martwimy. Dość pytań.-Kobieta delikatnie się uśmiechnęła i skierowała, i zaczęła schodzić w górki do wioski.

Wchodząc w głąb wioski bez zatrzymywania wprowadziła go do namiotu tzw. wodza. Silny ciemno skóry mężczyzna leżał cały mokry na łóżku. Besos ściągnął płaszcz i obuwie, podszedł do niego i zaczął go oglądać.

-Wygląda mi to na zatrucie.

-Tak zjadł czarne maliny, rosnące nie opodal. –Wyrwał jeden z obserwatorów.

-Jedyne co mogę zrobić to zbić temperaturę i podać zioła ,które będzie wdychał po czym dostanie biegunki i wszystko wydali.-Oznajmij. Rada zgodziła się na propozycje chłopaka, i nie czekając wyciągnął z plecaka zioła ,które starł w misce, zaparzył je i podał przywódczy.
Postanowił zostać i poczekać na rezultaty.
Przebrał się w swoje treningowe ubranie i pomógł naprawić mieszkańca pułapki, naciągnął sznury, na ostrzył drewniane kłody, i pozawieszał liny ,które chwytały zwierzynę.
Trwało to jakiś czas.

*****

-Macie tu jakieś miejsce ,gdzie można potrenować?- Spytał wojownika, który przez te kilka dni towarzyszył mu.

-Tak możesz poćwiczył swoją szybkość i zręczność, jeżeli chcesz. Chodź zaprowadzę Cię.-I ruszył. Szli chwilę , naglę zobaczył ścianę całą zarośniętą roślinami z drugiej strony pole treningowe jak w wojsku.

-Podoba mi się to. Mogę zacząć?

–Dobrze poczekaj.- Obrońca wioski podszedł do koło wrotka upewnił się czy Besos jest gotowy i wyciągnął zawleczkę trzymającą koło w bez ruchu, Ze ściany zaczęły wystrzeliwać ostrza w stronę ucznia z taką prędkością jak strzała z łuku,robił uniki, i skakał. Chłopak nie był jakiś bardzo zręczny co nie pozwoliło mu uniknął wszystkich ostrzy i kilka razy drasnęły jego skórę.

-Dobrze ,że leciały po kolei. Na czym polega ta droga?-Uatysfakcjonowany zapytał.

-Musisz jak najszybciej dobiec do końca, bez zranienia się.-Odpowiedział mu mężczyzna.

-Jak to nie zranić?- Powiedział głośno, lecz nie uzyskał odpowiedzi. Po kilku minutach kiwnął ,że jest gotowy i zaczął, pierw jakieś koła mijał ,które przypominały opony. Następnie skoczył na mur z którego strzelin między deskami pokazywał się noże, gdy ominął i tą pułapkę musiał przejść po siatce z liści na górę i zejść, siatka była mocno popękana, lecz Besos nie przerażony szubko także ją zaliczył.

-To wszystko? Tylko to macie? –Zapytał po raz kolejny.

-Cały trening zajął Ci dziesięć minut, dwadzieścia jeden sekund. Zraniłeś się cztery razy i dwa razy spadłeś z siatki. Twój wynik to słaby.- Chłopak zmęczony nie dowierzał temu co słyszał, dał z siebie wszystko i był jedynie słaby.

-A Ty jaki miałeś wynik? I kto był najlepszy? –Zaciekawiony czekał na odpowiedz

-Ja zdałem na bardzo dobry, a najlepiej zdał wódz, jego czas to dwie minuty piętnaście sekund i zero zranień. –Odpowiedział wojownik, pełen dumy. Besos przemyślał wyszystko, oznajmił ,że bardzo by chciał się zmierzyć z wodzem i poszedł na łączkę pomedytować. Medytował dłuższą chwilę i naglę usłyszał głos bardzo poważny, lecz dobry i spokojny.

-To Ty pomogłeś im mnie wyciągnąć z tej choroby?- Stał przed min mężczyzna niższy od Besos’a o jakieś dwadzieścia centymetrów,lecz bardzo dobrze zbudowany.

-Ja Tylko zbiłem temperaturę i spowodowałem wydalenie malin z organizmu. Nazywam się Besos Harumi, miło mi – Wstał i wyciągnął rękę do człowieka przed nim.

-To i tak wiele. Mi także, jestem Waittron, wódz tej pięknej krainy. Jak mogę Ci się odwdzięczyć?- Spytał chłopaka.

-Chciał bym się z Tobą zmierzyć, i jeżeli to możliwe zostać tutaj jeszcze jakiś czas.

-Zmierzyć powiadasz, nie jestem w pełni sił, ale oczywiście. Winien jestem przyjąć Twoją wolę.
Oboje ruszyli na arenę ,gdzie od czasu do czasu walczyli dla sparingu wojownicy z wioski. Zajęli przeciwległe pozycje po czym na sygnał zaczęli walkę. Besos ruszył na wodzą chciał go jakoś złapać, by mieć kontrole nad sytuacją, lecz nim się obejrzał leżał już na ziemi. Szybko wstał i spróbował ponownie, ale nadaremnie. Podniosł się i czekał na rozwój sytuacji. Waittron nie czekał długo i natarł na przybysza z taką szybkością i siłą ,że znokautował go w ułamkach sekund. Walka dobiegła końca.

-Jesteś o wiele , wiele lepszy. Wygrałeś i to jeszcze w takim stanie.- Pochwalił go chłopak

-Jestem po prostu bardziej doświadczony.To nic wielkiego, tkwi w Tobie wielki potencjał-Powiedział wódz po czym ruszył się położyć. Besos po nie kat zawstydzony porażką ruszył na pole i zaczął trening siłowy, robił pompki i brzuszki. Gdy nastał wieczór wrócił do wioski i zjadł obfity posiłek. Po kolacji dostał od rady wioski własny namiot. Rozstawił go i poszedł spać, czekając na dzień jutrzejszy.

OCCC: Wiem ,że żyjemy w nowoczesnym świecie ,ale chciałem pokazać ,że na nie zajętych lądach mogą być takie "Madagaskary",czy też "małe Eldorado"
Powrót do góry Go down
Saga
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 10/03/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Treningi na Jarvis   Czw Gru 04, 2008 9:41 am

2 lvl Trochę dziwnie brzmią zdania gdy wie się co to znaczy Besos

_________________
I don't wanna lose control, but I'm falling
Powrót do góry Go down
Marqess

avatar

Dołączył/a : 09/11/2008
Liczba postów : 82

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Treningi na Jarvis   Czw Gru 11, 2008 1:00 am

Już świtało, a promienie słoneczne były tak silne ,że przebijały się przez namiot i budziły chłopaka. Obudził się i wstał, rozejrzał się dookoła i przebrał się ze swojego czarnego stroju na czarny uniform , który nosił podczas treningów.
Wyszedł z namiotu, rozejrzał się i przeciągnął jak tylko mógł. Ponieważ był bardzo wysokim i nie przeciętnie zbudowanym mężczyzną wyglądał jak wielki niedźwiedź stojący na tylnich łapach. Zrobił parę ćwiczeń rozciągających i usłyszał ciepły, spokojny głos.

-Dobrze spałeś? Mam nadzieje ,że nie biegniesz trenować. Pora na śniadanie.-Oznajmił mu wódź wioski po czym wyciągnął rękę w stronie chłopaka i przywitali się,
-Tak wyspałem się znakomicie, ta atmosfera nieziemsko na mnie działa. –odpowiedział, po czym oboje skierowali się do jadalni. Wódź jako pierwszy otworzył drewniane mosiężne drzwi, i wszedł do środka, Besos kierując się zanim, zamknął drzwi i usiadł przy pięknie wypolerowanym dębowy stole. Wszystko wojownicy, chłopi i niewiasty z plemienia przywitały go serdecznie. Następnie rozpoczęli śniadanie.
***
Gdy wszyscy już skończyli jeść, Besos wstał podziękował i chciał już iść potrenować, gdy powstrzymał go Waittron i oznajmił
-Poczekaj chłopcze, wiedziałem ,że nie pozostaniesz na laurach i będziesz chciał potrenować, dlatego przygotowałem coś specjalnie dla Ciebie. –Kiedy zakończył wypowiedz wstał i skierował palec wskazujący na tak silnego i wysokiego chłopaka jak Besos, który jeszcze kończył swój posiłek
-Antrei, nasz gość już zjadł. Proszę Cię zaprowadź naszego gościa w sanktuarium Marie. –Chłopak słysząc rozkaz, otwarł twarz, wstał oraz wyszedł bez słowa. Harumi od razu wyruszył za nim. Wyszli z jadalni i kierowali się w stronę lasu.
-Jesteś Basos Harumi, z północnej Hiszpanii, ćwiczysz by zostać silny i mocnym wojem,prawda.Każdy tu o Tobie mówi.-Spytał naglę chłopak.
-Tak nazywam się Besos i pochodzę z Hiszpanii, a Ty jak się nazywasz?- Odpowiedział pytaniem.
-Jestem Antrei Cortez także wychowywałem się w Hiszpanii, piękny kraj. Teraz idziemy do sanktuarium, w którym spotkasz się z mnichem Mi Yagi, pomoże Ci on, zapanować nad swoim kosmosem i uczuciami. –Oznajmił mu, i nie prowadzili już rozmowy. Szli dłuższą chwilę, po czym przed ich oczyma ukazał się wielki piękny budynek , wybudowany w stylu gotyckim. Antrei oznajmił ,że już przebył ten trening i nie wolno mu wstąpić do świątyni, następnie pożegnał się i wrócił drogą ,którą przyszli.
Pozostawiony chłopak wszedł do świątyni, zapach kadzideł i pięknie oświetlony promieniami słońca hol zrobił na nim wielkie wrażenie. Ściągnął buty. Teraz boso kierował się do przodu, przekroczył jedną komnatę, drugą i tak kolejne aż doszedł mężczyzny, który siedział na środku Sali na samym środku złocistego dywanu, medytując. Doszedł do niego i także siadając po turecku zaczął medytacje.
-Jesteś bardzo mądrym, i silnym psychicznie mężczyzną. Czego szukasz tutaj?- Zapytał starzec
-Szukam metod by móc skupić się na ważnych sprawach, by nie zapełniać sobie głowy bezsensownymi informacjami, by nauczyć się kontrolować własny kosmos.-Oznajmił
-Przecież jesteś oazą spokoju, nie strudzonym filozofem, świetnym zielarzem, mistrzem zapamiętywania każdego nawet najdrobniejszego szczegóły. I tyś przybył do mnie po nauki?- Kontynuował mnich wyraźnie prowokując chłopaka. Besos otworzył oczy spojrzał na mistrza i oznajmił
-Może i masz racje mistrzu, ale nie potrafie kontrolować swojego kosmosy, a wszystko co widzę, słyszę i czuje wpada mi w pamięć na wiele lat, i nie jestem w stanie pozbyć się tego co mi zbędne. Dlatego potrzebuje twoich rad i pomocy. –Dokończył i zamknął oczy. Przez jakiś czas milczeli oboje, skupienie i cisza były ich jedynymi towarzyszami. Chłopak poczuł ,że dzieje się z nim coś dziwnego, nie mógł tego sobie wytłumaczyć lecz zauważał efekty „treningu” z mentorem. Czuł wewnętrzną siłę i o wiele większy spokój. Kilka chwil później Mi Yagi zaczął ćwiczyć Besos’a jak w starych legendach, zasłonił mu oczy i kazał unikać ciosów, gdy to przyniosło zadowalające efekty ukłonił się nisko i kazał poczekać. Nie było go chwilę, a gdy wrócił trzymał w ręce cztery opaski.
-Wyciągnij ręce, to są opaski treningowe, każda waży po osiem kilo, założysz je na ręce i nogi. Zaczniesz ćwiczyć, będzie robił to samo co robisz, gdy trenujesz wytrzymałość i zręczność, na początku będzie ciężko to fakt, lecz gdy opaski czuć przestaniesz twój trening skończony będzie, a ty o stokroć szybciej zadawać będziesz ciosy niż ktokolwiek wcześniej.
Chłopak ubrał odważniki na swe ręce i nogi, nie odczuł z początku różnicy, lecz gdy zaczął uderzać w drewniane pale po kilku sekundach zdał sobie sprawę, że nie będzie to takie łatwe, ręce mu już opadały a nogi nie chciały zrobić kroku.
***
Następnego dnia chłopak wstał bardzo wcześnie, zrobił cztery serie po dwadzieścia pompek i pięć po trzydzieści brzuszków, wstał i skierował Się do Sali treningowej, gdzie wczoraj trenował, ubrał odważniki i kontynuował trening…Gdy słońce górowało, mnich wszedł do Sali
-Wiedziałem, że będziesz ćwiczył, jesteś bardzo wytrwały, nie przerywaj ,a osiągniesz efekty.-uśmiechnął się i spojrzał mu w oczy.-Rozmawiałem z wodzem i powiedziałem mu, że zabawisz u mnie chwilę, był ogromnie rad ,iż robisz postępy.-Dokończył i wyszedł z Sali.
Chłopak ćwiczył cały dzień, wieczorem wykończony powtórzył serie porannych ćwiczeń., potem zjadł wraz z panem Mi Yagi kolacje i położył się w hamaku przy sali zbiorowej, a noc trwała na tyle długo, że pozwoliła by spokojnie odpocząć przed jutrzejszym o wiele bardziej żmudnym treningu.
Powrót do góry Go down
Nadira
Admin
Admin
avatar

Dołączył/a : 07/02/2008
Liczba postów : 713

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Treningi na Jarvis   Sob Gru 13, 2008 9:12 pm

No jakoś uwag nie mam. 2 poziomy przyznać mogę.
Powrót do góry Go down
Marqess

avatar

Dołączył/a : 09/11/2008
Liczba postów : 82

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Treningi na Jarvis   Nie Lut 01, 2009 8:52 pm

Już świtało. Chłopak spał wykończony , a w świątyni było cicho jak nigdy przedtem.
Po chwili po sali noclegowej wszedł pan Mi Yagi ,a jego kimono nie było tym ,w którym chodził na co dzień. Podszedł do Bessa i obudził go

„-Wstawiaj chłopcze, na nas czas.”
Budząc się spojrzał na mistrza i trochę zdezorientowany zapytał
„-Co się stało mistrzu, że mnie obudziłeś tak wcześniej?”. Wstał z hamaku i przebierając się dodał
„-Czy coś się stało, że ubrałeś gościnną tunikę?” . Lecz starzec nie odpowiadał. Położył na ziemi walizkę i ruszył w stronę sali obiadowej. Besos oniemiał. Klęknął otworzył walizkę i wyciągnął strój. Przemierzył go i udał się za mędrcem.

Podczas posiłku chłopak nie zadawał żadnych pytań, czekał na odpowiedzi poprzednich.
-Potrzebuję coś odebrać z miasta Serra Branco z wyspy Graciosa. Potrzebują ochrony. Uważam ,że będziesz najlepiej spełniał to zadanie. O nic nie pytaj, mamy dziesięć minut.”- powiedział po czym umilkł, a uczeń nie zastanawiając się długo skończywszy posiłek poszedł po swój worek i wraz z panem Mi Yagi poszedł na kuter zacumowany przy wybrzeżu.

***
Po kilku godzinach byli na miejscu. Czekał na nich rycerz w przywdzianej zbroi o mieczu przy pasie i tarczy na przedramieniu.
-Witaj mistrzu. Wielki to dla mnie zaszczyt spotkać Ciebie. Proszę za mną”- Dokończył i ruszył w głąb lasu totalnie bagatelizując obecność Besos’a. Szli jakiś czas, aż doszli do imponującej ,dobrze strzeżonej osady. Z wysokości bramy łucznicy sprawnie skierowali łuki w stronę przybyszy czekając na ich reakcje, jednak przewodnik wyciągnął lewą dłoń ku górze co uspokoiło łuczników i skłoniło do otworzenia bramy.
Przekraczając próg osady od razu zauważyć można było zaobserwować bijące piękno natury, wioska ta była bardzo podobna do wioski ,w której znajdowała się świątynia. Mieszkania porośnięte naroślami, ludzie chodzący w zwierzęcych skórach, to wszystko sprawiało wrażenie prymitywizmu.
-Dalej muszę iść sam. Tobą zajmą się strażnicy. Do zobaczenia o zmierzchu
-Dobrze mistrzu postąpię według Twego słowa”- Odpowiedział po czym na słowa strażnika pomaszerował w stronę chaty wyglądającej jak arena.
-Co to jest?” –Zadał pytanie mężczyźnie. Ten stając odwrócił się spojrzał chłopakowi w oczy
„-Idziemy na Merdisco Cravate, jest to arena na ,której walczą najlepsi. Pan Mi Yagi wspomniał ,że był byś chętny zmierzyć się z naszymi wojami.”, Skończył i wprowadził przybysza na Merdisco. Besos rzucając miły uśmiech, gdyż zrozumiał dlaczego mistrz chciał ,aby to on z nim płynął.
Arena niczym nie różniła się od piaskownicy na placu zabaw. Była ogrodzona siatką w środku wypełniona suchym i białym piaskiem. Na arenie już ktoś był .Dwóch dobrze zbudowanych, bardzo szybkich i zręcznych toczyło zażarty bój. Besos uważnie przyglądał się ich walce i pomyślał ,że nie był by wstanie teraz stanąć na macie, a pojedynek właśnie dobiegł końca. Zwyciężył, umięśniony, ciemno skóry, wysoki młodzieniec. A sędzia ,gdy już uporał się z przegrany zaczął pytać kto chce walczyć z Evrinem[bo tak nazywał się wojownik]. I w tym momencie masa rąk wyniosła się do góry, a przykurczy sędzia wyszedł z maty i podszedł do chłopaka
-Czy Ty nie jesteś Besos Harumi, z północnej Hiszpanii?” –Zaskoczonym głosem zapytał. Zdziwiony rycerz przytaknął ,a karłowaty starzec chwycił go za rękę i wprowadził na arenę.
-Panie i panowie, stała się rzecz nie możliwa BESOS HARUMI zawitał do nas by zmierzyć się z naszymi najlepszymi rycerzami” –Skończył i wyskoczył z pola walki uderzając w gong zanim chłopak zdążył coś powiedzieć.
Murzyn podskoczył i uderzył gościa w twarz, następnie odwinął się i próbował kopnąć w tors jednak chłopak szybko się otrząsnął ,zablokował ruch przeciwnika i przewalił go. Poczekał ,aż wstanie i ruszył na niego wbijając go w siatkę. Dzięki swojemu wzrostowi i sile był wstanie rzucać przeciwnikiem jak lalką, jednak nie chcąc go zranić położyć się na niego zaciągając dźwignię spowodował jego wycofanie się. Ciemnoskóry mężczyzna wstało własnych siłach podał rękę wyrażając wdzięczność i wyszedł, zanim komentator wypowiedział co kol wiek na miejsce murzyna wszedł dobrze zbudowany, wyższy od Besosa białoskóry brunet.
Chłopak spojrzał na nowe rywala i przeszyły go ciarki. Chwile się w siebie wpatrywali, przeciwnik nie czekając ni chwili skoczył do rycerza i silny ciosem w tors powalił go na ziemi. Zanim ten się podniósł osiłek chwycił go za włosy i podnosząc delikatnie kopnął w twarz. Krew zalała mu całą twarz.
-Poddaj się, a nic Ci się nie stanie”- Powiedział mężczyzna ocierając mu twarz.
-Nie poddam się”- Odpowiedział po czym wyrwał się z sideł przeciwnika i odskoczył. Otarł twarz i natarł na niego kopiąc nogą w klatkę piersiową lecz na daremnie ten nawet nie ruszył. Wziął zamach i uderzył w twarz chłopaka, a ten poleciał na siatkę i zemdlał….
To nie prawdopodobne, Besos Harumi na łopatkach to koniec. […] Więc kto teraz wchodzi na matę??” –Wykrzyczał komentator. A zwycięzca przerzucił chłopaka przez ramie i wyszedł z maty…


*** Besos obudził się gdzieś w lesie….Przykryty kocem, leżał koło dużego ogniska nad którym smażyła się zwierzyna. Wstał, a ból głowy go sprowadził na ziemie.
-Nie wstawaj tak będzie lepiej”- Odezwał się ciężki gruby głos.
„-Przepraszam ,że tak Cię ogłuszyłem, ale nie chciałeś się poddać” – Dodał i ukląkł przed nim dając mu kawałek mięsa do zjedzenia.
-Kim jesteś i czemu mnie tu zabrałeś?” –Zapytał rycerz.
„-Przepraszam, gdzie moje maniery. Nazywam się Ardenom jesteś głównym obrońcą tego miasta. Wysłał mnie pan Mi Yagi, bym Cię pokonał i przyprowadził tutaj, aby czegoś nauczyć. Mamy trzy dni”- Oznajmij chłopakowi. Zjedli rozmawiali jakiś czas i ruszyli w las.
Po chwili doszli na wyznaczone miejsce, a Ardenom zaczął wytykać błędy rycerza.
„-Za dużo biegasz, za mało się skupiasz, jesteś bardzo zwinny pomimo Twojego wzrostu, lecz nie umiesz tego odpowiednio wykorzystywać. Najpierw zrób po setce brzuszków i pompek , a potem przebiegniemy się i poćwiczymy koncentracje…
A chłopak bez komentarza wykonał zalecenia.

***
Po krótkiej rozgrzewce Ardenom pokazał rycerzowi jak wyzwolić swoje kosmo, i kazał mu to ćwiczyć ,aż osiągnie rezultat, a sam położył się spać i oznajmił ,że jutro nie będzie tak łatwo… […]
Powrót do góry Go down
Miniman
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 08/03/2007
Liczba postów : 528

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Treningi na Jarvis   Pon Lut 02, 2009 4:47 pm

2 lvle, wypatrzyłem jedną literówkę ^^
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Treningi na Jarvis   

Powrót do góry Go down
 
Treningi na Jarvis
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Jarvis Vandenberghe
» Shura - Treningi
» Treningi i mecze Quidditcha

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: III ERA :: KARTY POSTACI-
Skocz do: