Saint Seiya PBF
Przyszli rycerze i wojownicy!

Bogowie udali się na spoczynek. Los krain jest w naszych rękach. Szykuje się długa wyprawa, w której udział biorą wszyscy aby odkryć tożsamość tajemniczego obiektu.

Dołącz do wyprawy i pokaż, że jesteś godzien przywdziania zbroi.



 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Trening Dohko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Trening Dohko   Pon Gru 22, 2008 12:56 pm

Nastała noc, stracił już nadzieję, iż ktokolwiek pojawi się tutaj, aby go trenować, to też dłużej nie czekając, sam postanowił się za to zabrać. Szedł spokojnie, w poszukiwaniu miejsca stworzonego do jego treningu. Był nowy, nikomu nie znany, a zwłaszcza tej, którą ponad wszystko wielbi i której przybył służyć. Przez dłuższą chwilę rozmyślał, jak też może wyglądać Atena. Czy to prawda, cóż ludzie o niej wspominają? Iż ma włosy, długie do samych kolan, a twarz jej jest tak jasna, iż niemalże powala blaskiem. Lecz nie teraz mu o tym myśleć, kiedy pierwszy trening na greckich ziemiach trzeba rozpocząć. Jeszcze długo szukał miejsca, w którym mógłby trenować. Kiedy tak chodził, rozglądając się za odpowiednim terenem, podziwiał przy tym Grecję, ruiny różnych budowli, drzewa oliwne, po chwili westchnął cicho, słysząc pohukiwanie sów.
- Jaki ten kraj jest piękny. Taki cichy i...
Po chwili przerwał, słysząc jak ktoś się porusza. Skupił swoje Cosmo, będąc gotowym do ataku. Zaraz, jakie Cosmo? Przecie z energią, którą właśnie posiada, nie pokonałby praktycznie nikogo, zwłaszcza Rycerza bądź Spectrana Hadesa.
- Jest tu kto?
Zaskrzeczał starczy głos, po chwili z pobliskich krzaków, utykając na jedną nogę, wyszedł niskiego wzrostu staruszek, kijem dębowym się podpierając. Młodzian przetarł oczy, pytając spokojnie, z wyraźnym zdziwienem.
- Przepraszam, dopiero przybyłem do Grecji, i nie znam tutaj praktycznie nikogo. Czy mógłbym wiedzieć, kim pan jest?
Zapytał spokojnie, na co staruszek tylko się zaśmiał.
- Cóż, widzę, iż jesteś jednym z tych odważnych młodzieńców, zabiegających o święte zbroję. Mam rację?
Chłopak spoglądał na niego jeszcze przez chwilę, nieco zamyślony, po czym skinął jedynie na potwierdzenie.
- Wiesz, młodzieńcze, może Cię to zdziwi, ale niegdyś byłem brązowym rycerzem spod znaku Pegaza.
Dohko mocno się zdziwił, po chwili opierając się o pobliskie drzewo, zapytał, tak nagle, niespodziewanie.
- Pan wybaczy, iż o to pytam, ale czy mógłby mnie czegoś nauczyć? Prawda jest taka iż dopiero co przybyłem, i nie jestem wystarczająco silny, aby podjąć poważny trening, a co dopiero zdobyć zbroję Koziorożca.
Staruszek spojrzał nań niepewnie, przyglądając mu się uważnie i otwierając szeroko oczy.
- Koziorożca? Czyż do zbroi tej nie pretendują młodzieńcy, którzy wiernością swą do Ateny i mądrością przewyższają innych? No tak, to ma sens. Wiesz, chłopcze, kiedy pomyślałeś pewnie, iż jestem twoim wrogiem, i przygotowałeś się do ataku, poczułem Cosmo i wielki potencjał, które mało który rycerz posiada. Co do twojego pytania... Cóż, myślę, iż mógłbym nauczyć Cię podstaw, oraz pomóc rozwinąć twoją moc.
Chłopak spojrzał na starca uradowany, po chwili dumnie mówiąc:
- Dziękuję Ci, mistrzu.
Staruszek uśmiechnął się lekko, westchnąłszy rzekł:
- Ehh... Chciałbym być młody. Więc jak będzie? Zaczynamy?
Chłopak przygotował się do obrony, tak, na wszelki wypadek, gdyby mistrz chciał go sprawdzić, i tak faktycznie się stało, starzec ruszył w stronę chłopaka, wzbijając się w powietrze i zadając mu kilka ciosów. Trzeba było przyznać, ataki mistrza były silne i dobrze wymierzone, mimo to nie poddawał się i starał przed nimi bronić. Po chwili mistrz, odepchnięty silnym ciosem młodzieńca, stanął na ziemi i rzekł zdyszany.
- Jesteś silny, jednak nie wystarczająco, aby zdobyć złotą zbroję. Teraz mam dla Ciebie trudniejsze ćwiczenie, chodź za mną...
Rzekł starzec, idąc wąską leśną drogą. Po kilkunastu minutach wędrówki, znaleźli się na wzgórzu, na którym stała kolumna, podpierająca niegdyś jedną z wielu świątyń Dionizosa.
- Widzisz tą kolumnę? Twoim zadaniem jest rozbić ją. Nie ważne, ile prób miałbyś wykonać, ile miałbyś trenować, musisz to zrobić dzisiaj. Jak już zapewne wiesz, wszystko ma swoje słabe punkty, i jest złożone z wielu atomów.
Wysłuchując rady mistrza, Dohko skupił cały swój kosmos w pięści, szukając w kolumnie miejsca gdzie spotykają się wszystkie Atomy. Kiedy już je znalazł, uderzył, jedyne co mógł zobaczyć, to swoją krew, rozpryskującą się na wszystkie strony, szybko złapał się za pięść.
- Cholera!
Mistrz, widząc iż pierwsza próba nie poszła mu najlepiej, postanowił dodać mu otuchy.
- Skup się! Wiem że potrafisz!
Wsparty słowami mistrza, pretendent do zbroi Koziorożca skupił się, wokół niego pojawiła się ledwie widoczna złota aura, szybko uderzył w środek kolumny, która po chwili była już tylko jednym wielkim gruzowiskiem. Mistrz spojrzał na niego zaskoczony, iż jedynie dwie próby wykorzystał, a już dokonał tego, co jemu zajęło cały tydzień.
- Widzisz? Na tym polega siła rycerza. Zawsze musisz znaleźć ten słaby punkt, w który trzeba trafić. Każda istota jest jak ta kolumna, zapamiętaj to. A teraz idź odpocząć, jesteś zmęczony, zobaczymy się jutro o tej samej porze.
Nie minęła chwila, a mistrza już nie było. Zadowolony ze swojego wyczynu, a zarazem wyczerpany, ruszył w stronę Sanktuarium. Zapominając iż nie ma gdzie się podziać, zasnął pod pobliskim drzewem oliwnym.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Trening Dohko   Pon Gru 22, 2008 10:36 pm

OOC: Mógłby ktoś to sprawdzić? Bardzo się starałem:)
Powrót do góry Go down
Saga
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 10/03/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Trening Dohko   Wto Gru 23, 2008 9:28 am

* Twoja postać na tym poziomie nie posiada cosmo
* Święte Zbroje to zbroje Asgardu
* Ludzie nie mogą wiedzieć jak wygląda Atena ponieważ ona się jeszcze nie narodziła. Nawet gdyby się już narodziła to o istnieniu Ateny wie tylko kilka osób i jej rycerze.

Przyznaje 1 lvl.

I jeśli jeszcze raz zobacze w temacie o treningu nie potrzebny post w stylu
Cytat :
Mógłby ktoś to sprawdzić? Bardzo się starałem:)
to wtedy twój trening poczeka bardzo długo nim ktoś go sprawdzi.

_________________
I don't wanna lose control, but I'm falling
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Trening Dohko   Pon Gru 29, 2008 2:24 am

Nastał ranek, Dohko podniósł się z miękkiej trawy rozglądając po bokach. Wszędzie pusto, na niebie po woli pojawia się słońce, posiadające teraz barwę czerwieni. Młodzieniec w końcu postanowił powrócić do Sanktuarium i się zakwaterować, jeszcze przez chwilę szukał swojej torby z rzeczami, bowiem nie pamiętał gdzie też ją zostawił. Po chwili jednak, przypomniało mu się iż położył ją przy jakimś dużym budynku. Począł więc szukać właściwej drogi do Sanktuarium, zajęło mu to mniej więcej pół godziny. Kiedy pojawił się już na placu przed Sanktuarium, począł rozglądać się za swoją torbą, taką znalazłszy, zauważył iż w budynku, przed którym leżała jest dużo młodzieńców, wyglądających na przyszłych rycerzy. Po woli wszedł do środka, zauważywszy chłopaka w wieku zbliżonym do niego, wychodzącego z pokoju, zapytał się.
- Witam, wiesz, jestem nowy, dopiero co przyjechałem, jednak nie wiem, gdzie mógłbym się zakwaterować.
Młodzieniec uśmiechnął się w kierunku Dohko.
- Ależ to normalne, także nie wiedziałem gdzie się podziać, kiedy przyjechałem. Jednak dobrze trafiłeś, ten budynek jest to miejsce w którym mieszkają uczniowie sanktuarium. Jeśli chcesz, chodź za mną, postaram się pomóc Ci znaleźć jakiś wolny pokój.
Chłopak kiwnął głową na potwierdzenie, iż godzi się na pomóc w szukaniu lokum. Był zszokowany, wiele razy mówiono mu, iż zarówno uczniowie jak i złoci rycerze nie są zbyt przyjaźnie nastawieni do nowych, a tu proszę.
Dohko poszedł za wysokim blondynem, który po chwili wskazał mu miejsce, gdzie może mieszkać. Był to nie wielki pokoik. Łóżko, odrapane szafy, stolik, kilka drewnianych krzeseł oraz drzwi do toalety. Luksusy to nie były, mimo to pokój bardzo mu się spodobał. Od zawsze czuł sympatię do takich starych pomieszczeń, wierząc iż przeżyły nie jedno wydarzenie, nie jedną kłótnię i nie jedną zgodę. Zaraz po zakwaterunku począł się rozpakowywać, upychać rzeczy do szafek, ścielić łóżko. Zaraz po tym, jak wypakował wszystkie rzeczy, postanowił odpocząć. Położył się na łóżku zamykając drzwi na klucz. Wreszcie może się przespać w wygodnym, ciepłym łożu. Kiedy się obudził, było już grubo po południu, widząc uczniów biegnących w kierunku Sanktuarium, ruszył za nimi, pomagając rannym i potrzebującym. Wszyscy pracowali ciężko aby uratować nawet najbardziej zranionego człowieka. Dopiero teraz było widać, jakie jest prawdziwe życie rycerza. Wielu pisarzy nieudolnie potrafi udowodnić, iż rycerskie życie opływa w dostatku, skupia się jedynie na ochronie Ateny kiedy to konieczne. Każdy, który przyjechałby teraz do sanktuarium, poznałby bolesną prawdę, której Dohko właśnie doświadczył. Życie rycerza skupia się przede wszystkim na pomocy innym, ochronie słabszych i potrzebujących, na przyjaźni potrafiącej rozdzielać gwiazdy.
Zaczęło się robić późno, po eskorcie ostatnich rannych do punktu medycznego, poszedł się umyć. Kąpiel, to była ta jakże codzienna czynność której od wielu dni potrzebował. Kiedy już skończył, przypomniało mu się iż umówił się z mistrzem. No tak, musi trenować aby kiedyś przywdziać złotą zbroję Koziorożca. Musi wznieść się ponad zwykłego śmiertelnika i udowodnić iż jest godzien zostania rycerzem Ateny. Młodzieniec wyszedł z budynku, witając się z kilkoma rycerzami których miał przyjemność poznać w trakcie pomocy rannym. Tak samo jak wczoraj, trochę czasu minęło za nim dotarł do miejsca w którym mógłby trenować, do miejsca w którym wczoraj spotkał tajemniczego starca. Zgodnie z obietnicą, mistrz pojawił się na miejscu o wyznaczonej porze. Dohko ukłonił się, mówiąc spokojnie:
- Witaj Mistrzu, nie mogłem już doczekać się kolejnego treningu
To powiedziawszy mistrz zaśmiał się cicho.
- Kiedy byłem w twoim wieku także nie mogłem doczekać się kolejnego treningu. Ahh... Siła młodości. Dobrze więc, to już drugi raz kiedy się spotykamy, to też dzisiejszy trening będzie o wiele trudniejszy od poprzedniego. Dzisiaj skupimy się na czytaniu w myślach. Jako iż każdy rycerz oprócz ciała musi mieć rozwinięty także umysł, dobrze by było posiadać tą umiejętność aby wyczytać kolejny ruch przeciwnika.
Młodzieniec skinął, aby potwierdzić słowa starego mistrza.
- Dobrze więc, skup się, postaraj się wychwycić moje myśli, odgadnąć, o czym teraz myślę. Spójrz na mnie, a potem zbierz swoją energię mentalną by czytać z moich myśli jak z otwartej księgi. Pomyśl o tym jak o czytaniu zamkniętej książki.
Chłopak począł wykonywać polecenie mistrza, z początku spojrzał na niego, starając się wymusić dostęp do jego myśli. Nie było to łatwe, po woli tracił cierpliwość, jednak wiedział, iż potrafi, mistrz spojrzał na niego, tak, po woli zaczął rozumieć o co w tym chodzi, jednak wielce zmęczony takim wysiłkiem psychicznym, zaprzestał.
- Nie możesz się poddawać w chwili, kiedy zaczynasz to rozumieć. Zrozum, iż przeciwnik nie będzie dawał Ci się tak łatwo. Musisz się o to postarać, musisz walczyć o jego myśli Dohko!
Mistrz krzyknął, chłopak spojrzał na niego, biorąc sobie jego słowa do serca. Jeszcze raz spróbował, znów jednak bezskutecznie. Po kilkunastu próbach poczuł, jak gdyby obce myśli pojawiły sie w jego głowie, jak gdyby słyszał pojedyncze wyrazy, wypowiadane przez swego mistrza... Chłopak pomyślał, podniesiony na duchu:
Jestem już blisko... Jeszcze... trochę...
Pojedyncze wyrazy poczęły łączyć się ze sobą, tworząc sensowne zdania. Były to pochwały od starego mistrza. Starzec poruszył się, uśmiechając tylko.
Dobrze, udało Ci się wypracować zdolność, której istnienia w swojej podświadomości nawet nie podejrzewałeś.
Rzekł mistrz. Mocno zdziwiony uczeń spojrzał na niego, pytając:
Czy to znaczy, iż od zawsze ją posiadałem?
Mistrz zaśmiał się:
Ależ oczywiście! Nie było tylko osoby, która pomogłaby Ci ją odkryć. Robi się późno, mój młody uczniu, czas na mnie.
Rzekł staruszek, po chwili znikając. Dohko uśmiechnął się tylko, zmierzając w stronę sanktuarium. Tym razem pamiętał już właściwą drogę. Być może owe ćwiczenie rozwinęło jego inteligencję i zdolność do zapamiętywania różnych rzeczy? Kto wie, w końcu na tym opiera się siła rycerska - na pomyślunku oraz sile. Obydwie te umiejętności ma czas wykształcić, za nim zostanie rycerzem, i liczy na to, iż były rycerz pegaza mu w tym pomoże. Młodzieniec położył się na łóżku przymykając oczy. Kolejny dzień minął w mgnieniu oka...
Powrót do góry Go down
Saga
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 10/03/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Trening Dohko   Pon Gru 29, 2008 9:23 pm

Tym razem zdecydowanie lepiej niż poprzednio - 2 lvl

_________________
I don't wanna lose control, but I'm falling
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Trening Dohko   Pon Sty 05, 2009 9:22 pm

Słońce po woli zaczęło pojawiać się na greckim niebie, wprowadzając błogi kolor czerwieni mieszający się z błękitem, wszędzie było tak cicho, od czasu do czasu można było jedynie usłyszeć skrzypienie drzwi. Uczniowie sanktuarium właśnie o tej porze zwykli wybierać się na trening, by kształcić swoje umiejętności jak i powolnym krokiem zbliżać się do zdobycia zbroi. Brązowowłosy młodzieniec uchylił powieki, rozglądając się nieprzytomnym wzrokiem po pokoju. Po woli, do niczego się nie śpiesząc podniósł się z łóżka, szukając czystych ubrań, które mógłby dzisiaj przyodziać. Kiedy był już ubrany, spojrzał kątem oka na regał z książkami, wyciągając z niego pierwszą lepszą książkę, jaką jego ręka dotknęła. Szczęście sprawiło, iż książka którą wyciągnął, była mu w tej chwili niesamowicie potrzebna w treningu, opowiadało ona bowiem o mentalnych siłach rycerza i możliwościach, oraz w jaki sposób można je wytrenować. Co prawda książka ta zawierała jedynie teorie, mimo to i tak młodzieniec uważał ją za przydatną. Uradowany tą myślą, rozpoczął czytanie. Nim się obejrzał, nastało już południe. Dohko zamknął książkę dokładnie analizując informacje, jakie w niej przeczytał. Najbardziej zaciekawiła go legenda o mieczu Excalibur, którą słyszał już nie raz od napotkanych osób. Nie byłby aż tak zaskoczony, gdyby nie fakt, iż w owej legendzie napisane było, iż to właśnie rycerz Koziorożca oraz wszyscy jego następcy są upoważnieni do korzystania z mocy owej potężnej broni. Po rozmyślaniu nad szczęściem, i zaszczytem, jaki mu może przypaść kiedy będzie przywdziewał złotą zbroję, postanowił przejść się i pooglądać treningi innych podopiecznych sanktuarium. Zauważył jakiegoś dobrze zbudowanego mężczyznę, jednym ciosem rozbijającego skałę. Podszedł do niego, przyglądając się jego treningowi. Nie wyglądał, jak gdyby przejmował się swoim wykształceniem. Wyglądał raczej tak, jak gdyby przez całe życie bezmyślnie trenował siłę fizyczną, omijając książek, jak gdyby miały mu zaszkodzić.
- Witaj przyjacielu, widzę iż ciężko trenujesz.
Osiłek spojrzał się na chłopaka tępym wzrokiem, najpewniej oceniając jego budowę, uśmiechnął się jedynie.
- Nie wyglądasz na siłacza, może chciałbyś się zmierzyć?
Rzekł, na co młodzian skinął jedynie potwierdzająco, szykując się do obrony.
- Atakuj pierwszy
Powiedział, osiłek nie czekając na odpowiedź zaczął biec w kierunku Dohko.
Umysł... Siła fizyczna... Spokój... Obrona... Cios...
Pomyślał chłopak, w miarę szybko odskakując spod pola rażenia ciężkiego ciosu przeciwnika, nie zastanawiając się zbytnio odbił się od ruiny jakiejś kolumny, lecąc wprost na osiłka, który nie zdając sobie sprawy z tego co się właśnie wydarzyło został potraktowany dosyć mocnym ciosem w podbródek, mimo to nie na tyle mocnym, by móc zwalić go z nóg.
- Nie doceniłem Cię, zobaczymy jak teraz sobie poradzisz.
Rzekł mężczyzna, Dohko już przygotował się do obrony, był pewny odparowania ciosu. Mimo to poczuł nutkę niepokoju, kiedy ten zaatakował. Przeczucie? Czyżby? W szybkim tępie wkradł się do umysłu owego człowieka, wyczytując jego zamiary. Nie uchylił się przed pierwszym ciosem, a raczej przed zamachem. Tak jak było ukazane w jego myślach, zaraz po wykonaniu zamachu mężczyzna wykonał obrót i zaatakował z drugiej ręki, z niesamowitą szybkością i siłą. Jako iż cios był precyzyjnie wymierzony, nie było innego wyjścia jak szybko odsunąć się do tyłu. Niestety, podczas wykonywania tego ruchu, dosyć mocno oberwał on w głowę. Rozejrzał się na boki, przeciwnik biegł już, przygotowując się do kolejnego ciosu, teraz wiedział już co zrobić. Z całą szybkością biegł w jego stronę z przygotowanym ciosem, wymierzonym dokładnie w brzuch. Tym razem udało się, przeciwnik osunął się na ziemię, śmiejąc się tylko.
Jesteś silny, wierzę iż w przyszłości przywdziejesz rycerską zbroję
Rzekł, na co Dohko się uśmiechnął pomagając mu wstać. Robiło się już późno, zaraz po odbyciu pojedynku, postanowili razem potrenować. Trening trwał długo, nauczył go wiele rzeczy oraz poprawił nieco jego siłę fizyczną. Zadowolony z udanego treningu młodzieniec poszedł do domu. Wiele czasu minęło zanim zasnął, bowiem co chwilę zerkał do książki którą czytał przed rozpoczęciem treningu, w myślach powtarzając sobie legendę o Excaliburze. Po kilku godzinach czytania chłopak zgasił świecę, pogrążając się we śnie.
Powrót do góry Go down
Saga
VIP
VIP
avatar

Dołączył/a : 10/03/2007
Liczba postów : 1364

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Trening Dohko   Wto Sty 06, 2009 5:00 pm

2 lvl

_________________
I don't wanna lose control, but I'm falling
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Trening Dohko   

Powrót do góry Go down
 
Trening Dohko
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Trening policyjny - wspinaczka po linie - sala gimnastyczna
» Trening
» Trening policyjny - samoobrona

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saint Seiya PBF :: Off-Topic :: ARCHIWUM FORUM :: III ERA :: KARTY POSTACI-
Skocz do: